Król Lew PBF

Pełna wersja: Polowanie - Beryl
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jest późne popołudnie, niebo jest mocno zachmurzone, wieje lekki wiatr, który delikatnie poruszał łanami wysokiej trawy po której podazasz w poszukiwaniu czegoś do jedzenia.
Pokraka dokładnie obwąchał powietrze, ostrożnie stąpając wśród traw w poszukiwaniu czegoś do włożenia w pysk. Zrobił się głodny, co wypełniło go determinacją, by zakończyć życie jakiegoś zwierza szybko, a jak nie, to zanurzyć post w padlinie. Chodząc, uważał na wszelkie patyki czy inne pułapki, co mogłyby wydać niepotrzebny zgrzyt.
Idziesz sobie i nagle twoim oczom ukazuje się samotnie pasąca się samica dik-dika. Co chwilę podnosisz głowę rozgladając się dookoła, po czym znów wracała do posiłku.
Co ty powiesz na taki obrót spraw?
Ano, wchodzę do akcji.
Pierwiastek drugiej grupy układu okresowego momentalnie zniżył się na łapach i zaczął się skradać tak, by wiatr nie niósł jego zapachu nieświadomej (jak dotąd) ofierze. Gdy tylko zbliżył się na dostateczną odległość postanowił rzucić się do gonitwy z nadzieją szybkiego zatopienia kłów w zwierzu, wstrzymania go i zabicia.
Podazasz powolnym krokiem w stronę zwierzęcia gdy nagle do twoich uszu dociera ciche dik, dik, dik co świadczyło o tym że zwierzątko było czymś zaniepokojone. I chyba było wiadomo czym. Gdy tylko cię spostrzegło, zaraz rzuciło się do ucieczki
A ja rzuciłem się do pogoni.
Widząc rekację potencjalnej ofiary, Beryl rzucił się pędem na łeb na szyję z nadzieją doscignięcia stworzenia i położenia go trupem.
Biegniesz ile sił w łapach, by dogonić przerażoną antylopkę. Chęć przeżycia u takiego małego osobnika jest tak wielka że biegnie on ile sił, byleby mu tylko udało się uniknąć twoich kłów.
Lecz ty też tak łatwo się nie poddasz, prawda? Gonisz ją dalej, odległość między wami zaczyna powoli się zmniejszać...
A jakże! O ile tamta była zdrowo przerażona pościgiem (co ponoć dodaje skrzydeł), to jemu skrzydeł dodało rozochocenie sukcesywnym nadrabianiem odległości i chęcią zdobycia posiłku. Drapieżnik zamierzał dosięgnąć ją kłami, uczepić się, tak by bólem czy ciężarem zmusić ofiarę do zaniechania biegu, wcisnąć się w nią szczękami tak, by nawet jeśli zamierza dalej pędzić, to spotkała w nim opór. On natomiast wciąż robiłby swoje z zamiarem najszybszego zakończenia sprawy.
Odległość między wami powoli się zmniejsza. Już prawie wyciągasz łapy by dopaść swoją ofiarę, gdy nagle potykasz się o wystający korzeń, który sprawia chwilową dezorientację i zwiększenie twojej odległości od dik-dika. Złap go zanim ucieknie ci na dobre!
Cholercia, a jednak nie będzie tak łatwo!
Szybko spróbował odzyskać równowagę, by paroma susami ponownie udać się w pogoń tak, by chociaż zetknąć się z tylnymi nogami ofiary z nadzieją złapania i uszkodzenia jednej z nich tak, by przeciągnąć szale zwycięstwa na własną stronę.
W pewnym momencie jesteś już tak blisko, że przednimi łapami udaje ci się podciąć dik-dika, co oczywiście skutkowało jego upadkiem. Udało się, postać powalona! Teraz tylko wystarczy dobrać się do gardziołka i zrobić co trzeba.
Zwierzątko się szamocze, widać wyraźnie to przerażenie w oczach...
Zatem misja wykonana. Przynajmniej w połowie. Teraz pozostaje tylko dobić zwierzę. Beryl zanurkował łbem w stronę gardła szamotającej się istoty, chcąc położyć kres jej życiu raz na dobre.
Szarpanina trwa jeszcze przez krótką chwilę, aż w końcu decydujesz się zakończyć żywot swojej ofiary. Twoje kły trafiają w tchawicę. Antylopka przez moment doznaje agonalnych skurczów. Po chwili cichnie...
Wciąż trzymając swoją zdobycz kątem oka dostrzegasz coś błyszczącego. Po bliższym przyjrzeniu się, okazuje się że oprócz dik-dika, znalazłeś jeszcze 4 opale. Nie ma co, dzisiaj masz absolutne szczęście!

Koniec polowania.


/+15PD i 4 opale/