Król Lew PBF
Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Na marginesie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=85)
+---- Dział: Wątki zakończone (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=89)
+---- Wątek: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) (/showthread.php?tid=2815)

Strony: 1 2 3


RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Kykczor - 17-01-2018

Stał tak na gałęzi i słuchał, trochę zaczął myśleć czy aby nie przesadza ale odgonił tą natrętną myśl kręcąc głową.
- Mogą być owoce, mogą być liście mogą być też pędy, wyboru jest dużo. - Kiwnął głową, a czemu dieta bogata w owoce była zła tego nie dane mu było się dowiedzieć a pytać nie chciał bo z góry założył, że jednak odpowiedz by była związana z brakiem krwi u owoców.
- A to poczekam, nigdzie mi się nie śpieszy. - I spojrzenie ptaka goniło za brązową lwica, coś się zaczęła skradać czyli z jego punktu widzenie trawa trochę mniej się telepała. Zobaczył jakiś kurz który wzbił się w górę co mu dalej nic nie mówiło. Lew wrócił i zwymiotował na ziemie przed drzewem. Tak, to było ciekawe.
- Więc... w taki sposób się żywisz tak? - W jego głosie było coś co by można było nazwać zrezygnowaniem, nie na co dzień widział coś tak, tak, taaaaak dziwnego. Zwymiotowała zjadła i pobiegła to popić nad rzeką.
- Tak, jesteś bardzo ciekawym lwem.


RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Dakarai - 17-01-2018

Tymczasem drogą wzdłuż rzeki podążał ktoś jeszcze, ktoś znacznie starszy od Lotos i być może na pierwszy rzut oka groźniejszy... choć może wcale nie do końca? Otóż tym kimś był dorosły już samiec lwa, ale też wyglądał młodo, skąpa grzywa chyba dodatkowo odejmowała mu wieku. Szedł i mało co patrzył pod łapy, pewnie stawiał kroki nucił jakąś przyjemną dla ucha melodię. Humor mu dzisiaj dopisywał. 
Szedł jakiś kawałek od brzegu bo też nie chciał natknąć się na żadnego krokodyla. Czasem przystawał na moment żeby się rozejrzeć. W pewnym momencie dostrzegł drzewo, które wyróżniało się chyba tylko tym, że coś się wokół niego działo. Na gałęzi chyba coś siedziało, jakiś ptak a obok drzewa leżało lwiątko. Choć nieco już wyrośnięte. Do głowy od razu przyszły mu różne myśli odnośnie tego, że widzi je tutaj samo, pomijając kaczkę. Nie chciał wyciągać pochopnych wniosków i na ich podstawie oceniać co dalej. Nie mógł być pewien czy to lwiątko jest dokładnie w takiej samej sytuacji co kiedyś był on i jego brat. Nie chciał też jej krzywdy, więc coś z tyłu jego głowy podpowiadało mu, że chociaż powinien podejść i się zainteresować. Z drugiej zaś strony... od kiedy to samce myślą o dobru cudzych młodych? Pewnie od nigdy.
Zamyślił się bez słowa.



RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Lotos - 17-01-2018

- No wiesz... zależy z której strony patrzeć. - rzekła rozbawiona Lotos ostatnimi słowami kaczki. - Spójrz mi prosto w oczy i odważ się powiedzieć, że sobie sama dobrze nie poradziłam!
Nagle zawiał chłody wiatr i do nozdrzy Lotos wdarł się nowy zapach. Nie mogła nic dostrzec poza suchą, wysoką trawą.
- Kykczor? - zapytała niepewnie nie spuszczając wzroku z powiewającej trawy. - Wraz z wiatrem poczułam nowy zapach.


RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Kykczor - 18-01-2018

Poradzić to sobie ta młódka poradziła, ale jakoś nie bardzo chciało mu się przecisnąć przez dziób słowo "dobrze".
- Tak? - Zapytał kiedy usłyszał, swoje imię. Najpierw pomyślał że chodziło o rozkopaną ziemię bo skądś te robaki Lotos musiała wykopać. A że ptakiem paranoikiem jest i zwykle reagował na każdy ruch który był w stanie zarejestrować. Z drzewa widział drugiego lwa który sobie wcześniej spacerował, ale był kawałek nie podchodził więc nie był zagrożeniem bezpośrednim dla ptaka. Węch tak wyostrzony był dla niego pojęciem abstrakcyjnym.
- No i? - Wzruszył skrzydłami - Jakby zawiało z drugiej strony to by zapachniało mułem z rzeczki.


RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Dakarai - 18-01-2018

Przyglądał się od dłuższej chwili i myślał - podejść czy nie podejść? 
W końcu najwyraźniej się zdecydował bo ruszył swoje ciężkie łapy i skierował ich marsz w stronę lwiątka. Zasadniczo kaczka go nie interesowała, w większości przypadków ptaki nie miały większego znaczenia dla lwów. No może chyba, że to sępy, które dzwonią nad głową, że chcą resztki z pańskiego stołu. Tymczasem to była kaczka. Wydała się więc Dakaraiowi mało istotna. 
W końcu zapewne był na tyle blisko, że i Lotos mogła go dostrzec bez problemu. Zresztą samiec nie krył się jakoś specjalnie ze swoją obecnością. Zatrzymał się parę metrów od drzewa i spojrzał najpierw na lwiątko a potem na kaczkę. Pokręcił nieśpiesznie głową. 
- Cześć - rzucił szybko na przywitanie. - Mieszkacie w tej okolicy? - Zapytał bez większej krępacji. 



RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Lotos - 18-01-2018

Lotos bacznie stała i patrzyła się kto to idzie. Nagle ujrzała przed sobą pisakowego lwa. 
- Hej! - odpowiedziała Lotos. - Prawdę mówiąc to ja tu tylko nad rzekę przyszłam. Nie mam stałego domu. Wędruję sobie tam i tu, podobnie jak kaczka której niewolno jeść! Uważaj. Kaczki są trujące, przynajmniej tak mi powiedział. - Brązowa lwica machnęła głową w stronę Kykczora.
Lotos usiadła w cieniu. Nagle młoda lwica przypomniała sobie, że się nie przedstawiła!
- A tak poza tym to jestem Lotos! - rzekła roztargniona po czym się uśmiechnęła. - A ty to...?


RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Kykczor - 18-01-2018

No i masz, teraz więcej potworów będzie ściągać do tego drzewa. Ptak powoli zastanawiał się nad tym czy to już nie pora na to by uciec. Nigdy nie wiadomo kiedy taki futrzak zmieni zdanie i rzuci się na drzewo.
Ale jeszcze trzymali dystans i dobrze.
- Witaj, nie jestem stąd. - Odpowiedział nieśpiesznie przez co młody osobnik go ubiegł. Wziął głęboki wdech bo wiedział że będzie musiał powiedzieć więcej.
- Tak, nie wolno jeść kaczek bo są trujące. Do tego jestem dość chory więc nie dość że się zatrujesz to się rozchorujesz. Więc zastanów się kilka razy nim będziesz chciał położyć na mnie swoje łapy. Do tego jeżeli to miejsce jest zajęte to mogę zawsze odlecieć. Ale może mi powiesz czy tutaj nie ma przypadkiem więcej jakiś zorganizowanych lwów? - Udało mu się to powiedzieć całkiem szybko i na jednym wydechu.  Możliwe że powiedział to trochę za szybko.


RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Dakarai - 18-01-2018

W sumie nie spodziewał się takiej bezpośredniości ze strony małej lwicy, bo kiedy on był w jej wieku najczęściej musiał wiać gdzie pieprz rośnie gdy spotykał się z dorosłymi lwami. Może tutaj było względnie bezpiecznie i mała nie miała po prostu jeszcze pecha spotkać nikogo "złego" na swojej drodze? Może i tak. W każdym razie on nie zamierzał być tym pierwszym, który pokaże jej jak niebezpieczni mogą być obcy. 
Pokiwał głową słuchając jej słów, ale posłał sceptyczne spojrzenie kaczce siedzącej na drzewie, gdy młódka wspomniała o tym, że kaczki są trujące. Pierwsze słyszał, żeby jakikolwiek ptak był trujący... choć fanem drobiu nie był. Mało mięsa, dużo piór. 
- I tak sama się włóczysz, bez nikogo? - Dopytał przenosząc wzrok na lwiczkę. - Czyli nie masz stada?
Kaczka kwakała swoje i zdawała się w jego mniemaniu pleść jakieś głupoty. Tak jak w jej chorobę był w stanie uwierzyć tak w to trujące mięso kaczek już niekoniecznie. Chyba jednak nie zamierzał wdawać się w dyskusję na ten temat, bo czuł po kościach, że byłaby bezowocna... no i może skłoniłoby tę młodą do polowań na kaczki, czyli włażenie po drzewach, skakanie do wody no czasem może udane polowanie przy brzegu. Nie umiał orzec czy mięso kaczki jest tego warte. 
- Um... prawdę mówiąc nie - odparł moręgówce. - Sam jestem w tej krainie od niedawna i jeszcze nie natknąłem się na żadne stado, ale sam myślę czy by nie osiąść gdzieś w okolicach tej skały tam - wskazał nosem za siebie gdzie widać było delikatnie zarysowany masyw skalny.



RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Lotos - 18-01-2018

Może Lotos tylko się zdawało ale zauważyła, że młody lew też nie wierzy w to, że kaczki są trujące. A zresztą...
- Nie mam stada... - odpowiedziała lwica. - Ani rodziny. Moja historia długa... opowiadać nie będę.
Lotos popatrzyła się na wskazany cel lwa. Wydawał się bardzo odległy. 
- Ciekawy cel sobie wyznaczyłeś. - rzekła wesoło Lotos. - Wiesz... ja mam plan taki, żeby może wstąpić do jakiegoś stada. Widzisz... bo ja chciałabym zamieszkać wysoko, wysoko! Najlepiej na jakiejś górze. Słyszałam o górze Kilimandżaro. Bardzo przyzwoita góra. Ale tu jest pewien haczyk... należy do stada Cesarstwa Doliny. A ja jeszcze nie wiem czy spróbować do niego przystąpić. A tak poza tym wszystkim... Jak ci na imię?


RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Kykczor - 18-01-2018

A ten lew co tak wypytuje? Chce wiedzieć czy jak zatłucze tą małą to kto ją będzie szukać? Oj nie chciał być za bardzo świadkiem małego dramatu gdzie duży lew zabije małego lwa, a jego flakami rozsmaruje cała okolice by zaznaczyć do kogo należy ta okolica... tak się właśnie Kykczor rozmarzył we własnym świecie.
Znów musiał potelepać głową by odgonić natrętne myśli. Z tego co mówił nieznajomy a nie umknęło mu to, że się nie przedstawił to w okolicy nie było żadnych zorganizowanych sił.
- A skąd przybywasz? I co gadają w tych stronach? - Zadał dwa szybkie pytania. Chciał się rozeznać trochę po krainie a najlepszym sposobem jest przecież pytać jego mieszkańców.
Bingo!
- A co to za Cesarstwo Doliny?  - Tutaj był żywo zainteresowany tym zagadnieniem, coś mógł się w końcu dowiedzieć konkretnego.


RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Dakarai - 18-01-2018

Pokiwał głową ze zrozumieniem. Cóż, może w oczach dorosłego rzeczywiście jego pytania mogły okazać się niezręczne, ale on na prawdę nie miał nic złego na myśli! Poza tym trochę wiedział w jakiej sytuacji była Lotos, bo sam przecież kiedyś w takiej był razem z bratem. 
- Nie będę pytać skoro nie chcesz mówić - odparł.
Uśmiechnął się delikatnie kiedy młoda podzieliła jego entuzjazm, albo raczej powiększyła go do swoich dziecięcych acz kolosalnych rozmiarów bo przecież im lew młodszy tym większy jego zapał, prawda? Natomiast nic o żadnym Cesarstwie nie słyszał i musiał to od razu powiedzieć.
- Też chętnie się dowiem co to za Cesarstwo Doliny. Jak mówiłem nie spotkałem jeszcze żadnego stada, ale - obrócił się we wcześniej wskazanym przez siebie kierunku - tam też jest skała, albo góra, a przynajmniej tak wygląda. Zamierzam to zbadać na dniach... a! Na imię mam Dakarai.
Przeniósł spojrzenie na kaczkę, bo zorientował się, że ta zadała mu konkretne pytanie. Nie było to trudne pytanie więc też odpowiedział bez większego zastanowienia.
- Ja cóż, to dość dalekie miejsce. Wychowałem się hen na północ stąd - wskazał nosem przypuszczalny kierunek. - To miejsce to dolina rzeki Tsavo, a co gadają... Chyba nic nadzwyczajnego. Żyją tam lwy takie jak ja no i zwierzyna, wiadomo.
Zamyślił się na moment, po czym wyraźnie coś mu się przypomniało.
- A! Mieszkają tam też takie stworzenia inne od zwierząt - powiedział. 



RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Lotos - 19-01-2018

Lotos zaniemówiła na moment. Nie wiedziała od czego zacząć!
- No to tak... byłam kiedyś w gościach u Cesarskich. - zaczęła tłumaczyć. - Przez to jedno spotkanie dowiedziałam się, że te stado obejmuje Górę Kilimandżaro, Równinę i chyba ale nie jestem pewna mają jeszcze jakiś las ale nie pamiętam jak się nazywał, ponoć jest inne niż wszystkie. Poza tym u Cesarskich obejmuje władzę Vari i ktoś jeszcze ale nie zam imienia. Mało o ich stadzie wiem ale to jedyne które odwiedziłam. 
Lotos zaczęła przysłuchiwać się słowom Dakarai. Rzeka, dolina, zwierzęta. To samo co u nich ale o co chodziło z tymi innymi stworzeniami?! Lwica popatrzyła się na niego pytająco lecz o nic się nie pytała.


RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Kykczor - 19-01-2018

Pomachał skrzydłami by się trochę rozruszać, nie wiedział kiedy będzie będzie potrzebował by wznieść się ku niebu zostawiając dwie bestie samemu sobie. Dakarai chciał sobie zwiedzać okolicę co ptaku bardzo pasowało, mógł w ten sposób potem wypytać tego lwa co tam w tych kamieniach piszczy zbytnio nie angażując się w to.
O rzece nie słyszał, możliwe że kiedyś tamtędy leciał ale nikt mu nigdy nie mówił jak się poszczególne rzeczki nazywają.
- Jak to inne stworzenia i to inne od zwierząt? Duchy, rzeczne potwory? - Nie mógł pojąć jak coś może być stworzeniem i być inne od zwierzęcia.
- Vari tak? - Pomyślał na głos, teraz to już coś tam wiedział i wiedział gdzie ma czegoś szukać.


RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Dakarai - 19-01-2018

Słuchał uważnie koślawego opowiadania Lotos odnośnie tego dziwnego Cesarstwa. Dziwnego, tak, bo im dłużej tu przebywał tym bardziej wydawało mu się, że myślał o stadach zupełnie inaczej. Po pierwsze nigdy nie widział potrzeby w nazywaniu jakiegoś stada. Jeśli już to w jego stronach mówiło się o "stadzie kogoś tam", ale nic poza tym. Po drugie, miał wrażenie, że tutaj w stadach chodzi o coś więcej niż najbliższe więzi rodzinne. Może się mylił, ale tak coś czuł. Nie miał jednak zamiaru chodzić tam gdzie były cudze tereny, nie sam jeden. 
Kiedy kaczor zapytał o dziwne stworzenia Dakarai ponownie podniósł na niego swoje oczy. Nie dziwiło go to zdziwienie, wszak stworzenia o których mówił należały do niezwykłych. 
- Żadne duchy, są cieliste, mają krew i mięso, mają też futro choć bardzo skąpe i tak samo marne kły i pazury, ale bliżej im do potworów niż do duchów. Zdecydowanie nie są rzeczne - zaczął tłumaczyć. - Są trochę podobne do małpy, chodzą na dwóch tylnych łapach a przednie służą im do trzymania różnych rzeczy. Mają na przykład takie kije zakończone srebrnymi kłami albo pazurami, mają też takie kolorowe futra, które mogą zdejmować i mieszkają norach, które wystają z ziemi - mówił zastanawiając się jak ująć to wszystko tak by sobie kaczor mógł to wyobrazić. - Albo raczej jaskinie? W każdym razie mówią językiem, którego nie rozumie żadne zwierze. Niekiedy papugi twierdzą, że rozumieją, ale nikt im nie wierzy... i mają we władzy zwierzęta, rogate podobne do bawoła i mniejsze, podobne do antylop. Nikt nie wie czemu one się z nimi trzymają.
Obserwował uważnie zarówno ptaka jak i lwiątko chcąc wybadać ich reakcje na to co opowiadał. Jednak dziwnym dla niego było tak na prawdę, że tych stworzeń praktycznie tu nie spotkał.
- I jest coś jeszcze - powiedział dość tajemniczo. - Umieją zrobić ogień, nocą mają ciepłe światło w swoich stadach. 



RE: Oko w oko z... kaczką?! (Lotos, Kykczor i inni) - Lotos - 21-01-2018

- A co ci chodzi po głowie, Kykczor? - zapytała podejrzliwie i z uśmiechem Lotos.
Młoda lwica próbowała wyobrazić sobie te dziwne stworzenia. Nagle usłyszała słowo "ogień".
- Ogień to to parzące coś? To co zamienia wszystko w popił? - zapytała zaskoczona Lotos. - Jeżeli tak to oni są chyba Bogami!

//Sorry, że tak mało xC//