♫ Audycja 36 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Warsir!
  • Forum zostało zarchiwizowane i dostępne jest jedynie w wersji do odczytu - poza ShoutBoxem i tematami pozafabularnymi. Dziękujemy za wspólną grę!
  • Oficjalny kanał na discordzie - do kontaktu z graczami.
  • Stale aktywny pozostaje dział z pożegnaniami, gdzie każdy będzie mógł dopisać swoje.
  • NIE zgadzamy się na kopiowanie jakiejkolwiek części tego forum, także po jego zamknięciu.

    ~ Administracja Król Lew PBF (2006-2018)
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Pogoda
1-15 września
21 °C
16 °C
16-30 września
23 °C
17 °C
Postać miesiąca:
Sierpień

Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei

Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
Znajdziecie nas na:
Ghalib
Zmora | Płomień
*

Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:906 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 90
Zręczność: 81
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 26

#1
13-03-2016, 16:03
Prawa autorskie: moje~
Tytuł pozafabularny: Artysta roku

W powietrzu wyczuwalna była lekka wilgoć i przyjemny chłód poranka, który koił. Pomiędzy drzewami Ognistego Lasu trudno było jeszcze cokolwiek dostrzec. Noc miała się dopiero ku końcowi a na horyzoncie majaczyły krwawy rozbłysk, który ranił oczy niczym szpony.
Kilka puchatych zająców przycupnęło sobie nieopodal bezdrzewnej polany i pałaszowało kwiaty zroszone kropelkami słodkiej wody. Tymczasem pomiędzy czarnymi drzewami i trawami lasu krążyło niebezpieczeństwo, które bacznie im się przyglądało. Idealną ciszę zakłócał jedynie aromat krwi, na który jednak długouche gryzonie nie zwracały uwagi. Wyglądało na to, że ich własny posiłek był dużo ważniejszy od dziwnych zapachów niosących się z buszu. Może to codzienność i tak częste oglądanie śmierci własnych braci tak bardzo znieczuliło je na takie aromaty? Nie przejmowały się na razie tym, że prawdopodobnie dybie nad którymś z nich śmierć, nie do póki zagrożenie nie ukazało swojego pyska.
Ghalib był zmyślnym i doświadczonym myśliwym. Widział, że z tymi łapami nie będzie mógł daleko biegać, dlatego potrzebował podejść jak najbliżej. Przy odrobinie szczęścia uda mu się nawet złapać dwa zające. Może. Teraz jednak niebezpiecznie się zbliżał. Aż wreszcie, gdy skrywał się wśród zarośli nieopodal grupki zająców, wyskoczył z zabójczą wręcz precyzją kłami chwytając jednego zająca a drugiego uderzając z impetem łapą z wysuniętymi pazurami. Jeden konał w jego szczękach, drugi z impetem uderzył o wystający kamień i ogłuszony nie umiał się pozbierać. Nim udało mu się dobrze zorientować w sytuacji smolisty samiec już stał nad nim i dusił go ciężką łapą. I stał tak na nim bezlitośnie wbijając szpony. Aż przestał się ruszać.
|MUZYKA| | PIOSENKA | |CAŁE CIAŁO| |GŁOS| |KSZTAŁT DEMONA|
[Obrazek: zalubinypasek_by_owlyblue-dbkpf1p.png]
Nigdy nie chciałem żyć jak wy
Jak wyjeżdżałem wyły psy
Dusze oddałem za sławę i pieniądze blichtr
No blichtr 





Genbu
Konto zawieszone

Gatunek:Ursus arctos crowtheri Płeć:Samiec Wiek:5lat Liczba postów:73 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 100
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#2
14-03-2016, 10:00
Prawa autorskie: Color; Kami Lineart; IgniteTheBlaize

Pogoda zmieniała się, coraz częściej można było dostrzec większe chmury na niebie a nawet otrzymać upragnione krople deszczu. Upał już tak nie doskwierał niedźwiedziowi. Nie musiał kurczowo trzymać się Kilimandżaro i jego zaśnieżonych terenów. Wiedziony niewielką nadzieją przeplecioną z upartością szukał podobnych sobie. Kierując się wciąż na południe omijając granice Lwiej Ziemi, tuż za wodospadem udał się na północ. Wkroczył w tereny dość gęstego lasu, suche podłoże wypełnione liśćmi zaszeleściło pod jego łapami. Przystanął rozglądając się, dziwne to było miejsce, mieniące się różnorodnymi kolorami. krocząc obranym szlakiem do jego nozdrzy doleciał zapach...zapach krwi. Pociągnął bardziej nosem chcąc dokładniej zlokalizować źródło. Jakieś zranione zwierzę kluczyło między drzewami, postanowił wykorzystać tą sytuację zanim do truchła zlecą się padlinożercy. Spuścił łeb, nosem prawie aż przy ziemi złapał woń. Ruszył spokojnie w tą stronę, im bardziej zbliżał się ku celowi tym coraz większą miał pewność, że zwierzę nie jest ciężko ranne. Nie było nigdzie większych plam krwi na roślinności czy ziemi.
Dotarł do celu.
Obserwował przedstawienie czarnej śmierci pozbawiającej życia zajęcy. Gęste poszycie ułatwiało mu kamuflaż, poczekał cierpliwie na zakończenie aktu zanim sam wychynął z buszu. Stał teraz w pewnej odległości obserwując smolistego samca, którego szpeciły liczne rany od poparzeń.
Ghalib
Zmora | Płomień
*

Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:906 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 90
Zręczność: 81
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 26

#3
14-03-2016, 13:07
Prawa autorskie: moje~
Tytuł pozafabularny: Artysta roku

Gdy spłoszone długouche gryzonie rozpierzchły się w popłochu i schowały się w norach, Ghalib wreszcie mógł spożyć upragniony posiłek. Dla samca jego wielkości nie było to wiele, dwa zające to nie kupa mięsa ale wystarczy na trochę.
Zarówno jeden jak i drugi zając były już martwe i nieruchome. Położył więc tego co miał w pysku na ziemi po czym rozpoczął swój posiłek. Zdawał sobie sprawę z tego, że ktoś lub coś może chcieć zawalczyć o jego posiłek i spróbować mu go odebrać, dlatego cały czas był napięty i czujny. W pewnym momencie obrócił się tak, że kątem oka dostrzegł sporą sylwetkę czegoś, co próbuje skryć przed nim swoją obecność. Na razie widział tylko czarną masę, kształt. Nic więcej. Jednak do póki to coś nie próbowało go niepokoić, Ghalib zamierzał spokojnie zająć się posiłkiem. A przynajmniej tak mu się zdawało, że da radę to ignorować. Gdy wiatr zawiał od strony dziwnego stworzenia i poniósł się jego zapach wprost do nozdrzy samca znad Tsavo, ten zawarczał gardłowo i ostrzegawczo. Wiedział już, że to coś nie jest lwem. Za małe było też na bawołu. Nie miało też zapachu żadnego znanego mu wielkiego roślinożercy, którego młode mogłoby być tej wielkości. Postanowił więc czekać i w napięciu obserwować dziwny kształt.
|MUZYKA| | PIOSENKA | |CAŁE CIAŁO| |GŁOS| |KSZTAŁT DEMONA|
[Obrazek: zalubinypasek_by_owlyblue-dbkpf1p.png]
Nigdy nie chciałem żyć jak wy
Jak wyjeżdżałem wyły psy
Dusze oddałem za sławę i pieniądze blichtr
No blichtr 





Genbu
Konto zawieszone

Gatunek:Ursus arctos crowtheri Płeć:Samiec Wiek:5lat Liczba postów:73 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 100
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#4
15-03-2016, 09:49
Prawa autorskie: Color; Kami Lineart; IgniteTheBlaize

Jeden z zająców zgłupiał gdy dostęp do nory blokował mu Ghalib. Biegał jak oszalały na boki wprost na czającego się niedźwiedzia w zaroślach. Gdy ten wbiegł w krzaki, Ghalib mógł usłyszeć jedynie chrupot łamanych kości. Genbu zmiażdżył małego ssaka łapą, zlizał spokojnie krew i swym pyskiem chwycił zwierzątko. Szarak był niewielki, toteż skonsumowanie go nie zajęło zbyt wiele czasu. Jednak na przystawkę nadawał się idealnie. W przeciwieństwie do typowych mięsożerców nie było dni by chodził głodny. Jak polowanie się nie uda, zawsze ma opcje zjedzenia korzonków czy owoców.
Nie przejął się też zbytnio gdy czarny lew zawarczał. Domyślał się, że tutejszy osobnik jest sam. To lwice zajmowały się polowaniami.
Wychynął z gąszczu jeszcze bardziej tak, że padało na niego światło słoneczne przebijające się przez chmury. Bezpardonowo oblizał pysk przyglądając mu się swoimi miodowymi oczami.
Ghalib
Zmora | Płomień
*

Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:906 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 90
Zręczność: 81
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 26

#5
15-03-2016, 14:33
Prawa autorskie: moje~
Tytuł pozafabularny: Artysta roku

Wyglądało na to, że to dziwne stworzenie również przyszło tutaj w celu zaspokojenia głodu. Albo przynajmniej postanowiło skorzystać z okazji. Miał tylko nadzieję, że jego ofiary nie były tą okazją. Nie miał zamiaru ich odstąpić, ale nie mógł być pewien czy ze swoimi popalonymi łapami dałby radę stanąć w szranki z tym czymś. Nie wyglądał jednak na zaniepokojonego. Był właściwie u siebie więc tym bardziej czuł się pewny. Nie wzruszał go dźwięk łamanych kości, sam był drapieżnikiem przecież. Nie take dźwięki słyszał nie raz. Nie zamierzał więc się zbytnio przejmować intruzem na razie. Póki mu nie przeszkadzał. W spokoju jadł swojego zająca łamiąc przy tym małe i delikatne kosteczki. Drugiego zająca złapał za łeb i ścisnął aż krucha czaszka zwierzęcia pękła niczym orzech. Ghalib wyjadł wszystko co było w środku.
Kątem oka obserwował zagadkowe stworzenie stojące nieopodal. Gdy wreszcie promienie słońca dosięgły kształtu sylwetki tego czegoś, Ghalib uświadomił sobie, że nigdy wcześniej nie widział takiego zwierzęcia. Trochę przywodził mu na myśl ratelkę, którą niegdyś spotkał. Ale tylko trochę. Nie do końca wiedząc czemu. Jednak póki co zarówno on jak i to dziwne zwierze potrafili stać obok siebie, jeść posiłek i nie atakować się wzajemnie. Przynajmniej dwa razy. Poparzeniec pomyślał wtedy, że być może ten stwór nie jest jego wrogiem. Zmienił więc ton, przestał warczeć ostrzegawczo. Wydał z siebie jedynie pytające, pokojowe wycie. Nie było w tym jednak ani nuty strachu czy pokory. Zwykłe pytanie "kim jesteś i co tu robisz".
|MUZYKA| | PIOSENKA | |CAŁE CIAŁO| |GŁOS| |KSZTAŁT DEMONA|
[Obrazek: zalubinypasek_by_owlyblue-dbkpf1p.png]
Nigdy nie chciałem żyć jak wy
Jak wyjeżdżałem wyły psy
Dusze oddałem za sławę i pieniądze blichtr
No blichtr 





Genbu
Konto zawieszone

Gatunek:Ursus arctos crowtheri Płeć:Samiec Wiek:5lat Liczba postów:73 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 100
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#6
16-03-2016, 09:58
Prawa autorskie: Color; Kami Lineart; IgniteTheBlaize

Tam skąd pochodził takie sytuacje zdarzały się częściej, większe drapieżniki nie widziały sensu w polowaniu na siebie nawzajem. Zbyt wielkie ryzyko w odniesieniu do zysków jakie można by dostać. Gdy jednak do starć dochodziło często kończyły się wzajemnym rozejściem z odniesionymi obrażeniami. Czysta głupota.
Usłyszał pytanie, jako iż warkot ustał sam usiadł prezentując nieagresywną postawę. Zabijanie z czystego sadyzmu nie leżało w jego guście. Jednak wystarczy pretekst by zamachnął się łapą na czyjeś życie.
Wiedział, że nie ma co tu dalej szukać pobratymca. Kolejne poszukiwania zakończone porażką.
- Czyżbym zaszedł na twe terytorium kocie? - Oprócz aromatu krwi i delikatnej woni spalenizny nie było czuć żadnego innego zapachu utwierdzającego, że te tereny są zajęte. - Jestem Genbu, można powiedzieć, że zwiedzam okolice.
Ghalib
Zmora | Płomień
*

Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:906 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 90
Zręczność: 81
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 26

#7
17-03-2016, 02:57
Prawa autorskie: moje~
Tytuł pozafabularny: Artysta roku

Z lekką ulgą wewnątrz przyjął, że to dziwne stworzenie nie miało zamiaru walczyć. A przynajmniej tak to odczytał z mowy ciała. Niczego nie mógł być pewnym. Na sawannie jest proste prawo silniejszego. Jeśli ktoś upoluje coś a nie jest w stanie tego ochronić przed innymi - traci to. Traci zarówno energię jak i posiłek. Proste, okrutne prawo. Najwyraźniej ten tu nie miał zamiaru się do tego stosować.
Słysząc pytanie pokręcił ledwie zauważalnie głową.
- Jeszcze nie - odparł. Oczywiście, że miał zamiar polować tu w przyszłości, jeśli jest tu tyle tłustych zajęcy. Oczywiście nie zamierzał opierać o nich diety.
- Ale jest tu bardzo blisko - nie był przecież jeszcze szefem całego lasu. I zapewne nigdy nim nie zostanie. Nie zależało mu na tym.
Przyjrzał się dziwnemu stworzeniu jeszcze dokładniej i teraz dopiero zwrócił uwagę na jego gęstą okrywę włosową. Był niemal pewny, że temu czemuś jest tu za ciepło. Jemu by było. Nie wyobrażał sobie nosić takiego futra. Wszakże on nie ma prawie wcale grzywy.
- Z całym szacunkiem - zagadał beznamiętnym tonem - ale czym ty jesteś? Pierwszy raz widzę takie zwierzę jak ty.
|MUZYKA| | PIOSENKA | |CAŁE CIAŁO| |GŁOS| |KSZTAŁT DEMONA|
[Obrazek: zalubinypasek_by_owlyblue-dbkpf1p.png]
Nigdy nie chciałem żyć jak wy
Jak wyjeżdżałem wyły psy
Dusze oddałem za sławę i pieniądze blichtr
No blichtr 





Genbu
Konto zawieszone

Gatunek:Ursus arctos crowtheri Płeć:Samiec Wiek:5lat Liczba postów:73 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 100
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#8
17-03-2016, 10:16
Prawa autorskie: Color; Kami Lineart; IgniteTheBlaize

Po cóż tracić siły na walkę o zdobycz gdy się nie jest głodnym. To był jeden z tych powodów dlaczego nie starał się przegonić smolistego samca od pożywienia. Ghalib miał tego dnia szczęście.
Łapy miał oparte na podłożu, pazurkami postukał w ziemię słysząc jego pytanie. Powoli męczyło go wyjaśnianie każdemu napotkanemu czym jest.
- Niedźwiedziem z północnych gór. - W górach jest zdecydowanie chłodniej, lecz teraz pogoda dopisywała na tyle, że mógł spokojnie się przemieszczać dalej po za krainy śniegu, nie martwiąc się zbytnio o przegrzanie.
Ghalib
Zmora | Płomień
*

Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:906 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 90
Zręczność: 81
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 26

#9
20-03-2016, 15:50
Prawa autorskie: moje~
Tytuł pozafabularny: Artysta roku

Pokiwał głową słysząc odpowiedź tajemniczego stworzenia. Niedźwiedź. To słowo i tak nie oddawało tego co kłębiło się w głowie lwa znad Tsavo. Nie miał wcześniej wyobrażenia tego, czym mógłby być "niedźwiedź". Musiał więc wierzyć na słowo i utworzyć sobie taki obraz "niedźwiedzia" pod własną czaszką. Jeśli spotka drugiego na swojej drodze będzie miał jakieś porównanie. Teraz pozostawało uwierzyć.
Nie miał też wyobrażenia co do tego jak mogłyby wyglądać "Północne Góry". Być może dla tego "niedźwiedzia" było to oczywiste, ale powinien zdawać sobie sprawę z tego, że zwierzęta żyjące na tych terenach nie musiały tego wiedzieć. Zresztą dla niego północ kończyła się w dolinie rzeki Tsavo. Dalej na północ się nie wybierał. Pustynie go nie rajcowały, mimo iż tam skąd pochodził zawsze było gorąco i sucho.
- Jestem Ghalib, lew znad Tsavo. - Przedstawił się w końcu. - I co? Podobają ci się te lasy?
Wydawało mu się, że dla tak masywnego zwierzęcia kluczenie między niemal ściśniętymi drzewami nie było powodem do radości.
|MUZYKA| | PIOSENKA | |CAŁE CIAŁO| |GŁOS| |KSZTAŁT DEMONA|
[Obrazek: zalubinypasek_by_owlyblue-dbkpf1p.png]
Nigdy nie chciałem żyć jak wy
Jak wyjeżdżałem wyły psy
Dusze oddałem za sławę i pieniądze blichtr
No blichtr 





Genbu
Konto zawieszone

Gatunek:Ursus arctos crowtheri Płeć:Samiec Wiek:5lat Liczba postów:73 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 100
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#10
26-03-2016, 21:33
Prawa autorskie: Color; Kami Lineart; IgniteTheBlaize

Lew Tsavo, nie słyszał o takim. Jakoś wcześniej nie interesował się dużymi kotami. tu jednak ich liczba jest znacznie większa niż tam skąd pochodził. Będzie musiał nadrobić pewne braki. Przyglądał się przez chwilę jego skąpej grzywie zastanawiając czy mu wypadła czy to taka odmiana gatunku.
- Las, brzmi prawie jak dom. - Odpowiedział na zadane pytanie. - Chociaż tak kolorowego nie miałem okazji oglądać.
Ciekawe ile jeszcze rzeczy go zaskoczy pozytywnie.
Ghalib
Zmora | Płomień
*

Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:906 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 90
Zręczność: 81
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 26

#11
28-03-2016, 04:26
Prawa autorskie: moje~
Tytuł pozafabularny: Artysta roku

Mieli zatem ze sobą coś wspólnego. Oboje wędrowali samotnie i oboje nie słyszeli wcześniej o sobie podobnych. Teraz Ghalib zastanawiał się wręcz jak daleką drogę musiał przebyć ten niedźwiedź by znaleźć się w miejscu, które nawet wizualnie niespecjalnie do niego pasowało. To wzbudziło ciekawość czarnego samca.
- Więc tam skąd pochodzisz, jest dużo lasów? - Właściwie jego słowa brzmiały bardziej jak stwierdzenie niż pytanie. - Tam skąd ja pochodzę, większość roku jest sucha i gorąca. Więc też przez większość czasu nie ma zbyt wielu kolorów.
O tak. Jedynie szara ziemia, brunatne baobaby, pożółkłe trawy i liście buszów. Jedynie przez dwa miesiące pory wilgotnej kraina pokrywa się soczystą zielenią. Sporadyczny ogień też czasem dodaje kolorów.
|MUZYKA| | PIOSENKA | |CAŁE CIAŁO| |GŁOS| |KSZTAŁT DEMONA|
[Obrazek: zalubinypasek_by_owlyblue-dbkpf1p.png]
Nigdy nie chciałem żyć jak wy
Jak wyjeżdżałem wyły psy
Dusze oddałem za sławę i pieniądze blichtr
No blichtr 





Genbu
Konto zawieszone

Gatunek:Ursus arctos crowtheri Płeć:Samiec Wiek:5lat Liczba postów:73 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 100
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#12
28-03-2016, 11:04
Prawa autorskie: Color; Kami Lineart; IgniteTheBlaize

Suchota i gorącz kojarzyła mu się z piaskami przez, które się przedzierał. Ten moment wędrówki był najgorszy. Jednak owa pustynia oddzielała te dwa odrębne światy. Nic dziwnego, że żaden inny niedźwiedź nie odważył się w tak szaloną wędrówkę. Śmiało mógł myśleć, że jest tym pierwszym jednak nie pocieszało go to wcale.
- Popatrz- Łapą przesunął po ziemi tworząc kilka kupek piasku, - To są góry, wysokie, wy macie tu pojedynczą, tam jest ich całe pasmo rozciągające się wzdłuż ziem. Zamknięci byliśmy w tym świecie, oddzieleni wielką wodą, zielenią, drzewami. - Przejeżdżał pazurem pokazując rzekomą wędrówkę, którą odbył. - Przedarłem się przez owe góry, im wyżej się wspinałem tym coraz bardziej chłodno było i wszędzie znajdował się śnieg. Wąskim przesmykiem, przeszedłem na drugą stronę. Zostawiając za sobą pobratymców, rywali, kochanki i...białe małpy. Przetrwałem podróż przez sam gorący piach i trafiłem na te ziemie.
Oderwał pazur od ziemi i podrapał się po klacie.
Ghalib
Zmora | Płomień
*

Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:906 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 90
Zręczność: 81
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 26

#13
29-03-2016, 14:25
Prawa autorskie: moje~
Tytuł pozafabularny: Artysta roku

Skoro niedźwiedź chciał mu dokładnie opisać miejsce, z którego pochodził to Ghalib postanowił słuchać. Zawsze to nowa wiedza. Podszedł więc nieco bliżej i schylił się chcąc przyjrzeć się temu co kreśliły łapy Genbu na ziemi. Może i nigdy nie widział górskiego pasma albo i nie widział większej ilości śniegu niż ta, którą można było zobaczyć na Kilimandżaro, ale teraz przynajmniej łatwiej mu było sobie to wszystko wyobrazić. To było nawet interesujące. Nie wiedział tylko czy powinien pytać teraz o motywację swojego rozmówcy. Być może będzie to rozmowa na inny czas, jeśli spotkają się gdzieś jeszcze. Niemniej był nawet ciekaw czy nie żal mu było porzucać pobratymców na rzecz... jakiejś przygody? Może było coś jeszcze? Trudno osądzać.
- Białe małpy? - Zainteresował się. - Opisz mi te białe małpy.
Jako ludojad był ciekaw, czy wspomniane stworzenia to ludzie, od których nie tak dawno zaroiło się nad jego rodzinną rzeką. Może i nie byli najsmaczniejsi na świecie, ale w polowaniu na ludzi nie chodziło o smak. Nie zawsze o głód.
- Musisz być silny. Twój wyczyn jest godny podziwu - zawyrokował. Wedle jego moralności i filozofii Genbu zasługiwał na szacunek. Mógł też przypuszczać, że ów wyczyn mógł mieć też swe źródło w brawurze, którą tak dobrze znały lwy znad Tsavo.
|MUZYKA| | PIOSENKA | |CAŁE CIAŁO| |GŁOS| |KSZTAŁT DEMONA|
[Obrazek: zalubinypasek_by_owlyblue-dbkpf1p.png]
Nigdy nie chciałem żyć jak wy
Jak wyjeżdżałem wyły psy
Dusze oddałem za sławę i pieniądze blichtr
No blichtr 





Genbu
Konto zawieszone

Gatunek:Ursus arctos crowtheri Płeć:Samiec Wiek:5lat Liczba postów:73 Dołączył:Sty 2016

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 100
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#14
10-04-2016, 16:52
Prawa autorskie: Color; Kami Lineart; IgniteTheBlaize

- Zwą ich też czasem ludzie. Choć podobni do małp. Ten biały gatunek jest bardziej agresywny, zabijają ale nie pożerają swojej ofiary. Niektórych wabią w pułapki. Nie muszę chyba dodawać, że ci złapani nigdy nie powrócili? - Uderzył łapą w ziemię rozpłaszczając te góry, które ułożył z kupki piasku. - Śmierć jednego z naszych łap oznaczało tylko pojawieniem się ich większej ilości. Byli niczym plaga, której nie można ujarzmić.
Genbu nie mógł pogodzić się z tym faktem, że został pokonany poprzez owe coś. Przegnany ze swojego terytorium i domu. Ludzie nie mieli pazurów, kłów. Ich skóra była delikatna ale te żądła które trzymali w palcach sprawiały, że są niebezpieczni. Nie uważał się za silnego, gryzło go to, że uciekł szukając lepszego miejsca.
Ghalib
Zmora | Płomień
*

Gatunek:lew tsavo Płeć:Samiec Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:906 Dołączył:Kwi 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 90
Zręczność: 81
Spostrzegawczość: 66
Doświadczenie: 26

#15
10-04-2016, 17:58
Prawa autorskie: moje~
Tytuł pozafabularny: Artysta roku

Ludzie. Tak jak przypuszczał. Te stworzenia nie były takie jak pozostałe zwierzęta i nie chodziło tu o to, że nie chodzą na czterech łapach. Czasami miał wrażenie, że potrafią oni wchodzić w umysły zwierząt. Wiecznie o krok przed nimi. Nawet jego ród zdominowali. Do pewnego momentu. Nie mógł jednak wiedzieć, czy po tym co się stało ludzie wrócili nad rzekę. Zapewne tak.
- Są jeszcze ciemnoskórzy, koloru takiego jak twoje futro - dodał. - Żyją w stadach na sawannach, ale to też ludzie. Jednak te białe... jak to nazwałeś małpy... są najgorsze - przyznał kiwając łbem. - Zasmakowałem w ich krwi. Gdy byliśmy młodzi polowaliśmy na nich dla zabawy. Zarówno na tych, których pozostawiali na pastwę losu jak i na tych, którzy bronili się zaciekle. Zakończyłem swoje sprawy z tymi zwierzętami raz na zawsze - miał oczywiście taką nadzieję. Oczywiście nie stchórzyłby gdyby znów wychylili swoje łby, tak jak wcześniej stanąłby z nimi w szranki. Musiał jednak przyznać, że lwom zad Tsavo daleko było w okrucieństwie do tych dwunogów. W każdym razie jego pobratymcy nie znęcali się nad sobą nawzajem. Nie krępowali innych lwów i nie pozostawiali na łaskę i niełaskę drapieżników. Zabijali, prowadzili wojny, mścili się. Ale mieli swoje zasady. Te białe małpy jakby wcale ich nie miały.
- Wytropiłem po jednym za każdy skrawek ziemi, który nam zabrali i za każdego lwa, który padł ich ofiarą - dodał. - Oni coś robią, kładą coś dziwnego na ziemi a zwierzęta im w tym przeszkadzają. Więc gdy piorun zderzył się z drzewem zebrałem z niego ogień i spaliłem ich schronienia.
Wypalając w sobie i na sobie niezmywalne blizny. Dodał już w myślach. Szanował każdego kto stoczył z nimi bój. W szczególności tych, którzy wyszli z tego cało.
|MUZYKA| | PIOSENKA | |CAŁE CIAŁO| |GŁOS| |KSZTAŁT DEMONA|
[Obrazek: zalubinypasek_by_owlyblue-dbkpf1p.png]
Nigdy nie chciałem żyć jak wy
Jak wyjeżdżałem wyły psy
Dusze oddałem za sławę i pieniądze blichtr
No blichtr 







Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości