Król Lew PBF
Zewnętrzny pierścień - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Szare Ziemie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=73)
+---- Dział: Zdradliwe Bagna (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=75)
+---- Wątek: Zewnętrzny pierścień (/showthread.php?tid=1707)

Strony: 1 2 3 4 5


RE: Zewnętrzny pierścień - Vult - 27-12-2015

Uniosła brew w zdziwieniu.
-Na cóż ci nowi jak nie potrafisz zadbać o tych obecnych. -Czyżbyśmy byli tylko pionkami, którymi operuje? Potrzebni tylko wtedy gdy czegoś oczekuje. To nie tak miało wyglądać. Jak dla niej wąż się pogrążał w mętnych wyjaśnieniach. I nawet słowo wybacz nie potrafiło sprawić by jej oblicze złagodniało.
- Śmiem wątpić czy ty w ogóle wiesz co się dookoła ciebie dzieje. - Miał swoje Ehisses aczkolwiek jakoś nie starał się słuchać co mu radzą. Wiecznie po swojemu.


RE: Zewnętrzny pierścień - Sadism - 27-12-2015

Vult była zła, ale jej oskarżenia były o wiele za srogie. Sadism robił co potrafił, poza tym Bractwo potrzebowało świeżej krwi.
- Żeby o wassss zadbać, trzeba zadbać o podział obowiązków. Im nas więcej tym nam lżej....
Działał tak, by Bractwo przetrwało. Może wydawał się surowy, ale to dla dobra całej grupy.
- Z tego co pamiętam ty miałaś mnie informować, a nie próbować się zabić na każdy możliwy sposób. Ja także spotkałem swe zaginione potomstwo, ale jestem cały...- wyrzut za wyrzut. W końcu nie jego wina że Vult nie ma skrzydła. On cały czas kombinował nad umowami i zabezpieczeniami politycznymi Bractwa. Przysłużył się ugrupowaniu bardziej niż Vult myślała...


RE: Zewnętrzny pierścień - Vult - 27-12-2015

- Jakże mam informować wiecznie nieobecnego. - Westchnęła ciężko, przestępując z szponów. - Oświeć mnie w takim razie po co są zebrania. - To w nich mieli się spotykać i omawiać sprawy oraz interesy. Tylko co po tym jak przywódca wolał, rzucić parę słów i się zmyć nie chcąc wysłuchać nikogo. A przecież powinien wysłuchać ich, szczególnie, że przezywali kryzys. W jej głosie było czuć rozczarowanie i gorycz.
Zabić na każdy możliwy sposób. Nie wytrzymała i zaśmiała się, bardziej psychicznie niż naturalnie.
Jego żarty były suche jak on sam.
- Ciebie zebra nie przygniotła cielskiem a potomstwo nie wykorzystało tego momentu by sprać ci ten zadufany tyłek.
Odwróciła się od niego.
- Straciłam to co najcenniejsze dla ptaków. Jestem tak bezbronna jak ty byś był bez zębów jadowych. Próbuje znaleźć sobie zajęcie i być jeszcze przydatną.- Było to jednak ciężkie, zazwyczaj inni chcieli ją gdzieś zamknąć i trzymać dla bezpieczeństwa. Ewentualnie ciągle towarzyszyć a tak się nie da. Doceniała to po części ale nie chciała być kaleką wymagającą stałej opieki.


RE: Zewnętrzny pierścień - Sadism - 27-12-2015

- Nieobecny bo... - i co Sadism.. cóż teraz powiedzieć. Przyznać się do romansu z Kapłanką Księżycowych? Nie... to tylko pogorszy sytuacje.
- To nie jessst prosste!
Wysłuchał jej kolejnych słów. Teraz nie miał nawet żadnej kontry. Miała racje... cholerną rację.
-Dobrze więc, powiedz mi cóż uważasz za najlepsze w aktualnej ssssytuacji? Pomóż mi...
Popatrzył na nią pytająco, lecz tym razem bez cienia kpiny.


RE: Zewnętrzny pierścień - Vult - 27-12-2015

- Bo? Wytłumacz się gdzie ty byłeś - Jak ma mu dalej ufać jak ewidentnie przed nią coś ukrywa. Nie odpuści, będzie go ciągnąc za język aż w końcu mu powie.
- Aktualnej sytuacji... -Obróciła się znów do niego zamyślając się. To nie jest coś co można przedsięwziąć w ciągu paru minut. Choć plan od dawna powoli kiełkował w jej chorej główce.


RE: Zewnętrzny pierścień - Sadism - 29-12-2015

- Tu i tam. Wszystko dla Bractwa...- czy to kłamstwo? W końcu kontakty w SK mogły przydać się Bractwu.
No a związek z Ines... raczej na złe nie wyjdzie... a moze? Kto wie.
-Dosssstałaś władzę. Wykorzystaj ją i pokaż że dasssz rady utrzymać Bractwo…
Lekko ześlizgnął się i podpełzał do Vult.


RE: Zewnętrzny pierścień - Vult - 29-12-2015

Nie przekonywało jej to "tu i tam". Wymijająca odpowiedź więc jednak coś przed nią ukrywał.
-Mieliśmy być ze sobą szczerzy. - Argument nie do podważenia. Jeśli teraz się wymiga...
- Otrzymałam władzę ale...nie ja jedyna. Israel wcale nie jest pomocny -Z tym też chciała od dawna z nim porozmawiać. W ogóle się nie udzielał, nie rozumiała czemu ma tak wysoką rangę. Gdzie inni lepiej na nią zasługiwali. Jakkolwiek by nie było nie może sama podejmować poważniejszych kroków bez obopólnej zgody Ehisses. A z ta przebrzydła hieną nie da się współpracować.


RE: Zewnętrzny pierścień - Sadism - 30-12-2015

Westchnął owijając się wokół Vult.
- Poznałem kogośśś tak? To moja prywatna sssprawa. Ten związek może nawet pomóc Bractwu...
No coś powiedzieć musiał. A że krążył dosyć wokół prawdy... no w sumie to nie kłamał, tak?
- A co do Israela to jesteś nazbyt uprzedzona. Jak cię znam to już kombinujesz jak się go pozbyć. A rangę ma za zassługi wobec mnie, za bezkrytyczne słuchanie rozkazów oraz umowę którą z nim zawarłem. Jessstem politykiem. By coś zabrać, wpierw daję.
Spojrzał na maskę Vult z lekką wyższością. Jakkolwiek Vult była dobrym doradcą, tak w rekrutacji jej nie widział. Poza tym irytowało go jej podejście do hienowatego.
Był mu winny wywiązanie się z umowy. Sadism miał honor i ze względu na czyjeś widzimisie, nie złamie jej. Wiedział że potrzebują teraz Sargona...
- A mój syn? Co z nim? Jest krnąbrny ale na pewno się nada... Byłem podobny w jego wieku. On wassss potrzebuje.
Przygladał się Ehisses z nadzieją.


RE: Zewnętrzny pierścień - Vult - 30-12-2015

Znowu ściskał ją za szyję, nie podobało jej się to. Większą frustrację wywołała wieść o jego romansie z kimś tam gdy bractwo go najbardziej potrzebowało. Kiedy ona pracowała on się zabawiał. Gdyby nie wykonywała poleceń nie straciłaby skrzydła. To przelało czarę goryczy.
Zasługi? Jakie on miał zasługi bo o żadnych nie słyszała. Uniosła wzrok gdy ten patrzył na nią z wyższością. Nie spuściła go jednak, twardo rzekła.
- Zejdź ze mnie,
Sapnęła ciężko gdy znów napomknął o synu. Robi za bawidamka a potem o owoce swych rozkoszy pyta. Gdyby sępy miały zęby zazgrzytałaby nimi ze złości.
- Wysłałam twojego zasłużonego ulubieńca z misją odnalezienia.


RE: Zewnętrzny pierścień - Sadism - 30-12-2015

Zaczął spozierać swym hipnotycznym wręcz wzrokiem wprost na ślepia Vult. Było to twarde i nieznoszące odmowy spojrzenie.
- Nie rozkazuj mi Vult. Nie rozkazuj. Nie ufasz mi i uważasz że wszystko co robie jest błędne. Jeśli chcesz pokazać że twoje zarzuty mają sssssensss, to przyjmij wyzwanie. Zakład jessst prossty i wyjdzie tak czy inaczej na dobre Bractwu. Masz władzę w Bractwie, a Israela i tak się jak widze pozbyłaś tymczasowo. Zobaczymu kto zrobi więcej dla naszej rodziny. Ty na miejscu czy ja w podróży.
Zwyciężca otrzyma tytuł Yehisses. Dla dobra Bractwa. Możesssz tylko zyssskać.
- a gdzie haczyk? Otóż żadnego nie było. Gad był pewien swych rozwiązań dla wszelakich problemów. I miał dosyć niesubordynacji Vult. Niby który rozkaz urwał jej skrzydło? Jak może być tak podla i obwiniać o to żmija? To był nonsens i okropne, wręcz zdradzieckie zachowanie.
Nie był bawidamkiem, zawsze dbał o Bractwo. On je stworzył. Z wielką pomocą, ale to była jego inicjatywa. Co więcej, potrafił ruszyć zadek z groty i walczyć o dobro grupy. A nie jak inni władcy siedzieć u siebie. Czy więc był złym przywódcą?
Niech rozsądzi go historia.
Nie sępica, w której widział przyjaciółkę, lecz aktualnie usilnie walczył z poczuciem że coś się zmieniło...


RE: Zewnętrzny pierścień - Vult - 30-12-2015

Wytrzymała jego harde spojrzenie, ona nie miała już nic do stracenie. Jedynie zyskać błogosławieństwo w formie śmierci, ale nie takiej by siedzieć i czekając na nią. Jak już ma zginać to w obronie swoich racji, rodziny albo działając.
Vult nie była głupia. To co teraz powiedział, ten cały zakład. Otwierał przed nią jeszcze większe możliwości. Nawet sam się nie spodziewał jak bardzo... Dążysz do własnej zguby Yehisses.
- Co jeśli przegram?
Czyżby groziła jej za to banicja? Z pewnością nie, zbyt dużo wiedziała o bractwie a to mogłoby się okazać bardzo niewygodne. Jakkolwiek by nie było...
- Umowa stoi.
Gdyby jeszcze wiedziała jak gad myśli o niej, że siedziała z założonymi skrzydłami przez cały czas. Chyba już zapomniał jak zdobywała informacje, jak uzyskiwała jednego z ważniejszych sojuszników na zachodzie. Jak pomagała w opiece nad Taal. Jak wykonywała wszelkie jego polecenia, bez szemrania. Dała mu swoisty kredyt zaufania, który ten naruszył zbytnio. Utrata skrzydła nie wiązała się bezpośrednio przez żmija, jednak nie doszłoby do tego gdyby nie musiała zgromadzić członków bractwa na egzekucję.
Vult zrobiła znacznie więcej niż wszyscy pozostali członkowie bractwa razem wzięci. To nie problem utworzyć stowarzyszenia, problemem jest je utrzymać na poziomie.
- Czyli dajesz mi wolny szpon na działania?. - Skoro ma dowieść, że potrafi coś zrobić nie powinien się wtrącać w jej metody. W obecnej sytuacji będąc bezskrzydłą i nielotną będzie to o wiele trudniejsze. Jednak nie zamierza przegrać z zadufanym sobie gadem.
To już nie jest jej przyjaciel teraz stał się rywalem.


RE: Zewnętrzny pierścień - Solovar - 30-12-2015

Po długiej wędrówce Mulungu postanowił chwilę odpocząć. Usiadł więc i zajrzał do swojej torby. Widok jej wnętrza niezbyt go ucieszył. Jak się okazało brakowało mu kilku ziół, a niektóre wyglądały na niezbyt użyteczne. Wzdychnął ciężko, po czym zamknął torbę. Nigdy się z nią nie rozstawał. Oprócz złotych bransolet była to jedyna rzecz jaka pozostała mu po pierwszym stadzie, które go zaakceptowało bez względu na kolor. Wspomnienia pozwoliły mu na chwilę odpocząć. Jednak zaraz po ciepłych i miłych chwilach, powróciło echo bólu i śmierci. Goryl szybko otwarł oczy i spojrzał przed siebie. Zamrugał kilka razy oczami, po czym stanął na tylnych łapach aby lepiej widzieć.
Przed nim na dużym obszarze rozciągały się bagna. Ssak opadł na czworaka i ruszył w stronę moczarów. Tak się złożyło, że jedna z roślin, której mu zabrakło rosła właśnie na bagnach. Zanim doszedł na skraj tych terenów minęła jakaś godzina. Mulungu nie poruszał się jakoś szybko, a i droga nie była krótka. W końcu jednak znalazł się na bagnach. Jednak przed wejściem na nie głębiej zawahał się. Musiał teraz wyczulić wszystkie zmysły. Nie chciał wpaść do wody. Miał co do tego dwa powody. Po pierwsze nie umiał pływać, a po drugie w takich bajorach mogą rezydować krokodyle.
W końcu jednak zebrał się na odwagę i ruszył w głąb moczarów. Szedł powoli i ostrożnie, uważając na każdy krok. Duża ilość krzaków i sadzawek opóźniała jego marsz. Jednak idąc nagle coś usłyszał. Wytężył nieco słuch i znowu to usłyszał. Czyjeś głosy. Postanowił więc sprawdzić kto tam bytuje. Może będzie mu mógł dać jakąś wskazówkę dotyczącą miejsca na bagnach, w których rosną poszukiwane przez niego zioła. Po chwili był już na tyle blisko, że bez przeszkód słyszał rozmowę. Z tego co wywnioskował rozmówców było tylko dwóch. I najwyraźniej się o coś kłócili. Wychylił lekko z traw i jego oczom ukazała się dość dziwna para. Sęp i wąż. Za chwilę znowu zniknął w zaroślach i słuchał dalej.
Im dłużej tam siedział tym lepiej orientował o co te dwa osobniki się kłócą. Nie mógł wytrzymać. Przeżył już coś takiego i nie chciał pozwolić na to, aby spotkało to innych. Wstał więc i wyszedł zza krzaków, wprost przed sępa i węża, mówiąc do nich.
- Żyjąc wśród dwunogów nauczyłem się, że kłótnia dwojga osobników wyniszcza stado od środka. To natomiast powoduje, że staje się ono słabe, a przede wszystkim staje się łatwym celem dla wrogów. Coś czuję, że to właśnie może stać się z waszym Bractwem, jeżeli nie zakończycie tego konfliktu... - gdy skończył stał jakieś trzy metry od ptaka i gada, i spoglądał na nich uważnie.


RE: Zewnętrzny pierścień - Sadism - 30-12-2015

Spojrzął złowrogo na sępicę i odpowiedział - Jeśśśśli przegrasz, nigdy więcej nie zanegujesz moich metod.
Ścisnął mocniej szyję ptaka po czym zastanowił się.
Że co? Że wysłał ją po resztę Bractwa? Za to ma pretensje? To tak samo jakby Zephyr stwierdził że przez węża nic nie upolował, bo to Sadism go wysłał na polowanie. logika którą posługiwała się Vult była...
Nielogiczna.
I bardzo subiektywna. Żmij poczuł się zdradzony.
- Tak, pełna swoboda, o ile zadbasz o Sargona. Zależy mi by jeśli by chciał, zawsze miał wsparcie w Bractwie.
Wyczuł obcy zapach. Tak... bardzo dziwny zapach... wręcz groźny. I ujrzał ogromną plamę ciepła w krzewach. Udawał że nie widzi, ale rzucił lekko łbem by Vult mogła tam w krzewy spojrzeć. Ptasi wzrok powinien pozwolić jej ujrzeć białego goryla.
Gdy ten podszedł, bez krzty zaskoczenia Sadism odezwał się:
- Widziałem cię już od jakiegoś czasu. Podssssłuchiwanie to nie jessst dobry pomysssł. Rozmiar nie czyni nikogo potężnym, lecz z twoich słów pojmuję że księżyc twej mądrości jassssno świeci...
Zastanowił się i zeskoczył z sepicy, by bliżej podpełzać do goryla. Nie bał się go. Dzielił go metr od olbrzyma. Wspiął się na pobliskie drzewo by rozmawiać z nim na wysokości jego głowy.
- Rywalizacja doprowadza do przełomów, sssspokój i cisza do podupadania posssstępu. Za to ciekawe... masssz ozdoby... Mój towarzysz również ssspotkał dwunogi... Czyli to nie legendy? Kimże jesssteś mój drogi, i czegóż ssszukasz?


RE: Zewnętrzny pierścień - Vult - 30-12-2015

Niech i tak będzie.
Zawsze to jakieś ale, oby jeszcze tylko jej kłód pod łapy nie rzucał. Dyskusja na ten temat zapewne trwałaby dłużej gdyby nie została przerwana przez nerwowe kiwnięcie łbem gada w stronę krzaków. Vult obróciła nieco łeb zerkając kątem oka. Duże i białe futro spomiędzy zielonych zarośli. Gdy wyszedł z gąszczy wydawał się jeszcze większy, a miarę jak się zbliżał tym bardziej przesłaniał swą osoba słońce i niebo. Już kiedyś takiego widziała, tylko czarnego i nie z tak bliska więc wydawał się mniejszy.
Co on sobie wyobraża, wchodzi jak do siebie i zaczyna prawić kazania. Niczym ciocia dobra rada. I jak on śmie porównywać ich do dwunożnych istot. Skrzywiła się na taką obelgę.
Przynajmniej zrobiło jej się luźniej na szyi gdy wąż się jej puścił. Poruszyła jedynym skrzydłem jakim miała strosząc nieco pióra. I zapewne milczałaby pozwalając przemawiać Sadismowi gdyby nie to, że dostała wszelkie prawa i przywileje do zarządzania.
- Wszedłeś na tereny bractwa, czegóż szukasz na tych moczarach? -Goryl pasował na bagnach jak ryba na pustyni. I ona nie zamierzała się bawić w filozoficzne dysputy tylko przejść do konkretów. To są ich ziemie i lepiej niech się wytłumaczy.


RE: Zewnętrzny pierścień - Solovar - 30-12-2015

Gdy wąż skończył mówić mówić Mulungu spojrzał nań uważnie i po krótkiej chwili odpowiedział.
- Nie uważam, że tak jest. Nigdy nie uważałem. Duża postura ma swoje plusy i minusy. Co prawda może ona budzić strach i daje siłę, ale to powoduje, że nie jest się tak bardzo zręcznym i szybkim jak na przykład węże. - Gdy skończył przemawiać zauważył, że wąż zszedł z ptaka. Powoli zbliżał się do niego, aż w końcu dzielił ich tylko metr. Zaraz też gad wspiął się na pobliskie drzewo aby móc patrzeć gorylowi prosto w oczy. Mulungu się to spodobało. Stali teraz naprzeciw siebie jak równy z równym. Żaden nie miał przewagi i mogli spokojnie rozmawiać. Gdy gad napomknął o jego ozdobach, albinos poprawił jedną z bransolet na ramieniu, po czym powiedział:
- Dostałem je jako podarek... - Nie chciał zdradzać więcej, a nawet nie musiał. Po co komu wiedzieć dlaczego dostał tą biżuterię i co go wiązało z dwunogami. Kiedy jednak żmij napomknął o legendach goryl znowu zabrał głos.
- To nie jest legenda. Oni naprawdę istnieją. Każdy z nich różni się od siebie. Oni... Oni tak jak my tworzą stada. Ja miałem okazję przyglądać się rozwojowi i upadkowi jednemu z nich. To właśnie dlatego odważyłem się zwrócić wam uwagę. - po tych słowach zamilkł.
Nie minęła nawet minuta, a sęp zapytał go o to samo, o co przed paroma sekundami zapytał wąż.
- Więc jednak słuch mnie nie mylił. A więc to są tereny waszego bractwa tak? Nie wydają się zbyt miłe. No ale nie pytaliście się mnie o to co sądzę o bagnach. Na imię mam Mulungu, a moim wytłumaczeniem są zioła. Szukam kilku gatunków, które rosną na bagnach. Może będziecie w stanie mi pomóc? - zapytał, wędrując wzrokiem od węża do sępa i z powrotem.