♫ Audycja 36 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Warsir!
  • Forum zostało zarchiwizowane i dostępne jest jedynie w wersji do odczytu - poza ShoutBoxem i tematami pozafabularnymi. Dziękujemy za wspólną grę!
  • Oficjalny kanał na discordzie - do kontaktu z graczami.
  • Stale aktywny pozostaje dział z pożegnaniami, gdzie każdy będzie mógł dopisać swoje.
  • NIE zgadzamy się na kopiowanie jakiejkolwiek części tego forum, także po jego zamknięciu.

    ~ Administracja Król Lew PBF (2006-2018)
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Pogoda
1-15 września
21 °C
16 °C
16-30 września
23 °C
17 °C
Postać miesiąca:
Sierpień

Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei

Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
Znajdziecie nas na:
Shujaa
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:3 lata Liczba postów:87 Dołączył:Paź 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 74
Zręczność: 67
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 10

24-01-2016, 18:07
Prawa autorskie: Lioden/Disney/Koseki

Był pewien że raczej nic niebezpiecznego nie zagraża jego kuzynowi, ot trochę brudu i wilgoć, więc bez przeszkód pozwalał malcowi na samodzielniejsze poznawanie otoczenia ich małej misji. Widząc postępek dzielnego szkraba nadął policzki i parsknął głośno wybuchając po chwili szczerym śmiechem, reakcja Setkara była bezcenna, a widok zmoczonej mordki tak bardzo zabawny że aż łezka w oku mu się zakręciła.
- Haha.. to twój pierwszy raz prawda?- Aż przypomniało mu się jego własne pierwsze spotkanie z wodą w oczku w oazie, też był w szczerym szoku że nie bardzo da się nią oddychać i niebywale szybko sprawia że futerko robi się ciężkie, mokre i wszystko sie potem do niego przyczepia.
- Kiedy wsadzasz głowę pod wodę musisz wstrzymać oddech inaczej dostanie się do nosa i gardła. Tylko ryby potrafią oddychać we wodzie.. no przynajmniej tak twierdził mój nauczyciel.- Uniósł łapę i wytarmosił grzywkę malca pozostawiając ją w dziwnym nieładzie. - Chcesz spróbować jeszcze raz?
Setkar
Konto zawieszone

Płeć:Samiec Wiek:rok Tytuł fabularny:Książę Liczba postów:107 Dołączył:Lip 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 30
Zręczność: 50
Spostrzegawczość: 40
Doświadczenie: 20

24-01-2016, 20:52
Prawa autorskie: jo/ref-Skadim

Z początku wciąż zszokowany, wpatrywał się w kuzyna, by zaraz jednak zawtórować mu swym dziecięcym śmiechem. Podniósł łapkę, z zaintrygowaniem i uśmieszkiem na mordce obserwując, jak ze sklejonej w kopczyk sierści spływa małym strumieniem woda.
Pokiwał nieśmiało łebkiem w odpowiedzi na pytanie Shuuji, trochę się wstydził, jednak postawa kuzyna sprawiała, że było mu znacznie raźniej.
Przyjął radę starszego z wdzięcznością kiwając łebkiem.
Ustawił się raz jeszcze i zniżył łebek tak, że znalazł się tuż nad powierzchnią wody. Wypatrzył cel, po czym wstrzymał oddech, tak jak poradził mu Shuuja. Wkrótce jasny łebek znów znalazł się w rzece, tym razem bogatszy o jedno doświadczenie.
Co prawda udało mu się chwycić skałkę, jednak tym samym otwarty pyszczek nie potrafiąc się pohamować przyjął pewną porcję wody, toteż Setkar momentalnie wynurzył makówkę i począł kaszleć, już z nagrodą w mocno zaciśniętym pyszczku.
Przydreptał na brzeg, doszczętnie przemoczony i wypuścił zdobycz na ziemię. Kasłał jeszcze chwilkę, jednak już z uśmiechem, spoglądając na kuzyna.
-Ugh, chciałbym być rybą.-odezwał się, gdy w końcu starczyło mu tchu na słowa. Zgłębiwszy rybne tajniki, mógłby przecież nurkować do woli, z łatwością wyławiając kolorowe skałki.
-Ale świeci.-mruknął, trąciwszy połyskujący w świetle słońca kamień.-Trochę jak oko.-skwitował po chwili namysłu, bo w istocie powierzchnia kamienia była gładka i błyszcząca, niczym osadzone w czaszce ślepię.
Zdał sobie właśnie sprawę, że ich misja zakończyła się sukcesem. Zaśmiał się promiennie i w podskokach znalazłszy się przy kuzynie, z głupiutką wdzięcznością wymalowaną na mordce otarł się wciąż mokry o jego łapę. Nie było to zapewne najprzyjemniejsze, ale kierowała nim szczera intencja podziękowania Shuuji w arcytrudnym zadaniu.
-Udało się nam!-miauknął radośnie, stanąwszy na tylnych łapkach, a przednimi opierając się o samca.
[Obrazek: eager_boy_by_rindoe_daj31jz_by_ragous_da...apt3iu.png]
Shujaa
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:3 lata Liczba postów:87 Dołączył:Paź 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 74
Zręczność: 67
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 10

25-01-2016, 17:18
Prawa autorskie: Lioden/Disney/Koseki

To wszystko było takie nowe, pierwszy raz opiekował się malcami, a szło mu tak gładko, że chyba można było rzec 'naturalnie', jakby faktycznie miał instynkt. Nie wiedział tylko że w czasie, w którym bawił się z Setkarem, Sigrun ruszyła na własną mała wyprawę, totalna beztroska.. stał nad brzegiem z przednimi łapami we wodzie w razie czego gotowy asekurować młodego. Wolał żeby ten nie opił mu się za bardzo wodą. Kiedy łebek bursztynowo-okiego wystrzelił po raz drugi z wody zaglądnął od spodu żeby sprawdzić jak mu poszło. Sukces! Czego można chcieć więcej!? Podskoczył i zawrócił rozradowany jakby sam był małym dzieckiem. Okrążył go, przypatrując się ich zdobyczy, faktycznie kamyk był bardzo ładny, nietypowy, trudno powiedzieć by był unikatowy, bo w sumie każdy kamień taki jest. Cupnął zadkiem na ziemi dotykając owalne znalezisko paluchem.
- Ale wtedy musiałbyś żyć tylko we wodzie..- Stwierdził i przeniósł spojrzenie na kuzyna. - Rybki nie potrafią oddychać powietrzem.- Coś za coś. Też kiedyś tak mu się marzyło.. dno rzeki, czy dużego jeziora musiało być bard\o ciekawym miejscem.
- No.. pierwszy raz widzę taki kamień.- Był ciekawy czy po wyschnięciu też będzie tak błyszczał. Odruchowo cofnął łapę potrząsając nią. - Haha, tak prawdziwy z ciebie urodzony poszukiwacz przygód! Mam tylko nadzieję że zdążysz wyschnąć nim Vei wróci.- Ciocia mogła być bardzo zła, a mokre futerko Setkara zdradziłoby ich że bawili sie w rzece, a przecież rzeki to bardzo niebezpieczne miejsca. Potarł grzywiastym czołem o łebek malca, teraz obaj mieli jakiegoś nieokiełznanego elvisa na łbie.
- Wracajmy do reszty zanim zauważą że nas nie ma..- Szepnął jeszcze, znów odgrywając rolę tego tajnego agenta.
Gyda
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Liczba postów:378 Dołączył:Wrz 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 70
Zręczność: 65
Spostrzegawczość: 79
Doświadczenie: 16

25-01-2016, 17:35

Skadimowi się nudziło, a że był pełen energii po drzemce, zdecydował się poszukać siostry, ponieważ nikogo w pobliżu nie widział, a martwił się o nią.
I tak spokojnym krokiem buszował gdzies w trawie, ale nim zdazyl odejśc...
Haiku o pełnym przygód życiu utalentowanego Gydy i o jego przyjacielu bardzie Kuro:
Wybrałem podróż –
o świcie spadł w lesie śnieg
leciało pióro
Vasanti Vei
Zgryźliwa | Iskra
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:2,979 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 82
Zręczność: 88
Spostrzegawczość: 82

25-01-2016, 22:29
Prawa autorskie: Koseki-Leonheart (Kami), tło Disney / OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Główny Administrator / Prowadzący Radia / Mistrz Kalamburów / Najpiękniejsze miano

Królowa wreszcie zdążyła wrócić do swoich młodych. Najpierw natknęła się na Skadima. Czyżby ten specjalnie skrywał się wśród traw?
Ostrożnie postawiła córkę na ziemi i nachyliła łeb ku buraskowi.
- A dokąd to się pan wybiera? - Uniosła kąciki warg, choć nie było jej do śmiechu.
Nie podobało jej się to, że jej dzieci nie mogą usiedzieć względnie w jednym miejscu, tylko muszą rozpierzchać się po całej sawannie. Przydałaby jej się jakaś dodatkowa opiekunka, ale, jak na złość, nikt odpowiedni się nie napataczał, a Ragnar przecież nie mógł zapuścić się w środek Lwiej Ziemi...
Zamachała ogonem, wciąż ciepło, ale i czujnie wpatrując się w syna.
Gyda
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Liczba postów:378 Dołączył:Wrz 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 70
Zręczność: 65
Spostrzegawczość: 79
Doświadczenie: 16

25-01-2016, 22:51

I nagle zobaczył swoją mamę. Młody wpierw lekko się wystraszył, ale uśmiech matki go nieco upewnił że jest wszystko w porządku.
- Bo ja ten... Szukam Sigrun. Pilnowałem jej, ale potem się zmęczyłem, a te ciapy wujkowie poznikali. To sam jej chciałem... po-po-po.... - zająkał się próbując sobie przypomnieć wyraz - powyszukowiwywać .

Usiadł na tyłku, i uśmiechnął się "niewinnie" do matuli. Ten specyficzny rodzja uśmiechu powoli stawal się jego znakiem rozpoznawczym. Mówił on "No ale wszystko dobrze tak? W czym problem? Ja jestem grzeczny". Machnął ogonem kilak razy jakby powtarzając po mamie.
- Ale widzę że już się znalazła.
Haiku o pełnym przygód życiu utalentowanego Gydy i o jego przyjacielu bardzie Kuro:
Wybrałem podróż –
o świcie spadł w lesie śnieg
leciało pióro
Furaha
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:2 lata Liczba postów:315 Dołączył:Cze 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 72
Zręczność: 70
Spostrzegawczość: 72
Doświadczenie: 20

26-01-2016, 11:15
Prawa autorskie: lineart Tcii, podpis rin-shiba i cyctat

Przybyłem za lwicą. Byłem ciekawy jak te młode wyrosły. Zastrzygłem lekko uchem. Na razie to jeden się pokazał. Stałem za królową ale przemieściłem się obok postawionej samiczki. Nie miałem nic do powiedzenia póki co. Spojrzałem na Sigrun i lekko otarłem swój łebek o jej. Chciałem dodać jej otuchy. widziałem jak była smutna wcześniej.
[Obrazek: stock_night_sky_ocean</em>_free_by_rin_shib...an7frh.png]

*Ref*
Feeling my way through the darkness
Guided by a beating heart
I can't tell where the journey will end
But I know where to start
They tell me I'm too young to understand
They say I'm caught up in a dream
Well life will pass me by if I don't open up my eyes
Well that's fine by me




Vasanti Vei
Zgryźliwa | Iskra
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:2,979 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 82
Zręczność: 88
Spostrzegawczość: 82

26-01-2016, 18:23
Prawa autorskie: Koseki-Leonheart (Kami), tło Disney / OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Główny Administrator / Prowadzący Radia / Mistrz Kalamburów / Najpiękniejsze miano

- Poszukać - poprawiła go, ale tak naprawdę co innego ją zainteresowało. - To bardzo ładnie, że chciałeś poszukać Sig, ale... Jak to wujkowie poznikali?
Z tego co pamiętała, to "wujek" był tylko jeden - Maru - i, istotnie, teraz nigdzie nie było go widać. Za to powinna tu być też Nafasi... Uniosła łeb i zmrużyła ślepia. Rychło dostrzegła tego lwa, którego spostrzegła wcześniej z oddali, jeszcze przed udaniem się do groty medyków, ale nie uznała go wtedy za zagrożenie.
- Chodźcie, idziemy do braci - zadecydowała, tyknąwszy pyskiem łebek Skadima, a potem Sigrun.
Na moment zatrzymała jeszcze wzrok na synu Alayike.
- Skadim, to jest Furaha, wasz starszy kolega. Furaha, to Skadim, brat Sigrun.
Po tych słowach podniosła łeb i ruszyła w stronę Shujii, zwłaszcza że obok niego stał... Niewątpliwie Setkar, ale dlaczego taki mokry? I tylko Sorena nigdzie nie było, ale unosiła się tu jego mocna woń, więc nie mógł odejść daleko.
- Maru! Nafasi! - zawołała jeszcze, rozglądając się na boki.
Co jakiś czas oglądała się też na kocięta, by upewnić się, że ma je w zasięgu wzroku.
Setkar
Konto zawieszone

Płeć:Samiec Wiek:rok Tytuł fabularny:Książę Liczba postów:107 Dołączył:Lip 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 30
Zręczność: 50
Spostrzegawczość: 40
Doświadczenie: 20

26-01-2016, 20:51
Prawa autorskie: jo/ref-Skadim

-Oh.. To nie chcę.-szybko zmienił zdanie, stawiając życie na powietrzu ponad tym podwodnym. Wypiął pierś i uśmiechnął się z przymkniętymi ślepkami, ewidentnie zadowolony z siebie i miło połechtany pochwałą ze strony kuzyna. Ta mała przygoda zdecydowanie pozwoliła polubić i tak już przyjacielsko nastawionemu malcu swego starszego krewniaka.
Gdy tylko ruszyli, by dołączyć do reszty, w zasięgu wzroku znalazła się Vei, rozpromieniając pyszczek Setkara szerokim uśmiechem. Brzdąc pochwycił w paszczę kolorową skałkę i położył przy łapach Shuuji.
-Popilnujesz?-ciemne, pomarańczowe oczka zawiesiły proszące spojrzenie na błękitnookim.-Damy go później.-poinformował, wcielając tym samym partnera do dalszej części zadania. Nie mógł przecież ot tak rzucić prezentu pod łapy mamy, tu potrzebna była dbałość i finezja.
Teraz jednak uwaga malca skupiła się na rodzicielce, której nieobecność szybko minęła, dzięki sprawnej opiece kuzyna. Znalazł się zaraz przy reszcie rodzeństwa, tuż obok królowej.
-Mamo, czy byłaś wydawać rozkazy?-jasna czuprynka zabujała się, gdy ten przekrzywiał łebek to z jednej, na drugą stronę.
[Obrazek: eager_boy_by_rindoe_daj31jz_by_ragous_da...apt3iu.png]
Shujaa
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:3 lata Liczba postów:87 Dołączył:Paź 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 74
Zręczność: 67
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 10

27-01-2016, 08:33
Prawa autorskie: Lioden/Disney/Koseki

Jakby nie patrzeć wody było mniej.. ha, tak mogło się wydawać komuś kto nigdy na swe oczy nie widział bezkresnego oceanu, no ale przed Shu świat skrywał jeszcze wiele tajemnic.
Może nie była to wielka wyprawa, ale takie psoty też miały swój urok, słomiasto-grzywy wiedział że znalazł wspólny język z Setkarem i prawdopodobnie będzie mógł liczyć na więcej przygód w przyszłości, towarzystwo niewątpliwie sprawiało że było jeszcze fajniej.
- Oh kurcze..- Mruknął pod nosem na widok Vei, lwica zjawiła się stanowczo za szybko, trochę się tym faktem zdenerwował, otrząsnął grzywę i zaczął przylizywać grzywkę łapą żeby wyglądała jakoś bardziej dostojnie.
- Tak, tak. Pewnie. Zrobimy jej niespodziankę. - Skierował wzrok w dół na brzdąca, kątem oka widział zbliżającą się królową, więc przysiadł. Chyba była w całkiem dobrym humorze, postanowił więc nie przejmować się na zapas, bo lepiej być dobrej myśli, prawda? Przysunął kamyk bliżej siebie, przykrywając go łapą. Nie odzywał się, jedynie uśmiechał przyjacielsko, pozostawiając powitanie w łapach kuzyna.
Sören
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Młodzik Znamiona:1/1 Liczba postów:177 Dołączył:Paź 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 60
Zręczność: 65
Spostrzegawczość: 55
Doświadczenie: 23

27-01-2016, 14:32
Prawa autorskie: Salvathi, podpis Dirke(Myr)
Tytuł pozafabularny: VIP

A on, kiedy się obudził zauważył, że jego rodzeństwa nie było obok. ZNOWU. Jednak zanim zdążył zacząć panikować, usłyszał głos mamy. Tak właściwie to mama przeszła obok niego, razem z Sigrun. Dlatego też Sören natychmiast zerwał się na równe łapy i pobiegł za nią.
Kiedy wyskoczył z wysokiej trawy, która na chwilę przesłoniła mu większość widoku, byli tu wszyscy.
- Mama! - zawołał uradowany, natychmiast podbiegając do niej i wtulając się w jej łapę. Jeśli Vasanti zniżyłaby łeb, usłyszałaby ciche mruczenie. Jemu wcale nie podobało się to, że ich tutaj zostawiła z tymi ciotkami, które teraz gdzieś poznikały. Jednak był zadowolony, że już wszystko jest na swoim miejscu i mama jest z nimi.
[Obrazek: sorepod_by_salvathi-dat1jo1.png]
Gyda
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Młody dorosły Liczba postów:378 Dołączył:Wrz 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 70
Zręczność: 65
Spostrzegawczość: 79
Doświadczenie: 16

27-01-2016, 14:38

Uśmiechnął się do mamy, po czym przyjrzał się lewkowi którego przedstawiła.
-Hej, jestem Skadim.
Zadowolony wypiął lekko pierś i szedł dumnie obok matuli, choć ledwo dotrzymywał jej kroku na swych małych łapkach.
- Wszyscy są bezpieczni. - zameldował wręcz do Vasanti.
Haiku o pełnym przygód życiu utalentowanego Gydy i o jego przyjacielu bardzie Kuro:
Wybrałem podróż –
o świcie spadł w lesie śnieg
leciało pióro
Nafasi
Samotnik
*

Gatunek:lew Afrykański Płeć:Samica Wiek:Dorosła Liczba postów:64 Dołączył:Gru 2015

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 78
Zręczność: 71
Spostrzegawczość: 64
Doświadczenie: 22

27-01-2016, 18:45
Prawa autorskie: Nine-NeckFur, Vasanti Vei, Inn, Mayor, ja

Obudziłam się słysząc krzyki Vasanti Vei. Tak, OBUDZIŁAM SIĘ i zdałam sobie sprawę, że moich podopiecznych nie ma obok.
- ŁA! - Wrzasnęła, zrywając się na równe łapy, z przerażeniem w oczach. - O nie! Zgubiłam ich! Setkar, maluchy, Maru, Shuuja! Gdzie jesteście?! O nie! Nie ma ich! Zgubiłam ich wszystkich! Co ja zrobię, co ja zrobię! Zgubiłam ich! - Lamentowałam, biegając jak szalona w kółko, nie widząc nikogo i nie słysząc.
Co masz czynić, gdy się zgubisz? Pozwól, że Ci powiem...
Idź za głosem gwiazd... One wskażą Ci drogę.
[Obrazek: 2zemsnt.jpg]
Vasanti Vei
Zgryźliwa | Iskra
*

Gatunek:Lew Płeć:Samica Wiek:Wiek średni Tytuł fabularny:Medyk Liczba postów:2,979 Dołączył:Cze 2012

STATYSTYKI Życie: 100
Siła: 82
Zręczność: 88
Spostrzegawczość: 82

27-01-2016, 22:35
Prawa autorskie: Koseki-Leonheart (Kami), tło Disney / OwlyBlue (Ghalib)
Tytuł pozafabularny: Główny Administrator / Prowadzący Radia / Mistrz Kalamburów / Najpiękniejsze miano

Uśmiechnęła się na widok dwójki kolejnych synów. Wszystkie zguby się odnalazły i, jak to zauważył Skadi, "byli bezpieczni". Nachyliła łeb nad Setkarem, cicho się śmiejąc na jego słowa. Przywitała go otarciem łba o jego łeb, który to gest wykonała również w stosunku do Sorena, i przyjaznym mruczeniem.
- Niezupełnie - stwierdziła tajemniczym tonem. - Leczyłam młodego lwa, który nieostrożnie się bawił i złamał sobie ogon. A wydawałam rozkazy cioci Ayumi, mojej pomocniczce. Jeszcze jej nie spotkaliście. Pomagała mi w leczeniu, więc musiałam jej mówić, jaką roślinkę ma mi przynieść - wyjaśniła, mając nadzieję, że taka odpowiedź go usatysfakcjonuje.
Podczas tej opowieści zerkała na każde ze swoich dzieci po kolei, a na moment zawiesiła też wzrok na starszym malcu.
- Tak, rzeczywiście - odpowiedziała Skadimowi, a w jej głosie znać było pewne uznanie.
Następną osobą, której postanowiła poświęcić chwilę uwagi, był jasnogrzywy lew. Podniosła łeb z powrotem, obdarzyła samca dość przychylnym spojrzeniem i już otwierała pysk, by się doń odezwać, gdy jakieś nagłe krzyki ją od tego odegnały. Już ogarnął ja przestrach, że to jedno z kociąt, ale wrzask był zbyt głośny, by mógł zostać wydany z tak małego gardziołka.
Trzasnęła ogonem w powietrzu, a ten wydał nieprzyjemny dźwięk.
- Chwileczkę - mruknęła, a dobry humor uleciał jak... jak z bicza strzelił.
Twardym krokiem zbliżyła się do lwicy, powarkując przy tym z irytacji. Całe dobre wrażenie, które Nafasi zrobiła na niej na samym początku ich spotkania, uleciało bezpowrotnie. Tamta miała pilnować lwiątek, a okazała się mniej dojrzała od nich. Królowa dawno nie była świadkiem tak bezczelnej niesubordynacji.
- DOŚĆ! - ryknęła, stając jej na drodze. - Czy wszystko... z tobą... w porządku? - wysyczała ze złością. - Bo wydaje mi się, że masz z czymś poważny problem.
Shujaa
Konto zawieszone

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:3 lata Liczba postów:87 Dołączył:Paź 2015

STATYSTYKI Życie: 0
Siła: 74
Zręczność: 67
Spostrzegawczość: 73
Doświadczenie: 10

28-01-2016, 14:32
Prawa autorskie: Lioden/Disney/Koseki

Oho, była okazało się bardzo trafnym spostrzeżeniem.. czar prysnął kiedy względną sielankę zmącił krzyk Nafasi. Biedna.. była przerażona, może nie powinien dawać jej zasnąć, skoro pilnowała lwiątek? No ale one też spały prawda? Kiwnął głowa, poczeka jeśli trzeba będzie.
Momentalnie skrzywił się przymykając jedno oko kiedy Vei krzyknęła i zaczęła swoją reprymendę, uoh.. ale się młodej oberwało. - Auć.- Szepnął pod nosem przygryzając wargę, miał niejasne przeczucie że królowa i jemu da zaraz jakaś burę. Hah, piękny początek znajomości z rodziną.
Owinął łapy ogonem garbiąc się jak opieprzane lwiątko, nie raz zgarnął podobny ochrzan od matki, czy ojca, raz czy dwa nawet zwiał w trakcie, bo im był starszy tym był też bardziej niesforny. Z zmarszczonymi brwiami popatrzył w oczka Setkara. Ona zawsze tak? Ok, słyszał od Vinity że Vei jest bardzo zgryźliwa, ale co innego poczuć to osobiście.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości