♫ Audycja 34 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Zephyr!
  • Dzięki uprzejmości Zephyra wprowadzamy tabelki pomocne przy liczeniu etapu wiekowego postaci oraz skipów. Korzystanie z nich zostało wyjaśnione w temacie z cyklem życia.
    Zmiany u postaci krótkometrażowych i długometrażowych, upewnijcie się, czy Wasza postać na pewno jest na dobrym etapie.
  • Zapraszamy na event sylwestrowy! Więcej szczegółów tutaj.
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (2 porcje):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Baobab
Sawanna, Skrawek Sawanny, Źródło Życia, Dżungla
Akacja
Skrawek Sawanny, Ognisty Step, Ognisty Las, Dolina Spokoju
Rooibos
Kilimandżaro, Wzgórze, Wulkan Burgess Shale
Mięta zielona
Wulkan Burgess Shale, Źródło Życia, Sawanna, Wodospad Szczęścia
Kigelia afrykańska
Sawanna, Skrawek Sawanny, Źródło Życia, Dżungla
Modligroszek różańcowy
Dżungla, Kilimandżaro

Imbir
Skrawek Sawanny, Równina, Ognisty Step
Kocimiętka
Upendi
Boswellia
Ognisty Las, Księżycowa Polana, Dżungla, Oaza

Lulek czarny
Oaza, Źródło Życia

Pogoda
1-15 stycznia
27 °C
22 °C
16-31 stycznia
29 °C
25 °C
Wyschnięte dotąd rzeki zaczęły wracać do życia. Mają postać płytkich, często zabłoconych strumyków, ale to już coś. Temperatura wzrosła, przez co wpływ przelotnych opadów wydaje się znikomy.
Postać miesiąca:
Styczeń

Duże ambicje i powściągliwość to przepis na sukces, a ten lew dobrze o tym wie. Dziedzic krwi legendarnych Płonących, związany z Klanem Ognia jako jego współzałożyciel i obecny zastępca, wkłada wiele sił w rozwój stada.
Cytat stycznia
Nadesłany przez Wendigo

- NA WIĘCEJ CIĘ NIE STAĆ, CIENIASIE?
~ Zuri do goryla, Mglista Polana
Znajdziecie nas na:
Ghalib
Zmora | Samotnik
*
Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Dorosły (5 lata) Tytuł pozafabularny:Junior Admin / Mistrz Gry Liczba postów:746 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 90
Zręczność: 79
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 6


Poziom ostrzeżeń: 0%
#1
13-12-2017, 17:44
Prawa autorskie: Ragous

Tym razem nie szedł prostą drogą na na ziemie Księżyca. Właściwie nie do końca tam właśnie zmierzał. Raczej kręcił się pod okolicy, gdzieś między Starym Baobabem a dżunglą.Nie było w tym większego sensu, na pozór. Może postanowił sprawdzić nieco dalszy teren? Chciał dobrze zapoznać się z granicami Srebrnego Księżyca. Oczywiście nie namierzał tego stada, byłoby to w jego sytuacji nonsensowne. Na razie jeszcze nie znał na tę wątpliwość odpowiedzi, choć wydawała się nasuwać. 
Obejrzał się za siebie, w stronę z której można było dobrze zobaczyć szczyt Kilimandżaro.
Odpowiedz Ostrzeż
Haki
Cesarz
*
Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Tytuł pozafabularny:Papużki nierozłączki (+ Azim) Liczba postów:334 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 81
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 65
Doświadczenie: 48


