♫ Audycja 35 ♫
[NOWA!]


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Kikao!
CYTAT ROKU

A później Samiya wyciągnęła pudełko księżycowego proszku marki "General" i poczęstowała Firraela, by mogli razem radośnie obserwować gwiazdy za dnia i wielkie afrykańskie orło-pustułki porywające małe kotki, by zbudować swoją świętą księżycową inkwizycję i zrzucać niewiernych ze Złotej Skały, a wszystko to ku chwale Jasnego Pana.
~ Samiya, Nieprzypadkowe spotkanie
  • Na wspomniane poniżej opowiadania został założony osobny dział. Więcej informacji w temacie Tematy opowiadań.
  • Temat, który dotychczas służył do upominania się o PD za akcje fabularne zyskał dodatkową funkcję - można tam prosić o odnowienie utraconych punktów życia, o ile, oczywiście, dana postać na to zasłużyła.
  • Kosmetyczne zmiany: zioła osób zawieszonych/mało aktywnych także gniją, a spisy ziół kont zawieszonych w spisie medykamentów znachorów są nietrwale usuwane.
  • Zmiany dotyczące zostawania uzdrowicielem lub zaklinaczem. Nie można dostać tytułu "z zapisu", każda postać aspirująca do niego powinna napisać krótkie opowiadanie. Jest to alternatywna forma do prowadzenia szkolenia u boku innego gracza. Na specjalne życzenie można założyć sesję z Mistrzem Gry, aczkolwiek nie będzie to już podstawowa metoda zdobywania tytułu. Ponadto kasujemy limity związane z liczebnością uzdrowicieli/zaklinaczy. Więcej informacji odpowiednio w tym i tym temacie.
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (2 porcje):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Baobab
Sawanna, Skrawek Sawanny, Źródło Życia, Dżungla
Akacja
Skrawek Sawanny, Ognisty Step, Ognisty Las, Dolina Spokoju
Rooibos
Kilimandżaro, Wzgórze, Wulkan Burgess Shale
Mięta zielona
Wulkan Burgess Shale, Źródło Życia, Sawanna, Wodospad Szczęścia
Kigelia afrykańska
Sawanna, Skrawek Sawanny, Źródło Życia, Dżungla
Modligroszek różańcowy
Dżungla, Kilimandżaro

Imbir
Skrawek Sawanny, Równina, Ognisty Step
Kocimiętka
Upendi
Boswellia
Ognisty Las, Księżycowa Polana, Dżungla, Oaza
Lulek czarny
Oaza, Źródło Życia
Hibiskus
Oaza, Sawanna, Równina, Ognisty Step
Bligia pospolita
Dżungla, Kilimandżaro
Pogoda
1-14 lutego
27 °C
23 °C
15-28 lutego
30 °C
24 °C
I lunęło! Umiarkowane opady przerodziły się w bogate ulewy, dając prawdziwe orzeźwienie i wynagradzając ten długi czas suszy. Od czasu do czasu pojawiają się burze.
Postać miesiąca:
Luty

We krwi się zrodził i tylko w niej skąpany czuje, że prawdziwie żyje. Oto kim jest. Bez pana, bez króla. Samotny barbarzyńca. Poparzeniec, Zmora, Morderca, Założyciel Cieniowiska, para błękitnych ślepi i strudzone czarne ciało kryjące niespokojne, mroczne serce.
Cytat lutego
Nadesłany przez Zephyra

Jak nie wiesz co robić, leć na północ, tam musi być jakaś cywilizacja.
Znajdziecie nas na:
Omara
Rekrut
*
Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Dorosła Liczba postów:838 Dołączył:Gru 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 74
Zręczność: 79
Spostrzegawczość: 71
Doświadczenie: 36


Poziom ostrzeżeń: 0%
#31
18-11-2017, 23:09
Prawa autorskie: Dukacia, obróbka: Fileera (Vei) :*

-Bardzo mi miło pana poznać, panie Moyo - odpowiedziała samcowi, który jako pierwszy z grzywiastej płci zgromadzony tutaj przywitał Omarę, w dodatku w bardzo oryginalny sposób co niezwykle ją zaintrygowało. Jeszcze nigdy nie spotkała kogoś kto mówił wierszem, naprawdę. 
Chciała mu jeszcze coś dodać z rymem, ale po chwili zdała sobie sprawę, że nie potrafi rymować...
Odpowiedz Ostrzeż
Ua
Wiarus
*
Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:Młoda dorosła Tytuł fabularny:Posłaniec Tytuł pozafabularny:Mistrz Gry Liczba postów:203 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 50
Zręczność: 96
Spostrzegawczość: 67
Doświadczenie: 10


Poziom ostrzeżeń: 0%
#32
28-11-2017, 18:03
Prawa autorskie: ja

Weszłam za nowo przybyłą do dalszej części jaskini. Gdy się przedstawiła... spojrzałam na nią uważniej. Nie chciała być wobec mnie nieuprzejma, czy też nie zna swoich przodków? Może jest podobna do mnie? Może mogłybyśmy się...
Nie. Ona jest ode mnie starsza, i to sporo. Odwróciłam wzrok. Co to był w ogóle za pomysł, żeby tak ciekawsko na nią patrzeć? Czy ja muszę ciągle się ośmieszać? Najlepiej by było, gdybym wyszła. Nic tu po mnie. Mogłam zostać sama z panem Moyo, gdyby nikt nie wtrynił nam się do tej jaskini...
Nie. Nie. Nie. Nie powinnam o tym nawet myśleć. Mam przecież wyjść za mąż, a nie rozkochiwać się we wszystkich napotkanych samcach. Ale jednak na myśl o panu Moyo moje serce zaczynało bić szybciej... Oh, gdyby tylko nie ci okropni goście...
W tym momencie zdałam sobie sprawę, że chyba powinnam coś powiedzieć. Ale nie wiedziałam co. Obejrzałam się dyskretnie w stronę wylotu jaskini. Najchętniej uciekłabym od tej całej niezręcznej sytuacji. Ale były dwa „ale”. Po pierwsze, przed jaskinią czychała na mnie wąska półka skalna, na spotkaniu z którą naprawdę mi się nie spieszyło. Po drugie... wiem, że to dziwne, ale... nie chciałam, żeby pan Moyo został sam z tymi innymi samicami (pomyślałabym damami, ale do Tall to pkreślenie stanowczo nie pasowało).
Zwróciłam więc głowę z powrotem na Omarę, wdziałem na twarz najmilszy uśmiech, na jaki było mnie stać i czekałam, aż ktoś inny się odezwie. Cóż, trzeba robić dobrą minę do złej gry czy jak to tam leciało.
Odpowiedz Ostrzeż
Omara
Rekrut
*
Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Dorosła Liczba postów:838 Dołączył:Gru 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 74
Zręczność: 79
Spostrzegawczość: 71
Doświadczenie: 36


Poziom ostrzeżeń: 0%
#33
03-12-2017, 13:17
Prawa autorskie: Dukacia, obróbka: Fileera (Vei) :*

Omara od razu spostrzegła że białą samicę chyba coś gryzie...albo przynajmniej jej się to wydawało. Ciekawość zmusiła niebieskooką lwicę do tego by zapytać Uę, w czym tkwi problem. Niewykluczone, że będzie mogła jej pomóc.
- Uhm...czy wszystko w porządku? - delikatnie zaczepiła młodą samicę, posyłając jej całkiem miłe i przyjazne spojrzenie.
Odpowiedz Ostrzeż
Ua
Wiarus
*
Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:Młoda dorosła Tytuł fabularny:Posłaniec Tytuł pozafabularny:Mistrz Gry Liczba postów:203 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 50
Zręczność: 96
Spostrzegawczość: 67
Doświadczenie: 10


Poziom ostrzeżeń: 0%
#34
13-12-2017, 11:14
Prawa autorskie: ja

Zauważyła. No świetnie, po prostu znakomicie. Właśnie utwierdziłam się w przekonaniu, że nie potrafię ukrywać moich prawdziwych uczuć. A dama powinna taką umiejętność opanowaną do perfekcji. No nic, teraz trzeba tylko jakoś ładnie wybrnąć z sytuacji. TYLKO. Odchrząknęłam delikatnie.
- Nie poczuwam się w dniu dzisiejszym najlepiej, ale proszę nie zaprzątać tym sobie głowy - powiedziałam głosem niezbolałym, lecz nieco przygaszonym. Przygasł również mój uśmiech. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie nadać wzrokowi mętności, ale uznałam, że to już będzie nieco podejrzane.
Odpowiedz Ostrzeż
Omara
Rekrut
*
Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Dorosła Liczba postów:838 Dołączył:Gru 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 74
Zręczność: 79
Spostrzegawczość: 71
Doświadczenie: 36


Poziom ostrzeżeń: 0%
#35
17-12-2017, 01:28
Prawa autorskie: Dukacia, obróbka: Fileera (Vei) :*

Omara postanowiła dostosować się do słów samicy. Skoro nie potrzebowała pomocy, to bez sensu byłoby na siłę jej udzielać. Chyba lepiej będzie jak się zmieni temat...
Rozejrzała się bez słowa po obecnych tutaj. Jakoś było tu trochę cicho, a samej lwicy trochę głupio było w tym momencie zagadywać, zresztą sama była tu nowa i początkowo trochę zagubiona...
W tym momencie do głowy lwicy wpadł pewien pomysł...
- Wiecie, mam ochotę nieco przejść się i zapoznać się z waszymi...przepraszam, naszymi ziemiami. Wybaczcie, że już się zbieram, mam nadzieję, że zobaczymy się niebawem. Salut - rzekła na pożegnanie, po czym powoli stąd wybyła.


/z.t./
Odpowiedz Ostrzeż
Taal
Samotnik
*
Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Młoda Dorosła Towarzysz:Dudek Liczba postów:210 Dołączył:Cze 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 70
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 61
Doświadczenie: 10


Poziom ostrzeżeń: 0%
#36
17-12-2017, 10:38
Prawa autorskie: Lineart - Red-Cayenne | Cała reszta - Skadim; Mała Taal - ciocia Vult :3

A co się stało z Taal? Otóż lwica usiadła ma zadzie pod ścianą z wyrazem zagubienia i konfuzji wymalowanymi na pyszczku. Nagle zostało zrzucone na nja tyle nowych i trudnych pojęć że spokojnie mogłaby ja zacząć boleć głowa. Zmieszana próbowała zrozumieć co się tak właściwie dzieje. Tutejsze lwy były... dziwne. Bo z jednej strony nie były wrogie ale też nie można ich było nazwać przyjaznymi z tym wyniosłym i chłodnym tonem. A wszystkie ich dziwne określenia nie miały dla Taal najmniejszego znaczenia, gdyby zaś rozumiała ich sens uznałaby je za glupiutkie. Szlachcic, społeczeństwo, ranga? To nie miało dla niej żadnego sensu. Dla niej istniała tylko rodzina i miejsce w rodzinie, przynajmniej tyle jej zostało z metnych wspomnień. W rodzinie przecież nie było rang, były tylko role ale każdy był sobie równy. Naiwnej Taal tak się wydawało. Czarnulka zaczęła rozważać czym mogła zirytować Moya i doszła do przerażających wniosków. A co jeśli ta jego dziwna mowa to skutek jakiejś paskudnej, nieuleczalnej choroby? Może ten grzywiasty osobnik wcale nie lubi sposobu w jaki się wyraża, Taal zaś właśnie bardzo niedelikatnie mu to wytknęła? Chyba będzie trzeba przeprosić lecz wtedy odezwała się Ua z rozpaczą. Jej słowa sprawiły, iż wężowa córka zmarszczyła brewki, co nadało jej pyszczkowi gniewnego wyrazu. Czymkolwiek był ten wstyd, Taal czuła że biała lwica ciut przesadza. Przecież nikt na nią nie krzyczy, ani jej nie bije, więc po co te łzy. I tak białogrzywa przesiedziała dłuższą chwilę w zamyśleniu, aby ocknąć się akurat kiedy Omara wychodziła. Lwica uśmiechnęła się do niej i pomachała z entuzjazmem.
- Pa! Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy i pogadamy dłużej.
Następnie podniosła się spod ściany i zaczęła przechadzac po małej jaskini przyglądając się każdemu kątkowi z równie dużym zainteresowaniem. Tu robaczek, tam szczelina w skale, a wszystko równie interesujące. Zaś tak stojąc tyłem do tamtej dwójki odpowiedziała na wcześniejsze pytanie.
- O co to wcześniej pytaliście? A no tak! Jestem Taal znikąd. A tam dom mój gdzie serce moje,
zatem wszędzie gdzie tylko pójdę.

Parsknęła śmiecham na własne słowa, które brzmiały równie głupiutko i oficjalnie co słowa tutejszych.
- Ja też zaczynam śmiesznie gadać. Może to zaraźliwe?
[Obrazek: 8032cdd0a7a8.png]
Mała Taal
Głos Taal | Main Theme
Głos zaktualizowany 09.04.2017
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2017, 13:28 przez Taal.)
Odpowiedz Ostrzeż
Moyo
Wiarus
*
Gatunek:lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Liczba postów:152 Dołączył:Lis 2016

STATYSTYKI Życie: 89
Siła: 76
Zręczność: 65
Spostrzegawczość: 70
Doświadczenie: 39


Poziom ostrzeżeń: 0%
#37
11-02-2018, 13:42
Prawa autorskie: Angelo, disney

/ Proponuje zakończyć wątek xD  /

Moyo patrzył przez chwilę na nieznajomą i lekko uśmiechając się kiwnął głową. No tak przecież jest nowa. Na pewno chce poznać swój nowy dom.
- Salut -pożegnał lwicę gdy znikęłał za zakrętem, szybko zwrócił swą uwagę na Ue. Coś się stało?
- Co się dzieje panno Uo, czy się czujesz źle?
Jeśli słabo ci, odpocznij, może połóż się.- troskliwie popatrzył na białą. Zmartwiły go jej słowa. A może to tylko zmęczenie? W końcu to był dla niej ciężki dzień. Gdy Taal się odezwała uśmiechnął się lekko. Powoli zaczynał się przyzwyczajać do sposobu bycia lwiczki. W końcu skoro nie wie skąd jest, to pewnie nikt nie powiedział jej jak ma się zachowywać. Poza tym ta część krainy ogólnie była dziwna. Nikt tak nie mówił, zwyczaje były kompletnie inne ogółem może i savoir-vivre był tu inny.
- Zmierzcha już, księżyc na niebie.
Wachtę nocną wezmę na siebie.
Dobranoc miłych snów
rano się spotkamy znów- powiedział do lwic. W sumie to było logiczne był tu jedynym samcem i to strażnikiem. Przeszedł kilka kroków i ułożył się przy wejściu od jaskini. Miał widok na ścieżkę przed jaskinią oraz na samo wnętrze, a osoba z zewnątrz nie powinna go dostrzec. Czuwał jeszcze dobre kilka godzin, patrząc w gwiazdy i rozmyślając. A potem usnął lekkim, czujnym snem.




Rano Moyo powziął decyzję. Musiał odprowadzić pannę Uę na drug a stronę urwiska. Byli wypoczęci i teraz przeprawa powinna być łatwiejsza. Trochę niepokoił się tym, że śnieżna źle się wieczorem czuła, ale na pewno w tej jaskini z perspektywą przełażenia nad przepaścią nie wyzdrowieje. Poza tym on też powinien wrócić do obowiązków.Pozwolił obu pannom wypocząć i  gdy się obudziły powitał je z uśmiechem.
- Witam panie jak się spało,
słońca dzisiaj jest niemało.
Może dziś jest ten czas,
Kiedy uskok przejdziem wraz?
- spytał patrząc na obie lwiczki. W końcu Taal tak samej tez nie zostawi. Jednak ta sama potrafiła przestąpić rozpadlinę. Potem przystąpił krok w stronę Uy i rzekł cicho.
- Nie martw się, nie będzie źle.
Ja pomogę Ci.
Przejdziemy raz, dwa, trzy,
tylko ufaj mi.
Zaczął prowadził ją  w stronę urwiska. Cały czas asekurując lwicę przeszli  nad urwiskiem. Zajęło im to trochę czasu  i gdy stanęli po drugiej stronie Moyo sam odetchnął niewidocznie z ulgą.
- Odprowadzić dalej was?
zmienię plany swe wówczas.
[Obrazek: iTJUvVI.png]
Odpowiedz Ostrzeż
Taal
Samotnik
*
Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Młoda Dorosła Towarzysz:Dudek Liczba postów:210 Dołączył:Cze 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 70
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 61
Doświadczenie: 10


Poziom ostrzeżeń: 0%
#38
12-02-2018, 00:40
Prawa autorskie: Lineart - Red-Cayenne | Cała reszta - Skadim; Mała Taal - ciocia Vult :3

A Taal nie spała, bo i po co spać jak się jest całkiem prawie wypoczętym? Więc cały ten czas przesiedziała patrząc to na Moya, to na Uę, co to spali snem całkiem spokojnym. Jednak po pewnym czasie i to ją znudziło zatem zaczęła przyglądać się gwiazdom i łączyć świecące na niebie punkciki w niesamowite kształty. Tam jest antylopka biegająca u boku matki. O! A tam stado dzikich ptaków! Jakże zabawna była to gra. Rano więc zastał strażnik młodą w niezwykle dobrym humorze, sterczącą nad nim z uśmiechem wymalowanym na pyszczku. Podskakiwała w miejscu drepcząc łapkami z ekscytacji. Nareszcie miejscowi pokażą jej jakieś nowe miejsca i może się wcale przy tym nie zgubi! Jak wspaniale. Chociaż nieco martwił ją stan Ui skoro ta nawet sama nad skalną rozpadliną przejść nie mogła, podczas gdy ona w podskokach pokonała ją bez większych utrudnień. Nagle do jej uszu dotarło donośne "cherrr!", które doskonale znała. Odwróciła łepek i na jej pyszczku wymalował się uśmiech gdy czubaty dudek ochoczo machając skrzydłami zbliżał się do niej aby ostatecznie wylądować na lwim grzbiecie.
- Cassie! Jak się cieszę, że cię widzę! Gdzie ty byłaś?
Pierzasta przyjaciółka dziobnęła pieszczotliwie młódkę w ucho i wytarmosiła długim dziobem jej grzywkę. Cassie i Taal spotkały się nie tak dawno temu ale szybko nawiązały nić porozumienia. Samica dudka bardzo troszczyła się o swoją lwią podopieczną, której bardzo to odpowiadało. Zawsze lepiej jest podróżować w towarzystwie niż samotnie. Słowa Moya zastanowiły ją lekko, aż na jej pyszczku pojawił się wyraz głębokiego zastanowienia. Odprowadzić ale...
- Gdzie odprowadzić? Nie znam tutaj za bardzo okolicy, tylko rzekę znam. No i chyba miałam się zobaczyć z kimś kto miał mi opowiedzieć czym jest to całe stado i powiedzieć czy mogłabym dołączyć czy coś... Ktoś umm... Ważny chyba.
[Obrazek: 8032cdd0a7a8.png]
Mała Taal
Głos Taal | Main Theme
Głos zaktualizowany 09.04.2017
Odpowiedz Ostrzeż
Ua
Wiarus
*
Gatunek:lew Płeć:Samica Wiek:Młoda dorosła Tytuł fabularny:Posłaniec Tytuł pozafabularny:Mistrz Gry Liczba postów:203 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 50
Zręczność: 96
Spostrzegawczość: 67
Doświadczenie: 10


Poziom ostrzeżeń: 0%
#39
17-02-2018, 09:50
Prawa autorskie: ja

W pierwszym odruchu miałam ochotę zatrzymać Omarę, ale w porę zdałam sobie sprawę, że tak będzie lepiej. Dla mnie. Postanowiłam więc, że przynajmniej ją odprowadzę, ale uprzedzić mnie zdążyła Tall. W tym momencie mój uśmiech naprawdę przygasł, a nawet powiedziałabym zupełnie znikł. Taki stan rzeczy nie utrzymywał się jednak długo, bo gdy pan Moyo postanowił do mnie przemówić, wróciłam do grania swojej roli. Słuchałam go i nie mogłam uwierzyć. Spać tu? W jednej jaskini z nim? O nie, co to to nie, nie dam się w to wciągnąć. Postąpiłam krok w jego stronę i wtedy mój wzrok padł na półkę skalną i przepaść pod nią. Może nie ma w tym nic złego, skoro pan Moyo będzie pełnił wartę? Poza tym przecież jest tu jeszcze Tall, więc nie jesteśmy sami. Z tą myślą zawróciłam. Ułożyłam się wygodnie pod jedną ze ścian. Starałam się wybrać miejsce raczej w głębi jaskini. Wiem, że to w razie czego i tak by mi nie pomogło, ale w ten sposób czułam się troszkę pewniej. Myślałam, że w takiej emocjonującej sytuacji nie będę mogła zasnąć, ale bardzo szybko okazało się, że się myliłam.

Nazajutrz obudziłam się chyba ostatnia. Muszę przyznać, że w pierwszej chwili nieco zdziwiłam się, co robię w jakieś dziwnej jaskini razem z Tall i panem Moyem. Nie będę ukrywać, że w mojej głowie pojawiła się wersja wydarzeń, która na pewno pojawić się tam nie powinna. A co jeśli on...? Na szczęście pan Moyo w porę wspomniał o urwisku, co sprowadziło moją pamięć na właściwy tor. Zacisnęłam mocno usta. Tak, zdecydowanie trzeba w końcu to zrobić, choć wolałam odwlekać tę chwilę jak tylko mogłam. Powoli skinęłam głową. Jeśli teraz tego nie zrobię, to chyba już zostanę tu na zawsze, a nie wydaje mi się to najlepszą perspektywą na przyszłość. Dałam się prowadzić przez pana Moya. Nie była to dla mnie prosta przeprawa. Wymagała ode mnie pełnego zmobilizowania moich sił i użycia całej inteligencji, by ujść cało z tego piekła. Każdy krok, każdy ruch musiał być idealnie przemyślany, by za chwilę nie...

- Tall, uważaj! - zawołałam nagle i szybko umilkłam. Dlaczego to zrobiłam? Przecież nie byłam za nią odpowiedzialna, nawet mi na niej nie zależało. Powinnam się teraz martwić o siebie, nie o niemal obcą mi osobę, której najchętniej bym się pozbyła. A jednak przerażała mnie myśl, że młoda lwica mogłaby się poślizgnąć i spaść w dół tej czarnej przepaści... Niemal zmusiłem się do skupienia uwagi z powrotem na sobie. Przez resztę przeprawy, która poszła raczej gładko, jeszcze kilka razy zerknęłam, czy z czarną jest wszystko w porządku. Gdy wszyscy stanęliśmy żywi na bezpieczniejszym gruncie, odetchnęłam z ulgą. Tak. Wreszcie. Wreszcie będę mogła grzecznie podziękować, a potem zostawić ich wszystkich, znaleźć przytulny kącik i odchorować całe to zamieszanie. I tak właśnie miałam już z pewną radością się odezwać, lecz znowu ktoś mnie uprzedził. Tall. No tak. Zapatrzyłam się w czarną melancholijnym wzrokiem. Nikogo tu nie zna, nie wie, w którą stronę iść, czy z kim roznawiać. A ja chyba miałam się nią opiekować. Korciło mnie, żeby uznać to za nie mój problem, żeby po prostu od niej uciec, ale... nie mogłam. Westchnęłam ciężko.
- Dziękuję panu, panie Moyo, ale dalej już sobie poradzimy bez pańskiej pomocy. Proszę wracać do swoich zajęć i pamiętać, że pewna osoba ma wobec pana dług wdzięczności - rzekłam, zwracając swe spojrzenie w stronę kawalera i posyłając mu ostatni na dziś uśmiech. Naspępnie przeszłam kilka kroków i obdarzając uśmiechem tym razem Tall, zwróciłam się do niej:
- Chodźmy, panno Tall, spróbujemy znaleźć Jego Cesarską Wysokość, bo to chyba o niego chodziło, prawda?
I nie czekając na odpowiedź, ruszyłam na poszukiwania.

Z.t.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-02-2018, 10:16 przez Ua.)
Odpowiedz Ostrzeż


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości