♫ Audycja 36 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Warsir!
    UWAGA!

    Z dniem 28 października 2018 r. forum zostanie zarchiwizowane.
    Pozostanie jedynie dostęp do ShoutBoxa i tematów pozafabularnych.
    Zachęcamy do zakładania swoich tematów pożegnalnych. Dziękujemy wszystkim za wspólną grę!

    Chętnych do dalszego kontaktu z użytkownikami forum zapraszamy na nasz kanał na discordzie [link].

    ~ Administracja Król Lew PBF (2006-2018)
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Pogoda
1-15 września
21 °C
16 °C
16-30 września
23 °C
17 °C
Postać miesiąca:
Sierpień

Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei

Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
Znajdziecie nas na:
Shikoba
Konto zawieszone

Gatunek:leopon- hybryda lamaprta i lwa Płeć:Samiec Wiek:młody dorosły Liczba postów:19 Dołączył:Paź 2017

STATYSTYKI Życie:
Siła: 60
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 60
Doświadczenie: 5

15-11-2017, 22:29
Prawa autorskie: lioden

No i troche sie nas tutaj wszystkich zebrało. Było to na swój sposób ekscytujące.
-Dobrze mówicie- Powiedziałem do samic. Nie miałem w tej kwestii nic im do zarzucenia. Dobrze, że sa moimi doradcami. Świetnie myślą. Nawet przez głowę przeszedł mi pewien pomysł co do przywództwa ale to już na osobności z nimi porozmawiam.
-Ja jestem Shikoba- Przedstawiłem się świeżakom- Bractwo Pazura to taka super grupa, tworzona przez nas i maja ca te ziemie i oazę jako swoje tereny- Powiedziałem prawie na jednym tchu- Każde z nas jest inne ale to daje nam siłę! Jesteśmy wyjątkowi- Dodałem i spoglądałem an nowych- Jesteśmy rodziną i chcemy być najpotężniejsi aby inni nie chcieli nawet próbować z nami zadzierać- nie oznaczyło to oczywiście, że będziemy jakoś bezmyślni czy cos jak to niektóre stada.
-A co do innych to nie wiem czy jakieś sa w pobliżu- nie interesowałem sie tym jakoś. Spojrzałem na kapłanki, może i one coś dodadzą o naszym bractwie?
[Obrazek: wwwwwer_by_dirke-dbpx1wl.png]
Głos
[Obrazek: divider_i_by_rbsrdesigns-d353f7e.png]
"W życiu nie chodzi o to, by przeżyć burzę, ale o to, by tańczyć w deszczu."



Odpowiedz
Cola
Konto zawieszone

Gatunek:lipard Płeć:Samica Wiek:Młodzik Liczba postów:43 Dołączył:Lis 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 35
Zręczność: 35
Spostrzegawczość: 25
Doświadczenie: 10

18-11-2017, 13:38
Prawa autorskie: moje

Popatrzyła na Shikobę wyczekując jego wypowiedzi. Dziwiło ją nagłe milczenie Vanthi, ale była pewna, że cieszy się z rozwoju sytuacji dokładnie tak samo jak Cola i Shikoba. Hybrydka pokiwała głową na słowa Pazura, ale zamierzała dodać coś od siebie. 
- To znaczy... mama mówiła mi kiedyś, że są tu stada, ale nie pozwalała mi do nich podchodzić ani ich szukać. Mogą być groźne - przeniosła spojrzenie na Aname i Niyami. - Ale nie martwcie się, z nami nic wam się nie stanie! Prawda? 
Tu posłała znaczące spojrzenie Shikobie i Vanthi.
Cieszyło ją, że serwalka zgadzała się z jej propozycją. Zastanowiła się przez chwilkę, bo kwestia tytułu była ważną. W końcu to była mowa o hierarchii budującego się bractwa. Szybko szło tak swoją drogą ale to tylko bardziej cieszyło Colę. 
- Wiatr brzmi super, ale może Cień byłby bardziej odpowiedni? Cień wymiata, super nazwa w sumie! Taka tajemnicza i w ogóle. Co ty na to Tumaini? 
Odpowiedz
Sprike
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Afrykański Płeć:Samiec Wiek:Dorosły Liczba postów:102 Dołączył:Lip 2017

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 60
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 70
Doświadczenie: 20

18-11-2017, 23:15
Prawa autorskie: ChubNarwhalBases, Disney, Angelo, ja

Sprike'owi zaczynało się od tego wszystkiego kręcić w głowie. Słońce, Księżyc, Wiatr, Cień? Arcygroźne stado? I to złożone z grupki młodzików i jednej dorosłej kotki? To było dla niego za wiele.
Trafiłem do krainy wariatów, pomyślał z przekąsem.
Słuchał rozmowy, ale nie brał w niej udziału, pragnąc zebrać trochę informacji o "Bractwie Pazura", które mogłyby mu się przydać w przyszłości.
W końcu jednak uznał, że czas się zmywać, za nim ta banda czubków zechce wcielić go do swojego stada. Korzystając z tego, że wszyscy skupili się na rozmowie między sobą, Bezgrzywy cichcem się oddalił.

z/t
Odpowiedz
Tumaini
Samotnik
*

Gatunek:Serwal Płeć:Samica Wiek:Młoda Dorosła Liczba postów:12 Dołączył:Wrz 2017

STATYSTYKI Życie:
Siła: 32
Zręczność: 62
Spostrzegawczość: 64

19-11-2017, 20:12
Prawa autorskie: Wikimedia.com

Tak, mocna grupa, w dodatku w jej wieku, była definitywnie tym, czego szukała. Może nie było ich z byt wiele, jak na razie, ale na początek w sam raz. Ale bezgrzywy lew chyba nie podzielał jej zdania, bo oddalił się chyłkiem. Cóż, jego strata, bo jej jak najbardziej zaistniały stan rzeczy odpowiadał. No, może poza mianem. Zwróciła się więc do fioletowookiej.
Wiesz co, mogło by nawet być. Chciałam w prawdzie coś lżejszego, ale Cień ma klimat. Ale nie za jasna jestem, co? dorzuciła jeszcze żartem. Może faktycznie wiatr byłby lepszy dla jakiegoś biegacza, geparda najlepiej. W końcu dobrze, żeby miano było dopasowane do noszącego go.
W sumien to nie była ważna kwestia, ale jednak dobrze by było fajnie się nazywać.
A z innych ważnych faktów:
No dobra, a to gdzie mamy naszą siedzibę?
Odpowiedz
Aname
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Młodzik (19 miesięcy) Liczba postów:10 Dołączył:Paź 2017

STATYSTYKI Życie:
Siła: 40
Zręczność: 55
Spostrzegawczość: 75

21-11-2017, 18:10
Prawa autorskie: Nukot

Aname po chwili bystrego wysłuchiwania stwierdził w końcu, że chyba nieco pochopnie ocenił sytuację i że niekoniecznie potrzebował płaszczyć się przed grupką, która nie wyglądała na specjalnie zorganizowaną. Trochę długo zajęło mu pojęcie, że prawdopodobnie właśnie wszedł w grono osób nieco mniej poważnych, niż sądził. Wyprostował się ostrożnie i starał się sprawiać wrażenie, że wcale nie wyglądał przed chwilą, jak czyjś walet.
- Supergrupa... brzmi... SUPER! - powiedział nieco za głośno i usiłując nonszalancko się uśmiechać. - Zatem, ahem, brzmi naprawdę kusząco, i ten, chętnie pomoż-- pomogę ja, z czymś. I myślę, że - rozmyślał chwilę o czymś, o czym w sumie nigdy nie pomyślał zbyt głęboko w czasie ich tułaczki, że w sumie dużo zawdzięczał ciemności, ukryciu, nocnemu niebu - że Cień będzie naprawdę superowy. Przepraszam na momennnnt... - skinął na Niyami i dał ją chwilowo na stronę.
- Wiesz co? - szepnął - Nie wydają się... źli. Ten najdziwniejszy sobie poszedł - spostrzegawczy Aname prawdopodobnie zauważył wyjście Sprike'a jako pierwszy - tylko, no... Nie wiem. To chyyyyba nie jest jakieś prawdziwe królestwo czy coś. Ale chyba też nie grozi nam żadna krzywda, a możemy przynajmniej trochę spuścić parę i w ogóle. Bo to w sumie brzmi jak zabawa, a ja... ja myślę, że może nam jej trochę ostatnio brakowało.  - spuścił wzrok. Zresztą wiesz, oni są chyba w naszym wieku i chyba mają jakieś tam rodziny, więc chyba łatwiej będzie się przedstawić jako "koledzy synków" niż "mizerne przybłędy znikąd". Wziął oddech. I ten... Wybacz, że tak wyskoczyłem, Niya. - odwrócił wzrok. Nie myślał zbyt trzeźwo, kiedy walił czołem w podłogę; Aname po prostu chciałby znowu gdzieś przynależeć.
[Obrazek: syg_by_nukotek-dbqct3s.png]
Odpowiedz
Niyami
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Podrostek Liczba postów:27 Dołączył:Paź 2017

STATYSTYKI Życie:
Siła: 40
Zręczność: 50
Spostrzegawczość: 40

21-11-2017, 18:56
Prawa autorskie: ja/tła wzięte z TLK, czyli disney

Zmrużyła oczy, przypatrując się z zaciekawieniem pozostałym. Powoli docierało do niej, że tamci nie dość, że są raczej niegroźni, to w dodatku wiedzą o tych terenach niewiele więcej niż ona - czyli niezbyt wiele. Powoli opuszczał ją cały niepokoj, przynajmniej ten spowodowany pierwszym kontaktem z tutejszymi zwierzętami. Gdzieś z tyłu brązowego łebka nadal jednak błąkała się dziwna mieszanka ciekawości i strachu, ktora zaszyła się tam jeszcze gdy obserwowali całe to zajście z pobliskiego pagorka. Tereny na ktore dotarli rozpościerały się daleko, zbyt daleko by odgadnąć, gdzie właściwie się kończą. Coś w jej niezbyt doświadczonym łebku podpowiadało jej, że absolutnie nie ma mowy, by napotkana przez nich grupka była jedynym stadem w tak rozległej krainie.
Nim jednak jej myśli powędrowały za daleko, do rzeczywistości skutecznie przywołały ją słowa nieznajomej samicy. "Mogą być groźne". Spojrzenie puchatej kulki natychmiast powędrowało w stronę towarzysza. Może faktycznie powinni dołączyć do tych tutaj, zamiast się głupio wahać. Zresztą jego chyba nie będzie trzeba długo przekonywać, wydawał się czuć w tej grupie znacznie pewniej niż ona. Nie było w tym właściwie nic zaskakującego, przecież przez całą wędrowkę to on zmuszony był do pełnienia roli tej starszej, odpowiedzialnej strony - perspektywa przekazania komuś tych obowiązkow pewnie była kusząca.
Z przepraszającym uśmiechem na pysku skinęła łbem w stronę pozostałych, po czym podreptała za przyjacielem. Przysiadła w trawie trochę zbyt blisko samca, łapy stawiając niemalże na jego łapach.
- Wiesz, chyba masz rację. Znaczy, nie wydaje mi się, żeby ci tutaj - tu nastąpiła pauza, podczas ktorej Niyami chciała nosem wskazać na pozostałych, ale przez niezbyt dużą odległość dzielącą ją od Aname, trafiła go nosem w brodę. Prawdziwy mistrz dyskrecji. - mieli nam jakoś zaszkodzić. Ale oni chyba też nie wiedzą za wiele o tych terenach, przynajmniej jeśli chodzi o to, kto tu jeszcze mieszka.
Zawahała się, raz jeszcze zerkając przy tym na niewielką grupkę.
- Ale nie zaszkodzi sprobować. Nie wiem jak ty, ale ja muszę się chyba nauczyć jak to jest być w większej grupie, na razie nie do końca wiem co robić.
Zrobiła odpowiednik kroku w tył, nie wstając przy tym z pozycji siedzącej, a jedynie odpychając się przednimi łapami. W rezultacie co prawda dała przyjacielowi trochę więcej przestrzeni osobistej, ale też usiadła sobie na ogonie. Zupełnie się tym nie przejęła, zamiast tego skupiając się na pysku Aname.
- Hej... Przecież nic się właściwie nie stało. Koniec końcow miałeś rację, nic nam tu nie grozi, a tamci wydają się w porządku. - podniosła łapę, powoli przymierzając się do pacnięcia go po nosie. - Tylko na przyszłość może weź się tak od razu na wszystko nie zgadzaj, to się mogło skończyć znacznie gorzej.
Z miękkim pac brązowa łapka wylądowała na lwim nosie, a Niyami posłała przyjacielowi szeroki uśmiech.
***moj laptop się rozpada, więc nie działa mi przycisk o, a nie zawsze chce mi się wklejać ó, w dłuższych postach pewnie będzie go czasem brakowało

[Obrazek: sygn_t_by_nukotek-dbr3c9h.png]

pełna wersja avka | ref
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-11-2017, 20:09 przez Niyami.)
Odpowiedz
Vanthi
Konto zawieszone

Gatunek:Lef Płeć:Samica Wiek:Podrostek Liczba postów:66 Dołączył:Maj 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 60
Zręczność: 60
Spostrzegawczość: 60
Doświadczenie: 15

01-12-2017, 21:21
Prawa autorskie: Lineart (c) Malaika4, reszta moja

Również w Vanthi obudziła się pewna ulga w momencie, kiedy Sprike zniknął z pola widzenia. Niezbyt wydawał jej się... okay. Jakoś tak budził w niej pewien lęk. Albo najzwyczajniej w świecie brak zaufania. Może to było źródłem dystansu jaki każdy zachowywał wobec o wiele starszego samca. Ojejku, jejku. Jaki tutaj się tłum ludzi zrobił! Może nowy początek życia nie był taki zły...? Fajnie było. Na samym wstępie poznała tyyyle nowych istot! A przecież spotkała tylko Shikobę. Uśmiechnęła się do swoim myśli i zapatrzyła w łapki. A może to Shiriki? Może on ich tutaj sprowadził, żeby nie była samotna? I żeby nie odczuła tak jego braku? Spojrzała gdzieś w bok i machnęła ogonkiem. Istotnie. To wszystko była jedynie zwykła, najzwyklejsza zabawa. Efekt wybujałej wyobraźni, której dali się ponieść. Ale czy nie na tym właśnie powinno polegać dzieciństwo? Nie powinno się go wykorzystywać na wszystkie możliwe sposoby? Dawać upust swojej wyobraźni, dać się jej ponieść, popłynąć falą marzeń gdzieś w odmęty snów? Tworzyć, bawić się, śnić co dzień na jawie...? Jak sen wydawał się ten dziecinny świat pełen beztroski i ładu, pozbawiony metalowych krat. Z rozmyślań wyrwały ją słowa Coli. Uśmiechnęła się do niej i skinęła głową.
- Póki jesteśmy razem nic nam nie grozi. W kupie siła! - przyznała wesoło i kiwnęła znowu pyszczkiem jakby dla potwierdzenia słów, których była tak pewna. Rozejrzała się po innych, którzy niczym poważne zgromadzenie siedzieli dookoła. Zastrzygła jednak uszkiem kiedy zauważyła jak ci dwoje - chyba zżyci mocno ze sobą - oddalają się. Zmartwiła się nieco i złożywszy uszka podeszła do nich na moment. Uśmiechnęła się do nich pociesznie.
- Przepraszam, że się wtrącam... ale tak myślę... że to fajna sprawa. Możemy jakoś wykorzystać nasze dzieciństwo, nie? Kiedyś może nie być okazji na to, żeby bawić się w taki sposób. Kiedyś nadejdą... brzydkie dni. I będzie trzeba pogodzić się z dorosłością, zostawiając dzieciństwo daleko za sobą. - pamiętała słowa matki doskonale. Wryły się w jej pamięć głęboko i wciąż tam siedziały. Matka była nieszczęśliwa. Większość jej życia to jedno wielkie pasmo rozczarowań. Machnęła ogonkiem. - Może warto wykorzystać okazję, skoro los kładzie ją pod nasze łapy, ha? Kto wie, czy spotkamy się jeszcze kiedyś jeśli już się stąd rozejdziemy... - dodała po chwili, chcąc najwidoczniej ich przekonać nieco łagodniej niż tym potwornym hałasem, gdzie każdy przekrzykiwał siebie, starając się udowodnić, że Bractwo Pazura jest niedoścignione, najlepsze super ekstra i w ogóle.
[Obrazek: cho_by_choiicho2_by_fileera-d91don1.png]

Sweet home Alabama, 

Where the skies are so blue, 

Sweet homa Alabama 

Lord, I'm coming home to you.



 







Odpowiedz
Shikoba
Konto zawieszone

Gatunek:leopon- hybryda lamaprta i lwa Płeć:Samiec Wiek:młody dorosły Liczba postów:19 Dołączył:Paź 2017

STATYSTYKI Życie:
Siła: 60
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 60
Doświadczenie: 5

24-12-2017, 12:46
Prawa autorskie: lioden

Spoglądał i wysłuchiwał tego wszystkiego. Było to bardzo ekscytujące. Sam jednak przez to wszystko miał lekki ból głowy. Za szybko to szło. Podobało mu się oczywiście, to takie ekstra. Tyle innych osób, w takim krótkim czasie. Jak się z tego nie cieszyć?
-Być razem to tworzyć rodzinę, bezpieczeństwo no i łatwiej o wiele rzeczy -Tak w końcu każdy w takiej grupie to nie tylko  "ja" ale też "my".
-Prościej polować i w ogóle bronić i no ale o tym to wspominałem- Nie chciał nikogo na siłę przekonywać to musi samo z siebie wyjśc, taka chęć.
[Obrazek: wwwwwer_by_dirke-dbpx1wl.png]
Głos
[Obrazek: divider_i_by_rbsrdesigns-d353f7e.png]
"W życiu nie chodzi o to, by przeżyć burzę, ale o to, by tańczyć w deszczu."



Odpowiedz
Tumaini
Samotnik
*

Gatunek:Serwal Płeć:Samica Wiek:Młoda Dorosła Liczba postów:12 Dołączył:Wrz 2017

STATYSTYKI Życie:
Siła: 32
Zręczność: 62
Spostrzegawczość: 64

07-02-2018, 01:37
Prawa autorskie: Wikimedia.com

Cóż komisja rekrutacyjna konsekwentnie ją w tej chwili olała. Podobnie w sumie jak reszta zebranego tu towarzystwa, która nagle zajęła się rozmowami o wszystkim, i w sumie w aktualnej sytuacji o niczym.
Dwójka lwiątek, najwyraźniej starych znajomych, radośnie przeprowadzała wiwsekcję swoich emocji, systemów wartości, planów na przyszłość i wszelkich innych głębokich przemyśleń, okładając się przy tym w najlepsze przyjacielskimi klepnięciami.
Kolejna parka,  tym razem biała lwiczka i ... ów też jasny chyba lew, również rozprawiali, na temat przynależność i poczucia wspólnoty. Zasadniczo nic nie miała do tematu ich rozmów, w odpowiednim nastroju sama by go podjęła. Ale teraz, jeśli chcieli mieć nad czym rozmyślać, musieli najpierw coś zrobić. No i przy okazji: wiedziała, że jest nieduża, ale nikt, nigdy jej nie zarzucił, że powiedziała coś za cicho. Dlatego ciężko było zrozumieć, czemu jej odpowiedź nie spotkała się z żadną reakcją.
Ale mniejsza z tym. Jeśli ich nie ruszy, to zagadają się tu zaraz na dobre. Wskoczyła więc na stojący zaraz obok głaz, niezbyt wysoki, ale i tak lekko ponad nimi teraz górowała i podniósł szy pyszczek, żeby się lepiej niosło, krzyknęła:
- HEJ, SŁUCHAJCIE - po czym dała im chwilkę, by zdążyli ucichnąć i odwrócić się w jej stronę, po czym kontynuowała:
- Jesteśmy, albo chcemy w końcu być tym 'Bractwm Pazura' czy nie? A skoro tak, to może byśmy wspólnie ustalili co dalej. - znów dała im chwilę, by mogli załapać, o co jej chodzi i ciągnęła dalej:
- Ja na przykład jestem za tym, żeby się stąd ruszyć i znaleźć jakieś fajne miejsce na naszą siedzibę. - skończyła, na razie, czekając na reakcję. Przy okazji skonstatowała, że bezgrzywy dał do zrozumienia co myśli o tym wszystkim i się wyniósł. Może to i dobrze, bo nie wyglądał na kogoś, z kim chciała by spędzać czas.

//Jak pewnie wszyscy zdają sobie sprawę, nastąpiła dosyć długa przerwa w temacie. Z tego tytułu, nie wiem, czy ktoś jeszcze jest zainteresowany tą fabułą, czy też jest to sprawa zamknięta. Prosiłbym więc o krótkie PW od wszystkich posiadaczy aktywnych postaci w tym temacie, bo chciałbym wiedzieć, czy czekać na dalszy rozwój akcji, czy też mogę spokojnie wyciągnąć z tąd swoją postać.//
Odpowiedz
Kami
Kanibal | Abajifo

Gatunek:Panthera spelaea+ Płeć:Samica Wiek:Antyk Znamiona:5/5_{1} Tytuł fabularny:Znachor Zezwolenia:Cechy Panthera spelaea 500kg/ 350cm(bez ogona) / Postać Specjalna Liczba postów:1,637 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 80
Siła: 95
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 74
Doświadczenie: 15

24-08-2018, 16:27
Prawa autorskie: ~KamiLionheart/ *jollyjack/ bethesda
Tytuł pozafabularny: VIP

W wąwozie nie udało się znaleźć niczego ciekawego, ale to nic. Kami swoje przeżyła i dobrze wiedziała gdzie szukać ziół, oraz przydatnych owoców. Koniec pory deszczowej oznaczał że na starej sawannie powinna znaleźć to coś porzytecznego. W międzyczasie po drodze zmajstrowała bardzo prostą torbę z kawałka suchej skóry. Prowizorka, ale na razie wystarczy.
My Lioden Den 

~X~
A co jeśli życie jest zbyt krótkie, 
by poddać się mądrości milczenia? 


[Obrazek: Fuck_Stamp_by_Voltaira.gif] [Obrazek: 3k8uyjj_by_kamilionheart-d9q7uas.png]
MÓJ GŁOS!                                                       
Twój koszma                                     Moje Rozmiary

[Obrazek: trollface.png]
Odpowiedz
Kami
Kanibal | Abajifo

Gatunek:Panthera spelaea+ Płeć:Samica Wiek:Antyk Znamiona:5/5_{1} Tytuł fabularny:Znachor Zezwolenia:Cechy Panthera spelaea 500kg/ 350cm(bez ogona) / Postać Specjalna Liczba postów:1,637 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 80
Siła: 95
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 74
Doświadczenie: 15

25-08-2018, 16:08
Prawa autorskie: ~KamiLionheart/ *jollyjack/ bethesda
Tytuł pozafabularny: VIP

Kwiaty akacji już dawno opadły zaścielając ziemię, czyli nici z herbatki. Na szczęście poaskudny los wynagrodził jej wcześniejsze niepowodzenia pod postacią dorodnych owoców baobabu. Tegoroczna pora deszczowa w istocie musiała być obfita w całej krainie, inaczej nie znalazłaby takiego ogromnego okazu. Schował go do skóry i przerzuciła tobołek na plecy maszerując radośnie dalej.

ZT 

1x owoc baobabu
My Lioden Den 

~X~
A co jeśli życie jest zbyt krótkie, 
by poddać się mądrości milczenia? 


[Obrazek: Fuck_Stamp_by_Voltaira.gif] [Obrazek: 3k8uyjj_by_kamilionheart-d9q7uas.png]
MÓJ GŁOS!                                                       
Twój koszma                                     Moje Rozmiary

[Obrazek: trollface.png]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości