♫ Audycja 36 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Warsir!
  • Forum zostało zarchiwizowane i dostępne jest jedynie w wersji do odczytu - poza ShoutBoxem i tematami pozafabularnymi. Dziękujemy za wspólną grę!
  • Oficjalny kanał na discordzie - do kontaktu z graczami.
  • Stale aktywny pozostaje dział z pożegnaniami, gdzie każdy będzie mógł dopisać swoje.
  • NIE zgadzamy się na kopiowanie jakiejkolwiek części tego forum, także po jego zamknięciu.

    ~ Administracja Król Lew PBF (2006-2018)
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Pogoda
1-15 września
21 °C
16 °C
16-30 września
23 °C
17 °C
Postać miesiąca:
Sierpień

Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei

Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
Znajdziecie nas na:
Nico
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Afrykański Płeć:Samiec Wiek:5 miesięcy Liczba postów:3 Dołączył:Gru 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 10
Zręczność: 10
Spostrzegawczość: 10

27-12-2015, 18:38
Prawa autorskie: Cub Creator (Kamirah)

Imię: Nico
Płeć: Samiec
Wiek: Od niedawna ma 5 miesięcy.
Gatunek: Lew Afrykański.
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Cóż... Tak na prawdę Nico nie ma pojęcia w jaki sposób przywędrował aż na te terenach. Lwiątko pamięta jedynie jakieś krótkie fragmenty przeżytych przez niego zdarzeń. Najbardziej jednak zapadł mu w pamięć moment, w którym bok jego matki na krótki moment zapada się, a następnie zostaje przebity rogiem szarżującego bawoła. Samczyk nie do końca rozumiał wówczas, co się stało i dlaczego rodzicielka leży w bez ruchu, na nic nie reagując. Później dotarło do niego, że aktualnie jest zdany tylko na siebie. Od tamtego momentu snuje się po nie należących do żadnego stada terenach, żywiąc się padliną i starając się nie zostać zabitym. A to nie należy do łatwych, uwagi na fakt, iż jest bardzo łatwym celem.
Ozdoby i ich pochodzenie: Nie posiada.

Regulamin przeczytany?: Przeczytany. Kilkanaście razy.
Hasło wysłane?: Wysłane.

Wszystko pięknie, akcept
Vincent
Wiarus
*

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Dorosły Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:186 Dołączył:Gru 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 75
Zręczność: 70
Spostrzegawczość: 65
Doświadczenie: 50

28-12-2015, 02:01
Prawa autorskie: Własne

Imię: Vincent
Płeć: Samiec
Wiek: 5 lat
Gatunek: Lew Afrykański.
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Vincent pochodzi z niezbyt licznego stada żyjącego poza terenami 4 stad na wschód od "Skalistego Wąwozu Śmierci". Dorastał w rodzinnej i ciepłej atmosferze wraz ze swoim rodzeństwem, które składało się z niego, jego brata i siostry. Jako że jego rodzina od pokoleń zajmowała się lecznictwem i zielarstwem, tak samo postąpiono i w tym przypadku. Nie była to jednak twarda nauka pod okiem jednego nauczyciela.Wkład w poszerzanie wiedzy Vincenta miała cała rodzina, dlatego nie tylko zdobył potrzebną mu wiedze, ale pokochał to co robił i każda lekcja wiązała się z jakimś wspomnieniem, członkiem rodziny lub barwnymi opowieściami. Młody lew pilnie uczył się wszystkiego co było związane z zajęciem medyka pod okiem surowego, lecz kochającego i inteligentnego ojca, najbardziej jednak cenił sobie czas spędzony ze spokojną i niezwykle cierpliwą babcią, która nie tylko wpoiła mu podstawową i zaawansowaną wiedzę na temat ziół, ale i rozpaliła w nim ciekawość, dzięki której stało się dla niego czymś naturalnym by badać, eksperymentować i rozwijać się dla samego siebie. I tak mijały lata, kiedy pewnego dnia uznał, że tu niczego już więcej nie osiągnie. Zapragnął nieznanego. Czuł, że jeśli chce poznać wszystko co jest do poznania, musi wyruszyć w podróż i na własnej skórze zobaczyć co świat ma do zaoferowania, by kiedyś samemu opowiedzieć to potomnym. Miał świadomość, że droga będzie trudna i nierzadko zaskakująca, ale głód wiedzy trawił go i ulgę dały mu dopiero pierwsze kroki w stronę zachodu. Tak rozpoczął swoją wędrówkę.
( + Karta postaci: https://pbf.krollew.pl/showthread.php?ti...1#pid63791 )

Ozdoby i ich pochodzenie:
Nie ma.

Regulamin przeczytany?: Tak.
Hasło wysłane?: Wysłane.

Ok, akcept.
"जननी जन्मभूमिश्च स्वर्गादपि गरीयसी"
"One's mother and homeland are greater than even heaven"
Okoro
Gość

 
30-12-2015, 00:38
Prawa autorskie: Własne

Imię: Okoro
Płeć: samiec
Wiek: pół roku
Gatunek: lew
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Okoro nie ma zbyt fascynującej przeszłości. Urodził się pół roku temu i miał siostry i braci.
Nie był ani najstarszy, ani najmłodszy, akurat w środku. Czasami wydawało mu się, że nie dostawał wystarczająco dużo uwagi. Jednak był dzieckiem, więc można mu to było wybaczyć.
Kiedy ukończył te pół roku wydawało mu się, że jest już taki duży i silny. I naturalnie odważny. Jednak w stadzie nagle zapanowała choroba.
Członkowie stada padali jak mrówki, w tym i jego rodzice i kilkoro z rodzeństwa. Trójka dorosłych, która ocalała zebrała resztę ocalałych i odeszła ze stada.
Oko czuł się źle wśród nich, odczuwał ich niechęć, jako że on i jego siostra jako jedyni pozostali sierotami.
Postanowili odejść i radzić sobie samodzielnie, jednak pewnego dnia rozdzielili się. Okoro w poszukiwaniu siostry znalazł zaś się tutaj.

Ozdoby i ich pochodzenie: brak

Regulamin przeczytany?: tak
Hasło wysłane?: tak

Akcept.
Griffa
Konto zawieszone

Płeć:Samiec Tytuł fabularny:Znachor Liczba postów:16 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła:
Zręczność:
Spostrzegawczość:
Doświadczenie: 10

06-01-2016, 14:38

Imię: Griffa
Płeć: samica
Wiek: pięć lat
Gatunek: Panthera leo - lew afrykański
Historia:
Ze swojego dzieciństwa z rodziną tak naprawę Griffa niewiele pamięta. Wie o tym, że miała, a może nadal ma? rodzinę. Ojca, matkę, braci, wujostwo... Wszyscy tworzyli stado. Ale brązowa nie pamięta już nawet, jaką nosiło ono nazwę. Wszystko dlatego, że gdy była bardzo młodym, kilkumiesięcznym lwiątkiem, w wyniku pewnego zdarzenia, oddaliła się od stada a później została poważnie ranna w lewy bok. Nie była w stanie się podnieść, niechybnie zginęłaby z głodu, utraty krwi i pragnienia, ale los się wtedy do niej uśmiechnął. Ktoś ją odnalazł. Nie był to jednak nikt ze stada. Wielka jak góra, biała istota natknęła się na nią i podniosła z ziemi, jakby Griffa była szmacianą lalką. Tą istotą był goryl Mulungu, który jak się okazało, był biegły w sztuce leczenia. Przygarnął ją, zaleczył jej ranę. Na boku samicy do dziś tkwi jednak duża blizna, będąca po niej pamiątką.
Goryl opiekował się nią przez dwa lata. Wychowywał ją w tajemnicy, żył bowiem w towarzystwie ludzi i w obawie przed reakcją dwunogów, zawsze kazał trzymać się lwicy w ukryciu. Nie było to łatwe życie. Należało raczej do dość stresujących - ciągła potrzeba ukrywania się, niemożność przebywania ze swoim opiekunem przez cały czas sprawiały Griffie przykrość. Ale jakoś to zniosła. Przez ten czas Mulungu nauczył ją także tego co sam wiedział o ziołach i sposobie ich wykorzystania, a to przynosiło jej radość. Przekazał jej całą dostępną sobie wiedzę a ona chłonęła ją jak gąbka.
Nie interesowała jej zbytnio jej przeszłość, nie pamiętała prawie swojej rodziny. Dużo ważniejsza była teraźniejszość, szczególnie, że któregoś razu kiedy Griffa miała już nieco ponad dwa lata, spotkała na swojej drodze pewnego lwa. Okazał się on być przywódcą stada mieszkającego nieopodal. Jak widać, własne samice mu nie wystarczyły i wybrał się nieco dalej w poszukiwaniu towarzystwa. Wspólna noc i dzień zaowocowały tym, że zaszła w ciążę. Miała co do tego mieszane uczucia, ale kiedy tylko na świecie pojawił się jej syn, pokochała go całym sercem. Pragnęła wychować go, korzystając z pomocy Mulungu, przekazać mu całą swoją wiedzę. Nie dane jej było jednak cieszyć się nim długo. Kiedy któregoś razu wybrała się na polowanie, zostawiając malca w kryjówce, w te okolice zbiegło całe stado antylop gnu. Przeogromna grupa zwierząt tratowała wszystko na swojej drodze. Griffa z przerażeniem mogła tylko patrzeć jak dwa drzewka przy których zostawiła swojego małego Maru, łamią się i upadają.
Gdy tylko gnu zniknęły, rzuciła się w tamtym kierunku, pełna najgorszych przeczuć. Na miejscu znalazła trochę krwi, ale ciała lwiątka nigdzie nie było. Odetchnęła więc z ulgą, bo był to znak że Maru przeżył. Gdzie jednak był? Griffa ruszyła na poszukiwania, ale nie odnalazła syna. Porzuciła miejsce gdzie się wychowała, nie pożegnawszy się nawet z gorylem, ruszyła odszukać syna. Nie udało jej się to jednak po dziś dzień.
W czasie tych wędrówek dane jej było wielokrotnie testować i rozwijać swoje umiejętności lecznicze.
Ozdoby i ich pochodzenie: Mały skórzany woreczek, będący prezentem od Mulungu, ten zaś dostał go od ludzi. Nosi w nim wszelakie zioła i medykamenty.
(obrazek woreczka później zostanie dodany do podpisu)

Regulamin przeczytany?: yup
Hasło wysłane?:yup, z innego konta

Ok, akcept.
Haraka
Konto zawieszone

Gatunek:gepard Płeć:Samiec Wiek:dziewięć miesięcy Liczba postów:46 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 15
Zręczność: 25
Spostrzegawczość: 20
Doświadczenie: 10

07-01-2016, 19:18
Prawa autorskie: Vasanti Vei i KaiserTiger

Imię: Zwą go Haraka - szybki.
Płeć: samiec.
Wiek: od niedawana ma siedem miesięcy.
Gatunek: geprad.
Historia: Urodził się daleko stąd, na sawannie, w małej jaskini. Miał dwóch braci i dwie siostry, ojca i matkę i można powiedzieć, szczęśliwe, beztroskie życie. Nic jednak nie trwa wiecznie, prawda? Pewnego dnia, podczas zabawy w chowanego z ukochanym rodzeństwem, zanadto się oddalił. Schował się w wydrążonym pniu dość daleko od rodzinnego legowiska, a gdy w końcu znudziło mu się bezowocne czekanie na braci i siostry, wyszedł z kryjówki i udał się na poszukiwanie rodziny. Niestety nie znalazł ich. I choć szukał wiele dni u nocy, coraz bardziej oddalając się od domu, nigdy więcej ich nie zobaczył. W owym czasie polubił wolność i swobodę, a także to, że może sam decydować o tym gdzie idzie i co robi. Nie przestał tęsknić za rodziną, ale mimo to, jest szczęśliwy.
Ozdoby i ich pochodzenie: brak.

Regulamin przeczytany?: Tak!
Hasło wysłane?: Tak!

Ok, akcept.
Nuuna
Konto zawieszone

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:sześć miesięcy Liczba postów:7 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 15
Zręczność: 25
Spostrzegawczość: 20

10-01-2016, 00:27
Prawa autorskie: IsharaHeart

Imię: Nuuna.
Płeć: Samica.
Wiek: Sześć miesięcy.
Gatunek: Lew.
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Nie jest specjalnie złożona, więc ciężko też napisać o niej takowe zdania. Zbyt krótko żyje, żeby faktycznie mieć cokolwiek, co warto tu wpisać. Jedyne co pamięta to to, że od zawsze była sama. Nie wie czym są "rodzice", a wymawianie słów sprawia jej trudność przez co sprawia wrażenie niedorozwiniętej. Sepleni, jak już próbuje z siebie coś wykrztusić. Jak przeżyła samopas? Głównie jedząc to, co znalazła po najedzonych hienach. Jest dość.. specyficzna, może to przez to, że nie żyła u boku matki, nie piła mleka? Na pewno jest słabowita na dłuższa metę, choć sprawia odmienne wrażenie.
Ozdoby i ich pochodzenie: -.

Regulamin przeczytany?: Tak.
Hasło wysłane?: Tak.

(Avatar się robi :s)

1. Wpisz statystyki.
2. Jeśli nie masz jeszcze avatara, to możesz póki co zamieścić krótki opis wyglądu w podpisie. :)


1. Byłam w trakcie wpisywania.
2. Opis jest w profilu, avatar się robi.

Dopóki nie masz avatara, powinnaś mieć opis wyglądu w podpisie, ale rozumiem, że niedługo będziesz miała avatar, więc akcept. ;)
N U U N A
memories c o n s u m e like opening the wound
[Obrazek: K0arrC9.png]
Within you, I lose myself. Without you, I find myself wanting to be lost again.

{ after all is said and done climb out from the pine box
well, i'm asking you 'cause she's got nothing to say }

[Obrazek: 20kwu3a.png]
Koba Kai
Konto zawieszone

Gatunek:Panthera leo Płeć:Samiec Wiek:8 Liczba postów:68 Dołączył:Gru 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 6o
Zręczność: 7o
Spostrzegawczość: 8o
Doświadczenie: 35

11-01-2016, 20:43
Prawa autorskie: Lion by Tigon, edit by me.

Imię: Koba Kai
Płeć: Samiec
Wiek: 8
Gatunek: Panthera leo
Wygląd: Prawdziwy albinos z krwi oraz kości, czasem złudnie przypominający samego zaś Ducha z czego dorobił się w swoim życiu osobliwego oraz zastępczego miana, pod którym sporadycznie lubuje się przedstawiać. Niemniej jednak jego aparycja prezentuje się nad wyraz dumnie, co niewątpliwie zawdzięcza bujnej oraz śnieżnej grzywie a także nieskalanej żadnym poważniejszym defektem - sylwetce. Jednakże niezbyt muskularnej aby orzec nieco drobniejszej od typowego pobratymca, swym zarysem zbliżona bardziej do osobliwej białogłowej. Lecz tam gdzie niewątpliwe poskąpiła mu matka natura, wynagrodzono go w inny sposób, to też nie przypominając w niczym typowego osiłka, posiada prawdziwy dar niewidoczny na pierwszy rzut oka. Misterną biegłość objawiającą się w postaci bezgranicznego intelektu zaklętego głęboko w zwierciadłach jego duszy. Bystrych a czasem wręcz przenikliwych szafirowych soczewkach wprawionych na wiekowym już obliczu, które z uwagą śledzą wszystko to, jakby przenikając same jestestwo swojego rozmówcy, aby przeważnie dostrzec w nich pełnie nieodgadnionych intencji oraz wszechobecnej i sędziwej już mądrości, skrywanej głęboko w czeluściach jego enigmatycznego umysłu.
Charakter: Obieżyświat o wielkim doświadczeniu, będący jedną wielką tajemnicą, wskutek czego bywa bardzo oszczędny w słowach lecz kiedy już przemawia czyni to nadzwyczaj szczerze, przedstawiając swój osąd jasno oraz treściwie, przy czym czasem zdarza mu się wręcz chorobliwie pogrążyć w zadumie, wyglądając na takiego który pozostawił wszystko na tym padole wraz z cielesną okową, aby odlecieć całkowicie swym jestestwem od obecnej rzeczywistości. Dlatego oceniając księgę po samej zaś okładce mylnie zaliczany jest do oziębłych person wyzbytych jakichkolwiek uczuć, być może na wskutek tego iż większość swojego żywota spędził w zbyt dużym odosobnieniu. Przy czym charakteryzuje go zazwyczaj ogromna powaga, choć nie brak w nim pogody ducha czy choćby najmniejszej iskierki radości płynącej z samego zaś życia. Jednakże woli trzymać wszystkich oraz wszystko na pewien dystans, gdzie czuje się najlepiej w roli skrzętnie analizującego choć nieufnego obserwatora, co być może całkowicie mu służy, skrywając między innymi swoje niedoskonałości, w tym ciążącej mu chronicznej samotności.
Aczkolwiek wbrew powszechnej opinii oraz przywdzianej masce skamieniałego monumentu, w jego samym zaś sercu, jakie on sam jednak posiada, skrywa się głęboko w mrocznych czeluściach prawdziwa wrażliwość, która pomimo tego że bywa przeważnie uśpiona to od czasu do czasu lubuje dawać o sobie świadectwo, w postaci głęboko zakorzenionej dobroci w myśl jakiej raczy postępować aby z chwalebnie kroczyć naprzód poprzez wyboistą ścieżkę swojego dotychczasowego żywota, nieustannie walcząc z demonami przeszłości, aby godnie zasłużyć na piedestał pośród wszystkich przodków.
Historia: Istne tabu, znana tylko i wyłącznie jemu samemu, zapomniana lub nawet zatracona jednocześnie wraz z tymi którzy niegdyś pomarli pozostawiając jego samego na pastwie złowrogiego świata. Wiadomym jedynie jest iż nie wychował się na lwiej ziemi, a słuch po jego rodzicielach wraz z resztą ich gromady zaginął dawno temu, w ponurym czasie kiedy to hieny zawładnęły krainą. Burząc dotychczasową harmonię związaną z odwiecznym porządkiem dotyczącym kręgu życia, wprowadzając iście destrukcyjny chaos. Po którym nastąpił exodus dla tych, którzy zatracili swoją dotychczasową nadzieję na dalsze życie w tej opustoszałej ojczyźnie.

Regulamin przeczytany?: Tak
Hasło wysłane?: Tak

Wpisz jeszcze wiek w profilu i będzie akcept. Wiem, że wpisałeś, że jest nieznany, ale ta informacja jest potrzebna ze względu na to, że postacie co rok realny starzeją się o rok, żeby uniknąć zgrzytów fabularnych.
Air
Konto zawieszone

Gatunek:Tygrys Płeć:Samiec Wiek:prawie pięć lat Liczba postów:7 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 73
Zręczność: 73
Spostrzegawczość: 64
Doświadczenie: 10

12-01-2016, 03:26
Prawa autorskie: blandcrayon

Imię: Air
Płeć: Samica
Wiek: Prawie pięć lat
Gatunek: Tygrys
Historia: Nigdy nie dowiedziała się jak jej pręgowany zad znalazł się w afryce. Z opowiadań Laesi, lwicy, którą Air w kocich latach zwała matką, została przez nią znaleziona w czasie największej suszy, wycieńczona i bliska śmierci. Być może Air umarłaby gdyby nie okoliczności, które obudziły w Laesi większe niż zwykle współczucie. Kilka dni temu poroniła, a więc instynkt macierzyński był w niej silny. Zaopiekowała się przybłędą, wykarmiła na własnej piersi i przyprowadziła do stada, które przyjęło ją z mieszanymi uczuciami. Niektórzy kierowali przeciw Air i Laesi otwarty gniew, sprzeciwiając się mieszaniu szlachetnej krwi; niektórzy kierowali jedynie niechęć, ale byli i tacy, którzy zaakceptowali tygrysie kocię. Wobec tego życie małej Air obfitowało w słodko-gorzkie sytuacje. Mała przywykła do swojej inności i choć często była odrzucana, pragnęła udowodnić stadu, że pręgi na jej ciele nie czynią z niej gorszego lwa. Gdy podrosła z zapałem polowała dla stada. Była posłuszna rozkazom i szanowała swoją matkę. Była przykładnym członkiem społeczności, ale to wciąż nie wybielało czarnych pręg, które kuły w oczy przywódcę. Ale może gdyby Air nie zapragnęła dostać czegoś więcej niż jedynie chłodną obojętność, dalej byłaby potulnym prawie-lwem, jednak serce podąża przecież własnymi ścieżkami i zabiło mocniej dla syna przywódcy. Właściwie to było bardzo prawdopodobne, bo już jako kociaki znaleźli wspólny język. Ich szczeniacki romans zaowocował dwoma mieszańcami, dwiema bliźniaczo podobnymi samiczkami. Jednak Air nie mogła długo cieszyć się macierzyństwem. Gdy jej partner dowiedział się, że nosi jego dzieci, kategorycznie zabronił jej mówić o tym komukolwiek. Przerażona Air już wtedy wiedziała, ze nie może liczyć na jego wsparcie, którego tak potrzebowała. Wprawdzie wiedziała, że większość stada nie pochwali ich związku, ale skrycie miała nadzieję, że w końcu będzie prawdziwym członkiem stada. Pomyliła się. Gdy na świat przyszły kocięta i rozpoczęło się dochodzenie, kto jest ich ojcem, Air nie pisnęła słówka. Dopiero gdy zagrożono jej, że zabiją mieszańce, wykrzyczała prawdę, jednak nie była ona po jej stronie. Przywódca nie chciał jej wierzyć, a gdy upierała się przy swoim, ku zdumieniu stada i przerażeniu samej Air, na jej oczach pozbawił życia kocięta. Do tej pory nie pamięta jakim cudem przeżyła po tym jak rzuciła się na przywódcę, wprost w gąszcz lwich ciał, które rzuciły się przeciw niej.
Gdy odzyskała przytomność leżała w cieniu baobabu, kompletnie nie wiedząc gdzie się znajduje. Była sama, poraniona i zmęczona. Tylko upór i pragnienie zemsty, które zapaliło się w jej sercu sprawiły, ze nie wyzionęła ducha. W pierwszej chwili ruszyła za zapachem stada, ale szybko zdała sobie sprawę, że w obecnym stanie nie da rady ich dogonić, a tym bardziej się mścić. Musiała na razie odpuścić, znaleźć wodę i spróbować przeżyć. I tak też się stało. Przeżyła, przyrzekając sobie, że kiedyś zatopi kły w karku zabójcy jej dzieci. Od tamtej pory błąka się samotnie i z racji wydarzeń z przeszłości nie pała sympatią do lwów.
Charakter: Przeszłość mocno ją zmieniła. Kiedyś pragnęła być po prostu akceptowana i szczęśliwa, ale teraz stała się zgorzkniała, cyniczna i zaślepiona nienawiścią. Z dnia na dzień wewnętrzny ból stawał się coraz większy, aż w końcu wyparł wszystko, nie pozostawiając miejsca na pragnienie ukojenia. Samotność ją ukształtowała, utworzyła skorupę wypełnioną negatywnymi emocjami. Od ponad dwóch lat nikomu nie zaufała. Przez cały ten czas unikała spotkań z lwami. Stała się cieniem samej siebie. Nieufna, zdystansowana i wyrachowana. Oto obecna Air.

Regulamin przeczytany?: tak
Hasło wysłane?: tak

Akcept.
Night Stalker
Konto zawieszone

Gatunek:Lewek Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Liczba postów:88 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 40
Zręczność: 40
Spostrzegawczość: 40
Doświadczenie: 15

25-01-2016, 01:38
Prawa autorskie: soren, paint Felija

Imię: Night Stalker
Płeć: Lewek, em no tego smaczyk o
Wiek: Ile mogę mieć? No 5 miesięcy tylko
Gatunek: Lew
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Moja historia? Hmm chyba zaczyna się jak każda inna co nie ? Najpierw poznało się dwoje lwów, niby nic ciekawego ale zawsze, no i owocem tego spotkania, bo nikt nie wiem czy było planowane czy nie. Co mogło być? A no tak powiększający się brzuch, i przyjście na świat małego urwisa. Oj, właścicielka brzucha nie była zadowolona, a nie wspominając już o współwinowajcy. Tak więc, lwica została sama i podczas oczekiwania na bachora jak to mówiła. A potem podczas porodu, w głowie miała myśli by zostawić nowo narodzonego synka. Ale w świecie zwierząt istnieje na szczęście coś takiego jak instynkt macierzyński. A może było jej żal malucha, a czort to wie. Dzięki temu, Night bo tak miał na imię, a raczej go tak nazwała owa matka. Imię zobowiązuje co nie? Urodzony w nocy, prześladował ją przez okres ciąży, imię pasujące ja ulał. No ale nie o tym mowa, opiekowała się małą kuleczką. No jeśli dawanie tylko jeść, i znikanie na resztę dania mozna nazwać opieką. Trwało to tak aż mały samczyk, nie osiągnąć pięciu miesięcy. Po czym, jego opiekunka jak duch zniknęła i teraz biedak błąka się po świecie sam. Nie znając świata.
Ozdoby i ich pochodzenie: Brak

Regulamin przeczytany?: No ba
Hasło wysłane?: Pewnie

Wpisz autora avatara w polu Prawa autorskie, wiek postaci i statystyki.

Akcept.
[Obrazek: 29w1i5g.png]

Głos

Urosło mu się troszku, no i więcej włosków ma jak na lwa przystało. I prawdopodobnie coś z nim nie tak oO. Tak oto rzekł doktur
Melisa
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:2 lata Liczba postów:69 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 70
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 60
Doświadczenie: 15

29-01-2016, 22:15
Prawa autorskie: Lineart: KilyliaUchiha, kolory: Fel

Imię: Melisa, ale odkąd dowiedziała się, jakie działanie ma to uspokajające zioło, przedstawia się jako Lisa
Płeć: Samica
Wiek: 21 miesięcy
Gatunek: Lew
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Melisa urodziła się w zwyczajnym lwim stadzie, składającymi się z lwa - przywódcy oraz lwic polujących i rodzących młode. Jedną z takich lwic była matka Melisy - niezwykle łagodna i spokojna lwica, która uważała te cechy za najważniejsze. Dlatego właśnie Melisa otrzymała takie imię - jej matka miała nadzieję, że imię na cześć uspakajającego ziela zagwarantuje młodej odpowiedni charakter. Myliła się. Melisa była energiczna, żywiołowa i krnąbrna. Po prostu wszędzie było jej pełno! Jednak to właśnie za to pokochał ją ojciec. Melisa szybko stała się jego ulubienicą i równie szybko nauczyła się to wykorzystywać. Całe dnie broiła, dokuczała innym lwiątkom i miała za nic uwagi starszych lwic. Czemu miałoby być inaczej, skoro wystarczyło się uśmiechnąć, a przywódca stada zrobiłby dla niej wszystko? Jej matka cieszyła się tym, że Melisa zdobyła uczucie ojca, a krnąbrność i złośliwość tłumaczyła młodymi wiekiem. Jednak młoda stawała się coraz starsza, a jej zachowanie wcale się nie zmieniało...
Do czasu.
Minął rok, a któregoś dnia w ich stadzie pojawiła się nowa lwiczka. Mała była radosna, wiecznie uśmiechnięta, posłuszna, a przede wszystkim - przeurocza. Dzień po dniu zdobywała serca członków stada, przekonując ich do siebie dobrocią i wesołym usposobieniem. Jej urok działa też na jej i Melisy ojca. Tak jak szybko lew pokochał Melisę, tak szybko o niej zapomniał... Skończyły się jej szczęśliwe dni. Uwaga wszystkich skupiała się na jej młodszej konkurentce. Na początku Melisa również pokochała przyrodnią siostrę, lecz gdy ta zabrała uwagę skupianą dotychczasowo na Lisie, w jej sercu pojawiła się zawiść. Zwyczajnie zaczęła ją nienawidzić. To ona była gwiazdą stada, nie ten mały pulpet! To ją ojciec kochał najbardziej na świecie, czemu więc teraz o niej zapomina?
Pewnego dnia granica została przekroczona. Melisa, wściekła na cały świat, leżała nieopodal rzeki, gdy przyszła do niej młodsza rywalka. I zrobiła coś, czego Lisa zwyczajnie nie potrafiła znieść. Zaczęła jej prawić morały! Opowiadała o tym, jak to Melisa powinna być posłuszna, miła i uśmiechać się do wszystkich, by ojciec znów ją dostrzegł, i że nie powinna znikać na całe dnie, ostentacyjnie pokazując swoją niechęć.
Melisa przeorała pazurami pysk przyrodniej siostry, obróciła się na pięcie i poszła w siną dal. Smarkula mogła sobie zatrzymać jej głupiego ojca i to całe zasmarkane stado.
Lisa poradziła sobie sama, podkradając innym drapieżnikom ich ofiary czy też żywiąc się ich resztkami. Również szkoliła swoje umiejętności łowieckie, które wyniosła ze stada, i udawało się jej zdobywać pomniejszą zwierzynę.
Ozdoby i ich pochodzenie: Brak

Regulamin przeczytany?: Jo
Hasło wysłane?: Wieki temu

Akcept.
Ciemnobeżowa lwica z jaśniejszym podbrzuszem. Ma niebieskie oczy z brązowym fragmentem obu tęczówek.
Ameerah
Konto zawieszone

Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:4,5 roku Liczba postów:12 Dołączył:Lut 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 69
Zręczność: 73
Spostrzegawczość: 68
Doświadczenie: 10

01-02-2016, 21:41
Prawa autorskie: Lineart Malaiki pokolorowany przeze mnie

Imię: Ameerah
Płeć: Samica
Wiek: 4,5 roku
Gatunek: Lew
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Ameerah jest owocem gwałtu dokonanego na jej matce Nadirze, dawnej członkini Stada Płonącej Ziemi. Mimo, iż lwicy udało się pokochać swoje młode, nie dane jej było długo cieszyć się swoim maleństwem. Sprawca gwałtu, a zarazem ojciec lwiczki zapragnął porwać swoją córkę. Młoda matka nie zamierzała do tego dopuścić i zażarcie walczyła w jej obronie. Niestety los szarej był przesądzony i wkrótce leżała martwa i z przegryzionym gardłem pod łapami lwa, a jej zabójca postanowił szybko opuścić to miejsce, jakoś zapominając o osesku. Ameerah miała dużo szczęścia, bo niedługo potem została odnaleziona przez syna Sherkhana, Astarotha, a co za tym idzie została uratowana od śmierci głodowej. Zaraz została zaniesiona na tereny dawnego stada jej matki i oddana pod opiekę i wychowanie do jej dawnej przyjaciółki - Ate la Sonnacce. Lwiczka dorastała i pewnie wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że nowo utworzone Stado Cienistej Ziemi nie przestało istnieć, a drogi Ate i Ameerah nie wiadomo jakim cudem się rozeszły. Samica dorastała samotnie, wciąż licząc na to, że zielonowłosa i reszta jej dawnego stada wciąż żyje. To głównie dlatego pojawiła się znowu w tej krainie...
Ozdoby i ich pochodzenie: Brak

Regulamin przeczytany?: Tak
Hasło wysłane?: Tak

Akcept.
Sen
Konto zawieszone

Gatunek:Gepard Płeć:Samica Wiek:2 Liczba postów:7 Dołączył:Lut 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 57
Zręczność: 67
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 10

08-02-2016, 23:28

Imię: Sen
Płeć: piękna
Wiek: 2
Gatunek: Gepard
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Jakoś tak za maleńkości zgubiła rodziców i zaopiekowała się nią nieco stuknięta małpa-szamanka. Dzięki jej naukom Sen zawsze dostrzegała w świecie coś więcej. Opiekunka zaszczepiła w niej też trochę szaleństwa. Gdy ukończyła rok, Sen wyruszyła w świat i od tej pory tuła się samotnie. Co przyniesie przyszłość, czas pokaże.
Ozdoby i ich pochodzenie: Złota obręcz na lewej łapie, podarunek od przybranej matki. Zapewne zdobyta w mrocznych ostępach ludzkich siedlisk. Małpa często zapuszczała się w ich strony i bywało, że kradła ich mienie osobiste. Z obserwacji mamy wynika, że było to rdzenne plemię afrykańskie i prowadziło koczowniczy tryb życia.

Regulamin przeczytany?: ta
Hasło wysłane?: ta

Okej, może być.
Wygląd: Ruda gepardzica o zawadiackich fiołkowych oczach. Pokryta misterną siatką grafitowych cętek. Na lewej przedniej łapie posiada złotą obręcz.
Vivienne
Konto zawieszone

Gatunek:lwica Płeć:Samica Wiek:1 rok Liczba postów:4 Dołączył:Lut 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 40
Zręczność: 45
Spostrzegawczość: 35

22-02-2016, 23:43
Prawa autorskie: Sachishiro

Imię: Vivi
Płeć: samica
Wiek: Rok
Gatunek: Lwica
Historia: Kiedy Vivi była mała była oczkiem w głowie swoich rodziców. Jednak kiedy urodziła się jej siostra Vivi poczuła się odsunięta na bok. Wiedziała jednak, że rodzice poświęcali jej siostrze więcej czasu bo była młodsza. Mimo to nie mogła się do niej przekonać, ale ją tolerowała. Po skończeniu roku odeszła od rodziny, aby rozpocząć własne życie.
Ozdoby i ich pochodzenie: nie ma

Regulamin przeczytany?: tak
Hasło wysłane?: już wysyłam

1. Wstaw avatar, obrazek do podpisu albo opisz wygląd w podpisie.
2. Masz niepoprawne statystyki. Najlepiej skorzystaj z generatora, który znajduje się w Ogłoszeniach.
3. Napisz coś więcej o tym piórze. Jakiego ptaka to pióro? Jak rodzice Vivienne je zdobyli?

Jak masz jakieś pytania, to pisz. :)

Edit: Już wszystko ok, akcept. :D
Moto
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Afrykański Płeć:Samiec Wiek:3 lata Liczba postów:25 Dołączył:Lut 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 84
Zręczność: 68
Spostrzegawczość: 58
Doświadczenie: 15

25-02-2016, 22:14
Prawa autorskie: MadSleep

Imię: Moto
Płeć: Samiec
Wiek: 2 lata 8 miesięcy
Gatunek: Lew Afrykański
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Urodził się w dziczy poza granicami jakiegokolwiek stada, na tak zwanej ziemi niczyjej. Jego rodzice opiekowali się nim do czasu, kiedy było to niezbędne, czyli do osiągnięcia przez niego roku, potem musiał się usamodzielnić. Poszedł w świat całkiem nieźle przygotowany do znoszenia trudów codzienności nauczony wszystkiego czego powinien. Od tamtej pory jego życie przebiegało tak jak każde inne czasem trochę głodu, czasem jakaś rana, no po prostu zwyczajne do bólu. Nigdy nie przejawiał też chęci przyłączenia się do któregokolwiek ze stad, tudzież grup, ponieważ nigdy nie chciał być czyimś pionkiem, czy chłopcem na posyłki. Kroczy więc samotnie przez życie dzielnie stawiając czoła przeciwnościom losu.
Ozdoby i ich pochodzenie: Brak


Regulamin przeczytany?: tak
Hasło wysłane?: tak

Ten artysta nie zezwala na używanie swoich prac. Możesz sobie wybrać coś z tego - https://pbf.krollew.pl/forumdisplay.php?fid=98. Lub oczywiście dalej szukać w internecie ^^

Ok, teraz akcept.
[Obrazek: lionharaa_swphare.png]
Chi
Konto zawieszone

Gatunek:Hiena cętkowana. Płeć:Samica Wiek:3 miesiące. Liczba postów:11 Dołączył:Mar 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 6
Zręczność: 6
Spostrzegawczość: 5

08-03-2016, 10:10
Prawa autorskie: DragoArt

Imię: Chi
Płeć: Samica.
Wiek: 3 miesiące.
Gatunek: Hiena cętkowana.
Historia (minimum 5 zdań złożonych): Młoda hiena urodziła się na terenach, które leżą nieopodal Terenów Wolnych. Od urodzenia była ciekawską samiczką i wszędzie wciskała nos w nie swoje sprawy. Było córką przeciętnej pary, która nie interesowała się tym co porabia w wolnym czasie ich potomek. Podczas jednego z takowych dni łapki młodej Chi poniosły ją o wiele za daleko. Trafiła na tereny, o których mówili jej rodzice. Ziemie, które należą do lwów. A lwy przecież nie lubią takich jak ona. Nie wróciła jednak do rodziny. Ciekawość zwyciężyła w młodym umyśle hieny i poniosła ją w wgłąb terenów tej krainy.
Ozdoby i ich pochodzenie: Brak.

Regulamin przeczytany?: Tak.
Hasło wysłane?: Yup.

Ok, akcept.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości