♫ Audycja 36 ♫


Wszystkie audycje znajdziecie na audycje.krollew.pl
Tygodniowy bonus
+5 opali


Otrzymuje Warsir!
  • Forum zostało zarchiwizowane i dostępne jest jedynie w wersji do odczytu - poza ShoutBoxem i tematami pozafabularnymi. Dziękujemy za wspólną grę!
  • Oficjalny kanał na discordzie - do kontaktu z graczami.
  • Stale aktywny pozostaje dział z pożegnaniami, gdzie każdy będzie mógł dopisać swoje.
  • NIE zgadzamy się na kopiowanie jakiejkolwiek części tego forum, także po jego zamknięciu.

    ~ Administracja Król Lew PBF (2006-2018)
Generator statystyk
Drzewo genealogiczne
Okres zbioru (1 porcja):
Cis pospolity
Wulkan Burgess Shale, Ognisty Las, Źródło Życia
Pogoda
1-15 września
21 °C
16 °C
16-30 września
23 °C
17 °C
Postać miesiąca:
Sierpień

Naiwny, strachliwy i delikatny. Lwie dziecko zagubione pośród sawanny, odnalazło ciepło rodziny w śnieżnym Cesarstwie choć niedawno spotkał nieświadomie prawdziwego ojca.
Cytat września
Nadesłany przez Vasanti Vei

Stężenie fanatyków księżyca na poziomie zerowym kazało mu się zastanowić, czy przypadkiem nie zabłądził.
Znajdziecie nas na:
Tamu
Rekrut
*

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Podrostek Liczba postów:148 Dołączył:Cze 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 35
Zręczność: 45
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#16
09-08-2018, 22:13
Prawa autorskie: Dukacia
Tytuł pozafabularny: Użytkownik na medal

- Współczuję - mruknął w odpowiedzi. Co prawda nie do końca pojął wszystkie zawiłości rodzinnych problemów Heliosa, ale słowo "cierpiałem" mówiło aż nadto. 
- O których rodzicach? - zapytał przytomnie. Jeśli samiec chciał mu przekazać jakieś niewygodne fakty z życia Hakiego i Vari to lepiej żeby zamilkł. Swoich przybranych rodziców kochał całym sercem i nie chciał, żeby jakieś trudne sprawy mu tę miłość zepsuły. Jeśli zaś chodziło o prawdziwych rodziców to Helios mógł opowiadać co mu się tylko żywnie spodoba. Matki i tak nie znał. Nie miał nawet pojęcia jak miała na imię. Z kolei opinii o ojcu już nic nie mogło mu zepsuć. Lewek wciąż nie podejrzewał, że sprawy rodzinne Heliosa są mu o wiele bliższe. Nie miał po prostu powodu żeby podejrzewać, że ten sympatyczny lew jest w rzeczywistości jego biologicznym ojcem. W końcu nigdy wcześniej go nie widział.
Helios
Rekrut
*

Gatunek:Leo Panthera Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Liczba postów:28 Dołączył:Lip 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 80
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 10

#17
10-08-2018, 10:28
Prawa autorskie: Lineart: Malaika4, Kolory: Ja, Tło: Disney

Helios nie miał zamiaru oczerniać Vari i jej partnera bo szanuje każdego i nie ma ku powodu żeby to robił. Lwioziemcy nigdy tacy nie byli, tylko jedynie kiedyś złoziemcy którzy gdzieś odeszli w zapomnienie. Na dobrą sprawę zdziwiło go to że wszyscy potomni stamtąd wynieśli się. Gdy usłyszał pytanie Tamu o jakich rodzicach.
- Chodzi o twoich biologicznych rodziców, bez obaw - odparł krótko do niego siedząc na zadku. Wiedział doskonale, że może być teraz ciężko wypowiedzieć owe słowa żeby nie zrazić podrostka ale trzeba w końcu wyjawić prawdę o sobie.
- Chciałbym powiedzieć, że znałem twoją mamę biologiczną miała na imię Dalaja to ona zmarła po twoich narodzinach. Niestety lwica nie powiedziała mi bezpośrednio że jest w ciąży bo poznała innego lwa. A o ciąży dowiedziałem się raptem od jednej z lwic które towarzyszyły i znały twoją mamę. W dodatku dowiedziałem się, jak masz na imię bo też powiedziała to. Gdy chciałem Cię znalezc i wychować było za pozno - odparł krótko do Tamu. 
- I tak, jestem twoim ojcem biologicznym - rzekł krótko do Tamu. Wiedział doskonale że nie uwierzy w tą historię. W dodatku widział ogromne podobieństwo pomiędzy nim, a Tamu. Odziedziczył po nim sierść, rysy swojego pradziadka i otwartość jego.
Tamu
Rekrut
*

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Podrostek Liczba postów:148 Dołączył:Cze 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 35
Zręczność: 45
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#18
10-08-2018, 17:13
Prawa autorskie: Dukacia
Tytuł pozafabularny: Użytkownik na medal

W tym momencie Tamu zakręciło się w głowie jakby cały świat zaczął wirować. Przyjrzał się uważnie pyskowi Heliosa szukając jakiegoś śladu wesołości świadczącego o tym, że żartuje. Kiedy go nie znalazł wlepił w swojego rozmówcę wzrok pełen zdziwienia. Nie miał pojęcia jak powinien zareagować. Stał przed nim jego prawdziwy ojciec. Teraz kiedy to powiedział, lewek poczuł, że to prawda. Nagle wyjaśniło się do specyficzne zachowanie samca i wspomnienie o "drugim" Tamu. 
- Że co? - Tylko tyle zdołał z siebie wyrzucić. Czemu to wszytko musiało spotykać akurat jego? Jak na młody wiek było tego zdecydowanie za dużo. Kiedyś oddałby wiele za taką informację, ale teraz miał już przecież wspaniałą rodzinę. Nie chodzi o to, że nie lubił Heliosa. Wręcz przeciwnie, wydawał się on naprawdę sympatycznym lwem, ale nie czuł do niego nic więcej. Przecież, ledwie się znali. Nie sądził żeby pokochanie samca było teraz możliwe. Było na to za późno, jakieś jedenaście miesięcy za późno. W sercu lewka nie było już miejsca. Naprawdę szczerze kochał swoich przybranych rodziców i nie sądził żeby miało się to zmienić. Ta niespodziewana informacja całkowicie wytrąciła go z równowagi. Miał jedynie nadzieję, że Helios cieszy się z tego spotkania bardziej, gdyż on nie był w stanie wykrzesać z siebie radości. 
- Co to oznacza? - wyszeptał w końcu. Miał oczywiście na myśli fakt opieki nad nim. Czy Helios będzie chciał odebrać swojego syna? Czy to oznacza, że przestawał należeć do rodziny Hakiego i Vari? To były straszne myśli i lewek poczuł jak łzy cisną mu się do oczu. Stał więc tak zszokowany i patrzył się na swojego prawdziwego ojca, nie rozumiejąc co dokładnie się stało.
Helios
Rekrut
*

Gatunek:Leo Panthera Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Liczba postów:28 Dołączył:Lip 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 80
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 10

#19
11-08-2018, 20:33
Prawa autorskie: Lineart: Malaika4, Kolory: Ja, Tło: Disney

Helios wiedział doskonale że będzie ciężko nadrobić czas z synem, zdawał sobie z tego sprawę jak najlepiej potrafił. Gdy usłyszał jego zdziwienie był bardzo zmieszany nie wiedział tak naprawdę jak mu to wytłumaczyć z drugiej strony to prawda cieszył się z ich spotkania, że nic mu nie jest i najważniejsze żyje.
- Tak to prawda - wydusił jedynie te słowa chcąc mu powiedzieć jeszcze raz prawdę, jednakże wolał nie wymuszać kolejnych słów podrostka. Nie miał zamiaru wydzierać go od nowej rodziny tym bardziej niszczyć tego co osiągnął bo co to za ojciec z niego byłby tak naprawdę. Zdawał sobie sprawę, że te poszukiwania pewnie były na darmo. Spokojnie wstanął z ziemi spoglądając na taflę wody spoglądając raz na nie, a potem na podrostka.
- Przepraszam, że tak nagle powiedziałem Ci. Uznałem za stosowny moment żeby powiedzieć Ci prawdę o twoim prawdziwym pochodzeniu. Tak naprawdę jesteś z linii królewskiej od Morgotha, więc nie musisz czuć się przez to samotny - odparł krótko i spokojnym głosem.
- Nie mam zamiaru odrywać Ciebie od nowej rodziny. Mi jedynie zależy na twoim bezpieczeństwie bo jesteś moim jedynym synem i zrozumiem też, że mnie nie pokochasz jak swojego rodzica bo nigdy na oczy nie widziałeś to normalne, ale jeśli będziesz chciał poznać szczegóły rodzinne zawsze możesz do mnie przyjść - rzekł krótko mówiąc mu prosto w oczy. 
- Wiem tylko że chcę dołączyć do Stada Cesarstwa Doliny - odpowiedział nie chcąc opuścić syna chociaż wiedział, że Tamu nie będzie chciał go znać.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-08-2018, 20:34 przez Helios.)
Tamu
Rekrut
*

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Podrostek Liczba postów:148 Dołączył:Cze 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 35
Zręczność: 45
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#20
11-08-2018, 22:38
Prawa autorskie: Dukacia
Tytuł pozafabularny: Użytkownik na medal

Tego wszystkiego było za dużo. Tamu poczuł jak się zatacza, łapy ugięły się pod nim, a świat zaczął wirować jeszcze mocniej. Nie potrafił się skupić na tym co mówi do niego Helios. Zrozumiał jedynie jakieś urywki jego wypowiedzi. Całe szczęście, że nie chciał go oddzielać od nowej rodziny. Fakt że jego prawdziwy ojciec chce jego dobra był bardzo pokrzepiający. Mimo tego nie do końca pojmował co się dzieje. Do całego tego zamieszania z odkryciem prawdziwego pochodzenia dochodził fakt, że był z rodu królewskiego. W to uwierzyć było najciężej. On, który dopiero niedawno nauczył się rozmawiać z innymi, miałby pochodzić od jakiegokolwiek króla. Położył się na ziemi, musiał ochłonąć. Zacisnął mocno powieki i zaczął regularnie oddychać. Szok powoli zaczął mu przechodzić. Otworzył powoli oczy i popatrzył na swojego rodziciela. Nie wykluczał wcale tego, że zdoła się z Heliosem zaprzyjaźnić. Nawet cieszył go fakt, że ten dołączy do Cesarstwa, ale patrząc na niego nie czuł miłości do ojca. Westchnął ciężko, powoli zaczynał akceptować to co właśnie usłyszał. 
- Mam tylko jedno pytanie, jaka była mama? - Od zawsze go to ciekawiło, a teraz wreszcie miał szansę się dowiedzieć. Pozostałe kwestie omówią później, ta była z tego wszystkiego najważniejsza.
Helios
Rekrut
*

Gatunek:Leo Panthera Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Liczba postów:28 Dołączył:Lip 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 80
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 10

#21
13-08-2018, 01:00
Prawa autorskie: Lineart: Malaika4, Kolory: Ja, Tło: Disney

Helios zdawał sobie sprawę, że może nie mieć dobrych relacji z synem. A może kiedyś to się zmieni, nic niewiadomo co może przydarzyć się w przyszłości pomiędzy nimi. Złoty wiedział doskonale, że nawet jeśli dojdzie do stada to będzie pomagać rozwijać jak trzeba. Najpewniej będzie obserwować szczęście syna, a jeśli coś mu się stanie to pewnie go obroni przed niebezpieczeństwem oddając ostatecznie swoje życie. Po przemyśleniach usłyszał pytanie Tamu o swojej rodzicielce.
- Twoja mama była piękną lwicą o złotym sercu. Potrafiła dbać o każdy szczegół i była bardzo troskliwą - odparł krótko wypowiedział się o niej, bo nie wiedział co dokładniej chciał usłyszeć. Jeśli będzie mieć więcej pytań o niej, to odpowie. Ogółem ciężko się o niej mówi.
- Twoja mama miała na imię Dalaja - wypowiedział krótko zdanie zdradzając mu imię jego rodzicielki.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-08-2018, 01:00 przez Helios.)
Tamu
Rekrut
*

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Podrostek Liczba postów:148 Dołączył:Cze 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 35
Zręczność: 45
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#22
13-08-2018, 10:43
Prawa autorskie: Dukacia
Tytuł pozafabularny: Użytkownik na medal

Lewek poczuł jak łzy cisną mu się do oczy. W sumie nie wiedział dlaczego, nawet nie pamiętał swojej prawdziwej matki. Nie zaistniała w jego życiu nawet przez moment, ale z drugiej strony bez niej by go tu nie było. Teraz kiedy poznał jej prawdziwe imię przestała być jedynie mglistym wspomnieniem z opowieści. 
- Dalaja - szepnął sam do siebie. To imię nie wywoływało w nim tylu emocji co Vari, którą pokochał jako mamę całym sercem i to z całą pewnością się nie zmieni. Mimo tego uznał, że jego biologicznej matce należy się choć odrobina jego wzruszenia. Poczuł jak kilka ciepłych kropel moczy mu futerko pod oczami. Nastała między nimi cisza, póki co nie potrzebne były żadne słowa. Po kilku chwilach, Tamu otarł łzy łapą i z nową determinacją popatrzył się na Heliosa. Już był spokojny, już wiedział na czym stoi. 
- Chyba powinieneś coś wiedzieć, mój ojczym był strasznym skurczybykiem. Nie mam pojęcia jak mogła go wybrać zamiast ciebie. - O ileż inaczej wyglądał by świat, gdyby Helios opiekował się nim od małego. Wyrósł by na kompletnie innego lwa. Czy na lepszego? Tego nikt nie jest w stanie powiedzieć. Czy gdyby mógł zmienił by przeszłość? Szczerze mówiąc chyba nie. Mimo trudów lubił swoje aktualne życie.
Helios
Rekrut
*

Gatunek:Leo Panthera Płeć:Samiec Wiek:Młody Dorosły Liczba postów:28 Dołączył:Lip 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 80
Zręczność: 80
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 10

#23
13-08-2018, 12:34
Prawa autorskie: Lineart: Malaika4, Kolory: Ja, Tło: Disney

Helios żałował tego strasznie, że pozwolił Dalaji odejść ale to ona to zrobiła nie mówiąc nic że posiadają syna tak naprawdę. Na początku on był mega wściekły bo nigdy nie odrzuciłby syna za żadne skarby, wychowałby go na tyle ile by potrafił ale na pewno bez żadnych krzywdy i w cieple. Złoty w końcu po kilku dniach odnalazł podrostka co go mocno ucieszyło bo nie potrafił więcej radości wykrzesać na tą chwilę. Gdy zauważył wzruszenie syna zdawał sobie sprawę, że powinien go przytulić do siebie choć na chwilę ale nie wiedział jak by młody na to zareagował dlatego wolał nie ryzykować.  Kiwnął głową słysząc imię zmarłej partnerki i matki Tamu. Po usłyszeniu słów o ojczymie nie był zadowolony, chętnie by go zabił o ile by spotkałby na terenie tej krainy. Nie miałby nawet szans na dobrą sprawę z Heliosem, bo był trenowany przez swojego mistrza po śmierci ojca. 
- Gdybym go dorwał to nie wiadomo co by się z nim stało - odparł krótko, nie był zadowolony że owy samiec, który został wybrany przez Dalaję mógł tak zle traktować jego syna. Tak kto jest jak lwiątko nie było jego. 
- Nie wiem tego niestety co ją kierowało na tyle, żeby tamtego wybrać - rzekł niespokojnym głosem. Nie lubił zbytnio tego tematu poruszać, ale musiał na dobrą sprawę żeby porozmawiać z Tamu. 
- Wiem, że gdyby twoja mama nie wybrała jego to byś był pod moją opieką tak naprawdę i nic by Ci nie zabrakło, ale najważniejsze że żyjesz - odpowiedział szczerze do swojego syna co o tym myśli.
Tamu
Rekrut
*

Gatunek:Lew Płeć:Samiec Wiek:Podrostek Liczba postów:148 Dołączył:Cze 2018

STATYSTYKI Życie:
Siła: 35
Zręczność: 45
Spostrzegawczość: 50
Doświadczenie: 20

#24
18-08-2018, 15:03
Prawa autorskie: Dukacia
Tytuł pozafabularny: Użytkownik na medal

Kiedy minęły pierwsze emocje wywołane tą niespodziewaną informacją, Tamu poczuł jak bardzo jest zmęczony. Za bardzo się tym wszystkim przejmował. Zmierzył Heliosa smutnym wzrokiem. Wiedział, że dla niego ich spotkanie jest wesołym wydarzeniem, ale on odbierał to w trochę inny sposób. Będą musieli zbudować swoją relację od początku, tak jakby samiec był zaledwie kolejnym napotkanym lwem. Fakt rodzicielstwa niczego tutaj nie zmieniał. 
- Nie ma sensu zastanawiać się co by było gdyby. Jest jak jest i nic tego zmieni, Heliosie. Wybacz, że nie będę się do ciebie zwracał per "tato", ale jest już osoba, która na taki tytuł zasłużyła - Wyprostował się i popatrzył rozmówcy prosto w oczy. Poczuł jak żal ściska mu serce. Zrobiło mu się szkoda, że tak odtrąca swojego prawdziwego ojca. Mimo, że nie mógł nic na to poradzić, postanowił okazać mu chociaż odrobinę sympatii. Podszedł kilka kroków bliżej i usiadł tuż obok Heliosa. Uśmiechnął się lekko do niego. 
- Mimo tego mam nadzieję, że będziemy mieć dobry kontakt - dodał. Teraz będzie musiał to jakoś wyjaśnić Hakiemu i Vari. Bał się, że jeśli dowiedzą się o istnieniu jego prawdziwego ojca zrezygnują z opieki nad nim. To by było naprawdę straszne i lewek nie mógł do tego dopuścić. Zajmie się tym potem, a na razie pora lepiej poznać swojego rodziciela. 
- Może na początek opowiesz mi coś więcej o sobie? - poprosił.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości