Król Lew PBF
Puszcza - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Na marginesie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=85)
+---- Dział: Wątki zakończone (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=89)
+---- Wątek: Puszcza (/showthread.php?tid=953)

Strony: 1 2 3 4


RE: Puszcza - Felija - 03-06-2014

Derion nie doczekał się reakcji na swoje pierwsze słowa, ponieważ w momencie, gdy je wypowiadał, jego rozmówczyni zagłębiała się we własne mniej lubi bardziej ponure rozmyślania. Zwykle pilnowała się, by tego nie robić, acz momentami się zapominała i później już nie było odwrotu. Najpierw przychodziła jedna zaduma, zaraz po niej kolejna i kolejna, i tak aż jakiś zewnętrzny bodziec łaskawie nie przerwał tego natłoku mentalnych nieszczęść.
Gwałtownie uniosła wcześniej spuszczony łeb, darząc samca tak zaskoczonym spojrzeniem, jakby zupełnie zapomniała o jego obecności... Co mogło wcale nie odbiegać od prawdy. Tę teorię wspierał fakt, iż nawet zmęczenie zdołało wylecieć jej z pamięci, pozwalając łapom bezwiednie iść naprzód.
- Nie wiem, dziwnie się poczułam - odrzekła, nieświadomie odchyliwszy uszy. - I przecież nie chodzę sama, teraz idę koło ciebie - zauważyła trzeźwo. - A na Lwiej Ziemi zawsze jest pełno lwów... Albo raczej lwic. I większość z nich nie ma partnera.
Gdyby ktoś kazał beżowej podać przykład jednej lwioziemskiej pary, to sprawiłoby jej to nie lada problem. Wydaje się to o tyle paradoksalne, że ich tereny aż roją się od lwiątek. Skąd one się biorą, z księżyca?, pomyślała z pewnym przekąsem, nie mając pojęcia o tym, że podobne stwierdzenie, wyrażone głośno, mogłoby zostać uznane za obrazę przez pewną specyficzną grupę.
Różnooka zacisnęła wargi, znów spoglądając na dwugrzywego. Przeróżne emocje kotłowały się w jej jestestwie, a uczucia, jakie kierowała wobec tego osobnika, byłyby równie trudne do zdefiniowania. Pewnym było że irytowała ją jedna rzecz: nie była w stanie zrozumieć, dlaczego na jego pysku wciąż widniał uśmiech - wydawałoby się, całkiem szczery!
- Czy ty się ze mnie nie nabijasz? - mruknęła, acz bez większego przekonania.
Trochę tak to wyglądało, ale... Chyba nie..., prawda?


RE: Puszcza - Derion - 03-06-2014

Zarzucił łbem zaciskając wargi i zrywając kontakt wzrokowy, speszony pytaniem Felki.
Oczywiście, że zaprzeczy, chociaż w duchu nie będzie mógł się powstrzymać przed przyznaniem przypuszczeniu lwicy odrobiny racji. Jednak nie w tych negatywnych barwach, w których ona je odmalowywała - nie nabijał się, ale uśmiechał do jej szczerości i prostolinijności.
- Dlaczego miałbym się z ciebie nabijać? - miauknął teatralnie, niezadowolony podobną wątpliwością, lecz powróciwszy spojrzeniem przed siebie postanowił nie drążyć tego zagadnienia. - Najważniejsze, że jesteś zadowolona, tylko to ma znaczenie - niechętnie podzielił się z lwicą podobną oczywistością i zniżył nieco łeb, z utęsknieniem wypatrując pomiędzy konarami sawanny. Jeszcze kawałek.


RE: Puszcza - Felija - 04-06-2014

- Ja tam nie wiem, po co się z kogokolwiek nabijać. Uważam, że to głupie i niedojrzałe - oznajmiła, zachowując pełen skupienia ton.
Ale tylko do czasu, kiedy z nagła przypomniała sobie o czymś niezwykle zabawnym, czego skutkiem było wydobycie z siebie cichego chichotu.
- Chociaż wiesz co? Z niektórych nie da się nie śmiać, no po prostu sami się o to proszą... Na przykład nasza królowa, pewnie nie znasz.
Skierowała uszy w stronę lwa, którego to zaczęła lustrować znacznie bystrzejszym spojrzeniem niż jeszcze chwilę temu. A przynajmniej mógł on odnieść takie wrażenie, bo w rzeczywistości wzrok Felki teraz czy wcześniej, utrzymywał się na względnie stałym, wręcz żenującym poziomie.
- Ale nie wiem, co jest śmiesznego akurat we mnie - uznała z udawanym nadąsaniem.
Choć światło faktycznie w coraz większym stopniu przebijało pomiędzy zasłoną konarów i liści wszelkiego rodzaju, to Lwioziemka nie przywiązała do tego uwagi. Najprawdopodobniej z jej umysłu w tajemniczy sposób umknęła świadomość, że dobrze by było opuścić dżunglę i udać się, hm, najlepiej do domu.


RE: Puszcza - Derion - 04-06-2014

- Wasza królowa? Widziałem ją raz, miałem okazję zamienić dwa zdaniaaaaaa... - ciągnął z niepewną miną póki z jego płuc nie uleciała resztka oddechu.
Pod taksującym go spojrzeniem Felki poczuł się wyjątkowo niezręcznie. Dwukolorowe stworzenie, w którego towarzystwie miał okazję od dłuższego czasu przebywać raz za razem zaskakiwało go swoją bezpośredniością, lecz tym razem nie był w stanie w żaden sposób dojść przyczyny tego zachowania. Czy uważne zbadanie go wzrokiem mogło w jakikolwiek sposób odpowiedzieć na pytanie, czy kiedykolwiek spotkał Vasanti? Najwidoczniej.
- Dlaczego jest twoim zdaniem śmieszna? - kontynuował tym samym niepewnym tonem, który załamał jego głos w momencie, gdy poczuł się lustrowanym. - Eh, może trzeba było przy niej posiedzieć dłużej, ale nie wyglądała mi wtedy na specjalnie zabawną. Mało z tego pamiętam. O czymś nie wiem? - zdobył się na odwrócenie mordy i odrobinę zduszonego śmiechu.
Nie spodziewał się usłyszeć żadnych rewelacji, chociaż takowe łyknąłby bez popitki. Akurat lwioziemska para królewska była jednym z nielicznych obiektów publicznych, z którego śmiesznostek gotów był pod nosem szczerze chichotać. Po powrocie na Ziemie Czterech Stad Lwia Ziemia była jedyną ostoją dawnych opinii; pozostałością po młodzieńczych bzdurach motywujących wówczas jego działania. Wobec czasu, który od tamtej pory upłynął jej mieszkańcy ciągle znajdowali w sercu Deriona tylko im należne miejsce. Była to niegroźna, nieco-mniej-niż-pogarda, ot Wiedzące Swoje Spojrzenie spod uchylonego łba i uniesionych brwi.


RE: Puszcza - Felija - 04-06-2014

Już humor zaczął znów jej dopisywać, już było lepiej, jaśniej, spokojniej... Ale nieee!, po co? Widać po to faceci zostali zesłani na ten padół, by swoim zachowaniem czy niekiedy samym jestestwem, jednym poruszeniem łapy psuć rozpaczliwie podejmowane próby naprawienia sytuacji. Daję słowo, lwica naprawdę pragnęła zwrócić rozmowę na właściwe tory, zaprzestać zmieniania nastroju z każdym podmuchem wiatru i najzwyczajniej w świecie, raz w życiu, nie wykraczać swoimi czynami i słowami poza to, co przystoi typowej Lwiziemce.
Ale przecież się nie dało! Dlaczego Derion, wcześniej oaza wszego opanowania, teraz nagle wykazywał niemal przestrach?
- Co, patrzeć się nie można? - Fuknęła, zmarszczywszy brwi. - Przeszkadzają ci moje oczy? Ty masz kolorową grzywę, a ja nie mogę kolorowych oczu?
Ledwo powstrzymywała się od zatrzymania. Miast tego, postanowiła jeszcze szybciej poruszać łapami.
- A królowa, widzisz... Właśnie ta jej powaga jest śmieszna - wyjaśniła beżowa, cierpliwa jak nigdy. - Nikt normalny się tak nie zachowuje. Po co jej to, nic z tego nie rozumiem... Przecież można być władcą i zachowywać się normalnie, a nie jak nadęty bufon - wyraziła swą niewątpliwie wyszukaną opinię. - No nie?
Gdyby różnooka wiedziała, że jej towarzysz drogi ma już spotkanie z Mako za sobą, możliwe, że podałaby tu jego przykład. Ale jako że nie miała o tym bladego pojęcia, to postanowiła przemilczeć kwestię królowania jej przyjaciela, jako że ten zwykle starał się unikać wspominania o pełnionej funkcji.


RE: Puszcza - Derion - 04-06-2014

- Nie no... patrz, nie krępuj się, napawaj, dotykaj, co chcesz, teraz to mnie już naprawdę nic nie zaskoczy.... a do twoich oczu nic nie mam - postarał się o swobodny ton, lecz zamiast tego po raz pierwszy podczas całej ich konwersacji położył po sobie uszy, a głos, który się wydobył z jego paszczy daleki był od spokojnego. Stropiony nieprzewidywalnością felkowych reakcji nie był w stanie odzyskać gruntu pod łapami i zamiast skupić się na jej kolejnych słowach, począł ciąć powietrze nieregularnymi uderzeniami ogona. Mimo wszystko zdobył się na grzecznościowy uśmiech, w końcu nie wydarzyło się nic, co poruszyłoby go lub dotknęło jakoś osobiście, po prostu zaczął zerkać na lwicę bardziej wytrzeszczonymi ślepkami i przestał mieć pewność nawet co do własnych intencji. O, w tym właśnie rzecz.
- Tak, jasne, że można - zgodził się, po czy dodał bez zawahania, z odświeżonym niewielką ilością entuzjazmu uśmiechem, zahaczając o poprzedni nastrój: - Ty zapewne nie straciłabyś ze swojej bezpośredniości nawet, gdybyś przejęła obowiązki władcy, hm? Żadnego tam udawania, żadnego nadęcia, sztywniactwa, powagi, patosu...
Wymieniałby dalej i wymieniał. A jeszcze kilka kroczków i wyjdą z puszczy.


RE: Puszcza - Felija - 05-06-2014

Uniesiona brew była świadectwem tego, że Felka nie do końca zrozumiała intencję, z jaką brat jej odpowiedział. Jej dzisiejsze zachowanie w nawet najmniejszym stopniu nie odbiegało od tego, jakim raczyła wszystkich dookoła przez pozostałe trzysta sześćdziesiąt pięć (czy tam cztery) dni w roku, toteż naprawdę nie wiedziała, co też ten Derion ma na myśli. Dziwny jakiś! Dla dobra obojga, wspaniałomyślnie zdecydowała się skupić na drugiej części jego wypowiedzi.
- Nie, jasne, że nie! - odrzekła zapamiętale. - Byłabym taka sama, jak jestem teraz... Dopóki nie oddałabym tej władzy komuś innemu.
Przed kolorowymi oczami stanęła jej zatrważająca wizja jej jako królowej Lwiej Ziemi w miejsce rudej jędzy, na co zareagowała wybuchem niekontrolowanego śmiechu. Na szczęście, prędko udało jej się go opanować.
- Wiesz, te obowiązki, grzeczności, różne reguły, inne duperele... Nie, to nie dla mnie, dnia bym nie wytrzymała! Ja jestem wolnym duchem i tyle.
Teraz nie zerkała na rozmówcę tak podejrzanie często jak wcześniej, a to głównie z powodu tego, że charakterystyczna woń lwioziemskiej sawanny z coraz większym natężeniem przyjemnie drażniła felkowy nos.
Zmrużyła ślepia, by lepiej dostrzec to, co prześwitywało między liśćmi. Wesoło postawiła uszy.
- Ale lubię mieć gdzie wracać. I do kogo.
Nie sposób określić, czy uśmiech, który wykwitł na jej pysku, był skierowany do Deriona, samej Lwiej Ziemi czy jednego z jej mieszkańców, którego beżowa spodziewała się spotkać.


RE: Puszcza - Derion - 05-06-2014

- Ja też bym się w tej roli nie sprawdził, zdecydowanie - odpowiedział i zwrócił pysk przed siebie, żeby nie potknąć się o wysoki konar, po którego przekroczeniu i kolejnych dwóch kroczkach schylił się i zamknąwszy ślepia, prześlizgnął pomiędzy wielkimi, tylko dla puszcz charakterystycznymi liśćmi. Otworzył oczy, lecz zaraz potem szybko je zmrużył, gdyż pomimo ciągle zacinającego deszczu, sawanna była zdecydowanie mocniej rozświetlona niż skąpany w cieniach las. - Wiesz, ja nie mam pojęcia, o co miałbym się bić - zaczął i odwrócił się w stronę kępy liści, zza których powinna zaraz wyłonić się lwica. - To tylko ziemia, po której mogę swobodnie chodzić nie nazywając jej swoją. Wiem, niektórym to nie wystarcza. Pragnienie własności, chęć zapewnienia bezpieczeństwa rodzinie, jakiś sentyment - wzruszył ramionami i zamyślił się na kilka sekund, by podjąć przed chwilą zrodzoną myśl dużo ciszej: - W sumie wróciłem tu z tego powodu. Z sentymentu - mruknął niechętnie.
Łypnął spojrzeniem na niezbyt pokaźną z tej odległości Lwią Skałę.


RE: Puszcza - Felija - 05-06-2014

Zgodnie z tym, czego można by się spodziewać, lwica czym prędzej wydobyła swą beżową osobę z gęstych zarośli. Znalazłszy się obok Deriona, po krótkiej chwili wahania postanowiła usiąść obok niego. Kątem oka zerknęła na niego, z uwagą słuchając tego, co ma jej do przekazania.
Dopiero kiedy skończył, lwica wstała, spoglądając nań jakby przytomniej niż podczas spaceru.
- To mamy coś wspólnego, bracie - uznała, uśmiechając się półgębkiem.
Lwioziemka z pełną premedytacją nie zamierzała jasno określać, czy ma na myśli predyspozycje do roli monarchy, czy raczej ostatnie, to ledwo słyszalne stwierdzenie samca. Los - albo inna siła wyższa - obdarzył ją niezbyt imponującym wzrokiem, ale za to na jakość swego słuchu Felka nie miała prawa narzekać...
- To ja już stąd trafię. Miło było cię poznać, może jeszcze kiedyś na siebie trafimy, hm. Dzięki, że mnie odprowadziłeś, bo jeszcze ktoś by mnie napadł po drodze i co wtedy?
Wyszczerzyła kły w szerszym niż uprzednio uśmiechu. Odwróciła łeb w stronę skały, by zaraz skierować go z powrotem na lwa.
- Do zobaczenia? - Postawiła uszy, uprzejmie czekając, aż towarzysz drogi również ją pożegna albo zatrzyma z jakąś nagłą pilną sprawą.


RE: Puszcza - Derion - 05-06-2014

W zasadzie nie potrzebował precyzować, czy chodziło o pierwszą, czy drugą poruszoną przez niego kwestię. Roztrząsanie takich rzeczy nie powinno mieć miejsca - ten rodzaj niedomówienia miał to do siebie, że w swojej niedokładności wyrażał znacznie więcej, niżby to uczynił nazywając rzeczy po imieniu. Derion uśmiechnął się jedynie lekko, zmarszczył nieznacznie czoło. Było to pierwsze zdanie z całej odbytej podczas przechadzki rozmowy, które miało mieć dla niego większe znaczenie. Rzecz pierwsza - został nazwany bratem. To wywołało te kilka zmarszczek. Sprawa druga - miał ze swoją siostrą coś wspólnego. To z kolei było prowodyrem wspomnianego już lekkiego uśmiechu.
- Tak?
Strząsnął z nosa kilka kropel.
- Oczywiście, że na siebie trafimy. A nawet nie trafimy przypadkiem, bo jak tylko najdzie mnie ochota, to z przyjemnością cię tutaj odnajdę.
W zasadzie to wszystko przez tamto "bracie". I to "mamy ze sobą coś wspólnego". Wszystko przez to. Uczucie niedosytu zaczęło bez pytania o pozwolenie kiełkować w dość odpornym na tego typu drobiazgi wnętrzu, powodując przypatrywanie się Felce w tych ostatnich minutach ich spotkania znacznie intensywniej.
- Uważaj na siebie. To już nie puszcza, ale wiesz... jakby cię kto napadł, to daj znać, przybiegnę. Znam się na unicestwianiu niepożądanego towarzystwa - wyszczerzył zębiska i po krótkiej chwili trwania z pyskiem uniesionym wysoko i spojrzeniem wklejonym w dwukolorowe oczy, skinął lwicy łbem na pożegnanie.


RE: Puszcza - Felija - 05-06-2014

Potakująco kiwnęła łbem po jego "tak", choć najprawdopodobniej jej świadomości gdzieś umknęło to, że zdobyła się na ów drobny gest. Była zbyt zajęta ignorowaniem chłodnego deszczu i wyłapywaniem sensu z dalszych wypowiedzi lwa. A to - co zauważyła z niejaką dumą - przychodziło jej nadzwyczaj sprawnie, może za wyjątkiem ostatniego zdania. Nie do końca wiedziała, co on rozumie przez "unicestwianie", ale z jakiegoś niezrozumiałego powodu wcale jej się nie spieszyło do nabycia tej wiedzy.
- Zapraszam! - odrzekła, nieznacznie przekrzywiając łeb w lewo.
Ktoś mógłby wysnuć nieśmiałą uwagę, że jako strażnik terenów stada, Felka winna raczej skłaniać obcych do rychłego opuszczania tych ziem, jednak ten przypadek przecież był szczególny! Ona nie zachęcałaby do odwiedzin byle kogo.
Potrząsnęła łbem, przy okazji pozbywając się spływającej nań wody... Która zaraz została zastąpiona przez kolejne bezlitosne krople.
- Mhm, ty też. I okej, zapamiętam, wierzę na słowo - powiedziała trochę za szybko i nieskładnie, ale mniemam, iż po tak długiej konwersacji Derion zdążył się już przyzwyczaić do jej niecodziennego stylu wypowiedzi.
Cofnęła się o krok, po czym raz jeszcze skinęła mu łbem, teraz już w ramach pożegnania.
- Bywaj! - rzuciła, zanim odwróciła się ku Lwiej Skale i pognała tam dość żywym biegiem, by czym prędzej skryć się przed, jak jej się zdawało, nadciągającą burzą.

Z/t