komunikaty

> AUDYCJA 31 [NOWA] <

W tym tygodniu bonus - 5 opali - otrzymuje Haki!

UWAGA!
Temat o znachorach został zastąpiony nowym: Medycy i znachorzy! Nastąpiło kilka drobnych zmian, a niektóre kwestie zostały doprecyzowane, więc zachęcamy do zapoznania się z tym tematem, a zwłaszcza polecamy to medykom i znachorom.



inne

Cytat września nadesłany przez Vasanti Vei
- Jeśli chciałbyś tu kogoś zszokować to musisz się bardziej wysilić - powiedział, unosząc brwi i uśmiechając się krzywo. - Tutaj krew nie robi na nikim wrażenia.
~ Ghalib, Kamienna Pieczara


Generator statystyk



WRZESIEŃ
Połowa pory suchej za nami. Ale właśnie teraz warunki są najgorsze - większość zbiorników wodnych wyschła, a te, które przetrwały, są płytkie i mocno zamulone. Temperatura sięga maksymalnie do 25*C, w nocy spada często do 12*C. Słońce może nie piecze zbyt okrutnie, ale nie ma też co liczyć na deszcze.
Venety
Azylant
*
PłećSamica WiekDorosła. Znamiona1/1 Tytuł pozafabularnyAdministrator / Pomoc Techniczna Liczba postów:1,095 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 72
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 69
Doświadczenie: 100


Poziom ostrzeżeń: 0%
#91
25-08-2017, 19:41
Prawa autorskie: Bjorn | BaxiaArt

Za dużo. To wszystko to było za dużo. Dopiero co stracili dom, straciła swojego siostrzeńca, okazało się, że Mako jest poważnie chory, po medykach nie ma śladu - Chciałabym to wiedzieć... - mruknęła w odpowiedzi na pytanie Samiyi. Miała pewne przypuszczenia co do Ayumi - choć złocista lwica nie była typem osoby, który znika bez słowa i porzuca stado, być może z młodymi ruszyła na poszukiwanie partnera. Szarego samca naprawdę dawno nie widziała na ich ziemiach i choć nie wyglądał na takiego, który umiałby się wpasować do Lwich, sprawiał wrażenie rozsądnego ojca (hehe). Zaś co stało się z Vei? Nie umiała stwierdzić, ale im bardziej o tym myślała, tym rodziła się w niej większa nienawiść do rówieśniczki. Już raz spieprzyła sprawę po całości - czyżby jednak weszła w jeszcze większe bagno? I choć jeden głos, ten łagodny, nakazywał poszukać siostry, upewnić się, czy nie została porwana - tak ten drugi, o wiele głośniejszy i tak obcy fiołkowookiej lwicy nakazywał jej następnym razem przywitać się z "siostrzyczką" pazurami. Nie zareagowała zbytnio na oblanie wodą - zwyczajnie potrząsnęła łapami, pozbywając się nadmiaru cieczy z futra. Nieznośnego uczucia kropelek wody na sierści i tak się nie pozbędzie, ale wraz z pojawieniem się białej samicy przestało jej to tak przeszkadzać. Prawdę mówiąc Venety oniemiała na widok tak niezwykłego stworzenia - jeszcze nigdy nie spotkała lwa o tak śnieżnobiałym kolorze sierści. Z chwilą, gdy najwyższa kapłanka pojawiła się w jaskini, lwioziemka miała wrażenie, że to sam blask księżyca zawitał do tej tak ponurej teraz jaskini, zbierającej lwie nieszczęścia. Długa, miękka sierść opadająca na szyję samicy, swą długością dorównującą samczej grzywie, przedziwnie splecione w warkocz włosy... I te oczy, tak błękitne, tak nieobecne... A jednocześnie tak żywo zaniepokojone...
Wpatrywała się urzeczona w anielską istotę, zdecydowanie zbyt długo niż to było potrzebne. Chyba tylko jej głos obudził samicę ze zdziwienia i z wrażenia schyliła łeb ku ziemi, witając w milczeniu nowoprzybyłą. Nie miała pojęcia, kim jest, ale była niemalże pewna, że to był ktoś ważny.
Rzeczowe słowa Samiyi sprawiły, że nie podniosła wzroku, aby nie pokazywać łez, cisnących się do oczu. Nie mogła w to uwierzyć, że Lwia Ziemia jest martwa... Ale... Czy aby na pewno? Nie możesz się poddać, nie teraz... Uniosła łeb, wpatrując się w Mako... Nie jesteś królem...
Napięła mimowolnie mięśnie, widząc odpowiedź samca. Zamachała nerwowo ogonem, decydując się nic nie mówić - i trwałaby tak dalej, gdyby nie czyn nie-króla. Miejsce, które zajął. Wśród nich. W tym momencie Mako wręczył Venety niewidzialną przepustkę, aby się za nim wstawiła. Spojrzała na dwie kapłanki.
- Z całym szacunkiem... To nie ma najmniejszego znaczenia, dlaczego, jak, za co. Fakty są takie, jakie przedstawia pani Samiya. Nie widzę sensu rozpatrywania czy robienia jakichkolwiek dochodzeń. Sama mam wiele pytań, dlaczego, jak to w ogóle możliwe, być może wiele pozostanie bez odpowiedzi. Ale wiem jedno - wszyscy, którzy tu są, ta mała garstka lwów, jesteśmy Lwioziemcami. Nie ziemia kształtuje twoje "ja", to wypływa z serca i sprawia, że jesteś kimś. Ale, jesteśmy też zmęczeni. Brak domu to niepokój. Potrzebujemy odpoczynku, a zwłaszcza Mako, on najbardziej. Nie potrzeba wiedzy medyka, aby stwierdzić, że najlepszym lekarstwem jest sen. Odłóżmy pytania na następne dni. Dzisiaj już nic nie zrobimy - i tu odwróciła się, poszukując wzrokiem partnera.  Był tam, gdzieś daleko... Tak bardzo chciałaby znaleźć odosobnione miejsce, przytulić się do niego i móc zasnąć... Choć wiedziała, że czeka ją jeszcze jedna rozmowa. Gorsza od wszystkich dotychczasowych dyplomacji i pertraktacji. W końcu, czy jest coś gorszego, niż przyznanie partnerowi racji? Tak często powtarzała, że się mylił, a on znosił to cierpliwie. Tak często twierdziła, że Vei jest inna... Że wszystko będzie dobrze...
Musiała go przeprosić. Za to, że nie umiała mu do końca zaufać... Za co teraz płaciła wysoką cenę.
Odpowiedz Ostrzeż
Maru
Azylant
*
GatunekLew PłećSamiec Wiek5,5 roku, dorosły Znamiona1/1 Liczba postów:499 Dołączył:Lis 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 75
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 64
Doświadczenie: 17


Poziom ostrzeżeń: 0%
#92
27-08-2017, 20:43
Prawa autorskie: Sambirani & Inn

Wysłuchiwał tych wszystkich pytań, aż dało się czuć ten ciężar w powietrzu. Najbardziej ciążył on chyba byłemu już władcy Lwich. W sumie dobrze się stało, że złoty trzymał język za zębami tak długo, bo w końcu Venety zdaje się ukróciła całe to przesłuchanie. On by zrobił to samo tylko pewnie w dosadniejszych słowach, a to mogłoby się nie spodobać obecnym tu kapłankom. Poza tym oni byli tu tylko gośćmi, zdani na ich łaskę. I chyba to najmocniej bolało. Znowu być zdanym na kogoś, jak małe lwiątko musi być zdane na swojej matce. Ale tłumił to w sobie, jak zwykle zresztą.
Jego obecność została zauważona dopiero po przemowie partnerki, co więcej ona sama go dojrzała. Ach te fiołkowe oczy znowu wpatrzone w niego, a on odwzajemnia spojrzenie w te dwa błyszczące kwiatki. Widać było, że lwica była wyczerpana psychicznie. Posłał jej ciepły uśmiech i skinął głową, zapraszając ją, by przysiadła się tuż obok.
Prawie wszyscy to robią, więc... głos Maru.

[Obrazek: maru_by_salvathi_dayrvm3_by_artur1989-dazdvl0.png]
Odpowiedz Ostrzeż
Samiya
Niezłomna | Kapłanka
*
GatunekSerwal PłećSamica WiekDorosła Znamiona4/4 Tytuł fabularnyMedyk Tytuł pozafabularnyVIP / Moderator / Mistrz Gry / Maskotka Felki / Niezrównany Nie-lew Liczba postów:1,993 Dołączył:Gru 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 50
Zręczność: 70
Spostrzegawczość: 64
Doświadczenie: 20


Poziom ostrzeżeń: 0%
#93
27-08-2017, 21:18
Prawa autorskie: Ragous, obróbka - Vei / LeftDuality

Zmrużyła silnie zielone ślepia, rozumiejąc, co znaczy jego ruch łbem. Nie? Czy ona właśnie zaprzeczył? Więc kim on był, upadłym monarchą? Zabrali mu tron za beznadziejne władanie, czy właśnie sam się go pozbawił, widząc, jak bardzo skrewił? A może już uznał, że nie ma czegoś takiego, jak król Lwiej Ziemi. Jak Lwia Ziemia.
Bo też jego reakcja nie była odpowiedzią na zwykłą pomyłkę, a ona tylko utwierdziła się w przekonaniu, że nie pomyliła imienia lwioziemskiego króla. Mało kto zaś mógł mieć to samo imię i pochodzić z tego samego stada.
Serwalka fuknęła cicho, i mimowolnie wykrzywiła wargi, widząc, jak lew się podnosi i zajmuje miejsce pośród swoich. No, teraz to ona nie będzie za nim biegać z tą miską. Cofnęła łapę, lecz sama nie ruszyła się z miejsca.
Przeniosła swe spojrzenie na Venety i wzruszyła lekko barkami.
- Od pytań tak czy siak nie uciekniecie, to zbyt ważne informacje. A jako Lwioziemcy, jako nasi Azylanci, macie do odpoczynku całe nasze ziemie. Korzystajcie z nich mądrze.
Westchnęła cicho, po czym ruszyła się, by powrócić do miski z fioletowym barwnikiem. Nie ociągając się dalej, narysowała znamienia na barkach Venety oraz Maru, by następnie podejść też do chorego czarnogrzywego.
- Ty też. I zostajesz pod moją opieką, aż wyzdrowiejesz. - mruknęła, nie siląc się na specjalnie uprzejmy, czy entuzjastyczny ton. Dla niego może to jakaś nadzieja na powrót do zdrowia, dla niej kilka kolejnych, męczących dni, w których będzie musiała się o niego troszczyć.
Fioletowe znamię znalazło się i na barku Mako.

/zt wszyscy w temacie (mam zgodę Ines i Venety/no chyba, że ktoś nie chce:v)
Sweet Crescent Moon, up in the sky
Won't you sing your song to Earth as she passes by?
Your sweetest silver melody, a rhythm and a ryme
A lullaby of pleasant dreams as you make your climb.

[Obrazek: fA02y7o.png]
Send the forests off to bed, the mountains tuck in tight
Rock the ocean gently, and the deserts kiss goodnight.
Sweet Crescent Moon, up in the sky
You sing your song so sweetly after sunshine passes by.


Serwale | Predator Sawanny | 1 2 3 4 | Powaga
Odpowiedz Ostrzeż


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości