Król Lew PBF
Lodowe jezioro - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Cesarstwo Doliny (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=171)
+--- Dział: Śnieżny Las (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=78)
+--- Wątek: Lodowe jezioro (/showthread.php?tid=93)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14


RE: Lodowe jezioro - Miyuki - 09-03-2013

A samiec nie zareagował. Zdziwiło ją to nieco. Nie broni swej zdobyczy? Swego jedzenia? Podeszła krok bliżej, nadal pozostając dość daleko. Obserwowałą samca w milczeniu. Gdyby chciał, spokojnie mógłby z nią wygrać siłą. Był silniejszy od niej. Był samcem. Dlatego też zachowywała się ostrożnie. Wszystko się jednak zmieniło, gdy potencjalnie martwy zwierzak odwrócił łepek i spojrzał na nią. Lwiątko. To było lwiątko! Samica dała susa do przodu, po czym ryknęła, chcąc odstraszyć lwa. Domyślała się, co mogło się stać. Chciał pozbyć się dziecka, aby zmusić lwicę do rozrodu. Ponadto pozbywa się konkurencji. To było normalne. Lwica jednak nigdy nie godziła się z takim zachowaniem. Jeśli już robiło się dziecko, powinno się o nie dbać. Głuchy, głęboki pomruk wydobył się z gardła samicy, ona zaś obserwowała samca spode łba. Przesunęła się powoli, wciąż pozostając w pewnej odległości. Końcówka ogona krąż drżała niespokojnie, uderzając gniewnie w śnieg. To był znak. Odejdź.


RE: Lodowe jezioro - Corin - 09-03-2013

Corin długo nie zachwycał się jeziorem. Rozejrzał się i podświadomi jego wzrok zatrzymał się na lwiątku, zanim do mózgu dotarło, co zobaczył. Kiedy młody zadrżał, Corin przyskoczył do niego jednym susem. - Co ci jest? - spytał. Lwiątko nie wyglądało za dobrze. Była ewidentnie zmarznięte i z tak bliska Corin wyczuł wyraźnie zapach krwi. Był tak przejęty, że zauważył obcą lwicę, dopiero, kiedy ryknęła. Corin odwrócił się, zasłaniając lwiątko własnym ciałem. Miał już odryknąć w odpowiedzi, ale z jego pyka wydostało się tylko warknięcie - Co tu się dzieje? Co ty z nim zrobiłaś?- to była groźba. Corin podejrzewał, że to matka młodego. Chyba miała nawet taki sam kolor oczu jak młody. Czekała w pobliżu, by bronić swoje dziecko? Ale chyba za dobrze jej to nie wychodziło, skoro młode było poranione i kuliło się z zimna. Nie wiedział, ale przypuszczał najgorsze: albo lwica nie potrafiła się nim należycie opiekować, albo postanowiła go tu zostawić na pewną śmierć. - Co z ciebie za matka? - spytał z wyrzutem.


RE: Lodowe jezioro - Miyuki - 10-03-2013

//On teraz nieco inaczej wygląda, Matumaini zmieniła mu wygląd. Malec na górze.//

Słysząc powarkiwania lwa, lwica wybuchła śmiechem, w którym kryła się nuta ironii. Matka? Jego? Nie. W lwicy obudził się opiekuńczy insynkt, nie znaczyło to jednak, że jest matką lwiątka. Dlatego też przybliżyła się bliżej, nadal dzieliła ich odległość dwóch metrów. Zmierzyła samca wrogim wzrokiem.
- Ja? Co TY z nim zrobiłeś! Wpierw zażył przyjemności, a jak przyszło co do czego, po prostu pastwi się nad niewinnym dzieckiem - warknęła głucho, szczerząc kły. Zatrzepotała uchem, fukając parę razy nieprzyjaźnie. Jej postawa świadczyła o jednym. Zostaw go, słyszysz? Wiedziała, że lew w każdej chwili może po prostu jednym ruchem łapy dokończyć swoje dzieło, czego samica nie chciała. Przybliżyła się ponownie, tym razem jednak nieco okrążając lwa.
- Nie waż się robić mu krzywdy - ponownie warknęła, strosząc nieco sierść an karku. Chciała, by w ten sposób wyglądała na większą i silniejszą, niż była w rzeczywistości. Stara taktyczna metoda. Ogon zamachał niespokojnie. Jedyne, co nieco ją zdziwiło to to, że samiec posądził ją o macierzyństwo. Jeśli był ojcem, powinien wiedzieć, z jaką lwicą się puszczał. Nie umknęło jej uwadze, że samiec zasłania lwiątko swoim ciałem. Mógł udawać. Mógł. A jeśli nie? Przez chwilę ta myśl przeszła jej przez głowę, aczkolwiek nie przyjęła jej na poważnie. Teraz liczyły się chwile. Być może uda jej się odstraczyć samca.


RE: Lodowe jezioro - Einar - 11-03-2013

Wszystko toczy się tak szybko. Czas, cenne minuty, które upływały z życia malca mimo, że wczesniej mu się niezwykle dłużyły, teraz nabrały tak jakby tempa. Ciężko zamrugał i podniósł się ociężale na łapach, sapiąc. Podniósł łeb i spojrzał najpierw na samca, a potem na lwicę.
-Nie.-wysapał, ponieważ uniesienie się na łapy stanowiła dlań niewiarygodny wysiłek, ponieważ jego zmęczone mięśnie nie pracowały tak dobrze, jak jeszcze kilka dni temu. Jego kończyny drżały pod naporem ciała, które wyglądało jakby miało za chwilę runąć na ziemię i już nie powstać stamtąd. Wysunął różowy jęzor chcąc zwilżyć nim pysk, ale i on był za suchy by móc to zrobić. Morskie ślepia uniosły się jeszcze raz, by zatrzymać się na Miyuki. Pomóż mi. Znowu ta sama wiadomość, Einar bał się, że samica go nie zrozumie. A potem młody samczyk fuknął. Było to przepełnione bólem i zmęczeniem fuknięcie. Nie minęła chwila, jak runął na ziemię, zupełnie bezwładnie i już nie odezwawszy się ani słowem. Zagłębiał się w bezkresną ciemność. Czuł, że się w nią osuwa, spada powoli w jej szpony jakby nie miał tu nic do powiedzenia, nie mógł się uratować. Zemdlał.


RE: Lodowe jezioro - Corin - 11-03-2013

// nie widzę, nie mam konta na deviancie

Corin zamrugał parę razy, nie dowierzając własnym uszom. - Przyjemności? Jakiej znów przyjemno... - nie dokończył, bo chyba zaczęło do niego docierać, o co chodzi lwicy. Ale to nie była prawda! On nie był ojcem tego dziecka. - Ej! Po pierwsze nic mu nie zrobiłem i nie mam najmniejszego zamiaru zrobić mu czegoś złego. Po drugie nie jestem jego ojcem. Serio. Pierwszy raz widzę tego dzieciaka. - powiedział, patrząc w oczy piaskowej. Całkiem ładne oczy, jak stwierdził mimo nieciekawej sytuacji.
Starał ją przekonać. Nie ruszył się z miejsca, ale pragnął jej przekazać, że nie chce walczyć. Owszem, prawdopodobnie był od niej silniejszy, ale wiedział jak zaciekłe potrafią być lwice. - Proszę, uwierz mi. - powiedział cicho. Słysząc poruszenie za sobą, odwrócił się zdziwiony, odsłaniając piaskowej widok na . Widząc jak lwiątko pada, Corin zatrzymał się w pół kroku. Nie miał najmniejszego pojęcia, co robić. Brakowało mu doświadczenia w opiekowaniu się lwiątkami. Wszystko w nim krzyczało, by nie był idiotą i coś zrobił, ale nie miał bladego pojęcia, co należy robić. Spojrzał z rozpaczą na piaskową. Może przestałaby na niego fukać i by coś zrobiła? Byłoby miło.


RE: Lodowe jezioro - Miyuki - 12-03-2013

Słysząc słowa lwa zamrugała zdziwiona. Nie był ojcem? Oby miał rację. Niestety, kolejnych słów nie dosłyszała. Stała za daleko, by do jej uszu dotarły pomrukiwania lwa. Mimo wszystko podeszła parę kroków, stawiając je pewniej. Była już całkiem niedaleko, gdy... Samiec posłał jej błagalne spojrzenie, widząc, jak lwiątko mdleje. I właśnie wtedy samia dała susa i znalazła się tuż przy lwiątku. Trąciła go pyskiem, nie dostrzegała jednak głębokich ran. Położyła się, zagrniając łapami lwiątko do siebie.
- O ile dobrze pamiętam, niedaleko stąd jest jaskinia. Tam z pewnością będzie cieplej, a mu teraz potrzeba ciepła - zarówno tego fizycznego, jak i życzliwej osoby. Wpatrywała się w milczeniu w bliżej nieokreślonym kierunku, próbując sobie przypomnieć drogę.
- Nie jestem do końca pewna, ale powinna się znajdować niecały kilometr stąd, idąc na północ. Jeśli chcesz pomóc, proszę, rozejrzyj się w tamtym kierunku - ruchem pyska wskazała samcu kierunek. Nie chciała iść tam z malsem, gdyż mogła nie trafić, a tak tylko narażałaby go osłabienie i wyziębienie. Nie czekając na odpowiedź lwa wzięła malucha w pysk i podeszła z nim do drzew. Pod ich iglastymi gałęziami zgromadziło się bardzo niewiele śniegu, częściowo też ta prowizoryczna kryjówka chroniła przed wiatrem. Postawiła malca, po czym prędko pobiegła do jeziora i nie zastanawiając się za wiele, nabrała do pyska odrobinę wody. Aż się wzdrygnęła, była tak nieprzyjemnie zimna. Nie miała jednak czasu na wybrzydzanie. Wróciła do lwiątka i ochlapała jego głowę. Następnie zaś położyła się i przygarnęła go łapami, otaczając całym ciałem. Pyskiem trąciła malca, po czym schyliła go i szepnęła mu do ucha, starając się, by nie zrobić tego za głośno.
- Nie bój się. Obudź się.


