![]() |
Wodopój - Wersja do druku +- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl) +-- Dział: ![]() +--- Dział: Sawanna (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=39) +--- Wątek: Wodopój (/showthread.php?tid=1695) |
RE: Wodopój - Vantre - 13-08-2014 Pysk hieny rozwarł się w zdziwieniu, kiedy bursztynowe ślepia chłonęły pokaz, jaki zaserwowała im Eris. Jej śmiech podobnie jak i Kamyka, wytrącił grzywiastą z równowagi tak, że in ona posłała mu pytające spojrzenie. -To pewnie przez te cętki.-szepnęła do tamtego, badawczo zerkając w stronę zwijającej się ze śmiechu samicy. Odzyskawszy już w pełni oddech podniosła się, stając na wszystkie cztery łapy, z dumą wypinając pierś. -Mówiłam już, że się nie wywaliłam. To było specjalnie.-szczeknęła od razu, nie mogąc znieść wytykanego jej-w dodatku niesłusznie-błędu. -No ale dobra, pokaż uhm, co tam masz.-dodała zaraz, z trudem ukrywając ciekawość tajemnych, Kamykowych technik. RE: Wodopój - Eris - 13-08-2014 -Śmiech nie skończył się nagle, lecz powoli się "wypalał", aż w końcu ustąpił. Jednakże został po nim ślad, przyjazny, typowy jej uśmieszek. Po pewnym czasie samica przypomniała sobie o pulsującym bólu, który w końcu dał o sobie znać. Leniwie wstała starając się go ukryć. Nawet nieźle jej wychodziło, widać nie dręczyło ją to tak bardzo. -A wyglądam, jakby było? Nieznacznie mrugnęła oczkiem. -Dawaj! Powiedziała machając ogonkiem. -Ta, jasne... Cicho z przyśmiechem wymamrotała lekko odwracając łeb w inną stronę po drugiej wypowiedzi Vantre. RE: Wodopój - Kicheko - 13-08-2014 W końcu i panisko przywlokło swoje cztery litery na krzywych łapach na metę wyścigu. Spóźnił swój start, a i owszem, ale jakoś zdołał część przegonić. Teraz wyhamował z lekkim poślizgiem broniąc się przełożeniem ciężaru ciała na zad. Jakoś nie miał ochoty by władować się na towarzystwo.. Vantre zaaferowana Eris i Kamykiem nie zauważyła, jak powoli wyrósł za nią. Capnął ją lekko za ogon i uskoczył, nie czekając na ewentualny odwet. Wyszczerzył kły i zachichotał. - Co Kamyk wymyślił? Rozbawione spojrzenie padło na zielonooką. Chyba nic jej się nie stało po tych akrobacjach. Tak mu się wydawało przynajmniej. RE: Wodopój - Kamyk - 14-08-2014 No i nadeszła kawaleria. Przybycie Kicheko Kamyk okrasił następnym już szerokim uśmiechem - a już najbardziej w tej sytuacji radość samca była budowana przez fakt, że nie musiał liczyć swoich zębów - na niczym się nie wywrócił. Na ciche komentarze wszystkich trzech hien zareagował niczym innym, jak swoim charakterystycznym, niskim chichotem. Prawda była taka, że przybycie Kicheko całkowicie wybiło mu z głowy lekcję, której miał udzielić Vantre i Eris. Zamiast tego włochata góra przyglądała się im z głupkowatym uśmiechem przez ładnych kilka chwil, zanim zdał sobie sprawę z tego, że jest w centrum uwagi. Rozejrzał się wtedy po nich z błyskiem w oku. Był przyzwyczajony do tego, że gromadził na sobie niejedno spojrzenie, nieraz mógłby przysiąc, że czuł je na własnym ciele, tak też było i teraz. Już za szczeniaka był zwykle obiektem śmiechów, drwin i czego by tam jeszcze, a choć było to już tak dawno temu - przyzwyczajenia się nie zmieniły. Nie czuł w ogóle tremy - dla niego to nie istniało. Widząc więc, że ma na sobie uwagę wszystkich, o mało nie zakrztusił się kolejną porcją chichotu. - Hehe, co Kamyk wymyślił? - Powtórzył po Kicheko, po czym nagle wybuchł pełnym śmiechem. Dopiero po chwili, przecierając łapą łzy, spojrzał znów na trójkę. - Kamyk nic nie wymyślił, bo Kamyk jest za głupi - zachichotał - ale Kamyk chce nauczyć Vantre i Eris, jak się nie przewracać. Kamyk potrafi! Kicheko posłucha, Vantre i Eris też posłucha! To nie trudne. Spojrzał na nich z tym radosnym, wesołym błyskiem w oku, do którego zdążył ich już przyzwyczaić. - Vantre i Eris musi po prostu patrzeć pod łapy. - Wytłumaczył cierpliwie i powoli, po czym przysiadł na ziemi obok nich, dumnie wyprostowany. Przymknął aż ślepia, zadowolony z siebie, wywalając jęzor w szczęśliwym uśmiechu. Bo Kamyk lubił się od czasu do czasu na coś przydać. I było mu dobrze ze świadomością tego, że potrafił pomóc nie tylko Eris, ale i nawet Vantre. I od razu był szczęśliwy. RE: Wodopój - Kuru - 16-08-2014 Tamten irytujący obłąkany lew został daleko w tyle, Kuru pozostawiła go za sobą i nawet jej ulżyło. Gdyby sama miała z nim walczyć, może i dałaby mu radę, ale z pewnością nie wyszłaby z tego zupełnie bez szwanku, a wolała na razie nie tracić zdrowia. Zmierzała właśnie do wodopoju. Najedzona już była, teraz należało zaspokoić pragnienie. Z daleka malował się widok zwierząt zgromadzonych wokół sporego zbiornika wodnego i kilku drzew dających kojący cień. Smukłe łapy samicy poruszyły się nieco żwawiej, zapewne na widok upragnionej wody, która była całkiem niedaleko. Przytruchtała, przepędziła też donośnymi szczeknięciami parę ptaków a potem zatopiła pyszczek w wodzie. Kilka głębokich łyków, a potem dla ochłody wlazła szybko do wody, ochlapała się i równie szybko wyszła otrzepując się, a potem cień. Znalazła niewielki krzew rzucający odpowiedni. Podeszła więc do niego i położyła się. Zupełnie nie zdawała sobie sprawy z tego, że gdzieś w tych okolicach znajduje się banda innych hien. Spokojnie. RE: Wodopój - Vantre - 16-08-2014 Czując uszczypnięcie ogona, czym prędzej obróciła się w miejscu, zniżając łeb i błyskając kiełkami w szyderczym uśmiechu. Wyprężyła się, po czym jednym zgrabnym susem wystrzeliła w powietrze, lądując zgrabnie na Kichu i robiąc sobie z niego swoistą poduszkę. Poduszkę, na której wygodnie wysłuchała tego, czym Kamyk miał im olśnić. Kiedy olbrzym dotarł do sedna swojego wywodu, mina hieny wyraźnie zrzedła, nieco zawiedziona oczywistością sekretnej techniki -Dzięki Kamyk, przyda się.-szczeknęła ostatecznie, darując sobie negowanie któregokolwiek z jego słów.-Co po niektórym, bo ja nie mam z tym problemu.-dodała od razu, z satysfakcją spoglądając na Kicheko, którego ucho znalazło się zaraz w jej pysku, tarmoszone na wszystkie strony świata w akompaniamencie głośnego chichotu. RE: Wodopój - Kicheko - 16-08-2014 A mamusia zawsze powtarzała- bądź czujny! No cóż... jak widać jednej z ważniejszych lekcji nie zapamiętał zbyt dokładnie. W każdym razie gdy już znalazł się na ziemi przygnieciony przez Vantre zapiszczał żałośnie, a na jego pysku pojawił się wyraz kompletnego zaskoczenia. No bo jak to, tym razem to on miał być górą! A wyszło jak zwykle. Początkowo nawet próbował jakoś zwalić ją z siebie, ale gdy Kamyk zaczął mówić, zamarł w bezruchu słuchając bezcennej rady. Kły błysnęły w uśmiechu, a z gardła wydobył się chichot. -Dobra robota, Kamyk. Aczkolwiek śmiech brązowookiego w jednej chwili zamienił się w pisk bólu, gdy samica zaczęła szarpać za jego biedne uszko. Z zajadłym warkotem i kilkoma wściekłymi szczeknięciami zaczął się znowu rzucać, starając się dosięgnąć do jej łap bądź ogona. No bo jak to?! RE: Wodopój - Kamyk - 17-08-2014 - Kamyk idzie pić - oznajmił ni z tego, ni z owego olbrzym. Zgodnie ze swoimi słowami skierował się w stronę wodopoju. Może i był głupi, jednak doskonale wiedział, kiedy sytuacja zaczyna go przerastać. Przez dłuższą chwilę jedynie obserwował zmieszanym, skołowanym spojrzeniem harce Vantre i Kicheko, zupełnie nie wiedząc, jak się do tego odnieść, jak to zrozumieć, o co w ogóle chodziło. Widział, że Kicheko chciał się bawić, ale dlaczego Kicheko teraz tak krzyczał, a Vantre tak się śmiała? No i o co chodziło jej? Zapomniał nawet, co wtedy mówiła. Pamiętał, że powiedział coś do nich, a potem ona coś odpowiedziała, a potem było to. Nie rozumiał. Pośród śmiechów, chichotów i krzyków po prostu się zagubił. Zanim eksplodował mu łeb, Kamyk skierował się nad wodopój, dziwnie teraz pustym i zdziwionym spojrzeniem wpatrując się w lustro wody. Tak, jak wcześniej Kuru, tak i on teraz - gigant pośród hien - schylił się nad taflą. Zaczął pić. Potem stwierdził, że to bez sensu. I z wyszczerzoną mordą po prostu wskoczył do wody, przebijając się przez nią coraz głębiej i głębiej, aż zanurzył się w niej cały. Uwielbiał pływać, uwielbiał nurkować, ale najbardziej lubił to orzeźwienie i chłód, które przynosiło mu ulgę, zwłaszcza po takim gorącu. Nic dziwnego, że kiedy już wylazł z wody - cały przemoczony - miał na pysku gigantyczny, radosny uśmiech. Otrzepał się, chichocząc samemu pod nosem, po czym usiadł na brzegu, zadowolony z siebie i z jeziora. RE: Wodopój - Kuru - 18-08-2014 Usnęła. No bo tak jakoś leniwie jej się zrobiło. Tak jak się położyła i przyszło całkiem przyjemne ciepłe powietrze, tak też zmorzył ją sen. Coś jej się też śniło co dało się zaobserwować przez to, że od czasu do czasu machnęła łapami, czasem ogonem a czasem to w ogóle szczeknęła, ale miała na tyle mocny sen, że nie obudziła się do póki nie usłyszała jakiegoś plusku w wodzie, a przynajmniej tak jej się wydawało. Może jej się przyśniło? No ale podniosła łeb i rozejrzała się. Wciągnęła powietrze w płuca zbierając zapachy. Wydawało jej się, że gdzieś nieopodal znajdują się jakieś hieny, ale Kuru wolała być ostrożna i nie podchodzić do nich jak na razie. Miała jeszcze w pamięci ostatnie spotkanie z hienami cętkowanymi, które zabiły jej braci. Warknęła odruchowo. Podniosła się i podeszła do brzegu. Uważnym spojrzeniem dwukolorowych oczu obdarowała całą okolicę a potem pochyliła się, żeby wziąć parę łyków. RE: Wodopój - Vantre - 18-08-2014 -Eh, nie bądź szczeniakiem Kich!-warknęła, krzywiąc się na samca. Phi, co za tupet-sam zaczął, a teraz jeszcze skamle, że mu coś nie odpowiada. Van zeskoczyła ze zmaltretowanej hieny, by zaraz potem w geście pogardy, przysypać go piaskiem i drobinami traw, przy pomocy kilku energicznych ruchów tylnych łap. Zanim odeszła pokazała tamtemu język, po czym z dzikim chichotem pobiegła do wodopoju, zwabiona gigantycznym pluskiem, który wzniecił kolega olbrzym. Bez zastanowienie wbiegła do wody śmiejąc się głośno i raz po raz kłapiąc szczęką, w próbach złapania kropel wody w powietrzu. W pewnym momencie doznała olśnienia. -Ej, patrzcie!-szczeknęła, po czym poczęła płynąć przed siebie aż do środka wodopoju -HAAA!- i wydarła się się radośnie, znów w jej mniemaniu wygrywając jakąś tylko jej znaną konkurencję. Po chwili poczęła płynąć z powrotem do grupki, naturalniej zajęło jej to w tę stronę nieco dłużej. Z tryumfem i trochę zdyszana wygramoliła się z wody, a jej futro poczęło mimowolnie obciekać z owej cieczy. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie grzywa, która bezlitośnie oklapła, zupełnie zalepiając ślepia tamtej. RE: Wodopój - Kicheko - 18-08-2014 Nawet nie zauważył i nie usłyszał, kiedy Kamyk odszedł. Zbyt był zajęty próbą wydostania się i zemsty. On był szczeniakiem? On tylko ją lekko zaczepił, to nawet nie bolało! A ona tak wyszarpała jego biedne ucho, że miał wrażenie, że jeszcze chwila i ono odpadnie. Z cichym jęknięciem ulgi zanotował fakt, że w końcu z niego zlazła. Wolał już to niby upokorzenie, niż żeby znowu któraś część jego ciała znalazła się w paszczękach samicy. Wywalony jęzor... i to on był dzieciakiem? Przewrócił oczami i podniósł się. Silnie otrzepał się z nadzieją, że uda mu się pozbyć trawy i piachu. W części mu się to udało... Długo gniewać się nie mógł. Słysząc śmiech i plusk ogon zawachlował, a Kicheko biegiem ruszył, żeby do nich dołączyć. Może i był ofermą jeśli chodzi o polowanie i tropienie, ale w pływaniu nie było lepszego od brązowookiego. Z wyszczerzonymi w uśmiechu kłami obserwował popisy oprawczyni. Nawet nieźle. Wykonał w wodzie małe kółeczko. Nie musiał przecież czekać na nich... mógł popływać sam, a do tego aż swędziały go poduszeczki. W końcu odpłynął kawałek, a on sam zauważył obcą hienę. Ze zdziwienia zachłysnął się wodą. Całe szczęście miał już grunt pod łapami. Z zaciekawieniem spojrzał na obcą. -A ty to kto? RE: Wodopój - Eris - 19-08-2014 Kompletnie zignorowała zabawę tej dwójki, przez chwilę odwracając łeb gdzie indziej i myśląc nad tym i owym. Nie trwało to wiecznie, a raczej nie więcej niż trzy minuty. -Ja też! Powiedziała słysząc informacje z pyska Kamyka. Sama zbierając w sobie jak najwięcej ostatków sił, pobiegła czym prędzej w stronę wodopoju, by nabrać jak największej prędkości. Gdy była już przy brzegu... Plusk! Rozchlapała wodę chyba na wszystkie żywe organizmy w zasięgu dwóch, trzech metrów. Ciężar jej, jednak nieszczególnej tuszy, był na tyle silny, by stworzyć wodną falę, jednakże na szczęście nie tak silny, by plasknięcie o wodę pozostawiło jakiś szczególny ból. Dając płytkiego nura po pewnym czasie pojawiła się tuż nad brzegiem, by otrzepać się z wody i zanurzyć w jej język. Zrobiwszy te oto czynności również skierowała się w stronę nieznanej hieny. Cześć, ktoś ty? Wypowiedziała z radosnym uśmiechem i pomachiwaniem ogonem w stronę Kuru. Nie miała pojęcia, jaka była jej przeszłość z hienami cętkowanymi... A szkoda, co jeśli ma do nich taką samą urazę, jak Eris do lwów? RE: Wodopój - Kuru - 21-08-2014 Podniosła mokry od wody pysk do góry i zastrzygła uszami. Nagle, jakby wyrosły spod ziemi, pojawiły się przed nią dwie hieny. - Hik! - Przełknęła bardzo szybko płyn, który zebrała wcześniej w pysku. Najpierw brunatna, na którą popatrzyła z lekką rezerwą, ale ta druga była cętkowana! Kłapnęła zębami ostrzegawczo w jej stronę. Chciała się nawet na początku przedstawić, ale pojawienie się "wroga" odwiodło ją od tej myśli. - A może najpierw wy byście się przedstawili? - Zaskrzeczała swym dość wysokim acz twardym głosem. - Nie dam się zabić! Zresztą ten brunatny to był samiec, powinien chyba grzeczniej odzywać się do samicy, prawda? A co jeśli on współpracował z tą cętkowaną? Zgroza! - Czyżbyście byli klanem? - Zapytała nieco spuszczając z tonu. RE: Wodopój - Eris - 22-08-2014 Niezbyt zrozumiała zachowanie samicy. Coś było nie tak? Nie miała pojęcia. -Spokojnie, spokojnie! Czemu mielibyśmy cię zabić? My się tylko chcieliśmy przywitać... Ja jestem Eris, a to Kicheko. Jesteśmy z okolicznej watahy. Może o nas... Słyszałaś? Może dała zbyt wiele informacji? Niee... Chyba nie. Na jej pysku widać było coś w stylu wyrazu "what". Spojrzała lekko krzywo. Hiena nie bała się, to było inne uczucie. Raczej coś w stylu zdziwienia. Może i oni nie byli zbyt wychowani, ale tak reagować na pozytywne chęci? To było wbrew hienim normom. Skierowała łeb w stronę Kich. -A właśnie, wiesz co się stało z resztą? Może byłoby pójść ich poszukać? Mam nieco złe przeczucia... A co jeśli coś ich zatrzymało? RE: Wodopój - Kicheko - 22-08-2014 Odsunął się minimalnie zupełnie zaskoczony reakcją samicy. Uszyska przylgnęły do czaszki, a Kicheko przekrzywił łeb. Zabić? A kto tu mówił o zabijaniu? -Eris ma rację. Co ty taka strachliwa? W końcu hieny trzymają się razem. W odpowiedzi na pytanie cętkowanej pokręcił łbem. -Pewnie zostali gdzieś z tyłu. Poradzą sobie... Feliks jest z nimi. Gdyby mógł, zapewne przewróciłby ślepiami. Tylko kto wie, może on mógłby to zobaczyć... A to by się źle skończyło. Przynajmniej tak uważał. |