<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Król Lew PBF - <font color="#1eb43c">Oaza</font>]]></title>
		<link>//pbf.krollew.pl/</link>
		<description><![CDATA[Król Lew PBF - //pbf.krollew.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 08:59:56 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Kryjówka w zaroślach]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=2463</link>
			<pubDate>Thu, 01 Jun 2017 20:09:16 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=2463</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Miejsce to jest niezwykle bujnie obrośnięte niezwykle gęstą roślinnością, która maskuje to co znajduje się wewnątrz, całość dodatkowo chronią przed zwierzętami kolczaste i cierniste gatunki krzewów, które świetnie się sprawdzają i odstraszają z dala. W środku tego pancernego bunkru znajduje się nieco miejsca na dwa dorosłe lwy, tak więc nie jest zbyt duże. Prowadzi do niego wąska przełęcz między zaroślami, które dodatkowo ukrywa wysoka trawa rosnąca w okolicach oazy, zaraz nieopodal niego znajduje się strumień, który dzieli dolinę na pół. Jest to zatem świetne miejsce na ukrywanie się i przeczekiwanie trudnych chwil. Z żadnej strony nie można dostrzec nikogo kto znajduje się wewnątrz. Na dodatek miejsce to zlewa się tak z okolicznymi klombami, że nie w sposób określić gdzie się znajduje.</span><br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Na tereny nieopodal postanowiła się udać na kurację piaskowana lwica, która cały czas dochodziła do siebie po zdarzeniach w zębatej grocie, gdy to na nią napadnięto i chciano odebrać życie jej i nienarodzonym jeszcze pociechom. Udało jej się wtedy co prawda wyślizgnąć z pomocą obcych lwów, ale obawa o zdrowie pozostała mimo iż rany mogą nie wydawać się bardzo poważne. Od tamtego dnia minął już prawie drugi tydzień, ale Satau nadal się nie wysilała i oszczędzała, jedząc świeżą padlinę i pojąc się chłodną wodą. Nie czuła się na tyle dobrze, by zapolować zresztą nie byłoby to rozsądne biorąc pod uwagę jej aktualny stan. Wiele godzin dziennie poświęconych na obmywaniu i oczyszczaniu ran, a następnie odpoczynku ciągły się i ciągły, ale nikt nie mówił, że powrót do zdrowia będzie tak prosty jak odniesienie urazu. Samica nie poddwała się ze względu na to co w sobie nosiła, chciała dać wszystko co najlepsze nienarodzonym jeszcze co prawda potomkom Myra. Odnośnie króla, nie spotkała go jak na razie, ale miała to w planach. W końcu powinien się wszystkiego dowiedzieć, a odwlekanie tego na później nie było dobre, zdawała sobie z tego doskonale sprawę.<br />
Przechadzając się brzegiem roślinności, która się tu pojawiła po porze deszczowej dostrzegła coś co ją zaintrygowało. Podeszła bliżej krzewów, ostrych ciernistych krzewów, zauważyła niewielki "otwór" w formacji roślin i zerknęła tam. Wiedziona ciekawością ostrożnie wsunęła się w głąb, a to co tam dostrzegła bardzo się jej spodobało. Uśmiechnęła się sama do siebie i do rosnącego brzucha. Małe fasolki jakie w sobie nosiła jakiś czas temu teraz z pewnością odrobinę urosły, czuła i widziała to po sobie. Wnętrze było przytulne, nie zbyt obszerne, jak najbardziej na plus i ochrona jaką zapewniały krzewy z zaroślami była również świetnym atutem. Złotooka wiedziała, że będzie to jej kryjówka, jej zakątek, samotnia. Stosunkowo powoli zaczęła kopać niewielkie zagłębienie, a ziemie ułożyła dookoła, tworząc coś na kształt ptasiego gniazda. Nanosiła do środka ususzonych traw i namościła leże sierścią, która z niej schodziła, co prawda nie było jej dużo, więc musiała też nazbierać jej z padlin, ale udało jej się odnieść zamierzany sukces. W okolicy na jej szczęście gniazdowały pary strusi i pewnego dnia tam udała się na niezwykle syty obiad z ich jaj. Najedzona do syta wróciła do swojego zakątka i wzięła się za wylizywanie ran. Gdy skończyła ułożyła się wygodnie i relaksując się regenerowała siły. Nigdy nie zapomniała zatrzeć za sobą zapachu gałęziami jednego z kwitnących drzew. Zapach kwiatów skutecznie pomagał Satau zachować spokój i prywatność w swoim zakątku.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Miejsce to jest niezwykle bujnie obrośnięte niezwykle gęstą roślinnością, która maskuje to co znajduje się wewnątrz, całość dodatkowo chronią przed zwierzętami kolczaste i cierniste gatunki krzewów, które świetnie się sprawdzają i odstraszają z dala. W środku tego pancernego bunkru znajduje się nieco miejsca na dwa dorosłe lwy, tak więc nie jest zbyt duże. Prowadzi do niego wąska przełęcz między zaroślami, które dodatkowo ukrywa wysoka trawa rosnąca w okolicach oazy, zaraz nieopodal niego znajduje się strumień, który dzieli dolinę na pół. Jest to zatem świetne miejsce na ukrywanie się i przeczekiwanie trudnych chwil. Z żadnej strony nie można dostrzec nikogo kto znajduje się wewnątrz. Na dodatek miejsce to zlewa się tak z okolicznymi klombami, że nie w sposób określić gdzie się znajduje.</span><br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Na tereny nieopodal postanowiła się udać na kurację piaskowana lwica, która cały czas dochodziła do siebie po zdarzeniach w zębatej grocie, gdy to na nią napadnięto i chciano odebrać życie jej i nienarodzonym jeszcze pociechom. Udało jej się wtedy co prawda wyślizgnąć z pomocą obcych lwów, ale obawa o zdrowie pozostała mimo iż rany mogą nie wydawać się bardzo poważne. Od tamtego dnia minął już prawie drugi tydzień, ale Satau nadal się nie wysilała i oszczędzała, jedząc świeżą padlinę i pojąc się chłodną wodą. Nie czuła się na tyle dobrze, by zapolować zresztą nie byłoby to rozsądne biorąc pod uwagę jej aktualny stan. Wiele godzin dziennie poświęconych na obmywaniu i oczyszczaniu ran, a następnie odpoczynku ciągły się i ciągły, ale nikt nie mówił, że powrót do zdrowia będzie tak prosty jak odniesienie urazu. Samica nie poddwała się ze względu na to co w sobie nosiła, chciała dać wszystko co najlepsze nienarodzonym jeszcze co prawda potomkom Myra. Odnośnie króla, nie spotkała go jak na razie, ale miała to w planach. W końcu powinien się wszystkiego dowiedzieć, a odwlekanie tego na później nie było dobre, zdawała sobie z tego doskonale sprawę.<br />
Przechadzając się brzegiem roślinności, która się tu pojawiła po porze deszczowej dostrzegła coś co ją zaintrygowało. Podeszła bliżej krzewów, ostrych ciernistych krzewów, zauważyła niewielki "otwór" w formacji roślin i zerknęła tam. Wiedziona ciekawością ostrożnie wsunęła się w głąb, a to co tam dostrzegła bardzo się jej spodobało. Uśmiechnęła się sama do siebie i do rosnącego brzucha. Małe fasolki jakie w sobie nosiła jakiś czas temu teraz z pewnością odrobinę urosły, czuła i widziała to po sobie. Wnętrze było przytulne, nie zbyt obszerne, jak najbardziej na plus i ochrona jaką zapewniały krzewy z zaroślami była również świetnym atutem. Złotooka wiedziała, że będzie to jej kryjówka, jej zakątek, samotnia. Stosunkowo powoli zaczęła kopać niewielkie zagłębienie, a ziemie ułożyła dookoła, tworząc coś na kształt ptasiego gniazda. Nanosiła do środka ususzonych traw i namościła leże sierścią, która z niej schodziła, co prawda nie było jej dużo, więc musiała też nazbierać jej z padlin, ale udało jej się odnieść zamierzany sukces. W okolicy na jej szczęście gniazdowały pary strusi i pewnego dnia tam udała się na niezwykle syty obiad z ich jaj. Najedzona do syta wróciła do swojego zakątka i wzięła się za wylizywanie ran. Gdy skończyła ułożyła się wygodnie i relaksując się regenerowała siły. Nigdy nie zapomniała zatrzeć za sobą zapachu gałęziami jednego z kwitnących drzew. Zapach kwiatów skutecznie pomagał Satau zachować spokój i prywatność w swoim zakątku.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Grota o rzut beretem od Oazy]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=992</link>
			<pubDate>Sat, 05 Apr 2014 22:19:55 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=992</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Niewielka, przytulna grota, częściowo ukryta dzięki trzem, rozłożystym drzewom, rosnącym po jej lewej stronie, patrząc od wejścia. Umiejscowiona w niewielkim oddaleniu od oazy, dzięki czemu, zarówno drzewa, jak i gęsto porastająca te tereny trawa mają dość dobre warunki. Północną stronę zewnętrzną groty, czyli jej przód i częściowo górę, porasta gęsto mech. Podobnie w jej wnętrzu znajduje się go sporo. Sama jama jest zdolna do pomieszczenia zaledwie kilku osób, za to jej wejście jest dość niewielkie i nisko osadzone, przez co ciężko je dojrzeć, a zobaczyć, co się dzieje w jej środku graniczy z cudem.</span> ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Niewielka, przytulna grota, częściowo ukryta dzięki trzem, rozłożystym drzewom, rosnącym po jej lewej stronie, patrząc od wejścia. Umiejscowiona w niewielkim oddaleniu od oazy, dzięki czemu, zarówno drzewa, jak i gęsto porastająca te tereny trawa mają dość dobre warunki. Północną stronę zewnętrzną groty, czyli jej przód i częściowo górę, porasta gęsto mech. Podobnie w jej wnętrzu znajduje się go sporo. Sama jama jest zdolna do pomieszczenia zaledwie kilku osób, za to jej wejście jest dość niewielkie i nisko osadzone, przez co ciężko je dojrzeć, a zobaczyć, co się dzieje w jej środku graniczy z cudem.</span> ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ogród]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=425</link>
			<pubDate>Fri, 21 Sep 2012 22:05:42 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=425</guid>
			<description><![CDATA[to tu będzie takie intro <br />
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">[ <span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dodano</span>: 2012-09-21, 23:36</span> ]</span><br />
I jak lwisko zapowiadało, Świtezianie mogli odnaleźć je na Północy, w jego własnym kawałku świata. W kawałku świata, opinią samca, dającym godne warunki do adoracji swej drugiej połówki. W kawałku świata, który właśnie stanowił świadka jednego z przykładów takiej adoracji, zaś jego jedyną reakcją było wymowne milczenie. <br />
Musztardowy, wokół szyi opleciony ogonem fossiela, zdecydował się zastosować blitzkrieg od piersi aż po szyję brązowego, co w wykonaniu jego ozora okazało się całkiem skuteczną ofensywą. Rozłożonemu na ziemi Shaidowi nie pozostawało nic innego, jak w pełni oddać się pieszczotom swego dominanta, co jakże ochoczo czynił, od czasu do czasu podgryzając swego samca w ucho czy też próbując szybkiej defensywy, kierując jęzor to w policzek, czasem pomiędzy oczy żółtego kota. Jednakże nawet tą bitwą kierowały uniwersalne zasady, a każda potyczka kiedyś musiała dobiec końca. Wraz z rosnącym napięciem ataki lwa były coraz bardziej desperackie, coraz częściej odsłaniał co ważniejsze strategicznie punkty, pozwalając fossie na liczne odwety, jakże zbliżające dominanta ku finalnemu aktowi. Nie potrafiąc wytrzymać rozkoszy, zarówno zadanej, jak i odebranej przez tamtego, w pewnej chwili zadał pysk ku górze i ryknął rozdzierająco, żeby aż się zachwiać. Następnie rzucił fossie speszone spojrzenie i czym prędzej zabrał się za doczyszczanie zabrudzonych fragmentów futra tamtego. Posłał mu nieśmiały uśmiech i walnął się obok, obejmując Shaida masywną łapą. Otarł policzek o pysk tamtego, dziękując mu pełnym zadowolenia powarkiwaniem, jak na mruczka przystało. Tak, wszelka tęsknota została odegnana, zaś król w końcu został nagrodzony za swoją ciężką pracę... Tsa... To może dogrywka? Ale nie w tej chwili, drobny odpoczynek nie zaszkodzi. <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">-A tak poza tym... Wszystko gra, pysiaku?</span> -zapytał, czule przytulając brązowego do swej piersi. Niech no tylko coś zacznie fałszować, Arto z miejsca zreperuje taki instrument. Alto wykluczy go z orkiestry, zastępując go własnymi staraniami. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[to tu będzie takie intro <br />
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">[ <span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dodano</span>: 2012-09-21, 23:36</span> ]</span><br />
I jak lwisko zapowiadało, Świtezianie mogli odnaleźć je na Północy, w jego własnym kawałku świata. W kawałku świata, opinią samca, dającym godne warunki do adoracji swej drugiej połówki. W kawałku świata, który właśnie stanowił świadka jednego z przykładów takiej adoracji, zaś jego jedyną reakcją było wymowne milczenie. <br />
Musztardowy, wokół szyi opleciony ogonem fossiela, zdecydował się zastosować blitzkrieg od piersi aż po szyję brązowego, co w wykonaniu jego ozora okazało się całkiem skuteczną ofensywą. Rozłożonemu na ziemi Shaidowi nie pozostawało nic innego, jak w pełni oddać się pieszczotom swego dominanta, co jakże ochoczo czynił, od czasu do czasu podgryzając swego samca w ucho czy też próbując szybkiej defensywy, kierując jęzor to w policzek, czasem pomiędzy oczy żółtego kota. Jednakże nawet tą bitwą kierowały uniwersalne zasady, a każda potyczka kiedyś musiała dobiec końca. Wraz z rosnącym napięciem ataki lwa były coraz bardziej desperackie, coraz częściej odsłaniał co ważniejsze strategicznie punkty, pozwalając fossie na liczne odwety, jakże zbliżające dominanta ku finalnemu aktowi. Nie potrafiąc wytrzymać rozkoszy, zarówno zadanej, jak i odebranej przez tamtego, w pewnej chwili zadał pysk ku górze i ryknął rozdzierająco, żeby aż się zachwiać. Następnie rzucił fossie speszone spojrzenie i czym prędzej zabrał się za doczyszczanie zabrudzonych fragmentów futra tamtego. Posłał mu nieśmiały uśmiech i walnął się obok, obejmując Shaida masywną łapą. Otarł policzek o pysk tamtego, dziękując mu pełnym zadowolenia powarkiwaniem, jak na mruczka przystało. Tak, wszelka tęsknota została odegnana, zaś król w końcu został nagrodzony za swoją ciężką pracę... Tsa... To może dogrywka? Ale nie w tej chwili, drobny odpoczynek nie zaszkodzi. <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">-A tak poza tym... Wszystko gra, pysiaku?</span> -zapytał, czule przytulając brązowego do swej piersi. Niech no tylko coś zacznie fałszować, Arto z miejsca zreperuje taki instrument. Alto wykluczy go z orkiestry, zastępując go własnymi staraniami. ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Oaza - opis]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=211</link>
			<pubDate>Tue, 26 Jun 2012 15:02:57 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=211</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">~Prolog~</span></div>
Oaza, mistyczne miejsce z opowieści hien. O jej istnieniu od wieków nie wiedział prawie nikt. Czym było to spowodowane? Okazało się że każdy może tu trafić, ale już nie każdy stąd był w stanie się wydostać. <br />
Nie każdy, w zasadzie nikt. Tego małego raju strzegła pawiania chorda groźniejsza od chordy hien, której zasługą był upadek czterech stad. <br />
Małpy nie tylko wściekle strzegły swojego sekretu, ale bezwzględnie zabijały każdego obcego, na wieki zamykając jego usta. <br />
<br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">~Położenie~</span></div>
Udając się na północny zachód od pustkowia i skrawku sawanny, niedaleko za dawną granicą Złej Ziemi twemu oku ukarze się bezkresna niemalże płaska pusta równina, to właśnie tam tajemnicza plotka zawiodła ekspedycję Świtu w poszukiwaniu mistycznej Oazy. <br />
Rajski skrawek ziemi znajduje się na trasie jednej z setek wciąż bezimiennych rzek, podążając wraz z jej nurtem podróżnik natrafia na skalne wzniesienie o stromych i kruchych ścianach złożonych głównie z piaskowca i innych niestabilnych skał. Bystre oko od razu dostrzeże znikająca w wąskim przesmyku rzekę, "brama" za którą jeszcze węższa ścieżka wije się pomiędzy rzeką, a ścianą wąwozu. <br />
Jest to jedyne znane nam wejście. <br />
Pokonawszy około 400 metrów twoim oczom ukaże się nieziemski widok mistycznej Oazy położonej w ogromnej rozpadlinie. Przepych roślin i zwierząt przysłania nawet faunę i florę samej żyznej dżungli. Słabo opadającą ścieżką zejdziesz na dno tego edenu, i momentalnie niebo przysłoni Ci baldachim rosnących tu drzew. <br />
W Oazie temperatura wydaje się niższa, a powietrze wilgotniejsze, wszystko jest zasługą wody i wodospadu, który po kilkudziesięciu metrach rozbija się o taflę bajecznego turkusowego jeziora. Nawet w czasie suszy wody jest tu pod dostatkiem. <br />
<br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">~Gatunki~</span></div>
Fauna i flora jest zbliżona do tej jaką szczyci się każda dżungla, jednak ze względu na ograniczenia narzucone przez przesmyk nie znajdziesz tutaj wielkich zwierząt, pokroju słonia, nosorożca, hipopotama, bawołu. Dominują tu ptaki i małpy, pawiany, mniej liczne goryle, szympansy, a także liczne gady- w szczególności węże.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">~Prolog~</span></div>
Oaza, mistyczne miejsce z opowieści hien. O jej istnieniu od wieków nie wiedział prawie nikt. Czym było to spowodowane? Okazało się że każdy może tu trafić, ale już nie każdy stąd był w stanie się wydostać. <br />
Nie każdy, w zasadzie nikt. Tego małego raju strzegła pawiania chorda groźniejsza od chordy hien, której zasługą był upadek czterech stad. <br />
Małpy nie tylko wściekle strzegły swojego sekretu, ale bezwzględnie zabijały każdego obcego, na wieki zamykając jego usta. <br />
<br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">~Położenie~</span></div>
Udając się na północny zachód od pustkowia i skrawku sawanny, niedaleko za dawną granicą Złej Ziemi twemu oku ukarze się bezkresna niemalże płaska pusta równina, to właśnie tam tajemnicza plotka zawiodła ekspedycję Świtu w poszukiwaniu mistycznej Oazy. <br />
Rajski skrawek ziemi znajduje się na trasie jednej z setek wciąż bezimiennych rzek, podążając wraz z jej nurtem podróżnik natrafia na skalne wzniesienie o stromych i kruchych ścianach złożonych głównie z piaskowca i innych niestabilnych skał. Bystre oko od razu dostrzeże znikająca w wąskim przesmyku rzekę, "brama" za którą jeszcze węższa ścieżka wije się pomiędzy rzeką, a ścianą wąwozu. <br />
Jest to jedyne znane nam wejście. <br />
Pokonawszy około 400 metrów twoim oczom ukaże się nieziemski widok mistycznej Oazy położonej w ogromnej rozpadlinie. Przepych roślin i zwierząt przysłania nawet faunę i florę samej żyznej dżungli. Słabo opadającą ścieżką zejdziesz na dno tego edenu, i momentalnie niebo przysłoni Ci baldachim rosnących tu drzew. <br />
W Oazie temperatura wydaje się niższa, a powietrze wilgotniejsze, wszystko jest zasługą wody i wodospadu, który po kilkudziesięciu metrach rozbija się o taflę bajecznego turkusowego jeziora. Nawet w czasie suszy wody jest tu pod dostatkiem. <br />
<br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">~Gatunki~</span></div>
Fauna i flora jest zbliżona do tej jaką szczyci się każda dżungla, jednak ze względu na ograniczenia narzucone przez przesmyk nie znajdziesz tutaj wielkich zwierząt, pokroju słonia, nosorożca, hipopotama, bawołu. Dominują tu ptaki i małpy, pawiany, mniej liczne goryle, szympansy, a także liczne gady- w szczególności węże.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wodospad i Jezioro]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=210</link>
			<pubDate>Tue, 26 Jun 2012 15:01:06 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=210</guid>
			<description><![CDATA[<span style="color: darkred;" class="mycode_color"><div align="center">Z stromego urwiska woda spada wąskim strumieniem bijąc o dno potoku, który stawał się tu coraz szerszy, aż w końcu przemienił się w malownicze lazurowe jezioro którego brzeg pokrywają ogromne płaskie szare skały.  <br />
O poranku są one mokre i śliskie, za dnia nawet upalnego stanowią skuteczną ochłodę, bryza roztrzaskującej się nieopodal wody w przyjemny sposób chłodzi tutejsze powietrze, a rośliny rosnące wokół nigdy nie przestają być zielone.  <br />
Jezioro opada powoli, by nagle pod wodospadem dno urwało się gwałtowniej na ponad 5 metrów, pod samą ściana urwiska spoczywa mnóstwo sporych kamieni, szczególną uwagę przykuwa niemalże bliźniacza miniatura lwiej skały, zmieści się tam para lwów, lub kilka małych lwiątek. Odważniejsze lwy mogą posłużyć się nią aby wskoczyć do wody.</div></span> ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="color: darkred;" class="mycode_color"><div align="center">Z stromego urwiska woda spada wąskim strumieniem bijąc o dno potoku, który stawał się tu coraz szerszy, aż w końcu przemienił się w malownicze lazurowe jezioro którego brzeg pokrywają ogromne płaskie szare skały.  <br />
O poranku są one mokre i śliskie, za dnia nawet upalnego stanowią skuteczną ochłodę, bryza roztrzaskującej się nieopodal wody w przyjemny sposób chłodzi tutejsze powietrze, a rośliny rosnące wokół nigdy nie przestają być zielone.  <br />
Jezioro opada powoli, by nagle pod wodospadem dno urwało się gwałtowniej na ponad 5 metrów, pod samą ściana urwiska spoczywa mnóstwo sporych kamieni, szczególną uwagę przykuwa niemalże bliźniacza miniatura lwiej skały, zmieści się tam para lwów, lub kilka małych lwiątek. Odważniejsze lwy mogą posłużyć się nią aby wskoczyć do wody.</div></span> ]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>