Król Lew PBF
Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Na marginesie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=85)
+---- Dział: Wątki zakończone (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=89)
+---- Wątek: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] (/showthread.php?tid=2388)

Strony: 1 2 3


Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kayla - 07-04-2017

GDZIEŚ W KANIONIE NA TERENACH KRÓLESTWA MGŁY I POPIOŁU

Nie wiedziała jak długo biegła i jak daleką drogę przeszła. W jej głowie tlił się jeden plan, jedna myśl - nie chciała tak umrzeć. Pośród pustkowi szarych i ponurych. Pośród kurzu i brudu, ale im więcej szła tym bardziej jej umysł przypominał białą plamę, albo raczej pustą przestrzeń i ta pustka i brak nadziei rysowały się w niebieskich oczach. To szła słaniając się to przysiadała, ale nigdy na długo. Wiedziała, że głodne szakale mogły łatwo trafić na jej ślad. Nie chciała stać się ich posiłkiem, tu pośród szarych pustkowi.
Nie wiedziała jak długo szła i jak długo łapy plątały jej się same. Pamiętała tylko głęboką zieleń dżungli i lwa z ogromną, czarną grzywą. Ciężar jego łapy pamiętała. Z pewnością długo będzie nosić w sercu to wspomnienie. Nie wiedziała jednak, że ślad na jej pysku wciąż był widoczny. Skąd miała wiedzieć? Dawno nie widziała dobicia własnego pyska w tafli wody. Jej język wysechł na wiór i bolał od ciągłego przygryzania. Pysk miała oblepiony piaskiem, który przylgnął do śliny na jej podbródku i łez, które nigdy nieotarte z czasem zasychały.
Nie wiedziała jak często się potykała i jak często jej przednie łapy uginały się od zmęczenia. Powoli jednak godziła się z myślą, że jej limit się kończył, że miała w zanadrzu coraz to mniej kroków. Powietrze i obraz tańczyły wokół niej naśmiewając się z tego gdzie cisnął ją złośliwy Los.
Nie wiedziała gdzie się znajduje, ale wiedziała co czuje. Nagły zawrót głowy i uderzenie jednej przedniej łapy o drugą. Szorstką glebę tuż przy policzku i coś co wpijało się w jej bok, jakiś kamyk? Sama jednak szara od kurzu i oblepiona błotem tu i ówdzie sama wyglądała jak element tego osobliwego krajobrazu. Tylko jej pierś ruszała się powoli i miarowo a nozdrza i pysk rozwiewały piasek wokół. Miała zamknięte oczy jakby spała, ale na jej pysku widoczne było jedynie zmęczenie.



RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kaiser - 07-04-2017

Kilka dobrych dni to zajęło, jednakże w końcu czuł się na tyle dobrze, by móc przejść się po pięknych terenach stadnych, uwolnić się od skały którą chyba będzie dłuższy czas omijał po tej nędznej karze. Nie chciał przeginać, bowiem choć rana na zadku do dużych nie należała, to lepiej by się strup nie otworzył i spokojnie się tam wszystko goiło, szczególnie że więcej leżenia w planie nie miał, ileż można. Wędrówkę zaczął od terenów sawanny, jednakże nie widząc niczego ciekawego skierował się ku wąwozowi, konkretniej zszedł na same dno, gdzie dziś po ulewach było pełno kałuż, dzięki czemu szybko mógł ugasić pragnienie gdyby takowe mu doskwierało. Szedł spokojnie, rozglądając się co jakiś czas, raz omijając kałuże, po czym wchodząc w inne, aż nagle na jego horyzoncie pojawiła się dziwna, ubłocona sylwetka. Przystanął na chwilę by ocenić sytuację, jednakże widząc ledwie poruszający się korpus podbiegł sprawdzić, czy lwica była przytomna. -Żyjesz?- głupie, ale proste pytanie, dzięki czemu mógł dowiedzieć się czy nie odpłynęła już do krainy błękitnych obłoczków, dotknął też ją lekko w ramię, by szturchnąć i ewentualnie ocucić. Nie wyglądała za dobrze, z pewnością była odwodniona, co było nieco dziwne, po ulewach teraz wszędzie była jakaś woda. Odruchowo brązowy spojrzał w niebo, nawet teraz było czarne, pewnie lada chwila kolejna porcja cieczy spadnie na nich, akurat jemu to nie przeszkadzało, a może nawet było wskazane by ta lepiej się poczuła.


RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kayla - 07-04-2017

Leżała bezradnie i nawet nie była w stanie liczyć ile chwil spędziła tak leżąc. Nie myślała, jedynie zamykała oczy i czuła ochładzające się powietrze i wilgoć, która się w nim unosiła. Potem zapadła ciemność. Chyba zasnęła? Nie mogła być pewna, nie dałaby sobie łapy uciąć. O niczym nie śniła. Jej myśli wypełniała czarna plama, nic więcej. 
W pewnym momencie poczuła, że coś szturcha ją w bok. Początkowo nie zareagowała, jedynie jej poruszająca się klatka piersiowa była znakiem tego, że żyła. Dopiero kiedy usłyszała czyjś głos poruszyła się nieznacznie. Zmrużyła brwi po czym odkaszlnęła mocno wypluwając z siebie kurz i błoto.
Dopiero kiedy przestała zorientowała się, że nie jest sama, że wcale jej się ten głos nie przyśnił. Wciąż obraz przed oczyma nie był zbyt wyraźny. Wciąż zamazywał się i tańczył. Potrząsnęła głową chcąc doprowadzić swój umysł i zmysły do porządku. Ponownie zmrużyła oczy i ponownie potrząsnęła łbem. Odetchnęła i dopiero wtedy obejrzała się na tego kogoś, kto ją przebudził. Dostrzegła wielką ciemną plamę. Pachniała jak lew i krwią trochę też. Zanim dotarło do niej, że rzeczywiście ma do czynienia z lwem minęło kilka chwil, a potem zacisnęła powieki mocno i uszy przycisnęła do czaszki. Zupełnie tak jakby spodziewała się jakiegoś ciosu czy to słownego czy fizycznego. 
- Nie rób mi krzywdy - wymamrotała ledwie słyszalnie. 



RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kaiser - 07-04-2017

Gdy ta przez chwilę się nie cuciła, zerknął na jej klatkę piersiową, unosiła się i opadała, mimo że nie jakoś konkretnie, to jednak oznaka życia i miał jeszcze możliwości jakoś jej pomóc, ale jak. Na szczęście po chwili ta otworzyła ślepia, wystarczyła jednak tylko chwila, by do brązowego dotarło, iż była potwornie wycieńczona. Znów spojrzał na niebo, no niech w końcu zacznie padać, akurat choć raz czekał na deszcz z utęsknieniem, ale jak to w życiu bywa, nie ma co się chce. Warknął więc i spojrzał ponownie na lwicę oraz na otaczający ich teren, chwila, przecież mijał większe kałuże. Zerknął za siebie i faktycznie, nie byli daleko od najbliższej, w tym miejscu w którym byli akurat bardziej ochraniały ich skały, przez co wody było o wiele mniej. Westchnął więc i zbliżył pysk do lwicy, dzięki czemu usłyszał jej słowa. -Nie bój się, będzie dobrze.- odpowiedział spokojnie, po czym zniżył się, by ułożyć ją na swych plecach, po czym podniósł się i powoli ruszył w stronę wody, trzymając w zębach jej łapę, nie żeby jakoś mocno, krzywdy jej zrobić przecież nie chciał. Minęła może minuta i już byli na miejscu, powoli więc i ostrożnie położył się, kładąc lwicę w wodzie, by mogła nieco odżyć, a przede wszystkim zaspokoić pragnienie. Obserwował ją uważnie bez słowa, jeśli nie będzie poprawy będzie musiał wezwać pomoc.


RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kayla - 07-04-2017

Nie bój się, będzie dobrze.
Nie, nie będzie. Nie wierzyła w to, że będzie dobrze. Mimo iż uciekała od przeszłości licząc właśnie na to, że będzie jej lepiej, gdzieś lecz nie wiadomo gdzie, miała wrażenie, że to wcale nie to miejsce i nie ta chwila. Jedyny lew, któremu mogła ufać - była ona sama.
Powoli nabierała świadomości tego co się z nią działo. Jakiś obcy lew, chyba ją dotknął. Mówił do niej. Nie umiała mu powiedzieć, że mu nie wierzy, żeby jej nie dotykał. Działał szybko i szybko znalazła się na jego grzbiecie. Mamrotała bezwiednie tylko pojedyncze hasła "zostaw", "nie". Nie wyglądało jednak na to, żeby miała siłę przebicia do świadomości a co dopiero do chęci obcego samca. Zadrżała odruchowo czując cudze zęby na swojej łapie.
Nie bój się. Będzie dobrze.
Cała ta sytuacja do złudzenia przypominała jej spotkanie z Gadułą. Po tym jak opadła z sił próbując uciec przez pustynię, odnalazł ją wielki samiec i przyniósł pod wodopój niemal ją topiąc. Wtedy miała nadzieję, że będzie lepiej. Nie wiedziała, że wpadła z deszczu pod rynnę.
Teraz tak samo, po przebyciu suchych pustkowi i pustyni, po ucieczce przed szakalami przed odwodnieniem ratuje ją znów rosły samiec. Nie zamierzała jednak być tym razem tak naiwna.
Czując na sobie wodę poruszyła się nieco żwawiej. Obróciła się na brzuch powoli. Chęć zwilżenia języka była zbyt wielka by myśleć o otoczeniu. Zanurzyła więc pysk w kałuży i piła, aż zabolał ją żołądek.
Głowa ją bolała strasznie.
Gdzie była?



RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kaiser - 07-04-2017

Przyglądał się jej uważnie, była negatywnie nastawiona, czuł to, do tego te szepty przy jej przenoszeniu, jednakże nie kazał jej się z nim bratać, nie mógł jednak zostawić jej na śmierć, szczególnie na terenach stadnych, aż taki chamski to on nie był. Póki ktoś na taki los sobie nie zasłuży, sam go na niego nie skarze, więc aż tak się bać nie musiała. -Powoli, małymi łykami. Długo chyba byłaś bez wody czy jedzenia.- rzucił, po czym spojrzał na niebo gdyż w końcu niebo się zlitowało i zaczęło padać i to obficie, dzięki czemu dodatkowo ich to mogło orzeźwić, choć jeśli chodziło o głód musiał zaprowadzić lwicę do stada, o ile ta w ogóle pomocy chciała. -Możesz mówić?- dodał po chwili, w końcu jakoś dowiedzieć się czegoś o niej musiał, choć jeśli ta dalej nie będzie w stanie zwyczajnie weźmie ją ze sobą, chyba że ta postanowi się uprzeć by tu leżeć nieskończoność czasu.


RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kayla - 07-04-2017

Gdy poczuła ból w żołądku i kaszlnęła gdy kropelka popłynęła jej zamiast do żołądka to do dróg oddechowej, i usłyszała słowa obcego lwa, przypomniała sobie pewne słowa Szawolcsa.
Równie dobrze mogłabyś w ten sposób tłumaczyć komuś, kto przeforsował Spalone Ziemie, żeby nie pił wody z zatrutego źródła.
Teraz rozumiała je doskonale, ale ciężko jej było do tego przyznać się przed samą sobą. Gdyby on tylko rozumiał, gdyby chciał zrozumieć jak bardzo oni wszyscy się z niej śmiali. Jak bardzo mieli ją za nic. Była teraz święcie przekonana, że zdążył już o niej całkiem zapomnieć. Głupia. Ona ciągle go wspomina. Oni pewnie święcą tryumf, nikt im teraz nie powie, żeby się wynosili. Nikt im nie powie, że ona się boi. Mają problem z głowy.
Obróciła powoli spojrzenie na obcego. Teraz to ona przyjrzała mu się dokładnie. Chyba był jeszcze większy od Gaduły... i zapewne łapę ma cięższą od niego. Przytuliła się do płytkiego dna kałuży mocno zaciskając łapy przy brzuchu.
- M..mogę - mruknęła wciąż niepewnie.



RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kaiser - 09-04-2017

Westchnął ciężko, co miał teraz z nią zrobić? Na szczęście mogła jako tako mówić, mógł więc spróbować wyjaśnić jej, na siłę nie mógł komuś pomóc, a może i mógł? Nie raz miał takie sytuacje z bratem, czasem trzeba z takimi na siłę, bowiem koniec końców są za to wdzięczni, prędzej czy później. -Jesteś na terenach Królestwa Mgły i Popiołu, jesteś tu bezpieczna.- zaczął na początek by już się tak nie martwiła że brązowy zaraz ją zje czy coś w tym stylu, bowiem na prawdę nie miał zamiaru robić jej krzywdy, już los wystarczająco ją potraktował. -Przeszłaś pewnie długą drogę, mogę zaproponować ci schronienie na czas aż wyzdrowiejesz, później zdecydujesz co robić dalej.- powiedział prosto z mostu, bowiem nie chciał jej za długo męczyć, nie powinna teraz dużo rozmawiać, najlepiej żeby coś małego zjadła i odpoczywała, jednakże chciał by poszła dobrowolnie.


RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kayla - 10-04-2017

Chyba nie do końca rozumiała. Na jakich terenach? Rozejrzała się i uważnie przyjrzała się miejscu,  w którym się znajdowała. Rzeczywiście wszędzie było raczej szaro i ponuro, mgły jednak nie dostrzegała. Nie wiedziała o co chodzi. Nie za bardzo wiedziała też co to jest królestwo, co mogło oznaczać to słowo? Nigdy wcześniej się z nim nie spotkała
- Aha i co to znaczy? - Zapytała zupełnie szczerze i przy tej szczerości zostając, to nie wydawało jej się by tereny, które nosiły taką nazwę mogłyby uchodzić za bezpieczne. Może nie były wcale? Była jednak zbyt zmęczona żeby dalej o tym myśleć. Na raz rozbolała ją głowa i syknęła pod nosem z bólu zaś prawą przednią łapę przytknęła do skroni jeszcze bardziej brudząc się błotem.
Ledwie usłyszała propozycję obcego lwa, ale nie wiedziała o co mu chodziło. Nie była jednak pewna czy chciałaby rzeczywiście korzystać z jego pomocy. A jeśli to podstęp? Jeśli on też ją pobije? Była zdecydowanie zbyt delikatna na bójki a teraz to już w ogóle nie wchodziło to w rachubę.
- N...nie wiem... - wymamrotała wracając do tamtej niepewności. Dotknęła miejsca na pysku, gdzie wciąż miała lekkie zasinienie po uderzeniu potężną łapą. Wciąż bolało i nie chciała tego powtarzać.



RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kaiser - 13-04-2017

Uśmiechnął się nieco widząc jej zdezorientowanie, faktycznie nie wziął pod uwagę że samica mogła nigdy nie mieć styczności z taką nazwą, kto wie może była samotniczą jak niegdyś on sam? No prawie, gdyż zwykle miał na ogonie swego młodszego brata, choć teraz od kilku miesięcy byli oddzieleni od siebie, nie było tak źle jak Kaiser początkowo myślał. -Jest to dość duże stado, możesz więc u nas odpocząć, jedzenia nie zabraknie, wody również.- dodał bardziej jasno, w nadziei iż teraz ta zrozumie o co chodziło. Normalnie wziąłby ją i zaniósł na skałę, ale po ostatnich przygodach z gryzieniem zadka i zakażeniem nie wrócił w pełni do sił, nie dałby więc radę nieść jej dalej. Po jej kolejnych słowach spojrzał najpierw na nią, później na niebo, z którego nadal woda niemiłosiernie się lała, jeszcze trochę i jednak znienawidzi tą pogodę. -Rozumiem twe nastawienie, ale myślę że wolisz życie niż śmierć, hm?- dodał spokojnie, siedząc obok i lekko machając ogonem, nie chciał by rana, choć już była strupem, się przypadkiem otworzyła ponownie. Spojrzał znów na lwicę zaciekawiony jej reakcją.


RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kayla - 17-04-2017

Stado? Och nie, źle jej się to słowo kojarzyło. Teraz nie tylko czuła się słabo, ale spłynął na nią ogromny niepokój. Wyglądało na to, że chyba nigdy nie uchroni się przed stadami. Bała się co było po niej widać, bo ze zmęczenia nie potrafiła panować nad odruchami swojego ciała, dlatego też zaczęła nagle dygotać. Choć w tej sytuacji Kaiser mógł ten odruch zinterpretować zupełnie inaczej. Mógł pomyśleć, że po prostu było jej zimno. Nie wiedziała jednak co ma powiedzieć nieznajomemu, zupełnie tak jak bała się stada tak bała się jego reakcji.
Słysząc pytanie nagle nastawiła uszy i spojrzała na samca szeroko otwartymi oczyma.
- Chy...chyba t...tak - odparła niepewnym, dygocącym głosem. Zaś słysząc swój ton zestresowała sie jeszcze bardziej uświadamiając sobie, że tym jednym zdaniem mogła zdradzić całą swoją nieporadność. Przecież ten obcy samiec mógł wykorzystać to przeciw niej! Chciała się gdzieś schować i odpocząć.



RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kaiser - 18-04-2017

Westchnął, bowiem nie wiedział już co z tą lwicą miał zrobić, a dużymi pokładami cierpliwości nie grzeszył. Spojrzał więc w niebo i położył się na plecach, by odpocząć nieco na deszczu, sił nie miał żeby targać ją przez pół terenów stadnych, a sama ledwo mówiła, cała się dygotała jak liść trawy na wietrze, doskonale wiedział że to ze strachu, nie z zimna. Po chwili leżenia spojrzał na nią. -Skąd jesteś.- zapytał spokojnie, nie zamierzał póki co poruszać temat stada, czy jakiejkolwiek pomocy gdyż najpierw ta musiała się nieco uspokoić, ochłonąć, widać bowiem było że nie miała za ciekawej przeszłości, coś poważnego musiało się jej przytrafić że tak reagowała na niego czy słowa o stadzie.


RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kayla - 21-04-2017

Długo zastanawiała się co się z nią teraz dzieje. Momentami miewała wrażenie, jakby obserwowała samą siebie z boku i kontemplowała każde drgnięcie mięśnia, każdy ruch a nawet oddech. Zastanawiała się nad tym jak to jest czuć, że się oddycha, zupełnie jak ktoś, kto pojawił się w miejscu po raz pierwszy i zwiedza jego każde zakamarki, tak ona czuła się teraz we własnym ciele obco. Zastanawiała się nad tym piekącym uczuciem, które grzało jej pysk mimo chłodzącego deszczu. Leżała na brzuchu przytulając się do swoich łap i odwracając nos od Kaisera. Spojrzała na niego tylko na moment, kiedy postanowił położyć się blisko. Odsunęła się dosłownie kilka centymetrów dając tym samym niemą i wyraźną wiadomość, że nie chce być dotykana.
Długo milczała. Może zastanawiała się nad odpowiedzią? Nie chciała być tu. Chciała być tam skąd przyszła. Tu nie jest dom, ale tam skąd przyszła domu już nie było. Serce miała rozdarte i czuła się mniejsza od ziarnka piasku.
Wszystko stało się tak szybko.
- Z daleka - odezwała się cichym, stłumionym głosem jakby siłowała się sama ze sobą by wydać z siebie choćby dźwięk. - Gdzieś tam... - ale nie wskazała kierunku, widać było którędy tu przyszła - Na pewno po drodze była pustynia. Nie wiem którędy iść.



RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kaiser - 24-04-2017

Widząc jej reakcję odsunął się nieco, po czym spojrzał na niebo, powoli deszcz ustępował, mogli więc póki co się nie martwić o pogodę i odpocząć, a widać było że jej było tego potrzeba. Słysząc jej słowa westchnął cicho i machnął ogonem. -A więc daleka droga, nie jesteś gotowa by wracać o ile masz do czego.- mruknął ni to do niej, ni to do siebie. Po chwili znów podniósł wzrok na lwicę, nie wiedząc dalej co począć, nie często miał styczność z takimi lwicami, które bały się dotyku, nawet rozmowy, jak tu więc pomóc? -Przestaje padać, możesz więc odpocząć tutaj, będę pilnować by nic ci się nie stało.- zdecydował spokojnie, przyglądając się jej reakcji. -Mogę też przynieść ci coś do jedzenia, albo pójdziesz ze mną, będziesz mogła też się napić i przespać w wygodnej jaskini.- dodał jeszcze po chwili, nie miał zamiaru decydować za nią, szczególnie w takiej sytuacji. Liczył jednak że się jakoś dogadają, nie chciał zostawiać jej na pastwę losu, szczególnie w takim stanie.


RE: Dno wąwozu [Kaiser i Kayla] - Kayla - 27-04-2017

I ona czuła, że deszcz miał się ku końcowi. Powoli jej oddech się uspokajał jak i drżała nieco mniej. Kątem oka spoglądała na lwa. Tak trudno było jej zaufać jakiemuś obcemu lwu, a już zwłaszcza samcowi, a już zwłaszcza takiego, który należał do jakiegoś stada.
- Nie mam - odparła niemrawo, kiedy Kaiser skomentował jej podróż. Smutno jej było i to można było usłyszeć w jej głosie. 
Poza tym tak na prawdę słuchała uważnie każdego jego słowa. Miała wrażenie, że nagle odezwał się w niej instynkt, który przebijał się przez jej niedolę i smutek, który kazał jej chwycić się czegokolwiek byle przeżyć. Chociaż całe jej ciało nie chciało oddać jej honoru na rzecz błagania o pomoc kogoś, kto mógł chcieć ją skrzywdzić. Jedyne na co udało jej się zdobyć to nieśmiałe i ciche słowa:
- Nie dam rady - wysapała. Obróciła leniwie łeb w stronę sporego, brązowego lwa. - Sama nie pójdę. Bolą mnie łapy.