Król Lew PBF
Szare pióro - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Na marginesie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=85)
+---- Dział: Wątki zakończone (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=89)
+---- Wątek: Szare pióro (/showthread.php?tid=1185)

Strony: 1 2


Szare pióro - Kahawian - 19-05-2015

Rdzawy samiec równym truchtem zmierzał na miejsce spotkania. Ciekawiło go, co miała mu do przekazania najnowsza... nazwijmy ją członkini stada. Póki co nie mieli specjalnie okazji do porozmawiania- granice pozostawały od pewnego czasu nienaruszone. Sępica zapewne poszukiwała odpowiedniego drzewa... może to też miało wpływ na jej chwilową nieobecność na niebie. Ewentualnie Dwugrzywy po prostu nie potrafił jej jeszcze rozróżnić wśród pozostałych jej pobratymców unoszonych przez prądy powietrzne.
W końcu znalazł się w umówionym punkcie- na samotnym wzgórzu. Rozejrzał się czujnie dookoła, sprawdzając czy ktoś był w pobliżu. Wyczuwał jedynie zapach Mai, ale to zupełnie go nie dziwiło. Wiedział doskonale, że zielonooka często odpoczywa w cieniu zeschniętego drzewa. Wszystko wydawało się być w najlepszym porządku.
A teraz musiał jedynie czekać.


RE: Szare pióro - Vult - 19-05-2015

Znalazła go, już czekał. A zamierzała stawić się pierwsza dając przykład swojej punktualności. Mimo, że była wysoko potrafiła z tej odległości dostrzec jego twarz. Widziała jak bacznie się rozglądał, nawet w tej chwili patrolował okolicę. Doprawdy zacięty z niego osobnik w tej kwestii. Vult doszła do wniosku, że albo jest paranoikiem albo musiało wydarzyć się coś okropnego. Wykluczała jednak ta pierwszą opcję ze względu na jego opanowanie podczas pierwszego kontaktu. Obniżyła lot pikując swobodnie coraz niżej zataczając tym samym koła. Na pewno widział już jej cień na ziemi, wszakże nie zamierzała się kryć ze swoją obecnością. Wylądowała przed nim i powitała go tymi słowami.
- Witaj Kahawianie, rada jestem za możliwość rozmowy w cztery ślepia.


RE: Szare pióro - Kahawian - 19-05-2015

Szybko dostrzegł na ziemi plamę cienia powiększającą się z każdą chwilą. Wtedy właśnie podniósł łeb i przymknął ślepia, chcąc chronić je choć trochę przed mocnym światłem. Kącik pyska uniósł się delikatnie w krzywym, acz przyjaznym uśmiechu. Zawsze takie same... wystarczyło tylko chcieć się z nimi porozumieć. Przecież obie strony- i lwy i sępy miałyby duże korzyści ze współpracy. Tym bardziej na terenach takich, jak te zachodnie. No cóż, dla niego liczyło się to, że udało mu się z samicą dogadać. Gdy ta wylądowała tuż przed nim, po raz kolejny dał poczuć sobie te chwilowe zaskoczenie związane z rozpiętością ich skrzydeł. Na niebie tak niewielkie, tu na ziemi długością niemal dorównywały długości ciała przeciętnego lwa.
Samiec skinął łbem.
- Salve, Vult. I ja również. Jak mniemam, znalazłaś już odpowiednie miejsce dla siebie?


RE: Szare pióro - Vult - 20-05-2015

Salve. to chyba tutejsze powitanie. Musi to zakodować w swoim łebku.
- Miałam okazję oblecieć tutejsze krainy wzdłuż i wszerz. Upodobałam sobie nawet konkretną półkę skalną. Myślę, że wkrótce założę tam gniazdo. - Oczami wyobraźni już widziała swoje schronienie zbudowane z gałęzi i liści. Swoją idyllę.
- Ale nie przyleciałam tu by paplać o bzdetach niczym jakiś mniejszy świergotliwy ptak. - Rozejrzała się szybko na boki. - Chodzi mi o to konkretne stado, które powstaje. - Powiedziała to prawie szeptem, któż wie jakie licho może się czaić wśród traw czy drzewa. - Co zamierzasz zrobić jak urośnie w siłę na tyle by zagrażało twojemu stadu? - Chciała uderzyć w czuły punkt, zasiać odrobinę niepewności. Wszak nie może tego całkowicie zignorować, to mogłoby być katastrofalne w skutkach.


RE: Szare pióro - Kahawian - 20-05-2015

Skinął łbem.
- Cieszę się zatem, że już znalazłaś swoje miejsce. Z góry pewnie widziałaś termiterie... to legowisko stada. W razie potrzeby, tam najprędzej kogoś znajdziesz.
Ot krótka informacja. Wcześniej i tak zbyt wiele ona by Vult nie pomogła- samiec wcześniej musiał o porozumieniu poinformować swoich. Inaczej Vult mogłaby w najgorszym razie skończyć jako deser, a tego żadna ze stron nie chciała.
Niemniej jednak teraz skupił swoją uwagę na temacie, który sępica podjęła i który od dłuższego czasu był nieznośnym, uwierającym kamyczkiem w jego umyśle. Zaczął jej odpowiadać równie cicho. Nie dziwiło go zupełnie, dlaczego to robiła. Był nawet wdzięczny, że nie musiał jej przerywać i prosić o szept.
- Za nim stoi zapewne ten młody, ciemny samiec bez grzywy.
Zamyślił się na dłuższą chwilę, wspominając ich niezbyt przyjemne spotkanie.
- Jest ignorantem, uważa siebie za najsilniejszego. To jego słabość. Co zamierzam robić? Regularnie wysyłać czujki, by zorientowały się co się dzieje. Stała kontrola wspólnych granic. A co do zagrożenia... moje lwice są silne. Nie mam zamiaru jednak dać za wygraną, chcę sprawdzić, co umieją. Lwiątka będą pod szczególnym nadzorem, żadne z nich nie może opuścić naszych ziem.
To było na tyle, co mógł na razie zrobić.
Miał stanowczo za mało informacji.


RE: Szare pióro - Vult - 20-05-2015

Pokiwała głową ze zrozumieniem.
- Nie wiem jak wyglądają, mój wzrok nie jest dostosowany do widzenia w ciemnościach, gdyż siedzieli w norze, jak szczury... nieopodal twoich ziem. Wiem jeno jak się zowią. Ghalib i Mirra.- Przy wypowiadaniu imienia lwicy skrzywiła się, nadal chowa do niej wielką urazę - Ale będę miała na uwadze wypatrując obcych w ciemniej maści, szczególnie tych bez kłaków na łbie. Chociaż sądzę, że przy obecnym stanie swojej liczebności nie będzie ryzykował wyłażąc w pojedynkę. Także masz czas na przygotowanie swoich lwic.
Dodała swojemu tonu dramatyzmu.
- Nie pozwól się zaskoczyć. Patrole mogą okazać się niewystarczające, jest ta szansa że jednak coś się prześlizgnie. A co do zwiadu, może udałoby ci się dogadać na ten temat z Sadism'em? Jest niewielki, zwinny, trochę przepełniony pychą ale lepiej mieć go po swojej stronie. - Vult inaczej patrzyła na węża, nie oceniała innych pod względem gatunku. A ten żmij jakby nie patrzeć po części przypadł jej do gustu.
- Gdzie zamierzasz młode schować w razie ataku? Co jeśli przegracie? - Taktyczny zmysł uaktywnił się. Już szacowała, już planowała ale chciała też wiedzieć co lew zamierza zrobić jeśli wszystko zawiedzie.
- Dwugrzywy, czy jest jeszcze coś na co powinnam zwrócić szczególną uwagę podczas swojego obchodu? - Lub na kogoś dodała w myślach. Tyle adnotacji, tyle pytań się kłębiło w jej głowie, alternatywy i strategie. Z każdym kolejnym wypowiadanym słowem zmieniała się, to już nie było to same wyszczekane ptaszysko. Obudziła się w niej druga osobowość.


RE: Szare pióro - Kahawian - 21-05-2015

W ciszy obserwował sępicę i słuchał tego, co miała mu do powiedzenia. Nie znał, a jeżeli już, to nie pamiętał imienia ciemnofutrego intruza sprzed kilku tygodni. Nie znalazł też w swojej pamięci drugiego z wymienionych przez samicę imion. Ale pewna cecha charakterystyczna pozwoliła mu wierzyć, że oboje myślą o tej samej personie. Kahawian był tu już dwa lata... nigdy nie spotkał innego samca tsavo. Mam cię, niebieskooki. Wszystkie rady, których mu udzielała... sam o tym myślał. Kto inny mógłby fuknąć i obstawić za "opowiadanie głupot, skoro on i tak to wie". Kahawian jednak nie należał do tego typu. Z resztą, kłótnie o takie drobnostki powodowały nie tylko popsucie relacji, ale i marnotrawstwo cennego czasu.
- Nie wiemy, gdzie teraz przebywa... i niech się nie obraża, ale jest dosyć powolny. Potrzebny nam niewielki, szybki ptak. Może uda mi się jakiegoś nakłonić. No i Sadism... jest trochę nieprzewidywalny. Chciałbym trochę więcej z nim porozmawiać, nim poproszę go o przysługę.
On z kolei starał się zapomnieć o niechęci swojego gatunku wobec węży. Logika jednak sama podpowiadała mu odpowiednie argumenty. Kiedyś zapewne przyjdzie czas, gdy będzie zmuszony do przyjęcia pomocy łuskowatego. Jednak to nie była odpowiednia chwila.
- Jedna z lwic zabierze młode do stóp Góry Królów, nie zależnie od wyników walki. Dopiero gdy wszystko się uspokoi, ktoś powiadomi ją o ewentualnym dalszym działaniu. Mój dawny przyjaciel zamieszkiwał tamte tereny. Ponoć są bardzo bezpieczne.
Cenił sobie dociekliwość Vult. Zazwyczaj nie miał z kim o tym porozmawiać... a mówienie pozwalało na przypieczętowanie decyzji i opanowanie myśli.
- Czy któryś z nich nie próbuje przełamać granicy z Lwimi. Wolałbym wiedzieć, gdybym miał na głowie nie jedno, ale dwa stada.


RE: Szare pióro - Vult - 21-05-2015

- Żaden ptak nie wejdzie ci do ciemniej jaskini. Równie dobrze, możesz prosić o pomoc nietoperza. - Westchnęła - Twój szpieg wcale nie musi przebywać trasę w tę i z powrotem by cię informować. Może to zrobić jakiś pośrednik. - Machnęła skrzydłami jakby dając mu do zrozumienia że ona lata, przemieszcza się w miarę możliwości szybko. A i sama lubiła wiedzieć co gdzie się dzieje. Tak lepiej można się przygotować obmyślać alternatywne wyjścia. Do tego jest duża, nie ma wrogów w swoim naturalnym środowisku, jest królową nieba.
- Walka nie trwa zazwyczaj jeden dzień, któż dla młodych pożywienie zdobędzie? O ile dobrze myślę, mówisz o górze na której pada z nieba zimny piasek. Tam ciężko z pokarmem.


RE: Szare pióro - Kahawian - 24-05-2015

// przepraszam, wiadomość będzie w skrócie. Niestety poprzednią wykasowało mi w całości.//

Samiec przekrzywił łeb w zastanowieniu i skupieniu.
- Moim głównym problemem jest to, że oni was już znają. Nie wiemy, czy ktoś już do nich dołączył... Wiemy po prostu za mało w tej chwili.
Nie chciał ryzykować, że ktoś wypatrzy dwójkę wcześniej już poznanych zwierząt. Nie ma co ukrywać, byli dosyć charakterystyczni... Nie często widuje się węża chętnego do zawojowania świata i sępa, który rozmawia z lwami. A jeśli chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej, po raz kolejny musieliby się zbliżyć i to niosło ze sobą największe ryzyko. Nie umknęło jego uwadze to, że ptak był gotowy wykonać zadanie. Był jej wdzięczny.
- Nie mam też czasu szukać nowych sprzymierzeńców gotowych na dłuższą trasę... a lwice są potrzebne tutaj. Z resztą, to dla nich byłoby największe zagrożenie.
Kahawian zamilknął na dłuższą chwilę. W końcu jednak zacisnął kły i wstrząsnął łbem, a z gardła wydobył się warkot. Potrzebował chwili, by się uspokoić. Dopiero wtedy otworzył zamknięte do tej pory ślepia, do których właśnie wracał spokój. Westchnął przeciągle i spojrzał uważnie na Vult.
-Bądźcie czujni i uważni... nie chcę, żeby wam się coś stało. Nie mamy miejsca na błędy. Postarajcie się dowiedzieć jak najwięcej, ale nie narażajcie się. Mamy niewiele czasu... od tego czego się dowiecie, będzie zależała moja dalsza decyzja.
Póki co jednak wiedział za mało, by móc przewidzieć swoje następne dni. Dopiero po chwili przypomniał sobie o jeszcze jednym pytaniu Vult.
- Poradzą sobie. Dwie z tych lwiczek radzą sobie z polowaniem... A możesz wierzyć, lwice w moim stadzie to naprawdę sprawne łowczynie. Nie mam też zamiaru walczyć do ostatniego. Jeśli zauważę, że nie mamy szans, każę pozostałym dołączyć do Góry Króla. Nie jestem z tych, którzy w imię honoru wybijają swoje stada do ostatniego lwa. A co do śniegu... u podstawy góry go nie ma.


RE: Szare pióro - Vult - 24-05-2015

Uśmiechnęła się cwanie nastroszając trochę pióra.
- Sęk w tym, że oni nie zdają sobie sprawy z tego, że jestem po waszej stronie. Ba! Przyznaj szczerze, któż by śmiał pomyśleć że sęp będzie z kotowatymi współpracował? Toż to czysta abstrakcja.- Nawet jeśli uzna, że to zbyt ryzykowne to i tak nikt jej nie połączy ze stadem z Zachodnich Ziem. O bezpieczeństwo też martwić się nie musiała. Chyba, że lwom skrzydła wyrosną. W dużej mierze cieszyła się, że Kahawian obdarzył ja zaufaniem. Czuła się jak ważny doradca. Na jej dziobie wymalował się uśmiech zadowolenia.
- Rozsądny z ciebie przywódca - Odpowiedziała na wyjaśnienie jej ostatniego pytania. Chociaż góry unikała, z prostego powodu. Zimniejsze powietrze, utrudniało jej latanie.
- Czy chcesz mi jeszcze o czymś powiedzieć zanim odlecę? - Nie musiała się nigdy dużo rozwodzić, wolała jasne i krótkie polecenia. Samą wymianę informacji mogłaby ograniczyć do potrzebnego minimum. Wolała być w ruchu, stanie dłużej w jednym miejscu ją męczyło. A i przydałoby się trochę podziałać, aż się do tego paliła.


RE: Szare pióro - Kahawian - 24-05-2015

Skinął łbem, po czym uśmiechnął się lekko.
- W sumie to masz rację.
A co miał powiedzieć? Że prawdopodobnie był jedynym w okolicy który poszedł na taki układ? No cóż, to pierwsza misja Vult i Sadisma... i ciekaw był, jak się spiszą. Jakby nie patrzeć, to od tego zależała dalsza współpraca. I o ile o sępicę był raczej spokojny, o tyle wąż mógł zrujnować całą akcję. Liczył, że ptaszysko wszystkiego dopilnuje. Jej komplement skwitował krótkim, wdzięcznym pomrukiem. Nie mieli już czasu na dłuższe odwlekanie sprawy, teraz każda godzina była cenna. Na jej pytanie odpowiedział krótko.
- Nie. Powodzenia i uważajcie na siebie.
Cofnął się kawałek, dając padlinożercy odpowiednią ilość miejsca na start. Poczeka chwilę, po czym odejdzie w swoją stronę. Miał dzisiaj jeszcze kilka spraw do załatwienia...


RE: Szare pióro - Vult - 25-05-2015

Nie marnując ani chwili dłużej rozłożyła skrzydła. Wzięła lekki rozpęd a machając narządem do latania wytworzyła dość spory wiatr który musnął rosłego samca.
- Wypatruj znaków z nieba - Odrzekła dając mu do zrozumienia że swym cieniem da mu sygnał o powrocie i możliwości rozmowy na osobności. Wzbiła się wysoko tak, że gdyby chciał ją odprowadzić wzrokiem to zostałby oślepiony przez słońce. Odleciała.

(Watek zostawimy w razie na dalsze zdawanie relacji).

~~~

Wróciła w miejsce, które jakże dobrze służyło do zdawania wszelkich raportów. Odlatując ze szczytu zaskrzeczała donośnie dając tym samym dwugrzywemu znak, że będzie tu na niego czekała gdy tamten dokończy swoje sprawy. Mając chwile wolnego czasu pokręciła się w kółko rozmyślając o pewnym problemie. Szybowała w powietrzu dobry kwadrans zniżając swój lot. Uwielbiała czuć wiatr na swoim dziobie i w piórach. Będąc już blisko podłoża wylądowała na większym głazie, wypatrując sylwetki samca.


RE: Szare pióro - Kahawian - 13-06-2015

Miał trzech samców do pomocy, chciał, żeby się wykazali. On tymczasem mógł w końcu trochę odpocząć i załatwić swoje sprawy. A to, co miała mu do przekazania Vult, było dla niego bardzo ważne- na tyle, by nie dać mu spać. Nie przez najbliższych kilka godzin. W końcu udało mu się dostrzec na niebie charakterystyczną plamę- wyszedł z cienia i czekał na sępicę. Samiec wskazał jej głaz kilkanaście kroków od niego. Powinien być dla niej wygodny. Przysiadł na ziemi naprzeciw niego.
-Jakie wiadomości?


RE: Szare pióro - Vult - 13-06-2015

Mimo, że wybrała już sobie dogodną miejscówkę dostrzegła jak samiec zaprasza ją by rozgościła się na głazie blisko niego. Westchnęła ciężko i w podskokach przydreptała.
- Zanim przejdziemy do konkretów chcę coś wiedzieć. - Przyjrzała mu się badawczo, budując tym samym atmosferę pełną napięcia niczym gęsta mgła o poranku. - Jak długo trwa ciąża u lwic?
Wiedziała, że wytrąci go tym pytaniem z równowagi bądź wprowadzi w zdziwienie. Jednak jej ta wiedza była potrzebna, na tyle by mieć pewność co do swoich wiadomości.
- Jest jeszcze coś. - Tu przełknęła ślinę i spuściła nieco łeb. Ewidentnie przychodziło jej to z trudem wypowiedzenie tych słów - Wybacz, że cię zostawiłam z tym monstrum. Mój mózg nie ogarniał tego chaosu, który tam powstał. Nie jestem zdolna do pracowania w takich warunkach. - Można rzec, że to były przeprosiny największe na jakie zdołała się wykrzesać. Nawet nadstawiła karku na tego młodego słodkiego wypłosza Nuru a nie usłyszała chociażby słowa dziękuję. Mimo, że nie leżało to w jej obowiązkach, ba było to nadprogramowym działaniem. Zacisnęła mocniej szpony na głazie a wzrok wbiła w ziemię.


RE: Szare pióro - Kahawian - 13-06-2015

Co jak co, ale to pytanie nieco go zdziwiło. Chwilę mu zajęło, nim przeskoczył na nowy kontekst. Z zaskoczoną miną zerknął na Vult.
- Około połowy pory suchej.
Czyżby Ghalib doczekał się już młodych? Czy też już miał je wcześniej? Robiło się nieciekawie, jeśli jego stado się rozrastało... zwłaszcza, jeśli wszyscy mieli takie nastawienie. Jego mina po następnych zdaniach sępicy, złagodniała, pozwolił sobie nawet na lekki uśmiech.
- Nic się nie stało. Nie spodziewałem się kiedykolwiek ujrzeć Kami... mnie też to... wybiło z rytmu. Z resztą, nie chcę, by zbyt dużo wiedziała. To nie jej stado w tej chwili i nie jej biznes.
Rozumiał już obawy tych, którzy mieli okazję spotkać monstrum w dawnych czasach. Gdyby przyszedł tu rok, czy dwa wcześniej, nigdy by do Świtu nie dołączył. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak wiele się zmieniło. W jego mniemaniu, na lepsze. Siła to nie tylko okrucieństwo i przemoc. To umiejętne wykorzystanie swoich umiejętności... i tego chciał nauczyć swoich. Niedługo ich treningi w końcu zaowocują, a te uda się dobrze wykorzystać.
Ale nie po to się tu znaleźli. Chrząknął znacząco, wyrywając się z zamyślenia.
- A więc... mam wnioskować, że czarnogrzywy doczekał się młodych?