Król Lew PBF
Wodospad - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Lwia Ziemia (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=181)
+---- Dział: Ognisty Las (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=84)
+---- Wątek: Wodospad (/showthread.php?tid=104)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20


RE: Wodospad - Machafuko - 21-12-2012

Uff... W tej oazie spokoju, którą było to miejsce gdy przyszedł tu z Fiam zrobiło się strasznie... Tłoczno... No i do cholery czym są te śmieszne kocie miniaturki? Wprawdzie Fuko był pewien, że gdzieś widział podobne do nich stworzenia, choć mógł się po prostu pomylić, dopiero teraz spotkał się z nimi "twarzą w twarz". Wpatrywał się w obie kotki, z wyraźnie zmieszaniem i zdziwieniem.
- Witaj...cie - rzekł niepewnym głosem. Jedynie bogowie, no i oczywiście osoby oglądające tę scenę z boku mogą wiedzieć, jak teraz lew głupio wygląda.
- Młode geparda? Jest ich tu pełno. Widziałem ich mnóstwo, ale pewnie nie to którego szukasz. - Cóż... odpowiedział najlepiej jak umiał.
A teraz ta mała. to jest naprawdę śmieszne, że po raz kolejny jakieś dziecko podróżuje sobie po terenach stada! Widział jej przerażenie. Cóż, bywa. Zwrócił się znów do karkala:
- A w czym rzecz? - Był strażnikiem, sądził że w jego obowiązkach leżało, dowiedzenie się jak najwięcej o przybyszach.


RE: Wodospad - Serret - 22-12-2012

Zamrugała raz, drugi, a potem nawet trzeci. Serret została uznana nie dość, że za żądne wszelkiej krwi stworzenie, to jeszcze za SAMCA? Nie może być! Należy wyprowadzić z błędu tego... Kotka.
- Tak, zjem! Jesteś taka słodka, że schrupię cię jak... Jak...
Kurczę, no i brak pomysłów...! Ser, co za pierdoła z ciebie. Musisz wymyślić jakiś ciekawszy patent.
- Albo nie! - stwierdziła nagle, na tyle szybko, żeby młode jeszcze zapewne nie zdążyło zareagować na poprzednią wypowiedź karakalki. - Przytulę cię!
W istocie, w tym momencie brązowa pannica objęła serwalkę przednimi łapami.
- I nie jestem pan, tylko pani. A na imię mi Serret - oznajmiła jeszcze, słowa te wypowiadając z pełną powagą wprost do wielkiego ucha kotki.
Zaraz też nadstawiła własne, również wcale niemałe uszyska, a to po to, by usłyszeć, co też takiego ciekawego ma jaj do powiedzenia ten lew.
- Ma na imię Duma i jest strasznie gadatliwa. Zgubiłam ją, a poniekąd miałam się nią zająć - przyznała z pewną skruchą, aczkolwiek nadal trzymała cętkowaną w serdecznych objęciach.


RE: Wodospad - Samiya - 23-12-2012

Mała Sami z przerażeniem jeszcze bardziej rozszerzyła oczka, słysząc, że zostanie zjedzona, jednak po chwili pisnęła z radości, przytulona. Jej dziecięcy instynkt kazał jej natychmiastowo wtulić się w puszyste futerko, co też z chęcią zrobiła. Jak u mamy!-pomyślała. Nadstawiła uszy, by usłyszeć co mówi ta miła osóbka. Oho-To jest pani i ma na imię Serret!
-Ciocia Se-r-r-et!-krzyknęła, starając się, by poprawnie wymówić imię. No, a teraz niech ciocia to doceni.Wtuliła się mocniej w ciocię, jednak po chwili ośmielona nowo nabytym sojusznikiem zręcznie wydostała się z łap. Podeszła pewnym krokiem to większego zwierzęcia, wysunęła oskarżycielsko łapę-jak ktoś może być taki duży, to niedopuszczalne!-i powiedziała z naganą.
-A ty to kto?
Podeszła jeszcze bliżej, aż stanęła między łapami potwora. Mrużąc oczy, spojrzała w górę, starając się dojrzeć jego pysk. Po chwili jednak odwróciła się z powrotem do cioci. Usłyszała coś dziwnego-tamta zgubiła geparda. A to chyba przecież duże zwierze, prawda? Jak można je zgubić?
-Dlaczego zgubiłaś geparda?


RE: Wodospad - Oresta - 23-12-2012

Oresta w zamyśleniu przemierzała las. Nie, nie zgubiła się. Nie wiedziała dokąd ma iść, więc jak mogła się zgubić? Do domu i tak nie trafi, a więc pozostawało jej tylko iść naprzód. Oresta podniosła głowę, patrząc, jak jakiś kolorowy ptak przelatuje przed nią. Zatrzymała się. Dookoła las, przed nią wodospad. To dobrze, może się napije, o ile w wodzie nie będą pływały zielone z wyłupiastymi oczami. Oresta uśmiechnęła się krzywo. Nie lubiła krokodyli, ale nie była pewna, czy one lubią płynącą wodę. Miała cichą nadzieję, że nie. Zaczęła powoli człapać ze spuszczonym łbem. Nie chciała myśleć o domu, o rodzinie, ale jakoś cały czas wracała do tamtej nocy. Ciekawe, czy będzie kiedyś mogła wspominać ich bez bólu. Pochłonięta niewesołymi myślami, zobaczyła grupę zwierząt, gdy była kilka kroków od nich. Lew, karakalka i... jakieś młode, nie miała pojęcia, czym mogło być. - Um. - stwierdziła, a zaraz potem dotarł do niej głos małej: "zgubiłaś geparda?".


RE: Wodospad - Machafuko - 24-12-2012

Tak patrzył na tę osobliwą scenkę i nie wiedział czy ma płakać, czy też śmiać się. Gdyby miał taką możliwość to by pewnie usiadł i zaczął masować skronie. Gdzie on do cholery jest? To chyba jakiś śmieszny sen. Przyszły dwie miniaturki kota i zaczęły od tak sobie się przytulać. Wypuścił głośno powietrze. Tutaj naprawdę zaczyna się robić dziwnie. No i wtedy przyszła kolejna osoba.
- To zaczyna być nudne - Mruknął sam do siebie. Zdecydowanie nie lubił kiedy jest tłoczno.
- Ja? - odpowiedział z lekkim zakłopotaniem. Nie dlatego że czuł się niezręcznie, ale nie miał ochoty na jakieś rozmowy. No ale to było jednak tylko dziecko. Zniżył się do jej poziomu. Zrobił to jakoś odruchowo, chyba tak czyniła jego matka, kiedy był młody.
- A wiesz że ciekawość to pierwszy stopień do piekła? - Jego głos był bezbarwny, a twarz była bez wyrazu. Nie wyglądał ani na przerażającego, ani na podirytowanego, ale... nudnego... Tak to dobry wyraz.
Po czym odwrócił głowę, w stronę tego nowo przybyłego lwiątka. Nie robił nic, po prostu na nie patrzył.


RE: Wodospad - Serret - 24-12-2012

Ależ to stworzonko jest urocze! Zachwycona kotka zaśmiała się serdecznie, po czym pogłaskała ją i delikatnie poklepała po główce. Teraz już mogła ją puścić, co też uczyniła, choć nadal wpatrywała się w nią z niesłabnącym entuzjazmem.
- Widzisz, było takie gepardziątko, córka mojego znajomego, i gdzieś mi zwiała... Gepardy mają takie fajne łapy, że mogą szybko biegać - wyjaśniła łopatologicznie. - A ty jak się nazywasz, śliczna? I co z ciebie za kotek? Ja jestem karakalem, a tamto to lwy. Witajcie, lwy!
Ostatnie dwa słowa wymówiła, patrząc z szerokim uśmiechem na dwójkę obcych. Hm, zaraz, a czy przypadkiem chwilę temu nie był tu tylko ten samiec? A, nieważne.
Usłyszawszy jego zdawkową wypowiedź, Serret zmarszczyła brwi.
- Ej, spokojnie, to tylko dzieciak. Grzywa ci się źle ułoży, jeśli jej odpowiesz? - żachnęła się, znów przywoławszy na swe oblicze pewien rodzaj satyrycznego uśmiechu.
A że miała wielkie uszyska, to dotarło do nich także wcześniejsze wypowiedziane przez niego zdanie... Uch, sam jest nudny! Ale nie będzie mu tego mówić, bo przecież na pewno to wie. Wieje od niego nudą na dziesięć mil. Ba, jeszcze zanim ona pojawiła się w tej krainie, to już wiedziała, że jest nudny!


RE: Wodospad - Demi - 25-12-2012

Po ostatnim zdaniu specyficznej kocicy, pojawił się w towarzystwie nowy, bardzo wiekowy osobnik, którego doszły ostatnie słowa jej wypowiedzi. - To nie od nas zależy, jak układa się na nas dar ojców. To specyfika wnętrza i zjawisk, które są ponad nami. - Rzekł miłym tonem i przysiadł nieopodal, spoglądając na resztę. Uśmiech nie schodził mu z pyska, a oczy, pełne zieleni pogodnie patrzyły się na lwa. Jedynego poza nim samym. Jednak MF nie wyglądał na zainteresowanego towarzystwem. W jego sercu za mało było miejsca na społecznościowe zachowania co bardzo martwiło ów starca. Lód choćby nie wiem jak gruby, zawsze się topi. - pomyślał, po czym chrząknął porozumiewawczo. - Jeśli pozwolicie - wstał, a jego grzywa lekkimi falami osnuła jego poruszające się mięśnie i fragment pyska. Po chwili znalazł się już w dość scentralizowanej części zgromadzenia. - nazywam się Demi. - Po tych słowach skłonił się lekko, jak to zwykł mieć w zwyczaju i zajął miejsce koło Fuko.


RE: Wodospad - Samiya - 26-12-2012

Pff! Sam jest nudny, głupi potwór. Sami pokazała mu język, niech ma do pomyślenia. Co to w ogóle jest piekło, hę?
Z dumnie podniesionym ogonem, mały serwal podszedł ponownie do cioci.
-Ja mam na imię Samiya i jestem se-r-walem!
To już drugie słowo, które umie mówić poprawnie. Bo widzicie, mała Sami sepleni i jest z tego dumna.
Serwalka usiadła koło Serret i zaczęła bacznie oglądać otoczenie. Po chwili zauważyła lwa, nie, dwa lwy! Szły tutaj, może po to by ją zjeść?!
Sami szybko wtuliła się w karakalkę, jakby próbując się schować.
-Lew! Wielki, zły lew!
Zadrżała. Ale ciocia ją ochroni!


RE: Wodospad - Oresta - 26-12-2012

Oresta już miała zrobić w tył zwrot, kiedy lew odwrócił się i spojrzał na nią, więc znieruchomiała, nie patrząc mu w oczy. Uciekać czy nie? Odejście bez pożegnania mogło zostać uznane za niegrzeczne, a kotki wyglądały dość przyjaźnie. - Hej. - mruknęła cicho na powitanie karakalki. Kącik jej pyska lekko drgnął, gdy usłyszała jak docina lwu, ale nie odważyła się
uśmiechnąć, bo nie była pewna, czy on na nią nie patrzy.
Teraz to dopiero zaczynało robić się tłoczno, ale chyba nikt nikogo nie
zamierzał zjadać. Oresta przemogła się, zrobiła dwa kroki i usiadła, nieco za karakalką. - Oresta - powiedziała cicho, choć nie była pewna, czy kogokolwiek to zainteresuje. Bacznie obserwowała towarzystwo, starając się wyglądać na zupełnie spokojną, ale była gotowa uciec stąd w każdej chwili. Raz się żyje, więc warto czasem wyjść do innych, ale tylko raz umiera.


RE: Wodospad - Serret - 26-12-2012

Uniosła pełne zaskoczenia spojrzenie na przybyłego. Ona rzuca kąśliwą uwagę na temat postawy Pana-Nudniejszego-Niż-Stu-Nudziarzy, a tu nagle przychodzi Pan-A-Pofilozofuję-Sobie i komentuje jej wypowiedź, jakby ta była co najmniej wielce wyrafinowanym traktatem myślicielskim... Cóż, każdy ma swoje odchyły.
- Owszem, nie mamy wpływu na wszystkie zjawiska nas dotyczące, aczkolwiek nie zaprzeczysz chyba, szanowny panie Demi, że o pewnych sprawach możemy jednak zadecydować? Tylko Matka Natura wie, kiedy spadnie deszcz, my się możemy jedynie tego domyślać na podstawie dawanych przez nią znaków. Ale z kolei już do naszej inwencji należy, kiedy napijemy się wody, a kiedy udamy się na spoczynek.
Po tym wykładzie karakalka zdała sobie sprawę, że nie zdążyła się jeszcze przedstawić
- Ach, a na imię mi Serret.
Zaraz też spojrzała po pozostałych kotowatych, które również raczyły wyjawić swoje imiona.
- Tak, miło mi, na pewno zapamiętam! - oznajmiła z uśmiechem, po którym ciężko było stwierdzić, czy więcej z nim było radości, czy też może ironii.
Wyprostowała swe wielkie uszyska. Jejku, że też wszyscy muszą się za nią chować. I dlaczego tak? Co, te lwy myślą, że jak mają grzywy, to już są takie straszne? Aha, jasne!
- Nie bój się, Sami, spokojnie. Nie każdy lew jest zły - stwierdziła, odwróciwszy się do se-r-walki.
Zaraz też delikatnie poklepała ją po plecach i posłała jej całkiem ciepły (prosto z pieca!) uśmiech.
- No, już, spokojnie, lwy nie jedzą se-r-wali.
Huh, oby miała rację... Ale tak jej się kojarzyło. No nic, najwyżej weźmie ją w pysk i gdzieś sobie pójdą, a potem wróci do poszukiwań Dumy.


RE: Wodospad - Machafuko - 28-12-2012

Odprowadził Samiya wzrokiem, dosłownie wwiercając się w nią ślepiami, a karkala obrzucił tylko ponurym spojrzeniem. Może i chciał coś powiedzieć, ale w tym momencie pojawił się Demi... Taak... Z jednej strony ulga, ale z drugiej... No cóż, jak już wspominałem Fuko nie lubił tłumów.
- Witaj, co cię do mnie sprowadza? - Zwrócił na przywódcę bursztynowe oczy. Miał nadzieję, że Demi chce coś od niego, byleby się stąd wyrwać.
Cóż, nie był do końca ponurakiem, więc lekki, mimowolny uśmiech wystąpił na jego pysk, gdy przysłuchiwał się wymianie zdań między oboma zwierzętami. W tle padło imię Oresta, ale tym już raczej się nie przejmował. Nie każdy jest wart zapamiętania, czyż nie?
A więc to małe irytujące i pyskate stworzenie nazywa się Serret? Dobrze wiedzieć. Są osoby które wierzą, że poznając imię, zyskuje się też pewną kontrolę nad danym osobnikiem. Oczywiście lew wątpił, a wręcz zaprzeczał istnieniu tego typu zjawisk, ale kto wie... kto wie?
- Nie jedzą? - zwrócił się z lekkim, w pewnym stopniu szelmowskim uśmiechem do karkala. Było to powiedziane tylko pół żartem. Mięso to mięso, i może pochodzić z różnych... oj różnych źródeł.


RE: Wodospad - Demi - 29-12-2012

-To że widzisz i czujesz, jest zasługo daru jaki ci powierzono w momencie narodzin. Nie przypisuj go sobie, bo on nigdy do ciebie nie należał.- Starzec o miłych rysach pyska, znowu przemówił głosem z pełnej piersi. W nim aż drżały myśli, które nieustannie kołowały nad zjawiskiem daru i nagrody. Zawsze się bowiem zastanawiał czy nagroda jest za wiarę, czy wiara za nagrodę. Będzie to jego odwieczna walka myśli, jednak nie może on za długo nad tym dywagować, gdyż nie jest tu sam, a zewsząd dochodzą go różne odgłosy. Ktoś podał swoje imię, ktoś zawtórował młodości, zaś inny dał wyraz swemu wnętrzu. - Żyj tak by nie zatruwać życia innym- Powiedział do Sarret, ale też tak jakby do siebie. Nie wiedział nawet czy dokładnie to ma na myśli, ale wtem odezwał się MF, który to przykuł jego uwagę na dłuższą chwilę. Uśmiech jaki zawsze zdobił twarz Arcymistrza, zrzednął trochę. -Nie, nie jedzą ... - odparł, po czym pogładził lwa łapą po ramieniu - Ich ciało nie było nigdy przeznaczone dla nas, za to pamiętaj, że oddasz swoje ciało ziemi i to ona cię wchłonie. Tak jak i ich pewnego dnia. Oni należą tak samo jak i my ... tylko do niej. - Druid stada uśmiechnął się i obrócił do reszty. - Musicie nam wybaczyć, ale ja i mój współplemieniec musimy ruszać w swoją stronę. Wiele rzeczy mamy do omówienia.-Po tych słowach lew w srebrnej grzywie, obrócił się do Fuko i dał mu znak głową, że jest gotowy do drogi. Jeśli tylko ten wyjdzie, on podąży za nim.


RE: Wodospad - Samiya - 30-12-2012

Mweh. Za dużo tu tych głupich lwów. Tylko ciocia Serret jest fajna! Czas się stąd zmywać.
Sami poczęła co chwile tykać karakalkę, by zwrócić na siebie uwagę. Po chwili męczenia cioci powiedziała do niej
-Ciociu! Chodzmy poszukać tego gepalda!
Stanęła naprzeciwko Serret, by pokazać, że jest gotowa do drogi. Szczerze mówiąc, od dłuższej chwili w ogóle ich nie słuchała, przejmowała się tylko karakalką.

/nie bardzo mam się co rozpisywać.


RE: Wodospad - Oresta - 31-12-2012

Oresta zerknęła w tył. Nie miała, co tu robić. Nie była proszonym gościem, choć warto zauważyć, że nikt jeszcze jej stąd nie wygonił. Uśmiechnęła się pod nosem. Nie będzie nadużywać ichniej gościnność. Wstała.
- Na mnie już pora. – powiedziała, po czym nie czekając na odpowiedź odwróciła się i pomaszerowała tam, skąd przyszła. Ptaki śpiewały, słońce grzało, a ona miała cały świat przed sobą. Z uśmiechem, który nie schodził jej z pyska, mimowolnie zaczęła rozpamiętywać słowa starszego lwa. „Pamiętaj, że oddasz swe ciało ziemi i to ona cię wchłonie.” Oreo miała wrażenie, że słyszała już kiedyś coś podobnego. Tylko gdzie? Czyżby od tego nieco stukniętego ptaka kilka dni drogi stąd? Pochłonięta w takich czy innych rozmyślaniach, wybyła.
<zt>


RE: Wodospad - Serret - 31-12-2012

- W porządku, idźcie sobie! Więcej powietrza dla nas! - stwierdziła dobitnie, szczerząc swe dosyć białe kiełki w szerokim uśmiechu.
Po tych jakże miłych słowach przeniosła swe spojrzenie na serwalkę.
- No dobrze, kochana, to idziemy. Skoro lwy nie chcą z nami gadać, to nie ma sensu tu siedzieć - ozwała się, niby do niej, ale jednak na tyle głośno, by mogli to usłyszeć wszyscy pozostali
- Pa! Fajnie było was poznać! - rzuciła jeszcze.
Poruszyła swymi wielgachnymi uszami, po czym ostrożnie, acz stanowczo chwyciła Samiyę w pysk, a następnie udała się z nią w sobie tylko znanym kierunku.

Z/t z Sami