Król Lew PBF
Dolina spokoju - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Na marginesie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=85)
+---- Dział: Wątki zakończone (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=89)
+---- Wątek: Dolina spokoju (/showthread.php?tid=983)

Strony: 1 2


Dolina spokoju - Kifo - 16-03-2014

Cytat:Rozległa dolina przecięta najdłuższą w Afryce rzeką. Sawanna pokryta jest bujną, zieloną trawą, miejsami osiągającą duże wysokości. Dzięki temu to miejsce nadaje się do obserwacji, treningów czy prywatnych schadzek. Tereny te zamieszkuje wielu przedstawicieli fauny - guźce, gazele, zebry a nawet bardzo rzadkie białe nosorożce. Na samym środku doliny rośnie tysiącletni baobab - jedno z ulubionych miejsc zabawy lwiątek. Jak sama nazwa wskazuje, Dolina Spokoju musi pozostać miejscem spokojnym, dlatego bardzo rzadko urządza się tu polowania a częściej odpoczywa i nabiera sił.



To była najdłuższa wyprawa w życiu Kifo. Młody w końcu wyrwał się spod kurateli Lwioziemskich nianiek i bladym świtem wyruszył wzdłuż Rzeki. Po drodze zatrzymywał się parę razy, a kolejny postój wypadł w okolicach Doliny Spokoju. Kifo rozejrzał się dookoła. Mała, piaszczysta plaża, a kawałek dalej zaczynały się trawy, które dochodziły do takiej wysokości, że mógł się w nich spokojnie schować. Co więcej, gdyby przez nie szedł z ogonem całkiem wzniesionym do góry, było by co najwyżej widać jego końcówkę. Kifo z zaciekawieniem podszedł do granicy traw i przez chwilę węszył w powietrzu. Czuł miły zapach roślin i był pewien, że żyje tam dużo małych stworzonek, idealnych na przekąskę. Był za mały, by umieć polować, ale z drugiej strony z ogonem Santi szło mu świetnie, więc może by tak spróbować? Póki co cofnął się i wypił kilka łyków wody.


RE: Dolina spokoju - Kuru - 17-03-2014

Tymczasem w pobliżu czaiło się stworzenie owiane złą sławą. Szarobrązowe, prążkowane futro tworzyło warunki do idealnego kamuflażu. Skrywająca się w wysokiej trawie, śmierdząca padliną kudłata, niewielka istota. Obserwowała cętkowanego kociaka już od jakiegoś czasu. Początkowo beznamiętnie, potem jednak na jej oczy wstąpiły iskry. Skradała się po cichu, dopiero kiedy znalazła się wystarczająco blisko rozległ się po okolicy śmiech charakterystyczny tylko dla jednego gatunku. Oprócz tego dało się tylko słyszeć jeszcze szum traw i muzykę wygrywaną przez cykady przy akompaniamencie świerszczy.
Kuru podniosła wyżej głowę i błysnęła różnokolorowymi oczyma, potrząsnęła też grzywą, która niesfornie układając się opadła jej lekko na duży nos. Podeszła blisko, bardzo blisko. Na odległość może pół metra.
- Cóż to za małe, puchate stworzenie? - Odezwała się spoglądając na Kifo z góry.


RE: Dolina spokoju - Kifo - 18-03-2014

Kifo wzdrygnął się i nerwowo oblizał cieknącą po pyszczku wodę. Rozejrzał się dookoła, szukając źródła tego dziwnego rechotu. W tym niewesołym śmiechu było coś, co sprawiało, że malcowi jeżyła się sierść na grzbiecie. Z traw wyrosła… a właśnie, czym ona była? Jakąś bardzo dziwną lwicą? W zasadzie to coś mu nie pasowało. Grzywka okey, nawet Santi taką miała, ale te uszy były inne. Takie sterczące. Nie mówiąc już o tamtym nieśmiesznym chichocie i tym pytaniu. Kifo cofnął się pół kroku, mocząc jedną łapę. Teraz, kiedy stał tak lekko nastroszony był jeszcze bardziej puchaty niż zwykle. - To ja. - powiedział pierwsze, co mu się nasunęło na język. - Co w tym śmiesznego? Ty też jesteś puchata. - ostatnie zdanie wypowiedział po krótkiej pauzie, kiedy wróciła mu zdolność racjonalnego myślenia.


RE: Dolina spokoju - Kuru - 18-03-2014

Widok zjeżonej sierści i przestrachu w postaci młodego lamparta sprawił Kuru ogromną, sadystyczną radość. Choć tylko przez moment, za chwilę już bowiem uspokoiła swoje emocje. Wciąż spoglądała na Kifo z góry, a widząc, że ten się cofa o krok do tyłu, hiena sama zrobiła pół kroku do przodu. Ach, mały wpadnie do wody ze strachu?
- A "Toja" ma jakieś imię? - Ozwała się swoim wysokim, melodyjnym głosem, można było wyczuć w tym nutkę szaleństwa.
- Śmiesznego? Skąd! Cóż może być śmiesznego w puszystej, cętkowanej kulce z wąsikami i pazurkami? - Przysiadła sobie. A co ona będzie tak stać i kwitnąć, skoro mogła sobie usiąść wygodnie. - Zastanawia mnie również, co lamparciątko robi tak daleko od swojej mamy?
Zerknęła uważnie w stronę drzewa, wiedziała jednak, że gdyby matka była w pobliżu i kocię byłoby zagrożone, ta natychmiast by zainterweniowała a jeśli idzie o siłę mięśni, to hiena była zdecydowanie słabsza mimo iż jednym kłapnięciem szczęk mogłaby złamać wielkiemu kotu nogę. Jednak co z tego, skoro najpewniej Kuru nie zdążyłaby zacisnąć tychże pięknych, tnących i miażdżących wszystko szczęk zanim sama nie zostałaby zagryziona przez plamiastą mamuśkę. Jej jednak tu nie było. Ojca też zresztą raczej nie.


RE: Dolina spokoju - Kifo - 19-03-2014

Kifo, mimo życzeń Kuru, nie wpadł do wody. – A ma. – odpowiedział. Przysłowiowe nabranie wody w usta, której utonęła reszta jego wypowiedzi, były jedyną reakcją młodego na ruch hieny. Innym słowami jakoś było mu nieswojo i milczał.
Kulce? – Kifo zamrugał, jakby nie wierzył własnym oczom, że duża powiedziała coś takiego, co usłyszały jego uszy. – Nie jestem kulką. Przecież to widać. – powiedział z wyrzutem. Lampart otrzepał tylną łapkę i poruszając się po łuku, przeszedł na środek wąskiej plaży. Dopiero teraz, kiedy psowata zniżyła się nieznacznie do jego poziomu, Kifo zauważył, że jedno jej oko było inne niż drugie. Lampart westchnął cichutko na jej pytanie o Rinę. – Mama jest przy mnie. Zawsze. – odpowiedział, a jego wzrok podążył za jej spojrzeniem. Drzewo. – Mam na imię Kifo, a Ty? Wiesz, że masz dwukolorowe oczy? Nie jesteś lwicą, prawda? Ale i tak jesteś ładna. – na koniec tej wypowiedzi malec uśmiechnął się lekko. On też chyba miał prawo zadawać pytania, a jeszcze się nie nauczył, że lepiej nie zadręczać rozmówcy, zadając je wszystkie na raz. Jeśli zaś chodzi o ostatnie zdanie… nie kłamał. Szare futro, dłuższe na plecach niż na brzuchu, grzywka niesfornie opadająca na oczy, dwukolorowe oczy i nawet te sterczące uszy dodawały jej uroku. Może nie miała cętek, ale za to jej ciało zdobiły paski. Ale i tak nie miała cętek.


RE: Dolina spokoju - Kuru - 19-03-2014

- Widać złoty puszek z cętkami na łapkach - karykaturalnie za dużych łapkach, dodała już w myślach. Choć jak się tak zastanowić, to hieny cętkowane w wieku szczenięcym też można by określić mianem karykaturalnych. Choć oczywiście uważała też, że pręgowane maleństwa są najładniejsze ze wszystkich hienich szczeniąt.
- Tak, z pewnością - żachnęła się z podejrzanym uśmiechem w odpowiedzi na stwierdzenie lamparciątka, że jego matka wciąż gdzieś przy nim jest. Oczywiście dla hieny oznaczało to, że młode jest całkowicie same i bezbronne. Nikt by nawet nie zauważył gdyby upolowała je w tym momencie i zabrała ze sobą by się nim pożywić. Choć wolałaby coś, co ma kopyta.
- Jestem Kuru - przedstawiła się. Lewa hienia brew uniosła się ostrożnie ku górze, gdy Kifo zapytał się jej o to, czy wie, że jej oczy się od siebie różnią. - Oczywiście, że o tym wiem.
Ona ładna? Być może. Porównana do lwicy? Ygh... widać było po jej minie, że nie specjalnie podobało jej się porównywanie do lwicy.
- Nie jestem nawet spokrewniona z lwami - Odparła. - Jestem hieną.
Kuru oczywiście zdawała sobie sprawę z tego, że wygląda odmiennie w porównaniu do hien żyjących w tej części Afryki. Tutaj znajdowały się głównie hieny cętkowane, Kuru należała do innego podgatunku.


RE: Dolina spokoju - Kifo - 20-03-2014

Kifo przekręcił głowę, słysząc o złotym puchu. Ale przecież miał jeszcze oczy i nos. Widział je przecież też u Muna, który nie był jakoś strasznie od niego większy, a nawet we własnym odbiciu w wodzie. Tym razem jednak milczał, nie znajdując odpowiednich słów… a z zresztą na co? Udowodnić, że ma coś więcej niż futro i cętki? No ma. I co?
Mama była przy nim zawsze. Kifo czuł jej obecność, czasami nawet widział jej cień. Bywało, że miał wrażenie, że szepcze mu coś do ucha. Zwykle nie potrafił dostrzec śladów jej istnienia, ale nawet wtedy czuł jej obecność, ciepło, zupełnie jakby jej cząstka nigdy nie odeszła, ale trwała, roztaczając nad nim niewidzialną opiekę.
- Kuru? – powtórzył, a na jego pyszczku pojawił się uśmiech. – To też na ku! Kifo i Kuru. – wypalił. Jego mina zrzedła, kiedy puszystej nie spodobało się porównanie do lwicy. – Hieną? Nigdy nie spotkałem hieny. – wyznał i pochylił się do przodu, by jeszcze raz przyjrzeć się Kuru, tym razem przez pryzmat swojej wiedzy. Faktycznie, różnica była widoczna. Inny pysk, uszy, ogólnie budowa ciała, a nawet sposób poruszania się.


RE: Dolina spokoju - Kuru - 27-03-2014

Też na "ku"? Hiena uniosła brwi nieco wyżej. Zabawny i niewinny malec. Nawet dla takiej Kuru byłoby go chyba szkoda. Chyba. Młodzieniec nigdy do tej pory nie spotkał hieny, nie wiedziała czy to dobrze, ale nie miała nic przeciw temu by choć trochę go wtajemniczyć.
- Pewnie dlatego, że stanowimy zagrożenie - odparła. - Każda matka z łbem na karku pilnuje, by do jej maleństwa nie dobrała się hiena... czy inne wsio.
Nie była głodna, darowała więc sobie ewentualne polowanie na lamparciątko, choć nie była pewna czy kiedykolwiek próbowała lamparciej padliny. Bo zdecydowanie nie miała jeszcze okazji do polowania na lamparty. Dorosłe są zdecydowanie za duże, zaś młode nie opuszczają swych rodziców... Tego dnia jednak Kuru nie czuła potrzeby polowania na to słodkie, cętkowane maleństwo.
- Lwy straszą swoje młode opowieściami o hienach - mruknęła tajemniczym tonem pełnym grozy.


RE: Dolina spokoju - Kifo - 29-03-2014

Kifo położył uszy po sobie. - Naprawdę? - spytał. Na język cisnęło mu się pytanie "dlaczego", ale chyba jednak nie chciał wiedzieć. Zaczął dostrzegać coś, czego wcześniej nie zauważał, skupiając się na dwukolorowych oczach i paskach: zęby. Piękne, białe zęby. Takie dłuższe i ostre, idealne, by wrzucić ich do opowieści o cieniach przemykających nocą, które nagle pojawiają się i atakują nieostrożnych wędrowców czy małe kociaki, które odejdą od swoich mam. - Ale ty chyba nie... nie jesteś zła? - spytał z nadzieją i widocznym niepokojem. A czy taki lampart jest dobry dla surykatki, a jak dorośnie to dla antylop czy nawet bawołów? A czy Kifo o tym pomyślał? Oczywiście, że nie.


RE: Dolina spokoju - Kuru - 30-03-2014

- Jak najbardziej na prawdę - pokiwała głową, wypowiadając swe słowa właśnie tak samo groźnym tonem jak wcześniej mówiła. Ściszyła nieco głos. - Bo zjedzą każdego i zmiażdżą nawet słoniowy kieł. I kumplują się z sępami.
Kuru najwyraźniej dobrze się bawiła strasząc małe lamparciątko. W zasadzie, to gdyby zgłodniała, mogłaby się pokusić na upolowanie go. Nikt przecież nie patrzył, nikt by go nie uratował. Raz jadła lamparta. Teraz jej się przypomniało. Zdarzyło jej się spotkać dorosłego osobnika, gdy ten został raniony przez bawoła. Nie zdołał się wdrapać na drzewo, a Kuru podeszła blisko czując zbliżającą się jego śmierć. Ostatecznie dobiła go, skutecznie unikając pazurów dzięki swej zręczności i szybkości.
- To Krąg Życia jest zły kochany. Jestem tylko sprzątaczką Matki Natury - westchnęła. Dostrzegła kątem oka mysz czmychającą nieopodal. Nie zamierzała jej jednak łapać.


RE: Dolina spokoju - Kifo - 31-03-2014

Wiedział, co powinien robić. Uciekać. I to szybko. Ale coś go powstrzymywało. Ciekawość? Nadzieja, że puchata się tylko z nim droczy? Fakt, że ma jeszcze kilka pytań? A może fakt, że gdyby się tak po prostu odwrócił, mogłaby go zwyczajnie złapać za grzbiet? – Wydajesz się być dumna z bycia hieną. – zauważył. Może trochę dziwna odpowiedź jak na malca, który stanął pyszkiem w pysk z kimś, kto przyznał, że może zjeść każdego i zmiażdżyć każdą jego kość, ale gdyby chciała go skrzywdzić, zrobiłaby to wcześniej. Jest więc szansa, że nie ma na niego ochoty. Co nie zmienia faktu, że to było ryzykowne. – Krąg Życia? Co to takiego? – spytał z udawaną ciekawością, choć myślami sięgał trochę dalej. Kiedy zauważył kątem oka mysz, w jego głowie zaczął się krystalizować plan. Nie miał czasu jednak na myślenie. Kifo błyskawicznie obrócił się i skoczył, po czym zaczął biec. Mysz znalazła się bardzo blisko niego i zaraz uciekła. To nie ona była jednak jego celem. Kifo pędem wleciał w trawę, kierując się prosto ku stojącego najbliżej drzewu. Jeśli mu się uda, to odbije się niedaleko pnia i wespnie się na niego tak szybko, jak tylko da radę. Mimo wszystko miał szansę uciec. Sam siebie zaskoczył, zaczynając biec w takim momencie, więc Kuru być może też. Wysoka trawa powinna go trochę ukryć przed jej dwukolorowymi oczami.

//trzy razy pod rząd orzeł – determinizm i fatum xd


RE: Dolina spokoju - Kuru - 01-04-2014

Uniosła wyżej łeb i poruszyła uszami.
- Oczywiście, że jestem z tego dumna. Żaden inny zwierz nie dorówna moim szczękom - to oczywiście udowodniony fakt. Co prawda Kuru nie mogła wiedzieć, że nawet niedźwiedź nie posiada takiej siły zacisku szczęk co hiena, wiedziała jednak to co sama zobaczyła. Podczas gdy lew musi zadusić swoją ofiarę, Kuru wystarczyło jedno ugryzienie, by zmiażdżyć kark antylopy, tak jak wcześniej chwycić za jej nogę i złamać jednym ugryzieniem. Choć wiedziała, że w tej umiejętności i tak musiała ustąpić swej cętkowanej kuzynce. Coś za coś, większa inteligencja za mniejszy uścisk szczęk. Tak uważała.
-
Krąg Życia to wszystko to, co cię otacza. To to, co sprawia, że antylopy jedzą trawę, lwy jedzą antylopy, hieny jedzą padlinę, a nasze ciała po śmierci użyźnią kiedyś glebę, by antylopy miały co jeść.
- Oznajmiła. Uśmiechnęła się widząc, że młody pogonił za myszą, dała mu nieco czasu. Mysz mu uciekła, wówczas wyskoczyła w pogoń za nim. Czuły nos odnalazł mysz, pysk chwycił i zacisnął szczęki na maleństwie miażdżąc myszkę jak roślinkę. Miała dłuższe nogi, wiadomym było, że dogoni malca. Przestąpiła mu drogę.
- Czyżby nie odpowiadało ci moje towarzystwo?! - zaskrzeczała głośno jednocześnie oblizując zęby i pysk z resztek myszy. - Uciekaniem na tak krótkich nóżkach nic nie wskórasz.
Wtem podniosła wyżej łeb. Uszy nastawiła jak radar. Słyszała coś, co zbliżało się w ich stronę. Zwietrzyła zaraz zapach.
- Szakale - powiedziała. - Może jednak czmychnij na drzewo. - Zerknęła kątem oka w dół, na cętkowane kocię.


RE: Dolina spokoju - Kifo - 02-04-2014

Gdyby tylko trawa była wyższa, gdyby Kuru zajęła się chwilkę dłużej myszą, gdyby te drzewo rosło jeszcze trochę bliżej… jego plan miałby większe szanse powodzenia i Kifo nie walnąłby głową prosto w łapę hieny. Lampart przysiadł i zamrugał, zdezorientowany. Przed nim stała zakrwawiona hiena, bestia, która jednym chapnięciem mogłaby mu złamać kark. Tuż za nią drzewo, jego cel i ratunek. Kifo otworzył pyszczek, by coś powiedzieć. Nie jedz mnie. Takie proste. Już nawet nie myślał o owijaniu w bawełnę, nie mówiąc już o ironizowaniu typu: noż skąd, po prostu uwielbiam posiłki w towarzystwie tak wyrafinowanych drapieżników i czy życzy sobie pani pieprzu do tego.
Jednak coś odwróciło jej uwagę. Kiedy Kuru ponownie spojrzała w dół, zobaczyła już tylko trawę. Kifo wybrał najkrótszą trasę ucieczki, która wiodła między łapami puchatej. Strach dodał mu przysłowiowych skrzydeł i lampart zaczął się wspinać po drzewie, zbyt przejęty, by dotarł do niego sens wypowiedzi Kuru.


RE: Dolina spokoju - Kuru - 04-04-2014

Powiodła spojrzeniem za małym Kifo sprawdzając, czy rzeczywiście udał się w bezpieczne miejsce. Widząc go wspinającego się po drzewie sapnęła, po czym wydała z siebie ten charakterystyczny, chichot. Dźwięk ten miał rozwiać wszelkie wątpliwości szakali co do tego, że znajdą tu coś innego niż hiena. Mimo to w kilka chwil później dostrzegła pyski należące do psowatych. Wiedziała po co tu przyszły, zwietrzyły zapach małego Kifo tak, jak zrobiła to Kuru i szybko obeznały się w tym, że jest bezbronny. Te jednak, przyszły tu z inną intencją. Podczas gdy Kuru przyszła tylko podroczyć się z małym lampartem, tak domyślała się, że szakale zamierzały wprawić w ruch wielki krąg życia i... no cóż, zjeść Kifo.
Zatrzymały się wpół drogi do drzewa rzucając spojrzenie hienie. Kuru też im się przyjrzała.
- Ech, przepłoszyła go nam! - Warknął jeden z szakali.
- Wlazł na drzewo - zauważył drugi, który najwyraźniej był samicą. Oba szakale spojrzały zawistnie na Kuru po czym zaczęły warczeć na nią. Kuru odpowiedziała im tym samym. Za chwilę bez ostrzeżenia rzuciła się w ich stronę z kłami. Początkowo oba szakale rozstąpiły się przed nią, ale zamiast uciec te postanowiły ją zaatakować. Musiały być wyjątkowo zdesperowane z potrzebą znalezienia pożywienia. Samiec skoczył Kuru na grzbiet, ta jednak chwyciła go za łapę szczękami z całych sił i ściągnęła go z siebie jak szmatę. Szakal zapiszczał donośnie z bólu.
- Kiedyś trzeba umrzeć! - Zaskrzeczała Kuru. Samica szakala podbiegła do samca, chcąc mu pomóc wstać, lecz jego noga była złamana. Kuru odepchnęła zwierzę, by ostatecznie dobić samca łamiąc mu szczękami kark. Szakalicy nie trzeba było długo tłumaczyć, długo nie trwał jej lament nad śmiercią partnera, bo czmychnęła ile sił miała w łapach. Kuru prychnęła w stronę, w którą psowata pomknęła jak szalona. Hiena usiadła w trawie pozwalając sobie na oblizanie łapy. Za chwilę spojrzała w stronę drzewa. Nie chciało jej się podnosić, więc donośnym głosem zwróciła się do Kifo.
- Będziesz więcej takich ściągać - powiedziała. - Chcą cię zjeść.


RE: Dolina spokoju - Kifo - 08-04-2014

Kifo szybko wdrapywał się po drzewie, dopóki jedna z gałązi nie zatrzęsła się pod nim. Lampart ostrożnie odwrócił się i wbił pazury w korę. Na dole stała Kuru i nawet nie patrzyła w jego stronę. Nic w tym zresztą dziwnego, bo pojawili się kolejni goście. Kifo wzdrygnął się, kiedy spojrzał w pomarańczowe oczy szakalicy. Szukają jego. Kifo wbił pazury jeszcze mocniej. Na szczęście dla niego nikt nie wpadł na pomysł na to, by potrząsać drzewem, dopóki nie spadnie jak jakiś dojrzały owoc. Lampart to zamykał oczy, to je szeroko otwierał. Raz czy dwa przyłapał się na kibicowaniu Kuru, a ona też chciała go zjeść! Czy nie? Kazała mu uciekać na drzewo zamiast po prostu złamać kark, więc ciężko stwierdzić.
Walka się skończyła. Kifo zerknął na ciało szakala. Zamknął oczy, kiedy Kuru zacisnęła szczęki na jego karku. To było straszne i jednocześnie... pociągające? Gdyby to Kifo miał być na jego miejscu byłby przerażony. Kiedy jednak siedział w bezpiecznym miejscu, do ust zaczęła mu lecieć ślinka. Zdążył już trochę zgłodnieć od rana.
- Ja bym tego nie chciał. - odpowiedział puchatej. Nie śpieszyło mu się z powrotem na ziemię. Tu był bezpieczny. Gałąź się pod nim nie załamie, hiena tu nie podskoczy. Zresztą, zejście zawsze było bardziej problematyczne od wejścia. - Czym oni byli? - spytał.