♫ Audycja 36 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Warsir!
  • Forum zostało zarchiwizowane i dostępne jest jedynie w wersji do odczytu - poza ShoutBoxem i tematami pozafabularnymi. Dziękujemy za wspólną grę!
  • Oficjalny kanał na discordzie - do kontaktu z graczami.
  • Stale aktywny pozostaje dział z pożegnaniami, gdzie każdy będzie mógł dopisać swoje.
  • NIE zgadzamy się na kopiowanie jakiejkolwiek części tego forum, także po jego zamknięciu.

    ~ Administracja Król Lew PBF (2006-2018)
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Pogoda
1-15 września
21 °C
16 °C
16-30 września
23 °C
17 °C
Postać miesiąca:
Sierpień

Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei

Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
Znajdziecie nas na:
Vasanti Vei
Zgryźliwa | Iskra
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:2,979 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 82
Zręczność: 88
Spostrzegawczość: 82

#31
04-09-2013, 23:34
Prawa autorskie: Koseki-Leonheart (Kami), tło Disney / OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Główny Administrator / Prowadzący Radia / Mistrz Kalamburów / Najpiękniejsze miano

Owe ślepia właśnie wykonały wymowny gest, jakim było zwrócenie wzroku na niebo, co było nader ciężkie, jako że tuż nad Vei wisiał szary lwi pysk. Prychnęła z dezaprobatą. Takim sposobem nigdy nie uda się jej z nim wygrać, choćby walczyli tysiąc razy. Samica nigdy nie przewyższy samca siłą mięśni, chyba że ma na imię Kami.
- Daruj sobie te gadki i mów, czego chcesz - burknęła ostro, strzelając w ziemię ogonem niczym biczem.
Nijak nie podobał się jej taki obrót spraw, lecz jakie to teraz miało znaczenie? Dobry nastrój prysł jak bańka mydlana. Oto, jak kończy się poddanie się młodzieńczej beztrosce, choćby trwało ledwie parę chwil. I jak tu się dziwić jej typowemu wyważeniu?
Oddychała ciężko, wykończona po wcale nie tak długim, ale na pewno męczącym pojedynku. A teraz co, Ragnar będzie jej zadyszeć się na śmierć? Faktycznie, genialny spisek mający na celu obalenie jej władzy! Sama by tego lepiej nie wymyśliła. Tak po prawdzie, to coś mniej odkrywczego również nie byłoby takie proste do sformułowania, jako że lwica wciąż pozostawała narażona na bycie ogłupianą przez tę bandę idiotów, z którą ma do czynienia na co dzień. Chciałaś żyć wśród takich? Teraz cierp za swoją rozwijającą się głupotę!
Odwróciła łeb na bok, zmarszczyła brwi i wykrzywiła wargi z niesmakiem. Nie zamierzała ukrywać tego, że wcale nie ma ochoty na wykonywanie niczyich z pewnością niezwykle ciekawych poleceń, a już zwłaszcza jeśli chodzi o tego tutaj.
Skanda
Bliznopyski | Duch
*

Płeć:Samiec Wiek:7 lat Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:1,840 Dołączył:Lip 2012

STATYSTYKI Życie: 0
Siła:
Zręczność:
Spostrzegawczość:
Doświadczenie: 94

#32
04-09-2013, 23:44
Prawa autorskie: moje
Tytuł pozafabularny: VIP

-Hmmmm.-z gardła samca wydobył się pomruk zadowolenia, gdy do jego uszu dotarły słowa Vei, które poniekąd znaczyły, że właśnie przyznaje się do przegranej.
Wówczas pysk lwiska opuścił poprzedni chłód, a wpełzła na niego satysfakcja, kryjąca się w subtelnym uśmiechu, zdobiącym teraz jego pysk.
Samiec wygrywa, lwica przegrywa-wreszcie wszystko odnalazło swój porządek i ład.
Ragnar powoli zsunął się z rudej, pozostając jednak tuż obok niej.
-To może mały ukłon w stronę swojego pogromcy?-zamruczał, uśmiechając się pod nosem.
-Aaa, i łapy mi się ubrudziły podczas tego śmiesznego pojedynku.-dodał kąśliwie, wysuwając owe w jej stronę.
[Obrazek: raguwno_by_ragous-d9t9pod.png]
Vasanti Vei
Zgryźliwa | Iskra
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:2,979 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 82
Zręczność: 88
Spostrzegawczość: 82

#33
05-09-2013, 00:41
Prawa autorskie: Koseki-Leonheart (Kami), tło Disney / OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Główny Administrator / Prowadzący Radia / Mistrz Kalamburów / Najpiękniejsze miano

Odetchnęła z ulgą, chwilowo znów czując swoje mięśnie, lecz prędko przemieniło się to w stłumiony jęk. Że co, proszę? Podniosła się z miejsca, rzucając lwu pełne niechęci spojrzenie.
- Raz już kłaniałam się twojemu księciu. Nie macie innych pomysłów? - odparła sucho.
Wiedziała dobrze, że umowa to umowa, ale nie było w niej mowy o tym, że nie można trochę pomarudzić. Ta cała walka i jej dziwaczny finał również nie stanowiły wzoru zasad fair play, więc i teraz nikt nie powinien jej bronić wyrażania swojego zdania na temat ragnarowych koncepcji.
Lwica rozejrzała się uważnie i policzyła w myślach do pięciu, żeby uspokoić oddech i te myśli właśnie, po czym ustawiła się przed ciemnogrzywym i bez słowa wykonała najzwyklejszy w świecie ukłon. Tym razem nie robiła takich cyrków jak przy pamiętnym spotkaniu z Moranem. Wolała mieć to szybko z głowy - i tak nikt jej nie widział, więc nie ma się czym przejmować.
Przed wykonaniem kolejnego durnego polecenia ruda skrzywiła się, zerkając z odrazą na brudne od ziemi, wielkie łapska. Na pewno też muszą śmierdzieć, szczególnie od spodu. Uch, jeszcze się czymś zarazi... Nieciekawa wizja.
- Och, a muszą być koniecznie łapy? - mruknęła z rezygnacją, ponownie zwracając wzrok na Świtezianina.
Naprawdę, nie miał już czego wymyślać...?
Skanda
Bliznopyski | Duch
*

Płeć:Samiec Wiek:7 lat Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:1,840 Dołączył:Lip 2012

STATYSTYKI Życie: 0
Siła:
Zręczność:
Spostrzegawczość:
Doświadczenie: 94

#34
05-09-2013, 00:54
Prawa autorskie: moje
Tytuł pozafabularny: VIP

-Pięknie.-zamruczał samiec widząc jak ta,schyla łeb, oddając cześć szaremu majestatowi. Po prostu uczta dla oczu-wszyscy powinni tak robić w jego obecności.
Słysząc marudzenie ze strony przegranej, lwisko spoglądnęło na swoje łapy-nie były ubabrane w błocie ani nic, można było na nich uświadczyć jedynie kilka zwichrzonych kępek sierści, ale to wszystko. Nie rozumiał więc dlaczego Vei nie odpowiadało owe polecenie-w końcu chodziło o sam wydźwięk całego gestu, nie nieprzyjemne odczucia związane z higieną lwiska, która-co warto dodać-była nienaganna.
Niechęć lwicy podsunęła mu jednak, w jego mniemaniu lepszy pomysł.
-W porządku. Proszę bardzo.-odparł, po czym wyciągnął łeb w jej stronę, eksponując przyozdobiony niegdyś przez nią samą policzek. Niekoniecznie była to dla lwicy lepsza opcja, jednak samiec z własnej wspaniałomyślności był nad wyraz zadowolony.
Królowa Lwiej Ziemi, czyszcząca mu pysk. No i czego tu jeszcze chcieć od życia?
[Obrazek: raguwno_by_ragous-d9t9pod.png]
Vasanti Vei
Zgryźliwa | Iskra
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:2,979 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 82
Zręczność: 88
Spostrzegawczość: 82

#35
06-09-2013, 20:55
Prawa autorskie: Koseki-Leonheart (Kami), tło Disney / OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Główny Administrator / Prowadzący Radia / Mistrz Kalamburów / Najpiękniejsze miano

Mina Vei nie wyrażała niczego poza wyraźną dezaprobatą. Też pomysł! Spod deszczu pod rynnę, jak to mówią (choć raczej nie na sawannie).
- Hm - ni to westchnęła, ni to burknęła, acz nie dodała już nic bliższego mowie artykułowanej.
Udawanie rozkapryszonej księżniczki mogło się udać raz, ale czy jest sens ryzykować drugi? Nawet jeśli, teraz ruda mogła trafić jeszcze gorzej - kto wie, jakie myśli kryją się pod zasłoną ciemnych kłaków? A tego, rzecz jasna, wolała uniknąć. 'Niech ci będzie', chciałoby się rzec, lecz póki co wolała w milczeniu wykonać powierzone jej zadanie, by potem mieć spokój.
Zbliżyła się więc do samca, raz jeszcze wywróciła oczami i dość szybko wysunęła różowy język, którym to zaraz potraktowała wskazany policzek. Polizała go dość niedbale, kilka razy, po czym odsunęła się o dwa kroki.
- Starczy? - rzuciła tonem niemal zupełnie wyprawnym z emocji.
Czy to w ogóle mogło być dla niego w jakikolwiek sposób przyjemne? Śmiała w to wątpić, znów chodziło o upokorzenie jej... Cholerny Świtezianin!
Skanda
Bliznopyski | Duch
*

Płeć:Samiec Wiek:7 lat Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:1,840 Dołączył:Lip 2012

STATYSTYKI Życie: 0
Siła:
Zręczność:
Spostrzegawczość:
Doświadczenie: 94

#36
06-09-2013, 21:17
Prawa autorskie: moje
Tytuł pozafabularny: VIP

Beznamiętne pociągnięcia języka Vei sprawiły, że uśmiech wcześniej goszczący na samczym pysku zniknął bezpowrotnie. Lwisko spojrzało nieco zbite z tropu na rudą- ona tak na poważnie?
-Wolałbym chyba drugi raz pysk w dostać niż poczuć na nim tyle Twojej niechęci, co przed chwilą.-odparł sucho, mimowolnie wykrzywiając pysk.
-Tam u Twoich też to tak wygląda?-spytał, spoglądając bacznie w jej ślepia-nie wiedział przecież, że ta stroniła od jakiegokolwiek kontaktu fizycznego nawet w gronie swoich pobratymców.
-Czy to tylko ja jestem taki odpychający?-spytał po chwili, mając wrażenie, że podobna opcja również wchodziła w grę.
[Obrazek: raguwno_by_ragous-d9t9pod.png]
Vasanti Vei
Zgryźliwa | Iskra
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:2,979 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 82
Zręczność: 88
Spostrzegawczość: 82

#37
06-09-2013, 21:56
Prawa autorskie: Koseki-Leonheart (Kami), tło Disney / OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Główny Administrator / Prowadzący Radia / Mistrz Kalamburów / Najpiękniejsze miano

Teraz to ją dopadła pewna konsternacja. Co jest? Ma, czego chciał. Fakt, może nie robiła tego z ogromną przyjemnością, ale czego on się spodziewał? Największego wybuchu czułości w historii? Po łapach też by go miała tak lizać?
- Odpychający? Ależ skąd - odparła, unosząc przy tym brew. - Powiem więcej: jesteś najmniej odpychającym lwem, z jakim przyszło mi mieć podobny kontakt.
Usiadła naprzeciw niego, Przywiodła na pysk cierpki uśmiech, lekko przekrzywiając łeb. Zaraz będzie musiała sprostować swoje słowa, żeby nie pomyślał sobie więcej niż powinien, bo to było jak najmniej wskazane. Nie po to tu przyszła. Przyszła... Ach tak, na patrol. Zdążyła już niemal o tym zapomnieć.
- Acz patrząc na liczbę konkurentów, nie postrzegałabym tego jako wielki wyczyn - dodała w końcu, tak gwoli ścisłości.
Skanda
Bliznopyski | Duch
*

Płeć:Samiec Wiek:7 lat Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:1,840 Dołączył:Lip 2012

STATYSTYKI Życie: 0
Siła:
Zręczność:
Spostrzegawczość:
Doświadczenie: 94

#38
06-09-2013, 23:15
Prawa autorskie: moje
Tytuł pozafabularny: VIP

Samiec wywrócił ślepiami słysząc jej słowa. Nie przejął się umniejszeniem owego "wyczynu", jego uwagę przykuła jednak inna kwestia.
-No to o co Ci chodzi?-żachnął się, wykrzywiając się jeszcze bardziej-te babskie kaprysy-chyba nikt ich nie jest w stanie zrozumieć.
Chociaż...
-Aha, wiem!-wypalił po chwili zastanowienia, zupełnie, jakby odgadnął odpowiedź na iście nierozwiązywalną łamigłówkę.
-Uwłacza Ci to, bo zazwyczaj to inni robią przy Tobie, nie na odwrót.-skwitował ją w tym prostym stwierdzeniu, kpiąc nieco z jej nastawienia. Nawet nie czekał na jej potwierdzenie, doskonale wiedział, w czym rzecz.
-Możemy się zamienić, skoro Twoja duma tak na tym cierpi-ale nie wyobrażaj sobie zbyt wiele-nie jestem Twoim sługusem.-odparł, stwierdzając, że nawet przy zamianie ról też mogłoby być zabawnie.
Lwisko przysunęło się więc, do i tak już blisko siedzącej królowej, po czym posłało jej cwaniacki uśmiech.
-Tylko nie bij.-mruknął, wciąż łukowato wykrzywiając pysk, po czym powoli zniżył łeb.
Nim Vasanti zorientowała się, mogła poczuć przeciągłe głaskanie jęzora, mozolnie przesuwającego się począwszy od klatki piersiowej, wzdłuż jej szyi, aż do punktu za uchem.
Od czasu do czasu, aby nie uczynić "zabiegu" zanadto nużącym, pozwolił sobie na krótkie otarcia pyska o pielęgnowane miejsce.
Miejscami lwica mogła poczuć również delikatne uszczypnięcia, przy których to Ragnar mimowolnie szczerzył kły w figlarnym grymasie.
Bawiło go to, bo zarówno on, jak i ona-nawet choćby się tego wypierała- wiedzieli, że podobało jej się to.
Zresztą one wszystkie to lubiły.
[Obrazek: raguwno_by_ragous-d9t9pod.png]
Vasanti Vei
Zgryźliwa | Iskra
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:2,979 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 82
Zręczność: 88
Spostrzegawczość: 82

#39
07-09-2013, 00:17
Prawa autorskie: Koseki-Leonheart (Kami), tło Disney / OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Główny Administrator / Prowadzący Radia / Mistrz Kalamburów / Najpiękniejsze miano

Obie brwi lwioziemskiej królowej znalazły się w górze. Co za głupstwa on plecie? Jakby ją kiedykolwiek obchodziło, co też wyczyniają Amanis z Hatimą, Mako z Hewą (?) i cała reszta codziennych towarzyszy jej niedoli. Kolejne słowa samca brzmiały jeszcze dziwniej niż te pierwsze. Vasanti o nic go nie prosiła, a on oferował się... Z czymś nadzwyczaj nietypowym. Lwica zawahała się, co dało się doskonale dostrzec po jej minie. Powiększone źrenice, uszy odchylone do tyłu, lekko otwarty pysk... Ogon, jak zwykle w sytuacjach stresowych, został wprawiony w niekontrolowane drżenie.
Bursztynowookiej nie paraliżowała wizja walki z szarym ani nawet wykonywania stawianych przez niego niedorzecznych poleceń. Miała trochę doświadczenia w podobnych sprawach, więc ani trochę się tego nie obawiała.
Za to teraz, gdy mogła uznać swoją sytuację za względnie bezpieczną - jak najbardziej! Nie zdążyła się odsunąć ani wydobyć z siebie choćby słowa odmowy, prostego 'nie!'. W takiej sytuacji kąśliwa prośba jasnookiego wydawała się po prostu śmieszna.
- Em... - mruknęła jedynie, lecz prędko przyszło jej zamilknąć.
Jak miała cokolwiek mówić, kiedy on... Jak to nazwać? To ma nazwę? Cholera go wie. W każdym razie, zgodnie z jego oczekiwaniami, a zupełnie niespodziewanie dla rudej, jego dziwaczne zabiegi istotnie sprawiały jej przyjemność. Zamrugała kilkakrotnie. Zdołała już ochłonąć na tyle, że już bez trudu byłaby w stanie zaprotestować przeciwko kontynuowaniu tych czynności, ale z jakiegoś powodu ani jej to było w głowie. Początkowo zmarszczyła brwi, jednak rychło rozluźniła się i nawet pozwoliła sobie na przymknięcie oczu. W tej sytuacji i tak niczego by to nie zmieniło - była wystawiona na atak tak bardzo, jak tylko się dało. Niesamowite, że mimo to nadal żyła!
Skanda
Bliznopyski | Duch
*

Płeć:Samiec Wiek:7 lat Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:1,840 Dołączył:Lip 2012

STATYSTYKI Życie: 0
Siła:
Zręczność:
Spostrzegawczość:
Doświadczenie: 94

#40
07-09-2013, 00:45
Prawa autorskie: moje
Tytuł pozafabularny: VIP

Pysk szarego przyozdobił jeszcze szerszy uśmiech, gdy jego poczynania nie spotkały się z najmniejszym oporem ze strony lwicy.
Wówczas kontynuował ową pielęgnację na skraju pieszczot, nie omieszkując znaczyć Vei swoim zapachem tu i ówdzie.
Samiec tak zaangażował się w owy kontakt, że zupełnie odsunął na bok wszelkie opory, które mógłby mieć choćby z powodu różnicy stad i może odrobinę... się zapomniał?
Nieee, szary nie był typem, który mógłby wstydzić się czegoś podobnego, a to co robił, no cóż, robił to z pełną premedytacją. Wrodzona bezpośredniość również robiła swoje.
W pewnym momencie przestał. Przesunął pyskiem po jej szyi, jednocześnie oplatając ją, po czym położył pysk na jej barku.
Tak wtulone w rudą lwisko, przymknęło ślepia i westchnęło, owiewając kark lwicy ciepłym oddechem. Po chwili Vei mogła poczuć na własnej szyi drganie krtani samca, z którego gardła wydobyło się wówczas niskie i bardzo ciche mruczenie.
Wydawało się jej to pewnie zupełnie niezrozumiałe i wyrwane z kontekstu-i w istocie takie było. Szary nie przejmował się jednak tym, co sobie pomyśli. Jakoś dziwnie ze wszystkich możliwych interakcji najbardziej lubował się w przytuleniu, z którego jak widać i tym razem nie miał zamiaru zrezygnować. Taką nagrodę sobie wybrał.
[Obrazek: raguwno_by_ragous-d9t9pod.png]
Vasanti Vei
Zgryźliwa | Iskra
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:2,979 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 82
Zręczność: 88
Spostrzegawczość: 82

#41
08-09-2013, 18:36
Prawa autorskie: Koseki-Leonheart (Kami), tło Disney / OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Główny Administrator / Prowadzący Radia / Mistrz Kalamburów / Najpiękniejsze miano

W normalnej sytuacji lwica nigdy nie pozwoliłaby sobie na coś podobnego, już nie wspominając o tym, że nigdy nie cieszyło jej nazbyt bliskie towarzystwo kogokolwiek. Ale ta sytuacja bynajmniej nie była zwyczajna. Wręcz przeciwnie - Vei po raz pierwszy spotykała się z takim traktowaniem swojej osoby... I pod pewnym względami bardzo jej się to podobało.
Otworzyła oczy, niepewna tego, co zaraz nastąpi. Odchyliła uszy, acz tylko na krótką chwilę. Instynktownie odwzajemniła gest szarego, z pewnym wahaniem przytulając się do jego grzywy. To już nie przypominało kary po walce, to było coś zupełnie innego. Ale po co on to robi? Czego chce w zamian?
Milczała, to zamykając ślepia, to otwierając je, by wodzić po otoczeniu zdezorientowanym wzrokiem. W końcu zamknęła je całkowicie i mocniej oparła się na Świtezianinie. Bez dłuższego namysłu, co było do niej niepodobne, tyknęła ogonem jego łapę, bo czemu nie? Tyle tu absurdu, że jeszcze odrobina więcej niczego nie zmieni.
Skanda
Bliznopyski | Duch
*

Płeć:Samiec Wiek:7 lat Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:1,840 Dołączył:Lip 2012

STATYSTYKI Życie: 0
Siła:
Zręczność:
Spostrzegawczość:
Doświadczenie: 94

#42
08-09-2013, 21:07
Prawa autorskie: moje
Tytuł pozafabularny: VIP

Czując opór na karku, lwisko rozkleiło jedno ślepię, po czym zaśmiało się cicho. Odwzajemnienie uścisku z jej strony było ostatnią rzeczą, której mógłby się spodziewać po rudej.
A tu niespodzianka-lwioziemskiej królowej właśnie przypadło do gustu jego szkarłatne towarzystwo, to Ci heca!
Szczególnie zaskakujące było to, że jeszcze przed chwilą na myśl o samcu, pysk lwicy wykrzywiał się w niesmaku, nie wspominając o ostatnim spotkaniu, w którym za ową bezpośredniość przyszło mu przecież zapłacić ciosem w pysk. I to nie byle jakim ciosem.
Lwisko nieco wybudzając się z obecnego stanu, potarło kilka razy łbem o kark Vei, przez chwilę jeszcze upajając się całą przyjemnością płynącą z tego, po czym stanowczo, acz niechętnie odkleił się od samicy, odsuwając łeb.
-Starczy?-spytał teatralnie naśladując ją, gdy jeszcze parę chwil temu zadała mu to samo pytanie.
Nie mogąc jednak utrzymać dłużej powagi na pysku, uśmiechnął się półgębkiem, tryumfalnie spoglądając w bursztynowe ślepia.
[Obrazek: raguwno_by_ragous-d9t9pod.png]
Vasanti Vei
Zgryźliwa | Iskra
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:2,979 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 82
Zręczność: 88
Spostrzegawczość: 82

#43
08-09-2013, 21:30
Prawa autorskie: Koseki-Leonheart (Kami), tło Disney / OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Główny Administrator / Prowadzący Radia / Mistrz Kalamburów / Najpiękniejsze miano

Wyrwawszy się z tego nietypowego stanu, jaki ogarniał ją w ostatnich minutach, Vasanti potrząsnęła łbem, chcąc w ten sposób choć trochę poprawić ułożenie swej stosunkowo krótkiej, acz niesfornej grzywki. Dziwne to było - dziwne, ale niewątpliwie miłe.
Po pytaniu szarego lwica odwzajemniła uśmiech, spoglądając na niego z nieskrywanym rozbawieniem.
- Pierwsze słyszę, żeby oprawca pytał swą ofiarę, czy ma dość kary - odparła, nieledwie powstrzymując się od śmiechu.
Ruda nie dała konkretnej odpowiedzi, uznając, że raczej po niej widać, czy według niej 'starczy', czy też nie. A można to było poznać po postawionych uszach, swobodnym ułożeniu ogona, a nade wszystko - niezwykle rzadkiej u niej zadowolonej minie. Owszem, ta była nieco podszyta ironią, ale nie wpływało to znacznie na ogólny efekt. Mimo wszystko, czyn Ragnara sprawił, że Lwioziemce znów powrócił dobry humor i wcale nie zamierzała tego kryć, przynajmniej przed nim.
Skanda
Bliznopyski | Duch
*

Płeć:Samiec Wiek:7 lat Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:1,840 Dołączył:Lip 2012

STATYSTYKI Życie: 0
Siła:
Zręczność:
Spostrzegawczość:
Doświadczenie: 94

#44
08-09-2013, 21:58
Prawa autorskie: moje
Tytuł pozafabularny: VIP

Z pyska szarego wydobyło się pojedyncze mruknięcie, a kosmaty łeb przekrzywił się nieco.
-Hmmm, kara?-spytał, mimowolnie powtarzając po niej.-To nie była Twoja kara tylko moja nagroda. Robi różnicę, prawda?-mruknął, spoglądając na nią z iście cwaniackim wyrazem pyska.
Nie umknęła jego uwadze znaczna zmiana nastroju, mająca właśnie miejsce u Vei. Widać było, że przypadły jej do gustu samcze poczynania.
Ragnar miał w planie zostawić ją teraz z tym drobnym niedosytem, podrażnić się z nią trochę. On sam nie mógł się jednak oprzeć tak dużej pokusie.
Po chwili na powrót zbliżył łeb do lwicy, tym razem ocierając nim, a następnie wtulając go w jej pierś. Kilkoma mozolnymi pociągnięciami potraktował jej aksamitne futro na szyi, po czym wcisnął w nie jasny nos, wciągając jej woń w otchłań własnych płuc.
Przymknął ślepia, a z jego gardła poczęło się wówczas rozbrzmiewać głośne, ciepłe mruczenie.
Wszystkie te odczucia podsycała na dodatek świadomość jokoby łamania jakiegoś zakazu, czyniąca je jeszcze przyjemniejszymi...
[Obrazek: raguwno_by_ragous-d9t9pod.png]
Vasanti Vei
Zgryźliwa | Iskra
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:2,979 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 82
Zręczność: 88
Spostrzegawczość: 82

#45
10-09-2013, 18:48
Prawa autorskie: Koseki-Leonheart (Kami), tło Disney / OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Główny Administrator / Prowadzący Radia / Mistrz Kalamburów / Najpiękniejsze miano

Słuszna uwaga - w tym przypadku faktycznie istniała pewna rozbieżność między tymi pojęciami. Ale gdyby uprzeć się i uznać to za karę dla Vei, to ta mogłaby z całą pewnością przyznać, że to najbardziej intrygująca ze wszystkich kar, jakie zdarzyło jej się dostać.
- Chyba nie macie u siebie zbyt wiele lwic, co? - rzuciła, trochę od niechcenia, bo zaraz zajęło ją coś zupełnie innego (a raczej ktoś).
Na oblicze rudej znów pojawił się wyraz świadczący o niezbyt stanowczym, acz niewątpliwym poparciu dla poczynań samca. Delikatne pomruki, tak niepasujące do silnej samczej postury, tylko potęgowały pozytywne uczucia, jakie właśnie wzbudzał w niej lew. Efekt psuła jedynie nieprzyjemna myśl o tym, że, patrząc po tym, jak bardzo podoba mu się ta 'nagroda', zapewne to zapewne nie taka pierwsza i nie ostatnia w jego życiu. Jednak Lwioziemka prędko doszła do wniosku, że przejmowanie się tym nie niesie za sobą najmniejszego sensu, toteż jej dyskomfort trwał zaledwie kilka sekund.
Wpatrywała się w Ragnara spod wpółprzymkniętych powiek. W pewnej chwili powoli schyliła łeb, by potraktować jego czoło muśnięciem różowego języka.
To było naprawdę miłe.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości