Król Lew PBF
Wodospad - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Lwia Ziemia (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=181)
+---- Dział: Ognisty Las (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=84)
+---- Wątek: Wodospad (/showthread.php?tid=104)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20


RE: Wodospad - Fiametta - 25-10-2012

Oczywistym było to, że kocica cały czas milczała. Ale na jej oblicze raz po raz wstępował uśmiech, a czasem śmiała się, obserwując Szarego. Czuła się dobrze w jego towarzystwie, nie obawiała się już, że przez swój problem zrazi do siebie kolejną osobę. Powiedziała przy nim niewiele, prawie nic. Ale to i tak było bardzo dużo, zważywszy na to, że zazwyczaj nie mówiła kompletnie nic.
Lwica rozglądała się często, próbowała przypomnieć sobie, co to za tereny. Wszystko wskazywało na to, że były to okolice Lwiej Ziemi, ale nie dało się wyczuć specyficznego zapachu z LZ. Czyżby porzucili to miejsce?

Fiam poczuła się nagle dziwnie, kiedy usłyszała słowa Machafuko. Czuła się beznadziejnie. Dlaczego? Dlatego, że mogła jedynie się uśmiechać. Jak jakaś głupia.
Ale nie miała na tyle śmiałości, żeby odezwać się, żeby ośmieszać się próbami mówienia. Może kiedyś, sama trochę poćwiczy.
Mimo jej podłych myśli uśmiechała się cały czas, miejsce naprawdę jej się podobało. Wzruszyła lekko barkiem, co miało być zgodą na postój.
Postawiła jeszcze kilka kroków, chyląc lekko łeb, gdy z ciekawości znów próbowała wywęszyć jakieś znajome wonie. Nic. Mnóstwo różnych, ale obcych.
Potem usiadła na miękkiej trawie i złączyła łapy elegancko. Przyglądała się spadającej wodzie, przysłuchiwała jej pieśni. Tak, lubiła to, lubiła towarzystwo natury. Trudno, żeby nie lubiła, skoro nie ma chwili by nie znajdowała się na jej łonie. Ale ta, która grzmi groźnie była inna. Kłębiąca się woda, burza, wiatr. To było coś, co sprawiało wrażenie którego nie sposób opisać słowami. Strach? Szacunek? Szacunek i miłość, jak do matki.
Fiam obróciła łeb w kierunku lwa. Chciała coś powiedzieć, żeby przerwać to milczenie, ale w jej głowie jak na złość była jedynie pustka. Odetchnęła zrezygnowana. Nie potrafiła zadać pytania, nawet tego najbardziej banalnego. Ani powiedzieć nic równie mało istotnego.


RE: Wodospad - Machafuko - 25-10-2012

No tak. Czyli jednak jej tu się podoba. Dobrze. Spojrzał uważnie jak układa się na trawie. Cóż, jej "małomówność", może nie była tyle problemem, a wyzwaniem. Fuko już wiedział, że raczej rozmowa to niezbyt dobry pomysł, bo zmuszała go do monologu, a on nie lubił dużo gadać. Nie miał jej tego za złe, bo w końcu to nie od niej zależy. Trzeba było złapać kontakt w jakiś inny sposób, bo samo towarzyszenie drugiej osobie jest przyjemnie, ale na dłuższą metę nudne, a nie chciałby jej zanudzić na śmierć. Właśnie... Jakoś nigdy nie potrzebował nawiązywać kontakty z innymi lwami, przynajmniej niezbyt często, dlatego teraz miał pustkę w głowie. Ale jakoś zadziałać trzeba...

- Taa... no i tak właśnie wygląda moje towarzystwo. Nudne nie? - Uśmiechnął się łobuzersko. Podszedł do niej i trącił ją lekko łbem. - Wstawaj, co będziesz tak leniuchować? - W zasadzie to nie miał żadnego planu co dalej robić, ale na pewno nie pozostanie bezczynny. To jeszcze nie pora na kontemplację natury. - Chyba że wolisz zanudzić się na śmierć? - Przysiadł się przy niej, uśmiechając się lekko i wpatrując się w nią. Wydawała się taka delikatna... Takie pióro w świecie ostrych krawędzi, które tak łatwo uszkodzić. A jednoczenie była silna. Nie wiedział na czym polega ta jej siła, ale zdołał się już domyślić, że lekko to ona w życiu nie miała... sama to zresztą powiedziała. Jednak ciągle żyje... Wola życia... tak, to chyba było to.
- Ktoś ci kiedyś mówił, że jesteś niezwykła? - Samiec wahał się, czy zadać jej to pytanie. W końcu jednak wydusił z siebie te słowa. Przechylił lekko głowę nadal się w nią wpatrując.


RE: Wodospad - Fiametta - 25-10-2012

Biała pokiwała łbem przecząco. Nudne? Niee... Miała nawet coś powiedzieć ale nie zdążyła, bo Fuko najwyraźniej miał jakieś inne plany.
Fiam zaśmiała się i podniosła, zastanawiając się o co może mu chodzić. I wtedy usłyszała jego ostatnią wypowiedź.
-Hm?- wydarło się z jej gardła. Patrzyła na niego chwilę, nie bardzo potrafiła na to zareagować.
Po chwili spuściła wzrok.
-Nie jestem.- powiedziała krótko. Nie wiedziała nawet, czy Fuko miał na myśli tę pozytywną stronę słowa "niezwykła" czy to, że jest dziwna.


//wybacz że tak słabo, wena odeszła ;_;


RE: Wodospad - Machafuko - 26-10-2012

- I do tego skromna. - Zaśmiał się lekko. Przez chwile myślał, jakby chciał dobrać odpowiednie słowa. To nie było łatwe do wyjaśnienia, a nie chciał zostać źle zrozumiany.
- Wiesz... W swoim życiu widziałem już samotną śmierć. Nawet silne lwy mogą sobie nie poradzić, gdy stracą swoje stado. Zgryzota wyobcowania ich zabija. A ty... Mimo że patrząc na ciebie, można by uznać że nigdy byś sobie nie poradziła sama... Jednak to zrobiłaś... żyjesz. Jesteś silna... to jest niesamowite. - Nie potrafił tego lepiej powiedzieć, ale autentycznie był dla niej pewien podziwu dla niej. Patrzył na nią z zainteresowaniem. Nadal nie wiedział, czy aby za daleko się nie posuną. W końcu znają się relatywnie krótko... Nie do końca też mógł określić dlaczego ta młoda osóbka go tak fascynuje. Właściwie to byli dość podobni. Tyle że w jego żyłach krew nie płynęła... ona w nich płonęła. Fiam była zaś spokojna, trochę wyobcowana, ale otaczała ją jakaś taka dziwna aura, która sprawiała że samiec chciał być w jej towarzyszenie. Zobaczymy jak to będzie...


RE: Wodospad - Fiametta - 26-10-2012

Biała nie wiedziała co odpowiedzieć. Co myśleć o tych słowach. To był komplement, bezsprzecznie... ale jednak nie czuła się z tym dobrze.
Prawda była taka, że samotna była na własne życzenie, z własnej głupoty.
I wcale nie radzi sobie sama.

Oczęta Fiam powędrowały gdzieś w bok. Nie potrafiła spojrzeć Szaremu w oczy, tak jak to robiła wcześniej. Czuła, że się rozklei. Przez ten co prawda krótki czas przywiązała się do niego, a jej instynkt podpowiadał jej, że tak jak każdy Fuko odejdzie od niej. To doprowadzało ją na skraj rozpaczy, ta rozpacz z każdym kolejnym słowem lwa ściskała jej gardło co raz mocniej. Ale powstrzymywała się, jej ślepia nawet nie zaczęły błyszczeć.
-Nie... nnie radzę...- wydukała, nadal odwracając wzrok. -...nie jestem.-
Kolorowooka nie była silna. I wiedziała o tym. Nie radziła sobie, kiedy była sama. Przeżyła tylko dlatego, że pamiętała o rodzinie, że chciała wrócić. Ale ich już nie ma. I jedyną osobą, która jest jedyną nadzieją lwicy, która właśnie w tym momencie wkroczyła w świat dorosłych, był Machafuko. Tylko Fiam miała problem- jak mu o tym powiedzieć? Jak sprawić, by nie odchodził? Ona nawet jeśli pójdzie za nim, zabije ją świadomość, że mimo wszystko chciał ją zostawić.
Oparła bezsilnie łeb na piersi Fuko, nie do końca zdając sobie z tego sprawę.
Oby odczytał jej myśli.


RE: Wodospad - Machafuko - 27-10-2012

Poczuł ukucie smutku gdy zobaczył reakcje Fiam. Czyli jednak nie powinien o tym wspominać. Otworzył już pysk by coś powiedzieć, ale wtedy usłyszał jej słowa. Spojrzał na nią zdumiony. Dlaczego ona ma tak mało wiary w siebie... tak się nie docenia? Nie znał przecież jej przeszłości. Nie wiedział jaki balast za sobą ciągnie. Ale przecież sama mówiła, że nie chce być już sama, więc przez jakiś czas musiała żyć w odosobnieniu. I jakoś sobie wtedy radzić...
Poczuł jak Biała opiera na nim swój łeb. Lekko się przeraził, ale nie drgnął ani o milimetr. To było takie dziwne uczucie, gdy to jest tak blisko ciebie. Popatrzył na nią nierozumiejącymi oczyma. Wtedy ujrzał coś, dzięki czemu pojął wszystko. Ona wtulała się w niego ze łzami w oczach, jakby szukając oparcia... Wiedział że potrzebuje pomocy, ale dopiero teraz widział jak bardzo, jak desperacko... Szukała przecież w nim, mimo że niezbyt dobrze się znali, jakby to że on tylko wyraził nią zainteresowanie jej wystarczało. Musiała bardzo długo szukać, może nawet być kilkakrotnie odrzucana, że łapała się jego jak ostatniej deski ratunku. A mimo to widział w niej siłę. Mimo niepowodzeń jakie musiała doświadczyć cały czas szła dalej. Miała serce wojownika i wielką duszę. Szary właśnie ten typ siły podziwiał najbardziej. Bo czasem wola walki, wola życia jest o wiele ważniejsza niż umiejętności fizyczne czy umysłowe... To ona najczęściej decyduje o naszym losie. Nie chciał zawieść jej zaufania, tylko jak to wyrazić?
Machafuko pochylił łeb i swoiście nim ją obejmując, wtulił się w jej sierść. Tak jakby w geście wyrażającym: „Tak, zgadzam się, nie musisz się już bać.” Doszedł do wniosku, że w tej sytuacji obędzie się bez słów. Jego czyny mówiły same za siebie.


RE: Wodospad - Fiametta - 28-10-2012

No tak.. na za dużo sobie pozwoliła.
Fiam odsunęła się od Fuko, nadal nie patrząc mu w oczy. Uciekała wzrokiem przed jego spojrzeniem, głupio się czuła. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie wszyscy tolerują zawieranie znajomości w takim tempie, w dodatku jeśli te znajomości były dość uciążliwe z powodu jej małomówności.
Mimo wszystko jego gest bardzo jej pomógł, taki "zastrzyk" bliskości starczy jej na znieczulenie gdy znów zostanie sama.
Lwica w końcu odważyła się unieść łeb i oczy, uśmiechnęła się przy tym ciepło, starając się zamaskować swój dziwny nastrój, jednak szybko zdała sobie sprawę z beznadziejności sytuacji w której się znalazła.
Właśnie pokazała swoją najgorszą stronę, ze skłonnościami do dramatyzowania i teatralnych rozpaczy. Przecież taka nie była... Nie, nie była. Stała się taka zaraz po wizycie na Lwiej Ziemi, gdzie dowiedziała się, że Złota Gwiazda nie istnieje.
-Przepraszam.- powiedziała cicho.

//matkoooo, czemu nie potrafię nic napisać =_=


RE: Wodospad - Machafuko - 28-10-2012

Tak, właśnie na własnej skórze odczuł jedno z prawideł rządzących światem: "Kobieta zmienną jest." Zachowanie Białej mówiąc lekko go skonfundowało. A może to on coś zrobił nie tak? Może jednak się mylił co do stopnia, w jakim Fiam mu ufała? Ale przecież sama się do niego zbliżyła, jakby potrzebowała od niego czegoś. Jakiegoś zapewnia, że może na niego liczyć. No i odpowiedział jej najlepiej jak umiał. Nie... nie ma sensu nad tym się zastanawiać. Dla niego było to po prostu niezrozumiałe. Machafuko chrząknął i wpatrywał się w nią przez chwilę, nie mając pojęcia jak zareagować. Sytuacja dla niego nie tyle była napięta co dziwna. Cały czas dostawał sprzeczne sygnały. Raz uśmiecha się do niego, a raz unika jego wzroku. Wtula się w niego, by zaraz odskoczyć jak poparzona. Przecież do cholery, on nie potrafi czytać jej w myślach! Gdy tak myślał o tym, coraz bardziej brało nad nim górę rozbawienie. Oj tak, coś czuł, że będzie ciężka znajomość jeśli chodzi o komunikację. Ona prawie niemowa, a on aspołeczny...

Zaśmiał się lekko, patrząc na nią i pokręcił jakby z niedowierzaniem.
- Powiem ci, że przewidywalna to ty nie jesteś - W jego oczach widać było rozbawienie, ale też swoistą ciekawość. O "łatwej" znajomości już zapomniał. Wiedział już, że trzeba będzie zapracować, by mógł sobie pozwolić na jakiekolwiek spouchwalanie się, bez obawy że strzeli gafę. No ale może dzięki temu będzie ciekawiej.
- Nie przepraszaj, ja chyba powinienem to zrobić. Chyba powiedziałem, coś czego nie powinienem, więc wybacz. - Tak i teraz będą się przepraszać nawzajem... Robi się coraz lepiej! Zachowywał się tak, jakby nic się nie stało... Bo właściwie nie stało się nic. Było przez chwilę miło, ale przecież nie zrobił niczego złego. A nawet jeśli ją zasmucił w jakiś sposób, to nie zrobił tego celowo. Było minęło, może kiedyś mu wytłumaczy o co tu naprawdę chodziło.

- Damy radę wspiąć się na górę? - Wskazał łbem na szczyt wodospadu. - Musi być stamtąd niezły widok. - Uśmiechnął się do niej zachęcająco.


RE: Wodospad - Vendetta - 01-11-2012

Delikatna jasna mgiełka pojawiła się naprzeciwko różnookiej, w odległości zaledwie kilku metrów. Niedługo później przybrała ona nieco bardziej wyrazisty kształt - dało się już dostrzec zarys błękitnookiej lwicy o białej sierści i włosach, częściowo rozwianych, a częściowo spiętych w długi kucyk. Baczne, acz ciepłe spojrzenie wbite było prosto w Fiamettę - jedyną osobę, która była w stanie dostrzec owe nietypowe zjawisko.


RE: Wodospad - Echo - 13-11-2012

Echo szukała szarego dość długo. Jednak w końcu osiągnęła swój cel i odnalazła zgubę. Był razem z tą białą lwicą, którą widziała ostatnio. Niestety będzie musiała im na chwilę przeszkodzić. W zasadzie to chyba nawet na dłużej. Oglądając się co jakiś czas za siebie, by sprawdzić czy ten samiec idzie za nią podążała ku tamtej dwójce. Gdy była już wystarczająco blisko, by lew mógł usłyszeć co do niego mówi zaczęła.
-"Witajcie.."-rzekła bezbarwnym głosem.
-"Demi nakazał mi cię znaleźć. Czas na obowiązki.."-zaśmiała się cicho. Niestety chyba trzeba będzie przerwać im tą wyprawę..
Obowiązki. Kurczę, ona sama musiała udać się na jakieś polowanie. W końcu guźca już mogło nie być. Stado nie będzie przecież głodowało. No cóż, w najbliższym czasie trzeba się będzie zebrać w sobie i wyruszyć po jakieś jedzenie.


RE: Wodospad - Peugeot - 14-11-2012

Zaraz po Echo pojawił się Peugeot. Szedł wyprostowany z godną postawą, jednak już z daleka widać było że Szary nie należał do kogoś komu zależy na wizerunku. Kroki stawiał aby-aby, wszystko miał gdzieś. Stanął za Echo i skinął łbem ku szaremu lwu...
- Witam...- Przywitał się prosto bez ceregieli, zapewne Echo objaśni całą resztę


RE: Wodospad - Machafuko - 06-12-2012

Nie miał bladego pojęcia, że pojawił się duch. Nie widział duchów, więc nawet gdyby zjawa chciała mu się ukazać to i tak by to nic nie dało. Wiara w to, że takie rzeczy nie istnieją, była u lwa tak silna, że odpychał od siebie świadomość obecności ducha. Jego umysł tłumaczył sobie to przesłyszeniem, czy też efektem zjedzenia nieświeżego mięsa tydzień temu. Może to i było bezsensowne, ale także dawało pewne bezpieczeństwo. Niewiedza jest słodka, czyż nie?
Fuko westchnął. No i to by było na tyle z wolnego. Nie podobało mu się to, ale był coś winien Demiemu...
- Cóż... Obowiązki - rzekł do Fiam. - Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy - dodał po chwili.
Odwrócił się do Echo i Peugota.
- Witajcie, witajcie... - westchnął. - Jakie obowiązki? - zapytał lwicy, spoglądając na samca. Czyżby nowy kandydat do stada?


RE: Wodospad - Echo - 08-12-2012

Lwica spojrzała na Fuko, a następnie na nowego. No ona miała tylko go dostarczyć i wytłumaczyć strażnikowi co ma zrobić.
- Demi prosił byś oprowadził nowego przybysza po naszych ziemiach i opowiedział mu trochę o tutejszych zwyczajach."-powiedziała po czym przysiadła na zadzie i czekała na dalszą kolej akcji. Teraz wykonała zadanie, więc czas teraz chyba na jakieś polowanie?
Posiedzi tu chwile i trzeba będzie zmykać.


/sorrki wena mi uciekła :C


RE: Wodospad - Serret - 19-12-2012

Z jakichś powodów najbardziej urocza karakalka w krainie również postanowiła zawitać nad wodospad. Cel był, oczywiście, ten sam co w przypadku jej odwiedzin poprzednich miejsc - poszukiwała swej zguby, a właściwie zguby Ingo. Uch, ile to jeszcze może trwać...? A przecież Ingo miał jej pokazać pozostałe tereny Północnych... Kurczę, ale dużo czasu minęło! Aż za dużo! A przecież czas jest cenny. I piękny!
- Cześć, nie widzieliście może takiej ślicznej młodej gepardzicy, właściwie gepardziątka? - zwróciła się więc do obecnych, po raz kolejny praktycznie powtarzając te same słowa.
Powiodła po lwach z pełnym nadziei uśmiechem. To jak, widzieliście? No, przecież musieliście widzieć! Jej nie można nie widzieć... Przecież to takie zabawne żywe sreberko, każdy powinien się z nim spotkać choć raz!


RE: Wodospad - Samiya - 21-12-2012

Mała Sami błąkała się dość dużo i już zdążyła przekląć motyla, który wywiódł ją na pustkowie. Oczywiście nie znała żadnych przekleństw, więc polegało to na tym, że przez całą drogę mamrotała pod nosem-zły, zły, baldzo zły motylek!
W końcu trafiła tutaj, nad piękny wodospad, który zapierał dech w młodej piersi serwalki. Widok był malowniczy, ale bardziej interesowały ją przedziwne stworzenia siedzące tutaj. Jej rodzice dobrze ukryli Sami i jej rodzeństwo, więc nie widziała żadnych innych drapieżników. Małą przerażały wielkie bestie posiadające ostre pazury i kły. Najmniej budził w niej lęk stwór z dziwnym futerkiem na uszach. Podeszła więc do niego nieśmiało i lękliwie odezwała się.
-Przeplaszam, ale czy pan będzie chciał mnie zjesc? Bo ja nie chcę byc zjedzona.
Zadrżała na myśl, że może zostać pożarta żywcem przez okropnego stwora, tak jak ona pożerała surykatkę podaną jej przez matkę. Spojrzała błagalnie w oczy potworowi. Plosę, nie zjedz mnie!