Tygodniowy bonus +5 opali Otrzymuje Warsir!
|
|
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
![]() Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia |
Pogoda
|
Postać miesiąca:
Sierpień Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
|
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei
Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
~ Gunter, Wodospad w Ognistym Lesie
|
Moran Konto zawieszone Płeć:Samiec Wiek:2 lata i 8 miesięcy Liczba postów:899 Dołączył:Lip 2012 STATYSTYKI
Życie: 100
Siła: 88 Zręczność: 73 Spostrzegawczość: 73 Doświadczenie: 29 |
07-09-2012, 22:42
Prawa autorskie: avatar: MadKakerlaken, edit by Ragous/sygnatura: Disney, edit by MadKakerlaken
Wypuścił zmasakrowane truchło na ziemię i uniósł łeb do góry. Zlizał czubkiem języka spływającą po pysku krew. Właściwie, to po co on to robił? W końcu za moment znów zbrudzi futro posoką. Odsunął się, po czym skinął do Arto łbem. Sprawa załatwiona, niech się zabiorą za żarcie. On przeszedł do zadka lwicy. Nie wgryzł się jeszcze w jej ciało. Wolał poczekać na resztę. W końcu odwalili kawał dobrej roboty. Przywódcy zaś należy się pierwszy kęs.
[center]
![]() Karta Postaci | Karta Postaci na CharaHub (ang.) | Moje przedstawienia Morana | Moran oczami innych | Głos Kudłacza |
|||
|
Arto Konto zawieszone Gatunek:Genus ducis Płeć:Samiec Wiek:Siedem susz. Znamiona:1 Tytuł fabularny:Znachor Liczba postów:444 Dołączył:Cze 2012 STATYSTYKI
Życie: 100
Siła: 84 Zręczność: 68 Spostrzegawczość: 59 Doświadczenie: 10 |
07-09-2012, 23:56
Prawa autorskie: RagDrawer
Tytuł pozafabularny: VIP
Żółty w milczeniu przyglądał się zarzynaniu ofiary, by klepnąć Morana po barku - trzeba było wiedzieć, kiedy przychodzi pora na dokończenie sprawy, okazanie łaski. Obcą lwicę zbył wrogim spojrzeniem i prychnięciem pod nosem. Dobrze wiedziała, że nie powinna tu być, właśnie widziała przykład tego, jak kończą jej podobni. Więc po co tu przylazła? Ale może to i lepiej, kiedy już ujdzie i ona będzie szerzyła Słowo. Słowo traktujące o losie robactwa, ponad którym stał Świt.
-Dziecię. Daj sobie spokój i idź, idź uczyć innych o tym, jak kończy wszelkie plugastwo. Idź, póki jeszcze masz na to szansę. -rzucił do tamtej, nieco podnosząc głos i po chwili zupełnie stracił nią zainteresowanie, krytycznie przyglądając się złożonemu mu posiłkowi. No dobra, z chęcią weźmie pierwszy kęs, ale czy Adepci o czymś nie zapomnieli? Arto delikatnie zmrużył oko i podniósł swe spojrzenie, zatrzymując je po kolei na każdym z samców. Skończyło się na czarnym. -Dajesz swojemu panu w prezencie nieczystą? Jak mam to rozumieć? Pobawiłeś się to posprzątaj. I nie gap się tak na mnie, bo zacznę to traktować jako wyzwanie. Lepiej zabieraj się do roboty, im szybciej skończysz tym szybciej zaczniemy. Tym razem bez ceregieli, jak równy z równym, w geście wyjątku. A ty Ragnar nie bądź taki wybredny i bierz co ci dają, bo skończy się na tym że tygodniami jedynym twoim posiłkiem będą much i pchły. Odmawiasz posiłku z własnym alfą? Nierozsądne. -mlasnął i skinął łbem w kierunku łona tamtej. Skoro zabili to nic nie mogło się zmarnować, Świt potrafił docenić taką ofiarę, bez względu na to, od kogo pochodziła. Co nie miało oznaczać, że będzie przyjmował na siebie każdy syf, jaki jest z ową ofiarą związany. |
|||
|
Mogrim Konto zawieszone Płeć:Samiec Wiek:a pomyka 5 lat po świecie Liczba postów:324 Dołączył:Lip 2012 STATYSTYKI
Życie: 100
Siła: 73 Zręczność: 73 Spostrzegawczość: 58 Doświadczenie: 38 |
08-09-2012, 00:45
Prawa autorskie: Av-KamiLionheart, Obróbka&Cieniowanie-RagDrawer,Color-ja |Sygnatura-Malaika
Mogrim popatrzył przeciągle na swojego władcę złotymi oczami. Pysk jego znaczyła krew ...teraz już w połowie zaschnięta. Hymmm mruknął i spojrzał na zwłoki . - Jak mi Pan karze. - Jego twarz wykrzywił uśmiech. Po tym znalazł się za lwicą i przewrócił jej truchło na brzuch rozkraczając nogi. Rozciął jej pazurem podbrzusze i wgryzł się w nie wyrywając cały układ rozrodczy samicy. Zacisnął go w zębach a krew z resztkami jego nasienia pociekły mu po brodzie i szyj. Zacisnął szczęki ze dwa razy i przełknął. Po tym znowu obrócił truchło i podsunął władcy. Z jego jamy gębowej ciekły jeszcze resztki płynów . - Proszę ... czyta i godna, jak to się mówi. Można jeść, ale zabawić się już nie ma jak. - Zamruczał cicho i spojrzał się na Morana ... trochę za szybko i za łagodnie ... ale ... taka już najwidoczniej była jego wola. Teraz tylko czekać, aż władca weźmie co jego i pozwoli nasilić się reszcie.
![]() JESTEM JAGUAREM !
I jak masz coś do mnie to napisz, a cię zmiażdżę!
|
|||
|
Moran Konto zawieszone Płeć:Samiec Wiek:2 lata i 8 miesięcy Liczba postów:899 Dołączył:Lip 2012 STATYSTYKI
Życie: 100
Siła: 88 Zręczność: 73 Spostrzegawczość: 73 Doświadczenie: 29 |
08-09-2012, 13:45
Prawa autorskie: avatar: MadKakerlaken, edit by Ragous/sygnatura: Disney, edit by MadKakerlaken
//WTF? Przecież ona nie zna imienia Morana Oo
Patrzył tylko smętnym i znudzonym wzrokiem na ducha lwicy. A niech sobie gada. - Tylko mój władca i piekielne demony mogą mnie karać za moje błędy - odrzekł do unoszącej się przed nim duszy. - Podobnie z rozkazami. Twoje życie było w moich łapach, podobnie dzieje się teraz z twoim ciałem. Zmykaj i módl się, bym łaskawie zechciał pogrzebać resztki. Nie muszę nic dla ciebie robić. Powinnaś być mi wdzięczna, że bezboleśnie odebrałem ci życie. Mogło być gorzej. Przysiadł z boku, obserwując, co stanie się teraz. Niech najpierw posilą się starsi.
[center]
![]() Karta Postaci | Karta Postaci na CharaHub (ang.) | Moje przedstawienia Morana | Moran oczami innych | Głos Kudłacza |
|||
|
Skanda Bliznopyski | Duch ![]() Płeć:Samiec Wiek:7 lat Tytuł fabularny:Wędrowiec Liczba postów:1,840 Dołączył:Lip 2012 STATYSTYKI
Życie: 0
Siła: Zręczność: Spostrzegawczość: Doświadczenie: 94 |
08-09-2012, 14:32
Prawa autorskie: moje
Tytuł pozafabularny: VIP
Ragnar słysząc odpowiedź Arto położył po sobie uszy- nie chciał, aby przywódca odebrał jego decyzję jako zniewagę. Jedzenie lwiego mięsa to było trochę za dużo, nawet jak na szarego. W końcu wszystko ma swoje granice..
Widząc jednak niezadowolenie na pysku Arto nie mógł postąpić inaczej. Zaczekawszy aż pantera zrobi swoje, podszedł dość niechętnym krokiem do martwej lwicy i uszczknął kawałek mięsa z jej uda. Ukrywając swoje zdegustowanie przeżuł kęs, aby po chwili jego uszy, a potem wzrok zarejestrowały obecność jakiejś lwicy. Gdy tylko rozpoznał w niej Alainę drgnął i podniósł się natychmiast, aby wbić w nią zdziwione spojrzenie. Wiedział, że prędzej czy później będzie musiał z nią porozmawiać, spróbować chociaż wyjaśnić jej to wszystko, czego była świadkiem. Nie zamierzał tego odkładać. -Wybaczcie mi proszę, ale przypomniało mi się, że mam coś ważnego do załatwienia, to nie powinno czekać.-rzekł z powagą.-Mam nadzieję, że nie macie mi za złe.-dodał od razu i odszedł się od grupy kawałek, aby jeszcze rzucić "smacznego" na odchodne. Oddalił się, dając znak lwicy, aby poszła za nim i zniknął. zt ![]() |
|||
|
Moran Konto zawieszone Płeć:Samiec Wiek:2 lata i 8 miesięcy Liczba postów:899 Dołączył:Lip 2012 STATYSTYKI
Życie: 100
Siła: 88 Zręczność: 73 Spostrzegawczość: 73 Doświadczenie: 29 |
08-09-2012, 15:04
Prawa autorskie: avatar: MadKakerlaken, edit by Ragous/sygnatura: Disney, edit by MadKakerlaken
Skoro tak, to on też nie będzie na nic czekał. Zaraz po odejściu szarego wgryzł się w udo Tamary. Tak, wcześniej myśl o kanibalizmie także wywoływała u niego niesmak. Potem zaś doszedł do wniosku, że nic nie ma prawa się zmarnować. Po co zabijać Bogu ducha winną zebrę, skoro leży tutaj świeże truchło lwicy?
Kudłacz szybko napełnił swój bebech. Nie zjadł dużo, nie miał jeszcze aż takich potrzeb. Większą część ciała pozostawił do dyspozycji Arto i Mogrima. - Pójdę zobaczyć, co się dzieje na naszych ziemiach - rzekł. Skinął łbem do pozostałej dwójki i odszedł wiedziony dziwnym przeczuciem, że jakiś Strażnik zapomina o swoich obowiązkach. zt
[center]
![]() Karta Postaci | Karta Postaci na CharaHub (ang.) | Moje przedstawienia Morana | Moran oczami innych | Głos Kudłacza |
|||
|
Alaina Konto zawieszone Płeć:Samica Wiek:dorosła Liczba postów:250 Dołączył:Cze 2012 STATYSTYKI
Życie: 100
Siła: 68 Zręczność: 74 Spostrzegawczość: 68 Doświadczenie: 29 |
08-09-2012, 16:30
Prawa autorskie: malaika4//
Nie poruszyła się,nawet jeżeli dotarło do jej uszu ostrzeżenie Arto, dające jej także do zrozumienia iż została wykryta, nie była wstanie się ruszyć,a przynajmniej z początku nie mogła, odnosząc wrażenie że zdążyła przyrosnąć do ziemi. Łapy nie zamierzały jej słuchać nie ważne jak mocno pragnęła się wynieść, by oszczędzić mrożącego krew w żyłach widoku,a jaki ona osłupiała szeroko rozwartymi oczyma wpatrywała się jak pozbawione już życia ciało, zamiast zostawione w spokoju...
"Nie" Odwróciła się gwałtownie, nie zważając na to ze zdradziła swoje położenie,z resztą po co miałaby się kryć skoro jej obecność tak czy siak została przyuważona, nie ważne jak starła się zatuszować swój zapach przed nimi. Przytrzymywała łapę przy pysku powstrzymując i mdłości jakie napłynęły na widok karygodnego czynu czarnego kota. "Zjadł jej wnętrzności". Kanibalizm..!? Nie, to zbyt wiele dla niej. Trzęsąc się na całym ciele, obrzydzona, poczęła się wolno wycofywać. Przestał się liczyć powód jaki kierowały nią, czy tez powstrzymywały przed opuszczeniem ziem świtu. Nie da rady pochować nieszczęśnicy. Nie będzie co składać do ziemi. "Oni ją zjedzą "-przerażona do końca nie mogąc przetrawić myśli, rzuciła, czując ze nie jest wstanie powstrzymać napływającej kolejnej fali młodości. Zwymiotowała, by ostatecznie podjąć decyzje o ulotnieniu się znad rzeki. Widoki jakie jej zagwarantował Świt, wystarczą jej na ładne kilka lat, gwarantując i nie małą przy tym traumę. Z trudem także dostrzegła sygnał jaki dawał jej szary lew. Przerażona udźwignęła się , by czym prędzej opuścić to wypełnione psychopatami miejsce. zt. ![]() "...Jestem hipokrytą... Nie bój się, nieustanie powtarzałam do siebie, wierząc że te drobne słowa dodadzą mi odwagi abym mogła iść przed siebie... A jednak nie umiem, nie ważne ile postaram się uczynić korków, kajdany strachu już dawno skuły moje łapy. Boje się was, boje się bliskości , boje się straty. Gdyż kiedy spróbuje się do kogoś przywiązać, ta osoba odchodzi, zbyt daleko aby móc ją odnaleźć..." |
|||
|
Arto Konto zawieszone Gatunek:Genus ducis Płeć:Samiec Wiek:Siedem susz. Znamiona:1 Tytuł fabularny:Znachor Liczba postów:444 Dołączył:Cze 2012 STATYSTYKI
Życie: 100
Siła: 84 Zręczność: 68 Spostrzegawczość: 59 Doświadczenie: 10 |
08-09-2012, 19:43
Prawa autorskie: RagDrawer
Tytuł pozafabularny: VIP
-Jesteś porąbany. -skwitował krótko zachowanie Mogrima i zabrał się za jedzenie, podobnie jak reszta. Po krótkim czasie czując się już najedzony, bez słowa powstał i ruszył przed siebie, zostawiając czarnego sam na sam z na wpół pożartą lwicą.
zt |
|||
|
Mogrim Konto zawieszone Płeć:Samiec Wiek:a pomyka 5 lat po świecie Liczba postów:324 Dołączył:Lip 2012 STATYSTYKI
Życie: 100
Siła: 73 Zręczność: 73 Spostrzegawczość: 58 Doświadczenie: 38 |
08-09-2012, 20:09
Prawa autorskie: Av-KamiLionheart, Obróbka&Cieniowanie-RagDrawer,Color-ja |Sygnatura-Malaika
Mogrim poczekał aż reszta skończy jeść. Komentarz władcy wydał mu się dość trafny ...choć czyżby. -Dzięki mój Panie. - Powiedział z przekąsem i zabrał się za jedzenie, jednak nie robił tego w sposób normalny. Wpierw pazurami rozciął skórę w paru miejscach po czym zdjął ją z niej. Zabrał się za jedzenie mięsa. Kiedy skończył, podszedł do głowy samicy i złapał ją za nozdrza. Powoli i miarowo przeciągnął ją nad brzeg koryta rzeki i cisnął weń. I tak został tam już tylko szkielet ze skórą, a niepotrzebnie zaśmiecałby pejzaż tej ziemi. Po tym fakcje otarł łapą swój zakrwawiony pysk i odszedł.
Z.T ![]() JESTEM JAGUAREM !
I jak masz coś do mnie to napisz, a cię zmiażdżę!
|
|||
|
Dart Gość |
09-10-2012, 20:16
Prawa autorskie: Av-KamiLionheart, Obróbka&Cieniowanie-RagDrawer,Color-ja |Sygnatura-Malaika
Zdążył już wyprzedzić Kaisera. Huh, w zasadzie to powinien zostać aby ten się znowu nie zgubił, ale... w zasadzie, co on, zawodowy przewodnik? Podlotek powinien dojść tutaj po śladach. A z tego miejsca, o proszę, już widać skałę. Więc Dart wreszcie znalazł się w miejscu, z którego pochodził. Oaza to już zupełnie inna kwestia. Pamiętał dokładnie rzekę i jaskinię w której się urodził. Ale to było dawno. Aż cztery lata. A dla lwa cztery lata to naprawdę kupa czasu. No, trzeba będzie się rozejrzeć. Nie pamiętał dokładnie gdzie leżał najwątlejszy kawałek rzeki, a co za tym idzie - najłatwiejszy do sforsowania. Szkarłatnogrzywy postanowił przejść się brzegiem aby zbadać całą sytuację. Tak tutaj trafił. Nie przepadał za tym miejscem. Kojarzyło mu się z dziwnymi wierzeniami i praktykami religijnymi Złej Ziemi. Fu. Nigdy nie był zwolennikiem przeklętych bogów. Nigdy w nich zresztą nie wierzył. Stanął lekko osłupiały. To miejsce napawało go niepokojem. Słowo daję, gdyby był młodszy zwiałby stąd. Zresztą, nawet teraz rozważał taką opcję. Mimo to zastygł w bezruchu wpatrując się głucho w kamienie. Ale czy... czy on czegoś przypadkiem nie usłyszał? Słońce zaczęło już zachodzić, pojawiły się cienie. Czy on przypadkiem jeszcze czegoś kątem oka nie zobaczył? Czy może tylko mu się wydaje?
|
|||
|
Abiegail Gość |
09-10-2012, 20:27
Prawa autorskie: Av-KamiLionheart, Obróbka&Cieniowanie-RagDrawer,Color-ja |Sygnatura-Malaika
Młoda biała lwica ukazała się w tym miejscu niedługą chwilę potem. Raczej nie zwracała uwagi na to dokąd idzie. Najwyraźniej szła, dokąd poniosły ją utkwione w podłożu oczy. Czuła się już bardzo zmęczona, podążała przecież w tą stronę od dziesięciu godzin. Rozpacz stępiła jej zmysły do tego stopnia, że zauważyła kogoś dopiero wtedy, kiedy niemal na niego wpadła. Było jej wszystko jedno, kim tamten jest - być może nawet ją zje i świetnie. Przecież wiadomo, że i tak miała zginąć. A jeśli tak, to lepiej jak najszybciej, póki jest jeszcze otępiała i niewiele ją to obchodzi. Stanęła kawałek obok lwa.
- Dzień dobry - odezwała się tonem, który przypominał ironiczną radość. |
|||
|
Dart Gość |
09-10-2012, 20:45
Prawa autorskie: Av-KamiLionheart, Obróbka&Cieniowanie-RagDrawer,Color-ja |Sygnatura-Malaika
Lew wydał z siebie bliżej niezidentyfikowany pomruk. Dżizas, za wiele panien, za mało grzywiastych gburów do których można się podlizywać aby ponownie zaskarbić sobie względy mamuśki. Huh, a one nadal same na niego wpadają, akurat teraz gdy musi się powstrzymywać ażeby ich nie tknąć, w jakimkolwiek znaczeniu tego jakże dwuznacznego słowa.
- Kimże, na Złą, ty jesteś? - wyrzucił z siebie. Białe lwice, wszędzie białe lwice. Do czego ten świat zmierza. - A zresztą, skoro łazisz po tych terenach to albo wiesz, gdzie jest Kami albo planujesz samobójstwo. Która z tych opcji jest prawidłowa? - dodał odpowiednim dla sytuacji i wypowiedzi tonem. Świsnął ogonem w powietrzu. Obce lwy w tak tajemniczych miejscach jak to nie są zalecanym towarzystwem. Brzydził się na samą myśl co było tu składane w ofierze. Choć... w zasadzie Zła nie była aż taka... demoniczna. Może. Ale coś w tym jest. Zresztą, już sama atmosfera jest przerażająca. Nie musi wiedzieć co tak naprawdę tu się wydarzyło. Nie musi i nie chce, i już! |
|||
|
Abiegail Gość |
09-10-2012, 20:54
Prawa autorskie: Av-KamiLionheart, Obróbka&Cieniowanie-RagDrawer,Color-ja |Sygnatura-Malaika
Że co? Że kto? Kto to jest, co go obchodzi, co robię, i kim jest Kami?
- Planuję samobójstwo - odrzekła cierpko, ale prawie zgodnie z prawdą. - Co to za okropne miejsce? Świetnie, nieznajomy jeszcze bardziej się rozzłości. Ale Abie nie potrafiła się powstrzymać, gotowała się w niej złość i żal do świata. Miała jednak wstręt do samobójstwa; mimo żywych wspomnień o zmarłej mamie, i pragnieniu zobaczenia jej znów, po prostu bała się odebrać sobie życie. Chciała tego, ale jednocześnie bardzo nie chciała, żeby tak się stało. Cóż, ten lew pewnie i tak nie pozostawi jej wyboru. Przed śmiercią chciałaby jednak dowiedzieć się jednej rzeczy, która z niewiadomego powodu bardzo ją intrygowała. - Kto to jest Kami? |
|||
|
Dart Gość |
09-10-2012, 21:08
Prawa autorskie: Av-KamiLionheart, Obróbka&Cieniowanie-RagDrawer,Color-ja |Sygnatura-Malaika
Dart mimowolnie przejechał się spojrzeniem po okolicy, jednak nie poruszając swoim wielkim łbe.
- Kami... uh, niby taka prosta rzecz, a trudno ją wytłumaczyć. Jeżeli kiedykolwiek stanie przed tobą wielka, bura kupa futra z licznymi bliznami, na oku, pysku, barku, et cetera z głęboko zielonymi ślipiami możesz być pewna, że to Kami. Uwierz mi że nie wyolbrzymiam, ona jest WIELKA. - wyartykułował kładąc nacisk na ostatnie zdanie. - No, i oczywiście możesz być pewna że jeśli jej słodka banda cię przyłapie dostaniesz porządne lanie. Potrząsnął swoją bujną grzywą. Możliwe że nie było po nim widać jaka krew w nim płynie bo wdał się w ojca. Naprawdę mocno wdał się w starego wyjadacza. A on nie był zbyt znany. Któż go jeszcze pamięta poza samą Kami i jego dziećmi? Może nawet i ona i one skazały go już na zapomnienie. Albo to on sam zarzucił na swoje plecy takie brzemię. Po prostu odszedł, nikt nie wie gdzie. Taaak, w zasadzie Dart to był taki drugi Xan. Samowystarczalny wędrowiec któremu czasem zbierało się i wracał na stare śmieci. Ale z Darta sentymentalna łajza, no... Dlaczego musi być tu tak przeraźliwie zimno? Zresztą, po tym świecie chodzą bardzo, bardzo dziwne lwy szukające śmierci. Nie podoba mi się to, oj bardzo nie podoba. Ale z drugiej strony, co ja mam do tego? Jedni skaczą z wulkanów*, a drudzy nadal rozważają kwestię zakończenia tego raz na zawsze. Taki świat. Co prawda pokręcony i przerażający, ale jednak świat realny. A może... fikcyjny? Nie dane mi będzie zostać filozofem. Wciągnął ze świstem powietrze w nozdrzach. Było sucho. Sucho i tak trochę... cicho. * - y tak, Moncia, chcę tylko Cię pozdrowić jeśli to czytasz i mieć nadzieję, że zabijesz mnie w jakiś bardziej humanitarny sposób. ^^ |
|||
|
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: