komunikaty

> AUDYCJA 28 <

W tym tygodniu bonus - 5 opali - otrzymuje Mrithi!

UWAGA!
Z okazji dnia ojca każdy fabularny tata dostaje 5 opali od jednego swojego młodego (wiek dowolny)! Wszystkiego najlepszego! :>



inne

Cytat czerwca nadesłany przez Bomvu
Idzie sobie Bomvu i nagle mu mg "masz fiva" a on "no nieźle".
~ Ghalib, ShoutBox


Generator statystyk



CZERWIEC
Opady ograniczyły się do średniej obfitości deszczu raz, czy dwa w tygodniu. Oznacza to początek pory suchej. Temperatura stopniowo się obniża, a jej obecny zakres to 20-29 *C za dnia, w nocy zaś jest o kilka stopni chłodniej. Słońce odzyskało swoją moc, uspokajając rzeki, które niechętnie wróciły do koryt i zwolniły bieg. Kiedy nie przeszkadzają mu chmury, osusza całą krainę, ale póki co nie działa to zbyt szkodliwie na jej mieszkańców i roślinność.
Venety
Wojownik
*
PłećSamica Wiek5,5 roku Tytuł fabularnyZastępca / Siostra Królowej Tytuł pozafabularnyAdministrator / Pomoc Techniczna / Papużki Nierozłączki (+Maru) Liczba postów:1,012 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 72
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 69
Doświadczenie: 15

18-06-2017, 21:55
Prawa autorskie: Bjorn | LeftDuality, Maziie, Enu

Westchnęła cicho. Ona widziała siostrę parę razy po całej akcji z krokodylem i Sothem, ale były to bardzo króciutkie spotkania, głównie wpadały na siebie na sawannie, mówiły sobie "cześć" i każda gnała w swoją stronę. Nie miała pojęcia, gdzie teraz ją wywlokło. Dowie się później, tego była pewna. Znajdzie ją, choćby miała ją wywlec z drugiego końca krainy. Tym bardziej Sören powinien zostać z nimi. Prychnęła na jego propozycję. Młode toto, głupiutkie. Ale Vei na pewno przyjdzie po ukochanego syna. Definitywnie, Sören powinien zostać z nimi. A jeśli się okaże, że dopadną jego matkę zanim Lwia Ziemia zdąży ją ostrzec lub ruszyć z odsieczą... Wysunęła pazury na samą myśl. Zostanie sierotą. A Venety była jego najbliższą rodziną. Gdyby Vei zginęła, Shujaa także... Vinity jest gdzieś daleko... Tak, zostawała mu tylko ciotka.
- Nigdzie nie idziesz - ucięła krótko, podchodząc do samca. Celowo ustawiła się tak, aby zagrodzić sobą drogę powrotu, choć z pozoru był to nieświadomy gest. Spojrzała smutno na samczyka - Sören, to piękne, że chcesz się tak poświęcić. Uwierz mi, gdybym tylko mogła, oddałabym wiele, aby uratować mojego siostrzeńca. Poszłabym tam sama, aby wzięli mnie zamiast niego. Ale nic nie zrobimy. Jedyna nasza nadzieja w księżycowych. Czasem tak bywa, że niewłaściwa osoba znajdzie się w niewłaściwym miejscu. Tak było z nim - całą siłą swojej woli zmuszała się, aby mówić spokojnie, nie reagować złością. Nie chciała krzyczeć na młodzika. On chciał tylko pomóc - Zresztą, twoja matka urwałaby mi uszy, gdyby spadł tobie chociaż włosek z głowy. Musimy ją znaleźć, tak samo jak i króla Mako. Zrozum, takimi gestami nie uratujemy Lwiej Ziemi. Myr zapłaci za to, co nam zrobił, obiecuję. Ale pakowanie się do paszczy lwa w pojedynkę nie jest rozsądne. Musimy iść w stronę tej skały, odnaleźć naszych. Zrozumiano? - zmarszczyła nieco nos, patrząc nieco surowym spojrzeniem na samczyka. Już prawie urósł... Widziała determinację w młodych oczach, widziała tę młodzieńczą brawurę i skłonność do szalonych czynów. Właściwie powoli zaczynała go akceptować, chociaż nie zdawała sobie z tego sprawy. Półtora roku temu nie byłaby w stanie patrzeć na małe kulki u boku siostry i unikała ich jak ognia. Ale teraz... Podeszła do samczyka i trąciła go wilgotnym nosem w szyję, chcąc dodać mu otuchy - Wymyślimy coś.
Odpowiedz
Maru
Wojownik
*
GatunekLew PłećSamiec Wiek5,5 roku Tytuł fabularnyStrażnik Tytuł pozafabularnyPapużki Nierozłączki(+Venety) Liczba postów:476 Dołączył:Lis 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 75
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 64
Doświadczenie: 7

19-06-2017, 17:30
Prawa autorskie: Sambirani & Inn

Szedł powoli i nieco z boku, jakoś nie chciał wchodzić w słowo Venety i młodemu. Jedyne co zrobił to przystanął i nasłuchiwał tych wszystkich słów. Jedynie instynkt nakazywał mu co jakiś czas się rozejrzeć i upewnić, że w okolicy nie ma zagrożeń. I rzeczywiście, było tu tak cicho i spokojnie. Cicho westchnął. Uśmiechnął się widząc złotą pocieszającą małego księcia. Można powiedzieć, że zachowywała się jak matka. Zresztą sama wspominała o dzieciach i to nieraz. Ostatnio zrobiła to w czasie ich ucieczki, chociaż to bardziej wykrzyczane w złości słowa. Nie chciał ich poganiać, w ogóle chciałby być w tej chwili niewidzialny. Jedynie tak stał i patrzył.
Prawie wszyscy to robią, więc... głos Maru.

[Obrazek: maru_by_salvathi_dayrvm3_by_artur1989-dazdvl0.png]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości