Król Lew PBF
[Z] Na granicy - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Na marginesie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=85)
+---- Dział: Wątki zakończone (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=89)
+---- Wątek: [Z] Na granicy (/showthread.php?tid=785)

Strony: 1 2 3 4


RE: [Z] Na granicy - Skanda - 01-09-2013

Spoglądnął na Vei z dosyć dziwacznym wyrazem pyska, gdy ta uśmiechnęła się-sądził, że królowa nie robi tego w ogóle, a jeśli już, to na pewno nie w towarzystwie osobników jego pokroju.
Zastygł nieruchomo, kiedy lwica zbliżyła się, z niemałym zainteresowaniem słuchając tego, co miała do powiedzenia.
Dopiero po chwili dotarła do niego ta informacja, a po jeszcze dłuższej-jej właściwy przekaz.
-No proszę.-mruknął, z kpiącym uśmiechem.-To wiele wyjaśnia. Naprawdę wiele.-dodał od razu, parskając cicho pod nosem tak, jak gdyby przypomniało mu się coś śmiesznego.
Przez krótką chwilę jego uwagę odwróciła nieładnie zmierzwiona sierść na łapie, którą od razu potraktował jęzorem.
-Ale chyba nie chcesz przez to powiedzieć, że nie macie tam u siebie żadnych samców? A przynajmniej takich, którym przeszkadzałby obcy zapach?-spytał, odrywając się od pielęgnacji futra i przenosząc chłodne ślepia na królową.-Nie jestem wybredny-pojedynek to pojedynek.-dodał od razu, uśmiechając się pod nosem.


RE: [Z] Na granicy - Vasanti Vei - 01-09-2013

- Chcesz udać się na Lwią Ziemię tylko po to, żeby stoczyć z kimś pojedynek? - wyraziła szczere zdziwienie. - U siebie już nie masz z kim walczyć?
Vei poszukała w głowie obrazów swych samczych pobratymców. Faktycznie sprawa przedstawiała się dość niepomyślnie. Mako to zdecydowanie nie typ rycerza, zresztą - czy on przejąłby się dziwnym zapachem współwładczyni? Raina, Hofu i Amanisa nie widziała od wieków, Sheloth był zupełnie oderwany od stadnych spraw, a na Lucasa szkoda słów. Nawet wśród lwiątek ciężko o samców, bo dziwnym trafem wśród potomków Hewy czy Hatimy spotyka się same córki. Chyba że by wziąć pod uwagę Matu, który swego czasu ściągnął na Lwią Ziemię gniew Świtu, albo dwumiesięcznego lamparta Kifo lub jego zaginionego, równie młodego brata Moonlighta.
Nie, panie Ragnarze, tu naprawdę nie ma nikogo godnego wyzwania na pojedynek! Prędzej znalazłbyś skorą do walki lwicę - może nawet więcej niż jedną...
Wyrwawszy się z tych średnio interesujących rozmyślań, królowa nagle zdała sobie sprawę, kto jest najlepszym wojownikiem na Lwiej Ziemi. Na jej oblicze ponownie wstąpił dwuznaczny uśmiech.
- Ze mną możesz walczyć - stwierdziła, znów nieznacznie unosząc brwi.


RE: [Z] Na granicy - Skanda - 01-09-2013

-Nie muszę walczyć z samcami ze stada, po to mamy ustaloną hierarchię.-odparł, wzruszając barkami. Co innego walka z konkurentem, a co innego trening z pobratymcem-tym bardziej, jeżeli w grę wchodzi lwica.
Podczas gdy bursztynooka namyślała się, lwisko powróciło na chwilę do pielęgnacji łapy. Z owej czynności wyrwała go dosyć niecodzienna propozycja królowej.
-Walka z lwicą? A niby jaki to by miało sens?-żachnął się, krzywiąc się na ten dziwny pomysł. Po chwili namysłu grymas jednak zniknął, a w jego miejscu wymalowało się drobne ożywienie.
-No dobra. A co będzie stawką?-zamruczał, wpatrując się w Vei wyczekująco-to była naprawdę dobra okazja, dla wygranego rzecz jasna-mógł przecież zmusić pokonanego rywala do czegoś, bądź też zdobyć cenne informacje. Możliwości było naprawdę wiele..
-Jestem otwarty na propozycje, cena nie gra roli.-dodał, tym razem bardzo poważnie. Oczywiście nie dopuszczał do siebie myśli, że mógłby przegrać.
Wprawdzie ostatnio trochę mniej trenował, ale na litość boską-przecież miał się mierzyć z lwicą!


RE: [Z] Na granicy - Vasanti Vei - 01-09-2013

Hierarchia hierarchią, ale nie mogą walczyć dla, powiedzmy, zachowania formy? Czy zabicia czasu? Na Lwiej Ziemi lwy zazwyczaj odbywają miłe aż do przesady rozmowy, a więc i Świtowcy powinni mieć jakieś zajęcie poza polowaniami i oczernianiem tych, których uważają za gorszych od siebie. Najwyraźniej to ostatnie zajmuje im tak dużo czasu, że nie starcza im już go na nic innego...
Oburzyła się w milczeniu na jego sugestię o bezsensie jej koncepcji. Czy on uważał Vei za pierwszą lepszą samicę, która ledwie poradziłaby sobie z lwiątkiem? Czy naprawdę nie wiedział, że istnieją lwice o sile niemal dorównującej samczej? I wcale nie ma tu mowy o przerośniętej Kami. Vasanti, ze względu na smukłą budowę, może nie mogła poszczycić się aż tak rozbudowanymi mięśniami, ale też ciężko ją uznać za słabeusza.
Zacisnęła wargi po jego ostatnim pytaniu. Tak, to było istotne, nie sposób zaprzeczyć. Sęk w tym, że, proponując pojedynek, nie miała na myśli żadnego konkretnego powodu, dla którego chciała się zmierzyć z ciemnogrzywym.
- Może ty coś zaproponujesz? - rzuciła więc, niby od niechcenia, choć tak naprawdę zżerała ją ciekawość, co też może mu przyjść do głowy.
Przychodziły jej do głowy tylko dwie rzeczy, o które mogłaby prosić Ragnara - informacje o Szkarłatnych, które mógłby z łatwością zafałszować, oraz zapewnienie jej męskiego potomka, co było zbyt kłopotliwe do wypowiedzenia. Sama myśl o tym sprawiła, że bursztynowooka nagle odwróciła wzrok, speszona podobnymi dywagacjami, nawet jeśli nie wychodziły one poza obręb jej umysłu.


RE: [Z] Na granicy - Skanda - 01-09-2013

Szary spoglądnął kpiąco na rudą, czy ona mówiła poważnie?
-Naprawdę myślisz, że Ci podpowiem, czego warto ode mnie zażądać w ramach nagrody? Na jakim Ty świecie żyjesz.-parsknął głośno wciąż nie mogąc uwierzyć, w oczekiwania królowej.
-Jeśli wygram, hmmm...-zamruczał, urywając zdanie.-Jeśli wygram, to wtedy powiem Ci, czego chcę.-dokończył, uśmiechając się półgębkiem.
I chociaż w końcu tego nie powiedział, to Vei mogła snuć domysły, czym przyjdzie jej zapłacić w razie przegranej.
Nie tracąc dłużej czasu lwisko dźwignęło się na łapy i odeszło kawałek, ustawiając się naprzeciw królowej, czekając na jej pierwszy ruch.
Panie przodem.


RE: [Z] Na granicy - Vasanti Vei - 01-09-2013

Lwica podniosła się zaraz za nim, mierząc go przenikliwym spojrzeniem. Jego propozycja nie brzmiała zachęcająco, ale teraz było za późno, by się wycofać. Poza tym, czego mógłby od niej żądać? Władzy na Lwiej Ziemi? Żaden z Lwioziemców nie uznałby jego władzy. Informacji? Nie dowiedziałby się od niej niczego godnego uwagi. Coś zupełnie niezwiązanego z polityką? Cóż... Jakoś to przecierpi.
Ale może też wygrać. Siła to nie wszystko.
- Skoro tak - odparła w końcu - to ja również wyrażę swą prośbę po walce - stwierdziła.
Tak najprościej.
Nie ma czasu do stracenia na nic niewnoszące rozmowy. Im szybciej zaczną, tym szybciej nadejdzie rozstrzygnięcie.
Cofnęła się o krok, trzymając mięśnie w napięciu. Odczekała kilka długich sekund, po czym rychło rzuciła się biegiem na samca, w ostatniej chwili zmieniając kierunek tak, by naskoczyć na jego bok. Celowała jak najniżej, starając się dobrać pazurami i zębami do miękkiego brzucha.


RE: [Z] Na granicy - Skanda - 01-09-2013

Zmyłka jaką zastosowała lwica była dosyć przewidywalnym manewrem, toteż lwisko nie tracąc czasu odskoczyło w bok, biorąc zamach łapą.
Celem uderzenia nie była jednak Vei, a spora kupa piachu, która popchnięta przez masywne łapsko zrosiła królową, masą drobnych ziarenek, które przy odrobinie szczęścia stępiłyby na krótką chwilę jej wzrok.
Samiec wówczas obiegł samicę dookoła, próbując powalić ją z drugiej stroni, zanim ta zdąży się obrócić.
Pazury wciąż miał schowane.


RE: [Z] Na granicy - Vasanti Vei - 01-09-2013

Istotnie, ciężko, żeby podobny czyn nie poskutkował chwilowym obniżeniem sprawności wzroku. Z pewnością nie zwiększyło to jej szans w walce, lecz Vasanti nie zamierzała tak łatwo dać za wygraną. Przeciwnie, rozjuszyło ją to jeszcze bardziej, tak że zaczęła walczyć jak, nie przymierzając, lwica!
Gwałtownie potrząsnęła łbem i od razu odskoczyła.
Za późno.
Czując padający na nią ciężar szarego, ta spróbowała odeprzeć atak, stając na tylnych łapach i próbując odepchnąć go przednimi. Pazurów, oczywiście, wcale nie chowała.


RE: [Z] Na granicy - Skanda - 02-09-2013

Na nic zdała się drobna defensywa, którą Vei wobec niego zastosowała, gdyż lwisko mimo to zwaliło się na nią, przygniatając do ziemi.
Mimo wszystko, kąt pod którym samiec rzucił się na nią, był o tyle niefortunny, że miast skutecznie przygwoździć ją do ziemi, Ragnar dosłownie nadział się na tylne łapy królowej. One oczywiście instynktownie odepchnęły lwisko, uderzając w podbrzusze, a szare cielsko przewaliło się nad rudą, robiąc sporego fikołka.
Szczęście w nieszczęściu, że pomimo sprytnego manewru lwisko jakimś trafem wylądowało na czterech łapach. Zachwiał się jedynie odrobinę, niedowierzając jeszcze temu, co się właściwie stało, po czym wrócił umysłem do walki.
Mimo, iż owe posunięcie zawiodło przed chwilą, samiec zdecydował się je powtórzyć. Okrążył leżącą królową, po czym będąc po stronie, po której go nie widziała, począł szarżę z oczywistym zamiarem rzucenia się na nią.
O ile nie była zbyt szybka, to mogło się udać...


RE: [Z] Na granicy - Vasanti Vei - 02-09-2013

Chwila, której Ragnar potrzebował na złapanie równowagi i zaplanowanie kolejnego ruchu, wystarczyła Vei na ochłonięcie i dojście do wniosku, że na nic nie zda się wstawanie. Uznała za prawdopodobne, że szary powtórzy swój manewr. W takim przypadku zaraz znalazłaby się z powrotem na ziemi, a tym razem mogłoby się to skończyć mniej szczęśliwie niż teraz.
Gdy lew zniknął jej z oczu, a zaraz usłyszała niepokojąco szybkie odgłosy kroków, ta bezzwłocznie przeturlała się na grzbiecie w stronę, z której nadbiegał. Miała nadzieję, że ten, zamiast na nią, upadnie na ziemię za nią, a ona wreszcie będzie mogła podnieść się na równe łapy.


RE: [Z] Na granicy - Skanda - 02-09-2013

Lwisko może i nie spodziewało się owego uniku, jednak widząc manewr wykonywany przez lwicę, natychmiast zahamował, lądując na ziemi za nią, po czym zawrócił.
Zanim Vei zdążyła stanąć na równe łapy, samiec błyskawicznie doskoczył do niej, przygniatając ją do podłożą własnym ciałem.
Stojąc nad pokonaną królową, Ragnar uśmiechnął się wyjątkowo parszywie, po czym wyciągnął łapę-tym razem z pazurami-zupełnie jakby brał zamach.
Vasanti mogła jedynie zamknąć ślepia i pomyśleć, że lwisko zaraz wyrówna rachunki, co do szramy na pysku z ich ostatniego spotkania.
Niemałe musiało być jej zdziwienie, gdy samiec zamiast ciosu, wymierzył w jej policzek subtelne liźnięcie różowego jęzora, po czym grzecznie zszedł z rudej, siadając obok.
Na jego pysku królował wówczas tryumfalny uśmiech.


RE: [Z] Na granicy - Vasanti Vei - 03-09-2013

Lwica, znalazłszy się w tak niefortunnej dla siebie sytuacji, istotnie spodziewała się ataku ze strony Śwotowca. Podobnie zgodnie z jego oczekiwaniami, została zupełnie zdezorientowana jego sprzeczną z logiką reakcją. Zamrugała z niedowierzaniem, próbując uspokoić przyspieszony oddech. Nie ozdobił jej pyska za pomocą swych ostrych pazurów, nawet nie ugryzł, nic... Zakończył walkę tak delikatnym, niemal czułym gestem.
Nie, właściwie to nie.
Vei bez słowa, powoli podniosła się z ziemi i... Raptem wystrzeliła prosto na pana-haha-wygrałem, by, wykorzystując spodziewany efekt zaskoczenia, przygwoździć do ziemi jego wielkie szare cielsko, przewracając go na grzbiet. Mocno opierała łapy na jego grzywie, gotowa wysunąć pazury w razie prób obrony. Póki co, zamiast tego jedynie stała tak, jedynie ogon wprawiając w miarowe ruchy. Jeśli wszystko poszło zgodnie z planem, to i na jej pysku wykwitł uśmiech, który najściślej można określić jako parszywy.


RE: [Z] Na granicy - Skanda - 03-09-2013

Zanim szary zdał sobie sprawę z tego, co się tak naprawdę stało, leżał już na ziemi, przygwożdżony przez niespodziewany atak lwicy.
Zamrugał kilkukrotnie z niedowierzeniem spoglądając na rudą, która w istocie, stała teraz nad nim.
Lwisko przełknęło ślinę, z niezadowoleniem spoglądając na jej łapy, znajdujące się niebezpiecznie blisko szyi-zupełnie nie odnajdował się w obecnej roli.
Spoglądnął chłodno na Vasanti, po czym smagnął jej bok ogonem. Był zarazem ściekły, ale też jakby.. pełen uznania dla sprytnego manewru, który samica niespodziewanie zastosowała.
Nie przypuszczał, że członkini Lwiej Ziemi, a tym bardziej królowa mogłaby zagrać nie fair.
On oczywiście, znajdując się w podobnej sytuacji nie omieszkałby tego drobnego podstępu oraz uznania własnej wygranej, ale tym razem sytuacja wyglądała nieco inaczej...
-No? Na co czekasz?-warknął, z poirytowaniem spoglądając na uśmiech, który wzniecał w nim jeszcze większy gniew.


RE: [Z] Na granicy - Vasanti Vei - 04-09-2013

Mówią, że co rude, to wredne. Te słowa można doskonale odnieść do panny Vei, która teraz ledwo powstrzymywała się od roześmiania się swemu przeciwnikowi prosto w pysk. Zamiast tego powoli przechyliła łeb na bok, spoglądając na lwa spod trochę przydługiej grzywki.
- A gdzie ci się tak spieszy? Chyba nigdzie się nie wybierasz? - odparła, unosząc brwi w rozbawieniu.
Ostrożnie nachyliła ku niemu pysk, po czym jednym szybkim ruchem zaczepnie nadgryzła jego ucho. Po tym jakże zuchwałym geście prędko zeszła na ziemię i od razu odskoczyła w obawie, że szaremu humor nie dopisywał tak jak jej. Mimo wszystko, to był dojrzały, silny lew z wrogiego stada...
Wciąż się w niego wpatrywała, tym razem z nieskrywanym wyrazem zaciekawienia. Wraz z ową nietypową wygraną zniknęła też maska wyrafinowanej królowej, ustępując młodej Lwioziemce, która czasem, tak jak każdy, musiała się rozerwać. W jej przypadku oznaczało to, przykładowo, sprawdzanie cierpliwości takich osobników jak Ragnar.


RE: [Z] Na granicy - Skanda - 04-09-2013

-Gdzie?-spytał, stając na równe łapy.-Do rozstrzygnięcia pojedynku, czyli tego, co mogłaś przed chwilą zrobić, a nie zrobiłaś.-odparł, spoglądając na nią badawczo. Równie dobrze mógł odpłacić jej pięknym za nadobne i powalić ją teraz, tym razem jasno określając wynik owej potyczki.
Właściwie, dlaczego miałby odpuścić okazji, w której ruda mogłaby posmakować własnej broni?
Samiec niespodziewanie poderwał się z siadu, po czym jednym zgrabnym susem zwalił się na niczego nie podejrzewającą królową.
-Nie wierzę, że dałaś się podejść własnym ruchem.-mruknął, przylegając do lwicy tak, aby nie mogła mu się wyszarpnąć.
-To co? Przyznasz teraz grzecznie, że przegrałaś, a ja pomyślę o swojej nagrodzie, hmmm?-zamruczał jej nieprzyjemnie do ucha, po czym spojrzał prosto w jej bursztynowe ślepia.