Król Lew PBF
Gdzies w dolnie spokoju - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Na marginesie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=85)
+---- Dział: Wątki zakończone (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=89)
+---- Wątek: Gdzies w dolnie spokoju (/showthread.php?tid=1899)



Gdzies w dolnie spokoju - Kiu - 04-06-2016

wędrowałam po dolinie bez większego celu. Opuściłam już szeregi Cienistych. Nie udało mi się jednak porozmawiać o tym z Belialem. Wolałam nie wracać do kanionu. Nie wiedziałem czy tam jest bezpiecznie oraz, po co? Wszystko co tamto miejsce znaczyło dla mnie odeszło. Krążyłam tak od czasu do czasu zwracając uwagę na jakieś zwierzęta, które znajdowały się w okolicy. Polować nie miałam zamiaru, nie czułam głodu aby to robić. W końcu nie trzeba codziennie jeść aby przeżyć.


RE: Gdzies w dolnie spokoju - Voi - 04-06-2016

Biały puszek maszerował naprzód. Sprytnie na swych, małych, chudych łapkach, dreptał i dreptał... Jego stąpanie po ziemi, było chiche. Niczym wielki krzak, który fruwa po pustyni. Nagle ot co, zatrzymał się. Na białej mordzie, ukazał się szczery uśmiech. Szereg białych, małych zębów. Kiełki i igiełki. Wysunął głowę bardziej do przodu, ze zdziwienia. Kiu...? Pani Kiu...? Stał teraz, w takiej śmiesznej postawie. Ucieszył się, że ją spotkał. Łezka zakręciła się w oku. A teraz naprzód! Rozpędził się niczym, mała wyścigówka. Biegł prosto w jej stronę, z ucieszoną mordą. - Pani Kiu! Pani Kiu! Wołał w biegu. Przebierał tymi małymi kulasami, najszybciej jak tylko potrafił.


RE: Gdzies w dolnie spokoju - Kiu - 05-06-2016

Szłam dalej przed siebie. Zastrzygłam uważniej uchem słysząc głosik małego fenka. Tyle czasu tego głosu słyszałam, ze w pierwszej chwili zignorowałam to. Dopiero słysząc ten głosik znowu zatrzymałam się i spojrzałam jak mała kulka biegnie w moją stronę. Na mym pysku pojawił sie lekki uśmiech i truchtem ruszyłam w jego stronę. Nie mogłam oczywiście stracić swojej opinii i pacnęłam go lekko w łebek tak aby sie potoczył. Nie chciałam mu krzywdy zrobić.
-Gdzieś ty się podziewał!- rzekłam srogo na liska. Nie było go przecież tyle czasu! Myślałam, że nie żyje. Powinien dostać szlaban!
liznęłam go jednak zaraz po tych ostro wypowiedzianych słowach i lekko przytuliłam.


RE: Gdzies w dolnie spokoju - Voi - 05-06-2016

Tak, tak wreszcie! Zdyszany, ale szczęśliwy gnał naprzód. Podskoczył ino parę razy, z radości. BOOOM. Odbił się tylko, niczym mała piłeczka od ściany. Poturlał się kilkakrotnie, po glebie. Powstał jeszcze szybciej, otrzepał się z kurzu. - Pani Kiu! Cieszę się, że panią widzę. Podszedł bliżej do ukochanej hieny, merdał ogonem. No tak się chłopak ucieszył. - Tu i tam.. tam i tu.. Sam nie wiem! Odrzekł. Właściwie biały kulek, trochę sobie pozwiedzał. Krzywda mu się nie działa, więc cieszył się życiem. Snuły mu się myśli o pani Kiu, bo no tęsknił za nią. Szukał jej, aż tu nagle niespodzianka. - A u pani? Jak leci? Klapnął na ziemi, by wdać się w konwersację.


RE: Gdzies w dolnie spokoju - Kiu - 05-06-2016

-Tak się nie robi- Skaciła małego siadając na ziemi- Zniknąłeś bez słowa, to było bardzo nie odpowiedzialne- Dodała spoglądając na małego liska. Jeśli chciał zwiedzać powinni był się jej zapytać i poinformować, a nie tak bez słowa odchodzić.
-Jeszcze jedne taki numer mały a inaczej pogadamy- Wolała go uprzedzić. Martwiła się o niego i obwiniała za znikniecie.
-a na tej wędrówce cos ciekawego sie nauczyłeś?- Tak byłą też tego ciekawa, w końcu sotnio to trochę z nim potrenowała i tyle. Polował też na owady tylko, może coś innego tez potrafi? Lub cokolwiek innego.


RE: Gdzies w dolnie spokoju - Voi - 05-06-2016

Faktycznie mu się oberwało - słownie, no i lekko fizycznie. Przyjmowanie karcenia, nie należało do najmilszych, ale cóż - co się stało, to się nieodstanie. Popatrzył w ziemię, lekko przekręcając łebek na prawo. - Przepraszam... Dodał jakże czule. Wiedział, że zrobił źle. Potem podniósł wzrok, i zrobił mydlane oczka. - Ja- ja.. nie chciałem, by pani się martwiła. Nie wiem co mnie poniosło. Przepraszam. Ślepia małego, nieco się zaszkliły. - Nauczyłem się..... nauczyłem się... Bełkotał pod nosem. - Uciekać i em.... No, dawaj mały co jeszcze. - Jeść... robaki.. Właściwe, to nic szczególnego się nie nauczył. Brakowało mu rad Kiu, nie potrafił jeszcze zrobić wielu rzeczy - sam, samiuśki. Jej doświadczenie, było na wagę złota. Potrzebował jej. Tak bardzo, jak rzeka wody.


RE: Gdzies w dolnie spokoju - Kiu - 05-06-2016

Po jego przeprosinach lekko westchnęłam i polizałam go po tym małym łebku. Pokręciła lekko swoim łbem słysząc jego głosik.
-Nie płacz mi tylko tutaj mały- Rzekła do niego- pamiętaj, że nie można okazywać słabości ani pokazać innym, że mogą cię zranić- Rzekła i trąciła go lekko nosem w bok- Bo wtedy mogą cie chcieć ranić ciągle- dodała i lekko zastukała ogonem o ziemię- Oczywiście względem obcych trzymać dystans, nigdy nie wiadomo jakie mogą mieć zamiary- wolał uprzedzić malca, nie wiedział co go spotkała i kogo spotkał po drodze. Ale skoro był cały to nie było tak źle.
-no ale nie dałeś się zjeść więc nieźle młody-Potarmosiła go łapa lekko po głowie.


RE: Gdzies w dolnie spokoju - Voi - 05-06-2016

Dostał słodkiego lizusa od Kiu, uśmiechnął się. Posłuchał jej uważnie, jak zawsze. - Pamiętam, pamiętam. I zagrał minę twardziela. Jego uroczy wygląd, zapewne nieźle kontrastował z tym wyrazem twarzy. Aczkolwiek to wszystko, było w formie zabawy. - Pani Kiu, pani zawsze mówi do mnie takie mądre rzeczy. I dobrze, bynajmniej coś mu w głowie zostanie. - Zjeść się nie dałem, to prawda. Podniósł wyżej głowę, ku niej. Wystawił rząd swych białych igiełek, uśmieszek niczym z obrazka. Zaśmiał się, gdy jej łapa wylądowała na jego głowie. Tarmosiła niesamowicie dobrze! Przyjemne gilgotanie. - Zamieszkała gdzieś pani na stałe? Chociaż wątpił, że mogła się gdzieś zadomowić na stałe. Chociaż kto wie.... Może gdzieś, kiedyś znajdzie się dom dla ich obojga. Jeśli oczywiście Kiu, miałaby taką ochotę. - Brakuje mi pysznych obiadów. Ot co, tak dowalił.


RE: Gdzies w dolnie spokoju - Kiu - 12-06-2016

-Nie aż takie mądre- zaśmiałam się i pokręciłam lekko głową.
-mieszkałam w kanionie i ogólnie to nie- Nie miałam stałego miejsca ale może jakieś w końcu znajdę. Czas to dopiero pokaże.
-Na pyszne obiadki to trzeba sobie zasłużyć mój drogi- wyszczerzyłam lekko kiełki. Wiadomo, że będę polować na nas ale też niech się wykaże w czymś.


RE: Gdzies w dolnie spokoju - Voi - 14-06-2016

- Dla mnie bardzo mądre. Dodał wesolutko. Tak jak sądziłem, Pani Kiu na starych śmieciach. - Czyli, właściwie nic się nie zmieniło. Uśmiechnął się. - Zwerbujmy więc kawałek jakiejś ziemi. Kotowaci mogą wszystko, my też! Jakiś taki żart. - Zatem chce zasłużyć, chce zjeść najlepszy posiłek, jaki tylko wymyślę..... HURAAAAAAAA. Kolejne lekcje przed nim? Pani Kiu, chyba chce nadal go czegoś nauczyć. - Póki co umiem zapolować tylko na małe owady.... Skwasił nieco minę. Jednak zaraz, znów był wesoły. - Czy... będę mógł wrócić, z panią do.... kanionu? Mały właściwie nie miał gdzie mieszkać, a z nią czuł się bezpieczny.