komunikaty

> AUDYCJA 31 <

W tym tygodniu bonus - 5 opali - otrzymuje Chikja!

~~~

Nastąpiły poważne zmiany dotyczące Szamanów! Ich funkcja została dokładnie określona, wprowadzeni zostali Zaklinacze (Szamani-samotnicy analogicznie do Znachorów) i Młodsi Szamani/Zaklinacze (analogicznie do Młodszych Medyków/Znachorów) i straty energii życiowej związane z wykonywaniem rytuałów. Więcej szczegółów w temacie Duchy, szamani i zaklinacze.

~~~

Zapowiedź nowej audycji! :D


inne

Cytat października nadesłany przez Zevrana
Znów wlepiła wzrok w jedynego samczyka. Nie mogła przestać frapować się tym, że nie przypominał jej absolutnie nikogo.
- Dlaczego on wygląda jak wydra?

~ Shiya, Wielka Grota na szczycie


Generator statystyk



PAŹDZIERNIK
Masy pary wodnej krążą po krainie tworząc poranne mgły, a czasem nawet zbierają się w chmury, dając nieznaczne opady. Jakby natura okazywała swoją litość stworzeniom w czasie suszy. Jednak rzadko tej łaski można zaznać. Przeważają suche dni o coraz wyższej temperaturze. Jak dotąd najwyższa wynosi 27*C, a nocami może spaść do 15*C. W nielicznych zbiornikach można uświadczyć wody.
Vanthi
Samotnik
*
GatunekLef PłećSamica WiekPodrostek Liczba postów:64 Dołączył:Maj 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 60
Zręczność: 60
Spostrzegawczość: 60
Doświadczenie: 10


Poziom ostrzeżeń: 0%
13-10-2017, 11:01
Prawa autorskie: Lineart (c) Malaika4, reszta moja

Oczy małej błyszczały tak mocno jakby co najmniej właśnie dostała od losu najpiękniejszy prezent o jakim tylko mogłaby sobie śnić. Było w tym wyimaginowanym bractwie coś tak niebywale ekscytującego, że na samą myśl o tworzeniu kolejnych elementów tej dziecięcej układanki, wyobraźnia Vanthi eksplodowała od nadmiaru zachwytu nad nowymi pomysłami. Spojrzała na Shikobę z nieukrywanym zachwytem, kiedy wymyślił te fantastyczne tytuły dla niej i dla Coli, a z kolei samica dodała jeszcze coś od siebie. Vannie postawiła wysoko fioletowe uszka.
- Tak! Zgadzałoby się idealnie! Słońce i Księżyc! Brzmi prawie jak jakieś wspaniałe i potężne kapłanki! Krwawe Słońce zachodzi, by pozwolić Księżycowi zasiać zimny niepokój. Ten zaś pozwoli znów Słońcu zawitać na niebie, aby dopomóc zagubionym podczas nocy. - wyszczerzyła ząbki i po chwili wypięła dumnie pierś jakby to bractwo istotnie zostało właśnie założone. I jakby istotnie cały świat miał zaraz paść przed nimi na pyski i oddawać pokłony. 
- Ha! I nikt ale to nikt nie da rady nam podskoczyć! - rzuciła nagle wesoło, a jej ogon podrygiwał w powietrzu zadowolony z takiej perspektywy wspólnego życia w Bractwie Pazura. - Bo będziemy kiedyś zbyt silni i zbyt potężni by ktokolwiek mógł się nam sprzeciwić! - charakter to chyba miała po samej Ate, skoro tak pewnie odnosiła się do tego pomysłu i chciała sobie zjednać wszystko co istnieje. No a jeśli nie zjednać to zmusić do swoistego poddaństwa. 
Doprawdy... byli dziwną trójką. I na dobrą sprawę ledwie się znali. Ale w tym krótkim czasie potrafili znaleźć ten wyimaginowany wspólny cel, który z pewnością nie miał nawet racji bytu w tym otaczającym ich świecie. Chociaż... kto wie? Przyszłość jest nieodgadniona. A wszystkie plany i marzenia potrzebują jedynie solidnej wytrwałości do ich realizacji.
[Obrazek: cho_by_choiicho2_by_fileera-d91don1.png]

Sweet home Alabama, 

Where the skies are so blue, 

Sweet homa Alabama 

Lord, I'm coming home to you.



 







Odpowiedz Ostrzeż
Sprike
Samotnik
*
GatunekLew Afrykański PłećSamiec WiekDorosły Liczba postów:66 Dołączył:Lip 2017

STATYSTYKI Życie:
Siła: 60
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 70
Doświadczenie: 20


Poziom ostrzeżeń: 0%
13-10-2017, 15:33
Prawa autorskie: ChubNarwhalBases, Disney, Angelo, ja

// Pomyślałam, że Sprike do Was pasuje :)

Po tym, jak opuścił szalonego poetę, nawiedzonego węża i lwicę w opałach, Sprike dążył przede wszystkim do jak najszybszego opuszczenia terytorium Cesarskich. Szedł wytrwale przed siebie, a że był wytrawnym wędrowcem, w ciągu paru godzin dotarł tutaj.
Obecnie przemiarzał sawannę leniwym krokiem, na pozór całkiem zrelaksowany. Jednak pozory mogą mylić i Bezgrzywy był cały czas czujny. Doprawdy trudno się dziwić, że szybko wyczuł woń lwa i dwójki innych kotowatych, a po chwili także ich usłyszał.
Zatrzymał się raptownie i ukucnął w wysokiej trawie, gdzie na długą chwilę zamarł w bezruchu. Dopiero po co najmniej minucie doszedł do wniosku, że trio mogło go nie spostrzec, i zaczął się ku nim skradać. Postanowił, że zaszyje się niedaleko, wybada sytuację, i albo ich podsłucha, albo się przywita.
Pełzł przed siebie, ustawiony pod wiatr, oddychając szybko, lecz cicho. Uważał, gdzie stąpa, nie chciał nadepnąć na jakąś gałązkę, i ostrzec przedwcześnie trio.
Wreszcie jego oczom ukazała się najdziwniejsza grupka, jaką w życiu widział: leopon, cętkowana kocica podobna trochę do lamparta a trochę do lwa, i lwica o białej sierści oraz fioletowych uszach. Wszyscy wyglądali na bardzo młodych, żadne nie było w pełni dorosłe. Chyba mógł się już ujawnić.
- Dzień dobry! - rzekł serdecznie, wstając i podchodząc nieco bliżej. - Piękny mamy dzień, prawda?
Idealny na małą kradzież. Może mają przy sobie coś jadalnego?
[Obrazek: BqJJ6vl.png]
Odpowiedz Ostrzeż
Shikoba
Samotnik
*
Gatunekleopon- hybryda lamaprta i lwa PłećSamiec Wiekmłody dorosły Liczba postów:16 Dołączył:Paź 2017

STATYSTYKI Życie:
Siła: 60
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 60
Doświadczenie:


Poziom ostrzeżeń: 0%
14-10-2017, 18:21
Prawa autorskie: lioden

Byliśmy coraz bliżej oazy czas w rozmowie szybko nam leciał. Nie mogłem jednak na to narzekać. Był to czas bardzo przyjemny i miły. Od co.
-To są świetne pomysły- Potwierdziłem słowa samic. Miały ciekawe pomysły a zebrane razem i przemielone przez nasze potężne umysły dawały świetne efekty.
-Jasne, że nikt nam nie podskoczy!- Byłem tego bardzo pewny. Byłem tego pewny i może za bardzo? E tam będę ich bronił, bo to rola lidera przecież nie? Bronic reszty stada i byc dla niego oparciem! Tak taki bedę miał cel. No i spotkał nas dziwny osobnik. Spojrzałem an niego swymi jasnymi oczkami.
-Hejka- Przywitałem się- Jesteś na terenie Bractwa Pazura- Powiedziałem te słowa z widoczna dumą i aż pierś do przodu postawiłem robiąc przy tym dumna pozę.
[Obrazek: wwwwwer_by_dirke-dbpx1wl.png]
[Obrazek: divider_i_by_rbsrdesigns-d353f7e.png]
"W życiu nie chodzi o to, by przeżyć burzę, ale o to, by tańczyć w deszczu."


Odpowiedz Ostrzeż
Cola
Samotnik
*
Gatuneklipard PłećSamica WiekMłodzik Liczba postów:41 Dołączył:Lis 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 35
Zręczność: 35
Spostrzegawczość: 25
Doświadczenie: 10


Poziom ostrzeżeń: 0%
15-10-2017, 16:12
Prawa autorskie: moje

Więęęęc - powiedziała wychodząc nieco naprzód a potem dreptała przed nimi by nadążyć być nieco przed nimi - od dziś jestem Słońcem, prawdziwą Kapłanką ognia, a Vanthi jest Księżycem, najwyższą kapłanką wody! A Pazur? Pazur jest wojownikiem wybranym przez Słońce i Księżyc i przez to wybór jest jedyny i słuszny. Odtąd tak możemy mówić innym - mówiła cały czas idąc ruchem nieco krabowym i starając się nie przewrócić. - Zresztą to brzmi naprawdę pięknie Vanthi. Wszyscy będą wiedzieć, że jesteśmy super. 
Wyszła nieco do przodu ale mimo iż cały czas odwracała się w ich stronę jej krok wyrównał się. Wtedy usłyszała obcy głos. Zatrzymała się i odwróciła. 
A to kto? 
Wyglądał dziwnie. Może to też lampart? Chociaż wyglądał dziwnie jak na lamparta... cóż, może i ona nie była wzorcowa ale ten tutaj nie miał ani jednej cętki. I budowę miał jakąś inną... A może to lwica? Jednakże gdy się odezwał Coli wydawało się, że głos miał całkiem męski. Może jednak był lampatem? Jednakże słysząc harde słowa Shikoby Cola nabrała pewności siebie więc uśmiech znów zagościł na jej pyszczku. Posłała pewne siebie spojrzenie nieznajomemu. 
Słońce jest dziś w dobrym nastroju - odpowiedziała mu.
[Obrazek: cola_sygna_by_owlyblue-dawmy4d.png]
Odpowiedz Ostrzeż
Vanthi
Samotnik
*
GatunekLef PłećSamica WiekPodrostek Liczba postów:64 Dołączył:Maj 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 60
Zręczność: 60
Spostrzegawczość: 60
Doświadczenie: 10


Poziom ostrzeżeń: 0%
17-10-2017, 17:26
Prawa autorskie: Lineart (c) Malaika4, reszta moja

Było w tym wszystkim coś niebywale majestatycznego. Pełnego tak ogromnej dumy, że małej Vanthi najzwyczajniej w świecie zapierało dech w piersiach. Jak to dumnie brzmiało! Księżyc! Najwyższa Kapłanka Wody! Aż zachichotała pełna entuzjazmu dla tego wszystkiego co właśnie stworzyli. 
- Tak! Ogień i Woda! Dwa żywioły, które nie mają racji bytu bez siebie. Skopiemy wszystkim zadki! Nikt nam nie podskoczy. - przyznała z wesołym uśmiechem na tym śnieżnobiałym pyszczku i machnęła wesoło ogonem, kiedy ich uwagę odwrócił nieznajomy, który to przypałętał się tutaj. Złożyła nieco uszka, spoglądając na niego mało ufnie, chociaż pewnie. No proszę. Była ich tutaj trójka najpotężniejszych kotowatych na tym świecie! Pociągnęła noskiem, a jej ogon poruszył się zaraz po tym jak opadł na podłoże.
- Ciekawe czy księżyc będzie równie szczodry... - wymamrotała i stanęła pomiędzy Shikobą a Colą, unosząc podobnie jak ona dumnie pyszczek. No przecież idzie się przestraszyć tej trójki, nieprawdaż? - Czego szukasz na terenach Bractwa Pazura? - jej brew wysoko wystrzeliła ku górze a białą grzywkę rozwiał lekki podmuch wiatru. Pewien swoisty grymas pojawił się na jej pyszczku, a w oczach cień nieufności do wyraźnie starszego... No właśnie. To był on? Czemu nie miał grzywy? Zamrugała zaskoczona.
[Obrazek: cho_by_choiicho2_by_fileera-d91don1.png]

Sweet home Alabama, 

Where the skies are so blue, 

Sweet homa Alabama 

Lord, I'm coming home to you.



 







Odpowiedz Ostrzeż
Aname
Samotnik
*
GatunekLew PłećSamiec WiekMłodzik (19 miesięcy) Liczba postów:2 Dołączył:Paź 2017

STATYSTYKI Życie:
Siła: 40
Zręczność: 55
Spostrzegawczość: 75
Doświadczenie:


Poziom ostrzeżeń: 0%
Wczoraj, 16:59
Prawa autorskie: Nukot

Ze szczytu skał górujących nad Skrawkiem młody lew koloru baobabu przyglądał się badawczo rozpościerającej się pod nim feerii zielonych barw, składających się na roślinność sawanny. Odetchnął kilkukrotnie, po czym zaczął wodzić wzrokiem za końcówkami liści akacji, usiłując przyswoić sobie wszystkie detale. Zamarł kilkukrotnie w paru miejscach. Stworzenia, niebezpieczne stworzenia, ich ślady. Punkciki. Odgłosy. Trwał w czujnej pozie, jakby gotowy do skoku z klifu, i wpatrywał się tym uważniej w co bardziej charakterystyczne elementy otoczenia. Niewielki przebłysk wody na horyzoncie, widoczny wyłącznie przez prześwit słońca między rozłożystymi gałęziami akacji. Nieco dalej... w końcu stworzenia.
Zachęcony, ale wciąż ostrożny zsunął się odrobinę ze swojego klifu i do jego słuchu dotarł gwar i ogólne rozweselenie. Natychmiast poczuł ulgę - miejsce to nie mogło przecież być tak straszne.
Trochę bliżej... jest ich paru. I to... swoich.
Aname przystanął na chwilę, po czym zawrócił w kierunku swojej małej, puchatej towarzyszki.
- Hej, Niyami - zaczął, tknięty wyraźną ulgą - chcesz się z kimś przywitać? - wskazał pyskiem za siebie, po czym wzrokiem spoczął pytająco na Niyami. Oczy mu błyszczały.
[Obrazek: syg_by_nukotek-dbqct3s.png]
Odpowiedz Ostrzeż
Niyami
Samotnik
*
GatunekLew PłećSamica WiekPodrostek Liczba postów:4 Dołączył:Paź 2017

STATYSTYKI Życie:
Siła: 40
Zręczność: 50
Spostrzegawczość: 40
Doświadczenie:


Poziom ostrzeżeń: 0%
Wczoraj, 17:25
Prawa autorskie: w sumie to ja

//no witam :v

Zza tylnej łapy Aname wystawał napuszony brązowy ogon. Kołysał się na boki, co chwilę uderzając o lwią piętę - jednak bardzo nieregularnie, jakby jego właścicielka bez przerwy pozostawała w ruchu.
Dla Niyami wszystko było ciekawe. Ktoś inny w jej sytuacji rozglądałby się nieco ostrożniej, mając na uwadze swoje położenie, starając się pozostać niezauważonym. Choć mała rozumiała, jak istotna jest dokładna obserwacja otoczenia i jak często jej rezultaty mogą uratować komuś życie, nie wyglądała na zbyt przejętą. Po części dlatego, że zwykle to jej towarzysz zajmował się takimi rzeczami - głowny powod był jednak inny: Niyami była niesamowicie wręcz podekscytowana tym, że może wreszcie na kogoś wpadną. Co prawda dopiero co dotarli na te tereny, jednak zdecydowanie nie wyglądały na opustoszałe. Miała serdecznie dość opustoszałych terenow.
Kitka na końcu jej ogona coraz częściej trącała łapę samca, zaś sama Niyami, z nosem niemal przy samej ziemi przyglądała się... wszystkiemu. Kamyki były ciekawe, drzewa i trawa też były ciekawe. Ba, nawet ta skała na ktorą wleźli! Wszystko było nowe, świeże i nieznane. Brakowało tu tylko-
Aha! A więc nie brakowało. Podskoczyła i momentalnie znalazła się przy boku Aname. Zmrużyła oczy, wpatrując się w grupkę obcych.
- Myślisz, że możemy? - spytała, zerkając na samca.
Właściwie nie musiała nawet czekać na odpowiedź, wystarczyło tylko spojrzeć na wyraz lwiego pyska. Nie było mowy, żeby odpowiedział "nie". Mimo to dała mu jednak parę sekund na decyzję, po czym posłała mu szeroki uśmiech i zaczęła rozglądać się za najwygodniejszym zejściem z kamiennego wzniesienia. Już i tak gęsta sierść na jej karku aż się napuszyła z ekscytacji.
Ogonem pacnęła Aname po boku, dając mu jasno do zrozumienia, że ma się pospieszyć i zejść stąd razem z nią, teraz natychmiast.
***moj laptop się rozpada, więc nie działa mi przycisk o, a nie zawsze chce mi się wklejać ó, w dłuższych postach pewnie będzie go czasem brakowało

[Obrazek: sygn_by_nukotek-dbqco91.png]
[av jest tymczasowy, wiem że wygląda na nim na strasznie zdegustowaną, ale nie chce mi się rysować nowego D:]
Odpowiedz Ostrzeż
Sprike
Samotnik
*
GatunekLew Afrykański PłećSamiec WiekDorosły Liczba postów:66 Dołączył:Lip 2017

STATYSTYKI Życie:
Siła: 60
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 70
Doświadczenie: 20


Poziom ostrzeżeń: 0%
Wczoraj, 18:20
Prawa autorskie: ChubNarwhalBases, Disney, Angelo, ja

Sprike westchnął cicho. Słońce jest dziś w dobrym nastroju? Błagam, niech to całe Bractwo Pazura nie będzie kolejnym stadem świrów.
Uśmiechnął się, maskując swe obawy.
- Bractwa Pazura? - powtórzył. Nie wiedział, jak traktować tę dziwną sytuację. Czy te młodziki jedynie się bawią w Bractwo? A może tu naprawdę żyje jakieś stado?
Zdecydował się grać ostrożnie.
- Przykro mi, że zakłóciłem wasz spokój - rzekł, schylając pokornie głowę. - Nie miałem takiego zamiaru. Jestem nowy w tej krainie i nie zdąrzyłem jej zbyt dobrze poznać. Trafiłem na wasze terytorium przypadkiem. Wybaczcie mi. Jeśli chcecie, niezwłocznie się oddalę. - Poruszył lekko ogonem.
Raptem do jego uszu doleciał odgłos kroków, a gdy odwrócił łeb w kierunku hałasu, w wysokiej trawie mignęła mu postać jakiegoś lwa. Świetnie. Otaczają mnie.
Napiął mięśnie, węsząc i nasłuchując, starając się jednocześnie nie spuszczać ze swoich rozmówców oka. Był gotów uciekać, bądź stanąć do walki, w ostateczności. Znowu wpadłem.
[Obrazek: BqJJ6vl.png]
Odpowiedz Ostrzeż


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości