Król Lew PBF
Równina - Wersja do druku

+- Król Lew PBF (//pbf.krollew.pl)
+-- Dział: Tereny wolne (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=65)
+--- Dział: Szare Ziemie (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=73)
+---- Dział: Rzeka Fuego (//pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=74)
+---- Wątek: Równina (/showthread.php?tid=1250)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17


RE: Równina - Kivuli - 06-01-2016

Kivuli starał się utrzymać równe tempo ze swoją trzyletnią towarzyszką. Od razu rozpoznał miejsce, w którym niedługo znaleźli się we trójkę. Poznał tutaj dość niedawno Beliala, którego dość polubił chociaż w wielu aspektach był potępiany przez Herszta. Nie rozmyślał jednak nad tym tylko przysiadł na miękkiej trawie, gdy tylko Xis wspomniała o krótkim odpoczynku.
- Może pani mi powie kim jest Kiu? - zapytał, gdyż przy Norze nie doczekał się odpowiedzi z pyska Ghaliba, a to tylko z tego względu, że nieznajoma lwica postanowiła zaniepokoić członków ich stada. Swój wątły ogonek Cień owinął wokół przednich łap i wyczekiwał na jakąkolwiek odpowiedź.


RE: Równina - Cola - 06-01-2016

Kiedy Cola była zajęta wszystkim dookoła, Xis miała chwilę spokoju i mogła wreszcie spojrzeć na Kivuliego. Uśmiechnęła się do niego całkiem ciepło.
- Kiu to hiena - odparła lamparcica.
Przez moment zastanawiała się czy może ta informacja nie zaniepokoiłaby młodzika. W końcu hieny nie zawsze są poważane przez lwy czy inne zwierzęta. Kojarzy się je raczej negatywnie. Tymczasem prawda mogła być zupełnie inna.
- Ale nie musisz się jej bać, jest jedną z nas - oznajmiła lamparcica.
Tymczasem mała Cola biegała dookoła zainteresowana każdym kamieniem i każdym źdźbłem trawy. Nagle jednak postanowiła zainteresować się na nowo pozostałą dwójką. Podeszła do swojej matki i otarła się o jej przednie łapy a potem wzrok utkwiła w Kivulim. Podskoczyła w jego kierunku jak pchełka po czym pacnęła go łapą w nos.
- Ha! - Zawołała zadowolona.
Xis przekręciła oczyma uśmiechając się pobłażliwie.


RE: Równina - Kivuli - 06-01-2016

Lwiątko wysłuchało uważnie słów czarnej pantery. W swoim życiu miał styczność z hienami tylko jeden jedyny raz i nie skończyło się to najlepiej dla jego rodziców. Przypominając sobie scenę ich śmierci, przełknął głośno ślinę jednak starał się nie pokazywać po sobie, że zaczął się czegokolwiek bać.
- Myślałem, że w okolicach Nory byli wszyscy członkowie Cieniowiska, ale miło będzie poznać kogoś nowego. - powiedział chociaż druga część zdania nie była do końca szczera. W końcu młodym nadal rządziło przerażanie. Może, gdyby nie te okropne wspomnienia wszystko wyglądałoby w zupełnie inny sposób. Kivuli nie zdążył wypowiedzieć nic więcej, gdyż kocię zechciało go trochę pozaczepiać. Brązowy był w pełni gotowy do zabawy dlatego jego nastrój diametralnie się zmienił, a on sam poderwał się do pozycji stojącej, żeby kontynuować niewinne potyczki z Colą. Zamachał swoim ogonem, a przednią łapą delikatnie trącił hybrydę tak, żeby nie wyrządzić jej krzywdy.
- Nie jestem antylopą. - zaśmiał się i przytrzymał jej ogon, żeby nie mogła się ruszyć ze swojego miejsca. Już dawno nie miał okazji do zabawy więc warto nadrobić stracony czas.


RE: Równina - Cola - 06-01-2016

- Właściwie to tylko ona została, żebyś ją poznał - powiedziała Xis.
Nie miała żadnych informacji na temat nowych członków stada. Poza tym to pojawienie się Kivuliego było swoistą niespodzianką.
Cola natomiast szybko oderwała łapkę, gdy samczyk się poruszył. Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczkami z rozdziabioną, śmiejącą się miną. Odskoczyła do tyłu jak pchełka by za chwilę znów doskoczyć do kakaowego samczyka. Chciała chwycić za ogon, ale poczuła na swoim ramieniu pchnięcie łapką. Popatrzyła na Kivuliego trochę spode lba. Chwilę zastanawiała się nad tym co się stało, ale po chwili znów się zaśmiała i skoczyła w stronę starszego kolegi tak, że gdyby miała na tyle duże łapki to zapewne by go objęła. Teraz jednak stała na tylnych łapkach a przednimi opierała się o samczyka. Patrzyła na niego chwilę. Potem cofnęła się i usiadła a na swoim ogonku coś poczuła. Ruszyła się i nic. Nie udało jej się przemieścić. I znów. Coś było nie tak. Obróciła się by dostrzec, że jej ogonek jest przytrzymywany przez łapkę Kivuliego.
- Ha! - Rzuciła się na łapkę robiąc fikołek.

Tymczasem dorosła samica, korzystając z okazji do odpoczynku, położyła się na trawie nieopodal.


RE: Równina - Kivuli - 06-01-2016

Na słowa czarnej zareagował jedynie skinięciem pyska. Jak na lwiątko przystało o wiele bardziej zaciekawiony był zabawą, którą postanowiła mu ofiarować młoda członkini Cieniowiska dlatego właśnie chwilę później można było usłyszeć głośny śmiech Kivuliego, a w następnej kolejności ciche powarkiwania, które wcale nie były przepełnione gniewem. Zachowanie młodej Coli bardzo go bawiło jednak pewnie sam zachowywał się podobnie kilka miesięcy temu. Brązowy przyglądał się jej z uwagą wymalowaną w swoich niebieskich tęczówkach kiedy hybrydka zrobiła fikołek. Kivuli naskoczył wtedy na nią i zaczął mamlać w swym pysku jej puchate ucho.
- Haha! Jaka dobra! - roześmiał się i odbiegł od niej, a potem zaczął wokół niej biegać. - Złap mnie! - powiedział, zachęcając młodą do gonitwy.


RE: Równina - Cola - 07-01-2016

Xis widząc dość intensywną zabawę Coli i Kivuliego uśmiechała się, ale i miała trochę wątpliwości. Cola nie była taka jak jej kompan, nie była też taka jak jej własna matka. Nic dziwnego, że lamparcica martwiła się o każdy krok w wykonaniu małej hybrydy.
- Kivuli, bądź uważny i delikatny dla małej - powiedziała łagodnym tonem. - Ona... nie jest takim lampartem jak ja.
Tymczasem Cola pełna radości skakała i fikała jak na zdrowe kocię przystało. Och! Czuła na swoim grzbieciku coś ciężkiego. Okazało się, że to jej kolega postanowił zrobić sobie z niej zdobycz. Padło na jej uszko. Chciała wyszarpnąć, ale to nic nie dało. Nie musiała się wcale długo siłować bo jej nowy kolega postanowił zacząć biegać w okół niej. Podskoczyła więc i zaczęła gonić samczyka śmiejąc się w głos. I wszystko było dobrze, aż potknęła się o własne łapki i przewróciła się na pyszczek. Pisnęła cicho, ale chyba nic jej nie było bo zaraz podniosła się do siadu i otarła pyszczek łapką.
Xis podniosła wzrok natychmiast słysząc piśnięcie małej, ale nie podeszła. Najwyraźniej wszystko było w porządku. Wydała z siebie łagodny pomruk na co Cola obróciła się w stronę mamy i poczłapała w jej stronę. Najpierw otarła się o nią a potem podeszła do brzucha lamparcicy i trąciła go noskiem.
- Usiądź na chwilę Kivuli, mała jest głodna - oznajmiła kładą się na boku. Wtedy hybryda znalazła pierwszy lepszy sutek i przyssała się. No cóż, w tym wieku kocięta po prostu jedzą częściej.


RE: Równina - Kivuli - 07-01-2016

Brązowy starał się jak mógł, żeby przypadkiem nie zrobić małej krzywdy jednak brakowało mu takiego wyczucia, które posiadały w większości duże kotowate. Słysząc delikatne pouczenie matki Coli, Cień wymamrotał coś pod nosem, co miało chyba przypominać słowa "To tylko zabawa" jednak bardzo łatwo można było się w tej kwestii pomylić. Kivuli zaśmiał się w głos kiedy malutka hybryda wywróciła się na równej powierzchni jednak cichy pisk nieco go zaniepokoił bo w końcu nie chciał zrobić jej krzywdy. Ale córka lamparcicy nie zaczęła płakać więc oznaczało to tylko i wyłącznie same pozytywy. Cola go opuściła, gdyż najwyraźniej trochę zgłodniała. Po poleceniu Xis, kakaowy przysiadł w wyższej trawie.
- A czemu ona nie jest takim lampartem jak ty? - zapytał z czystej niewiedzy, przekrzywiając swój łebek delikatnie w prawo. Chciał się dowiedzieć, ot co.


RE: Równina - Xis - 07-01-2016

Xis też była dość młoda jak na matkę i daleko jej było do sztywności, ale wiadomo, że jednak co do córki była bardzo uważna, nie chciała psuć im zabawy, ale taka była jej rola, żeby się martwić.
Teraz mogła być na chwilę rozluźniona, bo kiedy mała je Xis nie musiała się za nią rozglądać, bo była ona wesołym i żwawym dzieckiem, wszędzie było jej pełno. A to mogło oznaczać kłopoty, nawet jeśli nie do końca umyślne.
Teraz głównie patrzyła na swoją córkę, ale fiołkowe spojrzenie przeniosło się na Kivuliego gdy tylko do jej uszu dotarło pytanie. Sapnęła ciężko zastanawiając się czy da się to jakoś wytłumaczyć tak, żeby nie wzbudziło jeszcze większego zainteresowania. Zwłaszcza, że Xis nie miała ochoty tłumaczyć jak doszło do tego, że w ogóle poczęła Colę.
- Bo widzisz... jej ojcem nie jest lampart - odparła - tylko lew.
Może maluchowi trudno było sobie to wyobrazić, zwłaszcza, że lwiątka nie zaprzątają sobie takimi rzeczami głowy. I bardzo dobrze.
- Dlatego martwię się o jej zdrowie - wyjaśniła.


RE: Równina - Kivuli - 07-01-2016

Zabawa potrafiła zmęczyć nawet najwytrwalsze lwiątko. Kivuli miał prawo do lekkiego wyczerpania zwłaszcza po tylu wędrówkach, które odbył dzisiejszego dnia. Brązowy położył się więc powoli na trawie i przeciągle ziewnął ciągle zainteresowany tym, co mówiła do niego czarna pantera.
- Czyli to oznacza, że jest wyjątkowa? - zapytał, nie podejrzewając nic złego w tym, że mała mogła być przykładowo na początku niechcianym potomstwem. Na wzmiankę o zdrowiu na jego pyszczku pojawiło się zdumienie przecież wyglądała na całkiem zdrową taką jak on sam.


RE: Równina - Iris - 08-01-2016

Iris na chwilę przestała być czujną, a już zjawili się obcy. Zauważyła ich już po fakcie i nieco spanikowała. Przyległa momentalnie ciałem do ziemi, kryjąc się w trawie, choć ta kryjówka na niewiele się zdała. A schowała się dlatego że miała dziwne wrażenie, że za chwilę zjawi się tu więcej obcych. Jej ogon lekko drgał ze stresu. Kiedy skończyła rozglądać się uważnie po równinie, postanowiła przyjrzeć się nieznajomym. Dostrzegła dorosłą lamparcice, jej młode i lwiątko. U lamparcicy przykuł jej uwagę jeden szczegół, brak ucha. To musiało być straszne, nie mieć jednego z uszu, ale czy było aż tak straszne jak brak łapy? Możliwe że nie, ale pewnie lamparcicy nie było to obce i jakoś brązowa czuła się mniej zagrożona z jej strony. Małe kocie wywołało u niej wspomnienia o zmarłym rodzeństwie, które straciła, jak było jeszcze małymi oseskami. Tym razem z całej siły nie dawała się ponieść emocją, poczuła tylko chwilowe przygnębienie.
- Co teraz zrobimy? - spytała cicho Kiu. Miała w głowie mnóstwo obaw co do obcych. Jak zwykle w jej przypadku.


RE: Równina - Xis - 09-01-2016

// gwoli wyjaśnienia, piszę jednocześnie Xis i Colą bo to moje postacie i nie chce mi się przelogowywać xp

- W pewien sposób - odparła czarna lamparcica.
Nie była jednak dumna z tego, że Cola zawdzięcza swoją wyjątkowość... przemocy. Niemniej Xis nie zamierzała się długo nad tym zastanawiać. Co było minęło.
Xis przez jakiś czas nie zauważała obcych, bo ona i maluchy były odpowiednio oddalone od dwóch pozostałych postaci. Jednak teraz, gdy obróciła łeb w ich stronę dostrzegła małe kształty w oddali. Najwyraźniej jedną z osób była lwica.
Samica odstawiła Colę od sutka i posadziła ją obok Kivuliego. Mała zaprotestowała cicho, ale to nic nie dało.
- Tam ktoś jest - powiedziała pantera - zajmij się Colą, ja pójdę sprawdzić kto to.
Dopilnowała żeby oba maluchy znalazły się w gęstej i wysokiej trawie. Tak mogli się bezpiecznie schować przed innymi zwierzętami. Natomiast dorosła ruszyła truchtem w stronę lwicy i jak sięmiało okazać hieny, którą była Kiu. Xis spojrzała na samicę, którą znała.


RE: Równina - Kiu - 16-01-2016

-Tam mało kto się pojawiał- westchnęłam spokojnie- Tutejsze? tak- Przynajmniej teraz. Nie interesowały mnie wcześniejsze losy tego miejsca ani to czy ktoś tu mieszkał czy też nie. Szłam spokojnym krokiem, w powietrzu dało czuć równe wonie, ale grunt, że woda już blisko. Mnie samej zachciało sie pic po takim czasie w kanionie. Zauważyłam zaniepokojenie lwicy.
-Nie musisz sie obawiać. Jestem z tobą tutaj i nikt cie nie zaatakuje- Tak, reszta stada powinna tez ten fakt pamiętać. Kiedy już spotkałam Xis zastrzygłem lekko uchem.
-No hej- Rzekłam do niej lustrując ja wzrokiem- Ona jest ze mną- Od razu zaznaczyłam to czarnej. Nie chciałam aby na dzień dobry Iris została potraktowana jak intruz. Czułam się za nią odpowiedzialna tym bardziej prowadząc ją tutaj.


RE: Równina - Kivuli - 19-01-2016

Jeszcze przed odejściem lamparcicy, Kivuli skinął jej delikatnie łbem i popchnął pyszczkiem hybrydę w stronę większej kępy trawy, gdzie niedługo później sam zdołał się znaleźć. Oblizał swoje białe kły i przyglądał się oddalonym sylwetkom spomiędzy trawy. Co jakiś czas zerkał jednak w stronę młodej Coli, aby przypadkiem nie zdecydowała się podążać w stronę matki, bo gdyby tak właśnie się stało to brązowe lwiątko musiałoby ją złapać i zablokować jej dalszą wędrówkę.


RE: Równina - Xis - 23-01-2016

Dorosła lamparcica kiwnęła hienie głową na powitanie. Nie ukrywając swojego zdziwienia obróciła łeb w stronę obcej lwicy i zlustrowała ją badawczym spojrzeniem.
- Co to za... lwica... - mruknęła powstrzymując się od skomentowania kalectwa obcej kocicy. Pytająco zerknęła też na Kiu. Oczywiście nie musiała się za dużo tłumaczyć przed Xis, nie tak jak przed Ghalibem. Czarna pantera po prostu uważała, że trzeba wiedzieć kto szwenda się po wspólnych terenach mieszkańców Cieniowiska.
- Tak swoją drogą, Ghalib zdaje się ciebie szuka - powiedziała wracając spojrzeniem na drugą cienistą.
Powolnym skinieniem łba wskazała też maluchom, że nie muszą się już kryć. Zamruczała łagodnie chcąc zachęcić młode do podejścia.
Na reakcję Coli nie musiała długo czekać. Bo początkowo została grzecznie razem z Kivulim i nawet zajęła się atakowaniem jego łapek. Pacnęła go właśnie w nos gdy usłyszała mruczenie matki, a gdy poprawnie odczytała jej zachęcenie do podejścia, lipardka otarła się o swojego starszego kolegę po czym pobiegła w stronę Xis. Natychmiast po przybyciu otarła się o łapy swojej matki a potem stanęła między nimi i spoglądała na hienę. Takie zwierzę widziała po raz pierwszy w życiu.
Tymczasem Xis poczuła się nieco słabiej. Rany trochę jej dokuczały. Chciała jak najszybciej dostać się pod swój baobab i odpocząć.


RE: Równina - Kivuli - 23-01-2016

Kivuli zauważył, że jej nowej przyjaciółki nie opuszczały chęci na zabawę. Był z tego powodu nawet więcej niż rad, gdyż wreszcie na Cieniowisku miał kogoś w swoim wieku z kim mógłby spędzać wolny czas. Mimo że Cola starała się go rozproszyć to kakaowe lwiątko starało się zachować odpowiednią dawkę skupienia na oddalonych sylwetkach jednak nie powstrzymał się od delikatnego połaskotania swoim pędzelkiem małej lipardki w nos kiedy ta się o niego otarła. Wtedy do przypruszonych bielą uszu dotarło mruczenie, Cień powoli za hybrydą wyłonił się z wyższej trawy i zbliżył się do zgromadzenia, siadając w pobliżu Xis, którą znał i jej ufał.
- Cześć. - przywitał się z hieną i brązowawą lwicą.