<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Król Lew PBF - <font color="#1eb43c">Rzeka Fuego</font>]]></title>
		<link>//pbf.krollew.pl/</link>
		<description><![CDATA[Król Lew PBF - //pbf.krollew.pl]]></description>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2026 16:15:24 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Grota przy rzece.]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1600</link>
			<pubDate>Thu, 07 Jan 2016 22:54:25 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1600</guid>
			<description><![CDATA[<div align="center"> <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">- Grota stworzona przez dawną aktywność wulkaniczną. Płynąca niegdyś lawa zastygła a w jej wnętrzu "bąbel z powietrzem",  tworzący pustkę w jej wnętrzu. Przestrzeń jaka powstała, śmiało mogła pomieścić kilka dorosłych lwów. Skała po zastygłej lawie i wnęka w niej znajdowały się nad rzeką, gdzie pnącza i drzewa maskowały wejście. </span></div> ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="center"> <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">- Grota stworzona przez dawną aktywność wulkaniczną. Płynąca niegdyś lawa zastygła a w jej wnętrzu "bąbel z powietrzem",  tworzący pustkę w jej wnętrzu. Przestrzeń jaka powstała, śmiało mogła pomieścić kilka dorosłych lwów. Skała po zastygłej lawie i wnęka w niej znajdowały się nad rzeką, gdzie pnącza i drzewa maskowały wejście. </span></div> ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Łąka za wzgórzem]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1313</link>
			<pubDate>Tue, 04 Aug 2015 02:12:52 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1313</guid>
			<description><![CDATA[<div align="center"><img src="http://i44.photobucket.com/albums/f7/Altrain/tlk_hd_1959<em>zpsdrdwljrq.jpg" alt="[Obrazek: tlk_hd_1959</em>zpsdrdwljrq.jpg]" class="mycode_img" /> Cienista łąka za wzgórzem nad rzeką. Nie ma tu nic poza trawą, skałkami i dostępem do rzeki... poza gnu, które często tu żerują.</div>
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">[ <span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dodano</span>: 2015-08-04, 03:26</span> ]</span><br />
Szedł powoli zerkając co chwila czy Belial się go pilnuje. Wolał żeby młody nigdzie się nie zgubił podczas ich marszów. Co prawda gdyby szedł wzdłuż rzeki prawdopodobnie trafiłby w końcu do Nory. Jednak mógłby narazić się w ten sposób na niepotrzebny szwank. Co prawda żyli już jakiś czas nad Fuego a Belial znowuż nie był już takim maluchem jak Zuri i Kiburi, żeby trzeba było go non stop pilnować. Jednak nie znali każdego centymetra tych ziem i Ghalib nie mógł mieć pewności czy jakiś drapieżny ptak nie zechce zaatakować młodego, albo czy nie natknie się na jakieś rozjuszone zwierzę.  <br />
W każdym razie w pewnym momencie wyrównał krok z młodym i obserwował każdy jego krok.  <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wiesz, będziesz musiał wstawać wcześniej od całego stada</span> - odezwał się w końcu Tsavo. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Od ilości i dokładności patroli zależy bezpieczeństwo lwic i młodych. My samce, jakoś sobie poradzimy sami, ale na nie będą czyhać obcy, którym mogą nie dać rady.</span> <br />
Kontynuował nieustannie idąc. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dlatego ważne jest, żeby wstać wcześniej i sprawdzić czy łowczynie mogą bezpiecznie polować.</span> <br />
W pewnym momencie zatrzymał się urywając swój wykład. Szepnął zaraz do Beliala, żeby też się zatrzymał a potem kazał mu siebie naśladować. Ghalib schował się nagle w wysokich trawach. Tutaj jeszcze nie byli chyba nigdy. Miejsce wyglądało na kolejną nudną łąkę, ale to co kazało bezgrzywemu samcowi paść na brzuch było wyjątkowe jak na te tereny.  <br />
-<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Spójrz </span>- szepnął wskazując nosem przód. Między trawami można było dostrzec sylwetki sporych, szarych antylop. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">To gnu </span>- oznajmił bez zająknięcia - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">to dobry znak. Wygląda na to, że znajdziemy tu też większe zwierzęta. Dla stada to dobrze.</span> <br />
W pewnym momencie coś mu zaświtało i stary znów spojrzał na młodego. <br />
-<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> A może przy okazji zechcesz potrenować zabijanie zwierzyny?</span> - Zagadnął. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Złapię na szybko cielaka i zobaczymy co umiesz.</span> ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="center"><img src="http://i44.photobucket.com/albums/f7/Altrain/tlk_hd_1959<em>zpsdrdwljrq.jpg" alt="[Obrazek: tlk_hd_1959</em>zpsdrdwljrq.jpg]" class="mycode_img" /> Cienista łąka za wzgórzem nad rzeką. Nie ma tu nic poza trawą, skałkami i dostępem do rzeki... poza gnu, które często tu żerują.</div>
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">[ <span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dodano</span>: 2015-08-04, 03:26</span> ]</span><br />
Szedł powoli zerkając co chwila czy Belial się go pilnuje. Wolał żeby młody nigdzie się nie zgubił podczas ich marszów. Co prawda gdyby szedł wzdłuż rzeki prawdopodobnie trafiłby w końcu do Nory. Jednak mógłby narazić się w ten sposób na niepotrzebny szwank. Co prawda żyli już jakiś czas nad Fuego a Belial znowuż nie był już takim maluchem jak Zuri i Kiburi, żeby trzeba było go non stop pilnować. Jednak nie znali każdego centymetra tych ziem i Ghalib nie mógł mieć pewności czy jakiś drapieżny ptak nie zechce zaatakować młodego, albo czy nie natknie się na jakieś rozjuszone zwierzę.  <br />
W każdym razie w pewnym momencie wyrównał krok z młodym i obserwował każdy jego krok.  <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wiesz, będziesz musiał wstawać wcześniej od całego stada</span> - odezwał się w końcu Tsavo. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Od ilości i dokładności patroli zależy bezpieczeństwo lwic i młodych. My samce, jakoś sobie poradzimy sami, ale na nie będą czyhać obcy, którym mogą nie dać rady.</span> <br />
Kontynuował nieustannie idąc. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dlatego ważne jest, żeby wstać wcześniej i sprawdzić czy łowczynie mogą bezpiecznie polować.</span> <br />
W pewnym momencie zatrzymał się urywając swój wykład. Szepnął zaraz do Beliala, żeby też się zatrzymał a potem kazał mu siebie naśladować. Ghalib schował się nagle w wysokich trawach. Tutaj jeszcze nie byli chyba nigdy. Miejsce wyglądało na kolejną nudną łąkę, ale to co kazało bezgrzywemu samcowi paść na brzuch było wyjątkowe jak na te tereny.  <br />
-<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Spójrz </span>- szepnął wskazując nosem przód. Między trawami można było dostrzec sylwetki sporych, szarych antylop. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">To gnu </span>- oznajmił bez zająknięcia - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">to dobry znak. Wygląda na to, że znajdziemy tu też większe zwierzęta. Dla stada to dobrze.</span> <br />
W pewnym momencie coś mu zaświtało i stary znów spojrzał na młodego. <br />
-<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> A może przy okazji zechcesz potrenować zabijanie zwierzyny?</span> - Zagadnął. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Złapię na szybko cielaka i zobaczymy co umiesz.</span> ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Czarny Baobab]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1298</link>
			<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 16:00:55 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1298</guid>
			<description><![CDATA[<div align="center"><img src="http://www.stevecunliffe.com/wp-content/uploads/2014/06/Singita-Pamushana-029.jpg" alt="[Obrazek: Singita-Pamushana-029.jpg]" class="mycode_img" /></div>
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Ten Baobab i skrawek terenu dookoła o powierzchni dwóch kilometrów kwadratowych został zajęty przez Xis - czarną panterę ze Skrajnej Dżungli. Baobab to jej leżę, którego pilnie strzeże przed niechcianymi intruzami. Masywne drzewo jest także punktem obserwacyjnym rozłożystego jak korona baobabu terenu nie tak ubogiego we zwierzynę, ze względu na sąsiedztwo wodopoju. Jeden z piorunów wypalił niewielką dziurę w pniu wiekowego drzewa, w którą mógłby zmieścić się zabłąkany lew. Gdzie-nie-gdzie poczuwająca się do opieki nad drzewem lamparcica wetknęła czaszki upolowanych roślinożerców, odstraszając tych najbardziej tchórzliwych osobników.</span> <br />
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">[ <span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dodano</span>: 2015-08-01, 15:29</span> ]</span><br />
Przyszła tutaj z równinnego terenu należącego do Cieniowiska, by sprawdzić czy nie znajdzie dzikich lokatorów. Na szczęście kościste ozdoby spisywały się na medal. Trudno było doszukać się zniszczeń czy naniesionych gałązek przez ptaki - teren był nietknięty. Chociaż niestety nawet nie wyczuła woni roślinożercy, co miało swój minus. Niby dzień dopiero wstał, a to zbyt wczesna pora na gaszenie pragnienia. <br />
Wspięła się na drzewo, przytrzymała się łapami grubszej gałęzi i wylegując się na niej spoglądała leniwie przed siebie. Jak rano przejrzała na oczy miała wrażenie, iż dzisiejszy dzień będzie podobny do tych z ostatnich tygodni, ale słowa Ghaliba nie dawały jej spokoju. Może dlatego co jakiś czas strzelała ogonem jak z bicza? Co Herszt wymyślił? Może zechciałby, aby Xis udowodniła w inny sposób swoją lojalność niż do tej pory? Tylko jak? <br />
Fiołkowe oczy skierowała na wisiorek od matki. To on przypominał jej, żeby czuwać, go nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień. Sytość czy głód. Życie czy śmierć. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="center"><img src="http://www.stevecunliffe.com/wp-content/uploads/2014/06/Singita-Pamushana-029.jpg" alt="[Obrazek: Singita-Pamushana-029.jpg]" class="mycode_img" /></div>
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Ten Baobab i skrawek terenu dookoła o powierzchni dwóch kilometrów kwadratowych został zajęty przez Xis - czarną panterę ze Skrajnej Dżungli. Baobab to jej leżę, którego pilnie strzeże przed niechcianymi intruzami. Masywne drzewo jest także punktem obserwacyjnym rozłożystego jak korona baobabu terenu nie tak ubogiego we zwierzynę, ze względu na sąsiedztwo wodopoju. Jeden z piorunów wypalił niewielką dziurę w pniu wiekowego drzewa, w którą mógłby zmieścić się zabłąkany lew. Gdzie-nie-gdzie poczuwająca się do opieki nad drzewem lamparcica wetknęła czaszki upolowanych roślinożerców, odstraszając tych najbardziej tchórzliwych osobników.</span> <br />
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">[ <span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dodano</span>: 2015-08-01, 15:29</span> ]</span><br />
Przyszła tutaj z równinnego terenu należącego do Cieniowiska, by sprawdzić czy nie znajdzie dzikich lokatorów. Na szczęście kościste ozdoby spisywały się na medal. Trudno było doszukać się zniszczeń czy naniesionych gałązek przez ptaki - teren był nietknięty. Chociaż niestety nawet nie wyczuła woni roślinożercy, co miało swój minus. Niby dzień dopiero wstał, a to zbyt wczesna pora na gaszenie pragnienia. <br />
Wspięła się na drzewo, przytrzymała się łapami grubszej gałęzi i wylegując się na niej spoglądała leniwie przed siebie. Jak rano przejrzała na oczy miała wrażenie, iż dzisiejszy dzień będzie podobny do tych z ostatnich tygodni, ale słowa Ghaliba nie dawały jej spokoju. Może dlatego co jakiś czas strzelała ogonem jak z bicza? Co Herszt wymyślił? Może zechciałby, aby Xis udowodniła w inny sposób swoją lojalność niż do tej pory? Tylko jak? <br />
Fiołkowe oczy skierowała na wisiorek od matki. To on przypominał jej, żeby czuwać, go nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień. Sytość czy głód. Życie czy śmierć. ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Równina]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1250</link>
			<pubDate>Tue, 30 Jun 2015 20:01:55 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1250</guid>
			<description><![CDATA[Odkąd wulkan wygasł, rośnie tutaj nieco więcej zieleni, która i tak sąsiaduje z rzeką. Niedaleko stąd do brzegu. Ledwie parę metrów. Tutaj jednak rośnie roślinność, która mogła by być pożywieniem dla zwierzyny łownej. <br />
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">[ <span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dodano</span>: 2015-06-30, 21:15</span> ]</span><br />
Prowadził za sobą niewielką grupkę lwów składającą się z pary lwic i lwiątka. Szli w stronę rzeki, bo to właśnie ona wydawała się być dobrym miejscem, które należałoby zająć. Byłaby wodopojem dla stada i przy okazji ściągałaby zapewne zwierzynę łowną.  <br />
W momencie, w którym potężne łapy Ghaliba spotkały się z trawą równiny nad rzeką Fuego, odczuł on na swoim obliczu dość przyjemny powiew płynący od stronę rzeki. Czujny wzrok od razu obejrzał sobie wszystko dookoła. Błękitne ślepia badały każdy skrawek równiny a nos śledził zapachy ewentualnych zwierząt. Już teraz czuł, że były tu drobne antylopy i zapewne zające oraz mniejsze gryzonie. No cóż, chociaż tyle. Nie mogli oczekiwać wiele o tych miejsc, nie wyglądały zbytnio urodzajnie. Jednak było tu całkiem szaro i ponuro. W sam raz dla takich lwów jak stado Ghaliba.  <br />
Dotarł do równiny gdy słońce już chowało się za horyzontem. Niedługo miałaby zapaść noc. Samiec znad Tsavo obejrzał się za siebie, żeby odszukać swoich kamratów. Miał plan przejąć ten teren. Musiał im to oznajmić. Bo przecież lepszy rydz niż nic. Nie można wybrzydzać.  <br />
Wydał z siebie donośny pomruk, który poniósł się po okolicy. Miał oczywiście oznajmić wszystkim dookoła, że właśnie przyszedł tu samiec gotowy przejąć ten teren. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Odkąd wulkan wygasł, rośnie tutaj nieco więcej zieleni, która i tak sąsiaduje z rzeką. Niedaleko stąd do brzegu. Ledwie parę metrów. Tutaj jednak rośnie roślinność, która mogła by być pożywieniem dla zwierzyny łownej. <br />
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">[ <span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dodano</span>: 2015-06-30, 21:15</span> ]</span><br />
Prowadził za sobą niewielką grupkę lwów składającą się z pary lwic i lwiątka. Szli w stronę rzeki, bo to właśnie ona wydawała się być dobrym miejscem, które należałoby zająć. Byłaby wodopojem dla stada i przy okazji ściągałaby zapewne zwierzynę łowną.  <br />
W momencie, w którym potężne łapy Ghaliba spotkały się z trawą równiny nad rzeką Fuego, odczuł on na swoim obliczu dość przyjemny powiew płynący od stronę rzeki. Czujny wzrok od razu obejrzał sobie wszystko dookoła. Błękitne ślepia badały każdy skrawek równiny a nos śledził zapachy ewentualnych zwierząt. Już teraz czuł, że były tu drobne antylopy i zapewne zające oraz mniejsze gryzonie. No cóż, chociaż tyle. Nie mogli oczekiwać wiele o tych miejsc, nie wyglądały zbytnio urodzajnie. Jednak było tu całkiem szaro i ponuro. W sam raz dla takich lwów jak stado Ghaliba.  <br />
Dotarł do równiny gdy słońce już chowało się za horyzontem. Niedługo miałaby zapaść noc. Samiec znad Tsavo obejrzał się za siebie, żeby odszukać swoich kamratów. Miał plan przejąć ten teren. Musiał im to oznajmić. Bo przecież lepszy rydz niż nic. Nie można wybrzydzać.  <br />
Wydał z siebie donośny pomruk, który poniósł się po okolicy. Miał oczywiście oznajmić wszystkim dookoła, że właśnie przyszedł tu samiec gotowy przejąć ten teren. ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rzeka]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=191</link>
			<pubDate>Tue, 26 Jun 2012 11:19:40 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=191</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="http://i1226.photobucket.com/albums/ee415/Kamilionheart/q31.png" alt="[Obrazek: q31.png]" class="mycode_img" />  <br />
 <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Ponura, gęsta i błotnista. Jedna z tych, która jako 'napój' jest traktowana tylko w ostateczności. Ciągnie się ciemną wstęga przez spore, uschłe tereny byłej Płonącej Ziemi. Teraz zaś pozostała samotna i odrzucona. Wyjątkowo paskudne miejsce.</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="http://i1226.photobucket.com/albums/ee415/Kamilionheart/q31.png" alt="[Obrazek: q31.png]" class="mycode_img" />  <br />
 <br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Ponura, gęsta i błotnista. Jedna z tych, która jako 'napój' jest traktowana tylko w ostateczności. Ciągnie się ciemną wstęga przez spore, uschłe tereny byłej Płonącej Ziemi. Teraz zaś pozostała samotna i odrzucona. Wyjątkowo paskudne miejsce.</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>