♫ Audycja 36 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Warsir!
  • Forum zostało zarchiwizowane i dostępne jest jedynie w wersji do odczytu - poza ShoutBoxem i tematami pozafabularnymi. Dziękujemy za wspólną grę!
  • Oficjalny kanał na discordzie - do kontaktu z graczami.
  • Stale aktywny pozostaje dział z pożegnaniami, gdzie każdy będzie mógł dopisać swoje.
  • NIE zgadzamy się na kopiowanie jakiejkolwiek części tego forum, także po jego zamknięciu.

    ~ Administracja Król Lew PBF (2006-2018)
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Pogoda
1-15 września
21 °C
16 °C
16-30 września
23 °C
17 °C
Postać miesiąca:
Sierpień

Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei

Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
Znajdziecie nas na:
Mwuaji
Konto zawieszone

Gatunek:Guziec Afrykański Płeć:Samiec Wiek:6 lat Liczba postów:55 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 65
Zręczność: 45
Spostrzegawczość: 55
Doświadczenie: 5

02-12-2016, 20:47
Prawa autorskie: Ja

Mwuaji był gotowy do ucieczki, gdy zauważył, że w pobliżu niego zebrała się niezła grupka drapieżników, zwłaszcza, że młody lew którego swego czasu przegonił wyglądał na ośmielonego towarzystwem i widocznie chętnego na polowanie.
Kiedy zbliżyła się do niego hiena, pochylił tylko głowę kierując w jej stronę pokaźne szable i odsunął się powoli kilka kroków w tył. Jakie było jego zdziwienie, gdy się do niego odezwała. Czyżby cała ta zbieranina była zbyt słaba i zbyt mało honorowa by normalnie zapolować?
- Jeśli chcecie mnie zaatakować to po prostu to zróbcie. Myślisz, że nie widzę jak patrzy się na mnie ten lew? - Rzucił oschle.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2016, 20:47 przez Mwuaji.)
Taal
Samotnik
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Młoda Dorosła Towarzysz:Dudek Liczba postów:231 Dołączył:Cze 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 70
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 61
Doświadczenie: 10

02-12-2016, 21:51
Prawa autorskie: Lineart - Red-Cayenne | Cała reszta - Skadim; Mała Taal - ciocia Vult :3

Lwica zaś stała kroczek za Gydą kryjąc się nieco w jego cieniu, tak jak on wcześniej krył się za jej bokiem. Obecność dwóch dorosłych, a w dodatku nieznanych samic skutecznie czarną kotkę onieśmielała i zawstydzała. Rasa nie miała tutaj w tej chwili żadnego znaczenia, bądź co bądź zielonooka była wychowana w stadzie o niejednolitej strukturze gatunkowej. Taal zwyczajnie bała się dorosłych, bo często wyczuwała ich zamiary zanim jeszcze i jakkolwiek się z nimi zdradzili. Trzeba zaś wiedzieć, że nie zawsze były to dobre zamiary. Od hieny, ani od chwilę przybyłej po szarej lwicy nie emanowała jednak wrogość, ni szczera, ni ukryta. Białogrzywa wychyliła się więc zza swojego przyjaciela z szczerym uśmiechem na szarawym pyszczku i raźno postawionymi uszami. Ze zdziwieniem przyglądała się jak hiena podchodzi do niezbyt ufnego guźca i zaczyna z nim rozmawiać. Córka węża była przyzwyczajona do tego, że różne gatunki żyją ze sobą w zgodzie ale nigdy jeszcze chyba nie widziała, aby drapieżnik mógł normalnie porozmawiać z swoją możliwie przyszłą ofiarą. Kiedy szara była pogrążona w rozmowie Taal zerknęła na Gydę. Baqiea chciała ich odprowadzić na Lwią Ziemię i o ile czarna nie miałaby przez to kłopotów, to przecież młody książę opuścił rodzinne ziemie bez pozwolenia. Co jeśli jego matka nie pozwoli im się więcej widywać, kiedy stwierdzi że piwnooki uciekł przez towarzystwo młodej członkini Bractwa? Lwica skrzywiła się nieco, gdy łaciata samica powiedziała, jaki rodzaj posiłku ma na myśli. Nie chciała jej robić przykrości, zatem nie skomentowała tego, jednak miała pewne obawy. Podczas swojej samotnej tułaczki Taal nieraz głodowała i pewnego razu spróbowała pożywić się jakimiś owadami. Bardzo potem bolał ją brzuch, więc nie podjęła kolejnej próby. Wolała już dążyć do swojego celu z pustym żołądkiem, niż leżeć z chorym żołądkiem.
- Umm ja... Ja chyba nie jestem głodna, no i... Nie jadam robaków. Bardzo źle się po nich czuje.
[Obrazek: 8032cdd0a7a8.png]
Mała Taal
Głos Taal | Main Theme
Głos i Theme zaktualizowane 21.04.2018


Gyda
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Liczba postów:378 Dołączył:Wrz 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 70
Zręczność: 65
Spostrzegawczość: 79
Doświadczenie: 16

03-12-2016, 21:16

Hiena najpierw zdążyła dużo powiedzieć, a potem od razu przeszła do działania, wskutek czego Gyda popadł w bardzo głęboką konsternację. Nawet jeśli chciał szybko zdementować domniemanie o jego i Taal pochodzeniu z Lwiej Ziemi, to nie mógł tego zrobić ze względu na szok, jaki go pochwycił po uświadomieniu sobie, że ktoś zamierza go poczęstować robactwem, a ponadto - o, najświętsze duchy przodków! - prosi w tym celu o pomoc odyńca... Taal nie była w całej sytuacji bardzo pomocna - i ją powlokło oszołomienie tak głębokie, że zdobyła się jedynie na próbę grzecznej odmowy. Jej słowa przebiły się jednak przez powlekającą Gydę woalkę dezorientacji i szturchnęły jego głowę na tyle mocno, by lewek spróbował jakoś, dosyć nieudolnie, odnieść się do wcześniejszych słów rozmawiającej z guźcem hieny.
- My... - Nie spuszczał jednak cały czas z nich wzroku, a fakt, że patrzył na świńskie wargi, jak poruszają się, miętoląc słowa znanej mu mowy, naprawdę nie był pomocny w zbieraniu myśli. - Nie, my... nie aż tak... daleko...
Nie domknął skrzywionego pyszczka. Nie postawił rozsuniętych na boki uszu. Naprawdę w to nie wierzył. Gapił się na rozgrywającą się przed jego oczami scenę, jakby należała do innej rzeczywistości, całkowicie go pochłaniającej poza tym. Xenia i jej uprzejme pytanie o tożsamość dwojga podróżników pozostało bez odpowiedzi. Ale może lwica zrozumie, orientując się, że zszokowała nie tylko Taal, która jeszcze była w stanie wydobyć z siebie jako taką odpowiedź, ale i jej kompana, może się tylko z nich zaśmieje.
Haiku o pełnym przygód życiu utalentowanego Gydy i o jego przyjacielu bardzie Kuro:
Wybrałem podróż –
o świcie spadł w lesie śnieg
leciało pióro
Baqiea
Samotnik
*

Gatunek:Hiena Płeć:Samica Wiek:młoda dorosła Znamiona:1/4 Liczba postów:394 Dołączył:Maj 2016

STATYSTYKI Życie: 90
Siła: 45
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 52
Doświadczenie: 74

04-12-2016, 00:28
Prawa autorskie: ja
Tytuł pozafabularny: Niezrównany Nie-lew

Baqiea uśmiechnęła się do guźca.
-On nie jest z stada do którego należę, więc patrzeć może ale że to nasze tereny... uch ta lwica to też nie z mojego stada ale dała się namówić na małe co nieco. Po prostu tu ci nie od nas nie powinni polować. Wiesz naruszanie terenu i tak dalej. Zawsze możemy się umówić tak że tylko pokażesz gdzie mam szukać, a w razie potrzeby potem ja postaram się pomóc tobie. Baqiea jestem-
Powiedziała szczerze hiena i lekko zastrzygła uchem
-Nie każdy robak jest taki sam. Niektóre są trujące ale moim zdaniem te tłuste są najlepsze, smakują nieco jak mięsna galareta z nutą rybki ale to też zależy od gatunku.-
Potem zerknęła na Gyde
-Czyli jeszcze gorzej. Po okolicy włóczy się zabójca lwiątek, a pewnie skoro nie z lwiej ziemi to jesteście samotnikami. Lepiej was odprowadzę do tych którzy się wami opiekują. Nie zniosłabym myśli że mogło by się tak młodym coś stać-
Xenia
Samotnik
*

Gatunek:Lew Afrykański Płeć:Samica Wiek:Młoda dorosła Towarzysz:Pliszka siwa Liczba postów:226 Dołączył:Gru 2015

STATYSTYKI Życie: 95
Siła: 60
Zręczność: 72
Spostrzegawczość: 82
Doświadczenie: 10

05-12-2016, 10:41
Prawa autorskie: Avatar - ja, obrazek w podpisie - Vasanti Vei
Tytuł pozafabularny: Mistrz Pióra

- Nie nie, nie miałam na myśli guźca... - zdążyła szybo dodać, na propozycje Gydy o polowaniu. Powstrzymała się od śmiechu, mimo że sytuacja ta i reakcja nieznajomych wydawała jej się dosyć zabawna to jedynie uśmiechnęła się lekko rozbawiona, dając Baq wszystko wyjaśnić. Spodziewała się że to będzie niezłe zaskoczenie u młodych, ale nie sądziła że aż tak.
- Z mojej strony nic ci nie grozi - wtrąciła gdy hiena zaczęła rozmawiać z guźcem, w przeciwieństwie do niej nie zbliżała się, nie chcąc go niepotrzebnie stresować: - Jeśli chcesz mogę się jeszcze troszeczkę odsunąć żebyś poczuł się bezpieczniejszy - zaproponowała guźcowi, uśmiechając się do niego przyjaźnie: - Wy też możecie, prawda? - spytała dwojga nieznajomych. Dalej milczała, słuchając zaciekawiona co Baqiea mówi o robakach przy czym lekko zamyślona.
- Jeśli nie chcecie nie musicie ich jeść - dodała chwilę później do młodych lwów: - Jak źle się po nich czujesz to tym bardziej... - zwróciła się w stronę Taal, następnie dalej mówiąc do ich obojga: - Może jednak warto spróbować, może nam zasmakują? Ja też nigdy ich nie próbowałam, a skoro są różne rodzaje i smaki to na pewno któryś okaże się tym najsmaczniejszym... - mówiła zachęcająco, ale nie zamierzała nikogo zmuszać, przypomniała sobie o czymś nagle: - Chwila, są trujące robaki? Może zjadłaś właśnie te? - zerknęła na Taal.
- Jak nie macie nic przeciwko i ja mogłabym się z wami zabrać i tak niedługo ruszam w dalszą podróż, a w czwórkę będzie łatwiej się obronić - odezwała się po słowach hieny o zabójcy lwiątek. Nigdy nie podróżowała w grupie, więc to może być całkiem ciekawe doświadczenie i miłe, bo lwica zdecydowanie nie należała do tych, którzy lubią samotność i na dłuższą metę źle ją znosiła. Po za tym sama nie chciała by komuś coś się stało.
- To prawda że te białe, tłuste larwy są najlepsze tak jak mówił Tib? - zagadała w stronę guźca i Baqiui, w dalszym ciągu zostając tam gdzie była, choć miała ochotę podejść nieco bliżej do kopytnego. Zostawiła sobie w zanadrzu jeszcze więcej ciekawskich pytań odnośnie nowego pożywienia, ale skutecznie powstrzymywał ją głód i nie mogąc się doczekać kiedy go zaspokoi, nie chciała niepotrzebnie przedłużać tej chwili. Nieco się ekscytowała, na samą myśl że jak się uda przejść na robaki... Nie, raczej na pewno się uda, to już nigdy nie będzie musiała posilać się mięsem, a to wykluczy nawet te momenty kiedy już ostatecznie nie miała wyjścia i nie mogąc znaleźć padliny musiała polować, co kłóciło się z jej poglądami.
[Obrazek: SLSoZK4.png] 


Ma malunek na prawej łopatce przedstawiający jak na razie tylko dwie żyrafy, młoda i dorosła, stojące naprzeciwko siebie.
Taal
Samotnik
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Młoda Dorosła Towarzysz:Dudek Liczba postów:231 Dołączył:Cze 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 70
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 61
Doświadczenie: 10

06-12-2016, 18:41
Prawa autorskie: Lineart - Red-Cayenne | Cała reszta - Skadim; Mała Taal - ciocia Vult :3

Młoda powoli otrząsała się z zdumienia, chyba nieco szybciej niż Gyda. U Taal kwestia zaakceptowania tego, iż guziec też jest myślącą, gadającą istotą, tak jak oni, to była jedynie czysta myślowa formalność. Czarna lwica była bądź co bądź wychowana w stadzie wielogatunkowym i przywykła do niespotykanych, zbyt często, w naturze relacji. Spojrzała się na swojego płowego przyjaciela i zachichotała cicho, zakrywając łapą pyszczek. Mina księcia była tak zabawna, że wężowa córa nie mogła powstrzymać tej oznaki rozbawienia. Taal odsunęła łapkę od mordki, na której wciąż widniał uśmieszek, i delikatnie zamknęła Gydzie pyszczek, podsuwając swoją łapę pod brodę Lwoziemca. Szmaragdowe oczy dopiero po chwili znów zwróciły się w kierunku Xeni i Baqiey, a i tak zrobiły to z ociąganiem, jakby chciały jak najdłużej pozostać przy piwnookim samczyku.
- Mhm... Nie wiem czy były trujące... Ale na pewno nie były smaczne! Króliki są smaczne, zwłaszcza te małe. No i tak zabawnie się za nimi goni.
Białogrzywa przyczaiła się na przednich łapach, jak gdyby szykowała się do skoku na wspomnianego gryzonia. Z bojowniczą miną przyskoczyła do kamyka, który leżał po środku między młodymi, a tubylcami. Mina Taal jednak zrzedła nieco kiedy hiena wspomniała zabójcę, lecz bardziej zmartwiła ją propozycja odprowadzenia do opiekunów lub wspólnego podróżowania. Nie chciała odmawiać, ani kłamać ale jeśli nie mogła pozwolić by obcy, nieważne jak mili, dowiedzieli się o Bractwie. Na pyszczku młodej lwicy pojawiło się wyraźne zmieszanie.
- Ale my jesteśmy sami. Tak całkiem sami, od bardzo dawna. Dlatego nie trzeba nas odprowadzać ani nic.
Niebezpieczny morderca wydawał się teraz zagrożeniem tak mglistym i odległym, że chwilowo Taal nie miała głowy, aby o nim rozmyślać.
[Obrazek: 8032cdd0a7a8.png]
Mała Taal
Głos Taal | Main Theme
Głos i Theme zaktualizowane 21.04.2018


Mwuaji
Konto zawieszone

Gatunek:Guziec Afrykański Płeć:Samiec Wiek:6 lat Liczba postów:55 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 65
Zręczność: 45
Spostrzegawczość: 55
Doświadczenie: 5

06-12-2016, 20:55
Prawa autorskie: Ja

Spoglądał podejrzliwie to na robakożene hienę i lwicę, to na pozostałe dwa młodziki, które były chyba nie mniej zbite z tropu niż guziec.
- Tam dalej przy rzece... jest zwalony pień, w którym są robaki. - Odpowiedział niepewnym tonem, nie spuszczając wzroku z hieny. Nie odpowiedział na pytanie lwicy, wciąż będąc zupełnie zaskoczony przebiegiem spotkania i gapiąc się na pierwszą rozmówczynie jak na kompletną wariatkę.
Baqiea
Samotnik
*

Gatunek:Hiena Płeć:Samica Wiek:młoda dorosła Znamiona:1/4 Liczba postów:394 Dołączył:Maj 2016

STATYSTYKI Życie: 90
Siła: 45
Zręczność: 75
Spostrzegawczość: 52
Doświadczenie: 74

07-12-2016, 00:20
Prawa autorskie: ja
Tytuł pozafabularny: Niezrównany Nie-lew

-Bardzo panu dziękuję-
Powiedziała hiena i ukłoniła się. Wróciła do grupy i na zdanie o tym że dwójka lwów jest sama powiedziała
-Więc trzeba by o was powiedzieć naszemu przywódcy. Myr to dobry władca i z chęcią przygarnąłby was do rodziny jak przygarnął mnie.-
Wizja nowych członków stada i to jeszcze takich miłych bardzo podobała się hienie
-No ale teraz zapraszam za mną.-
Po tych słowach ruszyła w stronę pniaka zrywając po drodze duży liść. Już na miejscy zaczęła przyglądać sie robactwu i wyciągnęła jednego z owadów
-Ten smakuje jak zebra z kawałkiem ryby ale jest bardziej chrupki. Ten za to jest dobry na zgagę chociaż można po nim dostać gazów...-
I tak zaczęła swój wykład który przerwała paroma chrupnięciami jedzonych okazów.
-Tego powinnaś spróbować-
Powiedziała podsuwając sporą larwę lwicy
Gyda
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Liczba postów:378 Dołączył:Wrz 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 70
Zręczność: 65
Spostrzegawczość: 79
Doświadczenie: 16

07-12-2016, 00:34

Smakują.
Jak.
Mięsna.
Galareta.
Z nutą.
Rybki.
Ciałem Gydy szarpnął bezwolny spazm, policzki wezbrały w powietrze i kwaśne, spienione soki trawienne, które lewek zmusił się, żeby przełknąć z powrotem do żołądka. Jakimś cudem ustał na wszystkich czterech łapach obok Taal i nie zrzygał się na jej łapkę, uprzejmie zamykającą przed sekundą jego półotwarty w zdumieniu pyszczek.
Wystał chwilę w bezruchu, otumaniony nudnościami i szumem w uszach. Najpierw uniósł brwi, mnąc czoło kilkoma liniami zmarszczek, a dopiero potem powieki, by spojrzeć na świat nieco bardziej przytomnie. Taal zasadzała się wtedy na kamyk. Skok w jego kierunku, widok czarnej smugi jej futerka w kąciku oka, był ostatecznie tym, co wyrwało go z letargu i nakazało potrząsnąć łebkiem, żeby się ocucić.
I jemu propozycja wędrówki z parą wegetarian zabiła w głowie głośnym alarmem. Nie tylko z powodu własnych odczuć i niechęci do gospodarzy tych ziem, ale przede wszystkim przez wzgląd na Taal i Bractwo, o którym zdążył wyrobić sobie przynajmniej takie pojęcie, że jest tajne. Dlatego kiedy tylko usłyszał propozycję hieny i wtór do niej Xeni, natychmiast pozwolił przejść swoim myślom na wyższe obroty. Ściągnął brwi, zerknął w lewo, zerknął w prawo, po czym z mocno zmarszczonym czołem podszedł prędko do Taal i nachylił się do niej tak, by tylko ona mogła go usłyszeć, kiedy z gniewnym wyrazem pyszczka szeptał do jej ucha:
Zostawimy ich za plecami, tylko musimy zgubić trop. - Zawiesił głos na moment. Spojrzał na guźca. W tej chwili był mu wdzięczny za genialny plan, na który by nie wpadł, gdyby nie wspomniana przez niego rzeka. - W wodzie. 
Odsunął od ucha Taal mordkę i popatrzył w zielone oczy z powagą. Wiedział, że Taal nie boi się wody, przynajmniej tej słonej się nie bała, ale wcale nie był taki pewien, czy zechce zgodzić się na niewypowiedzianą cześć planu, czy będzie chciała skoczyć na głęboką wodę, mając za koło ratunkowe tylko jakiś konar lub rzeczony przez odyńca pień, jeśli ten leżeć będzie dostatecznie blisko wody. Tratwa. Oto, czego potrzebowali!
Haiku o pełnym przygód życiu utalentowanego Gydy i o jego przyjacielu bardzie Kuro:
Wybrałem podróż –
o świcie spadł w lesie śnieg
leciało pióro
Xenia
Samotnik
*

Gatunek:Lew Afrykański Płeć:Samica Wiek:Młoda dorosła Towarzysz:Pliszka siwa Liczba postów:226 Dołączył:Gru 2015

STATYSTYKI Życie: 95
Siła: 60
Zręczność: 72
Spostrzegawczość: 82
Doświadczenie: 10

07-12-2016, 16:10
Prawa autorskie: Avatar - ja, obrazek w podpisie - Vasanti Vei
Tytuł pozafabularny: Mistrz Pióra

Nie mogła zaprzeczyć słowom Taal, króliki rzeczywiście były dość smaczne i Xenia miała okazje spróbować zajęczego mięsa jako lwiątko, ale królicze oczy były smutne i można w nich było dostrzec lęk przed nadchodzącą śmiercią, jak u większość zwierząt obawiających się drapieżników. Biało-brązowa nie chciała zadawać cierpienia, dlatego tak bardzo nie znosiła polowań. Uśmiechnęła się tylko lekko na zabawę Taal z kamykiem, co odwróciło jej uwagę od Gydy, może nawet sama miałaby ochotę się powygłupiać, ale wciąż dręczył ją głód, a żołądek uporczywie jej o tym przypominał. Nie przejęła się zbytnio że guziec nie miał ochoty z nią rozmawiać, była przyzwyczajona nawet do ucieczek roślinożerców na jej widok, co jakby nie było, było naturalną koleją rzeczy. Uśmiechnęła się do kopytnego w podziękowaniu: - Ja też dziękuje - dodała zaraz po słowach Baq. Podniosła się ostrożnie, by nie spłoszyć guźca, podchodząc już do hieny.
- Na prawdę jesteście zupełnie sami? W takim razie doskonale sobie radzicie - skomentowała słowa Taal, z lekkim uznaniem, wiedziała że to nie było łatwe poradzić sobie samemu, a pomimo tego nie wyglądali na wygłodzonych, więc musieli doskonale sobie radzić w zdobywaniu pożywienia. Zielonooka ceniła sobie wolność i po części rozumiała obojga młodych, jeśli i dla nich wolność była ważna to za pewne nie zechcą dołączyć do stada. Z drugiej strony lwicy zrobiło się ich żal, ona sama wybrała życie samotnika, a oni zostali zostawieni sami sobie, na pastwę losu, na pewno chcieli doznać nieco rodzinnego ciepła, poczucia że są dla kogoś ważni, mieć rodzinę.
Ruszyła za hieną ochoczo, zauważyła że Gyda szepcze coś do Taal, z ciekawością nastawiła uszy, ale i tak nic nie zdołała usłyszeć. Potem już słuchała uważnie na Baqiue, z trochę niewyraźną miną przyglądając się robakom, niektóre były dosyć obślizgłe i nie wyglądały na zbyt smakowite, ale nie zamierzała się tym zrazić, była zbyt pewna że to dobry pomysł i zbyt ciekawa, a oczywiście też zbyt głodna by nie spróbować. Wysunęła jeden pazur u przedniej łapy nadziewając na niego larwę, którą podała jej hiena i nie patrząc na robaka wzięła go do pyska przegryzając jednocześnie, poczuła nietypowy i nieznany dotąd smak, ale był całkiem całkiem.
- Niezłe - stwierdziła zadowolona i zaczęła się częstować, jednocześnie nie przeszkadzając przy posilaniu się hieny. Niektóre robaki jej nie smakowały, ale mimo to z uprzejmości nie zamierzała nimi gardzić, były też takie co całkiem przypadły lwicy do gustu i starała się wybierać te kąski, w których zasmakowała.
- To jak? Chcecie... - przegryzła robaka: - ...spróbować? Są całkiem dobre - odwróciła się do Gydy i Taal, ale czy wciąż tutaj byli?
[Obrazek: SLSoZK4.png] 


Ma malunek na prawej łopatce przedstawiający jak na razie tylko dwie żyrafy, młoda i dorosła, stojące naprzeciwko siebie.
Taal
Samotnik
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Młoda Dorosła Towarzysz:Dudek Liczba postów:231 Dołączył:Cze 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 70
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 61
Doświadczenie: 10

17-12-2016, 14:42
Prawa autorskie: Lineart - Red-Cayenne | Cała reszta - Skadim; Mała Taal - ciocia Vult :3

Chciała jakoś zaprzeczyć słowom szarej hieny, pokręcić przecząco głową, na ten niezbyt dobry pomysł prowadzenia do przywódcy. Taal teraz zmartwiła się nie na żarty, wszak do tej pory nie kłamała, jedynie mówiła pół prawdy, a tutejsi najwyraźniej tego nie dostrzegali lub udawali, że nie eidzą. Młoda lwica miała jednak pewność, że władca tutejszych ziem dostrzeże jej połowiczne odpowiedzi i będzie domagał się całej prawdy, której to zielonooka wyjawić przecież nie mogła. Nim jednak wypowiedziała chociaż słowo Xenia i Baqiea zaczęły swój posiłek, a białogrzywa jedynie przyglądała się temu z niedowierzaniem. Na jej pyszczku pojawił się grymas, jaki to zazwyczaj robią dzieci, kiedy rodzice każą im zjeść coś "niedobrego". Jak można jeść te pełzające robaczki z własnego wyboru? Oczywiście Taal nie dyskryminowała dwóch "wegetarianek", lecz zwyczajnie nie mogła zrozumieć ich toku myślenia. Robaki przecież były jedzeniem dla ptaków albo właśnie guźców, a nie dla drapieżników jak oni. Przecież zebra nie zacznie jeść mięsa, dlaczego więc lwy lub hieny miałyby zacząć jeść trawę lub właśnie robaki. Z nieco naiwnego punktu widzenia Taal dwie starsze samice wręcz ciut okradały rdzennych owadożerców z ich pożywienia. Nie skomentowała jednak tego. Zastrzygła uchem kiedy Gyda z gniewną miną wyszeptał jej swój plan. Taal ściągnęła wargi i z poważnym wyrazem pyszczka skinęła łbem w odpowiedzi swojemu Lwoziemskiemu przyjacielowi. Jedna poważna wątpliwość zaistniała jej w głowie, lecz zanim zdążyła konspiracyjnym szeptem zwrócić się do Gydy, Xenia zadała pytanie, które całkiem wybiło czarną z zamyślenia.
- Co...?
Córa węża wybita z swoich myśli zwyczajnie nie przyjęła do wiadomości, o co właściwie samotniczka pytała. Uśmiechnęła się próbując zamaskować niezręczność sytuacji.
- Nie, nie. My raczej... No... Dziękuje ale nie.
Poczekała chwilę i kiedy wydało jej się, że lwica i hiena wróciły do jedzenia zwróciła się szeptem do płowego samczyka, zakrywając łapką pyszczek, by nikt ich nie podsłuchał.
- Masz racje ale nie możemy wejść do rzeki tutaj, bo zaczną coś podejrzewać. Znikniemy im z widoku i dopiero wtedy przekroczymy rzekę.
[Obrazek: 8032cdd0a7a8.png]
Mała Taal
Głos Taal | Main Theme
Głos i Theme zaktualizowane 21.04.2018


Mwuaji
Konto zawieszone

Gatunek:Guziec Afrykański Płeć:Samiec Wiek:6 lat Liczba postów:55 Dołączył:Cze 2016

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 65
Zręczność: 45
Spostrzegawczość: 55
Doświadczenie: 5

17-12-2016, 19:27
Prawa autorskie: Ja

- Eee... nie ma za co... - Wydukał, wciąż gapiąc się to na hienę, to na białą lwicę.
Nie, żeby podobało mu się bycie ściganym, atakowanym i zjadanym, ale... taka była kolej rzeczy. Te dwie samice wzbudzały w nim niepokój, jak chore, szalone zwierzęta, do których lepiej się nie zbliżać. Ciekawe, czy reszta ich stada była tak samo dziwna. Najlepiej nie zapuszczać się w te tereny przez jakiś czas.
Jeszcze raz kontrolnie zerknął na dwójkę młodych lwów. Wydawali się tak samo skonsternowani i zażenowani co on.
Obrał jakąś ścieżkę z dala od drapieżników i powoli się ulotnił, spoglądając jeszcze kilka razy za siebie, czy przypadkiem któryś z nich nie zaczął pogoni.

/zt.
Until I should die, until I should break,
not a god, not a devil my soul shall take.
If I should lie to betray myself,
then I would damn myself, and my soul forsake.

[WYGLĄD][THEME]
Gyda
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Liczba postów:378 Dołączył:Wrz 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 70
Zręczność: 65
Spostrzegawczość: 79
Doświadczenie: 16

17-12-2016, 21:55

- Mam znacznie lepszy plan - wyszeptał, wzorem Taal zasłaniając pyszczek łapą w czasie mówienia. Wtedy też zdał sobie sprawę z obecności proponującej im proteinową przystawkę Xenii i tego, że pora najwyższa ów lepszy plan zacząć realizować. Dlatego wyprężył pierś, otworzył szeroko oczy i z entuzjazmem odparł w stronę biało-brązowej lwicy: - A ja się skuszę! - Podążył nawet krok przed siebie. Ciągnął rzeczowym tonem, w którym próżno by szukać oszustwa, kto z resztą mógłby to stanowisko za udawane wziąć, kiedy lewek wyraził dezaprobatę do tej pory tylko miną. - Raz się żyję, nigdy tego nie jadłem, chodź - polecił lekkim tonem w stronę przyjaciółki, kiedy jednak na nią spojrzał, przekazał jej w zaciśnięciu warg i wytrzeszczu oczu żywą, nieznoszącą sprzeciwu determinację. ZABIJĘ CIĘ, JEŚLI NIE PÓJDZIESZ ZA MNĄ.
Odwrócił się i ruszył w stronę rzeki i wskazanego wcześniej przez odyńca pniaka. Wytrzeszczył oczy, widząc jak Xenia nabija na pazur tłustą larwę, a następnie ściąga ją, ociekającą jakąś ropną, białą mazią, ze szpona wargami. Udało mu się nie zwrócić spienionej zawartości pustego od wielu godzin żołądka, udało mu się zatrzymać go w sobie... Ale wrócić do obranej przed momentem roli było mu niezwykle trudno - zachowanie niewzruszonego, ba! niewinnie uśmiechniętego wyrazu pyszczka było zadaniem, które gdy tylko dotarł do powalonego pniaka, wykonał ledwo co.
Wykorzystując pęd raźnego marszu ku wodzie raz unosił, raz tylko napinał kąciki ust w rytm wybijanych żwawo kroków, udało mu się jednak tym sposobem swój cel zrealizować, a potem było już z górki. Oparł łapy o powalony pień i zarzucił energicznie łepkiem, wołając:
- Chodź, Taal, pomóż mi to odsunąć. Pod spodem będzie tych robaków znacznie więcej!
A pieniek leżał przy samym brzegu, a dalej - płynęła wartkim nurtem woda. Jedno mocniejsze pchnięcie wrzuci do wody przełamany w pół, gruby, suchy pień o wystających z jednej strony korzeniach i będzie Gydzie i Taal potrzeba potem tylko dwóch celnych skoków - jego i jej.
Haiku o pełnym przygód życiu utalentowanego Gydy i o jego przyjacielu bardzie Kuro:
Wybrałem podróż –
o świcie spadł w lesie śnieg
leciało pióro
Taal
Samotnik
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Młoda Dorosła Towarzysz:Dudek Liczba postów:231 Dołączył:Cze 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 70
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 61
Doświadczenie: 10

18-12-2016, 00:36
Prawa autorskie: Lineart - Red-Cayenne | Cała reszta - Skadim; Mała Taal - ciocia Vult :3

Nieco zagubiona ruszyła za Gydą, zostając nieco z tyłu. Nie powie mu przecież, iż jej plan wydaje się lepszy, czy rozsądniejszy. To nie byłoby w stylu młodej lwicy. Zdeterminowany i ciut niepokojący wzrok płowego samczka wprawił zielonooką w lekkie osłupienie. Przemilczala to jednak, podobnie mam ochydnie wyglądające robaki, na których widok robiło jej się niedobrze, a ona w przeciwieństwie do Gydy jadła coś i to całkiem nie dawno.
- Oh! Jasne już pomagam.
Dopiero wtedy odczytała zamiary księcia i zabrała się za przesuwanie pniaka wraz z przyjacielem. Jedno porządne pchnięcie i pniak był w wodzie. Nie mieli jednak dużo czasu, wszak nurt szybko zabierze prowizoryczną tratwę ze sobą. Taal kiwnęła głową w kierunku dryfującego pniaka, tuż zanim na niego wskoczyła. Kiedy jej łapy znalazły oparcie na drewnianym podłożu odwrócił się w stronę Gydy z nieco przestraszonym wzrokiem. Tym jednym spojrzeniem wręcz błagała go "Pośpiesz się! Nie chcę zostać sama.".
[Obrazek: 8032cdd0a7a8.png]
Mała Taal
Głos Taal | Main Theme
Głos i Theme zaktualizowane 21.04.2018


Xenia
Samotnik
*

Gatunek:Lew Afrykański Płeć:Samica Wiek:Młoda dorosła Towarzysz:Pliszka siwa Liczba postów:226 Dołączył:Gru 2015

STATYSTYKI Życie: 95
Siła: 60
Zręczność: 72
Spostrzegawczość: 82
Doświadczenie: 10

20-12-2016, 10:51
Prawa autorskie: Avatar - ja, obrazek w podpisie - Vasanti Vei
Tytuł pozafabularny: Mistrz Pióra

Wróciła do jedzenia, musiała dosyć dużo zjeść by zapełnić lwi żołądek, ale była zbyt ciekawa by chociażby kontem oka nie popatrzyć na młodych. Znów coś szeptali do siebie i znów zielonooka nie mogła wyłapać żadnych ze słów, mimo że jej uszy były z lekka uniesione w kierunku Taal i Gydy. Lwica nie należała do tych którzy by byli zbyt podejrzliwi, przy czym była zbyt ufna, więc nie połapała się że coś jest nie tak.
- Pa, miłej drogi - zawołała w stronę guźca, przełykając wcześniej kęs dosyć obślizgłego jedzenia. Posłała zadowolony uśmiech w kierunku Gydy, który wyraził chęć skosztowania nowych smaków. Lwica nawet przesunęła się nieco w bok, robiąc im miejsce obok siebie: - Trochę ciasno, ale powinniście się zmieścić.
- Myślę że obojgu wam zasmakują, są przepyszne... - dodała na zachętę. Odwróciła się na moment do Baq: - Bez wahania przejdę na robakową dietę... A właśnie, tylko... Wiesz może w których miejscach jeszcze można znaleźć robaki? Oprócz starych pni? Kompletnie się na tym nie znam... - chciała popytać o coś jeszcze, ale spodobał jej się plan odsunięcia pnia.
- Genialny pomysł... Z chęcią pomogę - podniosła się żwawo, jednak trochę za późno, bo pień znalazł się już we wodzie. Co dziwniejsze Taal na niego skoczyła, Xenia stała tak w lekkim szoku, nie podejrzewając nawet wtedy że oboje nieznajomych próbują zwiać. Ogarnął ją nagły zew przygody, a przy tym nieopanowana niczym ciekawość, wręcz musiała spróbować podążyć śladem młodszej lwicy.
- Zaczekaj, ja też z chęcią z wami popłynę! - nim odezwał się zdrowy rozsądek skoczyła, jak małe wpadające w wir zabawy lwiątko i tak też była rozradowana. Jednak zbyt podekscytowana, zbyt szybko i zbyt energicznie się odbiła by trafić na pień, zamiast tego wpadła do wody, lekko tylko zahaczając przednią łapą o tratwę, a zaraz potem ogonem. Utknęła na chwilę pod wodą, może nawet dłuższą chwilę nie dawała znaku życia, nurt już ją kawałek poniósł, tak z kilka metrów. Ledwo wynurzyła głowę łapiąc oddech, łapami instynktownie próbowała oprzeć się sile wody, jedynie spowolniła oddalanie się od reszty. Jednocześnie wykasłując przy tym niezbyt smaczną wodę, czując jej okropny smak musiałaby być na prawdę spragniona by się jej napić z własnej woli, a teraz naleciało jej tyle do płuc, że bardziej skupiła się na jej pozbywaniu niż okazując choć cień zainteresowania sytuacją w jakiej się znalazła.
[Obrazek: SLSoZK4.png] 


Ma malunek na prawej łopatce przedstawiający jak na razie tylko dwie żyrafy, młoda i dorosła, stojące naprzeciwko siebie.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 14 gości