♫ Audycja 36 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Warsir!
  • Forum zostało zarchiwizowane i dostępne jest jedynie w wersji do odczytu - poza ShoutBoxem i tematami pozafabularnymi. Dziękujemy za wspólną grę!
  • Oficjalny kanał na discordzie - do kontaktu z graczami.
  • Stale aktywny pozostaje dział z pożegnaniami, gdzie każdy będzie mógł dopisać swoje.
  • NIE zgadzamy się na kopiowanie jakiejkolwiek części tego forum, także po jego zamknięciu.

    ~ Administracja Król Lew PBF (2006-2018)
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Pogoda
1-15 września
21 °C
16 °C
16-30 września
23 °C
17 °C
Postać miesiąca:
Sierpień

Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei

Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
Znajdziecie nas na:
Moyo
Wiarus
*

Gatunek:lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Liczba postów:203 Dołączył:Lis 2016

STATYSTYKI Życie: 77
Siła: 76
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 71
Doświadczenie: 37

#1
11-03-2018, 20:05
Prawa autorskie: Angelo, disney
Tytuł pozafabularny: Marzyciel

/ Odpisujemy tu dopiero kiedy na Kilimandżaro wszyscy dadzą z.t/
[Obrazek: iTJUvVI.png]
Haki
Cesarz
*

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Liczba postów:485 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 84
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 67
Doświadczenie: 9

#2
18-03-2018, 01:39
Prawa autorskie: Askari

Korzystając z chwili wolnego czasu cesarz  postanowił popracować nad swoimi zdolnościami plastycznymi. Zaopatrzony w kilka barwników siedział swojej jaskini i próbował namalować na jednej ze ścian coś w rodzaju mapy. Pierwszym krokiem było nakreślenie na oświetlanej przez światło słoneczne powierzchni czegoś w rodzaju kwadratu. Kiedy łatwiejszą część miał już za sobą, przyszła kolej na naniesienie na „mapę” Kilimandżaro. Tutaj niestety zarówno nieporadność jego wielkich łap jak i kompletny brak talentu dały o sobie znać. Rozczarowany cesarz natychmiast spróbował usunąć swój błąd, najpierw próbując pozbyć się barwnika z użyciem łap a potem za pomocą śliny. Lew  bardzo szybko pożałował drugiego pomysłu. Ostatecznie Kilimandżaro maił reprezentować mały pokraczny trójkącik, znajdujący się tuż obok wielkiej czarnej plamy.
-Następnym razem powinienem poprosić o pomoc Badu…-pomyślał jednocześnie  z zażenowaniem przyglądając się swojemu „dziełu”. Chociaż szybko poratował się myślą, że przecież nikt nie musi oglądać jego bazgrołów. 
Po Kilimandżaro, przyszła kolej na Lwią Skałę, wodospad na terenie księżycowych i samotny pniak na równinie. To ostatnie o dziwo trochę przypominało swój pierwowzór. Zadowolony ze swoich postępów, cesarz delikatnie umoczył prawą łapę  w jednym z barwników.
-No to teraz czas machnąć sobie jakąś rzekę…-
Moyo
Wiarus
*

Gatunek:lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Liczba postów:203 Dołączył:Lis 2016

STATYSTYKI Życie: 77
Siła: 76
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 71
Doświadczenie: 37

#3
21-03-2018, 22:47
Prawa autorskie: Angelo, disney
Tytuł pozafabularny: Marzyciel

Moyo szedł szybkim krokiem prowadząc gości do cesarza.Nie za bardzo wiedział gdzie On mógłby się znajdować, ale szczęście szybko złapał zapach i tak oto już wiedział, że cesarz musi być w jaskini. Jednak kilka dobrych kroków przed jaskinią zatrzymał sie i odwrócił do towarzyszących lwów.
- Proszę panowie zostańcie tu,
Ja zamienię z cesarzem kilka ważnych słów.-rzekł po czym upewniwszy się, że zaczekają przeszedł kawałek i wszedł do jaskini. W wejściu z szacunkiem skłonił się i powstał dopiero kiedy cesarz powolił mu wstać, po czym odchrząknął.
- Wasza wysokość, wybacz jeśli niepokoję
Kilka zdarzeń miejsce miało ja robiłem swoje.
Jednak jako strażnik mam powinność raport zdać.
O tym co stało się mogę opowiadać.
Na terenie naszym dużo obcych kręci się.
Pomylona biała lwica, krętacz, wąż co w trawie mknie.
Były drobne komplikacje ale wszystko gra.
Raz Athastan pomógł mi, raz problem miała panna.
Jednak teraz dwóch panów o posłuchanie prosi.
Jednego chyba własna duma tu unosi.
Drugi trochę dziwny, się wydaje panie
chyba znachor? Może szaman?
Sprawdzał zamulanie,
Pytał się o węże, o jakieś strumyki,
może mu wydaje się to to teren bardziej dziki.
Choć Sundara biały lew,
do szału doprowadził mnie,
Niebezpieczni nie wydają się,
Lecz czujność i tak zachowuję.
Czy mam prosić ich mój panie?
Jeśli powiesz tak się stanie. -  opowiedział po czym stanął na baczność patrząc lekko w dół by nie patrzeć wprost na cesarza. Jednak bezwiednie jego wzrok nie raz umknął na pomalowaną ścianę, choć widać było, że młody lew próbował się opanować i że był zażenowany własną postawą.
[Obrazek: iTJUvVI.png]
Sundara
Konto zawieszone

Gatunek:lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Liczba postów:36 Dołączył:Lut 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 75
Zręczność: 70
Spostrzegawczość: 65
Doświadczenie: 5

#4
21-03-2018, 23:41
Prawa autorskie: lioden

/ ze zmęczenia nie doczytałam w pierwszej chwili  postu Moyo, sorki, poprawię go kapkę. 

Oczywistym było, że Sundara w ogóle się tym nie przejmował i po jego twarzy było widać, że nie zdradza on żadnych większych emocji a jedynie opanowanie. Nie zamierzał póki co wdawać się z nimi w dyskusję o słabej odporności strażnika na krytykę i jego nadpobudliwości Bo i na razie musiał przecież poczekać. Nie zamierzał więcej narażać się na przewrażliwienie Moyo stąd wolał go posłuchać. Pokiwał więc głową bez słowa kiedy ten poprosił jego i Guntera o pozostanie na zewnątrz. 
[Obrazek: pasek_by_owlyblue-dc22v13.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2018, 00:28 przez Sundara.)
Gunter
Samotnik
*

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Dorosły Tytuł fabularny:Młodszy Znachor Liczba postów:208 Dołączył:Lut 2018

STATYSTYKI Życie: 94
Siła: 76
Zręczność: 70
Spostrzegawczość: 67
Doświadczenie: 30

#5
22-03-2018, 00:19
Prawa autorskie: ja
Tytuł pozafabularny: Geniusz

Na rozkaz strażnika pozostał na zewnątrz jaskini, nie chcąc mu się ponownie narażać. Biały lew został jego jedynym towarzystwem. Gunter, nie mając jednak ochoty na pogawędkę, zajrzał do jaskini. Nie mógł nic dostrzec w jej ciemnym wnętrzu. Słyszał, że Moyo rozmawia z kimś w środku, ale zamiast ich podsłuchiwać znachor wolał rozejrzeć się po okolicy. Niczego sobie, miła odmiana po Kilimandżaro. Przynajmniej było mu ciepło. 
Został wysłany na poszukiwanie Królestwa, ale skoro już trafił na teren innego stada warto było je zbadać. Po pobieżnych oględzinach Gunter zaczął węszyć. Mieszały tu się wonie wielu osobników, trudno było rozróżnić konkretne, chociaż…
Nagle wyprostował się, czując znajomy zapach. Mimo że lekko zmienił się odkąd miał okazję spotkać lwa, będącego jego właścicielem, nie pozostawiał żadnych wątpliwości. Był tu syn Tiba. Niestety nie ten, którego miał nadzieję znaleźć. Wytężył zmysły, aby zlokalizować źródło zapachu. Bezsprzecznie pochodził on z jaskini, co oznaczało, że w środku jest Haki. Na pewno został pojmany przez strażnika i teraz był więziony w środku. W jednej chwili zdecydował, że musi mu pomóc. Nie żeby obchodziła go ta niedojda, ale ze względu na przyjaźń z jego ojcem nie mógł pozostawić go na pastwę rymujących górali. Kimkolwiek jest ten cesarz, ilu ma strażników, to się nie liczyło. Dawny dowódca pewnie skarciłby go za ten niedorzeczny plan, ale jedyne co mu w tej chwili przyszło do głowy to wpaść do środka, zrobić zamieszanie i wykorzystać element zaskoczenia aby uwolnić Hakiego. Był to winny Tibowi.
Spojrzał jeszcze raz do wnętrza jaskini, próbując wychwycić położenie lwów w środku. Ciemna sylwetka bliżej wejścia należała do strażnika, a naprzeciwko niej dostrzegał ledwo widoczny cień. To musiał być cesarz.
Gunter przyczaił się, obliczając w myślach idealny tor ruchu. Naprężył mięśnie, skupił się na ciemniejszym lwie i pędem rzucił się jego stronę, zamierzając go przewrócić siłą rozpędu. Przy pełnej prędkości wpadł do jaskini, minął Moyo, ale w ostatniej chwili zorientował się, że się pomylił. To nie był cesarz tylko Haki!
- Zwiewaj! – zdążył tylko krzyknąć do niego. Jeśli dobrze pójdzie Gunter przykuje uwagę strażnika i Haki będzie mógł uciec.
Spróbował się zatrzymać, ale przy tej prędkości było to niemożliwe bez zachowania równowagi. Zarył więc przednimi łapami w ziemię, tylne przekręcił na bok i najmniej zgrabnym piruetem jaki widział świat wpadł prosto na Hakiego.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2018, 00:42 przez Gunter.)
Moyo
Wiarus
*

Gatunek:lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Liczba postów:203 Dołączył:Lis 2016

STATYSTYKI Życie: 77
Siła: 76
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 71
Doświadczenie: 37

#6
22-03-2018, 14:37
Prawa autorskie: Angelo, disney
Tytuł pozafabularny: Marzyciel

W ten do jaskini wpadł Gunter.Kto miał uciekać i przed kim? Wielce zdziwiony Moyo w pierwszym odruchu najeżył się i zasłonił sobą cesarza. Idiota! Atakować cesarza gdy jest w środku strażnik. W dodatku Gunter nie wydawał się agresywny.Choć był nico dziwny. Moze i szalony . Gdy zobaczył, że lew piruetuje w ich stronę rzucił się na niego, starając się wywalić przeciwnika. Jeśli miał być do atak na cesarza to doprawdy słaby. Ale jednak. A zamach na cesarza musi spotkać się z najwyższą karą. Chciał przewrócić przeciwnika po czym szybko przybić go w jaki kolwiek sposób do ziemi. Przybusić lub unieruchomić.Potem zdecyduje się o jego losie.
[Obrazek: iTJUvVI.png]
Haki
Cesarz
*

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Liczba postów:485 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 84
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 67
Doświadczenie: 9

#7
22-03-2018, 21:25
Prawa autorskie: Askari

Gdy tylko uszu cesarza dobiegły odgłosy kroków, ten porzucił swoje dotychczasowe zajęcie i czym prędzej wytarł łapy o ścianę. W prawdzie część barwnika dalej znajdowała się na jego łapach, lecz przynajmniej nie zabrudzi teraz podłogi. To mogłoby bardzo nie spodobać się Vari.
Cesarz zdążył delikatnie poprawić swoją grzywę zanim do jaskini wparował Moyo. Zielonooki skinął mu łbem na powitanie i z uwagą zaczął wysłuchiwać jego relacji. Jego dobry humor  prysł w momencie gdy jego nozdrzy doszła znajoma woń. W prawdzie minęło trochę czasu i cesarz nie był w stanie od razu zidentyfikować jej właściciela, jednak był już niemal pewien, że zwiastuje ona katastrofę.
-Pewnie  zaproś ich do środka- rzekł starając się zamaskować dręczące go obawy pod szerokim uśmiechem. Gdy tylko skończył mówić, dostrzegł jak znajoma mu sylwetka, z prędkością błyskawicy wpada do jaskini i kieruje się wprost na niego.
Proszę przodkowie, tylko nie on…
Pomimo najlepszych chęci Moyo nie był w stanie wyprzedzić Guntera i zasłonić cesarza. W sumie Haki mógł jeszcze spróbować uniku ale coś w środku podpowiadało mu, że nie miałoby to większego sensu. Zielonooki postanowił przyjąć uderzenie z godnością. Zdążył jeszcze cicho westchnąć i wywrócić oczyma  zanim Gunter  wpadł na niego z całym impetem. Haki stracił równowagę i runął na ziemię. Kiedy z powrotem udało mu się stanąć na łapach w momencie gdy strażnik próbował przygwoździć Guntera do podłoża.
-Daj spokój Moyo, wbrew pozorom wujek Gunter jest nieszkodliwy- rzekł uśmiechając się lekko- czasem tylko miewa głupie pomysły ale to jest chyba nieuleczalne- dodał żartem.
Gunter
Samotnik
*

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Dorosły Tytuł fabularny:Młodszy Znachor Liczba postów:208 Dołączył:Lut 2018

STATYSTYKI Życie: 94
Siła: 76
Zręczność: 70
Spostrzegawczość: 67
Doświadczenie: 30

#8
23-03-2018, 22:47
Prawa autorskie: ja
Tytuł pozafabularny: Geniusz

Dlaczego ten idiota nie ucieka? – miał ochotę krzyknąć, wtem jednak świat wokół niego znów zawirował i Gunter został przygnieciony do ziemi przez Moyo.
Ku ogromnemu zdziwieniu znachora, Haki wcale nie wyglądał na zastraszonego ani trzymanego tu siłą. Co więcej, wydawało się, że dobrze zna strażnika. Spojrzał na jego łapy umazane w farbie i na malunek na ścianie. Oferma został malarzem pokojowym i to niezbyt dobrym. Czyli było za późno. Górale już przeciągnęli go na swoją stronę. Chociaż, mogła być jeszcze nadzieja…
- Haki, opowiedz mi jakąś fraszkę! Szybko! - rzekł z przejęciem. Może w jego mózgu nie nastąpiły jeszcze trwałe zmiany, powodujące mówienie wierszem. Zresztą nieważne. Jak miałby uratować Hakiego, skoro sam właśnie wpakował się w niezłą kabałę. Ciekawe też, gdzie jest cesarz, którego mieli tu spotkać. Na krótką chwilkę do głowy znachora wpadła zabawna myśl o Hakim, ale w ułamku sekundy odrzucił ją jako jeszcze mniej prawdopodobną od nauczenia stada likaonów tańczenia lambady na grzbiecie słonia, który akurat żongluje płonącymi wężami (czego swoją drogą zawsze chciał spróbować). Jak widać władca miał akurat ciekawsze zajęcia, niż przyjmowanie gości. Może układał właśnie jakąś epopeję.
Gunter zwrócił się do Moyo, który sprawiał wrażenie jakby chciał rozerwać mu gardło.
- Wie pan, to już drugi raz w tym tygodniu, kiedy ktoś mnie przygważdża do ziemi. Może to sprawa mojego futra. Czy pan też uważa, że jest ono niezwykle miękkie i aksamitne?– uśmiechnął się szeroko do strażnika. Odchylił głowę i spojrzał na Hakiego – Kiedy tak tu leżę pod panem Moyo, przypomniało mi się, że widziałem się z twoim ojcem w Upendi. Wtedy były jeszcze płatki róż i kocimiętka, ale za to nie mogłem siadać przez dwa dni – wylądowanie zadem w kłującym krzaku było dosyć bolesne. Podłoże jaskini było twarde i kamieniste, więc pewnie znów wyjdzie z tego cały obolały.
- Ojciec cię szuka, a ty tu zajmujesz się jakimiś remontami. Nie odzywasz się, nie wpadasz na rodzinne obiady. Nie pamiętasz już o wujku i swoim starym ojcu. – powiedział z wyrzutem, nie zważając na bliską obecność strażnika.
Sundara
Konto zawieszone

Gatunek:lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Liczba postów:36 Dołączył:Lut 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 75
Zręczność: 70
Spostrzegawczość: 65
Doświadczenie: 5

#9
24-03-2018, 00:51
Prawa autorskie: lioden

Tymczasem Sundara pozostał na zewnątrz nie do końca wiedząc co się nagle stało? Ten cały Gunter nagle wpadł do środka groty a zaraz potem doszedł stamtąd hałas, może nawet warkot i krzyk Guntera, żeby przywódca (chyba) zaczął uciekać. Biały samiec zmarszczył brwi i zacisnął wargi. Może powinien coś zrobić? Jakoś zareagować? Może ten cały Gunter właśnie mordował Cesarza? Byłoby głupio gdyby nagle zostały po nim tylko zwłoki. Podniósł więc swoje zacne białe cztery litery i powoli wkroczył do jaskini przyglądając się samcom uważnie. 
- Halo? Wszystko gra? - Zagaił wyciągając nos do przodu.
Ale chyba wcale niekoniecznie wszystko grało bo wyglądało na to, że wierszokleta przyszpilił szalonego medyka do gleby a przyglądał się temu wszystkiemu orzechowy samiec, który chyba był malarzem? Zabawne w sumie! Zastanawiał się tylko kim on był w tej scenerii? Posłańcem boskim na ziemi? Brzmiało wspaniale. 
[Obrazek: pasek_by_owlyblue-dc22v13.png]
Haki
Cesarz
*

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Liczba postów:485 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 84
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 67
Doświadczenie: 9

#10
25-03-2018, 01:20
Prawa autorskie: Askari

Cóż, widok przyszpilonego do ziemi Guntera sprawiał Hakiemu ogromną satysfakcję i zielonooki nie potrafił powstrzymać wschodzącego na pysku uśmiechu. Słysząc jego słowa brązowyzaczął się zastanawiać co też tym razem strzeliło jego wujowi do głowy. Ostatecznie jednak postanowił spełnić jego życzenia i tym samym zakończyć tę szopkę. Chociaż z drugiej strony chętnie posłuchałby o tym co znachor wyprawiał razem z jego ojcem w Upendi. Oczywiście nie w obecności świadków.
-Ene due rike fake, Moyo bądź tak miły i wyprowadź go stąd- rzekł do strażnika- trochę świeżego powietrza powinno pomóc temu panu.
Albo i nie- dodał w myślach jednak postanowił zachować to dla siebie.
- Oczywiście- odparł Sundarze zdobywając się przy tym na szeroki uśmiech.
-Panowie pozwolą, że przeproszę na jeden moment- rzekł po czym zniknął w głębi jaskini. Haki podszedł do znajdujęcej się obok misek z barwnikami, naczynka z wodą, zanurzył w nim prawą łapę, a następnie wytarł ją o porastający jedną ze ścian mech. To samo  uczynił z lewą. Następnie delikatnie poprawił swoją  grzywę i kiedy uznał, że może już godnie reprezentować swoje stado ruszył w kierunku białego lwa.
-Salut- rzekł, wykonując przy tym delikatne skinienie łbem i zatrzymał się tuż przed Sundarą.
-Jak już zapewne miałeś okazję usłyszeć nazywam się Haki i jestem cesarzem, jednak pozwól, że szczegóły Twojej wizyty omówimy gdy pan Moyo upora się już z naszym nieco nadpobudliwym gościem, zgoda? 
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-03-2018, 19:58 przez Haki.)
Moyo
Wiarus
*

Gatunek:lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Liczba postów:203 Dołączył:Lis 2016

STATYSTYKI Życie: 77
Siła: 76
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 71
Doświadczenie: 37

#11
29-03-2018, 18:24
Prawa autorskie: Angelo, disney
Tytuł pozafabularny: Marzyciel

Udało się. Gniew uderzył do głowy Moya. Jak ten śmieć śmiał atakować cesarza! Już miał go trzepnąć z liścia, kiedy cesarz nakazał mu spokój. Pohamował się i próbował uspokoić. W końcu cesarz wyraźnie znał samca. Jednak nie puścił zamachowcy, a wręcz gdy ten się odezwał warknął mocniej przyciskając i przyduszając go lekko.Miał głęboko gdzieś, że jest on najwyraźniej rodziną cesarza. Pytanie i aluzje jeszcze bardziej go rozwścieczyły i tym razem z całej siły trzepnął Guntera w pysk.
- Zamilcz lwie,
jak pan śmie?
Tak do władcy odezwać się?
Stul pysk panie lwie,
albo popamiętasz mnie!- krzyknął po czym spuścił głowę. Przecież cesarz wyraźnie powiedział, że ma być spokojny.Skłaniając głowę w stronę Hakiego powiedział cicho.
- Wybacz mi panie,nie mogłem powstrzymać się .
Na zewnątrz poczekać, do celi czy poza granice?- spytał. Miał nadzieje, że cesarz wybaczy mu ten wybuch. Wyjdzie stąd gdy tylko będzie wiedział dokąd zabrać to ścierwo.
[Obrazek: iTJUvVI.png]
Gunter
Samotnik
*

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Dorosły Tytuł fabularny:Młodszy Znachor Liczba postów:208 Dołączył:Lut 2018

STATYSTYKI Życie: 94
Siła: 76
Zręczność: 70
Spostrzegawczość: 67
Doświadczenie: 30

#12
29-03-2018, 19:55
Prawa autorskie: ja
Tytuł pozafabularny: Geniusz

Niedotlenienie w wyniku duszenia oraz uraz czaszki po uderzeniu strażnika musiały wywołać u Guntera omamy słuchowe. Niemożliwe przecież, żeby Moyo nazywał Hakiego władcą lub panem. Ani żeby Haki przedstawiał się mianem cesarza. Ta klucha kompletnie nie nadawała się nawet do zadania pokroju malowania jaskini, które sądząc po efektach na ścianie przerastało jego umiejętności, nie mówiąc już władaniu czymkolwiek większym od przeciętnego rozmiaru kałuży, a i to pod warunkiem, że nie zjawiłaby się żadna żaba gotowa walczyć o jej niepodległość. Fakt, że Haki był cesarzem mógł wytłumaczyć tylko w jeden racjonalny sposób – miał halucynacje i wszystko wokół było wytworem jego przeżartego kocimiętką umysłu. Nagle wszystko nabrało sensu. Poeta gadający z krogulcem, biały lew pojawiający się znikąd na szczycie góry i Haki, który z malarza przemienił się w monarchę. Był w zbyt wielkim szoku, żeby pamiętać o zakazie odzywania się.
- Panowie, zdaje się, ze potrzebuję pomocy medyka. Właśnie postradałem zmysły.
Zadowolony z trafnej diagnozy uśmiechnął się szeroko i czekał na rozwój wypadków. W tej chwili nie zdziwiłaby go nawet niezapowiedziana wizyta białego królika z zegarkiem lub szalonego sprzedawcy kapeluszy. Co prawda nie miał pojęcia czym są zegarek lub kapelusz, ale w halucynacjach wszystko jest możliwe.
Sundara
Konto zawieszone

Gatunek:lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Liczba postów:36 Dołączył:Lut 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 75
Zręczność: 70
Spostrzegawczość: 65
Doświadczenie: 5

#13
03-04-2018, 21:50
Prawa autorskie: lioden

Urodziwy, biały samiec nie mógł przegonić zafrapowania tą całą sytuacją ze swojego jasnego lica. Ot, nie spodziewał się aż takiego szaleństwa ze strony tego szalonego znachora, który był pierwszy do amputacji. Skoro był taki skłonny do tego, żeby atakować cesarzy albo po prostu przywódców stad to zdecydowanie brakowało mu piątek klepki, jak nie czwartej, trzeciej... może w ogóle ich nie miał. 
- Dobrze - odparł cesarzowi gdy ten zarządził wpierw by pozbyć się zamachowca. Sundara podszedł nieco bliżej na wypadek gdyby Moyo poprosił go o pomoc w wyniesieniu Guntera. Może i nie pałał do niego sympatią, albo nawet wątpliwym szacunkiem to jednak przecież przyszedł tu się osiedlić. Mógł więc pomóc stadu w czymś od razu. 
Zdołał jednak odpowiedzieć Hakiemu na jego uprzejmość.
- Nazywam się Sundara - skinął kształtnym łbem. 
[Obrazek: pasek_by_owlyblue-dc22v13.png]
Haki
Cesarz
*

Gatunek:Lew afrykański Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Liczba postów:485 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 84
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 67
Doświadczenie: 9

#14
05-04-2018, 22:01
Prawa autorskie: Askari

Haki tylko machnął łapą, dając strażnikowi do zrozumienia, że nie ma mu za złe  drobnego nadużycia przemocy wobec Guntera. W sumie to trochę mu się należało za te wszystkie lata.
-Cóż, temu panu przyda się nieco świeżego powietrza. Moyo, bądź tak miły, puść go i oprowadź po okolicy. Jak już trochę ochłonie, wróć tu z powrotem, ewentualnie ja spróbuję was odszukać, a jeżeli spacer mu nie pomoże, to zaprowadzimy go do Vincenta, może jego mikstury coś tu wskórają- rzekł, chociaż w głębi duszy wcale w to nie wierzył. Najgorsze było to, że zachowanie Guntera wcale nie wynikało z żadnej choroby czy upośledzenia, on po prostu taki był.
Kiedy sprawa szalonego wuja wydawała się być załatwiona, cesarz zwrócił się do Sundary.
-Niestety przyjacielu, w każdej rodzinie trafi się jakaś czarna owca- powiedział spoglądając ukradkiem w kierunku Guntera- a czasem nawet i kilka- naturalnie zielonooki miał w tym momencie na myśli swojego ojca.
-W każdym razie, co sprowadza Cię na ziemie Cesarstwa Doliny?- zapytał, jednocześnie lustrując wzrokiem sylwetkę jasnego samca. Białe futro, jasne oczy, no cóż, stary Tib byłby w siódmym niebie, gdyby tutaj z nimi był. Tak więc dobrze, że go nie ma.
Moyo
Wiarus
*

Gatunek:lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Tytuł fabularny:Strażnik Liczba postów:203 Dołączył:Lis 2016

STATYSTYKI Życie: 77
Siła: 76
Zręczność: 66
Spostrzegawczość: 71
Doświadczenie: 37

#15
05-04-2018, 22:11
Prawa autorskie: Angelo, disney
Tytuł pozafabularny: Marzyciel

O tak. Zdecydowanie podkradał zmysły. Ale nie teraz to musiało zdarzyć się już dawno. Skłonił głowę przed cesarzem cicho mówiąc ,,tak jest" . Po czym dość brutalnie zszedł z Guntera i w pelnej gotowosci wskazał glowa wyjście. Oczy Moya wypatrywały najmniejszego ruchu zdradzającego chęć ucieczki wariata a w takim przypadku lew rzylucilby się by znów sprowadzić go do parteru.
- Ruszaj pan szybko raz dwa,
Poznasz  kawał  cesarstwa- warknął w strone Guntera po czym wydając głośnie salut na pożegnanie wyprowadził Guntera na zewnątrz pilnując go bacznie z gotowymi do ataku pazurami.

Z.t
[Obrazek: iTJUvVI.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-04-2018, 22:12 przez Moyo.)


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości