Król Lew PBF
Skalna pieczara - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Ziemie Zachodu (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=177)
+---- Dział: Termitiera (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=47)
+---- Wątek: Skalna pieczara (/showthread.php?tid=974)

Strony: 1 2 3 4


RE: Skalna pieczara - Ema - 27-12-2016

Em zaczęła w tym czasie czyścić sobie pazury, do których przywarły kawałki kory, prawdopodobnie akacji, na którą się niedawno wspinała. Wcześniej jakoś małe kawałki drewna jej nie przeszkadzały ale skoro teraz miała czas. Milczenie Nikity jeszcze mocniej utwierdziło medyczkę w przemyśleniach, wysnutych przed sekundą. Złota faktycznie zachorowała, na najgorszą z niemożliwych do wyleczenia chorób... miłość.
- Ciekawe, który z tych cholernych zapchlonych nierobów będzie miał na usługach nową niewolnicę. Obstawiałabym tego jednookiego medyka... Ale chędożony pizduś glajduś kręcił się ostatnio przy mnie.
Zielonooka ziewnęła szeroko, a następnie odsunęła z oczu kosmyki grzywki. Musi ją nieco przyciąć, bo jak będzie tak dalej rosnąć, to z czasem zacznie zasłaniać jej widok.
- I nawet się nie łudź, że to będzie "prawdziwa miłość". Do takiej musiała byś znaleźć kogoś aktualnie dobrego, a dobre istotu mają niezwykle dużo niebezpiecznych wrogów. Giną prędzej, niż inni.


RE: Skalna pieczara - Satau - 27-12-2016

W dalszym ciągu miała na celu znudzenie brązowej. Siedziała jak skała, czyszcząc futerko, to tam to tu. Od czasu do czasu machnęła ogonem na bok czyszcząc posadzkę z kurzu. Patrzyła jedynie z zażenowaniem na grzywiastą, która zżynała mądrą i udzielała swoich żałosnych rad starszej w doświadczenie lwicy.
Mruknęła ostrzegawczo, czując dziwny dreszcz na plecach. Nie wiedziała, że w termitierze żyją jeszcze inne stworzenia. Były to mrówki!


RE: Skalna pieczara - Ema - 07-01-2017

Pojedynek cierpliwości, która z samic pierwsza odpuści, a Em za nic nie chciała wyjść na tą słabszą, chociaż wyciągnięcie łapy na zgode przecież oznaką słabości nie było. W pewnym momencie w głowie znachorki, która od dłuższego czasu wpijała znudzone spojrzenie w Nikitę, odezwał się głos, jakiego nie słyszała od dość dawna.
- Siossssstro! Siostrzyczko, wiesz czasem lepiej się pogodzić z kimś, kto ma być częścią twojego życia.
Zielonooka warknęła poirytowana. Najpierw duch jej brata milknie jak zaklęty, tylko po to aby pojawić się po przodkowie wiedzą jakim czasie prawić jej morały. O nie! Nie będzie go teraz słuchać, chociażby objawił jej się w fizycznej formie. Miast tego "cmoknęła" słysząc warknięcie złotookiej. Coś jej znowu nie pasowało? Może wady termitiery będą dla niej zbyt wielkie i sama sobie jednak pójdzie, mimo swoich upartych postanowień zostania tu. Prawdopodobnie i tak robiła Em na złość.
- Uważaj jeśli będziesz chciała łazić sama po termitierze. Straszy tu parę upierdliwych duchów.
Brązowa lwica nie zamierzała tego przyznać nawet sama przed sobą ale powrót brata dość mocno poprawił jej nastrój. Na tyle, że nawet zaczęła sobie śpiewać pod nosem, wystukując pazurami rytm.
- Trot outside and see the sunshine
Something's in the air today
Sky is clear and you're feelin' so fine
Everything's gonna be a-okay
If you listen carefully
On every corner there's a rhythm playing
Then it happens suddenly
The music takes you over and you'll
Find you've got the music
Got the music in you
Find you've got the music
Got the music in you
Everybody's sayin' you should learn to express your voice
But if talk doesn't seem like it's the answer
Luckily you have a choice
When you find you've got the music
Got the music in you
Find you've got the music
Got the music in you
Got the music, got the music in you!



RE: Skalna pieczara - Satau - 08-01-2017

A Nikita ani drgnęła. Leżała niewzruszona co jakiś czas zrzucając mrówki z ciała za pomocą ogona, który skutecznie pełnił powierzoną rolę. Lwica miała gdzieś to co robiła znachorka, najzwyczajniej zlewała jej obecność i poczynania, tylko raz na kilka minut zerkała w jej kierunku, by w razie gdyby ciemnej uderzyła woda sodowa do głowy i zechciałaby się jednak zmierzyć w pojedynku nie dać się zaskoczyć.
Większą uwagę Giza zyskała dopiero po otworzeniu ust i wypowiedzeniu jakże śmiesznych i żałosnych dla niej słów. Złota wiedziała, że grzywiasta chce ją tylko w ten sposób zniechęcić i jak najszybciej pozbyć się z termitiery. Osobiście piaskowa w duchy nie wierzyła, a jeśli się w coś nie zawierzy to raczej też się tego czegoś nie widzi, prawda? Nie żeby nie wiedziała o istnieniu duchów, ale najzwyczajniej się ich nie obawiała, bo co niby mógłby jej zrobić taki duch, co nie posiada nawet ciała?
Samica pokręciła jedynie z zażenowaniem głową i przerzuciła oczyma. Miała dość kitów jakie wciskała jej ta obok. Co by się jednak nie działo siedzenie i nic nie robienie za ciekawą rzeczą nie było. Ba! Nikita miała swoje obowiązki i siedzenie bezczynnie w tej zawiłej budowli nie było korzystne. W końcu jako dama musi polować i zajmować się innymi pierdołami niż robieniem na złość wrednej koleżance z grupy.
Owszem postać Emy była czymś intrygującym i ponadziemskim, ponieważ tego typu osobniki rodzą się raz na x lat. W każdym razie grzywiasta była jedyną lwią postacią w życiu złotej, która zachowuje się odmiennie do reszty gatunku, co wcale nie plusowało w jej oczach.
Wreszcie zgrabne ciałko podniosło się z ziemi, a lwica przeciągnęła zastygnięte w bezruchu kości, raz po raz coś łupnęło jej w karku, ale nie ma się tu czemu dziwić, w końcu trwanie w bezczynności miało właśnie takie działanie.
Przenikliwe ślepia zaczepiły i zawisły na obliczu ciemnobrązowej panny. Ponownie głowa piaskowej pokiwała na boki. Towarzyszyło temu sapnięcie okazujące pełnię znudzenia i zażenowania tym co robiła znachorka. Śpiewy jeszcze jako tako akceptowała, gdyż sama w dawnym życiu się w nie wprawiała i bawiła, lecz dawno zwątpiła w ogólny sens tejże czynności. W końcu jeśli nic nie wnosi do życia, to raczej nie warto marnować na nią czas.
Tak, Nikita miała dość termitiery i siedzenia w jej korytarzach, było to nazbyt dziecinne. Lwiątka bowiem mogą bawić się w złoszczenie kogoś i działanie danej personie na nerwy, ale w pełni dorosła sztuka nie powinna się w to nazbyt angażować, jeśli korzyści z tego wyciągnąć się nie da. Nie uważała, że przegrała tę walkę o dom. Raczej odwrotnie. Ustąpiła głupszej i bardziej krnąbłej sztuce. Sama budowla jaką wzniosły termity nie pociągała już tak bardzo złotej. Dowiedziała się co chciała na jej temat i sama dokładnie ją obadała, także nie ma żadnych wątpliwości iż na dłuższe pomieszkiwanie nie jest najlepszym azylem. Na całym terytorium Królestwa Mgły i Popiołu znajduje się o wiele więcej o niebo lepszych zakątków i kryjówek w których na dłużej osiedlić mogłaby się taka lwica jak Niki.
Dajmy na to chociażby samą oazę, w której to po raz pierwszy ujrzała na oczy swojego ukochanego - Myra. Tamtejsze okolice są bujnie porośnięte. Oznacza to również, że i zwierzyna łowna odwiedza tamtejsze strony, a gdzie i ona tam posiłek. Na dodatek leży blisko skrawka sawanny i skały Skazy. Usadowiona jest niemalże w centrum ziem. W owej oazie nie brak więc ani wody, ani katów w których można by się schronić przed wrogiem lub niekorzystną pogodą.
Po za tym duża część terenów nadal nie została przez nią zbadana, więc możliwe iż tak urokliwych miejsc jest ciut więcej. A oznacza to dokładnie to samo, że im więcej takich miejsc tym więcej możliwości wyboru i istnieje większe prawdopodobieństwo, że dane miejsce nie jest jeszcze zajęte przez nikogo i to właśnie Nikita będzie tam mieszkała jako pierwsza, w zupełnym spokoju i ciszy od wszelakich sporów, kłótni i innego typu niesnasek.
Na koniec piaskowa warknęła jeszcze agresywnie w stronę Gizy i sama dostojnie pokierowała się w stronę wyjścia. Nie żegnając się ze znachorką ani nie pytając ją o zdanie w tym temacie. Nieuniknione jest jednak to, że spotkają się jeszcze nie raz i kto wie, czy nie będzie to sytuacja wymagająca zgody, porozumienia lub wsparcia? Tego można się jedynie domyślać.
Wybyła z termitiery tak wolnym krokiem jakim tu przybyła. Zostawiając na jej korytarzach swoją woń i odciski pazurów w podłożu.


z/t


RE: Skalna pieczara - Ema - 15-01-2017

Zielone oczy uważnie śledziły odchodzącą i w mniemaniu znachorki pokonaną rywalkę. Lwica znana brązowej pod imieniem Nikita, zgrywając twardą i zadowoloną opuszczała jej dom, prawdopodobnie już na dobre, a jeśli nie to z pewnością na dłuższy czas. To małe zwycięstwo sprawiło, że Em pierwszy raz od długiego czasu poczuła się lekko szczęśliwa. Podniosła się z ziemi przerywając tym samym nucenie piosenki i przeciągając się, ziewnęła przeciągle.
- Narobisz sobie sporo wrogów siostrzyczko. A oboje wiemy, że nie jesteś wojownikiem. Nie zawsze dasz radę się obronić, zwłaszcza jeśli sprowokujesz kogoś naprawdę dużego.
Zignorowała natrętnego ducha. Mimo, że humor nieco jej się poprawił, to wciąż miała mu za złe to nagłe zniknięcie i zostawienie jej całkiem samej i przerażonej wśród nieznajomych, teraz już niby pobratymców. W milczeniu podeszła do ściany i zgarnęła woreczek z zebrzej skóry. Ciężki od zgromadzonych ziół tobołek nie zainteresował owadów żyjących w tym przybytku termitów. I dobrze. Nie musiała jeszcze raz zbierać tych samych medykamentów. Ale musi zdobyć parę innych, w tym takich, które nie rosną na terenach Królestwa. Trzeba się wybrać poza granicę ale czy jest to jej pozwolone? Wszak była pewna, że w stadzie nikt nie ufa jej na tyle, by zostawić ją bez nadzoru. Jednak czy ktoś musi wiedzieć o jej małej nieobecności? Z uśmiechem na pysku skierowała się do swojej kryjówki, niosąc w zębach woreczek z ziołami, a w głowie rodził jej się podły pomysł.

//z.t