♫ Audycja 36 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Warsir!
  • Forum zostało zarchiwizowane i dostępne jest jedynie w wersji do odczytu - poza ShoutBoxem i tematami pozafabularnymi. Dziękujemy za wspólną grę!
  • Oficjalny kanał na discordzie - do kontaktu z graczami.
  • Stale aktywny pozostaje dział z pożegnaniami, gdzie każdy będzie mógł dopisać swoje.
  • NIE zgadzamy się na kopiowanie jakiejkolwiek części tego forum, także po jego zamknięciu.

    ~ Administracja Król Lew PBF (2006-2018)
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Pogoda
1-15 września
21 °C
16 °C
16-30 września
23 °C
17 °C
Postać miesiąca:
Sierpień

Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei

Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
Znajdziecie nas na:
Giza
Duch
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:7 lat Liczba postów:307 Dołączył:Lut 2014

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 72
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 55

#1
04-05-2015, 15:20
Prawa autorskie: av - Chotara,; podpis -Nataka

To samo drzewko co na terenach ZZ.
__
Odkąd opuściła termitierę minęło trochę czasu. Oczywiście była ogromnie ostrożna z tym gdzie chodziła. Historia Nyoty uczuliła ja jeszcze bardziej. Dlatego nie zapuszczała się nigdzie daleko, polowała tylko na mniejsze zwierzęta coby zaspokoić głód. Uznała, że nie będzie wychodzić gdzieś dalej do póki nie upewni się, że Kahawian ma wszystko pod kontrolą. Jednak udało jej się tu niedaleko złapać małą gazelę, ale zamiast zjeść ją tam gdzie ją upolowała postanowiła pójść z jedzeniem w wygodniejsze miejsce. Pomyślała właśnie o przyjemnym cieniu, które rzuca drzewko na wzniesieniu, które zapamiętała. To właśnie tam udała się z martwą gazelą w pysku. Gdy była pewna, że wszystko jest pod kontrolą, że wszystko jest w porządku a to miejsce to najlepsze miejsce o tej porze na sielankę, po prostu położyła się w cieniu i zaczęła jeść, choć powoli, małymi kawałeczkami. Nie była już samotnikiem i nie musiała śpieszyć się z jedzeniem. Mogła przystopować, wyciszyć się. Zrelaksować.
Saix
Konto zawieszone

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Liczba postów:228 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 55
Zręczność: 77
Spostrzegawczość: 78
Doświadczenie: 55

#2
04-05-2015, 15:38
Prawa autorskie: Dirke

Stare śmieci, jak to mówią.
Wiele się zmieniło od chwili kiedy Saix był na tych terenach ostatnio. Przez ostatnie cztery lata szwędał się daleko poza znanymi ziemiami. Ale każdego dopada w końcu tęsknota za domem, nie? No więc jego dopadła. Powrót zajęła mu sporo czasu, jednak w końcu w oddali zamajaczyła znajome okolice. Najbardziej ucieszył się z widoku Skały Sherkhana. Oznaczało to bowiem, że wrócił na znane tereny. Drugim elementem krajobrazu, który uradował jego serce była natomiast Skała Skazy. W końcu to tu urzędowało kiedyś jego stado.
Nikogo znajomego jednak nie spotkał. Oczywiście nie pchał się na sam środek tego terytorium, podejrzewał bowiem, że może ono należeć do jakiegoś stada. Jeśli nie do jego starego, do jakiegoś innego, obcego mu.
Skierował się więc ku sawannie. Miał nadzieję spotkać tam jakiegoś lwa, z którym mógłby porozmawiać o sytuacji na tych ziemiach.
Jego ciemne futro mocno odznaczało się na tle jasnych traw. Można go było więc w sumie wypatrzyć z daleka. On natomiast nie dostrzegł leżącej w cieniu szarej samicy. Jej futro idealnie zlewało się z tłem. Wiatr też nie wiał akurat z jej strony, więc kiedy przeszedł kilka metrów od niej, zwyczajnie jej nie zauważył.
Giza
Duch
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:7 lat Liczba postów:307 Dołączył:Lut 2014

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 72
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 55

#3
04-05-2015, 15:57
Prawa autorskie: av - Chotara,; podpis -Nataka

Czerwona posoka już zagościła na pysku szarej lwicy. Podniosła wzrok ku górze, znad swojej zdobyczy. Na wzniesieniu pod drzewkiem widok był idealny na tereny wokół. Giza rozejrzała się leniwym spojrzeniem, nie spodziewała się jednak dostrzec cokolwiek, co mogłoby ją zaniepokoić. Chciała po prostu nacieszyć oczy całkiem przyjemnym widokiem słonecznej sawanny, aż nagle jej czujne błękitne oczy dostrzegły ciemną plamę sunącą pośród traw. Od tamtej pory samica śledziła każdy ruch owej plamki, która zwiększała się coraz bardziej i nabierała kształtów. Początkowo myślała, że to po prostu jakaś zwierzyna odłączyła się od stada, ale niedługo później poczuła zapach i kształt stworzenia zbliżającego się w stronę Gizy stawał się wyraźniejszy. To był lew, jakiś obcy, bo lwa o tym umaszczeniu jeszcze na tych ziemiach nie widziała. I zapach też sugerował, że to ktoś zupełnie obcy, nowy. Do tego samiec. Ten najwyraźniej jej nie dostrzegał, a przekonała się o tym gdy przeszedł parę metrów obok niej, w ogóle nie zwracając na nią uwagi. Nie zamierzała jednak leżeć z boku i biernie się przyglądać. Więc - może i nie było to zbyt rozsądne - podniosła się i podbiegła w stronę intruza, stanęła mu na drodze i spojrzała na niego bez strachu.
- Ktoś ty? - Od incydentu z Nyotą może i powinna być bardziej uważna, ale z drugiej strony, jeśli ów samiec miał takie same zamiary jak tamten, to Giza nie zamierzała go puszczać dalej.
Saix
Konto zawieszone

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Liczba postów:228 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 55
Zręczność: 77
Spostrzegawczość: 78
Doświadczenie: 55

#4
04-05-2015, 16:17
Prawa autorskie: Dirke

Saix zaś cieszył się widoczkami. Nie spieszył się nigdzie, podziwiał widoki. Znał tą sawannę, choć nieczęsto na niej polował za gówniarza. Nie dość, że miał za ciemne futro i zwierzyna bez trudu potrafiła go wypatrzyć, nawet w wysokiej trawie, to jeszcze był dość młody, kiedy zostawił te tereny za sobą. Spacerował sobie więc, co jakiś czas przystając i spoglądając na krajobraz.
Sawanna nie była duża, ale było tu całkiem sporo zwierzyny. On jednak teraz nie polował. Nieawno się pożywiał i nie potrzebował pokarmu. Rozmyślał jednak nad tym czy nie uciąć sobie drzemki. Może było to dość nierozsądne, zważywszy na fakt, że znajdował się prawdodobnie na obcym terytorium, ale tak nagle jakoś nabrał ochoty, poza tym to w końcu były jego rodzinne ziemie, tak czy nie?
Zaczął się więc nawet rozglądać, gdzie by mógł sobie znaleźć jakieś miejsce żeby położyć dupsko, ale w tym momencie usłyszał za sobą ruch. Ledwo zdążył odwrócić głowę, przed jego pyskiem pojawiła się jakaś szara lwica. Saix zatrzymał się zdumiony.
- Oh. Witaj. I... e... smacznego? - powiedział, widząc że szara ma krew na pysku. Zapewne musiała się właśnie pożywiać.
No, to przynajmniej jedno z jego życzeń zostało spełnione. Spotkał lwa prawdopodobnie z tutejszego stada.
- Ja? Matka nazwała mnie Saix, ale wołają mnie Infinity. - przedstawił się. - A ty? Jak się nazywasz?
Giza
Duch
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:7 lat Liczba postów:307 Dołączył:Lut 2014

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 72
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 55

