Król Lew PBF
zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Na marginesie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=85)
+---- Dział: Wątki zakończone (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=89)
+---- Wątek: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] (/showthread.php?tid=2114)



zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Tyrvelse - 08-11-2016

Na kości jego zmarłego ojca, jak tutaj wiało!
Kosmyki jego brązowej, młodzieńczej, a zatem jeszcze nie tak gęstej grzywy (avatar kłamie) były brutalnie szarpane przez wiatr, futro przeczesywane, a pysk raz po raz smagany. No i zimno mu przez to było w cholerę, coś rzadkiego w Afryce, coś rzadkiego dla lwa pochodzącego z suchych pustkowi. Bo słońce niby mocno dawało po oczach, ale coś się nie starało dzisiaj z temperaturą.
A wiało jeszcze bardziej, bo nachylał się nad rozpadliną zwaną Wąwozem, takim przez duże W, należącym do Lwiej Ziemi. Coś ostatnio go ciągało w te strony, może ciepło, obfita zwierzyna, woda, ogólnie dobre warunki mieszkaniowe? Choć wciąż bardziej pałętał się w okolicy, niż bezczelnie właził Lwim na ziemie. Teraz znów tu się pojawił, choć granicy jeszcze nie przekroczył. Chyba. Wydawało mu się, że naturalną granicą są właśnie ściany wąwozu, ale właściwie to pewien nie był. Przez ten wiatr trochę ciężej mu było używać węchu, no i chyba mało komu chciało się znaczyć teren w tak głupim miejscu.
W każdym razie, stał tu sobie, niemal na krawędzi wąwozu, spoglądając z zaciekawieniem na jego dno. Ciekawe, czy dałoby się tu zagonić zwierzynę, tak, by w desperacji skoczyła i rozplaskała się na ziemi. Wygodne. A nawet jak nie skoczy, to łatwo ją tu dopaść. 
Mruknął z zadowoleniem. To miejsce wyglądało mu na idealny teren do polowania dla takich debili jak on. No i w pewien sposób swą surowością przypominało mu dawny dom.


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Furaha - 08-11-2016

Zawsze gdzieś mnie niosło, nie często siedziałem w jednym miejscu. Taki już byłem i raczej to się nie zmieni. Na samotność nie mogłem narzekać, Imir zawsze mi towarzyszył i dzielił się ze mną równymi opowieściami. Część z nich znałem ale lubiłem jak ten opowiada, więc nie wyprowadzałem go z tego stanu. Do tej ojciec dość przyjemnie dzisiaj grzał i spoglądał. Był milczący. Zbeszta rodzice nie często się odzywali, raczej woleli zachować swoje uwagi dla siebie. Tak młody to wszystko sobie tłumaczył. Kroczyłem na samca ale zdawałem się w ogóle go nie zauważać. Może to przez ten wiatr? Kto tam to wie. dopiero kiedy Imir mi powiedział, ze idąc tak to wbije się na jakiegoś samca i raczej to obcego. Tak więc dosłownie kilka kroków przed Tyrem zatrzymałem sie.
-Tak wiem..- Mruknąłem do Imiria i łeb skierowałem na samca.
- Co tutaj robisz?- Nie zbyt ambitne pytanie i do tego dość oczywiste.


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Tyrvelse - 09-11-2016

Choć świst i wycie wiatru skutecznie zagłuszało inne odgłosy otoczenia, nie mógł nie zauważyć młodzika zmierzającego w jego kierunku. No, nie zauważył go od razu, ale mógł podziwiać jego spacer w kierunku brązowego. Białogrzywy nie zatrzymał się w grzecznej odległości, ale też w ogóle nie wyglądał na świadomego obecności samotnika. Brązowy nie odezwał się, a tylko z uniesioną brwią obserwował poczynania młodzika. W końcu, parę drobnych kroków od niego, obcy samiec zatrzymał się. Najpierw coś mruknął, ale tego Velse nie dosłyszał. A na pytanie zareagował zmarszczeniem nosa.
- Myślę. - odpowiedział zgodnie z prawdą. - Jesteś Lwioziemcem? Bo jeżeli tak, to właśnie doszedłem do wniosku, że Lwioziemcy są dziwni. - dodał po chwili, z ledwo wyczuwalnym śmiechem w tonie.


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Furaha - 09-11-2016

-Tak jestem lwioziemcem i nazywam się Furaha- Przedstawiłem się samcowi z lekkim uśmiechem.
-Nie jest to jakoś bardzo bezpieczne miejsce- Nie sugerowałem nic ale okolice wąwozu raczej takie nie są. Ostrzegano mnie aby uważać w tym miejscu.
-Skąd jesteś?- nie widziałem go tutaj a jego zapach tez był mi obcym.


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Tyrvelse - 12-11-2016

- Velse - odparł krótko i skinął łbem samcowi, choć nie odrywał wzroku od rozprzestrzeniającej się pod nim rozpadlinie, od błękitnego nieba rozciągającego się ponad. Fascynowało go to miejsce, choć nie do końca mógł powiedzieć czemu. Chyba po prostu spodobało mu się wędrowanie i zwiedzanie nowych miejsc, choć brak domu, do którego można wrócić, odbierał tym podróżom pewien smak. Nagle żałował, że za młodu, gdy jeszcze należał do Zachodu, tak rozpaczliwie trzymał się tego suchego spłachetka ziemi. Choć wtedy wydawało mu się to racjonalne.
- Coś poza możliwością łatwego połamania się zaważyło na tej opinii? - spytał, z ciekawością kierując swe czysto błękitne ślepia na Lwioziemca. Wolałby wiedzieć, jeżeli roi się tu od jadowitych węży, wrednych jeżozwierzy czy też innych nieprzyjemności.
Drgnął, gdy młody spytał go o pochodzenie, i uśmiechnął się krzywo.
- Znikąd. - odparł krótko, twardym tonem.


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Furaha - 16-11-2016

-Połamania?- Zaskoczyło mnie, w końcu można tutaj łatwo zginąć ale sam nie sprawdzałem. Tak tylko słyszałem.
-Tak słyszałem do starszych- Tyle mogłem powiedzieć, nie zagłębiałem się w wiedze dlaczego tak uważano. Skoro tak mówili to tak było i nie podważałem tego.
-Ah...- Jakoś przybysz nie był zbytnio rozmowny. Nie chciałem go zmuszać do wylewności, skoro nie chce to trudno...


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Tyrvelse - 26-11-2016

- Połamania - Jego wzrok znów przyciągnęło dno wąwozu, tak odległe, a tak bliskie - Jakby tak ktoś spadł stąd to by sobie łapki połamał. I to w najlepszym przypadku. - mówił nieśpiesznie, spokojnym tonem.
- W najgorszym złamałby sobie kark czy grzbiet. I po delikwencie. - mruknął z miną znawcy, jakby wielokrotnie widział już takie przypadki.
Po chwili mruknął jeszcze raz, jakby komentując odpowiedź jasnogrzywego.
- Co, tylko mówili, żebyś się trzymał od tego miejsca z daleka? Bez powodu? - zapytał, zdecydowanie zaciekawiony tą kwestią, choć nie pokazywał tego bardzo mocno.


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Furaha - 26-11-2016

Słuchałem go w milczeniu i spoglądałem na wąwóz. No cóż, nie byłem an tyle głupi aby nie domyśleć się, że upadek z takiej wysokość to nie byłaby dobra myśl.
-Nie rozmawiają ze mną za dużo- Jednie młokosy to robiły i jeśli sam zaczepiłem, a tak jakoś nikt nie bardzo chciał ze mną gadać. nie do końca wiedziałem dlaczego ale miałem swoje przypuszczenia.
-Uważają mnie za dziwnego- Dodałem ale jakby bardziej do siebie. Czy mnie to martwiło? nie bardzo i tak chciałem cały czas jakoś odnaleźć swoje miejsce i być w czymś dobry.


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Tyrvelse - 02-12-2016

- Tak? - mruknął, i przyjrzał się uważnie młodemu. Nie wyglądał na jakiegoś strasznego dziwaka, rozmawiał też w granicach normy.
- Wszyscy starsi nie chcą z tobą rozmawiać? - zmarszczył nos - To niezbyt dobrze.
Ha. On tam miał raczej dobre relacje z całym swoim stadem, i z rówieśnikami - Damają, Busarą, Makarim, Runą, o ile nie zniknęła znowu - i ze starszymi lwami, ciotkami i wujkami. Choć w sumie... Całe dni spędzał na treningach, i oczywiście nie z każdym rozmawiał każdego dnia. A jak to się skończyło?
Odwrócił na chwilę wzrok i machnął ogonem. Dopiero po chwili ponownie spojrzał błękitnym ślepiami na Furahę. Na jego pysku nie było wiele widać, poza niejasnym skrzywieniem, ukrywającym wciąż istniejący w nim ból.
- Moja... Rodzina jakoś ze mną rozmawiała, a i tak pewnego dnia niemal wszyscy odeszli, zostawiając mnie. - powiedział beznamietnym tonem, po czym wzruszył barkami, jakby z tym, co właśnie powiedział, nie wiązał żadnych emocjonalnych przeżyć.


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Furaha - 02-12-2016

-Raczej zdawkowo- Co prawda Maru rozmawiał ale na ogół to nie miałem za duzo o czym z innymi gadać. Nie byłem małym lwiątkiem ale dorosłym tez nie.
-Nie biorą mnie na poważnie- dodałem jakby po chwili swoich własnych przemyśleń- Ale nie muszą- Dodałem szybko, w końcu nie chcą to nie. Ja miałem Ojca i Matkę i z nimi rozmawiałem a i z siostrą i czasem z braćmi. Nie byli moim prawdziwym rodzeństwem ale ja ich tak traktowałem nawet jedli nie było w tym zbytniej wzajemności.
-dlaczego odeszli?- Może i nietaktowe było to pytanie ale ciekawiło mnie to.


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Tyrvelse - 12-12-2016

Nie zdjął swego spojrzenia z jasnogrzywego, słuchał go uważnie, z pewnym zaciekawieniem. Właściwie ta spokojna rozmowa podobała mu się, oparta głównie na spostrzeżeniach i zdawkowanych, osobistych uwagach, pozbytych nadmiernych emocji. Relaksująca. Zaspokajająca potrzebę czyjejś obecności i rozmowy.
Mruknął coś niewyraźnie, bardziej żeby zasygnalizować że usłyszał słowa Lwioziemca, lecz nie bardzo wiedział, co mógłby mu odpowiedzieć. Lewek jak widać nie przejmował się zbytnio podejściem reszty stada do niego, i dobrze zresztą. Nic odkrywczego Velse by mu nie przekazał.
Na jego pysku pojawiło się pewne napięcie, gdy młody poruszył drażliwy temat, i przez chwilę milczał, nim w końcu zdecydował się odpowiedzieć.
- ...Właściwie nie wiem. - jego głos mógłby się wydawać niemal beznamietny.


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Furaha - 15-12-2016

Lekko poruszyłem ogonem a swój wzrok skierowałem na niebo. Samo pytanie wydało się chyba być trochę drażliwe, ale może to tylko mi się tak wydawało. Samiec jednak nie wykazał jakiegoś większego przejęcia się faktem swojej nie wiedzy.
-Tęsknisz za nimi?- Nie wydawał się aby tak było i czemu miałby mi takie rzeczy mówić. Jestem jakby nie patrzeć po prostu obcym.


RE: zachodni wiatr spienione goni fale [Furaha, Tyr] - Tyrvelse - 17-12-2016

Ach, i tyle by było ze spokojnej, nie emocjonującej rozmowy. Lekki skurcz, poruszenie przebiegło przez pysk beżowego, raptownie poruszenie brwi, ust i oczu, nienazwane, nierozpoznane. Przez chwilę utrzymywał na pysku kamienną maskę, ale powoli cofnął uszy, a w jego oczach pokazał się ból.
- Bardzo - wyszeptał.
Nie śmiał przyznać tego głośno, bo jeszcze posłucha własnych słów i w końcu dopuści do siebie ten cały ból, który cały czas od siebie odpychał.
Bo to było oczywiste, że tęsknił. Tęsknił za swoją rodziną, za matką, za siostrą - choć Runa zniknęła o wiele wcześniej, bez żadnego słowa, i miała to w zwyczaju. Bolało go serce na samą myśl o tych lwicach.
Tęsknił za treningami, za znajomym legowiskiem, za mądrym Kahawianem, za Busarą i pyskatym Damają, za Makarim, jedynym w swoim rodzaju. Tęsknił za poczuciem celu i obowiązku.
Tęsknił za stadem.
Za tymi, którzy opuścili go, i za tymi, których opuścił, też. Ale nie mógł ani ruszyć za Zachodnimi, którzy zostawili go bez słowa, ani zostać z Mglistymi, którzy wciąż próbowali tkwić w ułudzie jakiejś stałej rodziny, bawić się, wierząc tak naiwnie w ideały, które zostały już zaprzepaszczone.
I został sam. Mając tylko siebie za towarzystwo - dosłownie.