Król Lew PBF
Pustynia - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Pustkowie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=66)
+---- Dział: Ognista Pustynia (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=68)
+---- Wątek: Pustynia (/showthread.php?tid=1697)

Strony: 1 2 3 4 5 6


RE: Pustynia - Kifo - 23-10-2016

Reanimacja? Nie, beżową ominęło co najwyżej zaciągnięcie za ogon w cień i pacanie łapą po pysku, ewentualnie ciągnięcie za ucho, dopóki by się nie obudziła. Skoro jednak lwica zaczęła kontaktować, a przynajmniej odczuwać ból, Kifo ograniczył się tylko do stania i gapienia się. Był strasznie ciekawy, czy beżowa była zdziwiona, że zna on lwioziemskie powitanie czy po prostu za nim powtarza. Nawet jakby należała do jakiegoś innego stada, to i tak by raczej starał się pomóc. Szkoda tylko, że nie miał pojęcia, co zrobić w takim przypadku. Już miał zamiar potargać ją za ucho, by wróciła na ziemię, ale lwica odkaszlnęła. - Sama się wypacz. - odpowiedział, a raczej wychrypiał wielce elokwentnie, rzucając jej krzywe spojrzenie. Zaraz się jednak zreflektował. Ona chyba nie bardzo była w stanie mówić. On też chrypiał przeraźliwie. Dobra, da jej jeszcze trochę czasu, niech się pozbiera do kupy.
Tylko dlaczego ona z tego nie skorzystała? - Ej – zaprotestował Kifo. Lwica wyglądała, jakby miała się za chwilę wywalić. Lampart doskoczył i podparł ją z jednej strony swoim ciałem. - Może powoli, co? - rzucił ze źle skrywanym uśmieszkiem. W końcu dziewczyna na niego leci.


RE: Pustynia - Anairell - 23-10-2016

A może była masochistką i pragnęła lania? Nie no.. nie była.. chyba. I nie, nie znała tego powitania, możliwe, ze gdzieś obiło jej się o uszy to słowo, ale za nic w świecie nie skojarzyłaby tego z czymś sensownym, już na pewno nie z powitaniem. Zresztą nie orientowała się za bardzo w stadach. Jej nieduża familia zwykle unikała każdego, kto nie był potencjalnym obiadem.
Oczywiście nie zareagowała na zaczepkę, ale tylko dlatego, że nie słabo reagowała na cokolwiek. Czuła się przytłoczona całą sytuacją i pewnie miała sporo szczęścia wpadając akurat na tak.. ee.. uprzejmego jegomościa.
Pół sukcesu to podnieść się, skoro jeszcze trzeba ustać na tych miękkich łapkach. Lwicy to średnio wychodziło, na szczęście znów mogla liczyć na lamparta. Automatycznie przeniosła ciężar na stronę asekurowaną przez plamiastego, więc w pełni mógł się szczycić tym, że na niego leciała. Również i obronna postawa rozmyła się w mig. - Nigdzie się nie śpieszę. - odburknęła, podkulając ogon pod siebie. Musiała przeczekać kolejny moment, aż ostatnie zawroty głowy minęły. Teraz już mogła stać niemal o własnych siłach. - Dziękuję... - zaczęła i w sumie już skończyła. No co? Nie była za dobra w podziękowaniach.


RE: Pustynia - Kifo - 23-10-2016

Co powinien czuć facet, kiedy dziewczyna się o niego opiera? Dumę, czułość, pragnienie opieki a przynajmniej ciekawość? Kifo zaczął się nudzić. Odstąpić nie mógł, bo jeszcze lwica upadnie. Ba, podrapać się nie mógł, bo zaraz oboje by polecieli. Stał więc, czekając aż beżowa stanie całkiem na własnych łapach i zastanawiając się, czy najpierw kichnie czy ziewnie. Naprawdę fascynujące. Początkowo zanosiło się na remis. Kichnięcie w ostatniej minucie wysunęło się naprowadzenie i wygrało, jej. Ziewnięcie jakoś udało się mu stłumić. 
W końcu po kilku minutach, które się potwornie dłużyły, lwica podziękowała. Kifo odsunął się lekko, będąc gotowy doskoczyć do niej, gdyby jednak zaczęła się przewracać. - Spoko. - rzucił krótko. Dopiero teraz miał okazję zobaczyć lwicę w całej okazałości. Nawet ładna, w przyjemnym kolorze, brak jakiś znaków szczególnych. - To przyjemność... - przerwał i nie skończył. Chciał powiedzieć coś w stylu „to przyjemność pomagać tak urodziwej lwicy”, ale to by raczej słabo zabrzmiało. Nie miał ochoty się przed nią wygłupić.
- Daleko jeszcze? Z Twojej strony? - spytał, wskazując łbem w stronę, skąd podejrzewał, że przyszła. Lwica wyglądała na wyczerpaną, ale może była zmęczona już wcześniej, a jej trasa wyprowadzi go szybciej z tej pustyni niż jego. Było by miło.


RE: Pustynia - Anairell - 23-10-2016

Rzeczywiście. Lwica nie wyróżniała się niczym spośród wielu innych lwic, które zapewne znał Cętek. Chciałoby się powiedzieć, że wyróżniało ją złote serce, lub inteligencja, ale po co kłamać. Tak, była zwykła, tradycyjna. I w prawdzie nigdy nie przykładała uwagi do swojego wyglądu. Niewielkie blizny na jej ciele, ślady po ostrym wychowaniu nie biły po oczach i z łatwością można było je pomylić ze zwykłymi zadrapaniami.
Siły powracały nieśpiesznie, ale nic nie zapowiadało, żeby lwica miała ponownie wylądować na ziemi. Przenosiła zagubione spojrzenie żółtych ślepi z boku na bok. - To.. to przez piach, mam na niego uczulenie. - Wyjaśniła pośpiesznie, nieudolnie próbując ukryć swoją głupotę. Pierwsza samotna podróż? Ruszajmy na pustynie! Będzie super! Nie było.
Przyjemność? Miała powody by w to wątpić, ale wygodniej było nie komentować. I tak już wyszła na niezbyt rozgarniętą. - Nie do końca wiem.. - Ponownie chciała uciec się do kłamstewka, ale jej szare komórki trybiły stanowczo za wolno. - Chyba się zgubiłam. - Przyznała w końcu, spuszczając wzrok.


RE: Pustynia - Kifo - 24-10-2016

Kifo zauważył zakłopotanie beżowej, ale nie mógł się domyślić, z czego się brało. Powiedział coś nie tak? Może to przez te jego głupie odzywki. Ale tak właściwie, to co takiego niby powiedział? Zaczął robić pośpiesznie rachunek sumienia, kiedy usłyszał słowa Bezi. - Aha. - to pierwsze, co przyszło mu do głowy. Pierwsze słyszał o jakimś uczuleniu. Uczu-lenie, hm... - Czyli uczy... oczy ci się lenią od piasku? - spytał szczerze zainteresowany. Szkoda trochę tych jej oczu. Były nawet-nawet (bo żółte, takie jak on ma).
- Zgubiłaś się? - powtórzył jak echo i przyjrzał się jej z niedowierzaniem. Zgubienie się na pustyni często oznaczało śmierć. A jaki zwierz pcha się gdzieś, gdzie nie ma wody i prawie brak pożywienia? Prościej by było dla niej obrać trasę dookoła: dłuższą, ale bezpieczniejszą. Dopiero teraz trybiki w jego mózgu zaskoczyły i zorientował się, że lwicy jest po prostu wstyd. - Aż tak piasek pasuje ci do futra? - rzucił, uśmiechem próbując podgrzać nieco atmosferę. - Nie przejmuj się, na sawannie też będziesz wyglądać nieźle.


RE: Pustynia - Anairell - 24-10-2016

Kiedy kotowaty próbował rozgryźć łamigłówkę słowną na pysku lwicy pojawiło się typowe"wtf". Uśmiechnęła się, chociaż raczej wyglądało to jakby właśnie konsumowała dorodną cytrynę i nie chcąc ciągnąć tego tematu pośpiesznie potrząsnęła łbem, niby zgadzając się z teorią nieznajomego.
Kurczę. Kiedy usłyszała te same słowa w ustach lamparta, zrobiło jej się jeszcze bardziej głupio. No właśnie. Pewną śmierć, a ile ją od niej dzieliło? Zapewne bardzo mało.
Chociaż ciężko było spojrzeć prawdzie w oczy, ale samiec chyba nie zamierzał z niej drwić. No chyba, ze zamierzal, a ona nadal za słabo ogarniała. W każdym razie jego słowa rozbawiły ją, no nie do łez, ale wystarczająco, by uniosła kąciki warg ku górze.
- To kamuflaż... - nie dokończyła, słysząc, bądź co bądź komplement. Nie bardzo wiedziała co powiedzieć, bo "Ty również" wydawało się zbyt mainstreamowe. Drugą i lepszą opcją było zarumienienie się niczym dorodny burak. Uf, całe szczęście sierść ją uratowała przed kompromitacją. - E... Jestem Anairell. - Zdecydowała się dyskretnie zmienić temat.


RE: Pustynia - Kifo - 24-10-2016

Nie oberwał w pysk za swoją odzywkę, a nawet udało mu się ją lekko rozbawić. Pełen sukces. 
- Ee...? Nie przedstawiłem się? - zdziwił się, słysząc imię beżowej. Kurczę, faktycznie. - Jestem Kifo. Wybacz. Znaczy - zorientował się, że to nie tak miało zabrzmieć - wybacz, że nie przedstawiłem się wcześniej. 
Kifo odetchnął głęboko, zbierając myśli. - W każdym razie najlepiej będzie, jeśli wrócimy po moich śladach. - Wskazał kierunek, skąd przyszedł. - Ja już tu skończyłem, więc jeśli trochę doszłaś do siebie... wystarczająco, to możemy iść. No chyba, że ty masz tu jakiś interes. - Kifo zlustrował lwicę poważnym wzrokiem. - Kamuflujesz się? Uciekasz przed kimś? Ana...?- Lwica wydawała się raczej bezproblemowa i raczej miła. Lampart miał szczerą nadzieję, że to nie były tylko pozory. Czekała ich jeszcze kilkugodzinna podróż i wolałby nie zostać zaatakowany znienacka. Ta, na pewno jest wplątana w jakąś międzystadną aferę. Kifo zbeształ się w myślach. Powinien poczekać na odpowiedź, zamiast wymyślać niep... mało prawdopodobne scenariusze.


RE: Pustynia - Anairell - 24-10-2016

Niemal niezauważalnie zmrużyła ślepia.
- Spokojnie, będziesz miał okazje odpokutować swoje winy. - Zapewniła go, siląc się na zadziorny uśmiech.
Jak widać plamiasty od razu znalazł sposób na zadośćuczynienie. Ślady były nadal widoczne, lecz ukłucie niepokoju wbiło się w skroń lwicy. A co jeśli ślady zasypie opadający piach? Nie była pewna, czy to możliwe, jednak pojedyncze ziarenka wędrowały po pustkowiu. Tego była pewna, a namacalnym dowodem były jej niemalże zatkane uszy.
- Nic mnie tu nie trzyma. - poinformowała Kifo, lecz jej wzrok już wędrował po, no powiedzmy, krajobrazie. - Czy.. czy znajdziemy gdzieś tu wodopój? - Tym razem ślepia (pełne nadziei) wlepiła w pysk lamparta. Właściwie dopiero teraz dotarło do niej jak bardzo jest wyczerpana i spragniona.


RE: Pustynia - Kifo - 24-10-2016

Zaaraz,czy ona... O, matko. Kifo spojrzał na nią z bezradnością kociaka. Czy ona usiłowała z nim flirtować? A może po prostu jest przewrażliwiony? Dalej, Kifo, weź się w garść. Lampart odwrócił na chwilę wzrok. Może, może nie. Pewnie nie. Nie ma co przesadzać. W każdym razie chyba wiedział, o co chodziło beżowej...
Kifo zmarszczył brwi. Nie dane mu było doczekać się odpowiedzi na swoje pytanie. Jeśli nie uciekała, to co tu robiła? Kolejna kandydatka na sierotę do przygarnięcia przez Lwią Ziemię? Dopiero kolejne pytanie Anairell sprowadziło go na ziemię. - Czeka nas kawałek drogi. - odpowiedział zgodnie z prawdą. Przemilczał tylko jak długi kawałek. - Jest rzeka. W tamtą stronę - wskazał łapą kierunek po raz drugi. - Jesteś gotowa czy jeszcze trochę odpoczniemy? - Wiatr mógł zasypać ślady, ale słońce zaczynało chylić się ku zachodowi, więc mogliby się nim kierować. 

//jeśli wychodzimy, to możesz mnie przy okazji ztnąć?


RE: Pustynia - Anairell - 24-10-2016

Flirt? To chyba coś nowego dla Any, ale kto wie? Może podświadomie kręcił ją plamisty bohater? Albo miała omamy..
Oh, rzeczywiście, zamroczona lwica, nieświadomie zignorowała jedno z pytań Kifo, ale na pewno kiedyś będzie okazja, żeby wyjaśniła przed czym próbowała uciec. na wszystko przyjdzie pora.
Uff, tylko kawałek. To napełniło niespodziewanymi siłami ciało żółtookiej, i dobrze, że jej nowy towarzysz nie wyjawił jej szczegółów dotyczących odległości. - Ruszajmy! - Ponaglająco szturchnęła nosem bok lamparta. - Dam radę.. - dodała, posyłając mu przekonujący uśmiech, choć pod nim zdecydowanie skrywało się zwątpienie.

/zt razem z Kifo

Przepraszam, ale dziś upada długość i jakoś postów :<


RE: Pustynia - Eusiler - 21-01-2017

Dojście na pustynię zajęło Eusiler i Sinnon dużo więcej czasu niż obydwie sądziły. Nie małe znaczenie miało to, że z początku ruszyły w przeciwną stronę. Mała kotka wyczuwała w towarzyszce rosnącą do siebie sympatię co tamta okazywała warczeniem i dość specyficznym uśmiechem odsłaniającym kły. Dość szybko zareagowała też gdy Eusiler zaczęła śpiewać, a potem gwizdać. Zapewne po to aby się nie przemęczała w czasie marszu. Za całą troskę jaką jej poświęcała pustynny kociak postanowił nazbierać jej kwiatów. Po głośnym kichaniu poznała, że jej się podobają. Tworzyły naprawdę dobrą parę.
W końcu dotarły do przyjemnie ciepłego miejsca, które wyglądało podejrzanie znajomo. Jednak jak znajome mogą być wydmy? Szukały norki w okolicy kępy trawy. Raz zaskoczyły parę śpiących fenków i Sinnon musiała poważnie z nimi porozmawiać ze swoim uroczym uśmiechem na mordce.
W końcu dotarły to tej właściwej. Z wielkim uśmiechem na twarzy wskoczyła do swojego domu. Do miejsca, do którego tak długo wracała. Tęskniła za mamą i zapachem jej futerka, jej głosem i tym jaj opowiadała jej bajki przed snem, tak długo jej nie widziała. Z bijącym szybko sercem rozejrzała się po małym piaskowym pomieszczeniu.
Norka była pusta.


RE: Pustynia - Sinnon - 21-01-2017

Gdy po długiej, męczącej, a przede wszystkim wielce irytującej podróży w końcu dotarły na miejsce, Sin myślała że wyzionie ducha. Nie spędziła tyle czasu z młodym odkąd sama dorosła i już zapomniała ile energii trzeba poświęcać na te małe istotki. Przez większość ostatniego czasu jedyne co robiła to wzdychała, ubolewając nad swoim losem i niepokojąco dobrym sercem oraz gburowato komentowała wszystko co mała robiła. Nie była dla niej miła, wręcz przeciwnie, całe jej zachowanie i postawa pokazywały, że chcę aby zostawić ją w spokoju. Kotce najwyraźniej to nie przeszkadzało. Cały czas szczerzyła się jak głupia i wydawała się przywiązywać do serwalki. Cóż nie było to Sinnon na łapę, ale w końcu szła oddać młodą rodzinie, więc nie przywiązywała do tego uwagi.
Kiedy błądziły, bo inaczej nie da się tego nazwać, po pustyni Sin wyczuła zapach przypominający Eusiler i zauważyła, że kociak najwyraźniej rozpoznał norkę na jednej z wydm, choć jak dla serwalki to wszystkie wyglądały dokładnie tak samo. Mała kotka od razu wskoczyła do środka, a Sin zaczęła się zastanawiać czy powinna odejść już, czy zaczekać jeszcze chwilę. Po krótkim namyśle postanowiła zostać, coś się tu nie zgadzało. Co prawda wyczuwała zapach należący raczej do Eusiler i jej mamy, jednak nie był zbyt wyraźny. Gdyby ktoś był dłużej w środku woń byłaby ostrzejszy...Sinnon zajrzała do środka, czując ukłucie niepokoju i zastała małą kotkę pośrodku pustej piaskowej norki.


RE: Pustynia - Myr - 26-04-2017

Wędrując trafiliśmy na pustynie. W sezonie suchym jest tutaj nieprzyjemnie ale teraz? Może w tych okolicach deszcz był mniej intensywny ale nadal był. Trzymaliśmy się niedaleko rzeki. W końcu chodzi o to aby ja omijając i trafić na skałę. Nie mówiłem nic tylko wpatrzony przed siebie szedłem. Miałem cel i chciałem dotrzeć do niego jak najszybciej to się da. Łapy stawiałem ociężale a przez ból kolana i kulenie, nie miałem szybkiego nadto tempa. Wiedziałem gdzie idziemy i na horyzoncie było widoczne to co było naszym celem.


RE: Pustynia - Baqiea - 26-04-2017

Hiena patrzyła pod nogi i na bok Myra. Nie oddalała się od niego chyba że było to niezbędna by gdzieś przejść. Jej oczy zdawały się puste, a umysł skupił się jedynie na utrzymaniu jej w pionie. Może było by znacznie lepiej gdyby nie Satau. Lwica sprawiała że Baqiea co rusz nieco przyciskała się do lwa gdy tylko zarejestrowała że ktoś jeszcze idzie z nimi, a jej umysł zapomniał kto to. Nie chciała teraz przeżywać tego co śmierć jej odebrała, a po tym jak Satau skojarzyła dla zielonookiej, siebie z Nataką, wyparcie jej było najprostszym sposobem. Co owocowało nieco komicznymi momentami strachu.


RE: Pustynia - Satau - 28-04-2017

Z dwójką podróżowała dość raźnie obolała lwica, która niezbyt cieszyła się patrząc na stan ukochanego. Martwiła się, widziała iż droga sprawia mu mały kłopot, a kończyna spowalnia jego ruchy. Satau troskliwie służyła jako opora i wsparcie dla obolałego samca. Na hienę zerkała co jakiś czas, dziwiąc się jej sposobowi bycia. W każdym razie nie przerwała głuchej ciszy i szła krok w krok za towarzyszami wlekąc z sobą swoje przybierające kilogramy. Piaskowa martwiła się nagłą zmianą swojego ciała, nie jada za dużo, a ostatnio przytyło się jej całkiem sporo. Obstawiała, że przyczyną jest pora deszczowa i masa tłuszczowa ofiar, ponadto nie ma upałów, które przyśpieszały spalanie zbędnych deko.