#5
04-05-2015, 16:28
Prawa autorskie: av - Chotara,; podpis -Nataka

Szczerze mówiąc zapomniała o tym, że cały jej pysk jest we krwi gazeli. Słysząc jego uwagę zzezowała lekko oczy by spojrzeć na swój nos, ale tylko na chwilę. Resztę krwi zlizała z pyska i starła łapą. No cóż, głupio jej się tak nawet przez moment zrobiło, że nie pomyślała nawet o tym, żeby wytrzeć pysk po jedzeniu. No skucha.
W każdym razie nie odpowiedziała mu na "witaj", czekała na to co samiec ma do powiedzenia, chciała by się wytłumaczył z tego co tutaj robił.
- Giza - odparła krótko skoro ten już jej się przedstawił. Nie powiedział jednak nic, co pozwoliłoby się jej uspokoić. Dlatego postanowiła dalej ciągnąć swoje - no nazwijmy to po imieniu - przesłuchanie.
- Jestem łowczynią stada Zachodnich Ziem - dodała za chwilę coby rozwiać wszelkie wątpliwości, żeby dać samcowi do zrozumienia, że wtargnął na ziemie obcego stada. W końcu Giza nie mogła wiedzieć, że Saix pochodził właśnie stąd. Nigdy wcześniej go nie widziała.
- I czego tu szukasz? - Burknęła spoglądając na niego spode łba. Specjalnie to robiła, miała dominujące usposobienie, to prawda, ale zależało jej też na tym, żeby pokazać się jako osobnik silny, który nie boi się przepędzić obcego. Bo przecież tak zwierzęta robią.
Saix
Konto zawieszone

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Liczba postów:228 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 55
Zręczność: 77
Spostrzegawczość: 78
Doświadczenie: 55

#6
04-05-2015, 16:47
Prawa autorskie: Dirke

Saix posadził tyłek na ziemi. Coś podejrzewał, że może się szykować dłuższa rozmowa. I w sumie on się z tego cieszył. Dawało mu to w końcu możliwość rozeznania się w sytuacji jaka panowała. Kiedy jest się samotnikiem, do tego z dalekich stron, raczej cieżko podążać za wiadomościami.
Poczekał grzecznie aż samica doprowadzi się do porządku. On sam też nie czułby się komfortowo, mając krew na pysku i będąc tego świadomym w rozmowie z innym lwem. No, i dlatego między innymi jej w ogóle zwrócił uwagę, bo jakby się potem sama zorientowała, pewnie by była zła. No, on bylby.
- Oh. A zatem, yatta, Gizo. - przywitał się jeszcze raz, tym razem korzystając ze starego, Złoziemskiego przywitania.
Samica robiła wszystko, żeby wyglądać na silną i potężną i na dobrą sprawę jej to wychodziło. Saix widział też jej starania i był w sumie pełen podziwu. Do tej pory nie spotkał wiele samic, które tak wybiegłyby mu samotnie na spotkanie a do tego atakowałyby go pytaniami z tak wrogą postawą.
- Odwiedzam swoje rodzinne ziemie, które opuściłem jako dzieciak. - odpowiedział zgodnie z prawdą. Potarł nos łapą. - Zachodnie Ziemie mówisz...? Czyli Zła Ziemia już nie istnieje..
Giza
Duch
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:7 lat Liczba postów:307 Dołączył:Lut 2014

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 72
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 55

#7
04-05-2015, 20:50
Prawa autorskie: av - Chotara,; podpis -Nataka

Uniosła nos ku górze.
- Salve - przywitała się twardym głosem, z wyraźnym naciskiem na to słowo. To było przywitanie Zachodnich Ziem i wcześniej Świtu. Czuła, że nawet takimi szczegółami musi uświadomić obcego gdzie jest jego miejsce. Z każdą chwilą czuła się coraz pewniej, co było po niej widoczne a obcy musiał wiedzieć, że każdy jego ruch może być podejrzany, że musi być ostrożny. Oczywiście nie chciała, żeby doszło do bójki, bo nie była głupia, nie sądziła by pokonała dorosłego samca będącego mniej więcej w jej wieku.
- Jak widać, nie przetrwały próby czasu - odparła hardym tonem. Była tu sama, nie widziała żeby Kahawian kręcił się w pobliżu, nie widziała też żadnej lwicy. Giza uznała więc, że odpowiedzialność za intruza spadła na nią.
- Puszczę cię dalej a potem zrobisz komuś pewnie krzywdę - powiedziała w końcu głosem oskarżycielki. Nie wierzyła jeszcze w beztroskie i pokojowe zamiary Saixa, instynkt nakazywał jej ostrożność.
Saix
Konto zawieszone

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Liczba postów:228 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 55
Zręczność: 77
Spostrzegawczość: 78
Doświadczenie: 55

#8
04-05-2015, 22:18
Prawa autorskie: Dirke

Pewnie że wolał być ostrożny, nie chciał bowiem zrazić do siebie jakoś lwicy z tutejszych terenów, tym bardziej że on był sam, a ona należała do stada. Może i teraz również nie było tu nikogo z jej grupy, co nie zmienia faktu że później Inf mógłby mieć spore kłopoty.
Nie zamierzał byś jednak ostrożny aż do przesady. Chciał byś miły, ale gdyby z jakiegoś powodu samica się na niego rzuciła, na pewno by się odgryzł. Nie miał bowiem zamiaru dać sobie w kaszę dmuchać.
Złe ziemie nie przetrwały próby czasu.. albo nastąpiły zmiany. W końcu podobna nazwa mogła sugerować, że zachodnie ziemie to tak naprawdę złe ziemie po kilku reformach. Ale Saix nie był w stanie tego teraz stwierdzić.
- Ja miałbym zrobić komuś krzywdę? Wyglądam ci na zabijakę? - uniósł brew, wyraźnie zniesmaczony taką uwagą. - Ile blizn na mnie widzisz?
Jego wygląd świadczył raczej na jego korzyść. Przez lata swoich podróży Inf rzadko kiedy wdawał się w bójki a to zaowocowało tym, że nosił na sobie naprawdę niewiele śladów.
- Urodziłem się na tych ziemiach, po prostu sprawdzam co słychać w dawnych stronach!
Giza
Duch
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:7 lat Liczba postów:307 Dołączył:Lut 2014

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 72
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 55

#9
05-05-2015, 00:04
Prawa autorskie: av - Chotara,; podpis -Nataka

Przyjrzała mu się teraz całkiem dokładnie, szukała blizn, owszem, ale nie tylko to oceniała. Nie mogła mu ufać w stu procentach. To, że nie miał blizn nie znaczyło, że nagle mu nie odbije i nie zacznie się rzucać na lwice i lwiątka.
- Nawet jeśli to rzeczywisty powód twojej wizyty to i tak nie powinieneś tak po prostu tu wchodzić - zagrzmiała w odpowiedzi na słowa Saixa.
Słysząc protest wypowiedziany przez czarnego lwa, samica tupnęła łapą wzbijając kurz do góry by mocnym, żołnierskim krokiem podejść jeszcze bliżej do samca, potem śmiało zajrzała w żółte ślepia lwa, nic nie robiąc sobie z różnicy wzrostu między nimi.
- Ale jak dobrze zrozumiałam, to już nie są twoje ziemie - fuknęła gromiąc czarnogrzywego błękitnymi oczyma. - Więc jeśli chcesz się włóczyć po tych terenach musi się na to zgodzić nasz przywódca!
Oczywiście liczyła teraz, że Infinity wyrazi teraz ze skruchą w głosie chęć poznania Kahawiana, że poprosi by Giza go do niego zaprowadziła.
Saix
Konto zawieszone

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Liczba postów:228 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 55
Zręczność: 77
Spostrzegawczość: 78
Doświadczenie: 55

#10
05-05-2015, 00:35
Prawa autorskie: Dirke

mała zmiana zamysłu XDDD

Saix spojrzał na lwicę z delikatnym uśmieszkiem na pysku. Jaka była waleczna i zadziorna! Widać że stado trzymało się w kupie i jeden martwił się o drugiego. Bardzo mu się to podobało. Tak chłodne powitanie mogło znaczyć o kilku rzeczach, ale on wolał trzymać się właśnie tej wersji. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Dbanie o rodzinę jest najważniejsze.
Saix patrzył na lwicę hardo, nawet jej krok wykonany w jego stronę nie zrobił na nim jakiegoś specjalnego wrażenia. Wytrzymał je bez trudu. Poruszył uchem i przekręcił lekko głowę w bok.
- A właśnie że znowu są. - powiedział spokojnie, uśmiechając się pod nosem.
Owinął ogon wokół swoich łap, zerkając na nią nadal z zaciekawieniem. - Już odbyłem rozmowę z Kahawianem. - poinformował ją jeszcze.
Szach-mat~
Giza
Duch
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:7 lat Liczba postów:307 Dołączył:Lut 2014

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 72
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 55

#11
05-05-2015, 00:51
Prawa autorskie: av - Chotara,; podpis -Nataka

Zasłyszana informacja wprawiła lwicę w zmieszanie co odmalowało się na jej pysku. Nie spodziewała się takiej odpowiedzi. Obejrzała sobie więc Saixa jeszcze raz bardzo uważnie i równie uważnie zaznajomiła się z zapachem samca. Dopiero teraz wyczuła subtelną woń Kahawiana, ledwie wyczuwalną. Więc zapewne mówił prawdę.
- Coś podobnego - nabrała powietrza w płuca i policzki, a potem z lekkim warkotem wypuściła. - I co? Że niby jesteś teraz jednym z nas?
Nie wyglądała jakby ucieszyła ją ta informacja. Może to przez brak zaufania, a może to też dlatego, że zwyczajnie utarto jej trochę nosa. Cofnęła się o krok i machnęła niezadowolona ogonem. Widać było po niej, że trochę kłopotała się teraz tą sytuacją. Kahawian mu pozwolił, ale ona nie mogła na razie przyznać samej sobie, że mogłaby się mylić co do nieznajomego.
- Nie wiem czemu ci na to pozwolił, ale zamierzam cię pilnować - odetchnęła nieco ciężej. Jeszcze nie zwracała uwagi na ciężkie powietrze, które wezbrało się nad sawanną.
Saix
Konto zawieszone

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Liczba postów:228 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 55
Zręczność: 77
Spostrzegawczość: 78
Doświadczenie: 55

#12
05-05-2015, 01:09
Prawa autorskie: Dirke

Oj, nie chciał jej wprawić w zakłopotanie... No dobra, może trochę chciał, ale to dlatego że sama była na samym początku dla niego taka ostra! Chciał jej zrobić za to psikusa, ale nie spodziewał się że aż tak ją zawstydzi. Pozwolił oczywiście samicy na kolejne badanie oraz obwąchanie go, ażeby mogła się upewnić, że mówi prawdę.
- No wybacz, ale na to właśnie wychodzi. - wzruszył barkami.
Wstał. Nie chciał jej bardziej peszyć, więc nie delektował się faktem, że utarł jej nos. Ominął ją więc, dając jej kilka chwil na ochłonięcie. Dopiero potem odpowiedział na jej słowa.
- Pilnować? To znaczy że będziesz chciała oprowadzić mnie po ziemiach stada? - uśmiechnął się pod nosem.
Nie wiedział czy zachodnie ziemie zajmują te same tereny co zła ziemia. A jeśli Giza by mu towarzyszyła, uniknąłby kolejnych rozmów takich jak ta.
Giza
Duch
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:7 lat Liczba postów:307 Dołączył:Lut 2014

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 72
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 55

#13
05-05-2015, 01:46
Prawa autorskie: av - Chotara,; podpis -Nataka

Znów zakołysała lekko ogonem słysząc zuchwałą odpowiedź czarnego lwa. Fuknęła rozeźlona jak to ona, wiecznie niezadowolona, naburmuszona. Nie bała się go, musiał to widzieć. A przynajmniej nie okazywała niczego innego, ale im dłużej z nim rozmawiała tym bardziej czuła się zdezorientowana. Pokręciła szybko głową.
- Nazywaj to jak chcesz - mruknęła przekręcając niebieskimi ślepiami, a potem ponownie wlepiając je w Saixa. - Będę siedzieć ci na ogonie i pilnować każdego, twojego ruchu.
Nie chciała być źle zrozumianą, chyba, że czarny zrozumiał ją wcześniej dobrze, tylko teraz po prostu się z nią droczy. Jej duma nie zniosłaby takich gierek w stosunku do niej. Prychnęła na samą myśl. Taka niewielka lwica, a tak wiele w niej złości, czyż nie?
Czekała czy ruszy się gdzieś czy nie. Miała zamiar iść obok niego, albo za nim. Bez różnicy. Nie chciała spuścić go z oczu. Za wiele ostatnio stado wycierpiało z powodu takiego właśnie samotnika. Zrównała się więc z nim i usiadła obok niego. Potem spojrzała na niego siląc się na spojrzenie z góry, ale różnica wzrostu nie pozwalała na to zbytnio.
Saix
Konto zawieszone

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Liczba postów:228 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 55
Zręczność: 77
Spostrzegawczość: 78
Doświadczenie: 55

#14
05-05-2015, 01:58
Prawa autorskie: Dirke

Aj, aj, aj! Jaka złośnica! Faktycznie, nawet Saix był pod wrażeniem jak to ona potrafiła się irytować. Może ten żart był niepotrzebny? Ale pewnie i tak samica nie byłaby dla niego miła, w końcu był dla niej obcy.
- A zatem szykuje nam się miły spacerek. - powiedział, wodząc wzrokiem za samicą, która się z nim zrównała. - Czyżby randka?
Oczywiście że zrozumiał ją dobrze, ale nie mógł sobie jednak odpuścić droczenia się z nią. Z jednej strony nie chciał jej do siebie zrażać, ale z drugiej Giza aż się prosiła o takie psikusy. Chyba miał nadzieję że w ten sposób samica nieco wyluzuje, choć jak widać nie zdawało to egzaminu. No cóż...
- Złość piękności szkodzi, moja droga. - powiedział jeszcze z uśmiechem na pysku i ruszył przed siebie. Ciekaw był czy Giza mówiła prawdę i ma zamiar siedzieć mu na ogonie gdzie by sie nie ruszył.
W tym momencie gdzieś w oddali rozległ się ponury, głuchy grzmot.
Giza
Duch
*

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:7 lat Liczba postów:307 Dołączył:Lut 2014

STATYSTYKI Życie: 99
Siła: 72
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 55

#15
05-05-2015, 02:13
Prawa autorskie: av - Chotara,; podpis -Nataka

- Miły...- mówiła z wielkim trudem -...spacerek? - Wydukała wreszcie przez zaciśnięte szczęki. Słysząc o randce tylko znów pokręciła głową kładąc po sobie uszy. Irytowała się i wydawało się, że była jak ten odgrażający się wulkan co to w pewnej chwili wybuchnie niosąc za swoją sprawą same nieprzyjemne rzeczy. Oczy lwicy, choć koloru chłodnego błękitu, zdawały się trzaskać gorącymi iskrami.
- Wiesz co możesz sobie zrobić z tą randką? - Fuknęła, ale nie zamierzała kontynuować dalej tej myśli, co było widoczne po samym wyrazie jej pyska. Z każdym jego słowem była coraz bliższa zrobienia mu krzywdy, choć wiedziała, że nie bardzo może to zrobić bez wyraźnego powodu, skoro był teraz jednym z nich. Powstrzymywała się, co możliwe, że Saix widział. W końcu jeżyła po sobie sierść raz po raz, ale nic nie robiła. Tylko warczała.
- Stać cię tylko na takie żarciki? - Powiedziała w końcu. - Zresztą mów sobie co chcesz, nie słucham cię.
Była zawzięta i Infinity miał się o tym niedługo przekonać. Jednak w momencie, w którym rozszedł się po krainie grzmot, szara obejrzała się za siebie. Zatrzymała się.
- Co to było? - Powiedziała ledwie słyszalnie.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości