> AUDYCJA 24 <


UWAGA!
Zmianie uległ 7. punkt regulaminu fabularnego. Obowiązkowo należy się z nim zapoznać!


UWAGA!
Wprowadzone zostały zmiany dotyczące funkcjonowania Duchów, a rola Szamana została oficjalnie określona. Więcej na ten temat dowiecie się tutaj.


UWAGA!
Pojawił się temat dotyczący rozstrzygania sytuacji, w których osoba, która zobowiązała się do gry daną postacią, przestała pisać na forum. Model postępowania w takich sytuacjach został opisany tutaj.




[22.01 - 05.02]
]Choć najczęściej w południe temperatura dochodzi do 28*C, zdarzają się dni, gdy sięga do 32*C (gdy nie pada). Opady występują niemal każdego dnia, najczęściej rano i późnym popołudniem. Rzadko zajmują cały dzień.



Cytat stycznia nadesłany przez Tiba:
Szczęście jest jak motyl; im bardziej go gonisz, tym bardziej ci ucieka, lecz gdy zwrócisz swoją uwagę ku innym rzeczom, przyfrunie i usiądzie łagodnie na twoim ramieniu
~ Henry David Thoreau

CYTATY ROKU 2016
Mieć rację nie sprawia żadnej przyjemności, jeśli nie można wykazać innym, że się mylą.
~ William Hazlitt; nadesłany przez Talvedu'ul

Dobroczynność nie polega na dawaniu kości psu. Dobroczynność to kość dzielona z psem wówczas, gdy jesteś równie głodny jak on.
~ Jack London - Zew Krwi; nadesłany przez Vasanti Vei

W tym tygodniu bonus - 5 opali - otrzymuje Tene!

Generator statystyk

Vasanti Vei
Królowa
*
GatunekLew PłećSamica Wiek5,5 roku Tytuł fabularnyMedyk Opale183 Tytuł pozafabularnyGłówny Administrator / Skryba / Mistrz Kalamburów / Geniusz / Mistrz Cytatów Liczba postów:2,325 Dołączył:Jun 2012

STATYSTYKIŻycie: 92
Siła: 82
Zręczność: 86
Spostrzegawczość: 82
Doświadczenie: 5

#61
14-01-2017, 13:06
Prawa autorskie: Ragous / KuroShimauma, cienie Ragous

Już, już prawie go dosięgnęła, gdy wtem coś gwałtownie popchnęło ją do wody, a potem jeszcze uderzyło po pysku. Królowa, znów się krztusząc, stanęła na równe łapy i zatrzymała wzrok na Vari. Ogień w jej oczach nie wróżył niczego dobrego. Odchyliła uszy i groźnie wyszczerzyła kły.
- Ty... - warknęła, robiąc krok w jej stronę, ale wtedy niespodziewanie wtrącił się Haki.
Zdezorientowana samica odwróciła łeb w jego stronę, a wtedy ujrzała też Venety, która zdawała się stać na podwyższeniu, którego wcześniej tu nie było. Królowa odsunęła się od brązowej, spojrzała na zakrwawiony głaz, na lwa i znów na siostrę. Wyglądało na to, że to już koniec. Cel osiągnięty, można odejść.
- Dziękuję - wyrzekła w stronę fiołkowookiej i, nie dodawszy nic więcej, wyminęła całe towarzystwo, by wreszcie wydostać się z tej felernej rzeki.
Z dwójką zdrajców policzy się później. W tej chwili miała ważniejsze sprawy na głowie.
Otrząsnęła się z wody, ale krew, jej własna i cudza, wciąż zlepiała jej sierść. Tak umorusana, zimna i podrapana, ruszyła prosto ku Sorenowi. Stanęła przed nim, przyglądając mu się z żalem i smutkiem. Wciąż widziała w nim dziecko, którym w gruncie rzeczy był. Nie powinien był być świadkiem takich sytuacji, ale cóż można było na to poradzić?
- Wybacz, że musiałeś na to patrzeć - wyszeptała, po czym delikatnie otarła łbem o obrośniętą tak cudownie rudymi zaczątkami grzywy szyję syna.
Cała ta walka i jej następstwa budziły w niej niewyczerpane pokłady stresu, ale teraz, gdy jej dzieci były już bezpieczne (a przynajmniej nie uganiał się za nimi żaden zmutowany morderca), mogła zaznać odrobiny spokoju.
Następnie jej uwagę przywiódł Maru, a konkretniej jego udo, które prezentowało się nadzwyczaj paskudnie. Vasanti wstrzymała oddech. Trzeba było czym prędzej ratować jego łapę. Trójłapy lew to ogromne obciążenie dla stada, a przecież Venety nie pozwoli się go pozbyć.
- Hej, a może zechcesz pomóc żywym? Stoisz jak głupi, a Maru się wykrwawia! - zawołała do Hakiego, patrząc wprost na niego.
Co prawda, była to lekka przesada, bo krwi miał jeszcze pod dostatkiem, trzeba było jakoś zmotywować samca do działania.
- Trzeba go zanieść do groty, w której trzymam zioła lecznicze, ale sama go nie podniosę - dodała, przeciąwszy powietrze ogonem.
Pomoc Falarisa czy Tirune również mogłaby okazać się przydatna, ale to brązowogrzywego należało w pierwszej kolejności zagonić do roboty, coby oderwać go od idiotycznych myśli.
Odpowiedz
Maru
Wojownik
*
GatunekLew PłećSamiec Wiek5 lat Tytuł fabularnyStrażnik Opale62 Tytuł pozafabularnyPapużki Nierozłączki(+Venety) Liczba postów:413 Dołączył:Nov 2015

