<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Król Lew PBF - Wątki otwarte]]></title>
		<link>//pbf.krollew.pl/</link>
		<description><![CDATA[Król Lew PBF - //pbf.krollew.pl]]></description>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 08:59:56 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Tam gdzie słońce nie dochodzi (Kami i ktochceta)]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3131</link>
			<pubDate>Wed, 22 Aug 2018 20:22:49 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3131</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align">Okolice Doliny Spokoju, jej północno- zachodnie granice na styku z wąwozem.</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">Po powodzi, a obecnymi fabulatnymi wydarzeniami na fabułce.</div>
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Po długich miesiącach spędzonych pod ziemią świat wydawał się jakiś inny, w zasadzie powódź zmieniła okolicę znacząco tworząc bajora, bagienka, sytuację wykorzystały też rośliny, wysoka trawa pleniła się jak szalona tam gdzie drzewa nie zasłoniły ziemi pozbawiając jej słońca. Grube brązowe futro potwory zdążyło już przeschnąc po przymusowej kąpieli, niby wyszło to jej na dobre, ale konserem pływania zdecydowanie nie była. </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align">Okolice Doliny Spokoju, jej północno- zachodnie granice na styku z wąwozem.</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">Po powodzi, a obecnymi fabulatnymi wydarzeniami na fabułce.</div>
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Po długich miesiącach spędzonych pod ziemią świat wydawał się jakiś inny, w zasadzie powódź zmieniła okolicę znacząco tworząc bajora, bagienka, sytuację wykorzystały też rośliny, wysoka trawa pleniła się jak szalona tam gdzie drzewa nie zasłoniły ziemi pozbawiając jej słońca. Grube brązowe futro potwory zdążyło już przeschnąc po przymusowej kąpieli, niby wyszło to jej na dobre, ale konserem pływania zdecydowanie nie była. </div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wielka Gra]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3117</link>
			<pubDate>Sun, 05 Aug 2018 08:21:35 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3117</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">A zarzucę jakimś otwartym. Zapraszam każdego chętnego. </span><br />
<br />
Sawanna, rozległa nudna formacja trawiasta, na której nigdy nie dzieje się nic ciekawego. Najwyższa pora żeby to zmienić. Skoro uzyskał już pierwsze informacje o krainie, mógł się postarać o kolejne. Wiedza rodzi wiedzę, a każda akcja ma swoją reakcję. Ze wszystkiego da się wyciągnąć wnioski. Każde zwierzę stanowi element układanki. Póki co miał jeszcze niepełny obraz sytuacji, ale krok po kroku wszystko się wyklaruje. Miał czas, pośpiech był zbędny i niewskazany. Jeśli dobrze wnioskował znajdował się na terenach nie należących do żadnego stada. Nie zamierzał, jeszcze, naruszać czyichś granic. Zasobna w zwierzynę sawanna powinna przyciągnąć przynajmniej jednego polującego osobnika, Usian oczywiście liczył na większą ich ilość. Przede wszystkim należało się pokazać. Zanim mógł zacząć działać musiał sprawić, że nie będzie anonimowy. Kiedyś popełnił ten błąd. Zaczął realizację planu anonimowo, kiedy stado w którym przebywał zorientowało się co robi, ledwo uszedł z życiem. Anonima łatwiej zabić, dlatego rozpoznawalność to jednocześnie ochrona. Wgryzł się mocniej w leżące przed nim ciało upolowanej zebry. Smakowało dobrze, bardzo dobrze. Kiedy już posilił się w stopniu wystarczającym, odstąpił od trupa zostawiając go padlinożercom. Rozejrzał się po okolicy, aż znalazł całkiem spory głaz. Sądząc po wygładzonych krawędziach pochodzenia morskiego. Najpewniej bazalt z dawno nieaktywnego podwodnego wulkanu. Ta część krainy przed wiekami była zalana. I to znacznie mocniej niż przy niedawnej powodzi. Jednym gładkim susem wskoczył na kamień i umościł się na nim wygodnie. Miał stąd perfekcyjny widok na całkiem spory fragment sawanny, samemu również będąc widocznym z każdej strony. Był pewien, że żadne przechodzące tędy zwierzę go nie przegapi. Teraz wystarczyło czekać na ruch przeciwnika.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">A zarzucę jakimś otwartym. Zapraszam każdego chętnego. </span><br />
<br />
Sawanna, rozległa nudna formacja trawiasta, na której nigdy nie dzieje się nic ciekawego. Najwyższa pora żeby to zmienić. Skoro uzyskał już pierwsze informacje o krainie, mógł się postarać o kolejne. Wiedza rodzi wiedzę, a każda akcja ma swoją reakcję. Ze wszystkiego da się wyciągnąć wnioski. Każde zwierzę stanowi element układanki. Póki co miał jeszcze niepełny obraz sytuacji, ale krok po kroku wszystko się wyklaruje. Miał czas, pośpiech był zbędny i niewskazany. Jeśli dobrze wnioskował znajdował się na terenach nie należących do żadnego stada. Nie zamierzał, jeszcze, naruszać czyichś granic. Zasobna w zwierzynę sawanna powinna przyciągnąć przynajmniej jednego polującego osobnika, Usian oczywiście liczył na większą ich ilość. Przede wszystkim należało się pokazać. Zanim mógł zacząć działać musiał sprawić, że nie będzie anonimowy. Kiedyś popełnił ten błąd. Zaczął realizację planu anonimowo, kiedy stado w którym przebywał zorientowało się co robi, ledwo uszedł z życiem. Anonima łatwiej zabić, dlatego rozpoznawalność to jednocześnie ochrona. Wgryzł się mocniej w leżące przed nim ciało upolowanej zebry. Smakowało dobrze, bardzo dobrze. Kiedy już posilił się w stopniu wystarczającym, odstąpił od trupa zostawiając go padlinożercom. Rozejrzał się po okolicy, aż znalazł całkiem spory głaz. Sądząc po wygładzonych krawędziach pochodzenia morskiego. Najpewniej bazalt z dawno nieaktywnego podwodnego wulkanu. Ta część krainy przed wiekami była zalana. I to znacznie mocniej niż przy niedawnej powodzi. Jednym gładkim susem wskoczył na kamień i umościł się na nim wygodnie. Miał stąd perfekcyjny widok na całkiem spory fragment sawanny, samemu również będąc widocznym z każdej strony. Był pewien, że żadne przechodzące tędy zwierzę go nie przegapi. Teraz wystarczyło czekać na ruch przeciwnika.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nad Rzeką Życia]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3116</link>
			<pubDate>Sat, 04 Aug 2018 12:36:44 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3116</guid>
			<description><![CDATA[Słońce łagodnie ogrzewało sierść piaskowej lwicy, kiedy ta powoli zbliżała się do wodopoju. Miała okazję poznać się na wyjątkowości tego miejsca, gdy podchodząc do brzegu spotkała się ze spojrzeniem antylopy, stojącej po drugiej jego stronie. Najwyraźniej nie tylko ją dopadło pragnienie. Hashimea uśmiechnęła się lekko, po czym schyliła głowę, by zaczerpnąć parę łyków chłodnej wody. Wodopój był niezwykły właśnie z tego powodu, że tutaj każde zwierzę mogło poczuć się bezpiecznie. Lwica przysiadła wpatrzona w swoje rozedrgane odbicie, całkiem nieświadomie skupiając wzrok na pamiątce po matce, którą nosiła na szyi. Prędko również wspomnienia wdarły się w jej umysł, jednak nie widać było na niej śladu smutku. Czuła radość, na moment zamykając się w tamtym świecie dziecięcej naiwności, której zresztą do dziś nie w pełni się wyzbyła. Zdecydowanie, ogromna z niej marzycielka.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Słońce łagodnie ogrzewało sierść piaskowej lwicy, kiedy ta powoli zbliżała się do wodopoju. Miała okazję poznać się na wyjątkowości tego miejsca, gdy podchodząc do brzegu spotkała się ze spojrzeniem antylopy, stojącej po drugiej jego stronie. Najwyraźniej nie tylko ją dopadło pragnienie. Hashimea uśmiechnęła się lekko, po czym schyliła głowę, by zaczerpnąć parę łyków chłodnej wody. Wodopój był niezwykły właśnie z tego powodu, że tutaj każde zwierzę mogło poczuć się bezpiecznie. Lwica przysiadła wpatrzona w swoje rozedrgane odbicie, całkiem nieświadomie skupiając wzrok na pamiątce po matce, którą nosiła na szyi. Prędko również wspomnienia wdarły się w jej umysł, jednak nie widać było na niej śladu smutku. Czuła radość, na moment zamykając się w tamtym świecie dziecięcej naiwności, której zresztą do dziś nie w pełni się wyzbyła. Zdecydowanie, ogromna z niej marzycielka.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ararat (Toja i Chika)]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3080</link>
			<pubDate>Wed, 11 Jul 2018 16:39:24 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3080</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Akcja toczy się po wielkiej powodzi w okolicy wąwozu śmierci, który stał się ogromnym jeziorem pełnym wysp. Na wielkim wzniesieniu górującym nad okolicą. </span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Większość terenu to łyse skały z karłowatymi starymi akacjami, powierzchnia nie jest płaska, pełno tu skał, kotlinek przejść, trzeba też uważać na liczne szczeliny.</span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Obrazek poglądowy oddajacy po części wygląd okolicy: <a href="https://pin.it/daji7jwgidtvdv" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Sugoi</a></span></div>
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Łapy czarnuli jak zwykle poniosły ją daleko, jak zwykle w ciekawe miejsce ukazując kraine od tej intrygujacej mistycznej strony, tak niedostępnej dla zwykłego oka śmiertelnego pożeracza mięsa jakim był lew. </div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">W prawdzie chciała iść do wąwozu i pozbierać sobie kości do swojej trupiej groty, ale powódź wszystko jej zniweczyła, pozostaje chyba czekać aż woda wyrzuci wszystko na brzeg. Wskoczyła na czarną skałke i z podniesionym ogonem rozejżała się po zamglonej okolicy. </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Akcja toczy się po wielkiej powodzi w okolicy wąwozu śmierci, który stał się ogromnym jeziorem pełnym wysp. Na wielkim wzniesieniu górującym nad okolicą. </span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Większość terenu to łyse skały z karłowatymi starymi akacjami, powierzchnia nie jest płaska, pełno tu skał, kotlinek przejść, trzeba też uważać na liczne szczeliny.</span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Obrazek poglądowy oddajacy po części wygląd okolicy: <a href="https://pin.it/daji7jwgidtvdv" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Sugoi</a></span></div>
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Łapy czarnuli jak zwykle poniosły ją daleko, jak zwykle w ciekawe miejsce ukazując kraine od tej intrygujacej mistycznej strony, tak niedostępnej dla zwykłego oka śmiertelnego pożeracza mięsa jakim był lew. </div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">W prawdzie chciała iść do wąwozu i pozbierać sobie kości do swojej trupiej groty, ale powódź wszystko jej zniweczyła, pozostaje chyba czekać aż woda wyrzuci wszystko na brzeg. Wskoczyła na czarną skałke i z podniesionym ogonem rozejżała się po zamglonej okolicy. </div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Opale za Kacze piórka]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3060</link>
			<pubDate>Sat, 07 Jul 2018 14:10:37 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3060</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align">Tereny gdzieś w okolicy wschodniej granicy Ognistego Stepu.</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">Wczesny poranek, szarobury i nieco deszczowy.</div>
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Kamui ostatnimi czasy nie patrolował już terenów stada aż tak gorliwie, do klanu dołączyły nowe lwy które nieco odciążyły go z tego obowiązku. Porzucił też poszukiwania zaginionych członków, czasem podpytywał napotkane zwierzęta, z marnym skutkiem.</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Obecnie był na spacerze, małej wycieczce krajoznawczej. Dobrze było poznać lepiej sąsiadów z którymi maja połączyć ich wkrótce więzi, miał też nadzieję spotkać ponownie Zevrana, od czasu ich 'schadzki', nie widział młodzika. Może oddawał się kontemplacji Księżyca? </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align">Tereny gdzieś w okolicy wschodniej granicy Ognistego Stepu.</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">Wczesny poranek, szarobury i nieco deszczowy.</div>
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Kamui ostatnimi czasy nie patrolował już terenów stada aż tak gorliwie, do klanu dołączyły nowe lwy które nieco odciążyły go z tego obowiązku. Porzucił też poszukiwania zaginionych członków, czasem podpytywał napotkane zwierzęta, z marnym skutkiem.</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Obecnie był na spacerze, małej wycieczce krajoznawczej. Dobrze było poznać lepiej sąsiadów z którymi maja połączyć ich wkrótce więzi, miał też nadzieję spotkać ponownie Zevrana, od czasu ich 'schadzki', nie widział młodzika. Może oddawał się kontemplacji Księżyca? </div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ta nasza młodość [Persymona i Warsir ale zapraszam innych tyż]]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3019</link>
			<pubDate>Sat, 23 Jun 2018 11:25:27 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3019</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Kolejny dzień jak co dzień nad Źródłem Życia i kolejny nudny dzień. Persymona jak co popołudnie leżała znużona nad brzegiem rzeki, na wysokim szarym kamieniu i przyglądała się rwącej wodzie. Właściwie nawet nie rwącej, ta rzeka równie nudna co popołudnia płynęła równie leniwie. Nawet marzyła o spotkaniu jakiegoś krokodyla coby się z nim zmierzyć, ale tych dawno nie widziała w pobliżu. Częściej hipopotamy ale z nimi wolała nie próbować. No jednak te wielkie, tłuste tyłki wyglądały potwornie, zdecydowanie lepiej żeby siedziały w wodzie. Pomachałaby ogonem z irytacji ale i tego nie mogła zrobić a kiwający się na boki kikut zamiast ogona wyglądał głupio. Przynajmniej tak sądziła. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Wcześniej uczyła się zielarstwa i polowania u boku Santi i Zuri a jej bracia spokojnie pobierali lekcje od ojca. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Żałośni chłopcy. Ojciec na pewno da im popalić. Nigdy nie będą tacy jak on. </span></div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Tak też myślała i więcej, była wręcz przekonana o tym, że jej bracia to darmozjady i nic dobrego z nich nie będzie. Ojciec jednak uważał, że przysłużą się Hordzie. Też coś. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Zaczęło ją nużyć, ale starała się nie zasypiać...</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Kolejny dzień jak co dzień nad Źródłem Życia i kolejny nudny dzień. Persymona jak co popołudnie leżała znużona nad brzegiem rzeki, na wysokim szarym kamieniu i przyglądała się rwącej wodzie. Właściwie nawet nie rwącej, ta rzeka równie nudna co popołudnia płynęła równie leniwie. Nawet marzyła o spotkaniu jakiegoś krokodyla coby się z nim zmierzyć, ale tych dawno nie widziała w pobliżu. Częściej hipopotamy ale z nimi wolała nie próbować. No jednak te wielkie, tłuste tyłki wyglądały potwornie, zdecydowanie lepiej żeby siedziały w wodzie. Pomachałaby ogonem z irytacji ale i tego nie mogła zrobić a kiwający się na boki kikut zamiast ogona wyglądał głupio. Przynajmniej tak sądziła. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Wcześniej uczyła się zielarstwa i polowania u boku Santi i Zuri a jej bracia spokojnie pobierali lekcje od ojca. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Żałośni chłopcy. Ojciec na pewno da im popalić. Nigdy nie będą tacy jak on. </span></div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Tak też myślała i więcej, była wręcz przekonana o tym, że jej bracia to darmozjady i nic dobrego z nich nie będzie. Ojciec jednak uważał, że przysłużą się Hordzie. Też coś. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Zaczęło ją nużyć, ale starała się nie zasypiać...</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wzywa nas szlak]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3002</link>
			<pubDate>Sat, 09 Jun 2018 12:04:01 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=3002</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Słowem wstępu, to moje pierwsze kroki w tym wspaniałym świecie, więc wybaczcie wszelkie błędy. Jako, że w fabule moje lwiątko ma już co robić, a pisania nigdy nie za wiele stworzyłem ten margines. Zapraszam każdego chętnego do wspólnej zabawy, bo w przeciwieństwie do swojej postaci uważam, że najlepsza rozrywka to wspólna rozrywka :D</span><br />
<br />
Słońce stało właśnie w zenicie, kiedy Tamu sunął wśród zarośli porastających sawannę. Nagrzane powietrze falowało mu przed oczami. Wysoko w górze krążyły sępy. Mimo nieznośnego wręcz upału, młody lew był wyjątkowo zadowolony. W trakcie swojej dzisiejszej wędrówki nie napotkał nikogo, a to zawsze poprawiało mu humor. Tylko on i sawanna. Unikał towarzystwa innych zwierząt jak ognia. Potrząsnął lekko grzywą. W takich chwilach mógł poczuć się jakby niebezpieczeństwa świata gdzieś odeszły. Zawsze uważał, że samotna wędrówka to najlepsza wędrówka. W końcu gęste zarośla ustąpiły miejsca spękanej glinie. Tamu dostrzegł spod przymrużonych powiek niewielką akację i nie zastanawiając się długo ukrył się w jej cieniu. Sawanna była taka piękna. Oparł się o pień drzewa i zamruczał z zadowoleniem. Gdyby tylko życie mogło wyglądać tak zawsze. Bez tych wszystkich niebezpiecznych i strasznych zwierząt. Bez żadnych skomplikowanych rozmów. Bez trosk i zmartwień. Wtedy mógłby podróżować, tak jak zawsze tego chciał. Opuścić sawannę i nie przejmować się zagrożeniami. Taaak. Świat bez innych zwierząt byłby o wiele lepszym miejscem. Lewek zamknął oczy i dał się porwać wyobraźni, rozkoszując się ciepłem rozgrzewającym jego futro.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Słowem wstępu, to moje pierwsze kroki w tym wspaniałym świecie, więc wybaczcie wszelkie błędy. Jako, że w fabule moje lwiątko ma już co robić, a pisania nigdy nie za wiele stworzyłem ten margines. Zapraszam każdego chętnego do wspólnej zabawy, bo w przeciwieństwie do swojej postaci uważam, że najlepsza rozrywka to wspólna rozrywka :D</span><br />
<br />
Słońce stało właśnie w zenicie, kiedy Tamu sunął wśród zarośli porastających sawannę. Nagrzane powietrze falowało mu przed oczami. Wysoko w górze krążyły sępy. Mimo nieznośnego wręcz upału, młody lew był wyjątkowo zadowolony. W trakcie swojej dzisiejszej wędrówki nie napotkał nikogo, a to zawsze poprawiało mu humor. Tylko on i sawanna. Unikał towarzystwa innych zwierząt jak ognia. Potrząsnął lekko grzywą. W takich chwilach mógł poczuć się jakby niebezpieczeństwa świata gdzieś odeszły. Zawsze uważał, że samotna wędrówka to najlepsza wędrówka. W końcu gęste zarośla ustąpiły miejsca spękanej glinie. Tamu dostrzegł spod przymrużonych powiek niewielką akację i nie zastanawiając się długo ukrył się w jej cieniu. Sawanna była taka piękna. Oparł się o pień drzewa i zamruczał z zadowoleniem. Gdyby tylko życie mogło wyglądać tak zawsze. Bez tych wszystkich niebezpiecznych i strasznych zwierząt. Bez żadnych skomplikowanych rozmów. Bez trosk i zmartwień. Wtedy mógłby podróżować, tak jak zawsze tego chciał. Opuścić sawannę i nie przejmować się zagrożeniami. Taaak. Świat bez innych zwierząt byłby o wiele lepszym miejscem. Lewek zamknął oczy i dał się porwać wyobraźni, rozkoszując się ciepłem rozgrzewającym jego futro.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jednooki nadchodzi! [Maer'vu i lwy, które chcą]]]></title>
			<link>//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=2912</link>
			<pubDate>Fri, 23 Mar 2018 18:35:22 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">//pbf.krollew.pl/showthread.php?tid=2912</guid>
			<description><![CDATA[Brązowy samiec był zmęczony. I to bardzo. Od wielu dni, a nawet miesięcy wędrował przed siebie, bez określonego celu. Szedł po prostu po to, by nie stać w miejscu, bo to groziło powrotem bolesnych wspomnień. Teraz znajdował się nad Rzeką Życia, lecz oczywiście nie miał o tym zielonego pojęcia. Wyczuł, że przebywa na terytorium jakiegoś stada i szedł jak najszybciej, nie chcąc wchodzić w paradę tutejszym mieszkańcom, którzy raczej nie byliby zachwyceni widokiem intruza.<br />
Maszerował wzdłuż rzeki raźnym krokiem, mimo zmęczenia. Była piękna pogoda i w innych okolicznościach zostałby tu chętnie na dłużej, ale teraz pragnął jedynie uniknąć spotkania z członkami tutejszego stada.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Brązowy samiec był zmęczony. I to bardzo. Od wielu dni, a nawet miesięcy wędrował przed siebie, bez określonego celu. Szedł po prostu po to, by nie stać w miejscu, bo to groziło powrotem bolesnych wspomnień. Teraz znajdował się nad Rzeką Życia, lecz oczywiście nie miał o tym zielonego pojęcia. Wyczuł, że przebywa na terytorium jakiegoś stada i szedł jak najszybciej, nie chcąc wchodzić w paradę tutejszym mieszkańcom, którzy raczej nie byliby zachwyceni widokiem intruza.<br />
Maszerował wzdłuż rzeki raźnym krokiem, mimo zmęczenia. Była piękna pogoda i w innych okolicznościach zostałby tu chętnie na dłużej, ale teraz pragnął jedynie uniknąć spotkania z członkami tutejszego stada.]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>