RE: Lodowe jezioro - Einar - 14-03-2013

Było mu nieprzyjemnie zimno i duszno. Był już raz tutaj i tak bardzo się bał i walczył aby tu nie wrócić. Wieczna, niekończąca się ciemność. Nienawidził jej, tak bardzo jak tylko pozwalało mu na to jego młode, małe serce. Czas dłużył mu się niemiłosiernie, zupełnie jak wtedy kiedy był tak długo nieprzytomny, ale wtedy ujrzał po kilku dniach światło. Pragnął żeby dano mu jeszcze jedną szansę, by mógł się obudzić. Jedną, jedyną, ostatnią. Wtedy poczuł przeraźliwe zimno coś w stylu tego, jakby ktoś polał go zimno wodą, a potem usłyszał czyiś głos. Kojarzył go, słyszał go jeszcze przed chwilą, był to głos tej samicy co kłóciła się o niego z tamtym lwem. Nagle poczuł jak się rozbudza i zamrugał otępiale. Źrenice szybko zwęziły się pod wpływem światła, a uszka poruszyły się niepewnie. Zakasłał, raz czy dwa, po czym przymknął ponownie ślepia i wymówił nieme, Dziękuje. Nie wiedział do kogo je kieruje, w sumie nie znał nikogo komu mógłby za to podziękować. W jego rodzinie nie praktykowano żadnej wiary, ale on zawsze czuł, że ktoś nad nim czuwa bez względu co mu mówiono.


RE: Lodowe jezioro - Corin - 15-03-2013

Corin drgnął, widząc jak lwica doskoczyła do małego. Przez myśl przebiegło mu, co by się stało, jakby okazało się, że lwiątko nie żyje. Rzuciłaby się na niego? Corin przestąpił z łapy na łapę. Widział raz lwicę, która straciła młode. Rzuciła się na o wiele większego lwa od siebie. Nieźle ją poturbował, ale sam też nie wyszedł z tego bez szwanku. Od tamtej pory ta lwica się zupełnie zmieniła. Z młodziutkiej lwicy stała się dziwnie dojrzała. Corin nie miał pojęcia, czy czas zagoił jej ranę, ale jak przypominał sobie jej oczy pełne bólu... Pewnie nigdy nie zapomni o swoim pierworodnym i będzie do końca życia nosić w sobie jakąś cząstkę tego bólu. Patrzył jak piaskowa przysuwa do siebie malca, słuchają jej słów jednym uchem. Nie jest jego matką? A to ciekawe.
Jaskinia na północy? - Zobaczę. - powiedział krótko i odszedł we wskazanym przez lwicę kierunku, zastanawiając się dlaczego on właściwie to robi.
<zt>


RE: Lodowe jezioro - Mistrz Gry - 17-03-2013

Po chwili nad głową Miyuki pojawił się dość spory ptak. Najprawdopodobniej zgubił się w drodze na Kilimandżaro ale nie omieszkał zaznaczyć tutaj swojej obecności. Z jego szponów upadł na głowę samicy kilka opali, a zaraz potem fekalia jakie ptak z siebie wydalił. Po tym zdarzeniu ptak wydał jakieś dziwne odgłosy i zmienił trajektorię znikając z pola widoku.

Miyuki +8opali



RE: Lodowe jezioro - Miyuki - 23-03-2013

Małe kamyki ją nie interesowały. Spojrzała na nie jedynie nieufnym wzrokiem. O wiele bardziej skupiała swą uwagę na lwiątku. Widząc, jak malec nieśmiale porusza uszkami, serce zabiło jej szybciej w nadziei. Otuliła go mociej, chroniąc przed zimnem. Ciepłe powietrze dmuchnęło na łepek malca, a język przesunął delikatnie od głowy po grzbiecie, stymulując go do walki.
- Wstawaj - zamruczała cichutko. Jednocześnie nasłuchiwała, czy może samiec już wrócił.