STATYSTYKIŻycie: 82
Siła: 74
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 64
Doświadczenie: 17

#62
14-01-2017, 15:31
Prawa autorskie: Sambirani

W sumie to nie wiedział co się za bardzo dzieje przy rzece. Ból uniemożliwiał mu skupienie się na słuchaniu rozmów czy innych krzyków. Jedyne co przykuło jego uwagę to brak Venety. A jeszcze chwilę temu tu była. Czy jest już z nim tak źle, że zaczyna mieć omamy? Potrząsnął lekko głową chcąc wrócić do rzeczywistości, chociaż nie zauważył żadnego efektu. Leżał tylko dalej na boku wpatrując się gdzieś w dal. W końcu przymknął oczy, by skupić umysł na czymś przyjemnym. Ach, znów to spotkanie z Venety. Pomaga. Zapomina o bólu.
Prawie wszyscy to robią, więc... głos Maru.
Odpowiedz
Vari
Wojownik
*
GatunekLwica PłećSamica Wiek5,5 roku Liczba postów:139 Dołączył:Mar 2016

STATYSTYKIŻycie: 100
Siła: 70
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 65
Doświadczenie: 30

#63
14-01-2017, 16:42
Prawa autorskie: KamiLionheart

Wszystko działo się tak szybko, nagle pod impulsem emocji. Brązowa wiedziała, że nie postąpiła najlepiej. Nie dość, że wypowiedziała tym nieposłuszeństwo królowej, którą darzy szacunkiem, to jeszcze ja zaatakowała. W każdym razie nie zrobiła jej strasznej krzywdy, toteż nie załamała się całkowicie jak zrobił to Haki.
Właśnie! Cały wysiłek morskookiej poszedł na marne. Vari nie zdołała uratować paskowanej hybrydy mimo iż poświęciła naprawdę bardzo dużo, nie udało się. Bestia padła po ataku Venety i dobiciu Hakiego. Ciemna lwica ze zrezygnowaniem zerknęła na tonące ciało. Nie wiedziała kompletnie co ma teraz robić. W stadzie zapewne będzie czekała ją kara, ale o odejściu i życiu w samotności mowy nie było. Tutaj są lwy na których jej zależy, a wśród nich Inn...
Jej smutne, pełne żalu ślepia spoczęły przez chwilę na Venety i Hakim. Następnie rozbita samica udała się po ciało zmarłego kota. Była pewna, że wyłowi je, gdyż woda za głęboka w tym miejscu nie była, a prąd nie zniósł jeszcze zwłok wzdłuż rzeki. Skoro nikt nie chce mu zrobić godnego pochówku Vari zajmie się tym sama, na własną rękę. Nie będzie chciała pomocy. Po prostu wyciągnie jego ciało z wody i zarzuci sobie je na grzbiet.
[Obrazek: 2drgp53.png]
Odpowiedz
Huntrees
Samotnik
*
Gatuneklew PłećSamica Wiek1 rok i 4 miesiące Opale39 Liczba postów:165 Dołączył:Sep 2016

STATYSTYKIŻycie: 100
Siła: 35
Zręczność: 45
Spostrzegawczość: 40
Doświadczenie: 5

#64
14-01-2017, 17:22
Prawa autorskie: lineart: Malaika4, kolory: Fileera, cienie: Salvathi

Jestem już prawie przy rudej lwicy gdy nagle ślizgam się i ląduję w rzece.Cholera. Przez kilka minut walczę z prądem i wodą która wdziera mi się do nosa i gardła. Nagle mocno uderzam o lwa który chyba też próbował pomóc rudej lwicy. Łapię równowagę i obracam się. Ruda stoi na brzegu. Kłóci się wyraźnie z innymi o tą hybrydę. Próbuje rzucić się na niego ale powstrzymuje ją kuzynka. A potem wszystko zaczyna nabierać tempa. Atak innych lwów na hybrydę. I szczęki przebijające jego krtań. Odwracam głowę na widok krwi. Nie wiem co robić. Jak na razie nie pomogłam a tylko przeszkodziłam. Nie wiem o co poszło ale nie chcę by bez sensu przelewała się krew. Z drugiej strony nie wtrącam się zwykle do spraw innych. Nie jestem medykiem więc nie pomogę rannemu. A trzy dorosłe lwy to wystarczająca ekipa aby dźwigać tego Maru. Staję bezradnie z boku i czekam.
Smukła, mała lwica. Zielone  oczy.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-01-2017, 17:24 przez Huntrees.)
Odpowiedz
Askari
Samotnik
*
Gatuneklew PłećSamica Wiek3 lata Opale140 Tytuł pozafabularnyArtysta Roku Liczba postów:134 Dołączył:Apr 2016

STATYSTYKIŻycie: 100
Siła: 75
Zręczność: 70
Spostrzegawczość: 60
Doświadczenie: 5

#65
14-01-2017, 18:28
Prawa autorskie: ja

Biernie obserwowała rozwój wydarzeń. Nie chciała ingerować jeśli sytuacja nie zagrażała jej ani Huntrees. widziała tylko jak jasna lwica wychodzi z wody, praktycznie niezauważona przez zajęty walką tłum lwioziemców. Wszyscy wydawali się pobudzeni i poddenerwowani, a ona stała dalej, napięta i gotowa do akcji, gdyby ktoś nagle raczył zauważyć dwie obce, które pojawiły się między nimi.
[Obrazek: a8uykta.png]


Odpowiedz
Sören
Adept
*
GatunekLew PłećSamiec Wiekrok Tytuł fabularnyKsiążę Opale244 Tytuł pozafabularnyAdministrator Liczba postów:89 Dołączył:Oct 2015

STATYSTYKIŻycie: 100
Siła: 41
Zręczność: 37
Spostrzegawczość: 42
Doświadczenie: 8

#66
18-01-2017, 13:05
Prawa autorskie: Salvathi, podpis Dirke(Myr)

Z ulgą zobaczył, jak Falaris pomaga mamie. Ze zdziwieniem jednak zobaczył w rzece lwicę, nieco od niego starszą. Co ona tam robi? I kim w ogóle jest? Kątem oka dostrzegł też Askari, jednak nie odwrócił wzroku od rzeki. Usłyszał słowa mamy i zacisnął mocniej zęby. Rozumiał, o co jej chodziło, jednak nie mógł się do końca z nią zgodzić. Czy to na pewno dobrze odbierać komuś życie, nawet ze strachu? Spróbował jednak odgonić te myśli, przekonując siebie, że w końcu on nic nie wie o tyglewie, a mama jest bardziej doświadczona i na pewno wie, co mówi. Musiał jej ufać, nawet jeśli inni członkowie stada zaczęli jej się sprzeciwiać.
Wtedy też zobaczył, jak Vari zaatakowała mamę. Otworzył pysk, a jego źrenice się zwęziły. Nie mógł uwierzyć w to, co widział. Już chciał wskoczyć do wody, aby samemu próbować uratować jedynego rodzica, kiedy usłyszał głos, przez który sierść na jego karku aż się zjeżyła. Mimo, że fiołkowe lwicy ciotki go początkowo sparaliżowały, natychmiast pobiegł ku Maru, aby wykonać jej polecenie. Przy tym cały się trząsł, nie mogąc zupełnie skupić myśli. Nie dość, że myślał o tym, co się stanie z jego mamą, a nie mógł przecież już spojrzeć w tamtym kierunku, to teraz jego zadanie było tak ważne, że czuł, że jak zawali to Venety go zabije. Dlatego też bardzo skrupulatnie wypełniał jej polecenie, przyciskając we wskazanym miejscu i mimo, że wciąż strasznie się trząsł, nie spuścił oka ze swojego zadania.
Takiego właśnie zastała go mama, roztrzęsionego, przerażonego. On za to, nie wiedząc zupełnie, co się działo w rzece.
- Mamo. Nic Ci nie jest. - odparł jedynie słabym głosem, a na jego pysku pojawił się spokój, nie przestawał jednak wykonywania swojej pracy.
- Pomóżcie mu szybko. - powiedział jeszcze cicho, z szoku nie wiedząc, że mama już organizowała pomoc. On sam z powodu natłoku emocji nie czuł się zbyt dobrze, ale starał się trzymać dzielnie.
[Obrazek: sorepod_by_salvathi-dat1jo1.png]
Odpowiedz
Falaris
Wojownik
*
GatunekLew. PłećSamiec Wiek7 lat Tytuł fabularnyStrażnik Opale55 Liczba postów:82 Dołączył:Nov 2014

STATYSTYKIŻycie: 0
Siła: 88
Zręczność: 64
Spostrzegawczość: 58
Doświadczenie: 17

#67
19-01-2017, 00:35
Prawa autorskie: awatar - Dirke, sygnatura - ja

To już koniec, pomyślał Falaris.
W pewnym momencie wpadła na niego młodsza lwica. Pomimo zdziwienia, zareagował szybko. Spróbował szybko ją ustabilizować, żeby się nie przewróciła i nie odpłynęła przypadkiem dalej.
- Uważaj, pomogę Ci wyjść na brzeg. - powiedział do niej, po czym próbował ją wyprowadzić bezpiecznie z wody. Kiedy mu się już udało, spojrzał na nią uważnym wzrokiem.
- Nic ci nie jest? - zapytał. Tym bardziej widok śmierci Sotha mogło nią wstrząsnąć. Kiedy usłyszał słowa królowej, natychmiast poszedł w kierunku chorego, mimo że wiedział że nie mówiła do niego.
- Pomogę go przenieść do groty. - zaoferował się, gotowy to zrobić, nie było czasu do stracenia.
[Obrazek: falaris_sygnatura_by_makenalioness-datittu.png]
Odpowiedz
Haki
Wojownik
*
GatunekLew afrykański PłećSamiec Wiek2 lata 9 miesięcy Tytuł fabularnyPosłaniec Opale5 Liczba postów:88 Dołączył:Jun 2016

STATYSTYKIŻycie: 96
Siła: 75
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 60
Doświadczenie: 62

#68
19-01-2017, 21:38
Prawa autorskie: ArtistMaz

Haki pozostał głuchy na słowa królowej, podobnie jak na wszystko inne co aktualnie działo się wokół niego. Jego głowę wypełniał teraz narastający z każdę sekundą pisk na tle którego nieubłaganie rozbrzmiewał ten sam zbitek wyrazów: "Zabiłeś go, jesteś mordercą..."
-Zabiłem go, jestem mordercą...- wymamrotał jeszcze głośniej niż poprzednio po czym, na moment zawiesił na Ven pozbawione życia spojrzenie. Po kilku nieznośnie długich sekundach, zanurkował pod wodę by wydobyć zeń martwe ciało hybrydy. Zarzucił potężne cielsko na swój grzbiet i pozostając na częściowo ugiętych łapach, z prądem ruszył w stronę brzegu. Nie myślał teraz o tym, że kiedy wyjdzie z wody, ciężar hybrydy może przyszpilić go do gleby, ani o konsekwencjach swoich działał. Bajzel jaki panował w jego łbie skutecznie uniemożliwiał mu teraz poprawną ocenę sytuacji.
-Zabiłem go... -
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości