Król Lew PBF

Pełna wersja: Wycieczka szkolna!
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Idąc dalej zauważyła jak Sebastian zmienił sobie cel, widocznie chłopak miał problemy z życiem skoro wyżywał się na innych. Te irytowanie Sylwii to jedno, jeden wybryk na całą wycieczkę raczej starczy, lecz jemu nadal mało. Tym razem Sabina postanowiła zareagować, choć domyślała się że Hermenegilda dałaby sobie sama radę.
-Sebastian! Już druga ofiara? Czyżbyś był niewyżyty sek... emocjonalnie bardziej niż zwykle?- odparła, podchodząc do tej dwójki, jednakże stając bliżej dziewczyny. Czytała książkę, coś czego Sebastian pewnie nie widział na oczy od dawna, choć nie raz wydawało się Sabinie, iż ma dość spore pokłady inteligencji... Nie ważne, spojrzała na chłopaka, piorunując go wzrokiem, co miało oznaczać że lepiej gdyby się ogarnął i zniknął z jej pola widzenia. Sabina to śmieszek, lecz jeśli chodzi o pomoc innym, czy też postawienie na swoim... prawdziwa z niej była lwica w takich sytuacjach.
Jak zwykle cichy Tymoteusz pojawił się jakby znikąd. Oczywiście od razu postanowił wesprzeć swoje koleżanki, nawet jeśli nie znał się z nimi dobrze. Spojrzał na Sabinę z uśmiechem, żeby wiedziała, że jest po jej stronie.
-To nie było zbyt miłe. - odezwał się do Seby.
Chudy i wysoki, niepozorny chłopak o długich, kasztanowych włosach opadających nieco na okulary spojrzał na niego z wyrzutem w błękitnych oczach.
-Nie powinno się przezywać kobiet, wiesz o tym, prawda? - powiedział, po czym nagle westchnął, jakby sobie o czymś przypomniał. - A niee, poczekaj! Skąd ktoś taki jak ty mógłby wiedzieć cokolwiek o dobrym wychowaniu! - powiedział ze współczuciem i skrywaną pogardą.
Stanowczo nie miał o nim dobrej opinii. Widział wcześniej, jak potraktował Sylwię. Jej też by pomógł, ale tłum gimnazjalistów mu w tym przeszkodził. Niby taki pierwszoklasista nie powinien podskakiwać, ale Tymoteusz się nie bał. Uważał obronę innych za coś w rodzaju swego świętego obowiązku.
Wyciągnął dłoń w kierunku dziewczyny, bowiem mniemał, że zechce ona wstać, skoro reszta stoi.

Tymczasem wycieczka przemieściła się z parteru na pierwsze piętro, czyli znajdowali się tuż pod Sebastianem, Tymoteuszem oraz Hermenegildą.
Sabina nagle podeszła i spróbowała uratować koleżankę... Jak cudownie! Ktoś oberwie tutaj rykoszetem...
- Uuuu czy to ptak, czy to samolot? Nie! To Sabina pędzi na ratunek. Nie mów mi jak mam żyć. Jako ze nikt interesujący na tej wycieczce się nie znajduje to szukam rozrywki.
Zaśmiał się do niej i obdarzył wzrokiem pełnym pogardy.
---
Gdy wycieczka była już niedaleko i pojawił się Tymoteusz, Sebastian już wiedział ze zbiera się grupa przeciw niemu. Chcą zabawy? Dobra!
- A ty tu czego gówniarzu. Kolegów szukasz? Jestem bardziej wyrafinowany od ciebie. Ale to nic trudnego, bo twoje IQ jest pewnie równe twojemu numerowi buta.
Schylił się lekko do niego i chwycił za policzek jak typowwa "ciocia".
- Ty lepiej idź do swoich mały "kizi mizi" .
Zaśmiał się tylko z oburzenia tych wszystkich kreatur.
Nagle podszedł do nich młodszy chłopak, który jak i Sabina postanowił zrobić porządek z charakterkiem Sebastiana, choć czy im się to uda? Póki co wydawało się że mogli gadać jak do ściany, ale kto wie, może jednak się ogarnie?
-Oj biedactwo, takie znudzone.- zrobiła minkę jakby mówiła do niemowlaka, wiecie, usta w dziubek, słodki głosik i tak dalej. No bo skoro nie pojmuje jak się mówi do niego normalnie, to może tak trzeba z nim rozmawiać?
-Nie chcesz żeby ci życie ustawiać? To się odczep od innych, też wolą żyć po swojemu, bez twoich głupich tekstów rodem z podstawówki.- dodała już normalnym głosem, nadal piorunując go swymi morskimi oczami. Nie rozumiała jak taki inteligentny chłopak mógł się tak okropnie zachowywać. Nikomu to nie imponowało, wręcz irytowało. Gdy odezwał się do młodszego chłopaka, zmrużyła nieco oczy.
-Idź do lekarza zamiast robić testy przez internet, bo twoje IQ z pewnością sięga co najwyżej moich kostek.- odparła, uśmiechając się, a gdy złapał jego policzek, pacnęła go w rękę, by ją zrzucić z policzka chłopaka. Kłócić się mogli, ale naruszać czyjąś nietykalność osobistą to przegięcie. Sebastian chyba prosił się o wojnę...
Szczerze to znudziły mu się już widoki - bo ciągle siedział na samej górze wieży, na platformie z widokami na okolicę. Ba, nawet zdążył rozkręcić śrubokręcikiem w swoim multi-narzędziu śrubki od tabliczki z nazwą eksponatu (taka darmowa pamiątka z muzeum). Heh, oczywiście rozejrzał się wcześniej za kamerą, by nie został nagrany, ale z nudów można zrobić wszystko. A jeszcze więcej będąc we frustracji. Że też go ta szmata rzuciła przez Facebooka! Brrr, niech ją tylko spotka, to następnym razem dwa razy namyśli się, nim coś bezmyślnie wrzuci na portal społecznościowy.
Wsadził zgrabnym ruchem ręki kawałek blaszki z wygrawerowaną nazwą eksponatu do kieszeni z boku spodni, a następnie łaskawie zdecydował zejść z góry. Teraz niech reszta klasy pcha się do barierek, a on w spokoju rzuci okiem tu i ówdzie. Taka wycieczka "od tylca" zapewni mu spokój, przynajmniej do reprymendy nauczyciela lub przewodnika. Jak tak schodził po stopniach wnet dostrzegł, że nie tylko on odłączył od grupki zwiedzających. Oho, taki ubytek w klasie na pewno został już zanotowany przez nauczyciela. Nie to, że przejmował się konsekwencjami, aczkolwiek zaraz błogi spokój zostanie przerwany nie tylko z powodu głośnych wymian zdań zebranych uczniów.
Niech no się przyjrzy... dwie kobietki... Hermenegilda i Sabina, oraz dwóch macho... Sebastian i Tymoteusz. No, no, czyżby tworzyły się tu nowe związki? Chociaż ze względu na cięte riposty pewnie akurat wpadł na rozmowę o czymś zgoła innym niż propozycje randkowe. W pierwszej chwili miał nawet ochotę rzucić swoje dwa grosze, lecz w porę ugryzł się w język i po prostu zszedł po schodach na dół. Akurat natknął się na wycieczkę, która ciągnęła się za oderwaną grupą w mozolnym tempie. Nim nauczyciel jakoś skomentował to nagłe pojawienie się z góry Eryka, ten tylko mruknął do niego:
-Tak, tak, wracam za chwilę.
Oczywiście, że nie wróci za chwilę, lecz o tym wiedział sam chłopak z irokezem. Po drodze zahaczył o klopa, no i zszedł na sam dół, na zewnątrz. Jarać mu się chciało, no co? Jakoś musiał odreagować, najlepiej to kopnąłby coś lub kogoś, ale miał resztki rozumu. Stąd wybycie na świeże powietrze.

Wygląd: http://orig03.deviantart....oux-d4js7xo.png
Przy sobie: torba przez ramię, gitara, mały sprzęt elektroniczny (komórka, MP4, słuchawki, ładowarki), multi-narzędzie i kasa. + blaszka z eksponatu
- Jesteście rozkoszni, zaprawdę.

Byli w gimnazjum a ona czepiała się jego tekstów, a kiedy niby był czas na głupie i zboczone teksty? Gimbaza przecie. Mniejsza z tym, jej próba strącenia jego ręki, co więcej udana, była naruszeniem jego prywatnosci, jego ważnej osobistej strefy. Szlachty się ot tak nie tyka!
- Wolisz nie wiedzieć co sięga twoich kostek - zaśmiał się ponownie. Miał niezły ubaw z bulwersów wszystkich wokół.
// Sory za te edity xD //
Sylwia najpierw trzymała się z grupą, uważnie oglądając wszelkie eksponaty. Niestety, wszystkie były schowane w gablotach, nici z podrzucenie czegoś Sebie. A w dodatku nawet nie było tu ochrony... Usłyszała głosy piętro wyżej, więc postanowiła się tam udać. Na schodach minęła Eryka i przechodząc koło niego, wyczuła charakterystyczny zapach tytoniu. Zmarszczyła nos. No cóż, jak ktoś chce umrzeć młodo na raka to nie jej sprawa...
Nauczyciele, widząc jak bardzo grupa się rozłazi nawet przestali zwracać uczniom uwagi, tylko patrzyli na nich ze zrezygnowaniem.
Stojąc na ostatnim schodku usłyszała tekst Sebastiana o samolocie. Wychyliła się, chcąc zobaczyć o co biega.
...Grupa ludzi, którzy najwyraźniej zaraz skoczą sobie do gardeł? Sytuacja idealna!
Wciąż nie wychodząc na widok, Sylwia pogrzebała chwilę w torbie.
Następnie głośno wbiegła na piętro, trzymając jedną rękę w kieszeni.
-Pancerna brzoza, jełopie! - wrzasnęła, rzucając kijkiem w Sebastiana.
Sama nie wiedziała, czemu nosi patyk w torbie... No cóż. Dziwna rzecz, ale jak widać przydatna!
Jednocześnie wyjęła rękę z kieszeni, a trzymała w niej telefon z włączonym już aparatem. Błyskawicznie cyknęła fotkę.
Zemsta jest słodka!
Całe to zajście nabrało tempa, najpierw Sebastian próbował ją jakoś dobić, co średnio mu wychodziło, a po chwili ktoś wrzasnął, a Sebastian dostał kijem po mor... twarzy, czy tam ciele. Sabina od razu wybuchła śmiechem, choć nie była za tym by ktoś rzucał czymś w kogoś, czy też się bił. Nie spodziewała się tego po dziewczynie, ale fajnie było widzieć że potrafiła wziąć sprawy w swoje ręce.
-Twoja duma?- odparła jeszcze do Sebastiana, nawiązując do jego wcześniejszego tekstu, oczywiście śmiejąc się przy tym.
I nagle "z dupy" wyskakuje Sylwia rzucająca kijem. Co robi szlachcic? Szlachcic wie co się kroi więc by twarz nie ucierpiała odwraca się plecami.
W końcu ludzkosć nie wybaczyłaby takiej straty!
No i Sylwia dostała piękne zdjęcie pleców Sebastiana. "With Love"
- Paparazzi wszędzie. Wiem ze jestem piękny ale nie musisz mi robić zdjęć!- mówił zaraz po tym jak złapał jej rękę. Wyskoczenie i rzucanie kijkiem nie było mądrym pomysłem. Zwłaszcza że Seba był szybszy. Znacznie szybszy. Niczym... wąż.
Zabrał jej komórkę i korzystając z włączonego aparatu szybko poszukał wiadomości. Odwet za odwet.
- Wybaczcie mi kmioty, ale widzę że ktoś tu oczekuje na sms. Hmmm moze tak zaczniemy "Tato, jestem w ciąży"
Pisał sms tak by Sylwia nic nie mogła zrobić, w końcu był wyższy, nie?
No i nie wyszło jak dziewczyna chciała, no cóż, tak bywa. Niestety sytuacja zrobiła się już nie do zniesienia, bowiem zamiast dopiec Sebastianowi to on znów zaczynał swój popis. Przez chwilę Sabina nie reagowała, myśląc co tu zrobić, bowiem nie miała zamiaru go atakować ani bić, nic by to nie dało. Spojrzała jeszcze raz na telefon Sylwii, który miał różową tylną obudowę, w sumie nawet ładną. Taka moda, Sabina sama miała silikonowy tył w kształcie Sticha. Wyjęła właśnie swój telefon, po czym skierowała go na Sebastiana i zrobiła zdjęcie, a konkretniej serię, co by uchwycić go nawet jeśli próbował się obrócić. Od razu kliknęła wyślij na fejsa, po czym dodała #Sebastian #niematojakróż #niskie IQ #zerokultury. Oczywiście cała szkoła obserwowała jej profil, w końcu nie należała do szarych myszek więc szybko pojawiły się lajki i komentarze.
-Najpierw sprawdź fejsa.- odparła, uśmiechając się.
Sabina również chciała wojny. Ale spokojnie, w końcu Sebastian tez nie należał do byle niższych sfer. Przewodniczący klasy- jego kumpel. Sam był w samorządzie szkolnym, no i rzecz jasna miał swoich gości do różnych spraw. Pod zdjęciem zaraz zaczął się więc shistorm, a na Sabine szły ciekawe wiązanki.
Sms został wysłany, a sam Seba postanowił jeszcze dokręcić śrubę.
- Skasuj to zdjęcie Sabina, albo do jej chłopaka dojdzie kilka ciekawych wiadomości.
Szantaż, cudna spraw. "Cmok cmok, całujcie mnie w krok. Seba nadal rządzi, a Sabina ma pod tapetą trądzik." - to dobry pomysł na podpis nad zdjęciem z jakąś przeróbką jej avka.
Spojrzała na niego i się tylko zaśmiała. Nie z nią takie numery, szantaże to jej nie obchodziły a ludzi którzy się nimi posługiwali powinno się karać leczeniem w psychiatryku, jak można było robić coś takiego?
-Hm... z tego co wiem to nie ma chłopaka, więc pisz śmiało. A ja zamierzam zakończyć ten twój popis w tym momencie. Zdjęcie zostaje a ja idę pomówić z nauczycielem.- odparła, cmokając, co miało oczywiście go wnerwić. Sabina również była w samorządzie, miała kontakty lecz rzadko z nich korzystała, nie przejmowała się więc głupimi komentarzami, bowiem w stronę Sebastiana również było sporo tekstów, od gejów po idiotów. Sabina jak powiedziała tak zrobiła, odwróciła się i poszła do nauczyciela, gdyż nic nie dawało rezultatu, prośby, zdjęcia, rozmowa, no nic. Gdy znalazła w końcu nauczyciela pokazała fotkę z fejsa i wyjaśniła całą sytuację krok po kroku, licząc się z tym że i jej się oberwie.
Oczywiście Sylwia była mocno wkurzona. Najchętniej wyjęłaby scyzoryk z torby dała Sebastianowi kosę w żebra... Ale nie chciała popaść w skrajność.
Ale widząc, co chce zrobić chłopak tylko uśmiechnęła się uroczo.
-Wybacz, mam zero na koncie. Nawet ci na głupiego sms-a nie starczy, co najwyżej na puszczenie komuś sygnału.
Mówiła prawdę. Wzięła telefon tylko po to, żeby posłuchać muzyki, bo wczoraj wykorzystała swoje ostatnie środki na długą pogawędkę z przyjaciółką.
Co nie zmieniało faktu, że wciąż patrzyła na chłopaka ze wściekłością.
O i zaczęło się! Sweeeet!
Szybko powysyłał odpowiednie smsy, wiadomości na FB itp. , skasował je na urządzeniu by tylko odbiorca mógł jej przeczytać i oddał komórkę Sylwii. Był zbyt cwany dla nich.
Ruszył spokojnie za Sabiną, a od dziś "Kabeliną". Albo "Kabiną"? tez brzmi nieźle. Kable nie maja łatwo.
Wyszedł spokojnie, z miną pokrzywdzonego, a aktorem akurat był dobrym.
Gdy ta wyjaśniała, ten się wtrącił.
- No i co. Cieszysz się ze tak okłamujesz nauczyciela Sabina. Nie dość że robi mi zdjęcia z ukrycia, gdy pomagam koleżance złapać zasięg na komórce, to jeszcze Sylwia rzuca we mnie kijkiem. Mam nawet ślad na plecach.
Jej słowo, przeciw słowu Sebastiana. W najgorszym dla niego wypadku zakończy się rozejmem bez strat dla nikogo. "Nie ze mną takie numery lambadziaro..."- pomyślał , cały czas odgrywając pokrzywdzonego.
- Rzuciły się na mnie. Kompletnie nie rozumiem. Co za dzieci. Wiem ze pan nie da się im zmanipulować.
Kolejny pet wypalony, a nerwy nie odpuszczały. Eh, te dziewczyny - potrafią namotać w życiu. Jego ex także, nie spodziewał się po niej takiego bezczelnego posunięcia. W twarz to przyjąłby spokojniej niż takie zrywanie wirtualne, a przecież będą widywać się codziennie w klasie. Toż to logika.
Z budynku dochodziły głośniejsze rozmowy niż zwykle, coś musiało się dziać. Nadstawił uszu, ale wszystko zlepiło się w jedną paplaninę. Tak to jest nie być w centrum zdarzenia - może i lepiej, bo już wielokroć zdarzało mu się być pępkiem reprymendy niejednego nauczyciela. Wzruszył ramionami, taki plus, iż mogli zapomnieć o Eryku i jego wypadzie poza muzeum, które to mieli zwiedzać. To co chciał już obejrzał.
Sięgnął po futerał z gitarą, którą wydobył i nie przejmując się niczym nastroił instrument, by po chwili "plumkać" melodie w ramach rozgrzewki. Ot tak, by zająć czymś palce, a najbardziej chaotyczne myśli wokół wrednej jędzy zwanej ... jędzą.
Stron: 1 2 3