Król Lew PBF
Zewnętrzny pierścień - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Szare Ziemie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=73)
+---- Dział: Zdradliwe Bagna (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=75)
+---- Wątek: Zewnętrzny pierścień (/showthread.php?tid=1707)

Strony: 1 2 3 4 5


RE: Zewnętrzny pierścień - Vult - 30-12-2015

Nie bardzo ją interesowało co mówił o ludziach, jedno się tylko zgadzało z tym co każdy powielał. Są źli i krzywdzą inne zwierzęta. Zarówno te duże jak i małe.
- Może i bagna nie są przyjemne ale odstraszają nieproszonych gości. - Zapuszczając się tutaj łatwo uprosić się o zgubę. Były swego rodzaju tarczą otaczająca główna siedzibę.
Spuściła jednak z nieco agresywnego tonu gdy dowiedziała się, że szuka ziół. Musiał zapewne być medykiem. Pokręciła przecząco łbem.
- Przykro mi ale te ziemie to skarbiec bractwa. Nie mogę pozwolić na podbieranie naszych zasobów. -Zapewne zabrzmiało to śmiesznie z ust kalekiego sępa. Na dobrą sprawę nie ma jak obronić tych ziem w tym stanie. Jednak nie było w jej oczach cienia strachu.
- Jeśli nie jesteś jednym z nas lub sojusznikiem, odejdź bo nie masz tu czego szukać.


RE: Zewnętrzny pierścień - Sadism - 30-12-2015

- Podarek powiadasz... znasz Dwunogów... Ciekawe... Doprawdy...
Wywijał głową lekko na boki, przyglądał się gorylowi pod różnymi kątami. Słuchał go spokonie, rozważając wszelakie możliwosci rozmowy, oraz ewentualne zachowania. No i rzecz jasna zastanawiał się jak pozbyć się teraz Vult. Nie ma co ukrywać... była mu teraz rywalem, a teraz był przed nimi pierwszy krok... pierwsza bitwa, w grze o tron... znaczy się skałę. Skałę Yehisses.
- Cóż, zobaczymy... Bractwo wytrzyma każdą próbę... A moja godnośśśśśść Yehisses Sadism vel Nahash zwany Prekursorem. Dotychczasssssowy władca Bractwa Jadu znajdującego się aktualnie pod zarządem Ehisses Vult, którą - wskazał ogonem na sępicę - tutaj także masz okazję poznać.
Chwile się zamyślił, i rozglądnął wokół.
- Czyżbyś był znachorem? Och, cóż za cudowne zrządzenie losu. Znam te bagna na wylot. Opiszesz mi zioła których possszukujesz a zaprowadzę cię... Ssswoją drogą, czy nie ssszukasz czasem miejsca na osiedlenie się, oraz grupy godnej zaufania, kierującej się honorem, a także pozwalającej na rozwój? Bo widzisz przydałby się nam znachor... -- uśmiechnął się lekko, po czym spojrzał na Vult z dumą w oczach. "I co?"- zdawały się mówić jego ślepia.
- I wybacz za Vult, ona już taka jessst...


RE: Zewnętrzny pierścień - Vult - 30-12-2015

Zerknęła na gada złowrogo, nie dlatego, że chciał zwerbować goryla. Jej to było teraz obojętne. Dla niej nie liczy się ilość a jakość.
- Szastasz dobrami bractwa na prawo i lewo dla obcego? Czy rodzina przestała mieć dla ciebie znaczenie?. - Egoistyczny, podlizujący się gad.
- Wstyd mi, że obecnie pełnisz rolę przywódcy.
I o ile znachor przydałby się bardzo, to jednak nie zamierzała go niczym przekupywać. Zdobywanie przyjaciół prezentami, nie było rozsądne.


RE: Zewnętrzny pierścień - Sadism - 30-12-2015

Wzrok jakim obdarzył Vult, był zimny. Zimniejszy niż kiedykolwiek. Sadism bezmyślnie, podświadomie otworzył pysk lekko uchylając kły. Tak, nawet on, który nienawidził swego gatunku, miał ten odruch.
Długo go powstrzymywał, ale podróże go nieco zmieniły.
Szybko jednak zamknął pysk, by otworzyć go w celu konwersacji : - Co innego jesssst ssszastać dobrami, a co innego zaproponować współpracę. Nie znasz się na ziołach, i tak z nich nie skorzystasz, a dzięki Mulungu, moglibyśmy je wykorzystać. To rozsssądne a nie gnuśne i samolubne.
Vult zachowywała się jak ignorantka. To było do niej niepodobne...
- Wstyd? Nie sssskomentuję...


RE: Zewnętrzny pierścień - Vult - 30-12-2015

Gdyby Sadism ją teraz ukąsił oznaczałoby to jego porażkę. Nie przejęła się tym jak otwierał paszcze ukazując kły. A bo to pierwszy raz jej tak groził? Bywało nawet gorzej. Niemniej szpony miała jednak sprawne i zapewne nie skończyłoby się na śmierci jednej istoty.
- Ja może i nie ale nie zapominaj o sojusznikach, którzy z nich skorzystają. - Choćby sąsiadujące z nimi ziemie Stada Księżyca. Pakt ich zobowiązywał do wyszkolenia jednego z nich na medyka. Z kolei bractwo też musiało coś dać w zamian.
- Wykorzystać.. jak to do ciebie pasuje. - I nie czekając na odpowiedź odeszła zostawiając ich samych.
z/t


RE: Zewnętrzny pierścień - Solovar - 31-12-2015

Okazało się, że tylko wąż zainteresował się Mulungiem. Sęp zaś chciał się jak najszybciej pozbyć go z terenów bractwa. Na pytanie Sadisma, czy jest znachorem, goryl chciał odpowiedzieć od razu jednak Vult go uprzedziła. W tym właśnie momencie zaczęła się kłótnia pomiędzy przywódcami. Strasznie nie podobało się to naczelnemu, bo wiedział do czego może to doprowadzić. On już jednak wypowiedział się na ten temat, a rzadko miał w zwyczaju się powtarzać. Po kilku minutach kłótnia w końcu się zakończyła i Vult zostawiła go sam na sam z wężem. Gdy ptak odchodził, goryl wrócił wzrokiem do gada i odpowiedział na wcześniej zadane mu pytanie.
- Zgadza się. Jestem znachorem... - Po wypowiedzeniu tych słów w myślach wróciły do niego słowa węża o przyłączeniu się do bractwa. Goryl zaczął je rozważać. Wreszcie mógłby mieć ochronę. Nie musiałby się bać, że za kolejnym krzakiem ktoś go zabije. W spokoju mógłby prowadzić badania nad medycyną , no i co najważniejsze, znowu miałby towarzyszy. Przyłączenie się do Bractwa Jadu oznaczałoby dla niego bardzo wiele.
Jeszcze przez chwilę Mungulu rozmyślał nad odpowiedziom. Gdy już sobie ją ułożył w głowie, podniósł wzrok, patrząc prosto w oczy węża i powiedział:
- Czemu by nie... Dzięki temu zyskałbym towarzyszy, a w dodatku mógłbym poświęcić więcej czasu na badania, które mam zamiar prowadzić... Tak więc chętnie dołączę do twojego bractwa Yehisses.
Wypowiadając ostatnie słowo skłonił lekko głowę. Miał plan. I to nie byle jaki. Widział zęby jadowe Sadisma, które wąż pokazał Vult. Będąc w bractwie mógłby pobierać jad gada i eksperymentować na nim. Zobaczyć jak działa... To jednak daleka przyszłość. Na razie musi się zaaklimatyzować.


RE: Zewnętrzny pierścień - Sadism - 31-12-2015

Pokiwał głową ze zrozumieniem. Mulungu od samego początku mu się spodobał, wielki i silny, acz inteligentny. Rzadko kiedy widział takie przypadki...
Poza tym, Bractwo od dawna poszukiwało znachora, i jeszcze miało umowę z Srebrnymi na przeszkolenie medyczne- Mulungu miałby okazję jeszcze bardziej poszerzyć wiedzę. A dzięki eksperymentom z jadem... mógłby stać się największym znachorem ze wszystkich jakich te ziemie widziały...
Sadism widział świetlaną przyszłość dla niego... i dla siebie także, bo już na samym początku rywalizacji z Vult miał spory plus na swą korzyść. O ile rzecz jasna wielki biały goryl zgodzi się na kilka rzeczy, jakie były obowiazkami w Bractwie.
- Zaprawdę ciessszy mnie twe podejście, mam wiele do zaoferowania dla kogośśś takiego jak ty, i mam przeczucie ze się polubimy... Vult aktualnie ma trzymać pieczę nad ziemiami Bractwa, ale nie przejmuj się. Gdy się przyłaczysz dostaniesz ode mnie immunitet. Nie będzie ci zbytnio wchodzić w paradę... o ile rzecz jasssna nie narobisz kłopotów. Wspólne życie, wśród tak różnych gatunków jakie posssiada Bractwo nie zawsze jest prosste, ale zapewnia nam wielkie drogi rozwoju, wzajemną wymianę doświadczeń. I nie tylko. Ale to także odpowiedzialność za bliskich, a Bractwo jest niczym rodzina. Czy odpowiada ci to?
Zapytał kończąc dłuższą wypowiedź.
Przechylił lekko łeb pytajac by dalek rzec:-Bractwo ma swe ważne cele, kierujemy się dumą,honorem, ale cenimy także podstęp. Nie wykluczamy za gatunek, wykorzystujemy różnorodność jako sssiłę. Jednak czasem podejmujemy cięższe decyzje, w obronie wlasnej godności i nie tylko. By przyłączyć się do Bractwa, musisz złozyć przysięgę, iż po śmierć będziesz lojalny Bractwu i Yehisses Sadismowi , czy też jego nasssstępcom wybranym przez radę Ehisses lub samego Yehisses. A także obiecujesz nie zdradzić, a w wypadku gdybyś słowo złamał, przyjmujesz do wiadomości że zostanie na ciebie wydany wyrok śmierci. Wiem że brzmi to brutalnie, ale to zabezpieczenie naszych ssssekretów, a także upewnienie co do lojalności braci. Gdy przyssssięgniesz, opowiem ci co i jak, a także zyskasz rzecz jasna włassssne miejsce w okolicy skały Yehisses. To na północ stąd. To jak? Nie pośpieszam, przysięga to ważna życiowa decyzja. Pomyśl o konsekwencjach. Aczkolwiek zapewniam cię że lepiej trafić nie mogłeś.
Wąż naprawdę się rozgadał, ale jak wiadomo, czasem zachodzi taka potrzeba. Nie ukrywał tego z czym wiąże się przyłaczenie do Bractwa, ale także wierzył w to że goryl zrozumie środki zapobiegawcze. Na zaufanie trzeba zapracować, lecz każdy musi mieć na to szansę. I jakikolwiek kredyt zaufania na początek. Żmij cieszył się że trafił na Albinosa.
Zrzadzenie losu, szczęście... czy może jak mówiła Ines- Księżyc? Kto wie...


RE: Zewnętrzny pierścień - Solovar - 31-12-2015

To co mówił wąż podobało się gorylowi. Wreszcie nie musiałby się obawiać, że ktoś go na tych ziemiach zaatakuje czy z nich wyrzuci. Wreszcie miałby immunitet, jakieś zabezpieczenie. Nareszcie mógłby w spokoju zająć się tym co go tak bardzo interesowało. Nadszedłby czas kiedy Mulungu mógłby naprawdę zająć się medycyną, a nawet pokazać zwierzętom rzeczy, których nauczył się żyjąc wśród ludzi. Czuł się wreszcie przydatny. Odkąd musiał uciekać od dwunogów leczył tylko siebie. A teraz otwierało się przed nim nowe życie. Wreszcie przestałby być sam. Znalazłby nową rodzinę. Taką, która jak ludzie, zaakceptuje go nie patrząc na kolor czy gatunek. Miał już wiele pomysłów na to co zrobi będąc w Bractwie Jadu. Nagle jednak Sadism wyskoczył z przysięgą i śmiercią za odejście z bractwa. To zmusiło albinosa do rozmyślań. Nawet jeśli coś by mu się nie spodobało to nie mógłby odejść, bo to oznaczałoby jego śmierć...
Mulungu stał przez chwilę gładząc ręką brodę i rozmyślając nad tym co zrobi. Gdy w końcu zdecydował, położył dłoń na ziemi, spojrzał wężowi w oczy i powiedział:
- To co mi oferujesz naprawdę wiele dla mnie znaczy. Mam nadzieję, że moje doświadczenie życiowe i techniki, które znają tylko dwunogi przydadzą się Bractwu. Tak więc ja, Mulungu, biały goryl przysięgam wierność Bractwu Jadu i rządzącemu nim Yehisses oraz, że nie zdradzę go aż do śmierci. - Po tych słowach skłonił głowę na znak szacunku wobec Sadisma i przysięgi, którą właśnie mu złożył.


RE: Zewnętrzny pierścień - Sadism - 31-12-2015

- A więc witaj w Bractwie, bracie Mulungu. Zosssstaniesz na razie utytułowany jako safidamu, co oznacza "świeżą krew". To tytuł nowicjusza. Po kilku miesiącach w bractwie rzecz jasna zosssssstaniesz wawisumu, czyli zwyczajnym członkiem Bractwa Jadu. Jednak badania nad roślinami i ziołami możesz prowadzić niezależnie od tytułu. Tak czy inaczej jessssteś teraz częścią rodziny.
A rodzina sobie pomaga. Jedno drugiemu. i jak mówi honor- za każdą przysługę zostaje się czyimś dłużnikiem. W chwili próby dług się spłaca. Yehisses pokiwał głową do białego wielkoluda, po czym nieco dalej wysunął łeb.
- Z chęcią zaprowadzę cię do ziół, uważaj jednak gdzie ssssstąpasz. Wąż czuje się sssswobodnie na bagnie... ale z tobą jesssst, dosłownie, ciężej. Jak wyglądają te których poszukujesz? Mógłbym wślizgnąć się na twoje ramię, a to ułatwiłoby nam podróż. To jak?
Uśmiechnął się lekko do Mulungu.
// W następnym poście możesz zrobić zt x2 i uznać ze poszliśmy na poszukiwania tych ziół. Jestem także MG i z pomocą kości sprawdzę jak ci tam poszły poszukiwania. Tylko powiedz czego dokładnie szukałeś ;) //


RE: Zewnętrzny pierścień - Solovar - 31-12-2015

Zostając przyjętym do bractwa Mulungu ucieszył się. Wreszcie nie będzie już się musiał niczego obawiać i na spokojnie zająć się badaniami. To, że będzie mógł swobodnie bez względu na rangę prowadzić badania jeszcze bardziej go ucieszyło. Nagle Yehisses przypomniał mu o prawdziwym celu przyjścia na bagna. Goryl podrapał się po głowie po czym odezwał się do węża.
- Właściwie szukam nie całej rośliny a jej kłączy. Jest nazywana żeń-szeniem. Ma ciemną łodygę i podłużne jasnozielone liście. Po trzy na gałązce. Charakteryzuje się także małymi, czerwonymi owocami zebranymi jeden koło drugiego. - Zaraz też Sadism zaproponował wejście na bark goryla by lepiej widzieć. Mulungu wyciągnął przednią łapę w stronę gałęzi i odezwał się do gada.
- Oczywiście, Yehisses. To powinno nam ułatwić poszukiwania. A jeszcze jedno. Jeśli te zioła nie rosną jakoś daleko od siebie, to chętnie uzupełniłbym jeszcze zapas rumianku. Są to dość wysokie białe kwiaty. Ich łodygi nie mają za dużo liści, a w dodatku wydzielają charakterystyczny zapach. Ale to tylko jeśli napotkamy je na drodze...
Kiedy wąż już wpełznął na bark albinosa, Mulungu ruszył w stronę, którą wskazał mu Sadism.

zt x2


RE: Zewnętrzny pierścień - Mistrz Gry - 31-12-2015

Poszukiwania nie były specjalnie owocne. Co prawda znaleźli po drodze rumianek, ale było go równie mało, co żeń-szenia.
Tym sposobem Mulungu odrobinę poszerzył swą apteczkę, acz nie jakoś specjalnie.
Mulungu zdobywa:
1 x żeń-szeń
1 x rumianek



RE: Zewnętrzny pierścień - Zafarani - 29-03-2017

Wędrówka po obrzeżach bagien nie była prosta, ale zapewniała kilka dobrych rzeczy. Po pierwsze trudniej będzie się tu dostać nieproszonym gościom, przez co można liczyć na chwilę spokoju. Po drugie, gdy już pozna się teren, łatwo można się w takim miejscu bronić. Tak więc Zaf szła wytrwale dalej, uważając, gdzie stawia łapy i szukając miejsca na dłuższe osiedlenie się. Znalazła małe jeziorko, obok którego rozpościerał się jakiś duży krzak, pod którym możnaby się schronić. Postanowiła na razie się tu zatrzymać, zanim ruszy w dalszą drogę.


RE: Zewnętrzny pierścień - Delilah - 30-03-2017

Łaciata samica na bagnach czuła się prawie jak w dżungli, ale to prawie robi wielką różnicę. Tutaj nie było ani jednego zdrowego drzewa, na którym mogłaby w spokoju odpocząć. Generalnie to chyba pomyliła drogi i zaszła gdzieś, gdzieś w nieznane... Brodziła łapami po stęchliźnie, nie robiąc z tego powodu żadnej tragedii. Sunęła tak do brzegu, prawie jak anakonda. Kiedy już wydostała się z bagna, westchnęła w zadumie. Hmmm. I co teraz? I jakby nagle w jej głowie żarówka, która przed chwilą świeciła - spaliła się. Usiadła gdzieś na zboczu bajorka, oglądając otoczenie. Po chwili ziewnęła głośno, aż poczuła nowy zapaszek. Nie to nie zapach zgnilizny, wręcz na odwrót. Podniosła chudy zad i poszła tym oto tropem, jak prawdziwy agent. Szła na nisko osadzonych szczudłach, mając w sobie ostrożność. Truchtem, acz wcale się nie męcząc - dotarła do kolejnego jeziorka, bajorka czy co to tam było. Jej oczom  ukazała się postać, lwia postać. Del mlasnęła językiem i głośno zachrząkała, pokazując swoją obecność. - Dzień dobry. Rzuciła trochę na wiatr, a trochę do nieznajomej.


RE: Zewnętrzny pierścień - Zafarani - 31-03-2017

Zafarani bez problemu usłyszała zbliżającą się samicę.
- Dzień dobry - odparła nie patrząc na nią, lecz na wodę w jeziorku. Dopiero po chwili przeniosła wzrok na nieznajomą. Zlustrowała ją uważnie od stóp do głów i na koniec zatrzymała się na jej oczach. Nic nie mówiła, nie ruszała się, jedynie patrzyła na jej oczy.


RE: Zewnętrzny pierścień - Ehstho - 12-02-2018

Na skraju zewnętrznego pierścienia bagien, gdzie ziemia jeszcze nie całkiem rozmokła, zatrzymał się gepard, a obok niego unosił się w pozyci półleżącej duch serwala. Chwilę stali tak w ciszy, obserwując skraj tonących we mgle moczarów, po czym serwal odezwał się przyciszonym głosem. Nie żeby obawiał się, że ktoś ich usłyszy, bowiem w takim wypadku pozostali by jedynie przy wymianie myśli, ale dlatego, że ciężka, mglista i poniekąd mroczna atmosfera okolicy powodowała potrzebę przyciszenia głosu.
- Cóż, no to jesteśmy. Oto Zdradliwe Bagna. Trochę inne, niż zapamiętałem, ale moczary zawsze się szybko zmieniały. Mówiłem, nie byłem tu już parę lat. Ale całość się zgadza. Zamilkł, a zaklinacz tylko pokiwał głową w potwierdzeniu. Przed wyruszeniem, Mekto ostrzegł go, że niektóre, co mniej trwałe rzeczy, mogą nie być takie jak pamiętał. Choć i tak jego znajomość tych okolic była znacznie większa niż ta, którą on sam dysponował. Cóż, serwal spędził w tych okolicach większą część swojego życia, a on przybył tu jeszcze całkiem nie dawno. Popatrzył jeszcze chwile, po czym zapytał:
- Jesteś pewien, że to tutaj ? - nie poddawał w wątpliwość znajomości drogi swojego przewodnika, ale nie uśmiechało mu się taplać w bagnie. Niestety, najkrótsza trasa, do punktu, który sobie wyznaczyli, biegła właśnie tędy. Poza tym, krążyły legendy, że w tym bagnie utopił się kiedyś jeden z okolicznych szamanów, a tacy zawsze mieli coś ciekawego do powiedzenia.
- Na pewno. - potaknął duch
- Mówiłem, że mniej więcej tak to wygląda.
Ehstho westchnął i zaczął rozglądać się za jakąś ścieżką.
- Mówiłeś, mówiłeś. No nic, muszę przez to jakoś przebrnąć. Uśmiechnął się połową  pyska i ruszył przed siebie, a sylwetka ducha podążyła za nim.