//Wybaczyć milczenie. Urwanie głowy.//


RE: Lodowe jezioro - Einar - 25-03-2013

Skoro lwica go o coś prosi, to on postara się spełnić jej oczekiwania. W końcu, jakby nie patrzeć ma u niej dług wdzięczności. Szybko odkrył, że otępienie mijało, może nie w oszałamiającym tępie, ale zawsze jakoś. Poczekał jeszcze chwilę, delektując się przyjemnym uczuciem, gdy ciepły i mokry jęzor lwicy muskał jego włochaty kark. Zamruczał cicho, po czym oparł ciężar ciała na przednich łapach, podnosząc wpierw zad, a zaraz po nim ruszył i przód ciała samotnika. Teraz Miyuki mogła dokładnie móc przyjrzeć się sylwetce i wyglądowi młodzika. Prawdę mówiąc, to jeśli była spostrzegawcza mogła zobaczyć pod długimi i zwinnymi łapkami pulsujące mięśnie, które jakby dobrze wytrenowano mogłyby być w przyszłości dumą Einara. Morskie tęczówki zwróciły się na wędrowczynie, a po chwili do jej cynamonowych uszu doszło ciche, niepewne pytanie.
-Jak się nazywasz?


RE: Lodowe jezioro - Corin - 28-03-2013

Corin podniósł łeb i zmrużył oczy. Byli tam, gdzie ich zostawił. Prawie go to zaskoczyło. Zbliżył się szybszym krokiem. Wyglądało na to, że kociak ma się lepiej. Stał na własnych łapach i wydawał się zainteresowany cynamonową. Do uszu Corina dotarł strzępek pytania młodego. Czyli jednak nie byli rodziną. Swoją drogą lwica bardzo troskliwie się nim zaopiekowała.
- Kilka minut drogi stąd. - rzucił Corin krótko, stając jakieś pół metra od nich. - Wygląda na opuszczoną, ale leżą tam jakieś skóry. - zameldował. Nie miał zamiaru się narzucać, jeśli lwica powie mu, żeby odszedł. Wracał niemal w linii prostej i można było iść po jego śladach, oczywiście jeśli wiatr nie zdąży ich zasypać. Chyba że lwica jednak nie ma nic przeciwko, by ich zaprowadził, to on mógłby rozbić za dżentelmena i upewniłby się, że nie zabłądzą.


RE: Lodowe jezioro - Miyuki - 31-03-2013

Uważnie obserwowała poczynania malca. Najwidoczniej nieco opacznie zrozumiał jej słowa, nie miała jednak zamiaru go karcić i mącić mu głowy. W tej samej chwili przybył Corin. Skinęła głową pokazując, że rozumie.
- Powiem Ci za chwilę. Gdy pójdziemy do jaskini. Trzymaj się - mruknęła, po czym wzięła malca w pysk i podeszła do samca. Corin mógł bardzo łatwo odczytać, że samica nie wyganiała go. Nie prychnęła, nie warknęła, żadnego spojrzenia z ukosa. Ciężko jednak powiedzieć, by się cieszyła. Miała dług wdzięczności wobec lwa i tego bynajmniej nie miała zamiaru ukrywać, nic jednak więcej. Spojrzała na samca, po czym ruszyła powoli. W razie czego on zna drogę.

[zt x2]


RE: Lodowe jezioro - Corin - 01-04-2013

Kiedy lwica zabrała młode i ruszyła do jaskini, Corin przez chwilę stał w miejscu, ale w końcu ruszył za nimi. Trzymał się w miarę blisko, by w razie czego móc wskazać drogę. Nie odzywał się, obserwując ruchy cynamonowej. Był pewien, że go nie zaatakuje, może nawet będzie mu wdzięczna, ale zanotował, że nie chciała wymówić swojego imienia w jego obecności. Śnieg skrzypiał pod jego łapami.
<zt>


RE: Lodowe jezioro - Nani - 11-04-2013

Jej łapki ponownie zawitały na terenach północnych. Już raz tu była. Czasami lubiła wracać na znajome tereny. Czuła się bezpieczniej. Stąpała po grubym lodzie, rozglądając się dookoła. Cisza, spokój, żywej duszy nie było. Czuć było jedynie lekki powiew mroźnego wiatru, co szczypał lwicę w jej różowawy nos. Stanęła prawieże na środku zbiornika. Właśnie dziś uświadomiła sobie, że tak naprawdę prócz siebie samej nie ma nikogo. Ta cała sytuacja z Yaal i jej wnukiem dobiła ją totalnie. Cóż.. Wrażliwą była lwicą.