♫ Audycja 36 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Warsir!
  • Forum zostało zarchiwizowane i dostępne jest jedynie w wersji do odczytu - poza ShoutBoxem i tematami pozafabularnymi. Dziękujemy za wspólną grę!
  • Oficjalny kanał na discordzie - do kontaktu z graczami.
  • Stale aktywny pozostaje dział z pożegnaniami, gdzie każdy będzie mógł dopisać swoje.
  • NIE zgadzamy się na kopiowanie jakiejkolwiek części tego forum, także po jego zamknięciu.

    ~ Administracja Król Lew PBF (2006-2018)
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Pogoda
1-15 września
21 °C
16 °C
16-30 września
23 °C
17 °C
Postać miesiąca:
Sierpień

Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei

Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
Znajdziecie nas na:
Taal
Samotnik
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Młoda Dorosła Towarzysz:Dudek Liczba postów:231 Dołączył:Cze 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 70
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 61
Doświadczenie: 10

14-06-2015, 13:06
Prawa autorskie: Lineart - Red-Cayenne | Cała reszta - Skadim; Mała Taal - ciocia Vult :3

Imię: Taal.
Płeć: Samiczka.
Wiek: 1 miesiąc.
Gatunek: Lew - Lwica.
Historia (minimum 5 zdań złożonych):
Niewiele wiadomo o tej pociesznej istotce z białą grzywką i czarnym jak bazalt umaszczeniu. Najprawdopodobniej jej rodzice nie żyją, ale nie ma dowodów - nie ma pewności. Zostawiona na pastwę losu nie potrafi polować, na szczęście przed rozłąką z matką została solidnie napojona mlekiem, więc jeszcze ma szansę na przeżycie. Jako że ma malutkie łapki krąży po niewielkim skrawku terenu wśród drzew, aby nie zostać zauważona. Pytanie tylko czy ktoś zaopiekuje się Taal, czy podzieli los podobny do jej rodziców?
Ozdoby i ich pochodzenie: Brak.

Regulamin przeczytany?: Tak.
Hasło wysłane?: Tak.

Akcept :)
[Obrazek: 8032cdd0a7a8.png]
Mała Taal
Głos Taal | Main Theme
Głos i Theme zaktualizowane 21.04.2018


Kasill
Konto zawieszone

Gatunek:Lew //Złotogrzywy Płeć:Samiec Wiek:Młodzik Liczba postów:68 Dołączył:Cze 2015

STATYSTYKI Życie: 75
Siła: 30
Zręczność: 30
Spostrzegawczość: 30
Doświadczenie: 3

16-06-2015, 16:25
Prawa autorskie: Ssaku

Imię: Kasill
Płeć: Samiec
Wiek: 2 lata
Gatunek: Lew
Historia (minimum 5 zdań złożonych):
Kasill jako roczny lew odłączył się od swojego stada, postanowił się usamodzielnić. Szuka stada w którym będzie czuł silę dobrze, jego poprzednie stado takie nie było. Nigdzie nie pasował. Nikt go nie lubił. Jego rodzice z żalem go puszczali w taką podróż, bali się lecz go puścili, wiedzieli, że da sobie radę.
Ozdoby i ich pochodzenie: 2 blizny na nosie i 3 na lewym ramieniu zdobył je w walce broniąc swojego stada mając zaledwie rok. Niedługo po tym odszedł.

Regulamin przeczytany?: Tak.
Hasło wysłane?: Tak.

Nie masz zgody na czwarte konto, słońce.
Maovu
Gość

 
16-06-2015, 18:38
Prawa autorskie: Ssaku

Imię: Maovu, oznacza "zło" co akurat do niej pasuje...
Płeć: Jeśli chcesz zginąć, zajrzyj pod ogon. No dobra, skoro już to zrobiłeś i leżysz martywy, powiem Ci: masz do czynienia z czystej krwi lwicą!
Wiek: Już 3 lata zabija i sieje strach na tym świecie.
Gatunek: Lew, to chyba jasne!
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Urodziła się dawno temu, niejakiej Krwawej Ziemi, za panowania króla Huzumiego i królowej Tavuzy. Huzumi i Tavuza postanowili, że Maovu, jako ich najstarsza córka obejmie w przyszłości tron. Na młodszego brata Demonicy, Makę, nie zwracali uwagi, bo był brudny, głupi i nie nadawał się na króla. Od najmłodszych lat, podsycali wrodzone zło w sercu córki i uczyli Maovu zabijania oraz wpajali jej okrucieństwo, powoli przemieniając ją w demona. Bordowa lwica miała kolor oczu po ojcu ale jej sierść była ciemniejsza. Każdy, kto ją widział, uciekał albo dawał się zabić młodej księżniczce. Wszyscy się jej bali, nawet rodzony brat Maka. Wszystko wskazywało na to, że niedługo Maovu będzie mogła objąć tron po rodzicach. Jednak los zdecydował inaczej. Pewnego dnia zły lew, Hodari i zabił ojca bordowej a rodzinę Huzumiego wygnał. Maovu uciekła na oślep z pożaru, który wybuchł na Krwawej Skale i po godzinie biegu zorientowała się, że jest sama. Miała wówczas rok. Ruszyła w dal i wędrowała wiele lat zabijając i siejąc przerażenie wśród innych zwierząt i lwów. Wreszcie po długiej krwawej wędrówce dotarła tutaj i zamierza tu zostać.
Ozdoby i ich pochodzenie: brak.

Regulamin przeczytany?: Tak.
Hasło wysłane?: Tak.
Zgoda od Autora na użycie obrazka na av i sygnaturę?: Tak.

1. Możesz zrobić screena tej zgody od autora?
2. Uzupełnij statystyki.
Zephyr
Samotnik
*

Gatunek:Gepard grzywiasty Płeć:Samiec Wiek:Dorosły Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:642 Dołączył:Cze 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 66
Zręczność: 90
Spostrzegawczość: 70
Doświadczenie: 46

22-06-2015, 20:50
Prawa autorskie: av: Kahawian, podpis: DemiReality (lineart)
Tytuł pozafabularny: Junior Admin / Mistrz Gry / Meteorolog / Mistrz Kalamburów

Imię: Zephyr
Płeć: Samiec
Wiek: 3 lata
Gatunek: Gepard grzywiasty
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Jego żywot zaczął się raczej zwyczajnie. Wraz z dwoma siostrami wychowywany był przez samotną matkę. Gdy tylko stanął na łapach, pokochał bieganie. Nieraz rodzina miała kłopoty przez jego nadpobudliwość. Szczęśliwie cała trójka dotrwała do lat młodzieńczych. Wtedy byli już przygotowani do samodzielnego życia. Matka była dobrą nauczycielką. Jak to gepardy mają w zwyczaju, wszyscy się rozeszli, gdy młode miały 15 miesięcy. Samotne życie z początku było nieznośne, jednak Zephyr w końcu przywykł do tego. Radził sobie całkiem nieźle. Jednak jak wiadomo, nie zawsze uda się coś upolować. Zdarzyło się, że niemal dwa dni pod rząd nie jadł mięsa. Błogosławieństwem była znaleziona padlina. Okazało się jednak, że to przynęta. Młody gepard został złapany przez ludzi. Na szczęście nie został od razu zabity dla futra. Został sprzedany jako zwierzątko domowe. Jego nowy właściciel założył mu obrożę, do której doczepił długi łańcuch, aby od czasu do czasu wypuszczać geparda z klatki. Powiedzmy sobie szczerze, że nie do końca pasował mu taki układ. Ale był bezradny. Po miesiącu udało mu się uciec, korzystając z buntu niewolników. I tak oto ponownie trafił na łono natury. Postanowił zachować obrożę na pamiątkę. No i przysiągł sobie, że nigdy nie tknie padliny nieznanego pochodzenia.  
Ozdoby i ich pochodzenie: Obroża - pamiątka po wizycie u ludzi.

Regulamin przeczytany?: Owszem
Hasło wysłane?: Yep

PS: Skorzystałem ze startowych statystyk lwic, gdyż bardziej pasują do geparda niż te od lwów.

Okej, akcept.
Bleikr
Konto zawieszone

Płeć:Samica Liczba postów:23 Dołączył:Cze 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła:
Zręczność:
Spostrzegawczość:
Doświadczenie: 5

30-06-2015, 18:15

Imię: Bleikr
Płeć: Samica
Wiek: 4 lata
Gatunek: lew afrykański
Historia (minimum 5 zdań złożonych):
Za górami, za lasami...
Czy nie tak zaczyna się historia każdego z nas? Po co więc się powtarzać? Urodziłam się w niewielkim stadzie, gdzieś nad oceanem. Niewiele pamiętam, jak nasze ziemie wyglądały. Moja matka była zwykłą łowczynią, a ojciec? Nikt nie widział go blisko nas, ale wiedzieli jaki jest. Opowiadali mi często o nim. Wielki i potężny wojownik, który broni mnie przed złem, który pozwala mi co dzień mieć pełen żołądek i dzięki któremu byłam bezpieczna przez pierwszy rok swego życia. Wtedy jeszcze nie rozumiałam.
Aż w końcu zajął się mną sam. W nocy, gdy obce bestie napadły na nas i wybiły w pień wszystkich... mnie ocalił. Kilka dni spędziłam w grocie, drżąc z przerażenia, czy aby na pewno napastnicy odeszli. I wtedy jej ojciec dał mi znak. Łagodnym, ciepłym światłem pogładził moją twarz, wyprowadził z jaskini. Pomógł odnaleźć wodę, samodzielnie upolować pierwszą ofiarę. Gdy stałam nad rzeką i zastanawiałam się nad tym, co zrobić dalej, czuwał za moimi plecami, widziałam jego odbicie tuż nad moim barkiem. Miałam jego oczy.
Wiedziałam już, jaką drogę dla mnie wybrał.


Od tamtej pory jasnooka lwica wędrowała sama nocą, korzystając z pomocy ciemności. Wyrosła na silną, pewną siebie samicę, zręczną w kryciu się i polowaniach. Nigdy nie szukała towarzystwa... jednak samej było jej znacznie ciężej wykonywać swoje zadania. Potrzebowała pomocy.
Kogoś wierzącego tak silnie, jak ona.

Ozdoby i ich pochodzenie: Póki co, ich brak. Z czasem zapewne się pojawią.

Regulamin przeczytany?: I to nie raz.
Hasło wysłane?: Jakiś czas temu.

Akcept.
Kituko
Konto zawieszone

Gatunek:Lew tsavo (bezgrzywy) Płeć:Samiec Wiek:3 lata Liczba postów:35 Dołączył:Lip 2015

STATYSTYKI Życie: 90
Siła: 88
Zręczność: 61
Spostrzegawczość: 61

03-07-2015, 12:44
Prawa autorskie: PinkyPhantom (av1), Panimalos(av2)Watergazelwolf i Venety (av3)

Imię: Kituko
Płeć: Samiec
Wiek: 3 lata
Gatunek: Lew Tsavo
Historia (minimum 5 zdań złożonych):
Kituko od małego był inny. Nie zamierzał normalnie polować, nie szanował zasad swego stada. Jako lew Tsavo, był agresywny, ale gdy wszyscy wokół mimo wszystko ograniczali swą sympatię do przemocy... on ją kochał. To było jego ulubione zajęcie. Mordowanie, śmierć, zabijanie. Stąd nadano mu nowe imię "Kituko" - wybryk. Był wybrykiem natury, urodzonym zabójcą, specjalistą od zniszczenia.
Gdy stado uznało że stał się zbyt niebezpieczny, i jego szaleństwo posunęło się za daleko, tak że potrafił w ramach testu zabijać młodzików, wtedy to został wygnany. Pełen nienawiści po długiej walce zdecydował się uciec, ale tylko dlatego by siać terror dalej.
A teraz trafił na te tereny, na których niegdyś rządził sam Simba. I nie zamierza zmieniać przyzwyczajeń.
Ozdoby i ich pochodzenie:
Może gdzieś w sierści jakieś blizny, ale czy można uznać to za ozdobę?
Regulamin przeczytany?:
Wiele razy, z innych kont.
Hasło wysłane?:
Jak wyżej.

Akcept.
[Obrazek: tumblr_m1vitwJ7xD1r3tcm0o1_500.gif]
Kuniec imprezy
Głos: https://www.youtube.com/watch?v=uZ2WK5dCgFs
Co do braku grzywy- jestem lwem tsavo. Zalecam poczytać w karcie zgłoszeniowej Ghaliba.
Sapheda
Konto zawieszone

Gatunek:gepard królewski Płeć:Samiec Wiek:3 lata Liczba postów:18 Dołączył:Lip 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 62
Zręczność: 84
Spostrzegawczość: 70

09-07-2015, 03:50
Prawa autorskie: ja

Imię: Saphēda
Płeć: samica
Wiek: 3 lata
Gatunek: gepard południowoafrykański (królewski)
Historia: Saphēda przyszła na świat podczas wyjątkowej nocy. Księżyc w pełni był jedynym źródłem bladego światła, które wdzierało się do nory wśród krzewów. Sōnā, matka gepardzica, tej nocy wydała na świat piątkę potomstwa, z którego jednak chłodną noc przeżyła jedynie Saphēda. Matka jej nigdy nie miała szczęścia do młodych. Przed narodzinami wyjątkowej córki, mimo już zaawansowanego wieku, zdołała wychować jedynie jednego syna. Jej dzieci zwykle rodziły się słabe albo ginęły z kłów i szponów większych drapieżników. Sōnā zaszła w ciążę w wieku dziesięciu lat stwierdzając, że będzie to jej ostatni miot, gdyż uważała, że jej serce nie zniesie więcej śmierci własnych dzieci. Była więc szczęśliwa w całym nieszczęściu, że chociaż Saphēda okazała się być na tyle silną, by żyć. Jakby tego było mało, los nagrodził Sōnę wyjątkową córką o jeszcze bardziej wyjątkowej urodzie. Bowiem żadne z jej poprzednich dzieci nie urodziło się jako gepard królewski, tymczasem jej ostatnia córka taką właśnie przyszła na świat.
Saphēda dorastała jako jedynaczka przez co stała się samolubna i dumna. Matka nie odmawiała jej bowiem wszystkiego a i zawsze powtarzała jej, że nigdy nie widziała jeszcze tak pięknego geparda jak ona. Wkrótce Saphēda dorosła i musiała opuścić swoją matkę, która zresztą oddała ją naturze z wielkim bólem serca. Miały się już odtąd nigdy nie spotkać.
Gepardzica poszła swoją drogą tak jak każdy z jej gatunku. Nigdzie nie zagrzewała też długo miejsca. Nigdy nigdzie jej nie pasuje na tyle, żeby się zadomowić. Zresztą z podobnego powodu nie została też jeszcze matką. Nie ma ona zamiaru mieć młodych z pierwszym lepszym samcem tak, jak robi to spora część samic jej gatunku. Zresztą podążała zawsze śladem jej ulubionej zwierzyny - zająców. Jeśli zaczyna ich brakować, wtedy wyrusza w dalszą wędrówkę.
Tak też zawędrowała tutaj. Powodowana ciekawością i tym, że każde miejsce kiedyś ją nudzi.
Ozdoby i ich pochodzenie: brak

Regulamin przeczytany?: yup
Hasło wysłane?: ofkors, dawno

Akcept.
[Obrazek: 4rozcy.png]
Vader
Konto zawieszone

Gatunek:Czarna pantera Płeć:Samiec Wiek:4 lata Liczba postów:24 Dołączył:Lip 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 79
Zręczność: 68
Spostrzegawczość: 63
Doświadczenie: 10

11-07-2015, 02:26
Prawa autorskie: Kium

Imię: Vader
Płeć: Samiec
Wiek: 4 lata
Gatunek: Melanistyczny lampart(czarna pantera)
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Vader urodził z widocznym melanizmem. Od początku więc odróżniał się znacząco od swojego rodzeństwa, które przez jego kolor uważało go za gorszego i niegodnego uwagi. Nie miał przez to łatwego dzieciństwa. Jego rodzeństwo gardziło nim tak samo jak matka. Jednak jej matczyny instynkt nie pozwolił jej porzucić “chorego” dziecka. Im był starszy tym bardziej rodzeństwo utrudniało mu życie. Sądzili, że matka powinna go zabić przy porodzie, gdyż przynosi im wstyd i nigdy nie przeżyje samotnie. Vader jednak nie przejmował się zbytnio docinkami rodzeństwa. Uważał, że jest zwykłym lampartem, a kolor jego sierści nie będzie miał wpływu na jego przyszłość. Po dwóch latach w końcu przyszedł czas, aby młode opuściły matkę. Każde udało się w swoją stronę.
Pierwsze tygodnie bez matki okazały się dla Vadera prawdziwym koszmarem. Ze względu na swoje ubarwienie nie mógł on polować za dnia. Długo głodował, gdyż często jego zdobycz była odbierana mu przez hieny. W końcu jednak przywykł do samotności i nabrał sił. Nie zajął konkretnego terytorium. Woli wieść koczowniczy tryb życia, co może okazać się bardzo niebezpieczne.
Ozdoby i ich pochodzenie: Brak

Regulamin przeczytany?: Tak
Hasło wysłane?: Tak

wszystko w porządku, akcept
~G
Ayo
Konto zawieszone

Gatunek:mieszanka lamparta i lwa (Lipard) Płeć:Samica Wiek:Dorosła Liczba postów:70 Dołączył:Lip 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 73
Zręczność: 73
Spostrzegawczość: 64
Doświadczenie: 10

19-07-2015, 13:37
Prawa autorskie: lioden

Imię:Ayo
Płeć:samica
Wiek:3,2
Gatunek:lipard, mieszanka lamparta i lwa.
Historia (minimum 5 zdań złożonych):
Jej matką była lamparcica, ojcem zaś lew. Jak do tego doszło matka nigdy nie opowiadała. Ją i jej dwójkę rodzeństwa wychowywała i uczyła wszystkiego tego, co w dorosłym życiu będzie młodym potrzebne. Była surową matką ale aby przetrwać często trzeba być twardym. Samcom się na wiele więcej pozwalało, jako samica Ayo nie miał łatwo. Matka większy nacisk na jej wychowanie pokładała. Jako jedyna samica w rodzeństwie bawiła i zachowywała się jak samczyk. W końcu jej bracia nimi byli. Taki przykład miała. Matka uparcie starała się te jej zachowania i sposób bycia wyeliminować. Kiedy nadeszła pora Ayo wyruszyła z braćmi w drogę, która jednak się w końcu rozwidliła.
Ozdoby i ich pochodzenie:brak

Regulamin przeczytany?:tak
Hasło wysłane?:tak

Ok, akcept.
[Obrazek: zzz_by_dirke-dbppepp.png]
Xis
Konto zawieszone

Gatunek:Lampart - Czarna pantera Płeć:Samica Wiek:3 lata Liczba postów:105 Dołączył:Lip 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 68
Zręczność: 74
Spostrzegawczość: 68
Doświadczenie: 35

19-07-2015, 15:26
Prawa autorskie: Visa

Imię: Xis
Płeć: Samica
Wiek: 2 lata dopiero.
Gatunek: Lampart - Czarna pantera
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Mieszkała z małą rodziną na skraju dżungli. Mieli pod swoimi łapami wystarczające terytoria, by wyżywić siebie i dwójkę dzieci - w tym Xis. Jej brat opuścił grono rodzinne kilka dni przed nią, ponieważ był do tego zmuszony przez konkubina. Przynajmniej darował mu życie. Za to ona sama odeszła, zdecydowała, że jest na tyle samodzielna, iż nie będzie mieszać się w nowy rozdział miłosny jej matki z ojczymem. Otrzymawszy solidne pożywienie i pamiątkę przed drogą była gotowa na nieznane. Środek dżungli zapowiadał się groźnie, lecz podobno przy odrobinie pomysłowości nie powinien doskwierać głód. To tam postara się znaleźć nowy dom, może i nowe znajomości.
Ozdoby i ich pochodzenie: Naszyjnik z kwarcem. Dostała go od matki, kiedy odłączała się od rodziny. Rodzicielka z kolei była świadkiem polowania ludzi na jego pierwszego partnera, i przy jego szczątkach znalazła ów medalion. Miał przypominać, iż zagrożenie może czyhać z każdej strony, w najmniej oczekiwanym momencie.

Regulamin przeczytany?: Tak.
Hasło wysłane?: Tak.

okey, akcept
Brand
Gość

 
28-07-2015, 19:44
Prawa autorskie: Visa

Imię: PŁOŃ, niewierny! Ale możesz mi mówić... Brand
Płeć: Strażak. Chłopczyk. Samiec, o!
Wiek: 4 lata - nie jest już młody, ale jeszcze nie stary. Idealny wiek!
Gatunek: Ryczy!
Historia:
- Powiedz, wnusiu, chcesz posłuchać opowieści na dobranoc...? - zapytał dziwny, zaniżony głos.
- Tak, dziadku, chcę! - odparło, niczego nieświadome lwiątko.
- A więc tak... nie tak dawno temu, nie tak daleko stąd... przybył do naszej groty lew, którego nikt nie znał. Zamordował wszystkich... no prawie... pozostał jeden szczegół...

~ powiedział niskim, gorącym wręcz od iskier w jego gardle głosie, po czym skręcił młodemu kark w ciemności, a zwłoki jego i rodziny malucha, spalił.
Nikt nie wie, kim jest Brand. Pojawił się dosłownie znikąd, tak samo, jak zamęt, który rozpętał. Kręci się po całym świecie, chowa i skrywa... a gdy tylko nadarza się okazja, wszystko puszcza z dymem. Zostawia za sobą pożogę i śmierć. Każdy, kto próbował rozwikłać zagadkę tego lwa, znikał w niewyjaśnionych okolicznościach. Skąd jednak imię? Ponoć on sam zażyczył sobie, by tak na niego mówiono. Co ciekawe, nikt nawet nie jest pewien, jak wygląda, czy na pewno on nadał sobie to miano. Jedno jest pewne... NIGDY, pod ŻADNYM pozorem, nie mów przy Brandzie, że się nudzisz...
Ozdoby i ich pochodzenie: Brak jakichkolwiek.

Regulamin przeczytany?: Jo.
Hasło wysłane?: Yup!

Ale w tym wieku to mógłbyś chociaż napisać, czy jest groźnym dorosłym, czy lwiątkiem, które może co najwyżej kogoś zamemłać na śmierć :3 ~Twój ulubiony nieogar
Doobra, akcept
Maeva
Konto zawieszone

Gatunek:Lew. Wiek:6 lat Liczba postów:100 Dołączył:Lip 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 80
Zręczność: 73
Spostrzegawczość: 58
Doświadczenie: 20

03-08-2015, 23:31
Prawa autorskie: MonsterUndetYourBed, totem: Korrida

Imię: Zrodziły się cztery lwiątka, a najstarszą i najjaśniejszą "witaj" nazwali. Maeva.
Płeć: Lwica.
Wiek: 6 lat.
Gatunek: Lew afrykański.
Historia:
  • *[/list:u]
    Noc była chłodna, lecz nie mroźna. W grocie, która była domem dla małego stada, leżała królowa Maiara. Król Erhard chodził nerwowo w kółko nie mogąc się doczekać ujrzenia swych dzieci. Miał nadzieję, że w miocie znajdzie się syn, który będzie mógł przejąć stado po jego śmierci. Wiekiem nie był już młody, a i jego ukochana miała problem by zajść w ciążę. Tym miotem ryzykowała swe życie. Mimo dobrego przebiegu tego porodu Erhard nie zamierzał ryzykować swojej lubej by zyskać następce w razie braku takowego.
    Kiedy pierwsze promienie słońca otuliły króla, z groty wyszła medyczka. Uśmiechnęła się z szacunkiem w kierunku lwa i gestem zaprosiła go do środka. W objęciach matki leżały cztery lwiątka. Maiara czyściła je czule. Kiedy ujrzała idącego ukochanego, króla i ojca jej dzieci wyprostowała się i uśmiechnęła przymykając szmaragdowe ślepia. Erhard upewniwszy się, że Maiara czuje się dobrze postanowił przyjrzeć się lwiątkom. Każde z nim było zupełnie inne. Najstarsze z nich okazało się lwiczką, o sierści jasnej zupełnie jak jej matka. Erhard uśmiechnął się radośnie, choć myśli o następcy tronu nie pozwalały mu cieszyć się z córki. Drugie lwiątko było również lwiczką, ta jednak odziedziczyła brązowy kolor po ojcu. Niepokój co do przyszłości stada wzrósł, mimo to lew pokładał nadzieje w pozostałej dwójce. Następne lwiątko było również samicą, sierść miało nieco ciemniejszą niżeli matka i było mniejsze od swojego starszego rodzeństwa. Erhard nabrał powietrza w płuca i przyjrzał się najmłodszemu ze swoich dzieci. Był to samiec, najmniejszy ze wszystkich i najbardziej wyróżniający się. Futro miał brązowe, jednak ciemne, można by rzec czarne. Król wypuścił powietrze z płuc i odetchnął z ulgą.
    • *[/list:u]

      Rodzeństwo rosło, a wraz z wiekiem lwiątka nabierały charakteru. Najstarsza siostra dostała imię Maeva, jako naznaczenia jej przyjaznego usposobienie do każdego i wszystkiego. Każdego witała i nigdy nie pozwalała nikogo krzywdzić. Była również tą, która czerpała najwięcej wiedzy z lekcji i zawsze służyła dobrą radę dla swych rówieśników. Druga z miotu, brązowa lwiczka, zyskała miano Alexis ze względu na waleczną naturę. Zawsze broniła słabszych i młodszych, nie znosząc niesprawiedliwości. Trzecia z rodzeństwa, ciemnoszara lwiczka była siewcą radości w stadzie. Nazwano ją więc Blythe by podkreślić jej wesołość. Z najmłodszym lwem był jednak problem. Miesiące mijały, a nikt nie mógł odgadnąć jego charakteru. Był niczym cień, który zmienił się wraz ze słońcem. Zyskał imię Alphaeus oraz tytuł Khan, reprezentujące jego zmienną naturę oraz prawo do tronu po śmierci Erharda.
      • *[/list:u]

        Zgodnie z tradycją stada po osiągnięciu roku młode lwy zaczęły swój trening. Maeva została wybrana jako następna doradczyni więc była szkolona w tym kierunku. Alexis miała w przyszłości wymierzać sprawiedliwość i pilnować porządku w stadzie oraz bronić słabszych. Przyszłością Blythe była rola pocieszycielki. Alphaeus Khan był szkolony przez swego ojca na sprawiedliwego, dobrego i silnego władce. Wraz z zakończeniem treningu cała czwórka dostała naszyjniki z totemami, aby nigdy nie zapomniały kim są i do czego zostały wyszkolone. Maeva dostała sowę, Alexis kruka, Blythe wydrę, a Alphaues Khan węża. Po ceremonii lwy zaczęły praktyki u swych nauczycieli.
        • *[/list:u]

          Nadszedł dzień kiedy Alexis i Blythe zajęły należne im miejsca. Kilka lat później również Erhard zmarł, a Alphaeus zasiadł na tronie. Jedynie stara doradczyni trzymała się dobrze, a Maeva wciąż zyskiwała potrzebne w przyszłości doświadczenie. Szara prędzej czy później zostałaby doradczynią, gdyby nie to, że Alphaeus znalazł sobie partnerkę, która wkrótce urodziła mu lwiątka. Maeva z niepokojem obserwowała jak rosły. Jeśli któreś z nich okazałoby się wystarczająco dobre, a dotychczasowa doradczyni nie umrze oznaczałoby to dla Maeva odejście. Tak też się stało i lwica musiała opuścić rodzinne strony. Przez lata chodziła po kontynencie doradzając, jednak nigdzie nie mogła znaleźć swego miejsca. Dotarłszy tutaj zdecydowała się zostać by swą mądrością i obiektywnością służyć tutejszym przywódcom.

          Ozdoby i ich pochodzenie: Naszyjnik z totemem sowy.
          Totemy Meavy i jej rodzeństwa zostały wykonane przez mandryla (jego rodzina zajmuję się tym od czasów powstania tradycji). Symbol wykonywania totemów na uroczystość zakończenia szkoleń na początku historii obu stad był odnowieniem paktu. Stado mandrylów i lwów uzgodniły, że będą żyć w zgodzie nie zabijając się i nie wchodząc sobie w drogę. Z czasem i to stało się tradycją, której nikt nie chciał i nie odważył się zerwać z szacunku do przodków, którzy na pewno mieli powód by ów pakt zawrzeć i utrzymać. Warto napomknąć, że lwy nie wykorzystywały małp. Ze strony lwów symbolem było dostarczanie martwym zwierząt. Ze skóry mandryle robiły ozdoby, które wręczały swoim braciom i siostrom w dniu narodzin pierworodnego. Maeva nie wie czy tradycje utrzymały się ze względu na nieco odmienne poglądy jej brata.

          Regulamin przeczytany?: Tak.
          Hasło wysłane?: Tak.


          ok, akcept
Eusi
Konto zawieszone

Gatunek:Lampart Płeć:Samiec Wiek:3 lata Liczba postów:5 Dołączył:Sie 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 75
Zręczność: 71
Spostrzegawczość: 64
Doświadczenie: 10

04-08-2015, 10:51
Prawa autorskie: Anverie

Imię: Eusi - w języku suahili oznacza "czarny"

Płeć: Samiec

Wiek: 3 lata

Gatunek: Lampart (czarna pantera)

Historia (minimum 5 zdań złożonych): Eusi urodził się w skalnej grocie, gdzie wychowywał się razem z matką i bratem. Od małego był ciekawski i często pakował się w tarapaty. Gdy tylko rodzeństwo osiągnęło odpowiedni wiek, oba lamparty wyruszyły szukać swojego terytorium. Podczas swojej wędrówki Eusi omal nie zginął z rąk okolicznego plemienia. Od tej pory jest bardzo ostrożny i spokojny, ponieważ wie, że chwilę nieuwagi może przepłacić życiem.

Ozdoby i ich pochodzenie: Dwa kolczyki. Kiedy Eusi wpadł w pułapkę zastawioną przez ludzi, z pomocą przyszedł mu pewien mandryl i ściągnął na siebie uwagę plemienia. Eusi rzucił się do ucieczki, chwilę później małpa dołączyła do niego. Gdy udało im się ich zgubić, mandryl zaprowadził go do swojej kryjówki na drzewie i powiedział, że Eusi przypomina mu dawnego znajomego, który już nie żyje. Następnie podarował lampartowi dwa srebrne kolczyki, mówiąc, żeby na siebie uważał. Eusi jest bardzo wdzięczny za ten podarunek i traktuje kolczyki jako coś w rodzaju szczęśliwego amuletu.

Regulamin przeczytany?: Oczywiście.

Hasło wysłane?: Jak wyżej.


opisz dokładniej w historii skąd Eusi ma te kolczyki, skąd miał je jego przyjaciel etc? wtedy będzie akcept

edit

akcept
Tsavani
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Rok Liczba postów:4 Dołączył:Sie 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 30
Zręczność: 48
Spostrzegawczość: 42

07-08-2015, 18:18
Prawa autorskie: Yurikochneide

Imię: Tsavani
Płeć: Samica
Wiek: Rok
Gatunek: Lwica
Historia: Spokojne życie małej, beżowej lwicy. Urodziła się znacznie później niż jej siostra, przynajmniej takiego zdania był jej tata. Że ma siostrę i gdzieś uciekła z matką. Żyła, owszem, mając gromadkę innych lwiątek koło siebie, ale jej natura podróżnika szybko dawała o sobie znać. Jak już była bliska skończenia roku, postanowiła, że wymknie się nocą i odszuka siostrę. Nie miała jeszcze planu po co, i do tej pory go nie ma, ale po prostu była sama ciekawa tego wszystkiego. Co było takiego, że musiała uciekać?
Po koło dwóch miesiącach dotarła na granice lwiej ziemi.
Ozdoby i ich pochodzenie: Brak

Regulamin przeczytany?: Tak
Hasło wysłane?: Przez moje multi. Ileż razy mam wysyłać.

Akcept.
Indra
Konto zawieszone

Gatunek:mieszaniec Płeć:Samiec Wiek:rok Liczba postów:113 Dołączył:Sie 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 30
Zręczność: 50
Spostrzegawczość: 40
Doświadczenie: 25

11-08-2015, 03:18
Prawa autorskie: ja

Imię: Indra
Płeć: samica
Wiek: rok
Gatunek: mieszaniec lew+tajemnicze coś
Historia (minimum 5 zdań złożonych):
Ozdoby i ich pochodzenie: Indra urodziła się jako jedynak, niedoskonały owoc miłości jej matki i przywódcy. Miała zgoła szczęśliwe dzieciństwo, rosła nieświadoma podejrzliwych spojrzeń i plotek rozpuszczanych wokół jej i jej matki, jakoby ta druga miała okazać się niewierna władcy, obcując z nieznanym partnerem. Matka Indry przysięgała na własne i córki życie, że jest potomkiem z ich własnej krwi, w co samiec zmuszony był uwierzyć, nie mogąc sobie pozwolić na wygnanie lwicy za zdradę.
Mała nie była do końca lwem, dało się to zauważyć gołym okiem i o ile przywódca z początku akceptował młode, to z biegiem czasu podejrzliwe szepty i krzywe spojrzenia ze strony pozostałych lwic przepełniły szalę goryczy. Dumny władca stada nie mógł pozwolić sobie na trzymanie we własnych szeregach mieszańca. Wraz z pozostałymi uknuł spisek-mała Indra miała zaginąć na treningu podrostków, nie będąc już więcej solą w oku urażonego przywódcy.
Los chciał jednak, że jedna z lwic, w tym czasie również matka nie mogła pogodzić się z okrutnym planem lwa. Ostrzegła matkę Indry przed nadchodzącą tragedią, a ta nie tracąc czasu podjęła najtrudniejszą decyzję w swoim życiu.
-Manju powiedziała, że nie jestem lwem. O to chodzi, mamo?-spytał smutny głosik, słuchając poleceń zdenerwowanej lwicy, próbującej uchronić własne dziecko przed niechybną śmiercią.
-Jesteś najwspanialszym lwem jakiego w życiu spotkałam.-jasna łapa zgarneła swe dziecię i przycisnęła do własnej piersi, gładząc językiem zaniepokojone czółko.-To będzie trudne, ale pamiętaj, czego cię uczyłam, dobrze?-rozczochrana łepetynka kiwnęła z powagą.
-Kocham cię, zawsze będę.-ostatni raz zaszlochała, uśmiechając się przez łzy.
-W drogę, nie mamy wiele czasu.-ponagliła lwiątko, a potem obie ruszyły przed siebie.
Wiedziała, że samotna lwica z młodym w dziczy ma niewielkie szanse na przetrwanie, jednak nie mogła odpuścić, nie spróbować.
Polowanie w pojedynkę było katorżniczą pracą-obowiązki, jak dotąd podzielone na całą grupę łowiecką, spadały swym ciężarem na barki jednej samicy. Skupiała się więc na drobnej zwierzynie jednak ta wymagała więcej wysiłku niż energii, którą dostarczała. Często odmawiała sobie posiłku, byleby córka najadła się do syta. Wiedziała, że nie daje już rady, ale nie poddawała się. Nie mogła tak po prostu zrezygnować-jeśli miała przegrać, to tylko próbując.
Tak też się stało, gdy samiec oryksa przebił ją swoimi rogami, zabijając na miejscu.
Indra nie mogła wiedzieć, co się stało. Siedziała cichutko pośród gęstej trawy, wyczekując powrotu rodzicielki. Po upływie dnia, głód i tęsknota popchnęły ją do wyjścia z kryjówki. Wiedziała, gdzie polowała mama, dlatego niedługo zajęło odnalezienie jej ciała. Nieopodal wciąż przebywała grupa oryksów, toteż samiec przegonił ją, nie pozwalając zbliżyć się do matki.
Jej świat powinien rozpaść się na kawałki, jednak nauki rodzicielki, pamięć o nich i obietnica, którą sama jej złożyła, nie pozwalały na to. Ruszyła dalej, mając już rok, przez kilka tygodni wędrując samotnie. Choć nie była zabierana na polowania, potrafiła co nieco, co umożliwiło jej zdobycie wystarczającej ilości pożywienia do przetrwania. Odkąd straciła jedyną bliską swemu sercu osobę podjęła decyzję, która pozostała niezachwiana przez wątpliwości do chwili obecnej.
Była lwem. Musiała więc znaleźć stado.

Regulamin przeczytany?: tia
Hasło wysłane?: z Ragnara

Akcept.
[Obrazek: plastelinka_by_ragous_d9wz0uk_by_ragous-dacqu7o.png]


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości