♫ Audycja 36 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Warsir!
  • Forum zostało zarchiwizowane i dostępne jest jedynie w wersji do odczytu - poza ShoutBoxem i tematami pozafabularnymi. Dziękujemy za wspólną grę!
  • Oficjalny kanał na discordzie - do kontaktu z graczami.
  • Stale aktywny pozostaje dział z pożegnaniami, gdzie każdy będzie mógł dopisać swoje.
  • NIE zgadzamy się na kopiowanie jakiejkolwiek części tego forum, także po jego zamknięciu.

    ~ Administracja Król Lew PBF (2006-2018)
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Pogoda
1-15 września
21 °C
16 °C
16-30 września
23 °C
17 °C
Postać miesiąca:
Sierpień

Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei

Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
Znajdziecie nas na:
Samiya
Niezłomna | Kapłanka
*

Gatunek:Serwal Płeć:Samica Wiek:Dorosła Znamiona:4/4 Tytuł fabularny:Medyk / Młodszy Szaman Liczba postów:2,003 Dołączył:Gru 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 50
Zręczność: 70
Spostrzegawczość: 67
Doświadczenie: 15

#1
09-04-2017, 00:41
Prawa autorskie: Owlyblue (Ghalib) / LeftDuality
Tytuł pozafabularny: VIP / Maskotka Felki / Mistrz Cytatów

[dzieci Sadie mają tu już rok, albo nawet rok i parę miesięcy, reszta jest analogicznie starsza]

Słońce powoli zbliżało się ku horyzontowi, a niebo z każdą chwilą nabierało pomarańczowej, krwistej barwy. Na skalnym tarasie Barwnego Ołtarza krzątała się pracowicie młoda serwalka - przyniosła tu w kokosowych miseczkach specjalnie przygotowane na tę okazję barwniki otrzymane z roślin - fioletowe, zielone, czerwone, niebieskie czy żółte - ale też te o wiele rzadsze i bardziej cenne - biały oraz szary. Przygotowywanie ich stanowiło jedną z kapłańskich tajemnic, którą poznała podczas nieustającego szkolenia. Miała tylko nadzieję, że nic nie sknociła, ale efekt jej pracy wyglądał całkiem dobrze, więc może nie ma się czym martwić?
Gdy w końcu wszystkie je tu przyniosła i poustawiała ładnie, przystanęła na chwilę i przyjrzała się czujnie Ołtarzowi - czy panował tu należyty porządek? Cóż, bałagan tutaj byłby czymś zupełnie niecodziennym, jednak Samiya musiała dopilnować, by wszystko było idealne.
To było jej pierwsze Święto Nowej Północy, które organizowała sama, jako przyszła kapłanka. Być może kiedyś będzie to dla niej coś zwyczajnego, zwykły obowiązek, który wykonywała już tyle razy... Jednak jeszcze nie teraz. Choć nie sądziła, by kiedykolwiek uznała Święto Nowej Północy za coś zwyczajnego. Ta uroczystość zawsze się jej podobała i uwielbiała atmosferę zebrań stadnych. Nawet jeżeli jako dziecko zaczynała się nudzić w połowie.
W końcu, gdy przekonała się, że wszystko jest już gotowe, odetchnęła z ulgą, i usiadła. Jej ogon podrygiwał nerwowo, zdradzając stres trawiący medyczkę, a w zielonych oczach krył się pewien niepokój, jednak cierpliwie czekała.
Sweet Crescent Moon, up in the sky
Won't you sing your song to Earth as she passes by?
Your sweetest silver melody, a rhythm and a ryme
A lullaby of pleasant dreams as you make your climb.

[Obrazek: fA02y7o.png]

Send the forests off to bed, the mountains tuck in tight
Rock the ocean gently, and the deserts kiss goodnight.
Sweet Crescent Moon, up in the sky
You sing your song so sweetly after sunshine passes by.

Amai
Wtajemniczony
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:młoda dorosła Znamiona:1/4 Liczba postów:306 Dołączył:Sty 2014

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 65
Zręczność: 87
Spostrzegawczość: 60
Doświadczenie: 20

#2
09-04-2017, 07:30
Prawa autorskie: ja

Powolne kroki lwicy były niemal nie słyszalne. Nie była pewna na ile będą ją tu chcieć i czy przypadkiem jej bycie przylepą w stadzie tu się nie kończy... Czy mogła? Dla księżyca zaryzykuje, tylko on jej pozostał jako pewny filar.
-Można?-
Zapytała cicho stając gdzieś blisko granicy świątyni. Chyba przybyła dość wczas ale nie była pierwsza... To może nawet lepiej, przynajmniej nie będzie sceny. Amai opuściła głowę i lekko przymknęła oczy, czyżby się denerwowała? Możliwe i... Ciekawe za co jej się dostanie? Słabo polowała, mało na czym się znała i większość czasu spędziła snując się jak cień. Uniosła głowę patrząc uważnie kogo zapytała, na czyjej łasce była... Samiya... Czy gorzej być może?
Mauara
Konto zawieszone

Gatunek:Zebra bezgrzywa Płeć:Samica Wiek:3 lata Liczba postów:274 Dołączył:Sie 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 60
Zręczność: 73
Spostrzegawczość: 71
Doświadczenie: 20

#3
09-04-2017, 13:37
Prawa autorskie: Avatar: własny| Podpis: internety (darmowe tapety)

Dlaczego miałaby tam wchodzić?
-Gdzie?- Zebra odwróciła się w kierunku wielkiej skały wyrastającej zaledwie parę kroków od jej zadu. Spojrzała na nią zaskoczona, analizując przez chwilę jej szerokość, a potem wyciągając łeb, próbując sięgnąć wzrokiem kryjącego się w ciemności czubka. Mogłaby przysiąc, że jeszcze chwilę temu jej tutaj nie było.
Ruszyła galopem przed siebie, żeby ze słuszniejszej odległości przyjrzeć się tej zagadkowej formacji terenu i kiedy już optycznie ją objęła, przypomniało się jej... że o czymś powinna pamiętać.
Pokiwała łbem. Był to już jakiś sukces, problemem było jednak rozwikłanie, dlaczego owe miejsce w jakiś sposób odnotowało się w jej pamięci. Ta ziemia na przykład mogła należeć do bezpiecznych, a pasiasty mózg zapisał to, żeby koniowata wiedziała skąd powinna się jak najprędzej oddalić.
Przestąpiła z kopyta na kopyto. Jeszcze raz. Czy skoro ma problemy z pamięcią, starałaby się zachować informacje o niebezpieczeństwie? Teoretycznie mogło ją znaleźć wszędzie, więc spośród wszystkiej wiedzy jaką warto było zachować, raczej nie było warto kłopotać się czymś tak powszechnym.
Tupnęła zgodziwszy się ze sobą, że to nie miałoby sensu. Dlaczego w takim razie uznawała tę dziwną skałę za ważną? Czyżby, kiedy już się na nią wdrapie - zabawna metafora, naprawdę - znajdzie na szczycie jakieś schronienie? Istniało prawdopodobieństwo, że gdzieś pomiędzy tymi kamulcami narzuconymi na siebie znajdywała się jaskinia, w której taka zebra jak ona mogła przespać noc. Postanowione. Pasiasta ruszyła przed siebie, szukając drogi na szczyt. Z jakiegoś powodu uznała, ze skoro góra jest taka wielka, marnotrawstwem ze strony natury byłoby, gdyby nie zaprojektowała, żadnego wejścia.
Odliczając każde stuknięcie kopytem szła coraz wyżej, aż jej ślepiom ukazały się dwie postacie. Kot i większy kot.
-Em...- jeden z nich był lwem o dziwnie samiczej posturze. Spojrzała najpierw na niego, analizując czy może być dla niej zagrożeniem. Wybicie z przednich kopyt, niezbyt duże, żeby nie dopadł do jej brzucha i szaleńcze wymachiwanie przednimi, powinno go odstraszyć. Gdyby zaatakował oczywiście, nie była kopnięta, żeby robić to bez powodu-Jest tu jakaś jaskinia w której można się kimnąć?- zapytała beztrosko, rozglądając się. Drugi kot, zapewne pisklę tego dużego, wydawał się dziwnie dojrzały, więc może on orientował się w tym dziwnym miejscu.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2017, 13:42 przez Mauara.)
Azim
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Afrykański Płeć:Samiec Wiek:Młodzik Znamiona:1/4 Liczba postów:192 Dołączył:Mar 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 62
Zręczność: 52
Spostrzegawczość: 56
Doświadczenie: 55

#4
09-04-2017, 18:46
Prawa autorskie: Ja

Mały, choć już nie tak bardzo, bo przecież urósł i uważał że jest już dorosły. I bardzo chciał to wszystkim udowodnić, wszystkim zaimponować, postanowił więc wpaść na święto jeszcze przed ciocią Samiyą, a może pomoże jej w przygotowaniach? Już sobie wyobrażał jak chwali go przed całym stadem, że pomógł jej w organizacji tak ważnego święta. Wskakiwał z skały na skałę, wspinając się w pośpiechu i zrzucając za sobą kamyki. Zauważył zebrę. Może by tak ją złapać? Nim dotarło do niego że ta zebra jest bez-grzywa, a to oznaczało że to ta ze stada, nim zaczął swoją nieudaną, bo w końcu nie potrafił, próbę skradania, potknął się o własne łapy, poleciał na bok wywracając się i sturlał się kawałek w dół, w ostatnim momencie chwycił się pazurkami, wywijając przez chwilę tylnymi łapami jakoś znajdując podparcie, aby się wspiąć. Miał szczęście że nie obił się zbyt mocno i nic groźniejszego od kilku siniaków mu się nie stało, ale za to pobrudził sobie calutką sierść. Otrzepał się, nie chcąc znów tego wszystkiego wylizywać, a wczoraj przygotował się specjalnie na święto. Niestety to marne otrzepywanie nie wiele pomogło.
Przemknął obok Amai i zebry, podśmiewając się pod nosem z pytania tej drugiej. Nieco mu mina zrzedła że wszystko jest już gotowe, choć z drugiej strony nie chciałoby mu się nic robić, to chyba mało bohaterskie, pomóc w przygotowaniach. Także po sekundzie już nie było mu przykro że nie zdążył. Zatrzymał się naprzeciwko cioci, siadając na ziemi, gotów już do rozpoczęcia uroczystości: - Ciociu, jest już to święto? - zapytał z nadzieją że nie będzie musiał długo czekać, nie mając pojęcia że jego, jeszcze nim zaczął się wspinać, lśniąca sierść, jest teraz cała zakurzona i po prostu brudna.
Iris
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Afrykański Płeć:Samica Wiek:Młoda dorosła Znamiona:1/4 Liczba postów:221 Dołączył:Lis 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 60
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 70
Doświadczenie: 75

#5
09-04-2017, 18:50
Prawa autorskie: Ja

Brązowa stresowała się już długo przed tym wydarzeniem. Zależało jej by dotrzeć na czas. I tak jak wcześniej, tak i dziś od rana, aż do teraz obawiała się co może ją tam czekać i czy wszystkiemu podoła, nie była nigdy na żadnych tego typu spotkaniach, nie wiedziała czego się spodziewać. W dodatku nie była pewna czy da radę się wspiąć na sam ołtarz. Błagała w myślach Księżyc, żeby we wszystkim jej dopomógł. Mimo niepewności, spróbowała wejść na górę, z coraz bardziej walącym ze strachu sercem i drżącymi łapami, wysunęła niepewnie pazury dla lepszej przyczepności, choć wejście tutaj wcale nie było tak strome jak sobie ubzdurała. Oglądała się do tyłu, zdając sobie sprawę że jest z każdą chwilą wyżej, a co za tym szło, bała się że spadnie. Robiła sobie ob drogę kilka krótkich przerw, docierając tutaj w o wiele wolniejszym tempie, niż jej poprzednicy. Wreszcie dostała się na miejsce, nieco zmęczona, mimo wszystko, nie łatwo było się poruszać po takiej płaszczyźnie mając tylko trzy łapy. Zaczekała aż Amai i Mauara znajdą sobie miejsce, wtedy dopiero ona chciała gdzieś przysiąść z boku, nie chcąc za bardzo rzucać się w oczy.
[Obrazek: hshhAbo.png]
Ua
Weteran
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:Młoda dorosła Tytuł fabularny:Posłaniec Liczba postów:283 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 50
Zręczność: 96
Spostrzegawczość: 68
Doświadczenie: 35

#6
10-04-2017, 12:45
Prawa autorskie: ja
Tytuł pozafabularny: Mistrz Gry

Pojęcia nie miałam, gdzie Azim poszedł. A ponoć miał nie znikać! No trudno, trzeba go poszukać. Tylko że... był mały problem. Nie bardzo wiedziałam od czego zacząć, a przeczesywanie całych terenów jego stada zajęłoby za dużo czasu i siły. Dlatego po dłuższym namyśle uznałam, że jak się zgubił to jego wina i że powinien sam się poszukać, a ja w tym czasie zwiedzę okolicę. Oczywiście pierwszym, co wpadło mi w oko była wielka skała, która przypominała Lwią Skałę. A tam, nigdy byście nie zgadli! Tam był...
- Azim!
Podbiegłam do niego. Jak on wyglądał! Oparłam jedną łapę na jego ramieniu, a drugą starałam się doprowadzić jego sierść do porządku.
- Nic ci się nie stało? Gdzie ty byłeś? Dlaczego mi się zgubiłeś? - ostatnie pytanie zabrzmiało trochę jak zarzut, ale tylko trochę. No ładnie, otrzepywanie niewiele dawało, a wylizywać go nie miałam zamiaru. Oddaliłam się trochę, by spojrzeć na niego krytycznym wzrokiem. No i dopiero teraz zauważyłam resztę zgromadzonych tu osób.
- Em... Dzień dobry
Szkoda tylko, że poniewczasie zorientowałam się, że jest już wieczór. Ale chyba nikt nie przyłoży do tego większej wagi, prawda?
Firrael
Samotnik
*

Gatunek:Złotokot afrykański Płeć:Samiec Wiek:Dorosły Towarzysz:Pustułka ciemna Liczba postów:152 Dołączył:Mar 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 55
Zręczność: 55
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 35

#7
10-04-2017, 13:57
Prawa autorskie: Vei, Inn, Ate/podpis (lineart): Lady-Tzi

Trochę dżungli, trochę Samiyi. Taki układ pasował Firraelowi. Jednak wiedział, że to niestety tylko tymczasowe rozwiązanie. Wkrótce będzie musiał wybrać. Nie palił się do życia w stadzie, które na dodatek ma swoje specyficzne zasady. Ale zdecydował, że da im szansę, żeby go do siebie przekonali. Uważał, że jest aż nazbyt łaskawy pozwalając im spróbować. Nie zamierzał się w to aktywnie angażować. Miał swoje zasady, które utarły się tak mocno, że nie mógł ich zmienić. Tak więc mury jego osobowości wciąż stały - wysokie i solidne. Jednak teraz nie były już tak pilnie strzeżone. Jeśli Srebrni będą się starać, mają szansę je przebić. Ale tu znowu odzywał się jego wewnętrzny sceptyk - czemu ktokolwiek miałby sobie zadać ten trud?
Samiya wspomniała o organizowanym przez siebie stadnym święcie kilka razy. Gdy wyjaśniła, na czym polega i o co w ogóle chodzi, złotokot z miejsca uznał, że to koszmar dla aspołecznego osobnika jak on. Ale nie mógł zignorować tego wydarzenia. Serwalce za bardzo na nim zależało, no i może rudy dostanie jakiegoś kopa, który sprawi, że jego decyzja przechyli się ku dołączeniu do stada. W końcu to będzie kwintensenscja życia w Stadzie Srebrnego Księżyca - tradycja i tłum. Nie będzie lepszej okazji, żeby dowiedzieć się jak najwięcej o tej zgrai.
Niestety Firrael spóźnił się na przygotowania. Planował pomóc uzdrowicielce, ale gdy zjawił się na miejscu, była już tam spora grupa Srebrnych. A im więcej osób, tym mniej wykrywalny chciał się stać Firrael. Przynajmniej dla samego siebie był niewidzialny. Usiadł w cieniu drzewa, który stopniowo przechodził pod opiekę księżyca. Jicho bezgłośnie wylądowała na gałęzi gdzieś nad rudym czerepem. Póki się nie odzywała, kot miał pewność, że nikt nie zwraca na niego większej uwagi.
[Obrazek: t2LmOVE.png]
THEME || VOICE
Bomvu
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:3,5 Znamiona:1/4 Tytuł fabularny:Strażnik Liczba postów:93 Dołączył:Wrz 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 71
Zręczność: 67
Spostrzegawczość: 72
Doświadczenie: 30

#8
10-04-2017, 17:11
Prawa autorskie: Av: Kami; Podpis: Ja

(załóżmy że już mnie marchewy wypuszczą xD)

Wspiął się na ołtarz i wszedł pomiędzy zebranych niepewnym krokiem. Zakłopotany przesunął wzrokiem po wszystkich i uśmiechnął się nerwowo. Był członkiem stada, przyjętym prze samą Najwyższą Kapłankę, aczkolwiek przez ostatnie wydarzenia zaniedbał socjalizację z innymi Księżycowymi. Część z nich spotkał tylko przelotnie, część widział dopiero pierwszy raz. No ale jaka byłaby lepsza okazja do socjalizacji ze stadem jeśli nie wydarzenie takie jak to?
Nie miał zbytnio odwagi żeby do kogoś się odezwać. Czekał spokojnie na rozwój wydarzeń.
[Obrazek: VOX0cl5.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-04-2017, 17:11 przez Bomvu.)
Serret
Mistyk
*

Gatunek:Karakal Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Znamiona:3/4 Tytuł fabularny:Mentor Liczba postów:618 Dołączył:Wrz 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 36
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 65
Doświadczenie: 18

#9
12-04-2017, 10:35
Prawa autorskie: Trollberserker (Askari) / AltairSky

- Niech Księżyc oświetla waszą drogę! - zakrzyknęła karakalka, ledwo zdążywszy wspiąć się na skałę. - Cześć, Sami, Firr, Amai, o jak, ty wyrosłaś!, Mau, Iris, Azim... - Tu urwała na moment, zawiesiwszy wzrok na białej lwiczce stojącej obok tego ostatniego.
To nie była córka Sadie, ona nie miała tak jasnych lwiątek. Zresztą wyglądała też na wyraźnie starszą od swego kolegi (?).
Brązowa nie potrzebowała żadnej zachęty, by żwawo skierować się w stronę Uy. Tylko przelotnie zerknęła na swą podopieczną, by upewnić się, że ze wszystkim sobie radzi. Zresztą, w razie czego to jej luby powinien jej pomóc, czyż nie? Mistyczka chwilowo uznała się za zajętą. Nie mogła tak długo trwać w ignorancji!, musiała znać KAŻDEGO.
- Witaj, słońce. Jesteś tu nowa, tak? - zwróciła się do lwiczki, zatrzymawszy się naprzeciw niej. - Ja jestem Serret, miło mi cię poznać. Jesteś koleżanką Azima?
W międzyczasie dostrzegła jeszcze jedną personę, którą ledwo-ledwo kojarzyła. Raz czy dwa mignęła jej ta ruda grzywa, gdy fioletowooka przemykała gdzieś między koronami drzew... Ale jak mu było na imię? Tego, niestety, nie była taka pewna. Przyjaźnie ułożyła swe wielkie uszyska i posłała Bomvu nieśmiały uśmiech. Chętnie z nim porozmawia, tylko wpierw niech pozna tę czarującą śnieżną panienkę, na którą to prędko z powrotem odwróciła swe spojrzenie.
[Obrazek: chibi_serret_by_altairsky-d9vtdmc.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-04-2017, 10:36 przez Serret.)
Ua
Weteran
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:Młoda dorosła Tytuł fabularny:Posłaniec Liczba postów:283 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 50
Zręczność: 96
Spostrzegawczość: 68
Doświadczenie: 35

#10
12-04-2017, 14:19
Prawa autorskie: ja
Tytuł pozafabularny: Mistrz Gry

Moją uwagę przykuła... no właśnie, co to było? Takiego czegoś to jeszcze nie widziałam. Sądząc po głosie była to jakaś ona, do tego dorosła ona. Miałam ochotę podejść i od razu ją sobie uważnie obejrzeć, ale ona podeszła pierwsza.
- Nie, ja nie stąd. Jestem Ua, mi też miło i ten... można tak powiedzieć.
Rzuciłam ukradkowe spojrzenie Azimowi. Wyglądał naprawdę super, nawet z brudnym futrem.
- A ty... jesteś stąd?
No chyba raczej tak, skoro zna Azima. Ale przecież nigdy nic niewiadomo. Może ona jest jakimś posłańcem, albo szpiegiem? Albo to jest ta zaginiona mama Azima? Chociaż nie, jest chyba trochę za mała. Ale z drógiej strony Azim jest mniejszy ode mnie, więc nigdy nic nie wiadomo.
Azim
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Afrykański Płeć:Samiec Wiek:Młodzik Znamiona:1/4 Liczba postów:192 Dołączył:Mar 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 62
Zręczność: 52
Spostrzegawczość: 56
Doświadczenie: 55

#11
12-04-2017, 15:14
Prawa autorskie: Ja

Obejrzał się słysząc swoje imię, ucieszył się na widok Uy, choć trochę zdziwiło go to co zaczęła mu robić, wtedy też zauważył w jakim stanie jest jego sierść. Poczuł się z lekka nieswojo, ale doceniał starania starszej koleżanki że próbowała mu jakoś z tym pomóc. Chyba nie będzie się teraz myć? Nie, no przecież mył się wczoraj i według Azima taka pielęgnacja jaką udzieliła mu Ua wystarczyła w zupełności, co z tego że nadal jak był tak jest brudny.
- Mi miałoby się coś stać? - odpowiedział na pierwsze z pytań, uśmiechając się niewinnie, nie zamierzał przyznać się do swojego małego wypadku, kiedy tu wchodził: - Jestem zbyt dzielny. I nie zgubiłem się, wszyscy przygotowywali się na święto to ja też - wytłumaczył się, zauważając ciocie Serret.
- Cześć ciociu! - zawołał w jej stronę, choć już nie potrzebnie, bo sama się zbliżyła i mógł po prostu to powiedzieć. Pokiwał twierdząco głową, zgadzając się z odpowiedzią białej.
- Tutaj wszyscy są stąd, bo to święto naszego stada, też zostaniesz? Będzie fajnie - dopowiedział nieproszony, szczegółową odpowiedź jednak zostawiając dla cioci, bo w końcu Ua pytała ją. Tymczasem samczyk rozejrzał się za swoim rodzeństwem, zawieszając na chwilę spojrzenie na dziwnym kocie, a dokładniej na złotokocie, pomyślał że ten był na pewno nowy ze stada, albo nie miał jeszcze okazji go poznać, tak jak nowo-przybyłego lwa, Azim zapatrzył się na jego grzywę, sam chciałby już mieć taką.
- Ciociu, a dlaczego on ma takie dziwne oczy? - szepnął do Serret, wskazując łapką na Firraela i trącają nią Ue, żeby popatrzyła w tą samą stronę co i on.
Mauara
Konto zawieszone

Gatunek:Zebra bezgrzywa Płeć:Samica Wiek:3 lata Liczba postów:274 Dołączył:Sie 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 60
Zręczność: 73
Spostrzegawczość: 71
Doświadczenie: 20

#12
12-04-2017, 15:20
Prawa autorskie: Avatar: własny| Podpis: internety (darmowe tapety)

Zwierząt było coraz więcej, więc znajdywanie się tutaj, w samym środku zgromadzenia, stawało się dla zebry coraz mniej komfortowe. Cofnęła uszy słysząc rozmowy jednego i drugiego kota, których jeszcze przedtem tutaj nie dostrzegła. Stado rosło w ślepiach, co przyprawiało ją o zawrót głowy, którą i tak przecież z ledwością utrzymywała na swoim miejscu. Zaskakiwało ją jedynie przyjazne nastawienie otoczenia i fakt, że nikt nie był zdziwiony mając przed oczami bezgrzywą zebrę. Zdawało się, że właśnie to był znak, który sugerował czym było zapamiętane przez pasiastą terytorium. Poza pierwszym, najbardziej oczywistym skojarzeniem, że to zebranie wszystkiej maści zwierząt, które mają poprzestawiane w czaszkach, dotarła do drugiej, mniej realnej, ale obiecującej nieco większe bezpieczeństwo, że było to stado zdrowych, ale po prostu bardzo tolerancyjnych gatunków.
Przyssała się bokiem do jednej ze skał i spuściła łeb, chociaż łypała jeszcze na nakrapianą, zajętą kotkę.
Night Stalker
Konto zawieszone

Gatunek:Lewek Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Liczba postów:88 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 40
Zręczność: 40
Spostrzegawczość: 40
Doświadczenie: 15

#13
12-04-2017, 21:55
Prawa autorskie: soren, paint Felija

I on tu przylazł rozejrzał się po wszystkich, rety ale go impreza ominęła! Znaczy chyba na pewno był jakiś wieczorek zapoznawczy a jak, bo on tu nikogo nie znał. No ale przecież już był na tyle duży ze musiał tu być, a poza tym obiecał to swojej mamie. Tylu zwierząt w jednym miejscu jeszcze nie widział, dlatego też ciekawy polazł za resztą. Poprawił swoja jakże piękną grzywę, no ba trza te wrażenie na samicach wywrzeć. No i na samcach też, ale ciiii nie musza wiedzieć. Mniejsza, zajął miejsce gdzieś obok innych.
-No hej, dużo mnie ominęło? Co się dzieje i czemu tu tyle mordek? A będzie coś na ząb?
Uśmiechnął się firmowo i poprawił grzywkę, przez chwile widać było jego ślepe oko a potem grzywka znów zasłoniła je.
[Obrazek: 29w1i5g.png]

Głos

Urosło mu się troszku, no i więcej włosków ma jak na lwa przystało. I prawdopodobnie coś z nim nie tak oO. Tak oto rzekł doktur
Inés
Jasnowłosa | Kapłanka
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Znamiona:4/4 Tytuł fabularny:Szamanka Liczba postów:1,076 Dołączył:Gru 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 77
Zręczność: 85
Spostrzegawczość: 83
Doświadczenie: 15

#14
13-04-2017, 00:56
Prawa autorskie: CherryColaax (Soma) | OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Profil roku / Misterium

Jedną z ostatnich osób, które miały się tu zjawić, był nie kto inny, jak sama Kapłanka. Ines była jedną z nielicznych osób, w przypadku których nawet tak stosunkowo męczące zajęcie jak wdrapywanie się na skałę wyglądało elegancko. Wpierw powitała zebranych bladym uśmiechem. Stado, jej własne stado. Tak silną więź czuła z nimi jako całością, a jednocześnie tak trudno było jej nawiązywać relacje z poszczególnymi osobami. Znalazło się ich tu więcej niż się spodziewała; choćby obecność dawno niewidzianego Nighta stanowiła miłe zaskoczenie. Z kolei biała lwiczka wydała jej się zupełnie obca, jednak najwyraźniej Serret zdążyła już ją poznać, więc Jasnowłosa postanowiła się nie wtrącać.
- Niech blask Najjaśniejszego oświetla waszą drogę - ozwała się w końcu, zatrzymawszy się przed zgromadzeniem.
Nie stała jednak długo, bowiem rychło skierowała kroki ku swej następczyni, by bez słowa zasiąść obok. Najpierw omiotła wzorkiem sam ołtarz, by później zawiesić wzrok na serwalce. Niemal fizycznie odczuwała bijące od niej przejęcie.
- Widzę, że dobrze sobie poradziłaś, Kidiri - stwierdziła całkiem życzliwym, jak na nią, tonem. - Nie potrzeba ci w niczym pomocy?
Błękitnooka po raz pierwszy zostawiała organizację święta w cudzych łapkach, w dodatku niezbyt pokaźnych i cętkowanych, ale za to tak pełnych zapału! Znała Samiyę od dziecka, a i z jej opiekunką miała już długo do czynienia i w ciągu całego tego czasu nigdy nie zyskała podstaw do powątpiewania w szczerość ich serc. Jeśli miałaby wskazać tych, którym najbardziej ufała, to byłby to nie chadzający własnymi drogami rodzony brat ani też duch zmarłej matki, ale właśnie te dwie małe kotki, wiernie towarzyszące jej od zarania stada, ze szczególnym wskazaniem na tą, która odebrała wychowanie już w ich świętej wierze. Gdyby jej zabrakło, próżno byłoby szukać innej postaci godnej odebrania nauk Arcykapłanki.
Think of me, think of me waking
Silent and resigned 



[Obrazek: e61c479cd03d.png] 

Imagine me trying too hard
To put you from my mind



***  |  Głos
Amai
Wtajemniczony
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:młoda dorosła Znamiona:1/4 Liczba postów:306 Dołączył:Sty 2014

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 65
Zręczność: 87
Spostrzegawczość: 60
Doświadczenie: 20

#15
13-04-2017, 01:47
Prawa autorskie: ja

Amai ostatecznie nie doczekała się odpowiedzi i usiadła gdzieś by nie rzucać się w oczy. Bardziej "tłum" ją wciągnął w końcu nie była jeszcze pewna czy nie narusza jakiejś zasady będąc tutaj.
-Twój głos zawsze raduje me serce, bo odczuwa życzliwość bijącą od ciebie Serret-
Zwróciła się na powitanie i posłała jej uśmiech. Kolejne osoby się zjawiały i chyba udało jej się osiągnąć swój cel i pozostać nie zauważoną.
Na widok Ines położył po sobie uszy. Podziwiała ją i chciała by mieć jej wiedzę lecz... Była przylepą nie potrafiąca wiele wnieść do stada. Bał się że zaraz się coś stanie i ostatecznie jednak nie spędzi tu święta. Położyła łapę w miejscu gdzie powstają znamiona i nie poczuła nic. Wiedziała jak bardzo jest to... Czuła się dziwnie wiedząc że każdy w stadzie je ma, chyba że dopiero dołączył, a ona... Była tu już tyle i nie miała nic. Przylepiona na odczepnego, bo męczyła o to Ines, a ta zrobiła to by się jej pozbyć(?).


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości