Król Lew PBF
Półka skalna - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Klan Ognia (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=178)
+--- Dział: Szara Skała (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=62)
+--- Wątek: Półka skalna (/showthread.php?tid=1778)

Strony: 1 2 3


Półka skalna - Vult - 26-03-2016

[Obrazek: polka_by_madziena-d9wmy2a.jpg]  

Najwyższe punkt Szarej Skały, miejsce z którego widać przepływającą obok rzekę Fuego.


Wejście na górę zajęło jej dużo czasu, wszelkie trudy tego poświęcenia zostały wynagrodzone zapierającym dech w piersiach widokiem. Stała blisko krawędzi obserwując całe otoczenie. Pióra delikatnie muskał jej wiatr niosący za sobą kłębiące się na niebie chmury.  
Usiadła dając odpocząć swoim zmęczonym szponom. Delikatnie dziobem zsunęła opatrunki założone jej przez Damaję. Rany powoli goiły się i nie wyglądało na to by miało wdać się jakieś zakażenie. Przymknęła na chwilę powieki kontemplując ostatnie sprawy mające miejsce na zebraniu.  
Wszystko się pogmatwało.
Przeniosła wzrok ponownie na nieboskłon i okoliczne tereny. Swoim wzrokiem była w stanie dostrzec to, czego nie potrafiły inne ssaki.


RE: Półka skalna - Nuru - 27-03-2016

Widziała więc również, gdzieś tam w dole małą, wędrującą sylwetkę lwa. Jej cień był większy od niej samej, jak ironiczna zapowiedź dialogu, który miał mieć miejsce. Krok tego lwa był ciężki, a łeb - czy to możliwe, że spuszczony miał nisko? A może zadarł go, przypatrując się górom, które mijał? Vult widziała, że obcy lew zatrzymał się na chwilę, jakby zastanowił - a potem powolnym, niezdecydowanym krokiem ruszył w stronę jej skały. Mogła obserwować jego powolną, mozolną wspinaczkę. Kto to jednak był? Futro miał jasne, grzywę miał jasną - nie był to raczej lew stąd. Co on robił w samym sercu ziem Bractwa, kompletnie nieświadomy tego, iż mógł być obserwowany? Wyglądało to tak, jakby zmierzał w zupełnie innym kierunku, jednak ostatecznie zmienił zdanie, podejmując się wspinaczki.
Trwała ona długo. Bardzo długo. Ostatecznie jednak obcy lew znalazł się na samym szczycie skalnej półki. Nie nadawszy sobie żadnego tempa, nie dyszał, nie okazywał oznak zmęczenia. Nie podszedł do Vult, chyba z początku nawet sępicy nie zauważył - zatrzymał się na moment, jakby gromadząc w sobie siły, a potem ruszył w stronę krawędzi, na której znajdowało się ptaszysko. Zauważył je dopiero wtedy.
Zdziwił się. Zatrzymał się. Przyjrzał się jej uważnie, a po chwili otworzył się jego pysk.
- Vult? - Rozpoznały ją jego złote oczy.
Złote, martwe oczy.


RE: Półka skalna - Vult - 28-03-2016

Wysoko ułożoną półka stanowiła całkiem dobre centrum obserwacyjne. Miała stąd wgląd na rzekę i kawałek ziem znajdujących się za nią. Na okoliczne bagna i ich własną skałę. To co aktualnie przykuło jej uwagę była jasna sylwetka lwa przedzierająca się przez te tereny, idąca coraz bardziej w głąb ich ziem. Nie wiedziała gdzie jest reszta załogi bractwa, nikt aktualnie nie patrolował terenu, nie stał na straży prócz niej. Gdyby miała taką możliwość zleciałaby w dół i zatrzymała go. Teraz mogła być jedynie biernym obserwatorem. Mogła też zaskrzeczeć a jej krzyk echo poniosłoby do konkretnych uszu. Na razie wstrzymała się z tą decyzją.
Jakież było jej zdziwienie gdy młodzik zbliżał się w jej stronę, pnąc do góry uprzednio jak ona sama. Odwróciła się gdy znalazł obok niej. Nie kojarzyła tego lwa, dopóki nie spojrzała w głąb jego złotych ślepi. Tych samych, które wywołały w niej utracone wspomnienia. Te w których był błysk głodnego wiedzy i ciekawości świata. Teraz były bez wyrazu.
Przechyliła swój łeb na bok słysząc swoje imię.
- Nuru -Wychrypiała. - Czy coś się stało? -Zapytała myśląc w pierwszej chwili, że to Kahawian wysłał posłańca. - Wasze stado potrzebuje ponownie informacji? A może jakiejś innej pomocy?


RE: Półka skalna - Nuru - 28-03-2016

Rozpoznany przez sępicę lew skinął jej głową w ramach powitania. Spotkał ją w swoim życiu tylko raz - był jeszcze wtedy ciekawskim, wścibskim berbeciem, którego wszędzie było pełno. Pamiętał również obraz jej rozpostartych skrzydeł, którymi strzegła go przed nadchodzącą Kami. Zauważył więc przede wszystkim stan, w którym się znajdowała - oraz brak tego skrzydła, którym zasłoniła go przed wzrokiem brązowego lwiska. Przez chwilę przyglądał się jej, a kiedy skończyła mówić, pokręcił przecząco głową.
- Nie wydaje mi się. - Odparł swoim nowym, obdartym z uczuć głosem.
Przerażającym mogło się wydać, jak bardzo pasował on do tego lwa, którego za młodu wszędzie było pełno, a jego uśmiech i wybryki udzielały się prawie wszystkim wokół. Teraz stał przed nią inny Nuru - zimny, wielki, poważny, o strasznych ślepiach i podobnym głosie.
- Chciałem jedynie odpocząć z dala od stada. - Udzielił jej płytkiego wyjaśnienia. - Spodobało mi się to miejsce, nie spodziewałem się jednak, że kogokolwiek tu spotkam.
Nuru odwrócił wzrok.
- Nie chcę ci przeszkadzać. Znajdę sobie inne miejsce.


RE: Półka skalna - Vult - 28-03-2016

Nie? Cóż więc cię tu przywiało. Słuchała go i odniosła wrażenie, że coś się zmieniło. Z tego małego żywego lwa została pusta skorupa.
Musnęła go w ramię skrzydłem.
- Usiądź. - Wskazała miejsce obok siebie i zwróciła się z powrotem w stronę skarpy. Widok potrafił zaprzeć dech w piersiach, choć dla niej obserwowanie świata z góry było normą. Kiedyś.
- Te ziemie należą do bractwa, innych spotyka tutaj śmierć, nie musisz się jednak obawiać nas. Jesteś moim gościem. Możesz zostać tak długo jak chcesz, nikt nie będzie cię zaczepiał wbrew twej woli. - Jeśli zamierzał posiedzieć w ciszy i obserwować tylko horyzont nie będzie mu przeszkadzać. Jeśli zamierza odejść pozwoli mu.
- Jeśli coś cię trapi, pytaj. Może się okazać, że znam odpowiedź.


RE: Półka skalna - Nuru - 28-03-2016

Nie trzeba było oczu tak bystrych, jak oczy Vult, by spostrzec po Nuru, iż coś miało miejsce. A może Nuru niczego nie próbował ukryć, grając z nią w otwarte karty? Nawet nie próbował zgrywać twardziela, czy też robić dobrej miny do złej gry - wiedział od samego początku, iż ślepiska sępa przeszyły go na wylot od chwili, w której znalazł się na tej górze. Skinął jej więc głową w ramach podziękowania, korzystając z jej zaproszenia. Usiadł obok niej.
Później jednak długo, długo milczał. W jego ślepiach odbijał się horyzont, wolne jednak były od błysku jakiegokolwiek pytania. Milczał, milczał bardzo długo, po prostu wpatrując się w ten świat, rozpościerający się wszędzie pod nimi. Dla niego było to nowe uczucie - uczucie, które w świetle ostatnich wydarzeń jedynie go przytłaczało. Zbyt wiele było na tym świecie złośliwości, okrucieństwa. Było też niewypowiedziane skurwysyństwo.
Po długim czasie, czasie tak długim, że nie można było się po nim spodziewać odpowiedzi na pytanie Vult, jednak zadał jej pytanie. Czy to z myślami bił się tak długo, czy też z sobą samym?
- Czy wiesz, gdzie przebywa mój ojciec?


RE: Półka skalna - Vult - 28-03-2016

Po tej długiej fali milczenia, która notabene nie przeszkadzała Vult padło jedno pytanie. Teraz i ona milczała długo trawiąc te słowa. Chmury mozolnie przesuwały się po nieboskłonie, wiatr dalej muskał pióra i grzywę na masce.
- Po tamtym zdarzeniu nawiązałam współpracę z Kahawianem, zostając najemnikiem. Patrolowałam z góry wasze granice. Przewinęło się paru obcych ale ani śladu po nim. Musiał opuścić te krainy, dobrze maskując swoje ślady. Jedyne co po nim zostało to szczątkowy opis wyglądu. Twój brat go ponoć przypomina najbardziej. Jednak nie sądzę by ktoś szukał go po za terenami waszego stada.
Zrobiła małą przerwę, na oddech. Wiedziała że te słowa wcale go nie usatysfakcjonują. Wręcz przeciwnie mogą wywołać jedynie kolejny zamęt i falę złości.
- Chcieli zapewne wymazać tą tragedię. Zatrzymać w tajemnicy podobnie to co wydarzyło się z Ragnarem.


RE: Półka skalna - Nuru - 28-03-2016

Bardzo ciężko było zrozumieć, co temu lwu mogło siedzieć w głowie. Momentami sprawiał wrażenie, jakby emocji nie tyle nie okazywał, co po prostu ich nie było. W ślepiach miał tylko chłód pustki - tylko tyle z niego zostało. Miała obok siebie twór bez charakteru, bez myśli, bez jakiejkolwiek krzty normalności, której można byłoby się złapać, do której można by przemówić - był nikim. Kamiennym posągiem bez wnętrza, w którym niczego nie ukryto. Ciężko było przewidzieć, co zrobi w każdej następnej chwili, nie nadeszła jednak agresja. Nuru siedział dalej tak, jak siedział, karmiąc udręczony umysł strzępami informacji, decyzji - jak umierająca tkanka, podrygiwał, łaknąc życia, które raz na zawsze zostało mu już odebrane.
Przecież nie pójdzie zabijać każdego lwa, który choć odrobinę przypominał Damaję, licząc na to, że w końcu trafi na właściwego skurwysyna.
Dopiero w chwili, w której Vult przywiodła w rozmowie wspomnienie o Ragnarze, wyraz jego pyska się zmienił. Jego oczy zmrużyły, się, zatańczył w nich bardzo nieprzyjemny, stalowy błysk. Nie powiedział jednak nic. Zamiast tego, spojrzał na Vult kątem oka.
- Chciałem władzy. - Ni stąd, ni zowąd odezwał się lew. - Chciałem zapanować nad wszystkim, żeby nikt już nie poznał kogoś takiego jak Ragnar, czy kogoś takiego jak Frigg. Chciałem wiedzieć wszystko o wszystkich. Chciałem ustrzec innych przed tym, co stało się Nyocie.
Nastąpiła długa pauza.
- Do niedawna nie wiedziałem o tym, co się jej stało. A dowiedziałem się o tym od wroga.
Nuru pokręcił głową z niedowierzaniem.
- Nie wiedziałem, jak cierpiała.
Lew uśmiechnął się.
- Pośród wszystkich głupców, których próbowałem zrozumieć, pokierować, ja okazałem się być największym z nich. - Zwiesił wzrok.


RE: Półka skalna - Vult - 28-03-2016

- Jesteś naiwny Nuru myśląc, że ustrzeżesz wszystkich przed złem. Życie to nie bajka. Musisz się liczyć z tym, że jakąkolwiek decyzje byś nie podjął zawsze będą jakieś straty. Nawet działając w słusznym i dobrym imieniu.
Podniosła się łapiąc równowagę, rany jeszcze nie za dobrze się zasklepiły.
- Tych, których uważałeś za przyjaciół mogą odwrócić się od ciebie a wrogowie mogą się okazać, że nigdy nimi nie byli.
Popatrzyła na niego a raczej na te martwe puste ślepia. Nie potrafiła odgadnąć co jego dusza skrywa, jakie myśli. Zamknął się na otaczający go świat. Nuru, co zamierzasz z tym wszystkim zrobić. Kiedy wszystkie ścieżki, tropy zaprowadziły cię w ślepe zaułki.
- Czy znasz całą prawdę? - Podstawowe pytanie, bo czymże jest budowanie świata na stercie kłamstw i tajemnic.


RE: Półka skalna - Nuru - 28-03-2016

Nuru, wysłuchując jej słów, kiwał co chwilę głową, jak na spowiedzi. Vult nie mogła jednak mieć pewności, czy jej słowa odnalazły w nim podatny grunt, czy cokolwiek wykiełkuje z nich, czy też nie - cokolwiek wydarzyło się w jego życiu, pozostawiło po sobie jedynie pustą skorupę. Lew potrzebował więcej czasu. Oraz więcej rozmów takich, jak te.
Młody samiec w głębi ducha zgodził się jednak z sępicą. Zdecydowanie był naiwny, nie tylko w swoich pragnieniach, ale też i w swoich intencjach. Efekt tego wszystkiego był taki, jak widać.
Samczyk przez długą chwilę nie odpowiedział - ale kiedy zabrał głos, wykorzystując go do jednego tylko słowa, przynajmniej odpowiedział szczerze.
- Nie.


RE: Półka skalna - Vult - 28-03-2016

Nachyliła się ku niemu, szepcząc mu w ucho.
- Wolisz ją usłyszeć ode mnie czy od przywódcy stada?
I ponownie okazałoby się, że prawdy dowie się od kogoś obcego. Podłe zagranie z jej strony, ale jakże skuteczne by jeszcze bardziej oddalił się od stada. Nuru nie mógł mieć pewności, które z nich powie cała prawdę. Ale jaki miał wybór skoro własna rodzina tylko przed nim wszystko ukrywała?
Oczy jej zabłyszczały ukrywając mrok, który pożerał jej własną duszę. Wsączała teraz tą truciznę w młody organizm lwa.


RE: Półka skalna - Nuru - 28-03-2016

W tych długich przerwach między jednym wypowiadanym zdaniem, a odpowiedzią na nie odbyłaby się niejedna rozmowa - i tak długa. Następna przerwa trwała nawet dłużej niż poprzednie. Nie tylko tym się od nich różniła. Nuru myślał.
Rozważał znów swoje opcje. Obudził się w nim śpiący wilk. Ważył w swoich łapach skutki ewentualnych decyzji, ostatecznie jednak doszedł do tego samego wniosku, co wcześniej - im więcej będzie wiedzieć, tym lepiej. Nie był aż tak naiwny, po spotkaniu z Vult kiedyś będzie chciał porozmawiać również z Kahawianem, Kalani, Mayą oraz Damają. Prawdę najlepiej układało się z kawałków.
To dlatego Nuru ostatecznie westchnął, zadając pytanie, które już od chwili nie dawało mu spokoju.
- Czego chciałabyś w zamian? - Zapytał, podświadomie dając jej tym samym znak, że jest zainteresowany jej propozycją.


RE: Półka skalna - Vult - 28-03-2016

Zmęczyło ją stanie i musiała ponownie usiąść. Podczas tego milczenia przyglądała się swoim szponom, w tym jednemu krzywemu. Złamanemu, którego nikt nie chciał naprostować. Klapnęła dziobem.
- To przysługa Nuru. - Nie chciała nic konkretnego, właściwie teraz jeszcze nie bardzo wiedziała do czego lew mógłby jej się przydać. Kolekcjonowała i zbierała atuty by użyć je w odpowiednim momencie. Dług wdzięczności potrafił bardziej przywiązać osobników niż zwykły handel wymienny.
- Od czego mam zacząć? - Zapytała nie patrząc już ani na siebie ani na lwa. Tylko w dal, obserwując teren.


RE: Półka skalna - Nuru - 29-03-2016

Lew był Vult wdzięczny już teraz. Jej towarzystwo było mu miłe, mimo trudnej rozmowy, w której nad każdą wypowiedzią musiał się zastanawiać przez dłuższą chwilę. Ta jedna była wyjątkiem - nie chcąc jednak wyjść na gbura, czy też niewdzięcznika, Nuru położył się obok sępicy, patrząc jej w oczy.
- Proszę, zacznij od początku. - Powiedział, lecz nie było w tym ani grama złośliwości. Jedynie niepewność własnych słów, nie miał bowiem pojęcia, co wiedział, a czego jeszcze nie. Pojęcie "całej prawdy" wisiało mu nad głową, a on nie potrafił pojąć, co Vult mogła mieć na myśli.
Dlatego też czekał teraz cierpliwie na jej odpowiedź, oraz - być może - następującą po niej opowieść. Nie wiedział, czego się spodziewać, jednak odczuwał w piersi ból, przybierający na sile przy każdym oddechu.


RE: Półka skalna - Vult - 29-03-2016

Gdy lew położył się obok patrząc jej w oczy, sama zerkneła w te jego złote ślepia. Oczy, które nie pozwalały jej się zbytnio skupić nachalnie przypominając przeszłość. A teraz miała znów do niej powrócić. Nie chciała mu przekazywać strzępków informacji wyrwanych z kontekstu. By być bardziej wiarygodną przekaże mu to, jak to miało miejsce z jej punktu widzenia.
- To będzie długa historia. - Oparła się o jego bark, teraz mogła ponownie patrzeć w niebo i skupić się na tym co ma do przekazania.Być może jej historia życia okaże się być zaginionym kluczem, który otworzy bramy do zrozumienia.
- Wyobraź sobie młodego sępa, który ocknął się poturbowany na pustkowiu. Nie pamiętała nic, kim była, jak się nazywała, co się wydarzyło, do czego służą skrzydła. Emocje jakie nią targały to strach i zdezorientowanie. Błąkała się tak po odludziu, skazana na pewną śmierć. Dopóki nie zauważyła podobnych sobie, pobratymców żerujących na padlinie. Kolejne dni spędzała na nauce latania, wszystko zaczęła od nowa, niczym pisklę. Przywdziała nowe imię i poprzysięgła, że dowie się o swojej przeszłości i zemści na tych, którzy ją do tego stanu doprowadzili. Tak narodziła się Vult.
Przerwała na chwilę zerkając na lwa czy jest tym zainteresowany. Nigdy nikomu nie opowiadała swojej przeszłości. Nawet jej były przyjaciel Sadism o tym nie wiedział. Właściwie nigdy nawet jej o to nie pytał. Uśmiechnęła się na ta myśl krzywo i kontynuowała opowiadając dalej o sobie.
- Vult dotarła na te ziemie szukając informacji, jakiegoś fragmentu, który pokieruje ją do poszukiwanych odpowiedzi. Trafiła w pierwszej kolejności na Lwią Ziemię gdzie została chłodno potraktowana. Padlinożercy mają ciągle złą sławę, uważa się ich za chodzące zło. Choć bez nich, szalały by same zarazy, które wytępiłyby srogo populacje zwierząt. To z gnijącego mięsa powstają najczęściej choroby. Tam też jednak sep poznała żmija Sadisma. Nawiązała z nim współpracę, on chciał władzy a ona informacji. Wiedziała, że nawiązując sieć kontaktów będzie ich miała pod dostatkiem. Zanim bractwo rozrosło się do aktualnych rozmiarów była ich tylko dwójka. Vult w ten oto sposób została najemnikiem Zachodnich Ziem. Zdobywała informacje dla przywódcy, patrolowała tereny, była posłańcem. Coraz częściej wchodziła w dyskusje z Kahawianem powoli zdając sobie sprawę z tego jak zataja rzeszę informacji zatrzymując tylko dla siebie. Nawet nie raczył poinformować resztę członków, że ma wspólnika. Pierwsza sytuacja miała miejsce gdy zjawiła się stara lwica, podczas jednej z takiej rozmów. Mayi nie spodobały się "konszachty" jakie prowadził Dwugrzywy z Vult. Druga miała miejsce całkiem niedawno, ptaszyna omal nie została pożarta przez strażnika ziem. Rany goją się do teraz.
Poruszyła się poprawiając i tym samym pokazując gojące się strupy.
- Mimo wszystko Vult dalej pracuje dla tego stada, otrzymała nietypową misję odnalezienia lwa, który od nich odszedł. Pozostawiając ukochaną i córkę bez słowa pożegnania. Ragnara obarczali cała winą za to, że po jego odejściu nikt nie patrolował granic i dostał się intruz wyrządzając krzywdę Deyne. Ragnar wcześniej zabił innego lwa, który rzekomo podczas zarazy odszedł od stada uznając go za zdrajcę. Twardą łapą rządził i nagle zniknął czyniąc to samo, co jego wcześniejsza ofiara.
Vult znalazła tego szarego lwa z oczami niczym niebo. Lecz nic nie pozostało z niego co przypominałoby opowieści o tym silnym lwie. Sama skóra i kości, liczne rany, brak oka i ogona. Dowiedziała się, że podczas jednego z jego patroli wyszedł po za granice stada i tam dopadła go wataha hien. Okaleczyła zostawiając go na pewną śmierć. Szary lew ze zranioną dumą nie odważył się wrócić już na Zachodnie Ziemie, cóż im by było po przywódcy, który ledwo się poruszał.Zmienił także nazwę, nie chciał by nazywano go Ragnar. Został Skandą. Jedyne o co poprosił sępa to chciał się dowiedzieć co z jego partnerką. Gdy wróciła ponownie z wieściami, Skanda miał już towarzyszkę lwicę, którą okazała się być królowa Lwiej Ziemi. Vult przekazała mu dramatyczne wieści zadeptując jeszcze bardziej jego zranioną dumę. Sęp nie miała okazji się przekonać czy nadal żyje, choć podejrzewa, że jeśli tak to należałoby szukać go na terenach lwich.

Uważała, że dużo zrobiła dla Zachodnich, stado zapewne nie zdawało sobie sprawy jak często z nieba obserwował ich ptak dbający o ich bezpieczeństwo. Miała przejść do kolejnej części historii, nie związanej z wydarzeniami na zachodzie jednak istotnej do wyjaśnienia braku aktywności.
- Vult kazano zostawić tamtą sprawę i zając się nowym problemem. Cieniowiskiem, które rozrastało się stwarzając zagrożenie. Podczas jednej ze swoich wypraw natknęła się na innego sępa, niepodobnego do żadnego innego. Była to hybryda, połączenie dwóch gatunków. Wtedy też niczym grom z jasnego nieba wróciła pamięć Vult, co do szczegółu. Przyćmiła wszystkie zmysły, logiczne rozumowanie. Zdała sobie sprawę, że owy sęp to był nikt inny jak Moréna. Owoc miłości, jej własne dziecko. Drogę jednak tarasowała szalona zebra nie chcąc dopuścić matki do córki. Potyczka skończyła się tragicznie. Vult na zawsze straciła możliwość lotu, lecz nie to sprawiło, że jej serce zaczęło krwawić. Córka obarczała całą winą matkę, hybrydy nie były tolerowane. Ojciec zginął broniąc rodzinę. A Vult, zamiast zabrać córkę kazała jej się schować i sama ruszyła do boju. Walcząc o to co kochała.
Tu przerwała swoja wypowiedź ściągając maskę z łba i ukazując blizny. Ślad po ptasich szponach.
- Widzisz Nuru, tak mi podziękowała własna córka za zniszczenie jej życia. Nie chciała słuchać wyjaśnień, nie winię jej jednak za to. Ma prawo być na mnie zła, zniszczyłam jej życie. Być wiecznie pogardzaną przez ptaki, nie mogąc znaleźć miejsca wśród innych sępów. Skazana na ciągłą samotną wędrówkę i ucieczkę przed oprawcami. Może gdybym nie straciła pamięci, odszukała ją wszystko inaczej by się ułożyło. Uznała, że i ja się jej wyrzekłam.
Westchnęła ciężko przymykając ślepia. Szponem obracała maskę, okręcając ją po podłożu zanim założyła ją z powrotem na twarz.
- Mimo wszystko nadal ją kocham, bo to moje dziecko i zawsze nim pozostanie. Mam nadzieję, że kiedyś wróci... Tej bezwarunkowej miłości nie da się zrozumieć, ona po prostu jest i będzie.
Opowieść dobiegła końca, bo jej ciąg dalszy dalej nie zaistniał. Zawarła w niej jednak wszystko co powinien wiedzieć. A przede wszystkim zanim wyda się ostateczny osad powinno się poznać prawdę. Potem może być za późno i pozostanie tylko gorycz i żal wypalająca dziurę w sercu.