Król Lew PBF
What'd I miss? [Samiya, Ciri] - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Na marginesie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=85)
+---- Dział: Wątki zakończone (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=89)
+---- Wątek: What'd I miss? [Samiya, Ciri] (/showthread.php?tid=2286)



What'd I miss? [Samiya, Ciri] - Samiya - 11-02-2017

Samiya czujnie przyglądała się odciśniętym w błocie głębokim śladom, trzymając nos blisko ziemi. Wykorzystała chwilową przerwę w ulewie, gdy deszcz już tylko mżył, i postanowiła wyruszyć na polowanie. Uszy miała postawione, nasłuchując każdego szmeru pośród zielonych traw Ognistego Stepu. Uniosła łeb, a ślepia o barwie zaskakująco podobnej do tej trawy bystro wypatrywały czegokolwiek, co nadawałoby się na posiłek.
Wszystkie zmysły miała wytężone, poszukując innych żywych stworzeń, i niewiele mogło umknąć jej uwadze.


RE: What'd I miss? [Samiya, Ciri] - Ciri - 12-02-2017

Co zatem w tym czasie działo się z Ciri?
Wiele, naprawdę wiele rzeczy. Wcale nie była już taka mała i w jakiś sposób sobie radziła, nawet kiedy nie było przy niej rodziny, czy kogokolwiek ze stada. Ostatnio nieczęsto bywała na ziemiach Stada Srebrnego Księżyca, jeśli w ogóle się tam pojawiała. Trzeba wspomnieć, że niestety, czy stety, obudził się w niej prawdziwy, najprawdziwszy Duch Przygody! Być może odziedziczyła to po kimś z rodziny, a może to kwestia kocięcej ciekawości, ale czy to takie istotne? Dla niej najważniejsze było zwiedzanie świata wzdłuż i wszerz. Nie była głupia, zdawała sobie sprawę na czyhające na nią niebezpieczeństwo, jednak nawet to jej nie przeszkodziło. Po pewnym czasie jednak zaczęło jej czegoś brakować. Czuła w sobie pustkę, samotność. Właśnie dlatego poważnie myślała nad powrotem. Na początek postanowiła pokręcić się po Terenach Wolnych, w końcu tam też mogła kogoś spotkać. Rzeczywiście tak się stało. Dostrzegła kogoś, jednak na początku nie potrafiła zidentyfikować istoty, co nie powinno nikogo dziwić. Potem jednak przyjrzała się dokładnie tamtej i rozpoznała znajomą sylwetkę. Niepewnie podeszła, uważnie przyglądają się  serwalowi.
- Samiya? - spytała - To ja, Ciri.
I miała już tylko nadzieję, że tamta ją pamiętała, miała także tak wiele pytań!


RE: What'd I miss? [Samiya, Ciri] - Samiya - 15-02-2017

//zgubił Ci się jeden punkt statystyk, dorzuć sobie do którejś :p

Zastrzygła uszami, słysząc aktywność jakiegoś niewielkiego stworzenia. Stąpało ono miękko, zatem nic kopytnego - ale też niezdarnie, niczym młode jeszcze nienauczone sztuki skradania się.
I było samo.
Lekki uśmiech zatańczył na pysku samicy, gdy zrozumiała, że być może właśnie natrafiła na łatwy łup - samotne młode! Swój wzrok zaraz skierowała w miejsce, skąd dochodziły odgłosy zwierzęcia - nie myliła się, ciemniejsza plama wśród traw była łatwa do wypatrzenia.
Pochyliła łeb nisko i wytrwale węszyła, i już po chwili ruszyła, stąpając niemal bezgłośnie. Była maksymalnie skupiona, i swój wzrok wbiła w obce stworzenie, ale im bliżej była, tym bardziej coś jej nie grało. Sylwetka obcej była zbyt kocia, właściwie... Zbyt lwia? Kroki serwalki stały się mniej ostrożne, lecz za to wolniejsze. Uniosła nagle łeb, by przyjrzeć się lepiej "ofierze", i wtedy jej nos wreszcie złapał czysty zapach kocięcia.
Samiya wychynęła z traw, spoglądając z zaskoczeniem na lwiczkę. Wtedy też samiczka odezwała się do niej, co tylko pogłębiło dezorientację cętkowanej. Zamrugała niepewnie.
- Ciri? - imię młodej wyrwało się z jej pyska, podczas gdy serwalka mierzyła ją zielonym spojrzeniem.
Tylko srebrne lwiątka znały imię Samiyi, i tylko jedno z tych lwiątek miało na imię Ciri. Jedno z zaginionych młodych Sadie, których los był tak samo nieznany, jak ich rodziców. Serwalka stała w bezruchu, zaskoczona, bowiem zwyczajnie nie docierało do niej, że to właśnie ta ciemno umaszczona, paskowana pannica widnieje przed nią!
-Ciri! - powtórzyła nagle, z wyraźną ulgą i radością.
Nie czekając dłużej, skoczyła ku lwiątku, natychmiastowo obdarzając łeb samiczki paroma liźnięciami, które potargały jej futro. Przytuliła Ciri do siebie niezwykle mocno, ale tylko na chwilę, by zaraz na nią spojrzeć, z niewysłowionym zdumieniem w swych oczach.
-Na Jasnego Pana, gdzieś ty się podziewała? - zawołała.

// i wybacz za zwłokę ^^"


RE: What'd I miss? [Samiya, Ciri] - Ciri - 21-02-2017

Ileż to czasu jej nie było?
Trudno stwierdzić. Niby niewiele, a jednak czuła, że coś się zmieniło i że wiele ją ominęło. Tak jakoś wyszło. Może wędrówka z Sadie, a później samotnie, wcale nie była dobrym pomysłem? Wprawdzie nie czuła się tu źle, tylko niepewnie. Ciri, szczerze mówiąc, nigdy nie należała do zbyt nieśmiałych, czy ogółem strachliwych osobników, a jednak wykonanie chociażby jednego kroku w stronę tamtej sprawiło jej nie lada wyzwanie. Może było to spowodowane tym, że nie czuła się aktualnie tak, jakby wszystko było jak kiedyś? Po prostu, nie wiedziała, czy coś jeszcze będzie tak jak kiedyś i czy przyjmą ją z powrotem z otwartymi ramionami. Mimo wszystko miała zaufanie do serwala, znała ją i mniej więcej wiedziała jaka jest. Nawet chociaż miała w sobie ten lekki strach, to podeszła, musiała. Musiała wrócić do Stada, do swojej rodziny.
Stąpała po glebie stawiając nieco niezdarne, 'kocięce' kroki. Była coraz bliżej celu. Zbliżyła się na bezpieczną odległość i posłała spojrzenie cętkowanej. Czyżby Samiya przypominała sobie kim jest srebrna lwiczka? Posłała jej uśmiech przy okazji okazując, że czuje się pewniej. Nie dodała nic więcej od siebie, nie powiedziała kim jest dokładniej, dała jej czas, żeby po prostu sobie przypomniała. I nagle puff! Najwyraźniej Samiya uświadomiła sobie, kogo ma przed sobą, oczywiście to jak najbardziej ucieszyło córkę Otieno i Sadie. Srebrna delikatnie otarła się o bark tamtej, była po prostu szczęśliwa. Teraz najpewniej wróci tam, skąd przybyła. Zobaczy tych, za którymi tak bardzo tęskniła i wszystko będzie jak kiedyś...
- Byłam... w różnych miejscach - odrzekła pewnie - Najpierw wędrowałam z mamą, a później rozdzieliłyśmy się. Jednak postanowiłam wrócić tu do was. Mam nadzieję, inni że ucieszą się na mój widok!
Nie zamierzała opowiadać ze szczegółami co i jak. Jednak gdyby tamta ją o to zapytała - odpowiedziałaby. Mówiąc całkowicie szczerze nie działo się nic na tyle ciekawego, żeby wszystkim opowiadać. Zwykła, najzwyklejsza wędrówka, ot, to wszystko.
- A jak trzyma się stado, wszystko w porządku? Co u mojego rodzeństwa i innych członków stada? Tak bardzo chcę się z nimi zobaczyć!

// też przepraszam za późny odpis! Brak czasu i weny, huh


RE: What'd I miss? [Samiya, Ciri] - Samiya - 24-02-2017

Serwalka zaśmiała się lekko.
-Na pewno się ucieszą, dlaczego miałoby być inaczej? - mówiła z wyraźną radością w głosie, ale zaraz jej uśmiech przygasł lekko. - A... Nie wiesz, gdzie teraz jest twoja mama? - spytała z troską.
Zastanawiała się, jak szybko Ciri oddzieliła się od Sadie, i czy sama Sadie się na to zgodziła. Lwiątka, jak to lwiątka, miewają we łbie siano i swoje fantazje o przygodach, zwiewają swym opiekunom bez słowa, a później wracają poobijane, choć przeszczęśliwe. Jednak Samiyi nie mieściło się w głowie, by Sadie całkowicie świadomie pozostawiła część swego miotu bez swej opieki na tak długo - nawet, jeżeli dzieciaki były bezpieczne na ziemiach Księżyca. Zawsze zakładała, że musiało się wydarzyć coś, raczej coś niemiłego, co spowodowało, że Sadie nie wracała do swych dzieci.
- No, w stadzie troszkę się pozmieniało - wzruszyła barkami -Parę osób dołączyło, Shaka gdzieś zniknął... A twoje rodzeństwo, jak zwykle, chodzi własnymi ścieżkami. - Wyszczerzyła kły w uśmiechu.
- Nymeri uczy się pilnie u mnie na medyka, Azim i Asura nie potrafią wysiedzieć w jednym miejscu, a Lerato też gdzieś ciągle znika. Za to ja szkolę się na kapłankę. - mówiła spokojnym, pogodnym tonem, ale niewiele. Nie miała pojęcia, co wie, a czego nie wie mała Ciri, ale i tak w najbliższym czasie zapewne dowie się wszystkiego. Zresztą, nie tak wiele się działo w ostatnich czasach, a nawet jeżeli, były to jakieś drobne incydenty, niewarte wspomnienia.


RE: What'd I miss? [Samiya, Ciri] - Ciri - 25-02-2017

Słuchała uważnie serwalki nawet nie spuszczając z niej wzroku. Dobrze, że mogły sobie tak pogawędzić, dobrze, że spotkała ją, a nie kogoś innego. Przy okazji myślała, co by było, gdyby jednak postanowiła dalej wędrować z Sadie albo nawet zająć się samotną wędrówką, jakoś dałaby sobie radę, ale nikt nie powiedział, że kiedykolwiek miałaby okazję spotkać kogokolwiek ze Stada Srebrnego Księżyca, nawet gdyby była takim typem, który radzi sobie świetnie w swoim towarzystwie, to nadal wypełniałaby ją ta zwykła pustka i samotność. Miała tą potrzebę wrócić do rodziny, a rodziną wcale nie byli tylko Asura, Azim, Nymeri, czy Lerato, rodziną było całe Stado. Owe stado miało to do siebie, że nie pałało nienawiścią do każdej żywej istoty, a wręcz przeciwnie. Było jak sam Księżyc, od którego zresztą pochodzi jego nazwa, delikatne, zupełnie różniące się od takiego Słońca. Wszystko miało swoje cechy charakterystyczne, takie, które wyróżniało je od innych rzeczy, zjawisk, czy osób. I właśnie coś takiego miało Stado Srebrnego Księżyca, taką cechę, która mogła przyciągnąć każdego, taką cechę, o której nie można było zapomnieć i Ciri, córka Sadie, też nie zapomniała. Kiedy usłyszała pytanie cętkowanej, zastanowiła się przez chwilę, a potem odpowiedziała:
- Nie mam pojęcia. Pewnie dalej wędruje, może niedługo wróci? Naprawdę nie wiem, Samiyo, nawet nie pamiętam kiedy ostatnio się z nią widziałam.
Naprawdę nie wiedziała, co mogło się dziać z jej matką. Niby nie miała pewności, a jednak coś jej mówiło, że Sadie nie zaprzestała swojej wędrówki. Miała nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczą i porozmawiają, nawet przez chwilę.
A teraz wróciła do słuchania Sami. Chciała wiedzieć, co działo się ze stadem podczas jej nieobecności, czuła, że obowiązkiem jej jest to wiedzieć. Skoro miała tam zamiar wrócić to musiała być w temacie, nawet tak chociaż trochę, prawda?
- Och, naprawdę? - rzekła - Więc bardzo się cieszę! Mam nadzieję, że kiedyś zostaniesz dobrą kapłanką, a Nymeri dobrym medykiem!
Przynajmniej teraz w jakiś sposób była nieco 'doinformowana'. Uśmiechnęła się do serwalki, a potem pomyślała, jak to będzie kiedy jej siostra zostanie medykiem, a Sami kapłanką. Ciekawe też, co w tym czasie będzie robiła srebrna lwiczka, chociaż ma jeszcze czas...
- Samiyo? - zaczęła po chwili - Myślisz, że mogłabym do was wrócić? Tęskniłam za całym Stadem i myślę... że byłabym gotowa do powrotu.
Teraz zostało czekać na decyzję i może wreszcie wróci tam, gdzie od zawsze było jej miejsce.


RE: What'd I miss? [Samiya, Ciri] - Samiya - 04-03-2017

//argh ;-; wybacz

W jej zielonych oczach jaśniała troska i niepokój, gdy zadumała się nad losem Sadie. Ach, więc Ciri musiała niezwykle wcześnie odłączyć się od swej matki, skoro nawet nie pamięta momentu, gdy po raz ostatni były razem. Nawet biorąc poprawkę na ulotność pamięci dzieci. Choć w sercu Samiyi wciąż żyły wspomnienia jej rodziny, ostatnie chwile zabawy z Septimem, nim przypadkowo zgubiła drogę do domu i wyruszyła w podróż przed siebie.
Ona nigdy nie zdołała wrócić do domu, zatem znalazła nowy w ciepłym objęciu Serret i świętej wierze Srebrnych.
- Mam nadzieję, że niedługo wróci. - ciche, zrezygnowane westchnięcie uleciało z jej pyska.
Ciepły uśmiech zagościł na jej obliczu, gdy ciemno umaszczona lwiczka tak entuzjastycznie zareagowała na jej wieści. Dobrze było słyszeć takie życzenia od wyznawcy Księżyca, a ze strony dziecka brzmiały tym bardziej szczerze.
Kolejnych jej słów wysłuchała z pewnym zdumieniem, ale szybko radość odmalowała się w jej spojrzeniu i uśmiechu.
- Oczywiście, że możesz wrócić! Ciri, tu zawsze będzie dla ciebie miejsce, zawsze będziesz Srebrną z pochodzenia. - Położyła łapę na piersi młodej lwicy, spoglądając z pewną wyrozumiałością i łagodnością w jej turkusowe ślepia. - Jesteś jedną z nas, my też za tobą tęskniliśmy - a twoje rodzeństwo tym bardziej!
Nie szczędziła młodej czułości, i przeciągnęła wilgotnym językiem po jej głowie, a następnie otarła policzkiem o jej polik.