Poziom ostrzeżeń: 0%
#2
16-12-2017, 00:57
Prawa autorskie: Askari

Haki, jak to przystało na prawdziwego władcę, miewał czasami głupie pomysły. Jedne mniej drugie bardziej,  a czasem zdarzały się też  takie perełki, które w razie realizacji można by śmiało nagrodzić  Nagrodą Darwina. Zazwyczaj cesarz potrafił się pohamować, jednak tego dnia było inaczej. Zielonooki postanowił wybrać się na tereny księżycowych by poinformować ich, że  Azim aktualnie przebywa na ziemiach Cesarstwa i ma się dobrze. Kto wie, może stworzy to dobry grunt pod przyszłe negocjacje?  Zajęty snuciem niecnych planów cesarz, jak gdyby nigdy nic przekroczył granice Cesarstwa, swoje kroki kierując na południowy wschód.
Zaślepionym myślami o przyszłych stosunkach ( dyplomatycznych), nie spostrzegł ciemnej sylwetki rosnącej na horyzoncie z każdym jego krokiem. Szedł z wiatrem więc  z daleka nie był w stanie wyczuć obcego, a kiedy to nastąpiło, było już za późno by ulotnić się z klasą.
Haki zatrzymał się w odległości kilkudziesięciu kroków od ciemnego samca. Słyszał już dość  by móc dojść do wniosku , że ma przed sobą Ghaliba. W sumie równie dobrze mógł to być jakiś randomowy lew tsavo, jednak cesarz nazbyt dobrze znał swoje szczęście.
A było zostać w domu, Vari upolowałaby coś dobrego na obiad, byłoby miło…- przeszło mu przez myśl.  No nic, cesarzowi nie wypada uciekać  a przynajmniej nie w takiej sytuacji. Haki westchnął po czym spokojnym, krokiem ruszył w stronę samca. Idąc w jego stronę nie spuszczał wzroku, wiedząc że takim zachowanie z miejsca postawiłby się w roli ofiary.
-Salut- rzucił zatrzymując się w odległości kilkunastu kroków od ciemnego, po czym delikatnie skinął mu łbem.
-Piękny widok, prawda przyjacielu?- przemówił na moment zwracając łeb w stronę Kilimandżaro- niby kawał zimnej, twardej skały, ale ma w sobie coś…majestatycznego- gdy kończył zdanie,  cesarskie ślepia na powrót wpatrywały się w sylwetkę czarnego. W tym momencie Haki zdał sobie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze, Kilimandżaro było świetnym tematem do rozpoczęcia dialogu z nieznajomym a po drugie, pod  wpływem adrenaliny całkiem nieźle szło mu udawanie, a przynajmniej taką miał nadzieję. Jeżeli chcesz dobrze kogoś zagrać, to na czas spektaklu musisz się nim stać. Podobnie było w tej sytuacji. Mógłby  teraz udawać swojego ojca… no ale on nie był starym lwem z nadwagą.  W każdym razie Haki wiedział, że musi robić wszystko, by nie obnażyć się przed Ghalibem ze swoimi obawami, toteż starał się zachowywać  tak, jakby rozmawiał z pacyfistą. W sumie to tylko kwestia wysilenia swojej wyobraźni.
-W każdym razie, nazywam się Haki i miło mi Cię poznać panie...?- zagadnął, uśmiechając się przy tym przyjaźnie, jednak w myślach próbował przewidzieć trajektorię ewentualnego ciosu ze strony Ghaliba.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-12-2017, 02:42 przez Haki.)
Odpowiedz Ostrzeż
Ghalib
Zmora | Samotnik
*
Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Dorosły (5 lata) Tytuł pozafabularny:Junior Admin / Mistrz Gry Liczba postów:746 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 90
Zręczność: 79
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 6


Poziom ostrzeżeń: 0%
#3
16-12-2017, 19:36
Prawa autorskie: Ragous

Cóż powiedzieć poza tym, że gdy tak wpatrywał się w górę w oddali dostrzegł nagle kropkę, która powoli rosła i nabierała kształtów? Uniósł nieco wyżej nos bo najwyraźniej istota szła z wiatrem, a ten przyniósł zapach obcego co pozwoliło go wstępnie zidentyfikować. Lew, samiec. Zresztą powoli się to potwierdzało, bo sylwetka była coraz bardziej wyraźna i ów osobnik wyglądał Ghalibowi na wyjątkowo zamyślonego. Wyjątkowo, bo kto inny podszedłby tak blisko obcego samca (swoją drogą wyglądającego tak jak Ghalib) bez wyraźnych intencji? A te można było odczytać w postawie intruza. Tsavo stanął nieśpiesznie frontem do orzechowego samca spoglądając na niego z góry, acz bez emocji wypisanych na pysku. 
Poparzeniec ani trochę nie rozpoznawał tego, który się zbliżał. Nie spotkał go nigdy wcześniej. Starał się pamiętać praktycznie o każdej postaci, która na moment bądź dłużej pojawiała się na jego drodze. Każdej. Nawet takiej, które marnie na tym wyszły. Nie zamierzał tracić na czujności i bacznie obserwował Hakiego. Nie wyglądał, ale mógł chcieć zaszkodzić wyznawcom księżyca, a co za tym idzie jedynej w jego życiu Białej Damie. Pozory mylą i zwodzą, a on doskonale o tym wiedział a jego oczy widziały już wiele.
Zmrużył nieco oczy słysząc osobliwe, jak sądził, powitanie. Skinął bezsłownie łbem. Potem uniósł jedną brew ku górze słysząc początek gadki szmatki. Mlasnął i odetchnął.
- Istotnie - odezwał się w końcu. - Wszystko co większe i potężniejsze przytłacza, bo jesteśmy niczym wobec tejże góry na przykład.
Strach, respekt, podziw aż wreszcie fascynacja i dostrzeganie piękna. Ghalib wierzył, że w niemal każdym aspekcie życia można dostrzec podobny łańcuch powiązań. Jednych fascynują góry innych zew wojny. On... cóż, chyba należał do jednych i drugich. Natura nie pozwalała mu przejść bezrefleksyjnie wobec wszystkiego co spotykał. Nie miały jednak góry tego co skrywały w sobie sawanny i skały ziem, które miał za plecami. 
Zapamięta dobrze imię, które przedstawił mu obcy, przypisze je do wyglądu i zapachu. Jak każdy kto mógł mieć znaczenie lub go nie mieć.
- Ghalib - dodał chcąc uzupełnić wypowiedź Hakiego w ramach wymiany uprzejmości. 
Odpowiedz Ostrzeż
Haki
Cesarz
*
Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Tytuł pozafabularny:Papużki nierozłączki (+ Azim) Liczba postów:334 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 81
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 65
Doświadczenie: 48


Poziom ostrzeżeń: 0%
#4
23-12-2017, 00:30
Prawa autorskie: Askari

Teraz kiedy stał twarzą w twarz z ciemnym samcem, mógł  dokładnie przyjrzeć się zdobiącym jego ciało bliznom. Brązowy starał robić  to  na tyle dyskretnie, żeby  Ghalib nie zorientował się, że zielonooki poświęca im swoją uwagę. Można powiedzieć, że dopełniały one obrazu jaki do tego momentu wytworzył się w głowie Hakiego: potężny, zaprawiony w bojach samiec, który w ramach relaksu urządza sobie masakry i morduje wszystko co wpadnie mu w łapy. Jednak, już samo zachowanie tsavo nieco zaburzało tę wizję, a jego słowa… cóż, nieco zaskoczyły cesarza, który nie miał teraz pojęcia czy ma do czynienia z mordercą czy może z jakimś artystą. Haki wyobrażał sobie Ghaliba jako typowego wojownika. Osobnika dość mocno przypakowanego ale za to tępego, stosunkowo łatwego do wykiwania i mającego przy tym problemy z poprawnym wysławianiem się.
Na dobrą sprawę, Skaza podobno lubił malować na ścianach jaskiń…- Haki odtwarzał w myślach treść jednej z ojcowskich bajek-…no ale za to był wątłej postury.
Wcześniej cesarz liczył, że nawet jeżeli trafi kiedyś na silniejszego osobnika, to będzie w stanie go przechytrzyć, ale w tym wypadku trzeba będzie nieco zmienić podejście.
Kiedy ciemny przedstawił się, Haki stracił już wszelkie złudzenia, w sumie to już od samego początku był niemal pewien z kim ma do czynienia, ale zawsze pozostawał promyk nadziei, że Ghalib ma brata bliźniaka.
W każdym razie jak już się zaczęło rozmowę, to wypadało pociągnąć ją dalej, niezależnie od tego z kim się dyskutowało. Haki, postanowił przyjąć dość ryzykowną taktykę. W sumie nie miał pojęcia jak ciemny zareaguje na jego słowa,  ale brakował mu innego tematu do zaczepienia. W sumie mogli jeszcze pogadać sobie o górach, no ale ile można?
-Cóż, Twoja sława Cię wyprzedza panie Ghalib- rzekł, wywołując na pysku lekki uśmiech- można śmiało powiedzieć, że w Lwiej Krainie stałeś się kimś w rodzaju…celebryty- Haki musiał nieco się wysilić, by móc zapanować nad swoim wyrazem i zamaskować swoje obawy pod pozornym wyluzowaniem.
- Niezależnie czy urządzam sobie spacer pod Kilimandżaro, czy też odwiedzę Lwią Skałę, wszędzie słyszę o Tobie, i raczej nie są to sława uznania- dodał, do końca trwając w swoim swobodnym wyrazie. Czy po fakcie Haki żałował swoich słów?  W sumie to trochę tak. Zdawał sobie sprawę, że mógł przesadzić z tym „nieokazywaniem strachu”. Jedyne co go teraz pocieszało, to myśl, że w gruncie rzeczy zawsze chciał poznać jakąś sławną osobę.
-No chyba, że istnieje inny tsavo o Twoim imieniu, przed którym drży połowa tej krainy?-
Odpowiedz Ostrzeż
Ghalib
Zmora | Samotnik
*
Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Dorosły (5 lata) Tytuł pozafabularny:Junior Admin / Mistrz Gry Liczba postów:746 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 90
Zręczność: 79
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 6


Poziom ostrzeżeń: 0%
#5
23-12-2017, 02:07
Prawa autorskie: Ragous

Dobrze wiedział, że Haki się na niego gapi, ale sam niespecjalnie zdradzał zirytowanie tą wiedzą. Był już wystarczająco przyzwyczajony do tego, że wiele postaci, które spotykał najpierw widziały jego blizny a dopiero potem jego. 
Czy miał kłapnąć na niego ze złością by ukazać sławetne straszne zębiska i blade dziąsła? Czy widział w tym sens? I ostatecznie... czy rzeczywiście ten, którego Haki spotkał na swojej drodze, był aż tak zły by obrazić się o parę słów? Wyglądało na to, że najprostsza odpowiedź była równocześnie najkrótsza - nie. Uniósł rzeczywiście nieco brwi i nos spoglądając na obcego samca będąc zaskoczonym nagłą śmiałością. Wcześniej gadka szmatka a teraz? Nagle postanowił nie tyle być konkretny co bezpośredni. Nie miał zbyt często okazji do podobnych rozmów. 
- Cele...bryty...? - Mruknął jedynie czując się niemal zalewany dziwnymi słowami uznania dla jego osoby. Wolał myśleć, że ten lew nie zamierzał wytrącać Ghaliba z równowagi. Kimże był by rzucać mu wyzwanie? Chłopiec z bujną grzywą. Poparzeniec był przekonany, że w razie czego był w stanie poradzić sobie z kupą futra. Czy więc od pierwszego wejrzenia na sylwetkę orzechowego samca planował już jak pozbyć się zwłok? Cóż, niektórzy lubią mieć plan na każdą ewentualność. 
- Nie interesują mnie plotki - Powiedział w końcu głosem pełnym przyjemnej, aksamitnej głębi. - Jeśli zaś moja sława wyszła z pysków moich wrogów? Odrobina rozważnego strachu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Potrząsnął szczątkową grzywą i ponownie posłał spojrzenie Kilimandżaro. Kątem oka zerknął na obcego samca.
- Niech drżą. Wszystko mi jedno - wzruszył ramionami.
Odpowiedz Ostrzeż
Haki
Cesarz
*
Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Tytuł pozafabularny:Papużki nierozłączki (+ Azim) Liczba postów:334 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 81
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 65
Doświadczenie: 48


Poziom ostrzeżeń: 0%
#6
26-12-2017, 00:46
Prawa autorskie: Askari

Pomimo pozornej śmiałości, w środku Haki miał coraz większego pietra, a świadomość, że Ghalib mógł źle zinterpretować niezrozumiałe dla niego słowo, w niczym mu nie pomagała. Jednak ponownie zdołał się przełamać i spróbował jak najlepiej odegrać swoją rolę.
-Celebryta, czyli ktoś powszechnie znany i rozpoznawany, cieszący się niemałą sławą- wyjaśnił, tym razem uważając by nie wtrącić jakiegoś zbędnego słowa. Pomimo ogromnej chęci spuszczania łba, brązowy opierał się spojrzeniu błękitnych ślepi. Niestety w sytuacjach takich jak ta, stare nawyki dawały o sobie znać. Za młodu Haki często spuszczał łeb na widok silniejszych od siebie samców, a że o takowego nie było nigdy trudno, to zielonooki spędził już sporo czasu na oglądaniu swoich przednich łap. Jednak teraz nie mógł sobie pozwolić na takie zachowanie, pomimo że ciemny samiec wyglądał mu na bardzo silnego osobnika. Krótkiej ghalibowej refleksji dotyczącej strachu wysłuchał z uwagą, jednak nie był w stanie przytaknąć chociaż na jedno słowo. Głównie dlatego, ze stało to w całkowitej sprzeczności z tym w co wierzył.
-Bardzo możliwe że masz rację, w końcu nie ma nic złego w odrobinie strachu...- odparł, ponownie nadając swoim słowo, nieskażone obawami, brzmienie-...jednak z czasem staje się on bronią obosieczną- dodał, po czym poczynił krótką pauzę, potrzebną do odświeżenia w myślach kilku ojcowych lekcji.
-Wystarczy przekroczyć pewną, bardzo cienką granicę,a tak zwany rozsądny strach przerodzi się w masową histerię- rzekł, a z każda kolejną chwilą jego obawy względem ciemnego stawały się coraz mniejsze. Nie żeby przestał się go bać, po prostu lwia cześć jego uwagi skupiona była na składaniu nowych zdań.
-Wtedy to strach przestaje osłabiać wolę a staje się potężną siłą, która spaja swoich wyznawców i skupia wszystkie ich myśli na jednym, jedynym celu. Pozbyć się źródła- gdzieś przez myśli Hakiego przetoczyła się obawa, ze ciemny może potraktować jego słowa jak groźbę, więc zielone ślepia co jakiś czas poświęcały nieco uwagi ghalibowej sylwetce.
-Napędzany strachem tłum nie zna pojęcia litości, jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, że zazwyczaj ofiarami padają Ci którzy niczemu nie zawinili- ostatnie słowa zwieńczył cichym westchnieniem. Może jego ojciec miał sporo na sumieniu i zasłużył na śmierć, jednak cesarz był przekonany, że jego mata i siostry nie zasłużyły na swój los, który w swojej przewrotności oszczędził tylko znienawidzonego starucha.
-Dlatego panie Ghalib, osobiście wolę nie budzić strachu,bo wiem, że ostatecznie zapłacą za niego moi bliscy, a ja zostanę z niczym-rzekł, i na moment pozbawiony weny, zamilkł. Przez tą krótką chwilę ciszy niezliczona ilość myśli zdążyła przejść przez cesarski łeb. Zbyt dużo by się o nich teraz rozpisywać, jednak miały one ogromny wpływ na następne słowa Hakiego.
- Sam też masz kogoś na kim Ci zależy, prawda? Kogoś za kim zszedłbyś na same dno otchłani...- urwał, wpatrując się w błękitne ślepia. Po raz pierwszy od rozpoczęcia tej rozmowy, Haki próbował spojrzeć na Ghaliba w inny sposób. Przestać postrzegać go jako maszynę do zabijania, a spojrzeć na niego jak na normalną istotę, która w gruncie rzeczy też ma swoje uczucia, a przemoc nie jest jedyną rzeczą wpisaną w jej naturę.
Odpowiedz Ostrzeż
Ghalib
Zmora | Samotnik
*
Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Dorosły (5 lata) Tytuł pozafabularny:Junior Admin / Mistrz Gry Liczba postów:746 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 90
Zręczność: 79
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 6


Poziom ostrzeżeń: 0%
#7
26-12-2017, 02:58
Prawa autorskie: Ragous

Nie był do końca pewien, czy obcemu samcowi chodziło o to by go zirytować czy nie, ale udało mu się. Gorące powietrze wydobyło się z jego nozdrzy na moment wraz z cichym, ale łatwym do wychwycenia warkotem. 
- Wiem co to słowo oznacza - nie zamierzał dopytywać czy ten tu Haki ma go za idiotę. Dobrze wiedział, że to jedno z tych pytań, na które nie ma dobrych odpowiedzi. - Nie wiem co to ma wspólnego ze mną. 
Potem został niejako zmuszony do wysłuchania całego kazania ze strony młodszego lwa, którego skóra nie nosiła żadnej znaczącej blizny. W jego stronach lwice często je nosiły i nie wstydziły się dowodów stoczonych walk. Orzechowy lew nie był dla Ghaliba żadnym autorytetem. O ile w ogóle jeszcze jakikolwiek, który mógłby mieć wpływ na ghalibowy osąd żyje. 
- Więc pojawiasz się... znikąd i ostrzegasz mnie przed linczem? - Mówił tonem zdradzającym nonszalancję ale i stosując wyraźne pauzy między stwierdzeniami. Unosił przy tym jedną brew ku górze a kącik pyska lekko drgnął ku górze.
W przeciwieństwie do Hakiego Ghalib nigdy nie miał problemu by spojrzeć komuś prosto w twarz. Niezależnie gdzie się pojawiał nie tracił pewności siebie i pewnie stąpał po ziemi. Może właśnie to dawało mu przewagę? Nie bał się tego co inni mogliby u zrobić czy o nim pomyśleć. Zwyczajnie o to nie dbał. 
- Kogo starasz się chronić w tej chwili? Siebie czy twoich bliskich? 
Cały czas miał jednać choć cień nadziei, że Haki dobrze wie z kim rozmawia, że nie zamierza wystawiać jego cierpliwości na próbę, bo ta nie należała do zbyt wytrzymałych. Nie da się do końca ukryć dobrej miny do złej gry. Ghalib był dobrym graczem i widział wiele. 
- Więc postanowiłeś skorzystać z okazji i niezręcznie sprawdzić czy potwory to rzeczywiście potwory - odparł - nie mamy łusek i kłów jadowych, ogień nie bucha z naszych gardzieli. Mamy za to ciała takie jak wy i problemy takie jak wy.
Zamierzał być powściągliwy. Przynajmniej na razie. 
Odpowiedz Ostrzeż
Haki
Cesarz
*
Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Tytuł pozafabularny:Papużki nierozłączki (+ Azim) Liczba postów:334 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 81
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 65
Doświadczenie: 48


Poziom ostrzeżeń: 0%
#8
01-01-2018, 00:52
Prawa autorskie: Askari

Warkot, jaki dobył się z pyska Ghaliba nie wróżył dla Hakiego niczego dobrego, zwłaszcza, że brązowy nawet przez chwilę nie myślał o tym, by naigrywać się z ciemnego samca. No dobra, może wcześniej rozważał taką opcję, jednak już dawno zdążył porzucić ten zamiar. Nie zamierzał mówić Ghalibowi, dlaczego wcześniej określił go mianem celebryty bo zdawał sobie sprawę, że im dłużej trzyma się tego tematu tym jego szanse na wyjście żywym z tego spotkania maleją. Inną sprawą było to, że Haki już na samym początku wyjaśnił Ghalowi, że ostatnimi czasy ten stał się chodzącą legendą, co zdaniem brązowego równało się z byciem powszechnie znanym. Tak więc, nie za bardzo wiedząc co powiedzieć, zielonooki postanowił dyskretnie przemilczeć tę kwestię.

Właściwie to nie tyle  chciał go ostrzec przed linczem, co przed bardzo nieprzyjemną śmiercią, ale skoro taka  wizja nie robiła na jego rozmówcy żadnego wrażenia to Haki postanowił dać za wygraną i nieco zmienić swoją strategię.
-Jedno nie musi wykluczać drugiego- odparł krótko i nie zamierzał zbytnio się nad tym rozwodzić. Dla odmiany, a przede wszystkim by zmniejszyć ryzyko uwikłania się w bezsensowną bójkę, cesarz postanowił ograniczać się jedynie do krótkich wypowiedzi. Niestety, to co usłyszał chwilę później nie ułatwiło mu zadania. Ostatecznie pomogła mu świadomość, że zawiłe próby tłumaczenia się mógłby tylko rozjuszyć jego rozmówcę, który najwyraźniej powoli  tracił już cierpliwość. Cóż, trzeba to będzie dobrze odegrać. Wzrok Hakiego, który do tego momentu spoczywał na ghalibowych ślepiach powędrował teraz w kierunku ziemi.
-Wybacz…-rzekł ze skruchą-…po prostu jestem jeszcze młody i głupi.
Po chwili spędzonej na gapieniu się w swoje przednie łapy, Haki z powrotem podniósł wzrok na ciemnego samca, jednak jakoś nie spieszyło mu się do wskrzeszenia rozmowy. Liczył, że teraz to Ghalib wyjdzie z inicjatywą i podejmie jakiś niedrażliwy dla siebie temat.
Odpowiedz Ostrzeż
Ghalib
Zmora | Samotnik
*
Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Dorosły (5 lata) Tytuł pozafabularny:Junior Admin / Mistrz Gry Liczba postów:746 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 90
Zręczność: 79
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 6


Poziom ostrzeżeń: 0%
#9
01-01-2018, 23:22
Prawa autorskie: Ragous

Dostrzegł jak szybko Haki zmienił się. Przestał tyle mówić i Ghalib miał wrażenie, że targają nim emocje. Ghalib nadal jednak nie miał aż takiego mniemania o sobie by sądzić, że to z jego powodu - choć wiedział, że nie wzbudzał powszechnego zaufania czy sympatii. Nie bez przyczyny więc zaczął powoli się domyślać, że ten tutaj zapewne słyszał o wydarzeniach sprzed paru miesięcy. Bo jeśli nie chodziło o te parę śmierci tamtego dnia, to Ghalib nie wiedziałby o co. W końcu... kto pamiętał jeszcze o Cieniowisku? Poparzeniec doskonale pamiętał, że jeden młody lew przeżył i uciekł. Może  poznał tego Hakiego, może mu się wyżalił? Może są ze sobą powiązani? Te ostatnie kilka przypuszczań sprawiły, że tsavo rozejrzał się ukradkiem. Tak na wszelki wypadek. 
- Dlaczego uważasz, że miałbym zrobić krzywdę twoim bliskim? - Nie zamierzał owijać w bawełnę uznając, że ie ma sensu tracić czas na subtelności. Nie mógł powiedzieć, że przecież jemu nic nie zrobi choć na razie brązowy nie dawał Poparzeńcowi ku temu powodów. 
Nie umknęło jego uwadze spuszczenie wzroku i ta niepewna mina. Ghalib skrzywił się widząc taką postawę okazaną tak otwarcie. Nie był pewien czy ten tutaj tylko teatralizuje czy może rzeczywiście poczuł pewną skruchę po słowach czarnego.
- Nie jesteś już aż tak młody żeby każdy samiec na sawannie wybaczał ci twoje błędy - powiedział bez zająknięcia czy cienia zawahania. Mówił bez większych emocji i choć nie wyglądał przyjaźnie to jednak jego postawa nie zdradzała agresji. Ghalib czuł się po prostu w obowiązku powiedzieć młodszemu samcowi prawdę prosto w oczy. - Świat to nie jest stadne przytulisko gdzie urocze lwice ochoczo pielęgnują złamane pazury czy zadraśnięcia. Radzę ci to dobrze zapamiętać. Skądkolwiek przychodzisz i kimkolwiek jesteś tutaj nie ma to żadnej wartości. 
Odpowiedz Ostrzeż
Haki
Cesarz
*
Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Tytuł pozafabularny:Papużki nierozłączki (+ Azim) Liczba postów:334 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 81
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 65
Doświadczenie: 48


Poziom ostrzeżeń: 0%
#10
13-01-2018, 02:26
Prawa autorskie: Askari

Cesarz zdawał sobie sprawę, że  zmiana jaka zaszła w jego zachowaniu mogła się wydać Ghalibowi podejrzana i to nawet bardzo, jednak wiedział też, że aby zachować chociaż resztki wiarygodności to będzie musiał jak najlepiej odegrać narzuconą sobie rolę. Kiedy był jeszcze  lwiątkiem Haki często udawał, że jest bohaterem którejś  z zasłyszanych od rodziców bajek. Oczywiście podczas zabaw z rodzeństwem to jego bohater zazwyczaj ginął jako pierwszy, jednak zielonooki do dziś był przekonany, że było to wyłącznie winą zmowy pomiędzy resztą jego rodzeństwa. Swoją drogą, z tego co pamiętał to doskonale wychodziło mu odgrywanie swojej śmierci.
Pytanie Ghaliba, w pierwszej  chwili nieco zaskoczyło  Hakiego, w końcu napomknął już  plotkach jakie krążyły po krainie. Delikatny ruch  gałek ocznych tsavo, spowodował, że na brązowego natychmiast spłynęło olśnienie. Wiedział, że nie może pisnąć słówka o swojej znajomości z Athastanem, a z drugiej strony doskonale zdawał sobie sprawę, że w gruncie rzeczy jest beznadziejnym łgarzem. Jednak przemilczenie ciężko nazwać kłamstwem,  prawda?
-Wolę miłe zaskoczenie od przykrego rozczarowania – oparł  krótko, przez cały czas spoglądając w ghalibowe ślepia. Oczywiście w tym momencie  srogo korciło go by wzbogacić nieco swoją wypowiedź, jednak musiał pozostać wierny obranej taktyce.
To, że zrozumiał kazanie czarnego, potwierdził krótkim skinieniem łba, jednak tym razem obyło się bez spuszczania wzroku  i innych wyrazów skruchy. Nie usłyszał tu niczego, czego sam by doskonale nie wiedział, jednak stwierdził że lepiej będzie jeśli pozwoli Ghalowi trochę się wygadać. Ojciec Hakiego też lubił sobie czasem pogadać i pomęczyć innych poprzez dzielenie się z nimi swoimi „mądrościami”.
-Znasz może jeszcze jakieś miejsca, gdzie można nacieszyć oczy podobnym, równie imponującym widokiem?- zagadnął, na moment odwracając  spojrzenie w kierunku Kilimandżaro. Skoro gadanie o dziełach matki natury jak na razie wychodziło im najlepiej, to może warto podjąć próbę wskrzeszenia tego tematu?
Odpowiedz Ostrzeż
Ghalib
Zmora | Samotnik
*
Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Dorosły (5 lata) Tytuł pozafabularny:Junior Admin / Mistrz Gry Liczba postów:746 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 90
Zręczność: 79
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 6


Poziom ostrzeżeń: 0%
#11
13-01-2018, 23:06
Prawa autorskie: Ragous

Ghalib wyraźnie zmarszczył brwi słysząc lakoniczną odpowiedź Hakiego, która tylko zdenerwowała czarnego tsavosza. Odważenie się młodszego samca do tego by w tej chwili spoglądać w Ghalibowe oczy również nie pomagało w jego ocenie. Poparzeniec zadał konkretne pytanie i spodziewał się konkretnej odpowiedzi. 
- Masz mnie za idiotę? - Rozchylił czarne wargi ukazując solidny rząd ostrych zębów, pozwalając sobie na okazanie irytacji. Nie tracił przeświadczenia, że to on jest panem tejże sytuacji i nie zamierzał odpuszczać w przypominaniu orzechowemu lwu o tym. 
- Przypadkowo mnie spotykasz, z jakiegoś powodu rozpoznajesz mnie, mówisz, że mógłbym skrzywdzić kogoś tobie bliskiego a teraz? Unikasz odpowiedzi? - Marszczył nos i wargi, ale nic poza tym. Pozwalał złości płynąć, ale kontrolował ją bardzo dobrze. - Zgrywasz idiotę z każdym razem gdy na ciebie warknę. Zbierasz informacje czy co? Nie uważasz, że twoje zachowanie może być dla mnie nieco... podejrzane? 
Uniósł nieco wyżej brwi kiedy młody nagle zmienił temat. Prychnął wypuszczając przez nos gorące powietrze. Postawa Hakiego miała w sobie coś takiego, że Ghalibowi ciężko było jednoznacznie wyrobić sobie opinię. Ta nagła zmiana tematu w ogóle nie pomagała mu w odbiorze. Poparzeniec nie był ufny wobec obcych, ale ten ewidentnie coś kręcił. 
Mógłby odpowiedzieć, że kamienna pieczara, w której mieszkał miała swój pierwotny urok, ale wtedy zasugerowałby mu gdzie mógłby Ghaliba szukać. Czarny wolał mieć jednak tę swobodę i się tą informacją nie dzielić. Za plecami miał natomiast tylko jeden punkt, który go interesował, ale nim również nie zamierzał się dzielić. 
- Wodospady - odpowiedział. Woda nadal robiła na czarnym tsavoszu wrażenie, tam skąd pochodził nie było jej wiele więc docenianie faktu, że w tej krainie jej nie brakowało przychodziło mu łatwo. 
- Kierowałeś się do stada Srebrnego Księżyca - oznajmił znów bezpośrednio. Obaj tam podążali, w końcu to na tym szlaku się spotkali. - Czego tam szukasz?
Odpowiedz Ostrzeż


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości