<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Król Lew PBF - <font color="#1eb43c">Dżungla</font>]]></title>
		<link>//pbf.krollew.pl/</link>
		<description><![CDATA[Król Lew PBF - //pbf.krollew.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 08:59:56 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Obrzeża dżungli]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=2555</link>
			<pubDate>Wed, 12 Jul 2017 16:03:08 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=2555</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Obrzeża tego gęstego roślinnego buszu. Drzewa dopiero zaczynają się panoszyć, a widoczność nie jest jeszcze tak ograniczona, aczkolwiek łatwo uciec w gęstsze krzewy. Jest to północno-wschodni kraniec dżungli, stykający się z równiną.</span></div>
<br />
Minęło trochę czasu zanim Em postanowiła, iż czas na kolejny postój. Od kiedy opuściła wraz z czarną lwicą i gromadką młodych legowisko Yasumu nie zatrzymywali się zbyt często. Nieustanna wędrówka, targanie dzieci na zmianę, popędzanie tego jednego maluszka, który musiał iść na własnych łapkach. Ostatecznie kiedy mały Taka nie mógł nadążyć Em zlitowała się i wzięła go na własny grzbiet. Nie dlatego, że mu współczuła, skądże znowu. Mały szczyl po prostu opóźniał marsz, a to było całkowicie w tym momencie niedopuszczalne. Zielonooka medyczka w swych paranoicznych myślach już zastanawiała się czy wysłano za nimi pościg, czy już wyruszyła ekipa aby odebrać jej dzieci? Dlatego narzucała bezlitosne tępo, dlatego forsowała siebie, a także czarną jednooką do ostatnich sił. Był jeszcze jeden problem. Młode dalej piły mleko... Brązowa musiała szybko znaleźć zastępczą mamkę albo cały wysiłek pójdzie na marne. Teraz jednak odstawiła małą Toję, zdjęła Takę ze swojego grzbietu i czekając na pokurczowatą lwicą z ostatnim lwiątkiem, przysiadła na zadzie oddychając ciężko. Mimo zmęczenia czujnie obserwowała młode czy się zbytnio nie oddalają, albo czy żadne inne zagrożenie nie nadchodzi. W końcu byli na granicy dżungli i kto wie co może się tutaj pojawić?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Obrzeża tego gęstego roślinnego buszu. Drzewa dopiero zaczynają się panoszyć, a widoczność nie jest jeszcze tak ograniczona, aczkolwiek łatwo uciec w gęstsze krzewy. Jest to północno-wschodni kraniec dżungli, stykający się z równiną.</span></div>
<br />
Minęło trochę czasu zanim Em postanowiła, iż czas na kolejny postój. Od kiedy opuściła wraz z czarną lwicą i gromadką młodych legowisko Yasumu nie zatrzymywali się zbyt często. Nieustanna wędrówka, targanie dzieci na zmianę, popędzanie tego jednego maluszka, który musiał iść na własnych łapkach. Ostatecznie kiedy mały Taka nie mógł nadążyć Em zlitowała się i wzięła go na własny grzbiet. Nie dlatego, że mu współczuła, skądże znowu. Mały szczyl po prostu opóźniał marsz, a to było całkowicie w tym momencie niedopuszczalne. Zielonooka medyczka w swych paranoicznych myślach już zastanawiała się czy wysłano za nimi pościg, czy już wyruszyła ekipa aby odebrać jej dzieci? Dlatego narzucała bezlitosne tępo, dlatego forsowała siebie, a także czarną jednooką do ostatnich sił. Był jeszcze jeden problem. Młode dalej piły mleko... Brązowa musiała szybko znaleźć zastępczą mamkę albo cały wysiłek pójdzie na marne. Teraz jednak odstawiła małą Toję, zdjęła Takę ze swojego grzbietu i czekając na pokurczowatą lwicą z ostatnim lwiątkiem, przysiadła na zadzie oddychając ciężko. Mimo zmęczenia czujnie obserwowała młode czy się zbytnio nie oddalają, albo czy żadne inne zagrożenie nie nadchodzi. W końcu byli na granicy dżungli i kto wie co może się tutaj pojawić?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Bagno]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1804</link>
			<pubDate>Tue, 12 Apr 2016 13:24:35 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1804</guid>
			<description><![CDATA[<div align="center"><img src="http://i63.tinypic.com/316ntzp.jpg" alt="[Obrazek: 316ntzp.jpg]" class="mycode_img" /> <br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">by ThelemaTherion</span></span> <br />
 <br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Podmokłe tereny dżungli, gdzie woda obmywa pnie drzew. Woda jest dość mulista, jest domem dla dużej ilości żab, które o zmroku raczą swoją muzyką. Wieczorami pojawiają się tutaj świetliki.</span></span></div> ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="center"><img src="http://i63.tinypic.com/316ntzp.jpg" alt="[Obrazek: 316ntzp.jpg]" class="mycode_img" /> <br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">by ThelemaTherion</span></span> <br />
 <br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Podmokłe tereny dżungli, gdzie woda obmywa pnie drzew. Woda jest dość mulista, jest domem dla dużej ilości żab, które o zmroku raczą swoją muzyką. Wieczorami pojawiają się tutaj świetliki.</span></span></div> ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mała kotlinka]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1583</link>
			<pubDate>Wed, 30 Dec 2015 16:09:16 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1583</guid>
			<description><![CDATA[Jest to mała kotlina, z tycim oczkiem wodnym i dużą, naprawde dużą ilością wszędobylskich liian. No idealne miejsce dla wszelakich małych stworzeń. <br />
A zwłaszcza gadów, a zwłaszcza zwłaszczza gadów jedzących małe ptaki, których także tu pełno. <br />
 <br />
--- <br />
 <br />
Sargon pełzał powoli po jednej z niżej osadzonych gałęzi, szukajac obiadu... już nie myslał o przeszłości. Ojca się wyparł, a teraz... <br />
Teraz miał pustkę. Dosłowną pustkę w głowie. nie wiedział co dalej. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Jest to mała kotlina, z tycim oczkiem wodnym i dużą, naprawde dużą ilością wszędobylskich liian. No idealne miejsce dla wszelakich małych stworzeń. <br />
A zwłaszcza gadów, a zwłaszcza zwłaszczza gadów jedzących małe ptaki, których także tu pełno. <br />
 <br />
--- <br />
 <br />
Sargon pełzał powoli po jednej z niżej osadzonych gałęzi, szukajac obiadu... już nie myslał o przeszłości. Ojca się wyparł, a teraz... <br />
Teraz miał pustkę. Dosłowną pustkę w głowie. nie wiedział co dalej. ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ogromne drzewo]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1071</link>
			<pubDate>Wed, 13 Aug 2014 16:30:31 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=1071</guid>
			<description><![CDATA[W gęstej dżungli stoi wysokie, rozgałęzione drzewo. Szerokie konary są lekko pochylone ku dołowi a drzewo jest grube i silne. Kilka korzeni wystaje z ziemi. Między konarami, na środku jest sporo miejsca, trochę jak u baobabów. Kora jest ciemna i porośnięte mchami. Mieszkańcy dżungli uważają, że to drzewo jest tak stare, że stoi tu praktycznie od zawsze co sprzyja tworzeniu szeregu legend na jego temat. <br />
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">[ <span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dodano</span>: 2014-08-13, 17:41</span> ]</span><br />
Czarna pantera już od kilku dni przebywała w pobliżu tego drzewa. Wdrapała się nawet i zajęła miejsce traktując drzewo jak swoje terytorium.  <br />
Poranek zwiastował nadchodzący skwar, zaś Visa dopiero co wrócił na górę, zasiadł między konarami i położył się. Noc była wyczerpująca, nadszedł więc czas na to by nieco odpocząć. Zresztą nadciągający nieuchronnie upał nie kusił czarnego lamparta do ruszenia tyłka, skłaniał jedynie do drzemki. Samiec ziewnął całą rozwartością pyska ukazując przy tym rząd silnych, białych zębisk. Przeciągnął się, aż usłyszał stukot własnych kostek.  <br />
W końcu nadszedł sen, głęboki i całkiem wyraźny, aż zdarzyło mu się między chrapnięciami warknąć, lekko ryknąć i wierzgnąć łapami. Od czasu do czasu gadał też przez sen. Akurat rzadko mu się zdarzało przeżywać sen tak intensywnie, ale możliwe, że to przez pierwsze dni w nowym miejscu.  <br />
Powoli słońce zachodziło, a pantera powoli otworzyła swe niebieskie ślepia i rozległ się po okolicy odgłos ziewania. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[W gęstej dżungli stoi wysokie, rozgałęzione drzewo. Szerokie konary są lekko pochylone ku dołowi a drzewo jest grube i silne. Kilka korzeni wystaje z ziemi. Między konarami, na środku jest sporo miejsca, trochę jak u baobabów. Kora jest ciemna i porośnięte mchami. Mieszkańcy dżungli uważają, że to drzewo jest tak stare, że stoi tu praktycznie od zawsze co sprzyja tworzeniu szeregu legend na jego temat. <br />
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">[ <span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dodano</span>: 2014-08-13, 17:41</span> ]</span><br />
Czarna pantera już od kilku dni przebywała w pobliżu tego drzewa. Wdrapała się nawet i zajęła miejsce traktując drzewo jak swoje terytorium.  <br />
Poranek zwiastował nadchodzący skwar, zaś Visa dopiero co wrócił na górę, zasiadł między konarami i położył się. Noc była wyczerpująca, nadszedł więc czas na to by nieco odpocząć. Zresztą nadciągający nieuchronnie upał nie kusił czarnego lamparta do ruszenia tyłka, skłaniał jedynie do drzemki. Samiec ziewnął całą rozwartością pyska ukazując przy tym rząd silnych, białych zębisk. Przeciągnął się, aż usłyszał stukot własnych kostek.  <br />
W końcu nadszedł sen, głęboki i całkiem wyraźny, aż zdarzyło mu się między chrapnięciami warknąć, lekko ryknąć i wierzgnąć łapami. Od czasu do czasu gadał też przez sen. Akurat rzadko mu się zdarzało przeżywać sen tak intensywnie, ale możliwe, że to przez pierwsze dni w nowym miejscu.  <br />
Powoli słońce zachodziło, a pantera powoli otworzyła swe niebieskie ślepia i rozległ się po okolicy odgłos ziewania. ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Grota pod zwalonym drzewem]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=535</link>
			<pubDate>Mon, 05 Nov 2012 18:14:32 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=535</guid>
			<description><![CDATA[<div align="center"><span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">W dżungli nietrudno o zwalone drzewa. Kończą swój żywot, życie jednak dając kolejnym, które to na nich wyrastają, czerpiąc z dóbr upadłych. Lwy również uwielbiają wylegiwać się na takich zwalonych konarach. Czasem jednak nie tylko do tego służą. To tutaj zwalone drzewo stało się bezpieczną kryjówką. Gdyby się dobrze przyjrzeć, wśród rosłych konarów, pokrytych zielem i bujną roślinnością, które wyrosło na pozostałościach po dawnym drzewie, dostrzec można wejście do jaskini. Jest ono dość skutecznie zamaskowane, na pierwszy rzut oka nic nie widać. Gdyby jednak ktoś chciał szukać cienia wśród gałęzi czy pazury swe zaostrzyć na korze, prędko dostrzeże ów tajemnicze wejście. Po przeciśnięciu się pomiędzy gałęziami oczom naszym ukazuje się grota. Chłód bije z wnętrza, a gdyby krzyknąć, echo odezwie się, świadcząc o wielkości jaskini. W rzeczy samej, jest ona dość spora. Dopiero po wejściu zdać można sobie z tego sprawę. W środku rosła grota, mogąca pomieścić z pięć lwów. Nieregularne ściany zdobią półki skalne, pełne wgłębień. W jednej z takowych znajduje się woda pitna, choć smak ma nieco inny niż te z rzek. Mianowicie, czuć w niej minerały. Gdy wzrok przyzwyczai się do półmroku, pod jedną ze ścian ujrzeć można wąską ścieżkę. Gdyby powędrować jej szlakiem, dostać się można do drugiej groty. Jest o wiele mniejsza niż poprzednia, ale i o wiele bardziej mroczna i chłodna. Tu nie dociera już tyle światła słonecznego, drobinę jedynie stanowią promyki z korytarza. Jedynym oświetleniem już właściwie wzrok kota, pozwalający widzieć w ciemności, lecz i on bywa zwodniczy. Chłodna i nieprzyjazna to grota, może dlatego prędko wraca się do pierwszej, o wiele bardziej przyjaznej i przytulnej.</span> <br />
 <br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">Opis w oparciu o temat z dawnego KL.</span></div> ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="center"><span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">W dżungli nietrudno o zwalone drzewa. Kończą swój żywot, życie jednak dając kolejnym, które to na nich wyrastają, czerpiąc z dóbr upadłych. Lwy również uwielbiają wylegiwać się na takich zwalonych konarach. Czasem jednak nie tylko do tego służą. To tutaj zwalone drzewo stało się bezpieczną kryjówką. Gdyby się dobrze przyjrzeć, wśród rosłych konarów, pokrytych zielem i bujną roślinnością, które wyrosło na pozostałościach po dawnym drzewie, dostrzec można wejście do jaskini. Jest ono dość skutecznie zamaskowane, na pierwszy rzut oka nic nie widać. Gdyby jednak ktoś chciał szukać cienia wśród gałęzi czy pazury swe zaostrzyć na korze, prędko dostrzeże ów tajemnicze wejście. Po przeciśnięciu się pomiędzy gałęziami oczom naszym ukazuje się grota. Chłód bije z wnętrza, a gdyby krzyknąć, echo odezwie się, świadcząc o wielkości jaskini. W rzeczy samej, jest ona dość spora. Dopiero po wejściu zdać można sobie z tego sprawę. W środku rosła grota, mogąca pomieścić z pięć lwów. Nieregularne ściany zdobią półki skalne, pełne wgłębień. W jednej z takowych znajduje się woda pitna, choć smak ma nieco inny niż te z rzek. Mianowicie, czuć w niej minerały. Gdy wzrok przyzwyczai się do półmroku, pod jedną ze ścian ujrzeć można wąską ścieżkę. Gdyby powędrować jej szlakiem, dostać się można do drugiej groty. Jest o wiele mniejsza niż poprzednia, ale i o wiele bardziej mroczna i chłodna. Tu nie dociera już tyle światła słonecznego, drobinę jedynie stanowią promyki z korytarza. Jedynym oświetleniem już właściwie wzrok kota, pozwalający widzieć w ciemności, lecz i on bywa zwodniczy. Chłodna i nieprzyjazna to grota, może dlatego prędko wraca się do pierwszej, o wiele bardziej przyjaznej i przytulnej.</span> <br />
 <br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size">Opis w oparciu o temat z dawnego KL.</span></div> ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dżungla]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=189</link>
			<pubDate>Tue, 26 Jun 2012 11:16:01 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=189</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Spory teren porośnięty wysokimi, rozłożystymi drzewami, które z trudem przepuszczają światło słońca. Cienista okolica to idealne miejsce dla leopardów, które mogą schronić się w koronach roślin, umykając przed silnymi lwami.  <br />
Panuje to wieczny szelest, dżungla nigdy nie zamiera w bezruchu.</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Spory teren porośnięty wysokimi, rozłożystymi drzewami, które z trudem przepuszczają światło słońca. Cienista okolica to idealne miejsce dla leopardów, które mogą schronić się w koronach roślin, umykając przed silnymi lwami.  <br />
Panuje to wieczny szelest, dżungla nigdy nie zamiera w bezruchu.</span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>