Król Lew PBF
Północno-wschodnia granica - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Cesarstwo Doliny (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=171)
+--- Dział: Sawanna (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=39)
+--- Wątek: Północno-wschodnia granica (/showthread.php?tid=1255)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14


RE: Północno-wschodnia granica - Mogu - 03-04-2016

Stary samiec usiadł dumnie wypinając pierś. Jego zielone oczy przeniosły się na moment z samicy na samca, ale to jednak ona zadała mu pytanie. Postanowił na nie odpowiedzieć.
-Każda pogoda jest dobra. - Głos miał spokojny i głęboki w swym brzmieniu. -Zależy co planujemy robić.
Zanim powiedział następne zdanie studiował przez chwilę ich aparycję. Nie byli pierwszej młodości, a samiec wyglądał na sprawnego fizycznie w stopniu nawet większym niż, on sam chciałby przyznać, jego własna sprawność. Lata swoje robią. Surowa mina samca zdradziła, że nie jest on tak przyjaźnie nastawiony jak samica. To dobry znak. Z takimi lwami chce się robić interesy.
-Również witam. -W końcu przemówił. -Nazywam się Mogrim i zmierzałem w kierunku Lwiej Ziemi. Czy moglibyście powiedzieć mi czy "idę w dobrą stronę"?


RE: Północno-wschodnia granica - Maru - 03-04-2016

Postanowił się wtrącić. Nie wiedział jakie samiec ma zamiary, więc musiał się go stąd pozbyć. Prośbą, groźbą, podstępem, wszystko jedno. Stanął ramię w ramię z Venety wypiął pierś i rzekł takim surowym głosem.
- Nie, nie idziesz. Tam jest tylko pustynia. Musisz iść na zachód.
Takie małe kłamstewko, ale nie chciał dać po sobie tego poznać, jego twarz w ogóle nie wyrażała żadnych emocji. Dodatkowo wpatrywał się wprost w zielone ślepia obcego. Wyglądał dość poważnie, może nawet trochę groźnie.


RE: Północno-wschodnia granica - Mogu - 03-04-2016

Młodszy od niego lew, który starał się udawać pewność siebie, chyba nie liczył na powodzenie tego drobnego kłamstewka. Byli na północno-wschodniej granicy sawanny na Lwiej Ziemi. Bliżej Lwiej Skały już się być nie dało. Na zachodzie natomiast nic nie było, poza oczywiście wielką wodą. Nie był głupi. Intelekt to jego najcenniejszy talent i w te klocki umiał grać.
-Ach oczywiście, że musiałem się pomylić. - Odpowiedział uśmiechając się lekko do samca. - Ale zachód to nadal zły kierunek mój drogi.


RE: Północno-wschodnia granica - Venety - 03-04-2016

-
Kim jesteś?
- zapytała się. Pewność siebie lwa była... Nie, zdecydowanie nie lubiła takich osobników. Zbyt pewne siebie. Cwaniaczkowate - Mój towarzysz ma rację, na Zachodzie jest wielka skała. Tam jest stado lwiej ziemi.


RE: Północno-wschodnia granica - Maru - 03-04-2016

Słysząc jego słowa wyraz twarzy zmienił mu się na jeszcze bardziej surowy, zmarszczył brwi i lekko warknął.
- Mam ci wytłumaczyć powoli i dokładnie o co mi chodzi? W porządku. Nie jesteś tutaj mile widziany, dlatego zabieraj swój zacny zad tam, skąd przyszedłeś. Nie ma tutaj miejsca dla włóczęgów!
Futro na jego karku zjeżyło się. Nie spuszczał obcego z oka będąc gotowym na atak w każdej sekundzie. Nie pokazywał mu uległości, jego broda cały czas tkwiła uniesiona wysoko, a oczy wlepiały się w ślepia czarnego.
- I nie interesuj się, w którą stronę na Lwią Ziemię, bo od nas się na pewno nie dowiesz.


RE: Północno-wschodnia granica - Mogu - 03-04-2016

Cień siedział dalej spokojnie. Wysłuchał lwicy, a następnie lwa. Lwica wspomniała o wielkiej skale, która jak byk widniała na wschodzie. To było dostatecznie wiele informacji odnośnie lokalizacji Lwiej Ziemi. Musiał iść na wschód, ale przez chwile się zastanowił czy nie odbić na zachód za linię widnokręgu i obejść ten teren, by nie zostać zauważonym przez tą dwójkę. Byli dziwni jak dwie strony medalu.
-Trochę grzeczniej. - Odparł spokojnie do samca. - Do włóczęgi mi daleko i nie przyszedłem tutaj bezcelowo. W każdym bądź razie - Wstał i powoli ruszył w kierunku wschodnim. - dziękuję za wartościowe informacje.
Zaczął iść w obranym kierunku ale powoli tak jakby sprawdzając czy dwójka jakkolwiek zareaguje czy da mu w spokoju iść dalej swoją drogą. Na pytanie lwicy nie odpowiedział, gdyż przedstawił się wcześniej, a dalsze informacje na jego temat nie były kwestią, jaką chciał się dzielić z każdym napotkanym lwem.


RE: Północno-wschodnia granica - Maru - 03-04-2016

Widząc jak rusza zrobił krok tak, by zastąpić mu drogę i dając do zrozumienia, że nie pozwoli mu przejść.
- Nie obchodzi mnie skąd jesteś i jaki masz cel. Masz stąd spadać i to już! To nie jest zbiegowisko, gdzie możesz sobie łazić ile chcesz. Zrozumiałeś już, czy mam wyjaśnić jeszcze dokładniej?
Naprężył wszystkie mięśnie. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta, ale jako strażnik musiał chronić stado przed obcymi. Tym bardziej, że samiec miał "jakiś cel". Nie było ważne co to, wiedział, że nie pozwoli mu go zrealizować.


RE: Północno-wschodnia granica - Mogu - 04-04-2016

Stary Cień nawet nie napiął ani jednego mięśnia gdy młody zastąpił mu drogę. Było to nawet zabawne gdyż twierdził, że obcy ma sobie iść, jednocześnie nie dając mu iść. Mogrim popatrzył na niego z lekkim politowaniem, choć równie dobrze można było uznać ten gest za lekkie skonfundowanie.
-Mówisz, że mam sobie iść, a teraz nie dajesz mi iść. - Powiedział spokojnie. - Cóż za...rozbieżność.
Spojrzał na samca nie mrugając przez dłuższą chwilę, po czym dodał stonowanym głosem, który był kompletnie wyzuty ze wszelkich emocji.
-Pozwolisz mi odejść, czy będziemy tkwić w matni?


RE: Północno-wschodnia granica - Maru - 04-04-2016

- Musisz wszystko komplikować? A nie lepiej odwrócić się i wrócić tam, skąd się przybyło?
Nie, nie może mu odpuścić. Nie po to dostał awans, żeby teraz wpuszczać tu różnych znajduchów. On sam zaczął robić powolne kroki w kierunku samca, mając nadzieję, że odpuści i odejdzie. A jeżeli nie to widocznie przemówi do niego tylko argument siłowy.


RE: Północno-wschodnia granica - Mogu - 04-04-2016

Stary Cień uśmiechnął się lekko.
-Starasz się mnie wystraszyć? - Powiedział to tak, jakby ojciec przemawiał do małego dziecka. - Jeżeli moje podejrzenia są słuszne, to nie wiem czy TO jest warte mojego "interesu".
Miał dość ważny interes. Był politycznym wysłannikiem z zapomnianych północno-wschodnich ziem, zarządzanych przez dość nieprzychylną grupę lwów. Musiał się zobaczyć i porozmawiać z przywódcami co najmniej dwóch stad zanim wróci na swoje tereny, ale czy -wedle jego podejrzeń- rozmowa z liderem, którego przedstawiciele stada spinają się i demonstrują siłę na każde ugięcie źdźbła trawy są ...wartościowi. Miał co do tego ambiwalentny stosunek.
Dostał swoje rozkazy, ale przez myśl przeszło mu nawet to, że mógłby w tej jednej kwestii skłamać.
-Ujmijmy to inaczej. -Powiedział w końcu wracając do swojego normalnego głosu. - Nie chce mi się z tobą walczyć. Wiem, że chcesz komuś zaimponować, a ja nie mam czasu na "sprawy małej wagi".
Istotnie, obecna sytuacja była kuriozalna. Pyta o drogę, a napadają na niego jakby co najmniej podpalił pół sawanny i z płonącym patykiem w pysku wykręcał się, że to nie on.
Postanowił jeszcze raz zapytać, ale w tym przypadku bardziej ogólnie.
-Pozwolisz mi odejść, czy dalej będziemy tkwili w matni?


RE: Północno-wschodnia granica - Maru - 04-04-2016

Ten osobnik zaczynał go już irytować. Był za głupi, żeby zrozumieć, czy też miał nie wracać bez spełnienia swojego celu? W każdym razie nie miał zamiaru wchodzić w te jego głupawe giereczki.
- Tak? Lwia Ziemia jest tam. - wskazał łapą w kierunku, z którego czarny przybył. - Możesz już stąd spadać.
Nawet uprzejmie zszedł mu z drogi i stanął obok Venety.


RE: Północno-wschodnia granica - Mogu - 04-04-2016

Lew się odsunął. Jak pięknie z jego strony.
-Tak lepiej. -Odpowiedział przechodząc spokojnie. - Spokojnego dnia wam życzę.
Dodał na końcu swoje standardowe pożegnanie, które brzmiało dwuznacznie. W tej sytuacji było ono na pewno szyderstwem, ale czy ktoś to zanotuje. Nie jego w tym głowa.
Oddalał się powoli w swoją stronę.

z.t


RE: Północno-wschodnia granica - Maru - 04-04-2016

Obserwował uważnie samca, póki ten nie zniknął mu z pola widzenia. Prychnął tylko rozdrażniony.
- Co za baran... Skąd się tacy biorą?
Spojrzał z dość poważną miną na Venety.
- Mam wrażenie, że ktoś go tu po coś przysłał. Obawiam się, że może tu wrócić, ale nie sam. Przy następnym spotkaniu z królem czy królową będę musiał o tym zaraportować. Trzeba będzie uważniej obserwować ten skrawek Lwiej Ziemi.
Obrócił się i znów legł po drzewem, gdzie leżał z Venety przed tym całym zajściem. Położył łeb na łapach i powoli uspokajał się po spotkaniu z nieznajomym.


RE: Północno-wschodnia granica - Venety - 14-04-2016

Westchnęła cicho. Nie wiedziała, co o tym sądzić. A jeśli potraktowali nieznajomego zbyt ostro? A jeśli on naprawdę nie chciał niczego złego? Chciał tylko zapytać o drogę? A oni tak go potraktowali... Czuła się źle. Po prostu czuła się źle psychicznie. Nie rozumiała dlaczego, w końcu nie miała podstaw, by mu ufać. Ale też nie miała żadnych podstaw, by mu nie ufać. Poza... Czarnym kolorem sierści. Czy Tobie na mózg padło, Venety? Od kiedy kolor sierści dyskwalifikuje lwa? I to jeszcze Ty, która starasz się być dobra dla wszystkich? I wszystkich rozumieć? I nie oceniać? I być miła? Po prostu miła?
A może tak naprawdę w niczym nie różnisz się od swojej zgryźliwej siostry? Jesteś taka sama jak ona! Nie ma w Tobie niczego dobrego! Ty jedynie udajesz, ale tak naprawdę jesteś taka sama.
Czuła, jak łzy bezradności cisną się jej do oczu. Odgoniła je gwałtownym potrząśnięciem łba i podeszła do Maru. On też nie wyglądał najlepiej. Uśmiechnęła się kwaśno do niego - Nie martw się. Zrobiłeś, co do ciebie należy - po czym położyła się przy nim. Do końca nie orientowała się, co robi, teraz jedynie potrzebowała cudzego ciepła. Przytuliła się bokiem do jego boku, a pysk wsadziła w jego grzywę, chowając go w nią.
Nie jestem jak Vasanti... Nie jestem jak Vasanti.


RE: Północno-wschodnia granica - Maru - 14-04-2016

Byli znowu sami, a ona wtula się w niego i chowa głowę w jej grzywę. Widział, że ona też ma nietęgą minę, więc próbował ją jakoś pocieszyć. Przejechał nosem po jej policzku i uśmiechnął się doń.
- Nie martw się o to. On na pewno coś kombinował, nie chciał powiedzieć, po co tu przybył. Gdyby miał dobre zamiary to na pewno nie kryłby się z tym.
Znowu położył głowę i oparł ją o ramię lwicy. Teraz cieszył się tą chwilą, jej bliskością i zapachem. Nawet delikatnie ocierał głowę o jej ramię i policzek.