Król Lew PBF
Lodowe jezioro - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Cesarstwo Doliny (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=171)
+--- Dział: Śnieżny Las (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=78)
+--- Wątek: Lodowe jezioro (/showthread.php?tid=93)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14


RE: Lodowe jezioro - Wendigo - 25-07-2017

Musiał ochłonąć, a jakie miejsce nadawało się do tego lepiej niż ten charakterystyczny kawałek ziem pokryty śniegiem? Chyba żadne. Gdy już przez dłuższą chwilę łapy jego nieco się zapadały w chłodnym śniegu, do jego uszu doszedł dźwięk jakiejś rozmowy. Nie kojarzył głosów ani zapachów, ale stwierdził że dla odmiany rozmowa z kimś żywym się przyda. Szedł w stronę głosów, dopóki nie ujrzał białej lwicy i jakiegoś brązowogrzywego lwa. Zatrzymał się kilkanaście metrów od nich, siadając koło drzewa niedaleko wody.
- Mam nadzieję że nie przeszkadzam. - Powiedział bardziej ogólnie niż do kogokolwiek z dwójki. Zawiesił wzrok na tafli wody, niemal czując jak zimna jest woda.


RE: Lodowe jezioro - Shun - 27-07-2017

Ależ ten lew był denerwujący. Normalnie fuknęłaby tylko i zaczęła się przechadzać wzdłuż brzegu jeziora, ale jakoś nie śpieszyło się jej do spotkania z tym "cesarstwem". Swoją drogą, ciekawa sprawa, najpierw jakieś tam królestwo, teraz cesarstwo... czyżby co poniektórym ego tak wystrzeliło w górę, że zasłoniłoby góry? 
- Czy ty jesteś jakiś niepełnosprytny czy mam się powtarzać szczylu? JA się stąd nigdzie nie ruszam. 
Fuknęła ostrzegawczo. Nie będzie jej jakiś gówniarz mówił co ma robić. Niech będzie tym swoim cesarstwem gdzieś indziej. 
- Ale skoro ci się tak nudzi, a widzę, że bardzo, to możesz sobie grzecznie skoczyć po tego twojego "który was zjednoczył". No chyba, że i tego nie rozumiesz. Mam powtórzyć? 
Shun nie wzruszona miała już zabrać swój kuperek na obchód wokół jeziora i własnych wspomnieć, przemyśleń, ale zjawił się ktoś jeszcze. Już się nastawiała na kolejnego wybranka cesarstwa, ale najwyraźniej ten miał już trochę więcej oleju w głowie i się nie naprzykrzał. Lepiej nawet - nie gadał jak chory i potłuczony. Wolała już się ku niemu zwrócić. 
- Droga wolna, ale uważaj na tego o.
Skinęła głową na stojącego obok dziwaka. 
- Biadoli o jakimś cesarstwie i gada jak potłuczony, biedak. Pewnie walnął się kamieniem w głowę. 
Dodała, po czym dumnie podniosła łeb ku górze i rozpoczęła przechadzkę.


RE: Lodowe jezioro - Athastan - 28-07-2017

Po tym, jak rozdzielili się z Vincentem, odbił w stronę terenów, które mieli patrolować Moyo i Yuki. Z tego co właśnie widział, woleli patrolować osobno, co może dawało większe szanse na przechwycenie przybyszy, ale w przypadku agresywnych gości nie było zbyt dobrym pomysłem. A Moyo jakichś gości miał, co do tego był pewien, zanim jezioro znalazło się w jego polu widzenia. Zboczył wtedy ze ścieżki i przemykając tak by od strony tafli nie dało się go zauważyć, dotarł na miejsce, skąd było widać rozmawiających. Teraz leżał, częściowo w zaspie, patrząc na zebranych z pomiędzy gałązek jakiś iglaków. Z tego co widział, Moyo nieźle sobie radził, i choć lwica nie należała do tych przyjemnych, zachowywał się dokładnie tak, jak powinien. Zasługiwało to na uznanie, bo on sam, przy jej charakterze, na pewno byłby już nieco mniej przyjazny, szczególnie po dzisiejszym spotkaniu.
Z powodu pewnej odległości, nie wszystko było tak dobrze słyszalne, jakby sobie życzył, ale sens rozmowy chyba do niego dotarł. Lwica, po mimo swojego charakteru, z racji bycia lwicą i niezbyt młodego wieku, nie stanowiła zagrożenia, zaś ton drugiego lwa był jak najbardziej w normie.
Na razie więc obserwował, dając kompanowi szansę się wykazać, gotów jednak interweniować przy najmniejszych oznakach agresji innej niż słowna, lub zbytnim uporze gości.
Choć widział wszystko jak na dłoni, rozmowa wymagała wsłuchania się, by zrozumieć przynajmniej sens. Najlepiej oczywiście było by się jakoś niewidzialnie na dole pojawić, albo zapuścić tam niematerialne ucho, ale to pozostawało w sferze marzeń. Chociaż biorąc pod uwagę pewne spotkanie na Kilimandżaro...
Rozmyślania przerwał mu ruch ze strony tej starszej lwicy. Na szczęście odwróciła się w przeciwnym kierunku i zaczęła powoli człapać, choć Moyo nie przemówił jej jeszcze do rozsądku. Na razie jednak chyba nie był tam niezbędny, więc póki co wrócił do obserwacji.


RE: Lodowe jezioro - Moyo - 28-07-2017

Moyo zauważył przybysza i na chwilę spuścił wzrok z białej lwicy.
- Witam mości panie, na Cesarstwa terenie.
Nie przeszkadzasz jeśli odpowiednie masz nastawienie.
Nie wyganiamy osób co mir w sercu mają.
Nie przyjmujemy tylko tych co innych obrażają -
tu popatrzył znacząco na lwicę po czym znów skupił się na przybyszu.
- Jam jest Moyo, strażnik śnieżnych ziem.
Jeśli można jakie twe miano? I podróży cel?
- spytał ale w tym momencie znów odezwała się lwica.
- Wybacz panie na chilę lub dwie najpierw tylko jedną sprawę załatwie-Zirytowany już do granic możliwości ruszył za lwicą odcinając jej drogę i zmuszając do patrzenia na niego.
- Ruszy się pani jeśli życie  miłe,
Jeśli nie po dobroci, wytłumaczę na siłę.
Tak jak , Ci co grzeczność znają,
 wcale a wcale nam nie przeszkadzają.
Jednak pani lżąc i plując jadem wokół
przypieczętowała kartę swego wyroku.
- mruknął złowrogo. Na razie po prostu nie pozwoli jej przejść dalej. Nie może być by taka plątała się po ich ziemiach.


RE: Lodowe jezioro - Wendigo - 28-07-2017

Nie zwracał zbytniej uwagi na dość żywą konwersację dwójki lwów, to nie była jego sprawa. Zwrócił jednak uwagę na dość dziwny dobór słów lwa, z czymś takim się jeszcze nie spotkał. Może to jakaś wrodzona wada, lub rzeczywiście się walnął kamieniem, jak to ujęła biała lwica. Przemilczał słowa skierowane w jego stronę, chciał sobie odpocząć a tu od razu jakieś hece. Z miną a'la wtf się na niego patrzył gdy ten głosił swój monolog, a gdy skończył to drgnęła mu powieka. Że co? Jakie cesarstwo, przecież te tereny niedawno były niemal puste. Zresztą, co za cham zabrałby sobie tak piękne tereny, tylko dla siebie? Nieco już wyprowadzony z równowagi zerwał się i poszedł za Moyem, zatrzymując się na przeciw niego.
- Co Ty do licha wygadujesz? Jakie cesarstwo, że niby te tereny są zajęte? - Przerwał, rzucając okiem na okolicę, potem znów przenosząc wzrok na rozmówcę.
- Byłem tu niecałe dwa tygodnie temu i nie było tu żadnych strażników śniegu lub innych wysoko postawionych, więc bredzisz lub szybko znajdujesz znajomych. - Zmrużył oczy - Zresztą, na co komu śnieg? -


RE: Lodowe jezioro - Athastan - 29-07-2017

Wyglądało na to, że mimo wszystko Moyowi jednak przyda się wsparcie, choć na razie tylko słowne. Zdecydował się więc opuścić swoją dogodną pozycję w zaroślach, choć nie przedzierając się po najkrótszej drodze przez krzaki. Zamiast tego wycofał się na ścieżkę którą szedł wcześniej, oczyścił się nieco ze śniegu i wygładzł potargane przez krzaki futro i wyszedł na jezioro, od strony pleców obojga gości. Następnie podszedł do nich, tak, że powinni go zauważyć dopiero gdy będzie tuż przy nich, albo wręcz gdy się odezwie. A potem stwierdził:
Cóż, Moyo ma całkowitą rację. Te tereny ZOSTAŁY zajęte przez Cesarstwo Doliny. A dwa tygodnie, szczególnie przy obecnym tępie zmian, to dosyć dużo czasu.
W każdym razie macie wybór. Możecie dołączyć do cesarstwa jako pełnoprawni członkowie i korzystać z wszystki związanych z tym korzyści. Jeśli nie to możecie spokojnie opuścić te ziemie. Ewentualnie, jeśli posiadacie jakąś sprawę wymagającą pobytu na tych ziemiach, lub przynosicie poselstwa, zostaniecie doprowadzeni na Radę Cesarską, która rozpatrzy waszą sprawę. Jeżeli natomiast żadna z powyższych opcji wam nie odpowiada, to możecie stawić opór, ale wtedy zostanie przeciw wam zastosowane rozwiązanie siłowe.



RE: Lodowe jezioro - Wendigo - 02-08-2017

A to to co to za kolejny lew? Odwrócił się w jego stronę, zlustrował go od góry do dołu. Młody pewnie jeszcze był, być może uwierzył w gadkę o marzeniach jakiegoś starego grzyba. Czas jednak odłożyć żarty na bok, kto wie, być może mówił prawdę. Zaczął iść powoli w stronę jeziora, z wzrokiem skierowanym daleko, poza koniec jeziora.
- Mam w tym miejscu pewną sprawę. - Powiedział, ciągle idąc w stronę wody. - Wewnętrzny spokój. - Tak szybko się go stąd nie pozbędą. Nie miał co się łudzić że zrozumieją, ot, żądni władzy i tyle. Tylko tyle było w tych łebkach, ani krzty szacunku dla tych który byli tu przed nimi. Zatrzymał się tuż przy wodzie, w łbem uniesionym nieco ku górze.
- A powiedz mi, co się stanie jeśli nie dołączę do dołączę do waszej grupki, uznacie taki powód pobytu? - Nie miał zamiaru stąd iść, a tym bardziej być wcielany siłą do jakiejś dziwnej bandy lwów. Znowu. Zrób to. Teraz. Potrząsnął łbem, jakby chciał odgonić irytującą muchę. Ech, dlaczego on marnował na nich siły? Skoro byli aż tak uparci, to może warto się przekonać o co chodzi. Podniósł prawą łapę, wyciągnął jeden pazur i przycisnął go do prawego polika, po czym przeciągnął nim tak po mordzie na długość paru większych centymetrów. Zadraśnięcie szybko przyjęło kolor krwi, a parę kropel poleciało na śnieg, wyraźnie wyróżniając się na białym podłożu. Odwrócił się w stronę tego z mniejszą grzywą.
- No, zaprowadźcie mnie do tego waszego króla czy jak mu tam. Rozwiązanie siłowe nie będzie potrzebne. - Ciekaw był czy go zaprowadzi, a jeśli tak, to kogo spotka. Jak dotąd nie spotkał aż takich dziwaków.


RE: Lodowe jezioro - Shun - 07-08-2017

No normalnie nie mogła. Ona i jej biedne, stare kości były wystarczająco zmęczone wędrówką. Nawet nie mogła sobie spokojnie odpocząć, a już przywalił się do niej jakiś gówniarz, co mu ledwo dupa od ziemi odrosła. 
- Nie będziesz mi rozkazywać gówniarzu. 
Powiedziała tylko i już się miała odwrócić, ale dołączył się do nich ten brązowy lew. Tyle dobrego, że przynajmniej nie naskakiwał na nią. Pomijając, że nie był znowu taki paskudny, a nawet uroczą miał bliznę na pysku. Czas na takie rzeczy jednak nie był najbardziej odpowiedni, a Shun postanowiła jednak odejść od młodzieniaszka mówiącego wierszem, nie uznając go za wystarczająco wartościowe towarzystwo. 
Chyba po prostu była za stara. 
Kiedy już się odwróciła, jakby z ziemi wyszedł jej prawie przed nos drugi gówniarz, w dodatku z jeszcze bardziej skąpą grzywą, mówiący jeszcze więcej, ale był równie denerwujący co ten pierwszy. 
- Dobra, bo widzę, że muszę jednak powtarzać. Ja, Shun, były Archanioł Lwiej Ziemi, Księżniczka Płonącej Ziemi, Opiekun Sanktuarium w Śnieżnym Lesie, Stara Wiedźma i Obrońca słabszych i głupszych oświadczam wam gówniarze, że nie mam zamiaru opuszczać swojego Sanktuarium, tudzież tego tutaj jeziora, tylko i wyłącznie dlatego, że kolejna banda kretynów próbuje sobie przywłaszczyć kawałek tego spokojnego miejsca, jakby nie można było osiąść się na jakiejś typowej dla lwów sawannie. 
Fuknęła na tyle donośnie, żeby ci obaj ją doskonale słyszeli. A także każdy, kto jeszcze ukrywał się w jakiś krzakach, na które nie zwróciła uwagi. 
- Spróbujcie mnie tylko zatrzymać, a tą samą mocą, którą zbudowałam to sanktuarium, przeklnę wasze upierdliwe dupska, tak jak poprzednie stado i w kolejne dwa tygodnie pomrzecie wszyscy. Z głodu, chorób, do wyboru do koloru.
Zaakcentowała tupnięciem łapą w tym białym śniegu, aż część płatków poderwała się do góry. 
- A teraz, najmocniej przepraszam, ale pójdę sobie odpocząć. Z dala od was wszystkich. 
Uniosła łeb do góry i wymaszerowała ze zbiorowiska, kierując się znów do brzegu i idąc wzdłuż niego. Z dala od tego hałaśliwego przedszkola.


RE: Lodowe jezioro - Wendigo - 13-08-2017

Rozejrzał się po zgromadzonych. Biała lwica była wyraźnie zdenerwowana tymi dwoma, który widocznie zaniemówili. Podniósł swój zadek i gdy się stąd oddalał, rzucił reszcie mruknięcie mające być w pewnym sensie pożegnaniem.

Zt


RE: Lodowe jezioro - Athastan - 16-08-2017

Jakie Sanktuarium?! Jakie Moce?! Czy tej starej zrzędzie demencja do reszty mózg skitrała ?! Choć przy tym poziomie idiotyzmu to musiało być coś więcej. Bo żeby się okraszać nawet tak powalonymi tytułami, nawet to by się dało jakoś logicznie wyjaśnić, w końcu jak ktoś miał ciężki zanik wartości też musiał się jakoś podbudowywać.
Ale groźby o jakiś klątwach brzmiały już jak gadanie użytkownika lulka z kilkuletnim starzem, będącego na fazie.
Toteż nie stanowiła aktualnie zbyt wielkiego zagrożenia. Zastanawiał się tylko, czy Vincent zdołałby rozjaśnić jej we łbie na tyle, by pojęła, że ma tu nie chodzić.
Drugi osobnik zdążył się już zmyć. I choć było z nim bez porównania lepiej, to też do końca normalny nie był. Masochista jakiś, czy coś w ten deseń.
Czy na prawdę na ich tereny nie próbował się dostać nikt normalny? Zajęli chyba jakieś centrum zjazdów świrów, mataczy i wszelkiego innego tałatajstwa. Już trzeci przypadek na pierwszym patrolu. No i taki, że nie wiadomo co z tym zrobić. Rzucił więc do Moya:
Miej na nią oko, skoczę po Hakiego.
I poszedł.

~Zt.


RE: Lodowe jezioro - Moyo - 28-08-2017

Moce? Sanktuaria? Moyo z zaskoczeniem pomieszanym ze strachem, zrobił krok do tyłu. Na brodawki mej babki, toż to czarownica! Na jasny piorun! Tym bardziej w jego sercu zrodziło się przekonanie, że nie może ujść jej to płazem! Ona ta istota diabelska, ta blada zmora, potwór z piekielnej otchłani zagraża jego stadu. A jego powinnością jest położyć kres jej niecnym planom. Cichym, lecz szybkim krokiem podążył za nią i tak, by lwica go nie spostrzegła, wyciągnął ,,uzbrojoną" w pazury łapę by chwycić ją za gardło i delikatnie acz stanowczo wbić ostrza w jej skórę. Nie stanął przed nią, a tuż za jej barkiem tak, iż jego pysk był niedaleko jej ucha, a jednocześnie tak, że jej samej trudno byłoby sięgnąć ko niemu łapą. Jeśli chciałaby go zaatakować musiałaby się obrócić a to zważywszy na pazury okalające jej szyję, nie byłoby mądre.
 Kochał i szanował kobiety lecz przed nim stała kobieta która mimo ostrzeżeń postanowiła drwić ze strażnika tracąc przywilej nietykalności, choć i wroga trzeba doceniać i szanować. Gdy przybędzie pan cesarstwa zdecyduje co z nią zrobić.


RE: Lodowe jezioro - Mistrz Gry - 29-08-2017

Dostojna, białofutra lwica zdążyła już przejść ładny kawałek, nim cesarski strażnik postanowił się zakraść ku niej. Lew wytężał wszystkie swe siły, by iść jak najciszej, lecz natury nie pokona. Nie był zwierzęciem przystosowanym do zimowych klimatów i ich specyfiki - gdy był jeszcze kilka ładnych, dużych kroków za Shun, lwica usłyszała skrzypienie lodowych kryształków pod jego łapami.

//kolej Shun jakby coś



RE: Lodowe jezioro - Moyo - 15-09-2017

Co prawda nie udało mu się przyszpilić lwicy ale i tak udało mu się ją przegonić. Gdy lwica odeszła Moyo jeszcze raz powlókł wzrokiem w około i stwierdzając, że trzeba będzie rozglądać się po terenach czy ta lwica nie wróci, poszedł dalej zameldować Cesarzowi o tym ze nie ma już zagrożenia.

Z.t


RE: Lodowe jezioro - Shani - 27-07-2018

Shani chcąc odwiedzić sobie nowy teren spojrzała się na lodowe jeziorko, które bardzo ją zaintrygowało aż miała ochotę wejść na tę dziwną twardą taflę ale miała przeczucia dziwne, że coś może złego wydarzyć więc nie zaryzykowała tylko przechodziła brzegiem jeziorka wtedy znalazła małą półkę skalną i skoczyła na nią z rozbiegu i wspierała się. Potem położyła się obserwując sobie teren z tego miejsca mając nadzieję, że nikt tu nie przyjdzie żaden obcy. Spokojnie spoglądała aż przymrużała oczy ziewając na końcu z powodu najedzenia się i młoda zdrzemnęła na kilka minut.


RE: Lodowe jezioro - Shani - 29-07-2018

Shani pospała dobre dwie godziny w tym przyjemnym chłodzie i miała zamiar wracać do swojego legowiska, a przedtem popatrzy się raz jeszcze na śnieżny las wokół jeziorka. Wstała na równe łapy wyskakując z półki skalnej uśmiechając się i wybyła stąd znikając za pniami drzew.

z.t